Pogoda jest cudowna, więc trochę porzuciłam siłownię na rzecz aktywności na zewnątrz. Zwiększam dzięki temu kardio i do wakacji na pewno odsłonię jakieś mięśnie Coś się na pewno zbudowało!
btw. Tanita szacuje mój wiek metaboliczny na 18lat, a poziom tkanki tłuszczowej na 22,2%. Więc czuję się bardzo dobrze
Zmieniłam też zdanie i porzucam naukę stania na rękach. Jednak w tym roku zrobię szpagat xD
Progres siłowy jest - jak mam asekurację to 50kg leci w seriach na klatę (co prawda serie to jedynie zakres 3-5 powtórzeń, ale dla mnie to serio duuużo ). Cel jest taki, żeby podnieść w tym roku 60kg chociaż na raz! Coś mi mówi, że to może się udać.
Reszta ćwiczeń to raczej stały ciężar. Niedługo mam zamiar wejść na redukcję, więc może sprawdzę maksy zanim utnę kalorię.
Ostatnio byłam pewna, że mi aplikacja źle podlicza podniesione kilogramy, więc sobie przeliczyłam sama #logikarozowychpaskow w No i aplikacja przelicza prawidłowo, jestem po prostu dętka i mało żelastwa przerzucam xD
@tyci_koks nie liczy się całkowity tonaż, tylko konkretna jakość ćwiczenia, ja jestem leszczem i tymi kettlami 20kg się potrafię zajechać, to samo ze sztangą, po prostu jak najniżej/najgłębiej w dół, by rozciągnąć "atakowaną partię" porządnie i wcale nie trzeba dużego ciężaru by zdychać
Będzie małe #chwalesie (tl;dr: konkrety od trzeciego akapitu)
Krótkie wprowadzenie: zawsze byłem rozciągnięty i elastyczny jak pień drzewa. Trochę wte, trochę wewte da się ugiąć, ale kawałek dalej - to już nie, bo trzeszczy i jeszcze pęknie. "Zawsze" czyli od kiedy skończyłem wiek szczenięcy. A może i trochę wcześniej niż od wtedy. Żeby było weselej: uprawiałem i uprawiam bardzo dużo sportu, ale rozciąganie traktowałem jako konieczność potreningową, a nie jako narzędzie do poszerzania zakresu ruchów. Efekt był taki, że jeszcze niedawno nieco rozruszany byłem w stanie w skłonie złapać się za piszczele nieco powyżej kostek. Słabo, prawda?
Trzeba było coś z tym zrobić, bo wraz z czasem elastyczność ciała maleje, ale za to wykładniczo rośnie szansa na zrobienie sobie kuku (a ile to się goi, jak długo boli... kontuzje, to można sobie łapać mając 20+, wtedy to się wszystko samo zrasta). Pierwsze podejście do #joga - ze dwa lata temu - na podstawie jakiejś edukacyjnej serii z YT skończyło się odrobiną nieuwagi, lekkim nadciągnięciem pachwiny i uświadomieniem sobie, że jednak jestem ze dwa poziomy przed "jogą dla początkujacych".
Jakoś od grudnia postanowiłem zmienić tę sytuację. Ambitnie rozciągałem się po każdym treningu, powoli zwiększając zakres ruchów. Od stycznia wdrożyłem sobie czterotygodniowy plan poszerzania skłonu, który znalazłem na Instagramie (fun fact: w moich "zapisanych" rzeczach na insta mam ten filmik i mema z kotami). Dodatkowo wspomogłem się - od połowy stycznia - tym filmikiem , w którym autor ciekawie opisuje metodę poszerzania zakresu. Wszystko wykonywałem spokojnie, mając na uwadze obciążenia dnia codziennego, czasem coś dokładałem, czasem odpuszczałem kilka powtórzeń.
Cele były dwa: po pierwsze - skłon, osiągnąć to, co mówi ten facet na filmie: "touch the toes with ease", a po drugie - swobodny siad w siadzie birmańskim . Gdyby ktoś zastanawiał się po co to drugie - widziałem bohaterów anime tak siedzących, widziałem też jak sobie tak siedzą "zwykli" ludzie i uznałem, że bardzo potrzebuję to umieć. A przy okazji - przydaje się przy medytacji, mniej obciąża kolana niż siad japoński.
