No elo, gdzie jesteś?
No elo, na Babiej Górze
#polska #podroze #babiagora #gory


Ten kot miał cztery łapy i jakoś tak dziwnie na mnie patrzył, rzadko kiedy kot w tym świecie ma cztery łapy ...
No elo, gdzie jesteś?
No elo, na Babiej Górze
#polska #podroze #babiagora #gory

Zaloguj się aby komentować
Maroko, gdzieś w rejonach wioski Imlil.
Sam dojazd był fajny bo jechaliśmy miejscowym busikiem z Marrakeszu, szczególnie końcówka była czadowa, bo pasażerowie tego pojazdu siedzieli wszędzie, na dachu, trzymali się boków pojazdów, wyglądało to jak pociąg w Indiach
Wymyśliliśmy sobie szczyt Aourirt n’ Ouassif 2726 m n.p.m na który w sumie sami wykombinowaliśmy trasę. Gdzieś tam sobie leży ślad na Wikilocu, nawet dość często jest ściągany.
#maroko #podroze #fotografia



Zaloguj się aby komentować
Takie techniczne pytanie mam do Tomków i Tosiów, kupiłem sobie aparat Olympusa i po sprawdzeniu w menu serwisowym wychodzi, że aparat był używany, zrobiono nim ponad 300 zdjęć, aparat sprzedawany jako nowy, również nie z outletu, robić gówno burze, czy olać? Aparat sprawny, gwara na dwa lata jest. Nie piszę z jakiej firmy, bo czekam co mi odpiszą na maila. Ogólnie trochę niesmak.
#fotografia
Zaloguj się aby komentować
Kilka wspominków z indyjskiego Ladhak i trasy na 6 tysięcznik Stok Kangri.
#indie #himalaje #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Teheran miasto bardzo niedoceniane, do Iranu polecieliśmy z zamiarem zdobycia najwyższego szczytu, ale historia potoczyła się trochę inaczej po zjedzeniu miejscowej zupy, ale o tym może kiedy indziej.
Iran ogólnie jest świetnym krajem do podróżowania. Raz, że stolica ma dobre metro, dwa ichniejszy Uber też działa sprawnie, a wtedy kiedy byliśmy to było naprawdę tanio, autobusy są też w miarę łatwe do ogarnięcia.
Miasto na początku przytłacza ruchem samochodów, ale im dłużej tam byliśmy tym bardziej nam się podobało, a do zwiedzania jest naprawdę dużo. Opuszczona Ambasada USA, murale, Azadi Tower, Milad Tower to tylko kilka ciekawych miejsc, dodatkowo jeszcze nad miastem rozpościerają się góry o wysokościach 4k, kolejka linowa też jest całkiem spoko i masa tras trekkingowych.
Co do kobiet, nie jest też tak jak nam pismaki wkręcają w mediach, owszem trafiamy takie poubierane w czarne ciuchy a la ninja, ale większość jest ubrana jak w Europie, wyróżniają się tylko chustami na głowie, które są też traktowane dowolnie, trafiały się też bez chust i nikt tam za nimi nie ganiał z toporami. W górach to już pełna dowolność i to co fajne, ludzie szwendający się na trasach trekkingowych byli ubrani adekwatnie do warunków jakie tam panują. Bardziej jazdę kobiety mają w Arabii Saudyjskiej, ale Arabia to sojusznik więc o tym się nie mówi.
#iran #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Zawsze w urodziny moje i różowej staramy się gdzieś polecieć, w moim przypadku było to Rovaniemi, a dlaczego? A no urodziłem się w Mikołaja, więc wioska św. Mikołaja jest jak najbardziej dobrym kierunkiem. Sama wioska d⁎⁎y nie urywa, masa Azjatów, Mikołaj za kasę, plastik fantastik.
Warto odwiedzić pieseły, nam udało się nawet pomagać je dokarmiać
Świetną zabawą jest szwendanie się w nocy na przedmieściach, gdzie można trafić na takie wieże rodem z Gothika
#finlandia #rovaniemi #podroze #fotografia





@Ramirezvaca Szanuję w opór, zwłaszcza za pomysł trekkingu w zimie. Jak się podobało miasto? Jak dla mnie całkiem fajne i urokliwe (jak na Fińskie możliwości xD).
