Zdjęcie w tle

Krzakowiec

Autorytet
  • 189wpisy
  • 929komentarzy

Taki gość który notorycznie gubi się w świecie i odnajduje. Zazwyczaj podczas tworzenia, choć czasem też podczas krzyku. www.bido.com.pl

Od dawna chciałem sprzedawać swoje rzeczy do Kanady i USA - parę miesięcy temu otworzyłem swoją drugą markę na ETSY.COM - pierwsze dwie sprzedaże są za mną, więc mogę Wam powiedzieć jak to wygląda realnie z perspektywy sprzedawcy rękodzieła - może ktoś też chce zacząć, przy okazji opowiem czemu nie sprzedaję do UE i czemu Unia często sama kręci bat na siebie.


Więc czemu Kanada i USA? - Bo nie muszę praktycznie NIC by tam sprzedawać, choć trzeba brać na klatę że wysyłka lepiej by była za darmo, więc swoje rzeczy trzeba odpowiednio wycenić bo łatwo stracić.

Z formalności które trzeba zrobić przed sprzedażą:


  • Uruchamiam sklep, w moim przypadku padło na ETSY.COM, głównie za sprawą zaufania klientów do niego i relatywnie niskiej prowizji sprzedaży.

  • w międzyczasie nadaję nr. Eori (opisy brzmią skomplikowanie, ale finalnie 2h reserchu, 1h wypełniania papierologii i czekanie tygodnia na nadanie numeru)

  • Sprawdzam nr. taryfy celnej by odpowiadała moim rzeczom (na szczęście nie mam metali szlachetnych i jest dość prosto)

  • Wybieram firmę kurierską (u mnie Fedex i UPS) i patrzę jak wyglądają u nich procedury - generalnie nic trudnego choć nie jest to Inpost Pierwsza wysyłka i wypełnienie wszystkich tabelek zajęło mi ok 1.5h bo narobiłem błędów. Ale za drugim razem 20 min i załatwione. Do paczki trzeba przyczepić osobno 3x fakturę, pełnomocnictwa celne i ogólnie dokumenty które przewoźnicy przygotowują praktycznie za Ciebie.

  • Etsy pobiera prowizję od sprzedaży ok 11% i trochę centów za wystawienie przedmiotu.


I TO TYLE. W zasadzie największy problem jest na początku gdy trochę błądzi się we mgle jeśli chodzi o tematy celne, taryfy i eori. Druga wysyłka to dużo mniejszy stres, trzecia to już zapewne przyjemność


A co jeśli chciałbym wysłać ten sam towar do UE, w końcu mamy swój sklep największym portalu rękodzielniczym, więc otwórzmy się na CAŁĄ UNIĘ!


Wpada klient z Niemiec, Elias chce kupić mój wisiorek za 200 euro. Przed sprzedażą i wystawieniem faktury muszę na szybko zarejestrować się w niemieckim systemie LUCID czyli obiegu opakowań. Rejestracja jest za darmo, ale już licencja na recykling moich opakowań przez wybraną firmę darmowy nie jest. Muszę zapłacić łącznie ok 100-180 euro jeśli wprowadzam karton. Ale skoro moje skrzyneczki są ze sklejki, do tego wypełniane mchem... jest problem.

Muszę zadzwonić do firmy i dowiedzieć się, że ciężko będzie z recyklingiem i umową, odpowiedzi od razu nie mam, szacunkowo 250-300euro na rok.

OK, więc jednak karton, nie pudełeczka z drewna, trudno. Odliczając prowizję i wysyłkę którą opłacam ja, już jestem na pierwszym przedmiocie -20euro, ale odbębniam sukces, MOŻE SIĘ NIE UDAŁO ALE PRZYNAJMNIEJ SĄ STRATY.


Wpada klient z Francji. Claire upodobała sobie tryt który wystawiłem za 220 euro, ale tak samo jak w poprzednim przypadku, skoro trafił mi się pierwszy klient z Francji i będę wprowadzać na ich rynek jakieś opakowania, muszę zarejestrować się w ich systemie LEKO Organisme, czyli odpowiednik LUCID i BDO. Pani z urzędu francuskiego załamuje ręce gdy opowiadam, że moje skrzyneczki są zrobione ze sklejki, papieru czarnego pakownego i mchu jako wypełniacza. NIE WIE CO ZROBIĆ i zostawia mnie z tym rozłączając się xD


I wiecie co? Wpadł też klient z Łotwy, ale jego też zblokowałem bo już nie miałem siły sprawdzać co muszę zrobić by móc sprzedać swoje ręcznie zrobione rzeczy, zamknięte w skrzyneczce którą też sam zrobiłem (już nie ze sklejki tylko z sosny żeby nie było problemów xD), wypełnioną żywym mchem którego może i nie zrobiłem, ale za to jest bardziej naturalny niż folia.


Chciałem to obejść - mam ploter, setki kartonów z odzysku i może zrobię tak, że opakowania będą z recycklingu? WIecie, biorę kartony praktycznie ze śmietnika, wycinam z nich kartoniki i voila - mamy ładny mały kartonik z odzysku.


Ale tak się nie da. Ani Polska Pani Urzędnik (PPU) ani Niemiecki Pan Ciul (NPC) ani Francusky Urząd Cały Kompany (FUCK) nie przewidział takiej możliwości, nawet jeśli to 100% recyckling, wprowadzam opakowanie? No to należy się pieniądz.


Dlatego wysyłam do Stanów i Kanady - bo nie muszę nic. Nie muszę martwić się z szacowaniem ile opakowań mogę wprowadzić w danym roku, nie martwię się, że we Francji może być potencjalny problem z papierologią bo stworzyłem obraz na starym dywanie i nie wiadomo z jakiego jest materiału.


Wpada Gary, kupuje ode mnie wisiorek za 200 euro na który mnie jako jego twórcę ni cholery nie stać w tej cenie, płacę ok. 25-30euro za wysyłkę do USA, prowizję 24 euro z Etsy i jakieś 2e za przewalutowanie - finalnie zostaje mi jakieś 145-150euro które w zręczny sposób opodatkuje mi Polska, ale co muszę zapłacę z uśmiechem bo nawet gdy odliczę materiały i policzę swój czas jak minimalna krajowa zostaje mi ok 350zł czystego zysku którym podzielę się chętnie z Państwem bo to i tak rekordy jeśli chodzi o ceny moich rzeczy. Przyznam, że przez długi czas bałem się w ogóle pokazywać nowy sklep właśnie ze względu na ceny, bo sam widząc kwoty 800-1000zł twierdzę, że to nierealne że ktoś chce w ogóle kupić tryt w tej cenie. A później dochodzi do mnie, że dla amerykanina wydanie 200 dolarów, to trochę jak dla nas 250zł. A później przypominam sobie, że znowu otarłem się o bankruta, po raz trzeci w przeciągu 7 lat działalności i stwierdzam głośno "a walić to"


Wracając - jeśli zastanawiacie się, czy startować ze sklepem na Etsy - w skrócie róbcie to, bo cały proces po prostu trwa. Trzeba się nauczyć pisać dobre opisy (chat pomaga choć trzeba się pilnować) trzeba też wyłapać algorytm żeby przedmioty były widoczne w wyszukiwarce, ale to naprawdę jest do zrobienia.

To, że mi się jeszcze nie udało, nie znaczy, że komuś nie pójdzie sprawniej - ja ostatnio ogólnie mam czkawkę warsztatową więc cieszę się, że cokolwiek się sprzedało w takich kwotach i że ten sklep jakkolwiek żyje xD


Prowizja jest jedną z niższych, obsługa własnego sklepu jest dość łatwa i po opanowaniu podstaw jesteście w stanie sprzedawać swoje rzeczy za granicę, trzeba się tylko uzbroić w dużo cierpliwości.


A przy okazji podrzucam Wam jak wyglądają prowizje w innych miejscach w których można sprzedawać swoje rękodzieło, przy okazji będzie to lista miejsc dla innych rękodzielników którzy szukają klientów:


  • Amazon Handmade – $39.99 miesięcznie plus 15% prowizja od sprzedaży;

  • E-bay – 12,55% plus 0,30 USD prowizji od sprzedaży.

  • Pakamera – 30% narzut na cenę produktu (czyli z ceny płaconej przez klienta Pakamera zabiera ok 25%);

  • Trendymania – 20% narzut na cenę produktu (czyli z ceny płaconej przez klienta Trendymania zabiera ok 16,7%);

  • Arsneo – 20% narzut na cenę produktu (czyli z ceny płaconej przez klienta Arsneo zabiera ok 16,7%);

  • Decobazaar – 19% prowizji od sprzedaży;

  • Art-Madam – 18,7% prowizji od sprzedaży;

  • kuferart – 20% prowizji od sprzedaży;

  • Ruda Klara – 10% prowizji od sprzedaży.


