Autor: Thomas Ender
Opis/tytuł: Wielka Łomnica
Rok: 1867
#necrobook #malarstwo #krajobrazy


Feniks, niestety wersja demo, która nie potrafi się odrodzić z tych mitycznych popiołów.
Autor: Thomas Ender
Opis/tytuł: Wielka Łomnica
Rok: 1867
#necrobook #malarstwo #krajobrazy

Zaloguj się aby komentować

Nowożytne porzekadło niemieckie mówiło, że coś lub ktoś może cuchnąć jak dżuma, a więc okropnie i bezmiernie. Es stinkt wie die Pest lub Es stinkt pestlich – mawiali niekiedy mieszkańcy Prus Królewskich. Porzekadło to wiązało się z co najmniej dwoma prawdami. Przede wszystkim, w przypadku dżumy...

Pomurnik to btaszek z rodziny Pomurników(Tichodromatidae), której jest jedynym przedstawicielem. Jego nazwa łacińska odnosi się do niezwykłego środowiska życia – stromych, skalistych terenów, kamieniołomów, urwisk i turni wysokogórskich. Tichodroma muraria oznacza kogoś biegającego po murach...

Szarotka alpejska(leontopodium alpinum), na Podhalu zwana kocią łapką, to jeden z botanicznych symboli Tatr, ale też jeden z najbardziej znanych kwiatów alpejskich. Zarówno w Polsce jak i wielu europejskich krajach objęta jest ścisłą ochroną gatunkową.
Rośnie tylko na podłożu wapiennym, w...

Długie, o lancetowatym kształcie, błyszczące z wierzchu i o bardzo efektownym wyglądzie liście – to właśnie języcznik zwyczajny, rzadka paproć, która objęta jest ścisłą ochroną.
Paproć zwana też językiem jelenim, właśnie od kształtu liści, jest rośliną zimozieloną, jej liście wyrastają...
Autor: Wojciech Gerson
Opis: Park Słotwiński w Krynicy
Rok: 1882
#necrobook #malarstwo #wojciechgerson

Zaloguj się aby komentować
O wodnych stworach pitolenie
Jeśli chodzi o wodne demony, za najgroźniejszego uważano demona rzek i dużych jezior, wyjątkowo złośliwego wobec rybaków, flisaków, pasterzy i bydła. Demon ten potrafił tworzyć wiry wodne, a także sprawiać, że woda występowała z brzegów zatapiając pola i domy. Lubił także własnoręcznie topić ludzi jak i namawiać ich do samobójstwa przez utopienie. Był on znany na terenie kraju pod różnymi nazwami: topielec, toplec, topień, topnik, utopiec itd. Czasem był znany pod postacią kobiecą jako topielica lub wodnica. Wierzono że utopiec szczególnie lubi wymierzać karę tym, którzy przybywają nad wodę w tak zwanym czasie zakazanym( w południe, święto czy też podczas niedzielnej mszy świętej).
Na Mazowszu demon wodny ukazywał się jako mężczyzna z zieloną brodą, w Wielkopolsce i Małopolsce przybierał zaś postać młodego mężczyzny, który był w całości ubrany na czarno(Bardzo wczesnym rankiem spotkałam nad Dunajcem nieruchomo stojącego, ubranego na czarno mężczyznę w kapeluszu. Nie łowił ryb, stał tylko w milczeniu I patrzył w wodę. Bardzo się go bałam. Na dźwięk chrześcijańskiego pozdrowienia odskoczył jak oparzony. Co było dalej, nie wiem, ponieważ bałam się odwrócić w jego stronę- historia z początku XX wieku).
Inna historia opowiada o grupie pasterzy, do których podszedł nieznany chłop, który chciał ogrzać się przy rozpalonym przez nich ognisku. Odegnany przemienił się w czarnego psa, który to oparzony przez jednego z pasterzy zapowiedział: "Poczekaj, jeszcze mnie popamiętasz, przepowiadam ci, jeszcze dzisiaj utopisz się w kałuży". Kiedy chłop wyruszył w południe wiązać krowy, upadł prosto w kałużę, z której już się nie podniósł.
Rybacy z Krościenka wierzyli, że ich pola nawiedzają węgorze, które objadają się zielonym groszkiem. Taki opis idealnie pasuje do ukrywającego się pod postacią ryby topielca, który według wierzeń lubił zajadać się bobem oraz grochem.
Jeśli chodzi o wodne stwory, można tutaj też przytoczyć choćby popularne boginki. Kiedyś mówiono o nich tak: "W usypiskach leśnych siedziały boginki, dziewki o obfitych piersiach, co na młodych chłopców okrutnie były zawzięte. W potokach klaskały piersiami w celu zwabienia młodego amanta. Kto się dostał w ich objęcia, całe życie wystrzegał się dziewek."
Demony wodne mogły przybierać wiele form zwierzęcych, oprócz psa mogły przemienić się także w barana, konia, kozła, królika czy też kaczkę. W Korczewie wierzono, że w pobliżu tamtejszych źródeł demon ukazuje się pod postacią czarnego barana. W okolicach Obidzy i Istebnej topielec miał przybierać postać małego chłopca z długimi włosami, którego od zwykłego dziecka miały odróżniać gęsie łapy oraz różki. Widziano też demona przybierającego postać raka oraz niedźwiedzia.
#necrobook #mitologiaslowianska #demonywodne #topielec