Ja jak byłem kilka lat temu to wioskę mikołaja sobie odpuściłem, za dużo tam tandety. Za to byłem wchuj zajarany ich muzeum - Arktikum. Jako student wszedłem chyba za 5 ełro a siedziałem tam prawie cały dzień.
Zaloguj się aby komentować
Ukrainę zawsze darzymy wielkim uczuciem, bo ludzie podobni do nas, dobra kuchnia i świetne dzikie góry. Na Pikuj czyli najwyższy szczyt Bieszczad mieszczący się po stronie ukraińskiej wybieraliśmy się cztery razy i za każdym razem coś nam wypadło, aż w 2019 dzięki Ryanairowi i kolejami ukraińskimi wreszcie się udało.
Trasa banalna bo Kraków-Lwów lot, a z Lwowa do Sianek już pociągiem i to w pierwszej klasie. Wiedzieliśmy już z czym to się je, bo kiedyś tam jechaliśmy do Odessy i powiem Wam szczerze pierwsza klasa w ukraińskich kolejach wymiata. Obecnie dojazd do Sianek da się ogarnąć marszrutkami (ichniejsze busiki) od nas spod granicy, bardziej jest to zakręcone, ale mimo to jest do zrobienia.
Wysiedliśmy z pociągu wcześnie rano i ruszyliśmy na szlak, teoretycznie da się trasę zrobić w jeden dzień, ale bez męczenia się dwa dni jest dużo lepszym rozwiązaniem.
Pierwszy dzień pogoda całkiem, całkiem szczególnie wieczór i zachód słońca rewelacja, drugi praktycznie cały lał deszcz, ale to też ma swoje uroki. Ze szczytu zeszliśmy do wioski Bilasovytsya (te Googlowe nazwy trochę odbiegają od oryginału), gdzie zrobiła się pogoda, a my rozgościliśmy się w sklepie na początku wioski
Z tego co się orientuje, obecnie można ogarnąć góry ukraińskie (mimo wojny), znam takich co tam byli i mówią, że życie toczy się normalnie, ale nigdy nie wiadomo czy jakaś ruska rakieta nie zabłąka w te rejony. To raz, a dwa ukraińscy pogranicznicy zawsze byli dziwni i cholera wie czy w tym miejscu nie dostaną jakiejś wizji.
#ukraina #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Izrael, kraj który najbardziej nadaje się na pierwszą przygodę z Bliskim Wschodem. Dobry transport, życzliwi ludzie, może czasem zakręcone lotnisko w Tel Avivie ale sumując bardzo dużo na plus. My postanowiliśmy polecieć do stolicy, aby finalnie wylądować na pustyni Negew. Na stronie https://www.negevtrails.com/ można sobie dopasować trasę do własnych możliwości i czasu jaki tam chcemy spędzić. My wybraliśmy trasę na trzy dni z dwoma noclegami na pustyni, ot w miejscach do tego przeznaczonych (bezpłatnych), jak któryś Tomek, czy Tosia by chcieli mamy ślady na Wikiloc, możemy podesłać.
Trasa zaczęła się od przystanku autobusowego na środku niczego i ciągnęła się przez kaniony, skały, jeziorko i wyschnięte rzeki, do tego po drodze same atrakcje, bo w ostatni dzień szlak prowadzi niedaleko bazy lotniczej i można popatrzyć na startujące i lądujące F-16 i F35. Co najśmieszniejsze na środku pustyni można odwiedzić McDonalda :), który znajduje się przy stacji benzynowej
Finalnie wylądowaliśmy w Mitzpe Ramon. gdzie siedząc na skraju Krateru Ramon patrzyliśmy na przelatujące F-16 i F-35 niczym w Top Gunie.