Chyba tyle, jeśli macie jakieś pytania - piszcie śmiało. Jeśli ktoś chciałby kupić coś trytowego - również piszcie śmiało, cena będzie atrakcyjniejsza od tej na Etsy, nie martwcie się


#rekodzielo #rozkminkrzaka

f51bd1cf-9381-4ff1-81c0-7bf9f3057c96

Zaloguj się aby komentować

Półmaraton dzisiaj o 22 a ja dalej nienawidzę biegać, ale rzeczywiście za każdym razem zauważam mentalne benefity które trzeba wyćwiczyć by móc w ogóle przebiec choć ciut więcej.


To będzie największy wpierdol fizyczny w moim życiu xD Jako że od zawsze jestem fanem umiejetnego ubierania się w lumpie znalazłem wczesniej kilka dopasowanych koszulek sportowych i dzisiaj jadę rowerem do pracowni zrobić sobie tylko na z nich napis

"BIEGAM ZEBY MÓC JEŚĆ WIĘCEJ", później absolutny chill

I... Przebiegnę to jakoś. Mam 3h na zrobienie tych 21km, powinno się udać i taki jest cel.


Dziękuję, za wszystkie miłe słowa w poprzednim #rozkminkrzaka - daliście mi dużo siły w cholernie trudnym dla mnie momencie i po ludzku dziękuję ludziska :*


PS: tak wyglądał punktów odbiorów pakietów startowych, nie spodziewałem się aż takiej ilości ludzi!

https://streamable.com/n07c38

Zaloguj się aby komentować

Nienawidzę biegać, ale w przypływie noworocznego entuzjazmu i by stworzyć sobie samemu jakiś dobry cel zapisałem się w sylwestra na nocny półmararon. Jest dokładnie za 7 dni a ja za c⁎⁎j nie jestem na niego gotowy xD


Dopiero poznaję to uczucie które spływa na człowieka realnie zmuszającego się do robienia czegoś naprawdę dla niego ciężkiego.


W swoim życiu raczej nie wystawiałem się na takie walki - smród porażki ktorą czułem gdy nie dawałem z czymś rady, był często zbyt wielki żeby kontynuować a myśli atakowały niesprawiedliwą narracją o byciu słabym, głupim czy zjebany w zależności od tego przy czym akurat poległem.


Atentycznie nie wiedziałem że aż tak silnie boję się przegrywania z samym sobą, że z biegiem lat zapomnę jak dobrze smakuje wygrana.


Więc biegam choć tego nie lubię. Głównie dlatego, że wisi nademną półmaraton do którego absolutnie nie jestem gotowy, ale przeszły sylwestrowy JA o dziwo wiedział co robić. I ten cel okazał się ważniejszy niż się spodziewałem.


A Wam wszystkim którzy wczoraj poświęcili swój czas na czytanie moich wypocin, albo na pisanie do mnie czy opowiadanie swoich własnych ciężkich historii - po ludzku dziękuję.


Jesteście wielcy i dzięki Wam po stokroć.

#rozkminkrzaka

3fda0748-464d-4cb3-8978-ac7f8d1e61af

Zaloguj się aby komentować

Mam gigantyczny ból d⁎⁎y do samego siebie, wręcz nienawiść która nic mi nie daje prócz wzmacniania schematów których nie mam siły zmienić.


W terapii doszedłem do punktu w którym zdałem sobie sprawę, jak bicie przez ojca pasem małego, wiecznie coś brojącego Krzakowca ma gigantyczne znaczenie w większości moich ucieczek od rzeczy trudnych. Schemat porażki wrył mi się w banię tak bardzo, że choć racjonalny ja stoi i tłumaczy że przecież potrzebuję czasu, współczucia do samego siebie i systematyczności tak naprawdę nie widzę najczęściej nic, prócz własnych porażek i błędów.


Notorycznie, mam dość samego-k⁎⁎wa-siebie. Nie ważne co zrobię i jak, nie jestem zadowolony z efektów.


W połączeniu z pracą którą wykonuję, całym #rozkminkrzaka który jak zawsze jest rozwalony i planami na "wyjście do ludzi" w postaci filmów, szkoleń i generalnie tworzenia ale tym razem obrazu i muzyki a nie tylko rękodzieła jestem... Sparaliżowany, od paru dobrych tygodni niezdolny do pracy twórczej. A głowie odwieczny krzyk "jesteś niczym, jesteś dnem".


Plan rozpisany od dawna, wiem co mam robić i pierwszy raz w życiu mam to dobrze poukładane. Mam rozpisanych ponad 120 pomysłów na swoje filmy, oświetlenie już dawno przetestowane cała matryca Eisenhowera krzyczy do mnie RÓB, a ja choć jestem w największej d⁎⁎ie finansowej od początku mojej działalności PONOWNIE raz jeszcze, jak to było już dziesiątki razy w moim życiu gdy przychodzi ten TRUDNY okres, który trzeba przeboleć i z trudem działać, najchętniej rzuciłbym to wszystko w piździec i zaczął od nowa coś innego.

Coś łatwiejszego i bardziej ekscytującego niż już utarta przez lata praca rękodzielnicza. Ewentualnie wróciłbym na etat, na którym po prostu bym odpoczął choć wiem, że w głowie biczowałbym się w każdy dzień że odpuściłem. Albo wróciłbym do pracy jako kierowca ciężarówki i znowu pozwiedzał kawałek świata co zapoczątkowało moje myśli o sklepie rękodzielniczym.


K⁎⁎wa, w głowie mam tylko "Jesteś słaby" "Jesteś pierdolonym dnem" "Nie dasz rady" i choć jest lepiej jak w przeszłości w której w takich momentach po prostu rzucałem wszystko i zaczynałem coś innego, NIE CHCE MI SIĘ WALCZYĆ.


Nie mam absolutnie jakiejkolwiek motywacji do działania i z każdym dniem tylko zmuszam się żeby cisnąć dalej, ale za c⁎⁎ja nie czuję z tego powodu dumy, choć powinienem. Wiem, że z każdym dniem wygrywam srogą walkę sam ze sobą i naprawdę powinienem czuć rozpierającą dumę że w ogóle cokolwiek ogarniam biorąc na barki depresję, leki, trudną terapię, ADHD i przeszłość.


Nikt nie powiedział że będzie łatwo, ale mam dość tego, że to wszystko jest dla mnie aż tak trudne i nie radzę sobie z rzeczami które dla innych ludzi są... Proste. Szczególnie gdy mają już jakiś plan.


Piszę głównie po to, żeby to wszystko zostało napisane, żeby wybrzmiało jakkolwiek to brzmi. Ryczę nad klawiaturą, najchętniej waliłbym teraz pięścią w ścianę i to w tak by zabolało. Jest we mnie poskromiona wściekłość na samego siebie która chciałaby coś rozjebać. Nie siebie - spokojnie, z tym sobie poradziłem już dawno temu. Ale chciałbym zrobić COŚ żeby dać ujście tym wszystkim emocjom które kotłują się we mnie od cholera wie jakiego czasu.


Otwarcie drzwi w drugą stronę żeby wyleciały razem z futryną było drugim pomysłem, ale finalnie jako że rzeczy kosztują, a ręce potrzebuje do pracy - piszę ten wywód.


Wolałbym opcję z drzwiami, powiedzmy że to następna z wygranych walk z których i tak nie jestem dumny.

Nie mam realnego sposobu na spuszczenie pary - kiedyś to było właśnie tworzenie i rękodzieło. Ono dawało mi niesamowitą ucieczkę i ciekawe uczucie tworzenia danej rzeczy od początku do końca własnymi rękoma. Teraz w tym temacie nie zostało mi nic prócz presji czasu, pieniędzy i dowodów dla samego siebie że jestem zjebany. I nie, absolutnie nie piszę tego żeby ktoś tutaj w komentarzu napisał - Ej wcale nie jesteś zjebany! - Ja to wiem. Tylko niełatwo wyłączyć ten głos w głowie, realnie go przekonać że jest odwrotnie.


  • Nie palę papierosów które dawały mi momenty na ochłonięcie bo rzuciłem, brawo ja.

  • Nie piję, bo ojciec alkus i wiem czym to się kończy, na szczęście nie polubiłem się z alkoholem, brawo ja.

  • Zielonego staram się nie dotykać póki nie wyprostuję tego co w głowie i wiem, że na tym etapie mi nie pomoże.

  • Tworzenie muzyki tak samo jak rękodzieło teraz działa na mnie odwrotnie jak kiedyś. Grając albo śpiewając czuję tylko złość do siebie i presję że idzie mi źle i że nie mam w sobie systematyczności która jest motorem napędowym doskonalenia się.

  • Swoją drogą wszystkie zajawki które miałem po drodze: Longboard, motocykl, rower, zbieranie instrumentów, robienie koszulek, wypalanie w drewnie, pisanie - wszystko poszło w kąt bo albo trzeba było coś sprzedać żeby się utrzymać, albo nadszedł cięższy moment, a ja rzucałem zajawkę przechodząc do następnej.


