#poezja

8
1248

Dzień dobry wieczór!


wspólnie z @KLH2 ustaliliśmy następujące zadanie na dziś:


rymy: okulary - filary - stragany - potargany

temat: 7 cudów świata


Życzę miłego wieczoru i jak zwykle udanej zabawy w #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem , gdzie królują #poezja i #tworczoscwlasna

KLH2

@moll A ja nie wiedziałem, że też mogę pisać, jeśli dałem temat. No to na szybko, spóźniony. Ale jaki optymistyczny


pod gruzami peplon Artemidy gnije potargany

nie rozbrzmieją już gwarem w Babilonie stragany

wyszczerbione samotne umierają Partenonu filary

i miejsce gdzie byłem szczęśliwy też kiedyś..


pocą mi się okulary


__


Peplon musiałem znaleźć w google, żeby było coś męskiego do "potargany"

UmytaPacha

Faraon zakłada zły okulary -

"A gdzież w piramidach mych są filary?!"

Lecz już architekt uderzył w stragany

z browarem - stąd umysł tak potargany.

splash545

Bursztyny, błyskotki, przeciwsłoneczne okulary

Sprzedają to poniżej, a wyżej górują stoi filary

Tę halę kolumnową otaczają wkoło stragany

Cud świata to dla mnie, bo tam Zenon głosił potargany

Zaloguj się aby komentować

#tworczoscwlasna #poezja #wiersze


mówisz dobranoc i przesyłasz serce


a ja nie wiem,

czy spokojnie oddychasz,

jakie obrazy masz przed oczami,

czy tulisz się do kołdry

jak ja przykrywasz skrawkiem twarz,

by łatwiej zasnąć?


nic nie wiem,

na którym zasypiasz boku,

czy rozsypane włosy spływają ci na ramiona,

a może jak ja odgarniasz je do tyłu

wprost za poduszkę?


jak układają się twoje palce?

czy dłoń wędruje pod policzek,

a może jak ja łączysz w pacierz obie,

podkładając najdelikatniej pod skroń?


tul-tuli, tul-tuli, tul -

szepczę prośbę w poduszkę,

dociskając mocniej powiekę,

aż łzy znajdą ujście.


tul-tuli-tul-tuli-tul -

"przytul się ptaszku na gałęzi",

pod skrzydłami znajdziesz swój dom -

dobiega najczulej z głębi.


czuwasz nade mną,

i wskazujesz mi drogę,

wiem.


znów słyszę nocą pociąg,

nie byłoby w tym nic dziwnego,

za oknem prowadzi trakt,

ale kiedy spadłeś mi z gwiazd,

rozmontowali nam świat,

żebyśmy nie mogli do siebie dotrzeć.

(poskładamy go razem, wierzę)


tak mi blisko do ciebie i tak daleko

stuk stuk stuk stuk

tłucze się serce,

przecierając szlak


umknie nam milion lat,

tak to to, tak to to, tak to to tak.


wystukuję najpiękniejszą

wariację z tęsknoty,

gdy zasypiasz,

a ja nic nie wiem,

jak układasz ciało do snu.


nie zliczę, który to już

pociąg do ciebie.


co noc widzę się w nim,

jak opieram łokcie

na rozkładanym stoliku,

jak ślepo wypatruję

przez szybę.


a noc,

jak każda bez ciebie -

chłodna, bezksiężycowa

em-te

@Arche bardzo ładnie proszę pani.

Zaloguj się aby komentować

Pan Jerzy

czyli ostatni slam w Gorzowie


***


Od Autora


Drodzy!


Weekendową, już chyba tradycyjną porą, oddaję do Waszych rąk kolejny epizod przygód naszych zasranych bohaterów. I chyba tym razem nie mam nic więcej już do powiedzenia, więc załączę tylko takie oto życzenia:


miłej lektury!


Wasz Autor.


***


Spis treści


Księga I – Zwycięstwo

Księga II – Do Grecji!

Księga III – W Grecji

Księga IV – Nadal w Grecji

Księga V – Ciągle w Grecji


***


Księga VI

Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli


Przed lotem – Nowa Sól – Poranek – Służba


Na wieść o zamku Splash z szafy wyskakuje;

spokojnie, jak to stoik, i tak peroruje,

takie oto do Pachy on kieruje zdania:

– Phi! Mądrość jest ważniejsza ode posiadania!

