Jeden pracodom i dzisiejsza setka z okazji wymuszonego wolnego w pracy (w sumie jako osoba z dużym urlopem zaległym to nawet się ucieszyłem). Wiater co prawda miał być umiarkowany ale chyba o tym zapomniał. Jadąc na północ dostawało minus 5 do prędkości za to jadąc na południe było plus 10. Jakby ktoś mnie pchał, nawet pod górkę. Po 60 km wkład suportu zaczął stukać nie gorzej od sąsiada, kiedy kiedyś w bloku zaczął grać na trąbce. Także meta była w serwisie rowerowym, bo w sumie to trochę się tam rzeczy nazbierało. Tym samym kończę najmocniejszy mój marzec w historii - 1360 km (300 wirtualnie, reszta realnie) i przeskakuję brata w klasyfikacji ogólnej.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Podczas krótkiego pobytu w rodzinnych stronach Mordzimieusza lub Mordzimira, albo nawet i Mordziwoja, ów z ową (znaczy się z @vvitch) postanowili wybrać się na relaksującą wycieczkę. W planach mieli podziwianie pięknych widoków, napawanie się zapachem powstającej z martwych wiosny (może z dodatkiem obornika ale hej, jakoś ten krąg nawożenia, orania i zbierania plonów w postaci kartofli musi się dopełniać i zamykać) gdzie muślin panieńskim rumieńcem spływa gdy majta się pała… Albo jakoś tak. W każdym razie…
…nic z tego nie widzieliśmy bowiem pojechaliśmy w dzikie zakamarki Aglomeracji Śląskiej.
Matko bosko…
@vvitch pojechała głównie po gminy oraz aby nacieszyć wzrok ropiejącymi ruderami, wykrzywionymi fasadami familoków, straszącymi uśmiechami wykrzywionych w agonii bram kamienic i oczodołami zasłoniętych deskami i dyktą okien. Aby zerknąć tylko z siodełka na grobowe prostokąty zapadłych podwórek skrytych pod pierzyną błota i odpadków codziennej walki o przegraną, na ledwie widoczne zza okopconych firan gnijące otchłanie izb i poddaszy, skrytych w cieniu szaroburego nieba po którym zimny wicher gna tumany sadzy i resztek ulatujących w dal zardzewiałych marzeń tych, którym przyszło trwać w tym nie najweselszym miejscu. Wszystko to spotęgowane aurą chmurną, zimną i podeszczową z okalającym wszystko cuchnącym powietrzem, z brudem lepiącym się do kół, do ubrań i do nas. A nawet nie dojechaliśmy jeszcze do Lipin… Ja byłem tam tylko w roli przewodnika, Charona przewożącego strwożoną duszę z jednej strony Deteeśki na drugą.
Nawet miejsca, które teoretycznie powinny być ładne, zachęcające do aktywności i do wypoczynku nikną przygniecione walającą się wokół gangreną, labiryntami przemysłowych trupów fabryk i zakładów z wciśniętymi pomiędzy nie kwadratami ścian i dachów, które ktoś z braku alternatywy nazywa domem. Wszystko to okalają zrekultywowane lub nie nieużytki, które inny ktoś nazywa terenami zielonymi i przecinają pogruchotane, zniszczone żyły dróg.
Tak, śmiało można rzec, że jestem uprzedzony, ale jedyne brzydsze miejsce, które kojarzę, a w którym co prawda nie byłem ale znam kogoś, kto też nie był kto z kolei zna kogoś kto zna kogoś, kto był to Norylsk.
Mimo narysowanej uprzednio przeze mnie trasy, która biegła przez największe atrakcje wątpliwej urody i marnej jakości, bywały miejsca o dość… Nieoczywistym układzie drogowym, gdzie braki w oznakowaniu tak pionowym jak i poziomym zmuszały nas do jazdy nieco… Partyzanckiej. Szczątkowa infrastruktura rowerowa tylko potęgowała chaos i okazjonalne zamieszanie na drodze. A przecież mam tamte rejony dość dobrze zjeżdżone szosą. Aglomeracja zawsze była bardzo niewygodna i trudna do jazdy i nawet pomimo tego, że pojechaliśmy na gravelach i mogliśmy być nieco bardziej elastyczni, bywało dość ciężko.
Kierowcy, którzy przyjeżdżają ze swojego nigdzie i wjeżdżają w gąszcz ulic i uliczek muszą być początkowo wniebowzięci, kiedy z zafrasowaną miną zastanawiają gdzie tu u licha skręcić i dlaczego nie mogą tam gdzie potrzebują, a następnie wniebowstąpieni gdy jednak skręcą wprost pod tramwaj, którego przecież przed chwilą wcale tutaj nie było albo pod ciężarówkę, która chyba zmaterializowała się z unoszącego się w powietrzu pyłu w którym radośnie, niemal świątecznie migoczą opiłki żelaza.
Powrót z Abominacji Śląskiej narysowałem przez Zagłębie, gdzie zawitała już cywilizacja oparta na czymś więcej niż węglu, alkoholizmie, górnikach, hutnikach, związkach zawodowych i szkodach górniczych więc przejazd odbywał się całkiem sprawnie po w końcu dobrze pomyślanej i utrzymanej siatce dróg, również tych rowerowych.
Zostało nam jeszcze trochę gmin do objechania w tym przeklętym przez bogów miejscu, ale najgorsze mamy za sobą.
@DerMirker zmierz jak szerokie są te bolce w lampie i później w jakimś motoryzacyjnym weź takie dwa konwektory w takim rozmiarze (zwyczajnie w mm) jak chłopaki wyżej mówią.
Heloł, do rowerów konektory żeńskie nieizolowane (wsuwki) mają rozmiar 2,8mm, tzn. blaszka, na którą nasuwa się konektor ma taką szerokość, i są węższe od tych powszechnie stosowanych w elektryce.
Tą lampkę trzeba odkręcić i zobaczyć jak jest zbudowana w środku i czy nie można wprowadzić '+' przez otwór w obudowie lampki, a masę przykręcić śrubą mocującą lampkę do roweru. To, że są tam styki, nie oznacza że jest to jedyny sposób podłączenia.
A nie da się wprowadzić żyły kabla przez to wycięcie w obudowie lampki, otwór w blaszcze i zawinąć?
Dzisiejsza jazda od teściów do Kościerzyny. Temperatura stabilnie, 2 stopnie przez większość czasu. Zaraz za Bytowem seria podjazdów dla prawdziwych koneserów kolarstwa. Wiatr tym razem nie przeszkadzał, pewnie dlatego, że prawie cały czas jechałem razem z nim. DDRów w Kościerzynie nie polecam. Albo chamska kostka a jak coś lepszego to tyle piasku po zimie, że śmiało można do piaskownicy zbierać. Na zdjęciu Liobeliowa Trasa Pieszo-Rowerowa w Bytowie. Ponad 10 km śladem dawnej kolei wąskotorowej z widokiem na kilka jezior po drodze. Polecam.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaległości z tygodnia i dzisiejsza wycieczka z @scorp po odznake z Garmina (typu przejedź 40km w ten weekend w ciągu jednej aktywności) oraz po kwadraty. Wybraliśmy się w stronę Rumii, następnie odbiliśmy w stronę Łężyc (ale bandycki profil tak był), Koleczkowa, Bojana i wpadliśmy do Gdyni zjeżdżają z Dąbrowy, Karwin itd. Po drodze wstąpiliśmy na kebsa (lokal Kraftowe Gemuse) który bardzo nam posmakował, więc polecamy. Pod koniec już trochę zmarzliśmy.
Na początku aura była średniawa bo tak pochmurno, wietrznie i jakby ma deszcz się zanosiło ale im dalej tym bardziej słoneczko zaczęło wychodzić. Extra.
Wpadło + 12 #kwadraty i + 21 km na #wandrer
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Z ostatnich dni - krótkie dystanse to z dziećmi, dłuższy raz z kolegą po pracy i dzisiaj rano. To jazdy bardzie jesienne przynajmniej dzisiaj rano w kilku stopniach...
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin