18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Cytat na dziś:
Zdjął z głowy nadjedzony przez mole kapelusz i skłonił się nisko. Pokłon ten był nie tyle wyrazem szacunku, ile raczej ćwiczeniem zaawansowanej topologii. Kapelusz odchylał się i żeglował przez ciąg złożonych łuków, docierając wreszcie na koniec ręki, wskazującej obecnie w stronę nieba. Jedna z nóg tymczasem zawędrowała za plecy. Reszta ciała pochyliła się uprzejmie, aż oczy znalazły się na poziomie kolan Babci.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
W nawiązaniu do tego wpisu kolegi @Rozpierpapierduchacz miło mi poinformować, że Lamy Sudio można na Zalando Lounge nabyć za 115 cebulionów, co jest ceną co najmniej za⁎⁎⁎⁎stą.
#piorawieczne #lamy #lamystudio

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Głos był cudownie dźwięczny, a każda zgłoska przepięknie wsuwała się na miejsce. Był złocistobrązowy. Gdyby Stwórca wszechświata miał głos, to właśnie ten. Gdyby ów głos posiadał jakieś wady, to takie, że nie nadawał się, by zamawiać nim na przykład węgiel. Węgiel zamawiany takim głosem zmieniałby się w diamenty.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Tak mi się przypomniało, czy ktoś wie co się dzieje z #hejtozeszyt ?
Zaloguj się aby komentować
309 583 + 26 + 27 = 309 636
Poszwendać się po Soho. I #smacznejkawusi.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, często wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy. To powszechnie znany fakt.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
309 192 + 25 = 309 217
Na FSO Żerań, a gdzie?!
+7 #squadratinhos
+22 #yardinho
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Zaloguj się aby komentować
308 466 + 26 = 308 492
Dzień dobry i #smacznejkawusi
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
– Trzeba urodzić się błaznem, żeby zostać królem – rzekła Babcia Weatherwax.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Pan naczelnik @bojowonastawionaowca mnie tu pogania, więc proszę:
Temat: Kryzys wieku średniego
Rymy: fujary - harleya - dziary - odkleja
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Dwie stare czarownice siedziały po dwóch stronach stołu w uprzejmym i pełnym napięcia milczeniu. Wreszcie odezwała się Niania Ogg.
– Ładnie się tu urządziła, prawda? Kwiaty i w ogóle. Co to jest, co wisi na ścianach?
– Amulety – odparła kwaśno Babcia. – Albo coś podobnego.
– Miłe – przyznała grzecznie Niania Ogg. – I te wszystkie szaty, różdżki...
– Nowoczesność! – parsknęła Babcia Weatherwax. – Kiedy ja byłam młoda, miałyśmy bryłę wosku i parę spinek. I musiałyśmy się z tego cieszyć. Za tamtych lat same przygotowywałyśmy zaklęcia.
– No tak... Ale od tego czasu wiele wody przez nas przepłynęło – oznajmiła z mądrą miną Niania Ogg.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Ha - myśleliście, że nie zdążę?! Też tak myślałem. Ale chyba zdążyłem
Sielanka
Kiedy już za oknem świt się jaśni blady,
Budzą się do życia ptaki i owady,
Jak soczewka - okno pierwszy promyk skupia,
Żeby mógł na twarzy śpiącej się wygłupiać.
Ale o pobudce być nie może mowy,
Zatem unik robisz lekkim ruchem głowy,
I znów się owijasz ciasnym snu oplotem,
Utulony ciepłem i ptaków świergotem.
Szepczesz czule żonie z ręką pod piżamą -
Spij, śpij sobie jeszcze, wciąż jest wcześnie rano,
A budzika dźwięki to wciąż pieśń odległa.
Lecz sielanki scena nagle w gruzach legła,
Kiedy głośnym darciem kot oznajmił tobie:
Jest już dwie po piątej! Weź mi żreć daj, człowiek!
#zafirewallem #nasonety #diriposta i trochę #wracajdolozka
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Dzisiaj ostatni dzień zabawy #naopowiesci więc trzeba wrzucić coś od siebie. Dla bieżącej edycji były dwie wytyczne - temat "Narodziny superbohatera" i limit znaków w liczbie 8000 ze spacjami. Jedną z nich postanowiłem naszym kawiarenkowym zwyczajem bezczelnie olać (chociaż bardzo się starałem nie). W każdym razie zapraszam do lektury.
Narodziny superbohatera
Mówi się, że nie każdy bohater nosi pelerynę i że prawdziwi bohaterowie nie szukają chwały. Mówi się też, że każdy ma swoją historię.
To jest właśnie jedna z nich.
*****
Hanka spojrzała na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziła, że jest już grubo po siedemnastej. Po raz ostatni przejrzała tabelki w Excelu, zapisała plik i załączyła go do maila z codziennym raportem. Kliknęła „Wyślij”, zamknęła klapę laptopa i tym prostym gestem, dzięki urokom “home office”, w jednej chwili wróciła z biura do domu. Nie ruszając się z miejsca.
Z kubkiem letniej już herbaty rozsiadła się wygodniej w fotelu. Za oknem, pogrążoną w zimowym mroku Warszawę rozświetlały latarnie, kolorowe neony i światła samochodów. Przez uchylone okno docierał hałas przejeżdzających tramwajów i klaksonów, przez który, raz na jakiś czas, przebijało się zawodzenie syreny karetki, straży pożarnej albo innego pojazdu uprzywilejowanego.
Zamknęła oczy i pozwoliła myślom swobodnie dryfować wraz z kojącymi odgłosami miasta.
Ból przyszedł nagle. Bez ostrzeżenia.
Jej ciałem szarpnął gwałtowny skurcz. Kubek wysunął się z dłoni i roztrzaskał na podłodze obok fotela. Przez kilkadziesiąt sekund nie była w stanie ani zaczerpnąć oddechu, ani się poruszyć. Kiedy spazm wreszcie ustąpił, równie nagle jak się pojawił, zachłysnęła się powietrzem. Przycisnęła dłoń do klatki piersiowej, jakby ten gest mógł uspokoić kołaczące się wewnątrz serce.
To, że dokładnie wiedziała, co ją czeka, pomagało tylko odrobinę. Odkąd się dowiedziała, miała dość czasu, by się przygotować. Poukładać sprawy. Pogodzić się z nieuniknionym. Teraz poczuła znajome uderzenie adrenaliny, które stopniowo przejmowało kontrolę nad ciałem.
Z wysiłkiem podniosła się z fotela. Wysłała krótką wiadomość do biura, dorzuciła kilka ostatnich rzeczy do spakowanego od dawna plecaka i była gotowa.
Odhaczając w myślach kolejne punkty listy, obrzuciła mieszkanie krytycznym spojrzeniem, po czym zamówiła taksówkę. Zjechała windą na dół i wyszła przed budynek. Nawet przez grubą, puchową kurtkę czuła ukłucia mrozu.
– Wytrzymaj jeszcze chwilę. Jeszcze nie teraz. – powtarzała te słowa w myślach, spodziewając się w każdej chwili kolejnej fali bólu.
Mimo przenikliwego zimna po plecach spływały jej krople potu. Na szczęście nie musiała długo czekać. Gdy biała Corolla zatrzymała się przy krawężniku, wrzuciła plecak na tylne siedzenie, wsiadła i podała kierowcy adres.
Samochód płynnie włączył się do ruchu i ruszył przez rozświetlone ulice miasta, które jak zwykle nie zamierzało zasypiać.
– Jeszcze trochę. Jeszcze tylko trochę. Wkrótce będę w dobrych rękach. Tam się mną zaopiekują.
Ta myśl przyniosła jej ulgę.
*****
Obudziły ją odgłosy krzątania się po sali. Otworzyła oczy i przez chwilę wpatrywała się w biały sufit, próbując przypomnieć sobie, gdzie jest. Dopiero po kilku sekundach wspomnienia ostatniego wieczoru wróciły.
– Dzień dobry pani. Muszę pobrać krew do badania. – Spokojny głos młodej pielęgniarki ostatecznie rozwiał resztki senności.
Poród był krótki, ale bolesny. Skurcze wróciły już w drodze do szpitala, a akcja porodowa postępowała tak szybko, że na znieczulenie nie było już szans. Ledwie wysiadła z taksówki, personel zabrał ją prosto na salę porodową.
Kilka godzin później było już po wszystkim. Pod czujnym okiem położnej i lekarza przyszedł na świat Leon. Maleńki, różowy, z jasną czupryną i zaskakująco przenikliwym spojrzeniem błękitnych oczu, którymi patrzył na świat tak, jakby już coś o nim wiedział.
Pierwsze dni w szpitalu minęły spokojnie. Pod opieką personelu Hanka szybko opanowywała tajniki opieki nad noworodkiem. Zresztą niewiele wskazywało na to, żeby pomoc była jej naprawdę potrzebna. Instynkt macierzyński od pierwszej chwili przejął stery.
Dlatego też, już trzy dni później, niczym wielbłąd - z garbem plecaka i ciężkim nosidełkiem w ręku, przekroczyła próg swojego mieszkania. Postawiła nosidełko na stole i przez chwilę przyglądała się dziecku i jego spokojnej, czujnej twarzy.
– No. To jesteśmy. Ty i ja.
*****
Gdyby ktoś zapytał Hankę, czym jest samotne macierzyństwo, bez wahania odpowiedziałaby, że przypomina jazdę rollercoasterem. Bywały dni, kiedy życie pędziło na złamanie karku i nie dawało jej nawet chwili wytchnienia. Łączenie pracy zawodowej z wychowywaniem dziecka oraz wszystkimi codziennymi obowiązkami — gotowaniem, sprzątaniem czy zakupami — wymagało od niej niemal cyrkowej sprawności.
Potem jednak przychodziły spokojniejsze okresy, podczas których mogła złapać oddech i nacieszyć się zwyczajnym szczęściem. Raz unosiła się kilka metrów nad ziemią, przepełniona dumą i radością, innym razem była gotowa usiąść na środku kuchni i rozpłakać się z bezsilności.
A jednak za żadne skarby świata nie zamieniłaby tego życia na inne.
Szybko okazało się, że Leon nie jest taki jak większość dzieci. Płakał niewiele i zawsze z konkretnego powodu, który Hanka nauczyła się rozpoznawać niemal bezbłędnie. Rozwijał się w tempie, za którym czasami trudno było nadążyć. Nim się obejrzała, raczkował po całym mieszkaniu. Kilka miesięcy później biegał już samodzielnie, przewracając przy tym wszystko, co znalazło się na jego drodze. Pilnowanie go wymagało od Hanki nieustannej czujności i refleksu. Mówić zaczął równie wcześnie, jak chodzić. Około drugich urodzin rozpoznawał już litery i cyfry, a liczba pytań, które codziennie zadawał, zdawała się nie mieć końca.
Najbardziej wyróżniała go jednak ciekawość świata. Kiedy coś przyciągnęło jego uwagę, potrafił poświęcić temu całe godziny. Rozkręcał zabawki na części pierwsze, żeby sprawdzić, jak działają, a potem składał je z powrotem. Zadawał pytania, na które Hanka często nie znała odpowiedzi, i nie odpuszczał, dopóki nie znalazł satysfakcjonującego wyjaśnienia.
Gdy poszedł do szkoły, szybko okazało się, że program nauczania nie nadąża za jego zainteresowaniami. Na lekcjach często się nudził, więc większość wolnego czasu poświęcał swojej największej pasji – rysowaniu.
Jego prace zadziwiały dojrzałością. Były pełne szczegółów i dopracowane w najdrobniejszych detalach. Z czasem Hanka zauważyła, że wszystkie łączy coś jeszcze. Własny, niepowtarzalny styl przypominający kadry z komiksu.
Na rysunkach regularnie pojawiały się te same postacie. Zawsze z charakterystycznymi, żółtymi oczami (#pdk). Byłoby to jedynie osobliwe artystyczne upodobanie, gdyby nie jeszcze jeden szczegół. Sceny przedstawiane przez małego Leona niepokojąco często znajdowały odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Kiedy pewnego dnia zapytała go o te postacie, wzruszył tylko ramionami i uśmiechnął się tak, jakby odpowiedź była oczywista.
– To projekcje.
*****
Kiedy Leon wychodził do szkoły, Hanka była już pogrążona w lekturze porannych maili.
– Pa, mamo. Wychodzę.
– Tak, tak… Okej. A śniadanie zabrałeś?
Odpowiedziało jej jedynie trzaśnięcie drzwi.
Sięgnęła po kubek z kawą, ale okazał się pusty. Westchnęła, wstała od biurka i poszła do kuchni. Uruchomiła ekspres, który jak zwykle rozpoczął swoją skomplikowaną procedurę płukania, rozgrzewania i wydawania serii dźwięków sugerujących rychłą awarię. Czekając na kawę, zauważyła leżący na stole szkicownik. Zmarszczyła brwi. Leon praktycznie nigdy się z nim nie rozstawał.
Otworzyła go na pierwszej stronie. Większość kartki zajmowała kobieca postać łudząco podobna do niej samej. Miała na sobie dopasowany kostium, powiewającą pelerynę i ogromną literę „H” na piersi. Pod ilustracją widniał wykonany kolorowymi, komiksowymi literami tytuł:
„HANNAH – NARODZINY SUPERBOHATERA”
Zaczęła kartkować szkicownik.
Kolejne plansze komiksu przedstawiały przeróżne historie i dynamiczne sceny, w których główną rolę odgrywała superbohaterka w powiewającej pelerynie w towarzystwie dziecka:
Hannah używająca mocy „Bezsenności Tytanów”, by uśpić wyjątkowo nieskorego do współpracy noworodka...
Hannah wykorzystująca „Płaczowidzenie”, dzięki któremu potrafiła błyskawicznie ustalić przyczynę dziecięcego kwilenia i natychmiast zażegnać kryzys...
Hannah lecąca nad miastem w trybie „Multitasking”, z dzieckiem pod jedną pachą, zakupami pod drugą i telefonem przytrzymywanym ramieniem...
Hannah siedząca przy komputerze, którą ostrzega zmysł „Prekognicji Katastroficznej”, po czym „Superprędkość” pozwala jej w ostatniej chwili złapać w locie spadającego z piętrowego łóżka syna...
Czując narastające wzruszenie, przewróciła kilka kartek dalej, na których postać dziecka nabrała nastoletnich kształtów. Zaczęła czytać dialogi w balonikach.
– Ty nie jesteś wszyscy. - Hannah przywołała Leona do porządku potęgą “Antykonformizmu”…
– Porozmawiam sobie z tobą w domu! – moc “Retrybucji Domowej” dosięgła Leona nawet przez telefon…
– Bo ja tak powiedziałam! – “Aura Jurysdykcji” sprawiła, że Leona zamurowało…
Poczuła czyjś wzrok na sobie i przerwała lekturę. Odwróciła się. W drzwiach kuchni stał Leon i patrzył na wzruszoną Hankę, trzymającą w drżących dłoniach zeszyt.
– Zapomniałeś szkicownika - wyszeptała wzruszona
– Właśnie po niego wróciłem.
– Naprawdę tak mnie widzisz?
Chłopak, a właściwie już niemal młody mężczyzna, podszedł do niej i ujął jej dłonie. Na ścianie oświetlonej porannym wiosennym słońcem ich sylwetki zlały się w jeden wspólny cień. Przez uchylone okno wpadł podmuch wiatru. Firanka uniosła się lekko, a cień Hanki na krótką chwilę zyskał coś na kształt łopoczącej peleryny.
– Kocham cię, mamo…
Cyferki dla ciekawskich: 1299 słów, 9227 znaków ze spacjami i 7955 bez spacji
#zafirewallem #naopowiesci
z jasną czupryną i zaskakująco przenikliwym spojrzeniem błękitnych oczu, którymi patrzył na świat tak, jakby już coś o nim wiedział.
To jest najlepsze zdanie jakie przeczytałem w tym tygodniu, a konkurowałeś (byc może nieświadomie) między innymi z panem Januszem Głowackim i z noblistą, panem László Krasznahorkaiem.
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Zamek Lancre został wzniesiony na skale przez architekta, który słyszał o Gormenghaście, ale nie dysponował odpowiednim budżetem. Poradził sobie nieźle z drobną konfekcją barbakanów z wyprzedaży i przecenionych piwnic, przypór, blanków, maszkaronów, wież, dziedzińców, fortec i lochów. Właściwie znalazł wszystko, czego trzeba zamkowi, z wyjątkiem może porządnych fundamentów i zaprawy murarskiej, której nie wypłukuje lekki deszcz.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Lady Felmet na moment zaniemówiła, a takie wydarzenie godne jest odnotowania w kalendarzu. Była kobietą potężną i władczą. Ludzie spotykający ją po raz pierwszy mieli wrażenie, że stają przed dziobem galeonu pod pełnymi żaglami. Efekt ten zwiększało jeszcze błędne przekonanie lady Felmet, że do twarzy jej w czerwonym aksamicie. W każdym razie nie kontrastował on z jej cerą, ale wręcz pasował do niej doskonale.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Duch Verenca opadł na ławę, ostrożnie, żeby przez nią nie przeniknąć, i ukrył twarz w dłoniach. Słyszał, że śmierć bywa nieprzyjemna. Po prostu nie uświadamiał sobie, jak bardzo.
Chciał zemsty. Chciał się wydostać z tego nagle obrzydliwego zamku i odszukać syna. Ale jeszcze bardziej przeraziło go odkrycie, że tak naprawdę w tej chwili chce przede wszystkim talerza cynaderek.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
305 610 + 22 + 24 = 305 656
Drogie dzieci, zobaczcie jaką wasz stary ma drogę do roboty...
Wołam @fafalala - zobacz w jakie miejsca zbieranie kwadratów człowieka prowadzi
No i #smacznejkawusi
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Dziecko zamruczało przez sen. Babcia Weatherwax nie lubiła zaglądać w przyszłość, ale teraz czuła, że przyszłość gapi się na nią. I Babci wcale się nie podobała jej mina.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Kolega @splash545 skarżył się, że za często wygrywa, no to trzeba było mu pomóc
Temat: U kosmetyczki
Rymy: łaskocze - bąk - zaskoczę - rąk
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować