Zdjęcie w tle

Apaturia

Gruba ryba
  • 646wpisy
  • 1156komentarzy

Sezonowo dodaję ciekawostki. Regularnie i z premedytacją popełniam rękodzieło inspirowane fantastyką - zapraszam na tag #apaturiart (ɔ◔‿◔)ɔ ♥

Takie coś sobie ostatnio wymyśliłam: komplet dwóch małych pudełeczek (9 x 6 x 3,8 cm) z detalami wypukłymi, kompozycja inspirowana trochę motywem tzw. Wojny Dwóch Róż (XV w.) Ostatecznie zamiast róż białych i czerwonych postanowiłam podmalować wszystkie na kolor metaliczny, żeby całość lepiej zgrała się z motywem szachownicy - kwiaty różnią się tylko tym, że na jednym pudełku są nieco jaśniejsze. Kolorystyka całości czarno-kremowa z metalicznymi akcentami starego złota, wnętrza czarne i wyklejone czarnym filcem. Może przy okazji robienia następnej wersji poeksperymentuję trochę z kolorami.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart


#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #hobby #chwalesie

7c2f6e20-7e8c-4f4c-aee6-913f5b53365f
651ff536-3704-45ec-9334-bb66ce213ab2
642f419c-2bbf-4c9f-82db-794d0d7f231f
0b05ed7e-29a9-40e4-92cd-fad9257490b3
a22e400a-e46d-4410-850f-4af93db16712

Super wygląda! Miałem identyczny dylemat jak Ty w kwestii kolorów. Skończyli się że praktycznie całość netalikiem poleciałem:D

36134458-e933-4205-a765-62e65f35a70b

@HolQ Piękne! Zwłaszcza te ciemnoniebieskie detale, świetnie prezentują się na białym tle To jest drewniane pudełko w kształcie serca czy ceramika?

@Apaturia wydruk z drukarki 3d, czyli plastik ;). Nie widać tego na zdjęciu, ale złote elementy "zmieniają" kolor delikatnie. Ja to robiłem pędzlem, więc super efektu nie ma, ale jakbyś chciała się czymś takim pobawić to polecam kupić airbrush i te farby :

b0277add-4968-4e15-b020-2f57c9638763

Zaloguj się aby komentować

Kolejna drewniana skrzynka-książka w klimatach #harrypotter Tym razem inspirowana Mapą Huncwotów: na wieczku i od wewnątrz wieczka motyw mapy, do tego wypukła imitacja stron po bokach, ręcznie formowane i malowane ozdobne detale wypukłe oraz zdobienia z pasty szklistej, całość lakierowana. Z boku metalowe zapięcie, wnętrze personalizowane i podzielone przegródkami na trzy komory, żeby pomieściły się wszystkie niezbędne drobiazgi. Wymiary zewnętrzne skrzynki to ok. 22,5 x 17 cm, wysokość ok. 4,5 cm.


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart Aktualnie mam na warsztacie zamówienia okołowalentynkowe, ale udało mi się wygospodarować jeszcze trochę wolnego miejsca w terminarzu - więc jeśli ktoś chciałby zamówić skrzynkę z myślą o drugiej połówce (lub dla siebie) na okolice 14 lutego, dam jeszcze radę zrealizować parę dodatkowych zamówień do tego czasu


#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #fantasy #diy #hobby

0dbe59f5-e6e2-44d6-90ca-22e9ee9b7b2d
ea96b81f-799d-443c-8642-66f24470b2a0
bdce0c59-27e8-4d04-ab57-1b8fc625abfd

Zaloguj się aby komentować

Święty ogień z opactwa w Kildare


Topographia Hibernica (XII w.) zawiera kilka ciekawych wzmianek dotyczących średniowiecznego opactwa św. Brygidy w Kildare (Irlandia) - w opactwie miał m. in. istnieć zwyczaj podtrzymywania wiecznego ognia płonącego ku czci świętej: "...ogień świętej Brygidy, który jak mawiają, nigdy nie gaśnie. Nie dlatego, że nie może zostać wygaszony, ale dlatego, że mniszki i święte kobiety troszczą się o niego i karmią go, dokładając drewno (...)." Podtrzymywany niezmiennie od lat, ogień miał mieć tę cudowną właściwość, że nie pozostawiał po sobie popiołu.


Ogniem miało opiekować się dziewiętnaście mniszek, podtrzymując go na zmianę przez dziewiętnaście kolejnych nocy. Dwudziestej nocy ostatnia mniszka miała, zgodnie ze zwyczajem, pozostawiać zapas drewna przy ogniu i mówić: "Brygido, zajmij się swym własnym ogniem, bo tej nocy wypada twoja kolej", a następnie odchodzić. Wierzono, że każdej dwudziestej nocy święta dogląda ognia osobiście.


Miejsce, w którym płonął ogień, miało być otoczone kolistym ogrodzeniem, poza które nie wolno było wchodzić mężczyznom - na tych, którzy łamali ten zakaz, miała spadać kara boska. Zgodnie z obowiązującym prawem, ogniem świętej Brygidy mogły opiekować się wyłącznie kobiety. Do podtrzymywania płomieni nie wolno było im używać własnego oddechu, a wyłącznie przeznaczonych do tego celu miechów.


Koncepcja czystego, wiecznego ognia kojarzonego z bogami i świętymi miejscami od wieków zajmowała istotne miejsce w wielu kulturach i religiach. Wiecznie płonące ognie podtrzymywały m. in. kapłanki w świątyniach greckiej bogini Hestii i rzymskiej bogini Westy. Możliwe, że ogień świętej Brygidy był kontynuacją podobnej pogańskiej tradycji - utrzymywania wiecznego ognia w dawnym miejscu kultu celtyckiej bogini Brigit. Święta Brygida z Kildare, której wspomnienie liturgiczne przypada 1 lutego - w dniu celtyckiego święta Imbolc - pod wieloma względami przypomina schrystianizowaną wersję pogańskiej bogini.


Warto jednak pamiętać, że Topographia Hibernica jest tekstem, w którym Irlandczycy są przedstawieni w niezbyt przychylnym świetle, a sam ogień świętej Brygidy nie jest szczegółowo wzmiankowany w innych średniowiecznych źródłach pisanych dotyczących kultu świętej. W związku z tym niektórzy traktują ten opis bardziej jako próbę wymieszania kultu irlandzkiej świętej z pogańskimi praktykami, co miałoby służyć przedstawieniu Irlandczyków jako ludu zacofanego i "barbarzyńskiego". Ta interpretacja wydaje się szczególnie popularna w niektórych środowiskach chrześcijańskich, starających się odciąć kult świętej od przedchrześcijańskich, pogańskich konotacji.


Ogień świętej Brygidy miał płonąć w opactwie aż do kasaty klasztorów na terenie Anglii, Walii i Irlandii, przeprowadzonej w latach 1536 - 1541 przez Henryka VIII. W 1993 roku ogień zapalono ponownie - od tego czasu "płomień świętej Brygidy" jest podtrzymywany przez siostry brygidki w Solas Bhride w Kildare.


Ilustracje: Miejsce oznaczone jako "Saint Brigid's Fire Temple" (fot. J. Dempsey i D. Snelson). Katedra świętej Brygidy w Kildare została zrekonstruowana w XIX wieku po tym, jak popadła w ruinę - miejsce, w którym miał płonąć ogień poświęcony świętej, jest wyznaczone wyłącznie orientacyjnie, w obrębie zachowanych fundamentów budynku o bliżej nieokreślonej funkcji.