Cóż ten cały twój zamek kiedyś ci pomoże

kiedy to wczesnym rankiem Śmierć przyjdzie, być może…

– Splash! Nie mam teraz czasu na mądrość stoików,

a ty za to, @moll przelej, proszę, do słoików

ten barszczyk twój cudny i do zamrażalnika

wrzuć mi też na czas jakiś każdego słoika

bo barszczyk, gdy zamarznie, żadnym wtedy płynem,

ale ciałem jest stałym! Tak właśnie ominę –

sposobem! – naziemną kontrolę bezpieczeństwa,

za to że mi tam wtedy, bez krzty człowieczeństwa,

nieodżałowane DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY

moje złote gnidy te zabrały! Te cholery!

– W co słyszę – mówi @moll – to nie wierzę uszom

Pacha dziedziczką zamku! Szkoda, że Ukruszon

on się nie nazywa, tak jak i u Pratchetta!

To dopiero szczęśliwa byłaby kobieta!

Z takimi to słowy, choć nadal utyka,

zmierza ze słoikami do zamrażalnika.

A Pacha dalej ciągnie swój lotniczy wywód:

– Polecimy tym razem bez gastrycznych przygód!

Zamrożony barszczyk w podręcznym bagażu,

wniosę sobie na pokład, bowiem: na cmentarzu

wyląduję, a nie nie na lotnisku, i zginę

gdy w menu znów ujrzę tylko oberżynę!

A ja? Siedzę w kącie i trochę mnie boli

bo nie w Gorzowie, ale w Nowej Soli

zamek położony. I w sercu mnie kłuje,

bo: – Tamże zamieszkamy! – Pacha decyduje.

Ale: co mogę? Co zrobisz, gdy się baba uprze?

Więc się na to zgadzam. Z myślą o jej kuprze.


Podróż nam ta lotnicza bez przygód mijała

tyle tylko, co Pacha barszczem się oblała.

Plama na jej koszuli, przed tą plamą czystej,

nie wzbudziła jednak jej nacjonalistycznej

postawy. Srać raz poszła, ale bez obrazy,

bo i ja też poszedłem wysrać się. Dwa razy.

Lot więc był spokojny, a też i lądowanie

tak łagodne, że nawet na łosia kolanie

ciężko byłoby o nim pisać. Pekaesem

później aż do Nowej Soli, gdzie, pod adresem

zamku, Pacha się wzruszyła, gdy, na tej ziemi

swójże spadek ujrzała oczami własnemi.

Mnie trochę to zdziwiło, bo, przyznaję szczerze

nie szło tam nic rozróżnić: gdzie stajnie, gdzie wieże

kiedyś – jeśli w ogóle – się znajdowały.

Zamek? To gruz jakiś! I w ruinie cały!

Noclegowi w lesie fart zapobiegł taki

że obok zamku stały dla służby czworaki.

Nie żeby jakoś lepiej się prezentowały

ale i ścinany miały, i dach prawie cały.

Zimny wiatr nagle powiał, więc mówię: – Ma słodka

co będziemy tu marznąć? Chodźmy już do środka.

Tym bardziej, że mi, biedna, aż zębami szczęka

więc drzwi przed nią otwiera sama moja ręka.

Od razu z Pachą, z zimna prawie siną

w łożu się kładziemy pod zgniłą pierzyną.

– Wreszcie razem w łóżku – mruczę jej – kochana!

Ona mi na to: – Jam dziś niedysponowana!

I – a nawet ten widok sporo ma uroku –

zwraca się do mnie d⁎⁎ą, kładąc się na boku.

Ja: tak jestem rozgrzany, że nie mogę usnąć

i marzę tylko o tym, żeby bromu chlusnąć!

Bo kusi mnie mocno tyłkiem w kształcie gruszki

choć miast ze mną się ślinić, to ślini poduszki.

Ledwie moment i w sen zapada głęboki:

ani się nic nie ruszy: zimna, jakby zwłoki

obok mnie leżały. Czy się nie przekręciła

bym się może i zmartwił, ale przemówiła

przez sen tak: – Och, @moll! Moja @moll ! Jakież to słodziutkie

ty mi tu rzeczy robisz! Jakież przyjemniutkie!