Zaloguj się aby komentować

Już sama nazwa odstrasza! Wilczełyko… Określenie „wilcze, wilczy” od dawna używane było do nazywania roślin trujących (np. pokrzyk wilcza jagoda), a łyko kojarzy się z czymś twardym, żylastym, trudnym do pogryzienia…
Łacińska nazwa wawrzynka wilczełyko brzmi dużo lepiej – Daphne mezereum. Daphne...

Czerwiec. Jasna, świeża zieleń wiosny z wolna ustępuje miejsca ciemniejszym jej odcieniom. W miejscach gdzie cień drzew miesza się z jaskrawym światłem, na pograniczu lasów i łąk napotkać możemy arystokratkę naszych dzikich kwiatów – lilię złotogłów. Przez górali zwana jest lelują, a jej...

Na Orawie, podobnie jak w innych karpackich regionach, funkcjonowała w przeszłości wiara w nadprzyrodzone istoty: demony, duchy i złe moce. Wierzono, że ich zgubna dla człowieka działalność wiąże się z konkretnymi miejscami, które po zmroku lepiej omijać z daleka. Należały do nich rozstajne drogi,...

Spokojny domator, od czasu do czasu zmuszany do wrestlingu bez żadnych zasad. Zapalony wegetarianin, za co zapłacił najwyższą cenę. Obiekt kultu, którego zapach można było wyczuć z wielu kilometrów. O plejstoceńskim niedźwiedziu jaskiniowym zamieszkującym Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie – bo to o...

Antropomorfizowanie zjawisk atmosferycznych jest jedną z najpowszechniejszych tendencji dla wierzeń indoeuropejskich ludów. Wszyscy, rzecz jasna, kojarzymy Peruna i cały szereg innych gromowładnych bóstw wywodzących się z tego samego pnia wierzeń, jednak warto pamiętać też o tym, że w zasadzie...

Na górskich „młakach” oraz na niżowych torfowiskach napotkać możemy w trakcie letnich wypraw interesującą roślinę. Wygląd jej łodygi i liści nasuwa skojarzenia z trawami, lecz na szczycie pędu powiewa biały „kłębuszek” włosków, przypominający z wyglądu ptasie piórko, które tylko przypadkiem tam się...

Nosorożec włochaty Coelodonta antiquitatis jest wymarłym gatunkiem ssaka, który w okresie późnego plejstocenu występował na obszarze całej Eurazji, od Pirenejów aż po Syberię. Obok mamuta włochatego był największym roślinożercą epoki lodowcowej. Nosorożec włochaty odżywiał się głównie trawą i...
Autor: Alfred Schouppe
Opis: Widok na zamek w Iłży
Rok: 1880
#necrobook #malarstwo #zamki

Zaloguj się aby komentować
Kilka fragmentów pochodzących ze wspomnień góralki dorastającej w dwudziestoleciu międzywojennym. Fragmenty dotyczą dawnych sposobów radzenia sobie z wszelkim nawiedzającym domy robactwem(i pasożytami).
Karaluch
"Nieraz miałam okazję widzieć dorosłe osobniki przebiegające po rozpalonej do czerwoności blasze pieca kuchennego. Tego nieprzyjemnego owada zwalczano w bardzo prosty sposób. Codziennie przed snem myliśmy nogi w dużej miednicy(czwórka dzieci, przeważnie chodząca boso), którą z brudną wodą z mydłem pozostawiano w kuchni na noc. Rano powierzchnia wody pokryta była martwymi karakonami. Ponadto w domu trzymano jeża, który nie tylko zjadał karakony we wszystkich stadiach rozwojowych, ale potrafił ryjkiem wyłuskać kokony ze szpar między deskami. Podłogi myto co tydzień, a zamiatano codziennie. W ten sposób do szpar trafiały kokony, a z nich rozwijały się młode osobniki".
Wesz ludzka
"W niedzielne popołudnia matki siadały przy oknach i iskały swoje dzieci. Szukały we włosach wszy i je zabijały, a widoczne gnidy ściągały paznokciami. Idąc ulicą widziałam wielokrotnie matki dbające w ten sposób o higienę dzieci. Moja mama również to czyniła. Włosy po umyciu szarym mydłem płukano naftą, która miała ograniczyć wszawicę".
Wesz łonowa
"Usuwano je mechanicznie, głównie przy myciu lub kąpieli".
Pluskwa domowa
"Gaździny dość dobrze radziły sobie z tym pasożytem zewnętrznym. Przykładały lampę naftową do ściany kierując koniec szkiełka ku szparze z pluskwami, które spadały do płonącej lampy i spalały się. Czuliśmy wtedy na początku bardzo przyjemy zapach fiołków, który szybko zamieniał się w odór. Drewniane łóżka co roku przy wiosennych porządkach wynosiło się na podwórze i polewało wrzątkiem. W łóżkach była jedynie żytnia słoma, którą co roku się wymieniało".
Mucha domowa
"Dawniej zwalczano powszechnie muchy za pomocą lepów, które zwisały przypięte(głównie w kuchni) do drewnianej powały. Bardzo szybko były całkowicie oblepione martwymi owadami. Do dzisiaj bije się muchy packą".
Świerzbowiec ludzki
"Mój brat cierpiał na to i sam się wyleczył. Rozgniatał łebki zapałek zawierające siarkę i mieszał z piaskiem. Nacierał tym mocno swędzące miejsca, czasami aż do krwi".
Owsik ludzki
"Moja mama podawała nam buraki ćwikłowe z chrzanem, co usuwało z jelita owsiki przy defekacji".
#necrobook #owady #pasozyty #wspomnienia #gorale

Zaloguj się aby komentować
Autor: Franciszek Streitt
Tytuł: Mała przerwa
Rok: pomiędzy 1860 i 1890
#necrobook #malarstwo #ladneobrazy #franciszekstreitt

Zaloguj się aby komentować
Autor: Włodzimierz Tetmajer
Opis: Pejzaż wiejski ze stadem bocianów
Rok: 1900
#necrobook #malarstwo #pejzaze

Zaloguj się aby komentować

BEBOK to najsłynniejsze wywodzące się ze Śląska straszydło, którym wzbudzano trwogę wśród najmłodszego pokolenia śląskich dzieci. Mimo, że dzisiaj to radosna przaśność i produkt marketingowy, kiedyś święcie wierzono, że istota ta istniała naprawdę. Bebok to jednak nie tylko śląski wynalazek. Pod...
Autor: Leon Wyczółkowski
Tytuł: Tatry
Rok: 1911
#necrobook #ladneobrazy #tatry #sztukawyzsza

Zaloguj się aby komentować