W tym momencie chyba jedyną przyjemnością jaką czerpię i momentem w którym znikam jest dobry film albo serial, ale najczęściej nie jestem w stanie utrzymać porządnie uwagi na dłużej, a na kino do którego kocham chodzić mnie nie stać. Z tego też powodu mam ogromny problem z czytaniem książek, choć niegdyś czytałem je nagminnie i potrafiły mnie wyłączyć.


Ja pi⁎⁎⁎⁎le, czuję się jakbym pisał usprawiedliwienie dlaczego MAM PRAWO CZUĆ SIĘ ŹLE, jednocześnie czując się paskudnie, że zwyczajnie nie daję rady z tym wszystkim, tym bardziej że ludzie mają o wiele wiele gorzej w życiu i to nie jest tak że nie mam żadnych opcji na przeżycie. Ręce mam, nogi również sprawne - zdrowotnie powoli prostuje się i buduję formę więc mam więcej niż prawdopodobnie 90% ludzkości.


Po prostu siedzi 33 letnie dziecko i się użala nad swoim losem zamiast działać. Wewnętrzne dziecko tupie nogami, a ja najchętniej kopnąłbym go żeby zamknął ryj.

Czuję ten PAS. Autentycznie czuję go nad sobą, widzę siebie w sypialni gdy dostawałem wpierdol zamiast zrozumienia więc uciekam c⁎⁎j wie dlaczego, gdzie i po co.


Najchętniej wydrukowałbym sobie koszulkę z gigantycznym napisem "C⁎⁎J MI W D⁎⁎Ę", usiadł z papierosem na środku pracowni i poużalał się nad sobą w kłębie dymu bo to wystarczająco ironiczny obraz żeby uśmiechnąć się do samego siebie i stwierdzić, że życie to jest jednak abstrakcyjne i po⁎⁎⁎⁎ne momentami.


No a skoro już nadymiłem, to może wykorzystać tę chwilę i nagrać jakieś ładne ujęcie bo dym w kadrze ładnie wygląda i zawsze powoduje jakąś taką miekkość obrazu.


Finalnie nawet w głowie ta scena kończy się u mnie tak, że ustawiam wszystko, telefon, aparat, światło, później patrzę na to co nagrałem a tam - jedno wielkie gówno, które wygląda całkowicie inaczej niż sobie wyobrażałem, a montaż dźwięku tylko pokazuje mi że znowu zjebałem.


Racjonalny ja mówi "Nie nagrywasz na codzień, więc musisz poćwiczyć"

A głowa podpowiada "Nic nie umiesz i nie nauczysz się bo jesteś zjebany więc odpuść"

Głowa od lat mówi mi: NIEWAŻNE CO ZROBISZ I TAK BĘDZIE ŹLE. NIEWAŻNE CO ZROBISZ I TAK BĘDZIE KARA.


Ta walka trwa już od lat, ale dopiero od miesiąca wiem, że jest związana z przemocą fizyczną i tą blizną która wzmacniała moje złe schematy prawie całe życie. Nie łatwo z tego wyjść i jeśli gdzieś czuję dumę to właśnie tutaj. Że pierwszy raz od wieków nie uciekam od tych emocji tylko je analizuję. Piszę. Płaczę. Wkurwiam się i próbuję to jakoś twórczo wykorzystać. Oczywiście przy tym wszystkim czuję się jak totalna p⁎⁎da bo przecież facet nie może płakać, ale jak już ustaliliśmy - c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę.


Co śmieszne, mój ojciec to naprawdę dobry człowiek mający serce po odpowiedniej stronie którego ojciec miał bardzo ciężką rękę i pech chciał że urodził się w Polsce, w której alkohol w latach 70 był motorem napędowym większości ucieczek ludzi którzy sobie nie radzili z własnymi emocjami. Nie jego wina, że zrobił to co zrobił - powielił schemat własnego ojca i przerzucił zbyt dużo na niewinne dziecko, pewnie zresztą zapijał to uczucie wielokrotnie i to też pchnęło go w kierunku wysoko funkcjonującego alkoholika.


Kocham go i na szczęście nie winię, jednocześnie jestem wściekły że tak banalna rzecz jak napierdalanie mnie pasem aż tak bardzo hamuje mnie w codziennym życiu żeby po prostu działać. Żeby się nie przejmować błędami, żeby mieć głęboko w d⁎⁎ie ocenę innych i po prostu... Robić swoje. Aktualnie mam wrażenie, że nie radzę sobie po prostu z niczym a w szczególności z odgrzebaną na terapii przeszłością która wyszła na wierzch. Ja nawet nie wiedziałem, że mam z tym aż taki problem!


Więc aktualnie c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę i nie piszę tego by się użalać. Piszę to dla siebie i potencjalnie dla Ciebie, żebyś zrozumiał różnicę pomiędzy KARĄ, a przemocą fizyczną rodzica. Pomiędzy stawianiem granicy dziecku, a jebaniu go pasem bo bał się do czegoś przyznać, bo już wcześniej nieważne co zrobił i tak dostawał za to pasem - czasem niesłusznie. Granica jest niesamowicie cienka i nigdy nie wiadomo czego chwyci się psychika dziecka by uciec od trudności.


Kimkolwiek jesteś dziękuję że to czytasz. Mam w sobie dość dużą cząstkę atencyjnej dziwki i nie wiem czemu, ale czuję się ciut lepiej gdy wyobrażę sobie że ktoś to czyta i poczuje swego rodzaju współczucie. Współczucie do mnie, do adhdowców czy ludzi ogółem i ich zawsze po⁎⁎⁎⁎nego losu.


Ale głównie do mnie - w końcu jestem bohaterem tego tekstu, a ja nie wiem czemu najwyraźniej chcę być ojojany na własnych dziwnych warunkach które właśnie tworzę pisząc to wszystko.


Będzie lepiej. A dzisiaj c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę, ściskam serdecznie i spróbuję stworzyć cokolwiek, co pchnie mnie do przodu w działaniu i planach.


PS: Z MIŁĄ CHĘCIĄ ODDAM SWOJE ADHD CHĘTNEJ OSOBIE, ALBO WYMIENIĘ NA COŚ INNEGO Z DOPŁATĄ.

PS2: To naprawdę dobra konsola była.

PS3: Wracam do pisania tutaj stanowczo zbyt osobistych rzeczy których normalnie człowiek nie zamieszczałby w internecie. Ale aktualnie to jedna z niewielu rzeczy które daje mi ujście emocji, spuszczenie pary i mam zamiar to wykorzystać. Więc ponownie witajcie w moim rękodzielniczym świecie, jestem Krzakowiec a to moja historia.

#depresja #tworczoscwlasna


https://streamable.com/gr419t

Przejebane, szczerze współczuję.

A co do pisania tego typu postów to w jakimś stopniu może Ci to pomóc. Pisanie o swoich uczuciach jest formą rozmowy ze sobą i nieraz nawet jak myślisz tak samo, lub podobnie to dopiero po zapisaniu tego zdarza się, że dojdziesz do trochę innych wniosków albo nawet jeśli nie, to jak uchwycisz to w tekście to możesz później łatwiej coś z tym zrobić. Zawsze jak coś zapiszesz to jest to trwalsze niż myśl, która się może zmienić pod wpływem czegokolwiek.

Ja sam pisze codziennie dziennik gdzie skupiam się właśnie na swoich odczuciach i nieraz potrafiło mi to pomóc się odblokować z pewnymi sprawami albo jak nie mogłem podjąć decyzji to jak pisałem to decyzja podjęła się sama i zapisane przyklepane, trzeba było robić. ;)

Widać, że masz dużą samoświadomości i Twój tekst daje dużo do myślenia i może zrobić też coś dobrego bo ktoś po jego przeczytaniu może się zastanowi dwa razy nim uderzy dzieciaka.

Życzę żebyś uporał się z tymi kłamliwymi myslami, które Cię dręczą i wrócił do robienia tego co chcesz i bycia tym kim chcesz być. Mysli to tylko myśli, nie Ty, ale na pewno wiesz o tym.

Czy próbowałeś biegać?




Nie dam Ci rady, nic niepodpowiem, nie podzielę się żadną mądrością... Swojemu życiu nie daje rady, więc nawet jakbym je miał, to pewnie nie byłyby to dobre słowa. Powiem tylko - nie łam się, w końcu się powinno się jakoś naprostować.

@Krzakowiec Trzymaj się tam. Niczego odkrywczego nie poradzę, ale podzielę się pewnym tekstem który X lat temu wymyśliłem kiedy miałem fazę na "c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę"


"moja głowa jak otchłań

chcę się z niej dziś wydostać

na powierzchnię wyniośle

całe swe smutki wiążę

gdy korzyści brakuje

niechaj światło promieni

choć przekazać chce wiele

nas ukarze w tej chwili"


Sam też od jakiegoś czasu mam straszny mętlik w głowie + natłok ważnych spraw do załatwienia, przez co gubię po trochu własną tożsamość. Zazdroszczę ludziom którzy mogą żyć rutyną


Jeżeli takie uzewnętrznianie na hejto Ci w jakiś sposób pomaga to śmiało dodawaj swoje myśli. Wiele osób woli czytać coś tak autentycznego niż oglądać kolejne głupie obrazki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ej do kiedy mogą wisieć plakaty wyborcze? 7 kwietnia, czy jak była druga tura to ten kto kandydował może wisiec do 21 czy jak to jest?