Efekty:
Po miesiącu, rozchodzony z rana (bez żadnych tam ambitniejszych rzeczy niż przejście po kawę) potrafię oprzeć się w skłonie o ziemię (na prostych nogach i przy zestawionych stopach) pierwszymi paliczkami (tymi najbliżej wnętrza dłoni). Po rozciąganiu - na spokojności opieram się o ziemię pięściami. Nie że pyk, z rozpędu, tylko statycznie i do przytrzymania.
Jestem w stanie usiąść w siadzie birmańskim (i ćwierćlotosie) wygodnie z prawą stopą z przodu/u góry, dla wersji z lewą stopą z przodu/u góry potrzebuję podkładki pod lewe kolano. Wszystko - z poduszką pod tyłkiem, ale mogę tak przesiedzieć komfortowo 15-30 minut i nie czuję jakichś niedogodności.
Cele dalsze: lecimy dalej ze skłonem, chciałbym dojść z poziomu "dotknięcia pięściami" do "dotknięcia całymi dłońmi". Rozciąganie pachwin też będzie kontynuowane, z siadem - można się domyślić, chciałbym docelowo komfortowo siedzieć bez poduszki. Może wdrożę jakąś mniej ambitną serię z jogą, ale tutaj trochę obawiam się robić tego na podstawie filmu, a na zajęcia z instruktorem nieszczególnie mam czas chodzić.
#rozciąganie#rozciaganie
Zawołam też #hejtokoksy, możę komuś się przyda ten filmik z YT.
Pięknie! Ja regularnie raz w tygodniu na godzinę męki z rozciąganiem chodzę i powiem też jestem zachwycony, agrafkę mogę spiąć coraz głębiej za plecami z miesiąca na miesiąc i jednak ciało się robi odbetonowane z czasem, a mam historię problemów z przodopochyleniem miednicy.
@pluszowy_zergling co robisz żeby się zaagrafkować? Tj. górną rękę to się domyślam, ale nie wiem jak poszerzyć zakres dolnej, żeby bardziej wchodziła między łopatki.
Przechodzimy przez całe ciało, dużo rotacji (czy to na stojąco czy siedząco), rozciąganie i rąk i nóg, sporo podporu by też luzować najbardziej pospinane obecnie u ludzi lędźwia i okolice.
Agatka ma hipermobilność i jest byłą baletnicą, więc wiadomix zakresów jak u niej to nigdy nie będę mieć, ale ewidentnie poprawa jest, tylko faktyczne wyciąganie się powoli i cierpliwie aż wręcz prawie Cię rwie w łopatkach na przykład do przyjemnych nie należy
Nie zamierzam mieć nigdy więcej w życiu ataku rwy i brać zastrzyków domięśniowych by móc zasnąć w nocy...
Dzisiaj poczęłam pierwsze ćwiczenia pod stanie na rękach - pompki gdzie ręce są na ziemi, a nogi na skrzyni. Mam nagranie i chyba trzeba aplikować do cyrku xD
(PRAWIE) WSZYSTKO, CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ O ROZGRZEWCE
Jeśli chodzisz na siłownię już od jakiegoś czasu, pewnie czasem obserwujesz treningi innych osób. Zauważyłeś zapewne ciekawą rzecz. Co osoba, to inaczej się rozgrzewa.
Jedni po wyjściu z szatni od razu idą wyciskać na ławeczkę. Machną parę razy pustym gryfem i zakładają swój docelowy ciężar, od razu wchodząc na wysoką intensywność.
Inni z kolei rozgrzewają się bardzo powoli i dokładnie. Niektórym schodzi na tym prawie godzina, zanim zaczną główną część treningu.
Słyszałeś, że rozgrzewka jest ważna (a jeżeli nie, to tym bardziej przeczytaj ten artykuł!) Jednak nie chcesz spędzać pół dnia na siłowni. Czy naprawdę porządna rozgrzewka musi być taka długa i monotonna? A jeżeli nie, to gdzie jest złoty środek?
Tego wszystkiego dowiesz się z dzisiejszego, jeszcze ciepłego artykułu.
Tldr, ja stosuje rozgrzewke polecana przez np. Jeffa nipparda. 5-8min lekkiego biegu, kilka wymachow rak, nog i pozniej rozgrzewka pod konkretne cwiczenie czyli jesli wyciskanie na klate to 15x pusty gryf, potem piramida do 85% docelowego ciezaru i ostatnia 1-2 serie docelowym ciezarem.