Z Mitzpe Ramon wracaliśmy autobusem do Beer Shewa, aby finalnie dostać się do Tel Avivu. Mieliśmy nie lada przygodę, gdyż ten kurs zahaczał o bazę lotniczą z której samoloty podziwialiśmy na pustyni. Autobus wjeżdża z nami praktycznie do środka bazy, mijamy betonowe zapory i stajemy na przystanku. Finalnie jesteśmy jedynymi cywilami w pełnym żołnierzy autobusie
Największego stracha mieliśmy w trakcie powrotu, bo w paszporcie mamy sporo pieczątek z krajów, które Żydzi średnio lubią, ale z racji, iż nie odwiedzaliśmy Palestyny, zostaliśmy potraktowani bardzo ulgowo. Naklejka z początkowym numerem 2 i całe formalności, łącznie z nadaniem bagażu załatwiliśmy w 30 minut, następne 3 godziny siedzieliśmy w hali wylotów nudząc się
#izrael #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Zafascynowani opowieściami koleżanki, iż Addis Abeba to szklane miasto w Afryce uznaliśmy, że może warto tam się wybrać. Do tego mają dość imponujący najwyższy szczyt Ras Dashem 4550 m n.p.m, a my jakoś lubimy zaliczać najwyższe szczyty w krajach, które odwiedzamy.
Bilet kupiony i polecieliśmy liniami Egipt Air, linie ok, ale stolica Etiopii już tak nie za bardzo. Ze szklanym miastem to tak średnio ma to cokolwiek wspólnego. Ogólnie syf i wszędzie dej, jesteś biały dej albo cena x 10, do tego próby kradzieży i to na porządku dziennym. Obskakuje cię 3-4 czarnych dwóch zagaduje dwóch wkłada Ci ręce do kieszeni, wszyscy oczywiście są "głodni" i tak kilka razy, aż wreszcie jeden dostał ode mnie po pysku i się skończyło to w tym rejonie.
Gdy szukaliśmy wydania po etiopsku Małego Księcia, to koleś wyciągnął nas w jakąś szemraną dzielnice, oznaczył swoim plecakiem mówiąc, że idzie szukać książki, a my mamy tu poczekać na niego. Po chwili zjawił się jakiś mały przypakowany czarny, ale że chodzę kilka wag wyżej, to pogadaliśmy o siłowni i sobie poszedł, a za chwilę zjawił się nasz koleżka od Małego Księcia, który już przestał się nami interesować twierdząc, że nie ma takiej książki.
Ogólnie Addis wypadło bardzo słabo, uciekliśmy stamtąd do Gondor. Tu dużo lepiej miasto dość ładne z ciekawymi miejscówkami, niektóre wyglądające jak Angkor Wat ale oczywiście jesteś biały cena wszystkiego x 10. To był nasz przystanek na 6 dniowy trekking na najwyższy szczyt tego kraju. Na trasę ruszyliśmy z przewodnikiem jego czeladką i panem z karabinem, który trzeba przyznać nie odstępował nas ani na krok, w nocy spał zaraz przy namiocie. Ogólnie to chyba był najfajniejszy koleś z całej ekipy, jako jedyny nie sępił kasy.
Jedno trzeba im przyznać przyrodę mają na najwyższym poziomie, trafiliśmy Wilka Etiopskiego, masę Bushbucków, siedzieliśmy w stadzie chyba najbardziej wylajtowanych małp jak Dżelady. Na plus bardzo mało śmieci i świetny zasięg GSM na całej trasie
Dlaczego pan z karabinem? A no Etiopia to dziwny kraj, gdzie co jakiś czas tłuką się z Erytreą. My byliśmy w styczniu, a w grudnia akurat mieli jakieś zawieszenie broni i było spokojniej, a że z turystów jest dobra kasa to dla bezpieczeństwa każdy obcokrajowiec dostaje takiego "rangera" i jest on obowiązkowy.
Po trekkingu poszwendaliśmy się jeszcze po klasztorach w skałach, zobaczyliśmy miejsce gdzie przechowywana jest Arka Przymierza w Axum i dałem sobie spokój z ogarnianiem wszystkiego samemu, bo to istny koszmar. Ruszyliśmy do Mekele i stamtąd z agencją ETT na Pustynie Danakilską jedno z najcieplejszym miejsc na ziemi. Miejscówka jest świetna, a wspomniana agencja też działa na normalnym poziomie, płacisz raz i nie ma sępienia kasy. Samo Mekele jest chyba najfajniejszym miastem w jakim byliśmy, dużo młodych ludzi, duża uczelnia z potężnym kampusem ogólnie bardzo miło to miejsce wspominamy.
Sumując nasz wypad z kolesia, który miał obojętne podejście do czarnych, stałem się rasistą. W żadnym innym kraju (a zwiedziliśmy ich dość sporo) nie byłem tak traktowany. Dopiero podróżowanie w "złotej klatce" z agencją ETT odcięło mnie od tego całego rasistowskiego syfu.
#etiopia #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Może kogoś zainteresuje, szlak jest teoretycznie zamknięty ale... jak to bywa w Hiszpanii można tam spokojnie sobie wejść, a naprawdę warto. Trasa nazywa się Las Ventanas de Güímar i prowadzi na hiszpańskiej Teneryfie. Wrzucam tekst z naszej stronki, bo nie chce mi się tego na nowo pisać
Miejscem startowym jest charakterystyczny punkt z „wielkim panem” Mirador del Puertito de Güimar. Ruszamy wspinając się w górę do stacji GSM, to chyba najgorszy odcinek trasy. Raz, że ciągle pod górę, dwa asfalt, asfalt i jeszcze raz asfalt za to widoki fajne i tak wspięliśmy się pod stację telefonii komórkowej, gdzie jemy drugie śniadanie, a później szukamy wejścia na szlak, aktywnie pomaga nam w tym aplikacja Wikiloc.
Szlak odnaleziony ruszamy wydeptaną ścieżką przez pola krzaków i małych drzewek, początek trochę przypomina nam lewady na Maderze. Dochodzimy do miejsca tragedii, gdzie koparka pracująca na zboczu runęła w dół przygniatając operatora. Koparka jest w tym miejscu do dzisiaj przymocowana stalowymi linami, aby nie osunęła się niżej, nie opłaca się jej ściągać bo teren jest mówiąc wprost mało przyjazny. Kawałek dalej zaczyna się pierwszy tunel i ogólnie cała zabawa ze szlakiem, tuneli jest kilka (nie pamiętamy, ile) jedne zupełnie ciemne, inne z wybitymi oknami w skałach, ostatni z nich jest najdłuższy do tego jest w nim duszno i ciepło. Trasa sama w sobie jest świetna, tunele, betonowe kanały, urwiska, osuwiska, dużo zabawy. Latarka konieczna plus dobrze mieć kask, miejscami sklepienie tuneli jest bardzo nisko. Finalnie schodzimy do miasteczka Güimar.
Po drodze spotkaliśmy rodzinę z pieskiem, więc jakoś specjalnie trudne to nie jest, ogólnie im się jest niższym tym wygodniej, ja z moimi 193 cm miałem trochę zabawy xD
#hiszpania #teneryfa #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Nie trzeba daleko jechać aby pobawić się w via ferraty. Do Semily w Czechach wracamy bardzo chętnie. Raz, że dobry dojazd, dwa trzy trasy na ferracie Vodni Brana z czego najciekawsza to ta o skali trudności D/E, oprócz tego mamy jeszcze B i C+. Na końcu B i C+ mamy mostek tybetański, a na D/E jest ich trochę więcej
#czechy #viaferraty #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Niecałe trzy kilometry od włoskiego Bussoleno znajduje się mała miejscowość Foresto, a tam jedna z ładniejszych via ferrat na jakich mieliśmy przyjemność być. Cała via ferrata ciągnie się przez wąwóz o takiej samej nazwie jak miejscowość, przez który wartko płynie rzeka Torrente Rocciamelone. W zależności od pory roku wody mamy więcej bądź mniej, nam akurat udało się być w porze suchej, było tak w sam raz i nie musieliśmy ściągać butów przecinając rzekę Trasa zaczyna się spokojną ścieżką, gdzie po lewej stronie mamy ruiny budynków, w których miały być izolowane i leczone osoby trędowate, taką informację otrzymaliśmy od Pana, który w tym rejonie wyprowadzał pieska. Ruszamy korytem rzeki, aby po krótkiej wspinaczce zacząć od mostka tybetańskiego. Na całej trasie mamy aż trzy takie mostki z tym, że ten pierwszy jest najdłuższy i przy podmuchach wiatru w jego 2/3 robi się ciekawie po drodze mamy jeszcze cztery wodospady i każdy z nich ma w sobie to coś, szczególnie jeden gdzie wspinamy się wzdłuż przelewającej się wody. Przygoda jest dopiero ciekawa, gdy wody jest więcej, bo taka wspinaczka na bank skończy się mokrym ubraniem Trasa na około 2 godziny, ale tak naprawdę przejście zajmuje trochę więcej, bo widoki są tak niesamowite i zapierające dech w piersiach, że warto się zatrzymać, pocykać zdjęcia i się napatrzyć. Trasa ma kilka trawersów i przewieszeń, ale dla osoby obeznanej z via ferratami nie są to jakieś specjalne trudności, nie jest łatwa ale też nie jakoś specjalnie trudna, dobrze ubezpieczona w klamry. Do punktu wejścia wracamy spokojną trekkingową trasą około 30-40 minut, przy wejściu jest źródełko i można skorzystać i nabrać sobie wody, albo ewentualnie po powrocie się napić.
#viaferraty #wlochy #fotografia





@XDDDDDDD
"Szkoda, że nie mamy nigdzie takich ferrat bliżej bo było super."
jak nie jak tak
@Ramirezvaca własnie byłem w Dolomitach na D i było bardzo spoko
Kolejny poziom zaczynał się chyba bez lin więc już zmuła
W tym roku tak myślę żeby pojechać gdzieś bliżej Polski ale na ferraty bo ferratki mnie nie interesują
Ogólnie nie lubię łazic po górach, trekking nie jest dla mnie ale ferraty są już w pyte
Zaloguj się aby komentować
Egipt trochę inaczej niż robi go większość osób. Mamy taką zajawkę, że staramy się w danym kraju zrobić najwyższy szczyt i z racji tanich biletów z Wiednia do Sharm uznaliśmy, iż zdobędziemy Górę Świętej Katarzyny 2629 m npm, a tak przy okazji jeszcze zrobiliśmy Górę Synaj 2285 m npm. Trasa na najwyższy Egiptu nie jest jakoś specjalnie trudna i spokojnie można ją zrobić samemu, tak samo z Górą Synaj tylko tą drugą już trudniej zrobić bez przewodnika, którego cena za grupę wynosi 30$ (podkreślam za grupę). Bazę mieliśmy w wiosce o takiej samej nazwie jak szczyt, lokacja nazywała się Beduin Camp i jest jak najbardziej do polecenia, dobre jedzenie i warunki. Owszem próbują wkręcać przewodnika i straszą, ale nie są natarczywi, wystarczy raz powiedzieć, że ma się inne plany i jest spokój (wolą czesać z kasy Niemców). Niedaleko są też sklepy i lokalna knajpka , gdzie polecamy kawę z kardamonem, do tego można zaprzyjaźnić się z kotełkami i piesełkami
#egipt #podroze #trekking #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Rzutem na taśmę przed covidowym wariactwem odwiedziliśmy Panamę (styczeń 2020), plan był tydzień w Panamie i tydzień w Kostaryce, skończyło się dwoma tygodniami w Panamie
@panama #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
Parę lat temu wybraliśmy się na Grenlandię zrobić Artic Circle Trail, trasa bardzo przyjemna wiedzie z Kangerlussuaq do Sisimiu, jakieś ponad 100 kilometrów. Szliśmy w sierpniu w trakcie dnia polarnego, względnie ciepło miejscami nawet było 20 stopni. Noclegi w domkach myśliwskich, bądź jeśli były zajęte to w namiotach, które nosiliśmy ze sobą. Trasę częściowo można też pokonać płynąc canoe. Do Kangerlussuaq dolecieliśmy liniami Air Greenland z Kopenhagi, miasteczko to, jest dawną bazą amerykańską, ot dużo kontenerów zaadoptowanych na mieszkania itp. nasz cel Sisimiu to już inna bajka, normalne miasteczko portowe mające nawet swoją linie autobusową. Mój awatar na Hejto pochodzi z murala znajdującego się w Sisimiut.
#grenlandia #podroze #fotografia





Zaloguj się aby komentować
W nawiązaniu do posta @seeksoul o Mołdawii, wrzucam zdjęcia z Naddniestrza, a dokładnie z jego stolicy Tyraspolu z 2021 roku, wjazd od strony Mołdawii busikiem (z Kiszyniowa) bez żadnego problemu. Przepustkę dostaliśmy na miesiąc. Młody pogranicznik mówiący po angielsku bardzo sympatyczny.