Pytam bo najwyraźniej odblokowałem kolejny lvl prokrastynacji i coś trzeba z tym zrobić xD

kodeks wyborczy nakazuje usunięcie usunięcie materiałów wyborczych do 30 dni od dnia głosowania


a wisieć będą dopóki się nie rozpadną, albo ktoś nie zgłosi sprawy o zaśmiecanie i nie obarczy tym osoby której materiał dotyczy

Zaloguj się aby komentować

Na początku roku z musu postanowiłem, że do swojej pracowni będę chodzić piechotą, a jeśli będę mieć gorszy dzień podjadę najnudniejszy kawałek MPK, ale resztę podejdę.


Właśnie strzeliło mi 2000km piechtą od początku roku i to była jedna z lepszych decyzji, finalnie jeśli nie zrobię spaceru w jakiś dzień czuję jego brak a kiedyś naprawdę nienawidziłem chodzić xD

O k⁎⁎wa i teraz mi panowie głupio, bo jak popatrzyłem na to co wszyscy napisaliście coś mi się ostro nie zgadzało - mam do pracy w jedną stronę niecałe 5km i zacząłem ostro podważać samego siebie.

Podjarałem się na darmo i nie zauważyłem że te 2000km to ja owszem zrobiłem ale od października 2023 - PRZE PRA SZAM!


W tym roku zaliczone 1468km, serio mi teraz za⁎⁎⁎⁎ście głupio xD A 2000km tak ładnie brzmiało, jakoś tak smutłem.


Odpowiadając na pytania - przygotowuje się do nocnego półmaratonu. Nigdy nie biegałem, chciałem sobie coś udowodnić a wiedziałem że nie ma c⁎⁎ja żebym to przebiegł jakkolwiek bez przygotowania. Chodzenie było musem żeby jakkolwiek zmusić się do powolnych przygotowań. Później doszły krótkie biegi, przebiegłem pierwszy raz 5km, rozjebałem sobie kostkę i znowu wracam do biegania wiedząc, że półmaraton mnie zabije ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Więc w tym roku moim celem jest... Nie umrzeć na półmaratonie. Nie przebiegnę go całego, ale chcę go po prostu ukończyć w przeciągu tych 3h.


...I pewnie bym przebiegł cały, gdybym zrobił piechtą 2000km od początku roku xDD

eddeb59c-5259-4ca1-b648-02f64dd8d07e

wołam

@ZmiksowanaFretka

@VonTrupka

@bucz

@KierownikW10

@ciszej


Kajam się i jako że robię kalibracje dzisiaj to zrobiłem sobie nieskalibrowany medal za dzisiejsze osiągnięcie.

99126093-51ca-4fdc-b178-0572206939b6

Zaloguj się aby komentować

Hej, czy ktoś z zebranych hejtowiczów stawiał swoje własne forum? Chciałbym zrobić forum rękodzielnicze z prawdziwego zdarzenia.


Mam dość "nowego" internetu, j⁎⁎ać facebooka i to co uczynił(liśmy) z tą krainą - od lekko dwóch lat noszę się z zamiarem stworzenia staroszkolnego forum ale w nowoczesnej otoczce dotyczącego rękodzielników.


Udzielam się po różnych grupkach "żywicznych" ale ogólnie jest tam dramat, wiem że tylko moderowane forum ma sens w takich niszach, bo wtedy naprawdę możemy pomagać własną wiedzą, a nie patrzeć jak inni przeszkadzają xD

Kurde mam pełno fajnych rękodzielników pod ręką - domorosłego kaletnika, mój sąsiad warsztatowy jest ceramikiem, jeszcze inny sąsiad naprawia głośniki. Wszyscy mają COŚ do dodania, a nie digitalizujemy takiej wiedzy.


Ba, sam czasem zapominam o niektórych rzeczach które przerabiałem samemu w pracowni i zacząłem sobie różne rzeczy zapisywać, takie miejsce to niezły sposób żeby po godzinach trochę "usystematyzować" własną wiedzę czego wiem że potrzebuję.


Fajną tematyczną domenę mam, hosting od lat bo mam swój ecommerce przecież ale może ktoś już przeszedł tę drogę i ma jakieś wskazówki dla mnie w temacie własnego forum?


Opcje które rozpatruję:

  1. FLARUM - opensource, ale przerasta mnie chyba instalacja tego na własnym hostingu, chociaż tylko spojrzałem na instrukcję więc może dałbym radę bez jakiegokolwiek skilla xD

  2. Simple Machines Forum - jak to mój niezawodny reasercher opisał (dzięki któremu w ogole się wziąłem w końcu za ten temat xD) takie phpBB by Przemo ale na sterydach

  3. Nie cisnąć w forum na własnym serwerze tylko skorzystać z zewnętrznego rozwiązania i tu skłaniam się ku Redditowi bo moderacja całości jest ułatwiona a już i tak się tam udzielam czasami no albo darmowe fora.


Jakieś rady?


#rozkminkrzaka #pytanie #forum

@Krzakowiec A co nie podoba Ci sie w grupach na fb? Pytam dla kolegi.

PS. Skoro grupy fejsbukowe sie wszystkim tak nie podobaja i slysze ciagle narzekania, to czemu 'wszyscy' z tych grup korzystaja?! Masochisci czy co?

Przemieliłem długie lata temu jeszcze za czasów królowania pehapa na współdzielonych serwerach hostingowych chyba wszystkie możliwe selfhosted BBSy, włącznie z .netowymi pod platformy windowsowe. Chyba coś z pythonem nawet ugryzłem, bodajże flaskbb, ale to bardziej jako ciekawostkę.


Moje serce zaskarbiło sobie vanilla forums, oczywiście wciąż dostępne wersji opensource, bo sam software stał się płatny dosyć szybko. W każdym razie świeży powiew na polu ociężałych skryptów for, lekki, przejrzysty, łatwy w zarządzaniu i utrzymaniu.


Potem trafiłem na flarum, choć w momencie jego raczkowania nie zaryzykowałbym tworzenia na tym oprogramowaniu społeczności, bo więcej było rzeźbienia z tym aby w końcu odpalić ten kawałek oprogramowanie bez sypania błędami przy każdym kliknięciu. Niemniej przyglądałem się temu sprytkowi i ze 3 lata temu miałem stawiać na tym jedno forum w tematyce sportowej. Temat jednak spalił na panewce.


Dla nostalgicznych użytkowników z preferencjami klasycznych bbsów poleciłbym mybb. Oferuje wszystko co powinno mieć klasyczne forum, z takim właśnie układem treści, a przy tym jest lekkie i szybkie.


Były jeszcze fluxbb/punbb ale już od lat bez wsparcia.


SMF nie polecę, borykało się z problemem dziurawości i wyciekiem danych, wraz z iniekcją szkodliwych skryptów botnetowych. Dosyć szybko i skutecznie blokowane przez hostingi ostatecznie wyleciało z platform umożliwiających szybką instalację oprogramowania u hostingodawców.


I tutaj dojść należy do sedna, czego tak naprawdę oczekujesz?

Bo każdy jeden skrypt forowy spełni swoją rolę agregowania treści segregowanej tematycznie.

To nad czym się powinieneś zastanowić to w jaki sposób chcesz składować i udostępniać multimedia - bo to jest najczęstsza bolączka, zarówno pod kątem obsługi (dodawanie+wyświetlanie) jak i składowania (multimedia żrą zasoby dyskowe w zawrotnym tempie), a w tym składowania na zewnątrz, tj. u innego dostawcy usług.


Druga rzecz to kwestie antyspamowe i zautomatyzowanych prób rejestracji. Tutaj będzie się kłaniał panel administracyjny umożliwiający z marszu jakiekolwiek opcje antyspamu.

Same skrypty często nie zawierają wbudowanych obydwu mechanizmów toteż należy czeknąć za rozszerzeniami do takich skryptów. Tu można by truć dalej o utrudnianiu użytkownikom rejestracji, co najłatwiej sprowadzić do rejestracji potwierdzanej ręcznie przez administratora


A trzecia, bez głowienia się nad technikaliami, to sama prezentacja treści. Czy w sposób stricte forowy, wątkowo i tematycznie, czy z landingiem zbiorczym, w postaci jakichś podsumowań, nowych wątków itp. to co oferują nowoczesne skrypty w opozycji do starych wyjadaczy pokroju ipv czy vbulletin, do których to zbiorcza prezentacja treści i róznego typu ficzery powstawały długo, w bólu i mękach


W każdym razie ze wszystkich jakie przerobiłem polecam przyglądnąć się vanilli i flarum, jeśli ma to być lekkie i zwinne miejsce na dysputy pod niewielką społeczność - jeśli już w jakikolwiek sposób kalkulować to do max kilkuset użytkowników. Fora tych społeczności mają chyba działy testowe, więc można przejść proces rejestracji i testów jako użytkownik. Przegląd działu rozszerzeń ma się rozumieć jest mocno wskazany.