Plus rysunek ruiny tzw. "Fire House" z 1784 roku.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #sredniowiecze #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent

bcc3c2b8-6537-4227-8e41-5927335fde2c
110145fb-9089-44a9-ba25-8f13edbd49f4
ea9d2575-4d46-4bef-bbac-4bb7c738fc0f
24d34b28-4a3f-4ccd-a781-af406b109e7f

Zaloguj się aby komentować

Trzy Dni Kosa - w folklorze włoskim dni kosa (giorni della merla) to trzy ostatnie dni stycznia tradycyjnie uważane za najmroźniejsze Jeśli rzeczywiście trzyma wtedy mróz, ma to zapowiadać rychłe nadejście wiosny. Jeśli jednak w czasie dni kosa trwa ocieplenie, mówi się, że na wiosnę trzeba będzie jeszcze poczekać, bo niebawem powrócą mrozy.


Dni kosa wiążą się częściowo ze zjawiskiem "fałszywej wiosny" - kiedy po łudząco wiosennym ociepleniu, podczas którego rośliny zdążają już rozpocząć wegetację, nagle powracają mrozy i zimowa aura.


Nie wiadomo dokładnie, od kiedy w tradycji ludowej ostatnie dni stycznia wiązane są właśnie z kosem, jednak jednym z najstarszych świadectw tego powiązania jest fragment Boskiej komedii Dantego z początku XIV wieku. W Pieśni XIII Czyśćca jedna z pokutujących dusz wyznaje, że popadła w pychę niczym kos:


Z radości szał mię opanował nowy:

Wołałam wodząc oczyma po niebie,

»Teraz, o Boże, nie lękam się ciebie!«

Tak kos zdradzony ciepłym dniem zimowym,

Śpiewa, nie myśląc o zamrozie nowym.


Legenda o kosie ma we włoskim folklorze wiele wersji. Według jednej z nich styczeń miał kiedyś tylko dwadzieścia osiem dni, a kosy nie miały czarnych piór, tak jak teraz, ale były całe białe. Właśnie jeden z takich kosów - ku swojemu wielkiemu utrapieniu - był co roku dręczony przez styczeń. Gdy tylko opuszczał swoją siedzibę i wyruszał na poszukiwanie pożywienia, styczeń złośliwie mroził wszystko zimowych chłodem. Ptak nie mógł niczego znaleźć i wracał do gniazda zmarznięty i głodny.


Kos uznał w końcu, że starczy już tego prześladowania - jednego roku zgromadził zapasy jedzenia na cały miesiąc, tak, żeby wystarczyły do ostatniego dnia. Przez cały styczeń nie wyściubiał dzioba ze swojej kryjówki, a dwudziestego ósmego wyfrunął na zewnątrz i zaczął śpiewać, naśmiewając się ze stycznia, który w tym roku nie był w stanie wyrządzić mu żadnej szkody.


Styczeń poczuł się obrażony. Żeby się zemścić, pożyczył trzy dni od lutego i te dodatkowe dni wypełnił takim mrozem, śnieżycami i lodowatym deszczem, jakich nie było wcześniej przez cały miesiąc. Kos musiał szybko poszukać sobie schronienia, żeby nie zamarznąć - wypatrzył komin i tam się schował. Kiedy po trzech dniach pogoda się uspokoiła na tyle, że mógł bezpiecznie opuścić kryjówkę, okazało się, że jego pióra z białych zrobiły się czarne. Odtąd wszystkie kosy mają czarne pióra, a styczeń ma trzydzieści jeden dni zamiast dwudziestu ośmiu


W legendzie jest ziarnko prawdy. Odnośnie kosów o białych piórach, raczej nie były nigdy powszechne, ale niektóre osobniki rzeczywiście są częściowo lub nawet całkowicie białe. Natomiast styczeń nie zawsze miał trzydzieści jeden dni - według kalendarza rzymskiego miał ich dwadzieścia dziewięć. Zmieniło się to dopiero po reformie juliańskiej w 46 r. p.n.e.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #folklor #zwierzeta #ptaki #przyroda #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #natura #pogoda #legendy

2bdef6de-e20a-482a-af7e-89c212cbbec8
79ac8737-2319-42bd-a949-b8d8d6ccfb15

@Apaturia a białe kosy to nie są normalne kosy z bielactwem? Bo z tego co wiem to nie tak rzadko spotykane zjawisko u ptaków. Czytałem o tym kiedyś gdy widziałem białą kawkę.

@niebylem Tak, białe kosy nie należą do osobnego gatunku - to po prostu osobniki z leucyzmem lub albinizmem (leucyzm może przy okazji sprawiać, że ptak ma niecałkowicie białe upierzenie ).

Zaloguj się aby komentować

3 stycznia 1892 roku - a więc dokładnie 132 lata temu - w Bloemfontein w Oranii (dzisiejsze terytorium RPA) przyszedł na świat J. R. R. Tolkien. Zgodnie z tradycją rozpowszechnioną przez członków Tolkien Society, fani Tolkiena na całym świecie upamiętniają w tym dniu urodziny autora, wznosząc toast "za Profesora" o godzinie 21:00 swojego czasu lokalnego


Poniżej list z 4 stycznia 1892 roku, w którym ojciec Tolkiena informuje swoją matkę o narodzinach synka:


Kochana Matko,

mam dla Ciebie w tym tygodniu dobre wiadomości. Zeszłej nocy (3 stycznia) Mabel obdarzyła mnie ślicznym synkiem. Poród był przedwczesny, lecz dziecko jest silne i czuje się dobrze, a Mabel przeszła to wspaniale. Dziecko jest (oczywiście) śliczne. Ma piękne uszy i rączki (bardzo długie palce), bardzo jasne włosy, "Tolkienowskie" oczy i zdecydowanie "Suffieldowskie" usta. Ogólnie wygląda zupełnie jak bardzo ładna wersja swojej ciotki Mabel Mitton. Kiedy sprowadziliśmy wczoraj doktora Stollreithera, powiedział, że to fałszywy alarm, i kazał położnej wrócić do domu jeszcze na dwa tygodnie, ale mylił się. Ponownie sprowadziłem go około ósmej, po czym został do 12:40, kiedy to napiliśmy się whisky za szczęście chłopca. Jego pierwszym imieniem będzie John na cześć jego dziadka, a w całości będzie się chyba nazywał John Ronald Reuel. Mab chce go nazwać Ronaldem, a ja chcę zachować Johna i Reuela...


(za: H. Carpenter, Tolkien. Biografia)


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #tolkien #ksiazki #fantastyka #fantasy #lotr #lordoftherings #hobbit

dce667b3-1021-4b23-8148-4249bab01402

Zaloguj się aby komentować

#baldursgate kończy dziś 25 lat Pierwsza część gry miała premierę dokładnie ćwierć wieku temu, 21 grudnia 1998 roku.


#ciekawostki #rpg #crpg #dnd #dungeonsanddragons

b48f9d6a-e788-4193-b053-8680f60d74fb

Dopiero niedawno przeszedłem pierwszą część, potem dodatek Dragonspear Czeka na mnie teraz BG 2 Zakochałem się dzięki tej grze w izometrycznych RPG, czego jeszcze niedawno nie spodziewałbym się po sobie

@pawlox Dobrej zabawy! Przechodzenie BG2 po raz pierwszy było dla mnie niezapomnianym doświadczeniem. Jedynka była super, ale jak dla mnie dopiero dwójka pokazuje pełen urok całej serii.

Zaloguj się aby komentować

"Szanuj somsiada swego!" - o relacjach sąsiedzkich w starożytnej egipskiej osadzie oraz o tym, jak zdaniem starożytnych Egipcjan należało traktować sąsiadów, by przynosiło to pożytek całej społeczności.


Zakazy to starożytny egipski tekst dydaktyczny, którego (nieliczne) fragmenty przetrwały do czasów współczesnych zapisane na tak zwanych ostrakonach - czyli kawałkach wapiennych płytek. Zostały one odnalezione w pobliżu Deir el-Medina, staroegipskiej osady rzemieślników budujących i ozdabiających królewskie grobowce.