#podroze #naddniestrze #moldawia





@Ramirezvaca kurde pamietam taka historie ze gdzies wsiedli i odpalili takiego starocia i se jeździli po mieście, z tąd też mój pomysł. Jeszcze jak w ostródzie siedziałem to w jednych koszarach od X lat stał na cokole czołg. Sami wojacy sie dziwili jak podczas zwijania jednostki czołg ktory stał 20 lat poprostu odpalil i o wlasnych siłach wjechał na tira...
Zaloguj się aby komentować
Kierując się pociągiem z Bukaresztu do Braszowa, trafiamy na rumuńskie pasmo gór Bucegi, po lewej stronie mamy ich wysoką część z najwyższym szczytem Omu 2505 m npm, a po prawej takie nasze bieszczadzkie połoniny, ale ciut wyższe bo ze szczytami ok. 1800 m npm. Sam polecam trasę z Busteni do Sinaia szczególnie na jesień, my zrobiliśmy sobie to we wrześniowy weekend dzięki Wizzowi i lotom z Wiednia do Bukaresztu, trafiła się pogoda i widoki wymiatały.
#podroze #rumunia #bucegi #trekking #fotografia





@John_polack w sezonie jest ok, ale poza to cienko to wygląda w czerwcu zeszłego roku praktycznie żadne schronisko nie było otwarte, ale trzeba wziąć pod uwagę, że covidowe fikoły je po uziemiały, we wrześniu na pewno już było lepiej, znowu teraz w styczniu to z racji braku śniegu schroniska chodziły w kratkę. Jak planujesz trasę to wcześniej byś musiał popisać maile.
Zaloguj się aby komentować
Kilka zdjęć w Valle de Cocora w Kolumbii, szliśmy sobie na szczyt Cerro Morogacho, trasa świetna z totalnie zmienną pogodą. Od słoneczka poprzez chmury, deszcz i znowu ładną pogodę z tym, że trzeba się trochę nakombinować bo takiego szlaku z prawdziwego zdarzenia jak u nas nie ma. Brak oznaczeń i praktycznie na początku trzeba trochę się pokręcić przechodząc przez farmy, dalej las mglisty, który bywa zwodniczy i gdyby nie GPS to przy zejściu mielibyśmy mały problem (łatwo pomylić ścieżki). Niespodzianek jak w amazońskiej dżungli, raczej nie widziałem, bo to też inna wysokość i temperatura, ale las robi wrażenie, szczególnie jak wchodzi chmura i widoczność gwałtownie spada.
Jakby ktoś z Was był polecam też trasę taką pętelkę w tej dolinie, aż do domku kolibrów, jest w miarę oznaczona, a wiszące mosty, wodospady, rzeki, zerwane mosty i na końcu kolibry robią rewelacyjne wrażenie i warto iść w drugą stronę nie tak jak mainstream prowadzi. Nas na starcie prowadził piesio, którego nazwaliśmy Diego
#podroze #kolumbia #fotografia





Zaloguj się aby komentować
@hejto prośba o "czarnolisto" na portale, bo bełkotów onet, wp, interii, bankier, salon24 nie da się czytać a widzę, że część etatowych spamerów tego typu portalami przyszła z wykopu, bo poczuli dukaty.
@Ramirezvaca Ban całego internetu od razu. Pogódź się z tym, że takie sytuacje są normą i nie uciekniesz od spamerów inaczej, niż indywidualnie filtrując u siebie. A na pewno tego nie zrobisz prewencyjną cenzurą, która wylewa dziecko z kąpielą.
Jak już, to można by dzielić czarne listy i tworzyć szablon, zamiast klikać pojedynczo, ale po co twórcy mają udostępniać narzędzia do ograniczania ich zarobku? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Tak mnie zainspirował Tomek @maybe i wrzucę kilka fotek jakie z Tosią @Civetta zrobiliśmy na wypadzie do dżungli w nocy w Panamie
#podroze #zwierzaczki #fotografia





@Anhed to nie są wyprawy, wyprawa to jest na biegun, albo na K2
Zaloguj się aby komentować