Zapewne hosting na którym masz konto udostępnia jeden z dwóch popularnych instalatorów aplikacji, toteż w zasadzie w 3 kliknięcia uruchomisz testowo większość - o ile nie wszystkie - z wymienionych skryptów.


Z tzw. third party SAASowych rozwiązań to wszystko się rozbija o to, czy wydatek na to nie będzie przerostem formy nad treścią a wraz z nim to, że treści mogą w każdym momencie zniknąć, bo nie będziemy mieli fizycznego dostępu do nich, aby wykonać chociażby ich kopie zapasowe. Reddit przy wciąż zmiennej polityce to chybiony pomysł. Obsługa multimediów w wątkach jest żadna.

Z innych poza wspomnianym discoursem, gryzłem przez chwilę ghost.org, bowiem umożliwiał integracje z już istniejącymi serwisami nie tylko pod względem komentarzy tak jak discours.

Zaloguj się aby komentować

Moim najlepszym pomysłem w tym roku było zrobienie PREMAJÓWKI - wyjechałem w piątek, wróciłem w sama majówkę do domu.


Przechodziłem znajome Gorce, byłem na Mogielicy - w sumie na trzech szczytach spotkałem łącznie może 10-12 grupek ludzi, a na Mogielicy (ktorą nota bebe polecam) przez ponad dwie godziny szliśmy w samotności.


Walić Tatry - i mówię to jako lokals i gość z Podhala, serio lepiej jechać na Słowację jeśli już chcecie iść w te rejony i mieć spokój niż te tłumy i korki w takich okresach. A osobiście polecam mniejsze lokalne szczyty których nie brakuje na Podhalu. Taniej, ludzi nie ma a jeśli chcecie Zakopane i okolice można dojechać w 40 minut naokoło bez większych korków jeśli dobrze rozplanujecie czas.


Bonus to widoczek z Mogielnicy a majówkowiczow pozdrawiam, właśnie jadę do pracy na 5 godzin z uśmiechem na mordzie bo nie ma korków i planuje mieć pełen luz :D

626823e4-742f-438f-8f96-553513b6c38a

Zaloguj się aby komentować

Hejto! mam dla Was #rozdajo ! Losowanie wśród piorunujących zestawu ręcznie robionego breloka i wisiorka za 100zł spod moich rękodzielniczych rąk


A przychodzę do Was z prośbą - znajomy stolarz wpadł na pomysł robienia firmy "CATPENTER" - robienie własnych mebli dla kotów z naciskiem na kotyfikacje całych pomieszczeń pod styl mieszkania ale też małego sklepu z gotowymi rzeczami.

Pomagam mu przez miesiąc/półtora prowadzić społecznościówki, ale zaczynam od totalnego zera - Kacper poddał się w tym temacie, bo nie zna się na socialach i nie ma na to teraz czasu więc pytanie:


Czy są na sali #kociarze i ludzie zainteresowani #koty ? Chciałbym mu choć trochę rozhulać ten pomysł, tym bardziej, że cała koncepcja mi się podoba, ale jak to w życiu bywa mocno nie po drodze mu z social mediami. Jedno co Kacper zaznaczył - idziemy w stronę edukacji i szukania ludzi dla których kot jest członkiem rodziny.


Póki co stworzyłem:


  • Prawie 30 artykułów na różne tematy behawiorystyczne oraz kocie "problemy". Chciałby dużo pytać ludzi jakie są ich przemyślenia i co sprawia im problemy jeśli chodzi o kocie meble

  • Ciekawostki i dwa cykle opowieści o kotach - szeroki pomysł stawiający na ciekawostki kocie i kocie historie.

  • Rolki Q&A + memowe + rolki z najdziwniejszymi kocimi imionami podesłanymi przez ludzi - żeby mieć codzienną rolkę przez 2 miesiące a jednocześnie żeby czasem można było z niej śmiechnąć.


Generalnie myślę, że stworzyłem tyle materiału żeby zacząć po prostu docierać do szerokorozumianych "kociarzy" którzy mogliby być zainteresowani kocimi meblami. No ale start jest od 0 - i tutaj będę cholernie wdzięczny za każdą obserwacje, żeby te treści w ogóle zaczęły gdziekolwiek trafiać, bo mam świadomość że na razie będzie to strzał w pustkę


A jak wygląda sam zamysł?


  • -> Masz kota albo kilka i chciałbyś zająć się kwestią kocich mebli ale bardziej w sposób indywidualny lub pod swój styl.

  • -> Zgłaszasz się do Kacpra, na stronie będzie cała ikonografika na jakie pytania powinieneś/aś sobie odpowiedzieć.

  • -> Jest tam też wzór umowy, bo mamy świadomość jak często stolarze robią wszystko bez umów i później znikają

  • -> na podstawie opisu kotów, preferencji, stylu i budżetu robi wstępny projekt z wizualizacją do omówienia i poprawy lub akceptacji

  • -> dogadanie terminów i realizacja.


Byłby ktoś zainteresowani tematem #kotyfikacja (czyli właśnie tworzeniem całych przestrzeni dla kotów?)


Sociale:

FACEBOOK

INSTAGRAM

www.catpenter.pl - jeszcze w budowie, będzie za ok póltora miesiąca


Z góry dzięki za każdy piorun, obserwacje i lajki - dobrze wiem, jak ciężko wystartować na samym początku internetowo, mam nadzieję że jakoś uda mi się trochę go rozhulać

5c2afd9d-221c-42e5-a630-80cb84f3513a

Przychodzę do Was spóźniony jak to juz mam w zwyczaju za co z góry przepraszam - przyznam bez bicia, że całkowicie zapomniałem o tym rozdajo, wyszedłem z wprawy


wołam @Alipheese - wygrałeś! Odezwij się na PW do mnie to dogadamy wysyłkę


Dzięki za piorunowanko i obserwowanie kotyfikacyjnych przygód!

f6695e82-c05f-4aca-997f-fef4f00ddf54

Ja chciałbym taki plac zabaw dla kotów na ścianie domu tyle że on ma finalnie łapać te koty do wora, następnie do jeziora.


Da radę?

Zaloguj się aby komentować

Hej, potrzebuję Waszej pomocy - jakie macie rady dla każdego kociarza albo osoby która postanowiła, że adoptuje kota?

Piszę kilka różnych artykułów i postów dla znajomego który planuje stworzyć markę własnych kocich mebli i z doświadczenia wiem, że pytając wpadnę na dużo więcej ciekawych rzeczy niż gdybym szukał sam ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Rady na które już wpadłem, a które nie są oczywiste:


  • Jeśli masz kota nie planuj kupna mebli z prawdziwej skóry. W praktyce prawdopodobnie nie zastąpisz żadnym drapakiem takiego mebla. Jeśli już masz, przygotuj się na najgorsze.

  • Przyzwyczajaj swojego kota od początku do dotykania kocich łapek i używania szczotki - im wcześniej tym lepiej.

  • Zrób chociaż jedno miejsce dla kota przy oknie. Nieważne czy to będzie mebel, półka czy parapet.


Na podstawie tego i innych wątków napiszę podsumowanie pod #kotyfikacja bo wątek jest cholernie ciekawy i choć mam koty od lat (już pomijając fakt, że jestem psiarzem) znalazłem masę ciekawych rad od innych ludzi które mogą pomóc w zasadzie każdemu kociarzowi


#koty #behawioryzm

7f59968c-e71c-412a-9dc0-a92baecdce5a

Moja rada dla każdego kociarza to pozbycie się kota.


Kociarze nie zauważają tego, ale zawsze od nich śmierdzi kotem i jego sikami, do tego kurzy się od nich sierścią.

Mało tego, wcale nie jest zdrowe wydchajac sierść całymi dniami.


Najlepszy mebel dla kota to karton, bo można go w niego spakować i wywieźć do lasu.

Nie brać kota, będziesz żałował. Przygotuj się na brud, smród, chamstwo i pasożytnictwo. Nie zjesz już w spokoju żadnego posiłku przez najbliże lata. Nie ugotujesz już posiłku w spokoju przez najbliższe lata. Śmierdziel bedzie wchodził wszędzie nawet jak będziesz z nim walczył(spryskiwacz z wodą działa najlepiej, ale nie łudź się. Gdy tylko wyjdziesz z domu, śmierdziel pojawi się tam gdzie nie może wchodzic). Obszczanie kanapy/sofy/łóżka, zażyganie dywanów, zaszczanie butów, porysowane ściany od skakania śmierdziela po nich, to samo z meblami. Wspominałem, że nie ma gorszego smrodu od szczyn kota? Dodaje, że jego ekskrementy musisz sprzątać przynajmniej raz dziennie bo naszcza gdzies indziej. To jest k⁎⁎wa krzyż pański. Darcie mordy w nocy/rano bo śmierdziel coś chce, a Ty akurat śpisz... kudły są wszędzie, codzienne odkurzanie albo pogodzenie się z życiem w syfie.

Mam kota niewychodzącego, który ma "swój" pokój - oczywiście ten pokój pełni również inne funkcje, ale generalnie kota tam się zamyka na noc, albo pod nieobecność domowników. Ma tam dwie kuwety, wodę i żarcie oraz miejsce do spania i generalnie jak śmierdzi (z kuwety/misek z żarciem) to tam, a nie w całym domu/mieszkaniu.

Na pewno kot to obowiązek, bo kuwety trzeba raz dziennie wyczyścić, miski myć itd. Ja mam robota sprzątającego, który codziennie rano sprząta mieszkanie, więc nie narzekam na problem sierści.

Kot to również koszty - żarcie, żwirek, szczepienie, odrobaczanie + sporadyczne wizyty u weta np. w przypadku pogorszenia stanu zdrowia.

Gdybym miał się zdecydować na kota, to pewnie nie decydowałbym się, ale mojego kota, a właściwie kotkę znalazłem i już została - generalnie pomimo wszystkich wymienionych obowiązków nie żałuję tej decyzji, bo jest też sporo plusów.


Rodzice mają trzy koty - również wszystkie znalezione - ale mieszkają na wsi, a koty są wychodzące, wiec całkowicie odpada im obowiązek związany z kuwetami, bo koty w 99% przypadków załatwiają się na zewnątrz - kuwety wciąż stoją, ale są nieużywane. Koty część czasu spędzają na zewnątrz, część w domu - odpada problem smrodu, natomiast przez wzgląd, że są wychodzące to dochodzi problem brudu, który przynoszą.


Jak czytałem inne komentarze, że ich koty rzygają, sikają do butów, czy oznaczają moczem terytorium - to może to wynikać z niewłaściwej opieki i może warto się temu przyjrzeć, bo to nie jest normalne.

Zaloguj się aby komentować

Jestem w domu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Koniec przenosin, moja pracownia jest gotowa a ja mam swój wymarzony Man's Cave :DD


6 lat walki żeby to w ogóle miało racje bytu, chyba z 10 potężnych kryzysów przy których byłem cholernie blisko żeby wrócić na etat albo w ogóle poddać się i tylko spać bo sam sobie napchałem niepotrzebnych rzeczy do głowy...


Największym zaskoczeniem dla wszystkich łącznie ze mną jest fakt, że to wszystko wcześniej mieściło się w starej pracowni na niecałych 10 metrach xD w zasadzie to było nawet więcej rzeczy tylko zrobiłem porządny reset pt. "nie uzywałeś od 2 lat - wywalasz" a jak to się tam mieściło, nie wiem.


To serio zakończenie dla mnie pewnego etapu i nawet nie wiedziałem jak bardzo tego potrzebowałem.


Jeśli mnie nie znacie, jestem Bartek, dla znajomych Krzaku i witam w moim rękodzielniczym świecie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zajmuje się głównie tworzeniem biżuterii, ale mam w sobie niewytłumaczalny głód twórczy i bywają okresy w których nieważne co będę tworzyć - muzykę, teledyski, głupie filmiki, obrazy, zdjęcia czy coś co akurat zauważyłem w necie i stwierdziłem że też chciałbym spróbować. Ten świat ma dla mnie najwięcej sensu gdy coś tworzę, a że mam w sobie gigantyczny problem z prokrastynacją, z oceną przez innych i z sobą samym dopiero po 30 doszło do mnie że to nic złego na tym etapie być atencyjną dziwką czasami jeśli to mnie napędza do działania. Że to nic złego, że jak coś zrobię chciałbym się tym pochwalić. I że to nic, że są okresy w których nic nie wychodzi.


Tak rękodzielniczo rzecz biorąc będę chciał Wam pokazać parę rzeczy. Czasem żeby się pochwalić. Czasem żeby "poćwiczyć" siebie samego bo coś mi się nie udało a jak już napisałem mam gigantyczny, nieprzerobiony problem z własnymi wpadkami.


No a jako, że mam doświadczenie w pracy z żywicą w tej fajnej, domowej małej formie którą każdy może praktykować u siebie w domu - pokaże Wam co zrobić żeby uniknąć moich błędów podczas pracy z nią, podpowiem jaką żywicę dobrać pod Wasze projekty i generalnie postaram się wzbogacić Hejto poprzez swój punkt widzenia świata i moje zajawki.


Więc zapraszam do obserwowania i czarnolistowania #rozkminkrzaka a ja, jako że jest niedziela zamykam się w swoim drugim domu i idę pograć na instrumentach, których nie dotykałem od ponad 2 lat.


https://streamable.com/4bno5s

Zaloguj się aby komentować

Moja pracownia najwyraźniej była kiedyś pomieszczeniem dla pacjentów - jedyna rzecz która została prócz starych lamp które sciagnąłem i umywalki ktorą też wywaliłem jest stara jednostka do podawania tlenu.


Miałem ją demontować, ale cholerstwo waży ze 100 kilogramów a ma w sobie zarówno światło jak i 4 gniazdka... Więc będzie moim małym centrum dowodzenia. Elektryka już sprawdzona o dziwo wszystko będzie działać. Już sprawdzałem czy mogę tam podłączyć kompresor i ciągnąć wygodnie stamtąd powietrze ale oczywiście ktoś na chamsko wszystko porozwalał gdy była likwidacja szpitala.


Ale jednostkę zostawiam. Skoro i tak tutaj jest szpitalny klimat to podkreślmy go, a jeśli mogę zyskać dodatkowe światło i 4 pełnoprawne gniazdka praktycznie zerowym kosztem - to czemu nie?


#rozkminkrzaka

6a616b75-45c6-4111-a3d3-5851883a3895

@Krzakowiec fajnie to wygląda! Nie potrzebujesz drugiego plotera? U mojego teścia stoi od dłuższego czasu niewiele używany ploter co2 firmy GCC. Myślę że jest szansa aby tanio oddał bo zajmuje tylko miejsce ;)

>Skoro i tak tutaj jest szpitalny klimat to podkreślmy go


Kalendarz z gorącymi pielęgniarami byłby jak znalazł (☞ ゚ ∀ ゚)☞

A w stylu vintage chyba nawet bardziej ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

4ee9eb7e-8026-4efd-a197-ae4580a1020f

Zaloguj się aby komentować

Ktoś potrzebuje jakiś zabieg?


Tak wygląda apartament we Wrocławiu za 1200zł xD


A już tak schodząc na ziemię - to jedno z najtańszych miejsc jakie znalazłem pod wynajem pracowni, hitem był garaż 4mkw za 500zł w którym była studzienka od której "pachniało pączkami"


Szukałem lokalu razem z moim rękodzielniczym kumplem i obecnie też sąsiadem - creamikiem. Od PKP odbiliśmy się od debili którzy myśleli że za 4000zł za miesiąc wynajmą lokal do całkowitego remontu wyglądający wewnątrz jak i zzewnątrz jak absolutna rudera. Do tego kaucja 12000 i umowa wg. Której po 3 miesiącach i wsadzeniu w remont 6-10k mogli rozwiązać umowę.


Lokal oczywiście od ponad 2 lat jest na ogłoszeniach i dziwnym trafem nikt go nie wynajął.


Na pewnym etapie myślałem że uda się znaleźć coś od Agencji Mienia Wojskowego. Ale nie mieli ani lokalu 20mkw ani lokalu 70 czy 130 - bo takich szukaliśmy. Łącznie 14 telefonów, by finalnie slyszeć że nic nie mają takiego, ale chodząc po mieście znalazłem przez przypadek znalazłem kartkę o przetargu lokalu 74mkw - oczywiście lokal był dostępny od 6 miesięcy, w trakcie gdy dzwoniłem można było brać ale przez telefon nie za bardzo o tym informowali. Gdy na niego trafiłem był już wynajęty, za psi pieniądz zresztą.


Była opcja starego spożywczaka po społem. Klimat lat 70, witryna i piękny zepsuty napis SPOŁEM. Małym wysiłkiem można było z tego zrobić naprawdę stylówkowe miejsce, 90metrow, rozpizd totalny i całkowicie poza naszym budżetem. Wychodziło mi jakieś 2600zł za wydzielone 20 metrów bez mediów.


No i gdy już zaczęliśmy panikować, udało się dogadać z miejscem gdzie już wtedy wynajmowałem malutki lokal. Udostępnili 1 pietro pod wynajem, ogarnęlismy korytarz, toaletę również. I... Witajcie na moim oddziale xD


Jest tanio, ale przynajmniej w nocy ludzie boją się wchodzić bo klimat jest zacny :D


Tak naprawdę od kiedy tu jestem czyli będzie już z 3 lata pokochałem to miejsce. Dosłowny dom wariatów z którymi po ludzku można porozmawiać, gdzie każdy każdemu pomoże i w którym czuję się jak w domu. A to całkiem miłe uczucie, którego nie oddałbym za nic.


Odliczam czas i trzymam kciuki żeby obiecany rok przedłużył się na 2 lata - z budowami nigdy nic nie wiadomo ( ͡° ͜ʖ ͡°)


A w międzyczasie szukamy dalej. W przyszłym tygodniu idziemy oglądać lokal w starej kamienicy po monopolowym, nie pytajcie xD


#rozkminkrzaka

3be9c619-7c56-427b-99f3-6c7e9011dd2a
348cb36c-e537-4123-a94d-1a3ed9aa4863

Zaloguj się aby komentować

Podłączysz sobie elektrykę mówili.

Będzie prosto, kabel pociagniesz mówili.

K⁎⁎wa, ja pi⁎⁎⁎⁎le mówili.

Bo to elektrycy byli.

I ja się nie dziwię, szpital to zawsze był odmienny stan umysłu xD


Znalazłem, podłączyłem - mam prąd!


#rozkminkrzaka

54a20470-5296-4671-b515-d652a1eb6d9e

@Krzakowiec Łęcina, przecież powtarzałem, my nie robimy w elektryce.

- A ja powtarzałem, do interesów trzea mieć łeb na karku... a nie w d⁎⁎ie. Fucha się trafiła to bierzemy. Co to za sztuka skręcić dwa kabelki?

- Bogdan, tu są trzy fazy.

- No to trzy kabelki, wielka mi różnica...

c7f7e850-c4fc-4af6-9589-9707179d57f9

Zaloguj się aby komentować

Mały update z przenoszenia mojego warsztatu rękodzielniczego. Jeśli nie wiecie o co chodzi - odsyłam na #rozkminkrzaka

Ogólnie w takich momentach dochodzi do mnie, że nie umiem dobrze ocenić czasowo takich rzeczy - myślałem że 3 dni max i będę przeniesiony. Otóż nie xD


I niby to nie jest pierwszy raz, niby za każdym razem wychodziło dłużej od założeń a ja dalej niczego się nie nauczyłem i później wkurzam się sam na siebie.

Tak czy tak - jedziemy z tematem: 20.5mkw, 1200zł wynajem we Wrocławiu w budynku starego szpitala. Taniej się nie dało. Elektryka do zrobienia samemu, ogrzewania brak ale jest prąd dość tanio więc to nie jest problemem. Jest paskudne skrzydło szpitalne, brak łazienki ale z tym sobie poradzimy - mam świetną ekipę na piętrze, właśnie dogadujemy jak pociągnąć prąd na korytarz i ile zrzucamy się razem żeby podłączyli nam wodę.


Wychodzi na to, że takie 16-20mkw wystarczają mi w zupełności do działania gdzie jednocześnie 10 metrów to był absolutny dramat. Serio, miejsce które miałem było non stop nieposprzątane, bo cokolwiek chciałem zrobić trzeba było nabałaganić - wszystko było gdzieś wysoko na półkach.


Mam zamiar zrobić sobie porządne stanowisko do pracy. Wcześniej miałem jedno małe biurko i jedną sciankę narzedziową. Po czasie doszło do mnie, że ciągłe wyciąganie rzeczy z pudełek jest tak nie wygodne, że od tych czynności po prostu uciekam, więc teraz chce mieć wszystko pod ręką. Osobne stanowisko do pakowania przesyłek, do szlifowania, osobne stanowisko komputerowo-biurowe i osobne stanowisko do rękodzielniczej roboty.


Na szczęście jestem pan używka, więc udało mi się dorwać:


  • 3x solidne biurka 140x80 za 120zł. Pomogłem Pani w graciarni poprzenosić parę rzeczy, dorwałem u niej również regał za 50zł

  • metalowa ścianka ekspozycyjna po likwidacji sklepu. Już ją rozłożyłem na części, przeszlifowałem i to będzie moja podstawa jako ścianka narzędziowa. Haki zamówiłem z Aliexpress za 40zł bo w polsce kogoś chyba pojebało żeby za zestaw haków narzędziowych płacić 250zł, sorry.

  • monitor 27cali za 200zł z dużą rysą z tyłu, dock della za 100zł też używany.

  • przy okazji w lombardzie udało mi się kupić zestaw narzędziowy boscha za 60zł - to akurat giga szczęście, nie wiem czemu tak tanio ktoś to wycenił

  • obite czarne regały przemysłowe, 2 za 120zł. A skoro już je dorwałem a przestrzeń na to pozwalała dokupiłem za 200zł regał narożny - nawet nie wiedziałem że takie są Duży, wysoki regał dorwałem parę lat wcześniej od likwidowanego warsztatu za darmo, więc magazynowo jestem w końcu zabezpieczony.

  • 2x oświetlenie LED 60x60cm na sufit 200zł komplet od sąsiada warsztatowego

  • Mini lodówka 9L na moje śniadania - całe 40zł, będzie tez na wyprawy xD

  • Za darmo: 4x blaty z ikei, kable, skrzynka, bezpieczniki i wtyczki (udało się dogadać, że mogę wyszarpać z lokali które idą pod młotek) duże blaty z grubej płyty meblowej po likwidacji jednego z lokali (będą na półki)

  • Wyprawa do Action - plastikowe pudełka, wsporniki półek, farba, pędzle, wałki, kołki, haczyki itp - ok 500zł.


Było jeszcze trochę różnych zakupów, póki co ok 2k poszły na same przygotowania. Jako, że już jestem wprowadzony i kończę wszystko robić, a Wam będę wrzucać zdjęcia trochę z opóźnieniem powiem że BYŁO WARTO


Czuję się w końcu jak w domu. Ale jestem trochę jednak dzieckiem, tyle roboty, cała przestrzeń rozgrzebana a ja chyba najbardziej jarałem się malutką lodówką za 40zł xD


#rozkminkrzaka #rekodzielo

2592d4d9-0eb8-4e0e-8607-ec3eb70c2b72

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przyznam, że nie spodziewałem się, że aż tak wymieciecie mi sklep - ja pierdziele, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy i cholerne dzięki za zaufanie do mnie i do tego co robię, dzięki Wam łatwiej złapię oddech, tym bardziej że nagle nie muszę się przejmować na chwilę zusem i mogę się skupić po prostu na tworzeniu co jest bezcenne dla kogoś takiego jak ja ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Miałem już 3 różne pracownie, ta następna, najbardziej wymarzona będzie moją 4. Ale wiem, że cokolwiek by się nie działo będzie mi towarzyszyć moja ulubiona jeżdżąca szafeczka na którą co jakiś czas doklejam różne teksty które sprawiają, że jakoś jest mi lepiej. Tak samo gdy patrzę na nią - kupioną na targach staroci za całe 25zł, rozwalająca się szafka która otrzymała kółka z fotela który wyrzucałem. Już dawno powinna być na śmietniku, a jednak żyje, służy i ma się całkiem nieźle. Ba - to była pierwsza szafka dzięki której przekonałem się, że porządne segregatory nie tylko ułatwiają życie, ale też przyspieszają pracę wielo, wielokrotnie.


Przyznam, że jestem zajechany, ale w ten szczęśliwy sposób. Nie przygotowałem się na aż taki odbiór dlatego właśnie dojechałem do swojej pracowni, zaczynam robić wisiorki (muszę nakręcić dzisiaj ponad 100, bo tak, je też robię ręcznie :P), przygotuję wszystkie pudełka, etykiety i większe paczki no i zacznę jeszcze dzisiaj pakować zamówienia z soboty i dzisiaj. W tle będzie lecieć podcast CIEKAWYCH HISTORII bo obiecałem sobie, że jeśli wpadnie parę zamówień zapłacę Czukiewskiemu za jego za⁎⁎⁎⁎stą robotę i kupię dostęp do jego płatnych treści i generalnie... Złapię oddech, jednocześnie stresując się żeby wszystko dopiąć do poniedziałku do godziny 15 kiedy to kurier odbiera przesyłki które trafiają z paczkomatu do sortowni. 


Dla mnie jest to zakończenie pewnego cholernie ważnego dla mnie etapu. Odpuszczam BIDO i mój sklep na miesiąc. Może dwa. Będę zajmować się już tylko #kotyfikacja i kocimi meblami, bo jestem z tym tematem baaardzo do tyłu no i przenoszę pracownię tak jak Wam pisałem. Ale pierwszy raz nie spiesząc się, bo nie pamiętam kiedy miałem dwa dni przerwy w których nie musiałem robić absolutnie nic. W tym okresie, pierwszy raz od 2-3 lat postaram się pracować 7-9 godzin dziennie. POSTARAM SIĘ. I pcham do znajomych pod koniec lutego już konkretne zlecenie budowy nowego sklepu.