Tekst Zakazów spisano najprawdopodobniej za czasów panowania XIX dynastii faraonów, a więc mniej więcej w latach 1292 - 1186 p.n.e. Zawiera on, jakbyśmy to dziś powiedzieli, porady życiowe, z których każda zaczyna się od sformułowania Nie powinieneś... Trzy spośród tych, które zachowały się w największych fragmentach, dotyczą relacji sąsiedzkich:


Nie powinieneś ignorować swoich sąsiadów (w) dniach, kiedy są w potrzebie - oni otoczą cię, (gdy nadejdzie twoja kolej).

Nie powinieneś świętować swojego święta bez swoich sąsiadów - oni otoczą cię, pogrążeni w żałobie, w dniu pogrzebu.

Nie powinieneś być zapiekły w konflikcie ze swoimi sąsiadami (...)


Parę innych zachowanych porad dotyczy już nie tylko sąsiadów, ale relacji międzyludzkich w sensie ogólnym:


Nie powinieneś chwalić się bogactwem, które nie jest twoje; następnym razem [przyniesie to] kradzież i wykraczanie poza polecenia.

Nie powinieneś chwalić się ziarnem w czasie orki; [ile go masz,] to się dopiero okaże na klepisku.

Nie powinieneś okradać drugiego (...)

Nie powinieneś przysparzać nieszczęść (...)


Zakazy podkreślają przede wszystkim znaczenie zasady wzajemności w relacjach międzyludzkich - bądź życzliwy dla swego sąsiada i wspieraj go w kłopotach, a on odwzajemni ci się tym samym i nie opuści cię w potrzebie.


Z zachowanych źródeł wynika, że w społeczności Deir el-Medina pielęgnowanie dobrych relacji sąsiedzkich było bardzo istotne dla mieszkańców. Znalezione na terenie osady ostrakony z rachunkami poświadczają m. in., że w przypadku pożyczki strony transakcji mogły odroczyć jej spłatę, powołując się właśnie na sąsiedzką życzliwość. Zachowały się również notatki dotyczące podarunków wymienianych między sąsiadami - służyły one przede wszystkim wzmacnianiu lokalnych więzi, ponieważ podobnie jak w przypadku sąsiedzkich przysług, obdarowujący miał prawo oczekiwać w przyszłości rewanżu.


Podsumowując: jak ty somsiadowi, tak somsiad tobie


Ilustracje: 1) Zapisany z obu stron ostrakon - fragment z poradami dotyczącymi relacji z sąsiadami, Muzeum Archeologii Egipskiej im. Petriego w Londynie 2) Transkrypcja fragmentów o relacjach sąsiedzkich na hieroglify (za: F. Hagen, The Prohibitions: A New Kingdom Didactic Text, 2005).


Poprzedni wpis w klimatach staroegipskich: o pierwszym strajku robotników .


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #sasiedzi #relacje #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent

087026e7-f953-494c-b637-973f0bc36264
7677d377-4d42-4085-b707-bf234cb5ecef

Zaloguj się aby komentować

"Skończyło się areczkowanie! " - druga część opowieści o starożytnym egipskim proteście budowniczych grobowców i innych rzemieślników z Deir el-Medina, a także o tym, jak zareagowały na niego władze.


Dla przypomnienia (część 1.), Deir el-Medina była to miejscowość na obszarze Teb Zachodnich zamieszkana przez ludzi od pokoleń zajmujących się budowaniem i ozdabianiem grobowców faraonów, członków rodzin królewskich oraz innych zamożnych osób. W 29. roku panowania Ramzesa III, w wyniku ogólnego kryzysu gospodarczego , mieszkający tam pracownicy przestali otrzymywać wynagrodzenie (wypłacane głównie w żywności) na czas. W związku z tym rozpoczęli pierwszy odnotowany w historii strajk: zamiast udać się do pracy, opuścili swoją osadę i zaczęli okupować świątynie poświęcone pamięci zmarłych władców oraz ogólnie teren nekropolii tebańskiej, domagając się - od żyjących, rzecz jasna - wypłacenia zaległych należności.


Ktoś mógłby zapytać - nie mogli sobie wybrać lepszego miejsca na protest? Kogo niby miałby obejść strajk na cmentarzu?


A jednak, biorąc pod uwagę ówczesne realia, miało to sens. W poprzednich wpisach napomknęłam trochę o tym, że w wierzeniach staroegipskich dobrobyt i pośmiertne szczęście zmarłych zależało w dużej mierze od żyjących - między innymi od tego, czy zmarłemu regularnie składano ofiary z pożywienia i napojów A to "regularnie" nie oznaczało raz do roku. W przypadku najbogatszych osób, zwłaszcza z rodów królewskich, zwyczajowo składano ofiary zmarłym nawet kilka razy w miesiącu, plus w wybrane dni świąteczne - czym często zajmowali się wynajmowani do tego zadania kapłani. Egipcjanie traktowali kult zmarłych na tyle poważnie, że najbogatsi zawierali umowy ze świątyniami i wykupowali swego rodzaju abonamenty na ofiary dla kolejnych pokoleń zmarłych krewnych.


I nagle mamy sytuację, gdzie wkurzeni robotnicy razem z rodzinami zajmują teren nekropolii - utrudniając lub wręcz uniemożliwiając tam wstęp, nie mówiąc już o przeprowadzaniu rytuałów i składaniu ofiar. Niesłychany afront dla kapłanów i możnych, a także dla zmarłych, a nawet dla samych bogów.


Jednak z punktu widzenia robotników z Deir el-Medina, to nie oni byli tu burzycielami porządku. Z ich perspektywy, porządek został naruszony w momencie, kiedy odmówiono im zapłaty za wykonywaną pracę. Skoro ani ich zwierzchnicy, ani sam faraon nie zadbali o to, żeby coś z tym zrobić - wzięli sprawy w swoje ręce... i w pewnym sensie, wzięli też zmarłych jako zakładników.


Protest mniej pokojowy

W trzecim miesiącu peretu (pora zimowa) protest przestał być już taki zupełnie pokojowy. Kiedy protestujący robotnicy ponownie zajęli jeden z grobowców, wysłano do nich strażników, żeby odprowadzili ich z powrotem do osady - jednak...


Załoga minęła posterunki wartowników (na terenie nekropolii), usadowili się w grobowcu. Trzej dowódcy straży poszli po nich, by ich wyprowadzić. A robotnik Mose, syn Anakhtego, rzekł: "Jak trwa Amun i jak trwa władca, którego gniew jest większy niż śmierć: jeśli mam dziś zostać stąd wyprowadzony, to położę się spać dopiero po tym, jak przygotuję się do obrabowania tego grobowca. Jeżeli tego nie dotrzymam (przysięgi), to za tę przysięgę, którą złożyłem na imię faraona, mnie ukarzą."


Sytuacja zaczynała się robić nieprzyjemna. W odpowiedzi na wysłanie straży robotnicy zagrozili, że jeśli strażnicy spróbują wyprowadzić ich siłą, to zaczną rabować lub - jak wspomina jeden z autorów - być może nawet niszczyć grobowce. Wytworzył się impas, bo nikt nie zamierzał ryzykować czegoś podobnego Strajk trwał dalej, a działania straży ograniczały się do upomnień słownych (...wydali wielki krzyk przeciwko nim przy bramie osady) oraz do przekazywania przełożonym, jak wygląda sytuacja.