I będę grać.  I będę sobie coś tam nagrywać na co nie miałem czasu od ponad roku.

Przyszły mi nowe struny, kupiłem DAWa, poznałem też swojego warsztatowego sąsiada który okazał się być saksofonistą (i jednocześnie fotografem któremu dosłownie parę dni temu zleciłem zrobienie zdjęć 16 gotowych trytowców). Kupuję też Baldur's Gate 3 bo od paru miesięcy nie było czasu na gry, a na tę czekałem jak na żadną. I jednocześnie sprowadzam części z USA by odnowić stary motor mojego ojca który bardzo chciałbym żeby zaczął być na chodzie, a jednocześnie który ma być moim spustem od negatywnych emocji bo choć się staram, do dnia dzisiejszego nie znalazłem takowego. Znaczy znalazłem ALE RZUCIŁEM PALENIE ROK TEMU i nie ma szansy żebym do niego wrócił. 

A jako, że jestem DDA nie ma szansy żebym stres zapijał alkoholem, więc padło na stare, piękne marzenie: Motor.


Dzieje się. Dzieje się bardzo dużo na raz, a ja muszę tylko kontrolować by się nie przebodźcować zbyt łatwo i nie narzucić sobie ponownie zbyt dużej presji do czego mam talent. Mogę śmiało powiedzieć, że pierwszy raz od dawna stoję na nogach w przeciwieństwie do stanów które miałem rok i dwa lata wcześniej gdy wydawało mi się że życie to czarna plama której już chyba nie chcę ścierać. 


Będę do Was moi drodzy pisać w tym okresie, bo #rozkminkrzaka stało się dla mnie swego rodzaju pamiętnikiem, sposobem na wyrzucenie z siebie części negatywnych emocji które przez większość życia we mnie tkwiły i którym pozwalałem na zbyt wiele wierząc że to co krzyczą do mnie myśli to musi być prawda. 


To cholernie dziwne uczucie że choć się nie znamy, jestem w stanie do Was pisać jak do starych znajomych. To są zresztą takie chwile w których stwierdzam, że internet potrafi być cudownym miejscem, trzeba tylko trafić na odpowiednich ludzi. 


Dziękuję, pozdrawiam i zabieram się do roboty


#rekodzielo #rozkminkrzaka #chwalesie

4116f8bd-9647-46a5-9d4e-e89779da2c71

Wszystko dotarło i to jeszcze z gratisem. Porządna marka, a akcji promocyjnej to Biedronka może pozazdrościć :). Trzymaj się wariacie i rozwijaj skrzydła!

530313b0-77e9-4e5c-84e9-5c44a4f31496

Zaloguj się aby komentować

Kontynuuje wyprzedaż całego swojego sklepu i ostatnie #rozdajo (drewniane pudełko niespodzianka o wartości 200zł) Czemu ostatnie? Bo zmieniam trochę ustalenia: kupon "HEJTO" na -40% wlatuje już dzisiaj - wykop sobie poczeka Więc jeśli czekaliście na niedzielę, macie pierwszeństwo w zakupach u mnie.


Nie wiem o czym Wam mógłbym opowiedzieć dzisiaj, więc po prostu zrobię pewną retrospektywę jako, że znalazłem zdjęcia z przeszłości. Zaczynam od memika którego ktoś mi kiedyś podesłał na wykopie, a który do dnia dzisiejszego jest moim ulubionym i który widzicie na zdjęciu głównym xD


A jeśli ktoś jest ciekawy małej podróży w czasie ze zdjęciami zapraszam:


Nie oceniajcie, ale tak wyglądał mój wynajmowany pokój na początku moich działań. https://imgur.com/G7tDS2N

Totalny chaos i rozpierdziel którym się nie przejmowałem wtedy, choć teraz wiem że mocno wpływał na moje roztrzepanie.

Te 9mkw to było wszystko co miałem wtedy jeśli chodzi o przestrzeń do tworzenia i nie spodziewałem się, że aż tak ciężko będzie pogodzić pracę na etacie + życie + warsztatowanie. Musicie zrozumieć, że na tamtym etapie wszystko co robiłem (odlewanie, przygotowywanie, pakowanie i wysyłanie) było właśnie w tym małym pokoju, a to... Miało swoją cenę.

Żałuję, że nie mam swoich zdjęć z pierwszego warsztatu, ale przeniosłem się wtedy do 10mkw w starej cieciówce którą wynajmowałem za 400zł miesięcznie. TUTAJ WPIS odnośnie samej przestrzeni.


Moje początki jak na nie patrzę były… Ciekawe xD Foto 1 | GIF 1 | GIF 2 | GIF3 :

Nie wiem o co mi chodziło, prawdopodobnie głównie o luminescencję, ale na tamtym etapie pamiętam, że wszystko co się dało pokrywałem po prostu świecącym pigmentem, zalewałem i sprawdzałem “jak to się zachowuje”. Pamiętam, że naprawdę długi czas zajęło mi doprowadzenie, by dokładnie (praktycznie ze stoperem w ręku) wyznaczyć dobry czas kiedy dodać pigment, by “zastygł” w czasie. I byłem generalnie tym efektem zafascynowany. Rozchodzenie się jednej cieczy w drugiej potrafi dać naprawdę przepiękne efekty, które najlepiej wyglądają na żywo, bo jest tam masa szczegółu. I wiem, że wrócę kiedyś do tej formy, gdy będę mieć więcej czasu Tutaj jedne z pierwszych "kryształków" | PIC 2 - później trochę inspirując się tym pomysłem zrobiłem całą swoją kolekcję którą nazwałem ATLANTIS - mając gdzieś w głowię bajkę Disneya Atlantyda


Miałem to szczęście, że w czasie gdy rozpoczynałem działalność, moja znajoma z rodzinnej wiochy robiła dokładnie to samo - tyle, że ona działała na ploterze laserowym (który nota bene dwa lata temu od niej kupiłem i z którego cały czas korzystam a który dostał imie Pioter vel. Plotter) A tutaj, okazało się że formą naprawdę możemy się pobawić. Te wspólne zlecenia naprawdę ratowały mi wtedy tyłek zresztą - jadę na targi związane ze starymi komputerami? Robię breloki ze złomu komputerowego + świecące rzeczy wypalane laserowo jak np. dyskietka 3.5’ albo coś co zasugerowali ludzie. Mandale mnie wtedy pochłonęły całkowicie swoim kształtem, a my kombinowaliśmy w jaki sposób wypalać takie wzory, żeby móc bez problemów zmieścić do środka świecący pigment.

Początki wypalania - https://imgur.com/IBpBXmQ


No i targi. Najeździłem się trochę po nich. Kupiłem namiot handlowy 3x3m, porządny i łatwo rozkładalny stół polskiej produkcji stół i przeszedłem chyba przez 5 wersji własnego stanowiska. Udało mi się znaleźć zdjęcie z pierwszej “próby” którą robiłem w ogrodzie w rodzinnej wiosce żeby sprawdzić czy to w ogóle ma ręce i nogi: https://imgur.com/SNsAebE

Ogólnie odkąd pamiętam jestem chodzącym chaosem. Ale dalej lubię moment w którym wieczorem gaszę światło w pracowni, a ona cała się rozświetla https://imgur.com/z255oml Oczywiście częściej wkurza mnie wszechobecny rozpierdol, dlatego zresztą robię w końcu jeden wielki reset


Warsztatowo zawsze kombinowałem. https://imgur.com/ohZtIU3

No i wiedziałem że chce mieć swoją własną pracownię. Swój pierdolnik, swój ManCave w którym będę mógł robić dosłownie wszystko. O niej będzie innym razem, bo chcę Wam pokazać jak wygląda obecnie mój sajgon i zobaczycie budowę nowego sajgonu 2.0


Kiedyś cały swój warsztatowy dobytek mieściłem tutaj: https://imgur.com/ek9hzL4 Teraz wychodzi na to, że rzeczywiście pora by zamienić 10mkw na 21mkw


Dzięki za Wasz odzew. Dziękuję też za każdy zakup, naprawdę. To dla mnie niesamowite, że rzeczy które tworzę znajdują tylu odbiorców w całej Polsce i to takie momenty dają mi napęd do działania by tworzyć jeszcze więcej, za co po ludzku po prostu dziękuję


#rozkminkrzaka #rekodzielo #rozdajo

02919b35-5368-4fb4-91e7-c147d649f561

@Krzakowiec Fajne fajne, szczególnie te mechanizmy, dałbyś radę zrobić zegarek z jakimś mechanizmem (brelok) jakby się dało to wal na priv dogadamy szczegóły.

@Krzakowiec kupiłem 4 rzeczy, bo wspierałem Cię od dawna. Rozwijaj się i czekam na trytowe kolekcje romantyczno-serduszkowe

PS. Kto mi wykupił wszystkie bransoletki

Zaloguj się aby komentować