Wiadomość od wezyra

W czwartym miesiącu peretu nadarzyła się okazja do przedstawienia żądań komuś wyżej postawionemu - w związku z przygotowaniami do obchodów trzydziestolecia panowania faraona, okolicę miał odwiedzić wezyr. Protestujący mieli nadzieję, że dostojnik odwiedzi ich osobiście, ale jak to bywa w takich wypadkach, wezyr (swoją drogą, miał trochę zabawne imię: To) uznał, że lepiej będzie załatwić sprawę na odległość i wysłać strajkującym robotnikom wiadomość przez posłańca:


Wezyr To udał się na północ po tym, jak przybył, aby zabrać (posągi) południowych bogów na święto Sed (jubileusz panowania faraona). Dowódca straży Nebsemen, syn Pahnesiego, przyszedł i powiedział trzem dowódcom i załodze (protestujących robotników), gdy stali przed bramą Grobu: „Tak mówi wezyr: Czy bez żadnego powodu nie przyszedłem do was? Nie - nie przyszedłem do was dlatego, że nie miałem wam nic do przyniesienia! Co do waszych słów: „Nie zabierajcie nam racji (żywnościowych)!”, czyż jestem wezyrem, którego naznaczono (ostatnio) po to, by odbierać wam cokolwiek? Nie mogę dać wam tego, co winna jest wam dać osoba zajmująca moje stanowisko - tak się składa, że w spichlerzach nic nie ma - ale dam wam to, co udało mi się znaleźć”.


W skrócie: "nie spotkam się z wami, nie mogę spełnić waszych żądań, spichlerz jest pusty - przykra sprawa, ale nie do mnie z pretensjami." Jednak mimo to wezyr nie zostawił protestujących tak zupełnie z niczym, bo załatwił skądś trochę zapasów, żeby załagodzić sytuację. Zarządzono natychmiastowe rozdanie żywności robotnikom w ilości odpowiadającej połowie należnego ludziom wynagrodzenia


Od protestu do protestu

W kolejnych miesiącach powtarzały się sytuacje z częściowymi wypłatami przeplatanymi dalszymi protestami, kiedy cierpliwość ludzi znowu zaczynała się wyczerpywać. Widać było, że władze w ogóle nie były przygotowane na tego rodzaju problemy i nie miały pomysłu na żadne długofalowe rozwiązanie. Zamiast tego doraźnie łagodzono nastroje pracowników, tworząc cykl: przeciąganie terminu wypłaty - protest - wypłata części wynagrodzenia organizowana na bieżąco - tymczasowy spokój:


Rok 29. (panowania Ramzesa III), pierwszy miesiąc szemu (pora żniw / lato), dzień 13. Załoga minęła posterunki (wartowników), mówiąc: „Jesteśmy głodni”. Usiedli na tyłach świątyni Baenre-meriamuna (faraona Merneptaha). Krzyczeli do burmistrza Teb, gdy przechodził, a on wysłał do nich ogrodnika Meniufera, głównego nadzorcę bydła, aby im powiedział: "Patrzcie, dam wam tych 50 worków emmeru (pszenicy) na prowiant, dopóki faraon nie da wam (należnych wam) racji".


Mniej więcej na tym kończy się relacja odnotowana na papirusie, jednak z innych źródeł wiadomo, że protesty robotników powtarzały się także później, za panowania kolejnych faraonów. Można sobie wyobrazić, jak kiepska musiała być sytuacja gorzej sytuowanych mieszkańców - skoro wykwalifikowani rzemieślnicy, którym powierzano budowę królewskich grobowców, mieli tak duże problemy z otrzymaniem zapłaty za swoją pracę, że aż musieli się o nią upominać


Tak czy inaczej, protest z Deir el-Medina przeszedł do historii jako pierwszy strajk robotników, na dodatek - jak wynika ze źródeł - jako strajk bezkrwawy i częściowo skuteczny. Przy okazji można by rzec, że był to protest wyjątkowy, w którym interesy umarłych i kult zmarłych przodków wpleciono w walkę o interesy żyjących.


Ilustracja: położenie Deir el-Medina i świątyń / grobowców, na terenie których odbywały się protesty.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #praca #kryzys #protesty

811c7d5e-4422-4998-89ad-a6a8584a886b

Zaloguj się aby komentować

"Skończyło się areczkowanie! Jesteśmy głodni! " - o staroegipskim proteście robotników sprzed przeszło trzech tysięcy lat i o tym, co do niego doprowadziło.


Papirus nr 1880 przechowywany w Muzeum Egipskim w Turynie zawiera relację z pierwszego odnotowanego w źródłach pisanych, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, strajku robotniczego. Wydarzenia z nim związane miały miejsce w 29. roku panowania faraona Ramzesa III w Deir el-Medina - być może pamiętacie z poprzednich wpisów, że była to osada wysoko wykwalifikowanych rzemieślników zajmujących się budową i ozdabianiem królewskich grobowców.


Zgodnie z relacją, problemy zaczęły się - jak można się spodziewać - po tym, jak pracownicy z Deir el-Medina przestali otrzymywać należną im wypłatę w terminie


Skąd takie opóźnienia? Podstawową przyczyną była polityka faraona Ramzesa III, który za wszelką cenę starał się dorównać Ramzesowi II w przedsięwzięciach budowlanych oraz akcjach militarnych. Skutek tego był taki, że w pewnym momencie gospodarka kraju przestała nadążać za ambicjami władcy. Stopniowo pogłębiały się problemy ekonomiczne, a jednym z ich symptomów były coraz większe opóźnienia w dostawach zboża - podstawowego towaru, w którym m. in. wypłacano wynagrodzenia. Skarbiec państwa był mocno nadwerężony i jakby tego było mało, zanosiło się na to, że niebawem opustoszeje jeszcze bardziej - zbliżał się akurat jubileusz trzydziestolecia panowania faraona, na który nie szczędzono wydatków.


Podsumowując - wszystko to złożyło się na to, że obok Ramzesa w kraju zaczął panować Kryzys , który w końcu odczuli także pracownicy z Deir el-Medina.


Doszło do tego, że wypłata zaległego wynagrodzenia zaczęła się przeciągać tygodniami - a ponieważ podstawową formą wynagrodzenia w starożytnym Egipcie była żywność, można sobie wyobrazić, z jakimi problemami się to wiązało. Pracownicy zaczęli się skarżyć. Pierwszą, pokojową formą protestu było opuszczenie osady i okupowanie terenu nekropolii:


Rok 29, drugi miesiąc peretu (pora roku, w której ustępują wody Nilu), dzień 10. Tego dnia załoga (pracowników) minęła pięć posterunków wartowniczych na terenie nekropolii, mówiąc: „Jesteśmy głodni! Bo minęło już osiemnaście dni tego miesiąca” (odkąd mieli otrzymać zapłatę). I usiedli na tyłach świątyni Mencheperre (Totmesa III). Wtedy podszedł do nich skryba od zamkniętego Grobowca, a także dwóch brygadzistów, (dwóch) nadzorców i dwóch strażników, i krzyczeli do nich: „Wracajcie zatem (do pracy)”. Zarzekali się wielce (mówiąc): „Prosimy, pójdźcie, stoi za nami słowo faraona". Dzień spędzili w tym miejscu, a noc spędzili na terenie nekropolii.


Dwa dni później pracownicy ponownie opuścili swoje domy i udali się do świątyni Ramzesa II, spędzając noc przy jej wejściu. Duża część papirusu jest uszkodzona, ale zachowały się oświadczenia załogi i urzędników:


Powiedzieli im, że zwrócili się do nich z głodu i pragnienia, bo nie otrzymali ani odzieży, ani oliwy, ani ryb, ani jarzyn. Dlatego oni (urzędnicy) powinni napisać do faraona, swojego dobrego pana, i do wezyra, swojego zwierzchnika, aby zapewnić im środki do życia. Jeszcze tego samego dnia wydano im racje żywnościowe na pierwszy miesiąc peretu.


Niby fajnie Ale było to tylko rozwiązanie doraźne, które nie uwzględniało przyczyny problemu tkwiącej głębiej w systemie - w kolejnym miesiącu wypłaty znowu nie było. Zatrzymano wówczas dwóch robotników opuszczających osadę, by protestować (ich imiona to Kenena i Haj), jednak obaj odmówili powrotu, oświadczając:


Nie wrócimy, powiedz to swoim przełożonym! Naprawdę, nie dlatego, że byliśmy głodni, przeszliśmy (za mury). Mamy ważne oświadczenie do przekazania. Zaprawdę, zło dzieje się w tym miejscu (rządzonym przez) faraona!


Jak widać, na tym etapie nie chodziło już tylko o głód, ale także o zasady. Faraon miał obowiązek dbać o swoich poddanych - zobowiązywały go do tego prawa boskie i ludzkie. Kiedy przestał się z tego obowiązku wywiązywać, pracownicy z Deir el-Medina uznali, że trzeba coś z tym zrobić.


Jak dalej potoczyły się losy protestu? O tym w kolejnym wpisie


Ilustracja: Papirus nr 1880.


Poprzedni wpis w staroegipskich klimatach: starożytny sennik egipski.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #praca #kryzys #protesty

bbdecee5-3217-438b-8237-0431012c4062

Zaloguj się aby komentować

"Gdy mężczyźnie przyśni się członek..." - fragmenty starożytnego egipskiego sennika, a także garść informacji o snach i ich interpretacji w starożytnym Egipcie


W kolekcji British Museum znajduje się staroegipski papirus oznaczony jako Chester Beatty 3, znany też po prostu jako Sennik (The Dream Book). Pochodzi sprzed przeszło trzech tysięcy lat i pierwotnie znajdował się w zbiorach głównego skryby Deir el-Medina - którego być może pamiętacie z poprzednich wpisów (to ten, co nie zapraszał Prehotepa-Preareczka na piwo).


Sennik zawiera spis ponad stu snów i ich interpretacji, odnoszących się do prawie osiemdziesięciu różnych czynności, doświadczeń lub emocji. Każdy opis snu zaczyna się od "gdy mężczyzna widzi samego siebie we śnie..." - pomyślne omeny zapisano kolorem czarnym , a niepomyślne kolorem czerwonym .


Z tekstu Sennika wynika, że starożytni Egipcjanie zwracali uwagę przede wszystkim na to, co widzi się we śnie - widzenie czegoś (osoby, przedmiotu, czynności) było najczęstszym wątkiem przewijającym się w opisach snów. Na drugim miejscu znajdował się wątek spożywania lub picia czegoś we śnie, z kolei wątkami wymienianymi w Senniku najrzadziej było otrzymywanie czegoś i spółkowanie.


Przykładowe pomyślne sny: kiedy mężczyzna widzi samego siebie we śnie...


...martwego - dobrze. To znaczy, że będzie żył długo.

...grzebiącego umarłego starca - dobrze. To znaczy, że będzie żył w dobrobycie.

...zanurzającego się w zimnej wodzie - dobrze. To znaczy, że zostanie oczyszczony z wszelkiego zła.

...prowadzącego bydło - dobrze. To znaczy, że będzie przewodził duchowo lokalnej społeczności.

...zbierającego daktyle - dobrze. To znaczy, że bogowie obdarzą go pożywieniem.

...jedzącego mięso krokodyla - dobrze. To znaczy, że obejmie lokalny urząd.

...patrzącego na węża - dobrze. To znaczy, że nierozwiązany spór zostanie rozstrzygnięty.


Przykładowe niepomyślne sny: kiedy mężczyzna widzi samego siebie we śnie...


...w lustrze - źle. To znaczy, że weźmie nową żonę.

...pijącego piwo - źle. To znaczy, że będzie cierpieć.

...obutego w białe sandały - źle. To znaczy, że czeka go tułaczka po świecie.

...przyciskającego czyjąś twarz do ziemi - źle. To znaczy, że umarły czegoś od niego żąda.

...spółkującego z kobietą - źle. To znaczy, że czeka go żałoba.

...spółkującego z żoną przy dziennym świetle - źle. To znaczy, że jego bóg odkryje jego występki.

...odsłaniającego swoją tylną część ciała - źle. To znaczy, że popadnie w biedę.

...w swoim łożu, które zajmuje się ogniem - źle. To znaczy, że oddali od siebie żonę.

...patrzącego na swojego członka we wzwodzie - źle. To znaczy, że jego wrogowie odniosą zwycięstwo.


Sny - starożytny katalog potrzeb i pragnień


Sennik pozwala nam dowiedzieć się, co było ważne dla starożytnych Egipcjan w życiu codziennym - czego pragnęli, a czego się obawiali. Ponad jedna trzecia interpretacji snów dotyczy zysków (np. otrzymanie spadku, objęcie urzędu) lub strat (np. kradzież lub obciążenie podatkami). Jedna czwarta interpretacji dotyczy jedzenia i zdrowia (np. głodu, obżarstwa lub wyleczenia z choroby). Około piętnaście procent snów to zapowiedzi tego, że postępowanie śniącego zostanie ocenione przez bogów (np. otrzyma przebaczenie lub zostanie ukarany za występek) - mniej więcej tyle samo snów to zapowiedzi doświadczeń takich, jak gniew, podstęp, plotki czy szeroko rozumiane przyjemności. Około dziesięć procent interpretacji snów dotyczy zmiany pozycji społecznej lub postrzegania śniącego w lokalnej społeczności (np. otrzymania władzy, objęcia urzędu, bycia wysłuchanym).


Zaklęcie przeciwko złym omenom


Jeśli sen zapowiada jakąś katastrofę, Sennik podaje, jak temu zaradzić. Zaraz po przebudzeniu śniący powinien zjeść świeży chleb i zielone zioła moczone w piwie, a następnie wypowiedzieć zaklęcie:


Przyjdź do mnie, przyjdź do mnie, matko Izydo;

Spójrz, widzę to, co jest daleko od mojego miasta.


Zaklęcie to ma prostą konstrukcję: śniący najpierw przywołuje do siebie Izydę, staroegipską boginię-matkę - trochę jak dziecko, któremu przyśnił się zły sen - i oświadcza jej, że to, co widział we śnie, dotyczy jakiegoś nieokreślonego, odległego miejsca. Tym samym magicznie "oddala" niebezpieczeństwo od siebie i swojego domu.


Trudno powiedzieć, na ile to działało, ale na pewno poprawiało samopoczucie po niepokojącym śnie


Ilustracja: papirus Chester Beatty 3.


Poprzednie wpisy w staroegipskich klimatach:

Szepsi pisze do zmarłej matki

Oprawca dręczony przez koszmary

Czy dobrze było być skrybą?

Prehotep pisze do szefa

Powody urlopów na żądanie


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #sny #magia

cb703361-5f5c-460a-954d-82adafe09ef5

prowadzącego bydło - dobrze. To znaczy, że będzie przewodził duchowo lokalnej społeczności.

Niby kilka tysięcy lat, a ludzie się nie zmieniają xD

Zaloguj się aby komentować

Kolejny projekt, który powoli dłubię pomiędzy zamówieniami: mała skrzynka-książka , jeszcze w trakcie ozdabiania. Naszło mnie na połączenie Lovecrafta (cytat z jednego z opowiadań jest na obrzeżu okręgu) i klimatów metaliczno-mechanizmowych, główną inspiracją był tu motyw rozkładu powodowanego przez upływ czasu - zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na pewno pojawią się jeszcze macki


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #diy #hobby #lovecraft #fantasy

c6aa1c7e-0170-4ed7-9534-64ce91390caa
7f47e38a-f35c-4b45-8b6b-966079c568b4

Zaloguj się aby komentować

"Czy pamiętasz, jak przyniosłem ci kiedyś przepiórki...?" - staroegipska wiadomość do zmarłej matki, w której autor skarży się na gnuśnego brata i gorzko narzeka na spotykającą go niesprawiedliwość.


O starożytnym egipskim zwyczaju pisania listów do zmarłych wspominałam w poprzednim wpisie. Dwie z takich wiadomości zachowały się na ściankach ceramicznej misy z okolic trzeciego tysiąclecia p.n.e., która pierwotnie znajdowała się w rodzinnym grobowcu człowieka o imieniu Szepsi. Wiadomości te były skierowane do zmarłych rodziców Szepsiego - na zewnętrznej powierzchni misy zapisano list do matki, a na wewnętrznej list do ojca.


Teksty te sprawiały trochę problemów tłumaczom, ale wydaje się, że ich ogólny sens jest następujący: Szepsi ma problem z człowiekiem o imieniu Henu, który działa przeciwko niemu, próbuje przejąć jego majątek i najwyraźniej jest na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel. Szepsiemu trudno się z tym pogodzić. Twierdzi, że dzieje mu się krzywda i niesprawiedliwość, a przy okazji nie czuje się wspierany - co ciekawe, nie oczekuje jednak wsparcia od żywych, ale od umarłych, a przede wszystkim od swojego zmarłego brata o imieniu Sobekhotep.


Szepsi skarży się zmarłym rodzicom na Sobekhotepa, który po śmierci ma u niego dług wdzięczności, ale najwyraźniej nie robi nic, żeby go spłacić - a może nawet działa na jego szkodę. Prosi matkę i ojca o interwencję, o wpłynięcie na brata, a przede wszystkim o przeciwstawienie się niesprawiedliwości, jaka go spotyka.


Oto jego list do matki:


To jest Szepsi, który zwraca się do swojej matki Ije. Oto przypomnienie tego, co kiedyś rzekłaś mnie, twojemu synowi: "przynieś mi przepiórki i przeznacz je dla mnie, abym mogła je zjeść," i twój syn przyniósł ci siedem przepiórek i przeznaczył je dla ciebie, a ty je zjadłaś. Mam-że zostać skrzywdzony w twojej obecności, skoro twe dzieci ślepe są na cierpienie moje, twojego syna? Kto wówczas poleje dla ciebie wodę? Obyś osądziła mnie wspólnie z Sobekhotepem. Przywiozłem go z innego miasta i umieściłem go (w grobie) w jego mieście, pomiędzy jego męskimi i żeńskimi zmarłymi krewnymi, i dałem mu okrycie grobowe z tkaniny. Dlaczego więc działa on przeciwko mnie, twemu synowi, mimo że nie rzekłem ani nie uczyniłem niczego bardzo złego? Czynienie zła bolesnym jest dla bogów!


Nie wiemy, jak potoczyły się losy Szepsiego i czy Henu przejął ostatecznie jego majątek. Listy Szepsiego pokazują jednak, że w wierzeniach staroegipskich obowiązek wspierania rodziny nie wygasał nawet po śmierci Jeśli żywy zachowywał się godnie względem zmarłych i wyświadczał im przysługi - czy to za życia ("Mamo, pamiętasz, przyniosłem ci siedem przepiórek"), czy to po śmierci ("Zadbałem, żeby brat został pochowany w rodzinnych stronach") - miał prawo oczekiwać od nich wsparcia w kłopotach. I miał też prawo czuć się pokrzywdzony, jeśli gnuśni zmarli zaniedbywali swoje obowiązki.


Ilustracja: list na zewnętrznej powierzchni misy i jego transkrypcja.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #rodzina #smierc

6f310c69-7c06-4ca5-b2d6-16e35b0e396d

Chyba najbardziej starożytny Egipt fascynował mnie zawsze za to przenikanie się świata żywych i umarłych w codziennym życiu. Kiedy ktoś z przekonaniem pisał takie listy do zmarłej rodziny, to chyba sam stawał się poniekąd bohaterem świata fantasy, gdzie magia nikogo nie dziwi. A może to błędne przekonanie i o dzisiejszych czasach też będzie można wyciągnąć błędne wnioski analizując chociażby tradycje dnia wszystkich świętych.

@nyszom Wydaje mi się, że podobne przenikanie się światów można zaobserwować jeszcze u przedstawicieli starszych pokoleń. Np. moja babcia, porządkując grób swoich rodziców, a potem grób dziadka, nieraz zwracała się do zmarłych bezpośrednio - opowiadała im, co się dzieje w domu, a czasem prosiła, żeby "dopomogli", jeśli akurat były jakieś problemy. Zwykle na krótko przed odejściem od grobu, to była taka ni to rozmowa, ni to modlitwa. Jeśli coś niespodziewanie poszło dobrze krótko po wizycie na grobach, babci zdarzało się powiedzieć "no, to chyba dziadek załatwił, że tak się udało".

Zaloguj się aby komentować

"Niech on przestanie na mnie patrzeć! " - historia nocnego koszmaru, przemocy i wyrzutów sumienia sprzed czterech tysięcy lat, która przetrwała w staroegipskim liście do umarłego.


Jedną z ciekawszych praktyk w starożytnym Egipcie było pisanie listów do zmarłych Spisywano je na różnych materiałach: kawałkach papirusu, skrawkach lnu, ceramice, figurkach, a w jednym przypadku nawet na kamiennej steli, a następnie umieszczano je w grobowcach. Miały one bardzo osobisty charakter - zawierały głównie prośby i życzenia żyjących kierowane do zmarłych krewnych.


Do czasów współczesnych zachowało się żałośnie mało tego rodzaju wiadomości - zaledwie osiemnaście - jednak jedna z nich, list niejakiego Heniego datowany na ok. 2160 - 2025 p.n.e., jest wyjątkowo interesująca. Heni był kapłanem i synem Meru, wysoko urodzonego "nadzorcy kapłanów" pochowanego po śmierci w grobowcu w Nag ed-Deir.


Z listu wynika, że Heni znęcał się nad służącym swojej rodziny o imieniu Seni - czy trwało to przez dłuższy czas, czy było to wydarzenie jednorazowe, nie wiadomo. W każdym razie Heni "zadał mu rany", a ponadto nie był jedynym, który to zrobił. Seni ostatecznie zmarł


Heni był później dręczony przez koszmar, zapewne z rodzaju tych powtarzających się, w którym widział zmarłego sługę. Seni ukazał mu się we śnie i patrzył na niego Było to najwyraźniej doświadczenie na tyle przerażające, że Heni postanowił napisać list do swojego zmarłego ojca Meru z prośbą o interwencję. W liście tym zarzeka się, że nie ponosi odpowiedzialności za to, co stało się z Senim - bo nie był ani pierwszym, ani ostatnim, który "zadał mu rany" - i prosi ojca, by Seni został wzięty "pod straż", by już nie opuszczał krainy umarłych i by już nigdy nie patrzył na niego we śnie.


Oto tłumaczenie listu:


Zważ na tego, który cię zaopatruje i miej wzgląd na rzeczy, które czyni twój sługa Seni: [to jest na] sprawienie, że ja, twój sługa [Heni], widziałem go we śnie w Jedynym Mieście razem z tobą. Zaprawdę, to jego własna postać wypędza go. Zaprawdę, to, co stało się przeciwko niemu, nie stało się z ręki mojej, twojego sługi. [Ani] nie był to koniec wszystkiego, co miało się wydarzyć. Zaprawdę, to nie ja pierwszy zadałem mu rany. Inni uczynili to zanim ja, twój sługa, [zrobiłem to]. Proszę, niech jego pan będzie opiekuńczy i nie pozwoli mu wyrządzić mi krzywdy. Niech będzie pod strażą, aby już na zawsze przestał patrzeć na mnie, twojego sługę.


Czy napisanie listu poskutkowało? Czy jednak zjawa zmarłego sługi nadal dręczyła kapłana? Nie wiadomo. W każdym razie trudno oprzeć się wrażeniu, że za koszmarem Heniego stały przede wszystkim wyrzuty sumienia, a pod postacią Seniego prześladowało go wspomnienie jego własnego okrucieństwa.


Ilustracja: Papirus z listem Heniego.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #sen #przemoc #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent

5959c6dd-b5df-4fa6-9aad-a54f73025d24

@nyszom Ech, wrzuciłam tylko kilka, żeby tekst wydawał się przystępny Sporo osób na widok kilku akapitów tekstu szuka słów kluczowych albo emotikon, żeby się zorientować, o co w tym mniej więcej biega i czy warto czytać całość - pomyślałam, że będzie to jakieś ułatwienie.

@Apaturia Siedzisz jakoś zawodowo w temacie, czy to bardziej fajne zainteresowanie/hobby? Ogólnie fajnie się to czyta. Trochę jak taki porządny fragment książki, która nie zawiera żadnych zbędnych zapełniaczy (A takie są rzadkie).

@DziwnaSowa Z wykształcenia jestem archeologiem, ale aktualnie częściej piszę i tworzę rękodzieło niż kopię. Miło mi, że wpis się spodobał

Zaloguj się aby komentować

Jeśli ktoś potrzebuje skrzynki na drobiazgi do #rpg lub na coś innego, została mi jeszcze ostatnia skrzynka-książka z przegródkami, stylizowana trochę na mroczną księgę magiczną Zrobiłam jeszcze kilka podobnych w innych kolorach, ale rozeszły mi się na konwencie - ta jest ostatnia z tegorocznej serii.


Zdobienia to tradycyjnie decoupage (grafika z fragmentem tekstu oryginalnego średniowiecznego grymuaru), pasta szklista na wieczku, oko ‍ ze szklanego kaboszonu, wypukła imitacja stron po bokach, plus ręcznie formowane i malowane macki i inne zdobienia wypukłe na grzbiecie i na wieczku. Wnętrze wieczka również zdobione, z boku metalowe zamknięcie. Na wierzchu lakier z lekkim połyskiem, wewnątrz matowy. Wymiary zewnętrzne skrzynki to ok. 22,5 x 17 cm, wysokość ok. 4,5 cm. Wymiary komór wewnątrz: 14,5 x 10,5 cm (największa) 14 x 3 cm i 14,5 x 3 cm. Mniejsze komory idealnie nadają się na kości lub podobne drobiazgi, większą można wykorzystać do turlania Cena to 350 sztuk złota plus koszt wybranej opcji przesyłki.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart . Jeśli ktoś chciałby podobną skrzynkę, ale w innych kolorach / z trochę innymi zdobieniami, zapraszam do kontaktu


#handmade #rekodzielo #hobby #tworczoscwlasna #gry #chwalesie #diy #magia

484fd86f-a566-4136-a4ac-412eae67f255
ffecf427-c3e2-4717-bc5a-76cc5b51f286
459bad8c-5a5a-487d-a8a3-8ab6de4be8fb
74515c12-93af-4a7b-bc37-9055cae41578
30703c82-13b1-4f97-84bb-201e94ec95de

Zaloguj się aby komentować

Trochę więcej o szefie, co na piwo nie zapraszał - w nawiązaniu do wpisu o starożytnym egipskim Areczku, czyli Prehotepie. Przypominając: przeszło trzy tysiące lat temu pracownik Prehotep wypomniał swojemu przełożonemu o imieniu Qenhirkhopeshef, miejscowemu skrybie, że ten traktuje go "jak osła" do ciężkiej pracy i jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, nie zaprasza go na imprezy integracyjne.


Poniżej parę faktów z życia Qenhirkhopeshefa, żebyście mogli odpowiedzieć sobie na pytanie: "jak to jest być skrybą, dobrze?"


Początki kariery: Qen miał dobry start w życiu - w młodości został adoptowany przez Ramosego, głównego skrybę i najzamożniejszego człowieka w całym Deir el-Medina. Ramose i jego żona nie mogli mieć dzieci, a ponieważ składanie ofiar w świątyniach bóstw płodności niestety nie pomagało, Ramose postanowił w końcu adoptować chłopca, który w przyszłości odziedziczyłby jego majątek.

Qen poszedł w ślady przybranego ojca i długo pracował pod jego zwierzchnictwem. Na przejęcie majątku i pozycji głównego skryby Deir el-Medina musiał trochę poczekać, jako że Ramosemu nie śpieszyło się ustępować ze stanowiska.


Obowiązki: społeczność Deir el-Medina zajmowała się pracami związanymi z projektowaniem i budową królewskich grobowców Do obowiązków głównego skryby należało m. in. dokumentowanie i sporządzanie raportów na temat postępów w pracach, nadzorowanie przepływu i rozdziału materiałów budowlanych i narzędzi zgromadzonych w magazynach, zarządzanie wynagrodzeniami pracowników i monitorowanie dostaw. Qen miał więc co robić, ale i otrzymywał za to odpowiednio duże wynagrodzenie umożliwiające mu życie na wysokim poziomie. Do tego dochodził prestiż sprawowania władzy: jako główny skryba zasiadał wraz z nadzorcami w miejscowym trybunale, wysłuchując skarg i rozstrzygając spory pomiędzy pracownikami.


Qen miał swoją ulubioną, położoną w cieniu miejscówkę, którą odpowiednio sobie oznaczył. Na skale niedaleko miejsca, w którym pracowali budowniczowie, wyrył napis: "miejsce do siedzenia skryby Qenhirkhopeshefa" - coś jak starożytny odpowiednik tabliczki na biurko


Relacje z pracownikami: wiele osób zabiegało o przychylność głównego skryby i starało się mu przypodchlebić. Niech przykładem będzie choćby fakt, że na kamiennej steli upamiętniającej rodzinę robotnika Khaemtira, poza czterema pokoleniami jego najbliższych, umieszczono na honorowym miejscu także Qenhirkhopeshefa - najpewniej ze względu na to, że rodzina Khaemtira wiele mu zawdzięczała. Skryba nie miał jednak oporów przed traktowaniem przynajmniej niektórych pracowników jak wołów roboczych, o czym świadczy list Prehotepa.


Qen był też oskarżany o przyjmowanie łapówek za przymykanie oka na wpadki i wykroczenia robotników. Dla przykładu, niejaki Rahotep miał mu w zamian za taką pomoc ofiarować tkaninę i przędzę, a także zapewnić mu darmową usługę kosmetyczną (golenie). Qen nie był jednak wyjątkiem - w starożytnym Egipcie łapówki były czymś bardzo powszechnym.


Skryba wykorzystywał też robotników z Deir el-Medina do prac nad prywatnymi projektami, czasem po godzinach, a czasem nawet w oficjalnych godzinach ich pracy. Jeden z pracowników jako powód niestawienia się w pracy podał "noszenie kamieni dla Qenhirkhopeshefa" - wygląda więc na to, że Qen coś budował, być może własny grobowiec. Czy materiały fundował z własnej kieszeni, czy może podbierał z magazynów - nie wiadomo


Ilustracja: próbka pisma Qenhirkhopeshefa z zachowanego papirusu. Qen pozostawił po sobie sporą kolekcję tekstów historycznych, medycznych i dydaktycznych. Prywatnie pasjonował się historią, zwłaszcza genealogią starożytnych władców. Po jego śmierci (zmarł w wieku około 85 lat) jego bibliotekę odziedziczyła jego młoda żona Naunakht.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnyegipt #starozytnosc #praca #gruparatowaniapoziomu

ea111656-96c3-4166-8773-70bc84b22f86

@nyszom jeśli źle mówię niech OP mnie poprawi, ale odpowiadając dlaczego nie użyto hieroglifów, to wydaje mi się, że hieroglifów używano do najważniejszych tekstów, ryto na grobowcach itd., miały status pisma "świętego", nie używano ich do codziennego pisania.

@Anteczek Zgadza się - pismo hieratyczne (czyli uproszczona wersja hieroglifów) było stosowane bardziej na co dzień, chociaż wiadomość do kogoś wysoko postawionego mogłaby już być zapisana raczej hieroglifami. Notka muzealna podaje, że to, co naskrobał Qen, było tylko wstępną wersją listu zapisaną "na brudno", co dodatkowo wyjaśniałoby, dlaczego tekst jest napisany tak, a nie inaczej.

Zaloguj się aby komentować

Dziś mijają dokładnie 43 lata od wydania Niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które po raz pierwszy ukazały się drukiem 2 października 1980 roku.


Ilustracja: John Howe, Drúedain. Fikcyjna rasa Drúedainów z uniwersum Śródziemia była wzorowana na dzikich ludziach (wodewose), którzy w średniowiecznych opowieściach mieli zamieszkiwać leśne ostępy i stronić od cywilizacji.


#ciekawostki #fantastyka #fantasy #tolkien #lotr #wladcapierscieni #lordoftherings

a9b715d3-6bcf-4ba7-aeff-92edcb11d4cc

Zaloguj się aby komentować

"Nie zapraszasz mnie na piwo!" Tak w skrócie można podsumować starożytną egipską wiadomość, jaką ok. 1250 r. p.n.e. pracownik o imieniu Prehotep przesłał swojemu przełożonemu o imieniu Qenhirkhopeshef.


Z zachowanych materiałów wynika, że Qenhirkhopeshef był w swoim czasie dobrze ustawionym skrybą w Deir el-Medina w zachodnich Tebach - funkcjonowała tam społeczność rzemieślników i innych pracowników, którzy zajmowali się budową i ozdabianiem królewskich grobowców. Skryba cieszył się wieloma przywilejami, ale i miał niejedno na sumieniu. Zapiski potwierdzają, że oskarżano go m. in. o przyjmowanie korzyści materialnych w zamian za ukrywanie cudzych występków. Zdaje się też, że nie był najbardziej lubianym szefem, przynajmniej w oczach niektórych swoich pracowników.


Pracujący dla Qenhirkhopeshefa Prehotep - rysownik / projektant konstrukcji i być może jeden z pracowników, którzy wznosili grobowiec skryby - narzekał, że skryba traktuje go jak osła (zwierzę wykorzystywane do ciężkiej pracy) i że nigdy nie zaprasza go na piwo:


Projektant Prehotep pisze do swojego przełożonego, pisarza Miejsca Prawdy (Deir el-Medina) Qenhirkhopeshefa, (z życzeniami) życia, pomyślności i zdrowia!

Co ma znaczyć ta negatywna postawa, jaką względem mnie przyjmujesz? Jestem dla ciebie niczym osioł. Jeśli jest praca, przyprowadź osła! A jeśli jest pasza, przyprowadź wołu! Jeśli jest piwo, nigdy o mnie nie pytasz. Tylko wtedy, gdy jest praca (do zrobienia), pytasz o mnie.

Na moją głowę, jeśli jestem człowiekiem, który źle się zachowuje przy piwie, nie pytaj o mnie. Dobrze dla ciebie, jeśli zauważysz (mnie) w posiadłości Amona-Re, Króla Bogów, (niech obdarzy cię) życiem, dobrobytem i zdrowiem.

P.S. Jestem człowiekiem, któremu w domu brakuje piwa. Pisząc do Ciebie, staram się napełnić żołądek.


Poniżej transkrypcja wiadomości w oryginale:


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #praca #piwo

6aa7b96a-533a-4d63-8e5b-e29098ee9c53

Tyle błędów ortograficznych. Wstyd!

Przez jakie oko pisze się "zauważysz" - no jak tak można?! W skrybach przecież oko z kreską powinno być, a nie otwarte.

Zaloguj się aby komentować

Następne pudełeczko świecące w ciemności Małe pudełko na pierścionek z motywem rozgwieżdżonego nieba - tym razem w odcieniach różu, fioletu i czerni , wewnątrz wypełnienie na gąbce i dwie wąskie przegródki z chrobotkiem i stabilizowaną gipsówką.


Więcej zdjęć w komentarzach, a więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart


#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby

b3c1a1db-cd1a-4043-b3ef-20db63173cc6
c823ac24-3f05-4748-a43e-09f689d5bf71
1d59a2de-5994-4348-888e-24e07aa7c449

Zaloguj się aby komentować

Kawałek nocnego lasu na pudełku: sówka , ćma , paprocie i podobne motywy leśne, całość ponownie w odcieniach czerni i niebieskiego Na obrzeżu ozdobny, wypukły, ręcznie podmalowany motyw z pasty szklistej. Iskierki na wieczku i z przodu są lekko podmalowane farbą świecącą w ciemności.


Pudełko jest niewielkie, ok. 10 x 10 cm - zrobiłam od razu kilka podobnych egzemplarzy, bo bardzo przyjemnie pracowało mi się z tym układem detali. Wszystkie rozeszły mi się w zeszłym tygodniu na Coperniconie, ale jeśli ktoś byłby zainteresowany, mogę wykonać podobny projekt


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart .


#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #hobby #chwalesie #sowy

ac26f7fe-da0d-4f1e-970c-42f3fa9fd927
f1aecd5f-d069-4eba-b0ef-5d73c628d191
116380f6-6387-4a45-a1d7-5b27c5238a03

Zaloguj się aby komentować

Baldur's Gate 2: Shadows of Amn ma dziś urodziny Druga część serii Baldur's Gate została wydana dokładnie 23 lata temu (21 września 2000 roku). W Europie grę wydano nieco później, bo 29 września, natomiast polska premiera miała miejsce 1 grudnia.


#ciekawostki #gry #rpg #crpg #baldursgate

bcc15690-d9e2-467b-a42b-142d846b4b85

@Apaturia pamiętam jakie wrażenie na mnie zrobiło demko, po polsku, z Komputer Świat Gry. Niestety nigdy później nie dorwałem pełnej wersji, chociaż grałem w jedynkę i Icewind Dale'a. Niemniej moje serduszko zostało bezpowrotnie skradzione przez Black Isle za sprawą Falloutów i Planescape'a. Ale doceniam Baldury. I jaram się że trójka się tak udała.

@Odczuwam_Dysonans Te czasy kiedy gry miały wersje demo

Do trójki podchodziłam początkowo bardzo, bardzo sceptycznie, ale potem przyjemnie się zdziwiłam, jak świetnie wyszła - przynajmniej sądząc po reakcjach ludzi i materiałach w necie. Sama jeszcze nie grałam, bo najpierw muszę sprawić sobie lepszy sprzęt

@Apaturia ja mam budżetowy sprzęt który złożyłem na używkach, z pokoparkowym GTXem 1080Ti, żeby siostra sobie mogła grać w Hogwarts Legacy, więc to nie problem, z resztą pewnie nawet na moim leciwym blaszaku z 1060 na średnich powinno być spoczko, FSR (dynamiczne skalowanie) chodzi dzisiaj bardzo fajne, a w najgorszym wypadku można grać w 30 klatkach, w Baldurze myślę że nie byłoby źle. Może da się coś u ciebie tanio zupgrade'ować? No chyba że to jakiś starszy lapek, to wiadomo

Póki co mam parę pozycji do ogrania, więc Baldura zostawiam na spokojniejszy okres, bo przy kompie nie mam ostatnio czasu siedzieć, a święta rezerwuję na Cyberpunka i pewnie kolejne przejście ukochanego Maxa Payne'a xD przynajmniej ta gra jest relatywnie krótka. Ale pewnie za rok czy coś chętnie zanurzę się w porządnego RPGa jak Baldur właśnie. Widziałem recenzje, widziałem kawałek streama z rozgrywką i jest super - z resztą kumpel już zaczął grać i też bardzo chwalił. Więcej takich ewenementów proszę : ]

@MolibdenowyMateusz Często przyłączałam do drużyny Aerie i Haer'dalisa, mieli fajne interakcje Co do romansów, nie mogłam darować twórcom, że dla kobiecych postaci dali tylko opcję romansu z Anomenem i trzeba było sobie zwiększać różnorodność modami

Zaloguj się aby komentować