I czekałem ze zgrozą następnego zdania

ale ona zaczęła swój koncert chrapania.

– No to ładnie! – myślę – Greka podejrzewałem

a tu @moll , tego węża, ja pod nosem miałem!

Teraz wszystko już jasne, wyjaśnienie proste,

dlaczego Pacha spać jej nie dała pod mostem!

I długo tak leżałem ze sercem złamanem,

usnąć udało mi się dopiero nad ranem.


A gdy poranne (o trzynastej) wstały zorze,

to i ja też wstałem. W fatalnym humorze,

bo w półśnie szukałem lukrecjowych ustek

ale ich nie znalazłem: Pachy miejsce puste.

Więc, niedobudzony, w humorze do bani

wyszedłem z łóżeczka szukać mojej pani.

Do drugiej izby chaty śmiechy mnie zwabiły

i siedziała tam Pacha i – Dzień dobry, miły! –

tak mi tam powiedziała. – Tak ty spałeś słodko,

że żeby cię obudzić, byłabym idiotką,

i obudzić cię wcale nie miałam sumienia,

więc, z samego rana, poszłam do strumienia,

umyć się, bo nie mamy bieżącej tu wody.

Później, korzystając z tej chwili swobody,

bez próby się przyssania, zaraz po umyciu

włączyłam sobie bajkę. Czeską. O Kreciku.

Patrz jaki on słodki! W drzwi pukać zaczyna!

Mnie, od tego pukania, to się przypomina

tamta jej nocna, namiętna do @moll przemowa.

Już chcę robić borutę, kiedy takie słowa

z radością ogromną do mnie wypowiada:

– A wiesz co mi się śniło? To, że sobie śniadam

najwspanialsze na świecie ode @moll śniadanie!

Ach, piękne to było przez sen fantazjowanie!

Za moje podejrzenia to nawet ją chciałem

przeprosić, ale nie, bowiem sam zgłodniałem.

– Oglądaj Krecika, tu w spokoju sama –

tak mówię – ja tymczasem to idę coś wszamać.


I wychodzę do tej izby, gdzie kaflowy piec

stoi, i, tak jak ja stoję, to mógłbym tam lec,

bo zaskakująco – jak polskich piłkarzy gol –

tam, przy kaflaku, nikt inny, ale sama @moll

stoi! – Cześć Jerzy – tak do mnie ta @moll przemówiła –

ale się cieszę, że mnie tutaj zatrudniła,

Pacha, w tym majątku, co, po ślubie: Starki

nazwę będzie on nosić, na miejscu kucharki.

Nie mogłam się doczekać kiedy pracę zacznę!

Jak, u Pratcheta, Scrobic: kucharka z Lancre!

Porzuciwszy na chwilę pomysł ze śniadaniem

wracam ja do Pachy z takim zapytaniem:

– Zatrudniłaś @moll ? Super! Tylko: kto zapłaci?

– Jak: kto? – pyta Pacha – My. Przecież MY bogaci!

Sam tak mi przecież, Dżordżu kiedyś powiedziałeś!

A teraz co? A może wycofać się chciałeś

z tych słów? I co jeszcze? I ze ślubu może?

Jeśli właśnie tego chcesz, mój Dżordżu, to dobrze!

– Nie! Nie, kochana! Źle ty mnie zrozumiałaś! Czy

nie wiesz, że gdy Polak głodny, to wtedy jest zły?

Dlatego, proszę cię, odłóżmy tę rozmowę

do czasu aż śniadanie opędzluję sobie.

I – dzięki Bogu – Pacha ma wyrozumiała

na moją propozycję zgodzić się zechciała.

Więc wracam ja do kuchni tam gdzie @moll króluje

a tam śniadanko późne na stole paruje,

a skład tego śniadanka jakże mnie zachwyca:

kawka, chlebuś świeżuśki, no i jajecznica.

– „Ale będzie szamanie” – myślę – „tylko jeszcze

tę jajecznicę to posypię sobie pieprzem!”

I sięgam po młynek i: – Ty chamie bezczelny!

To młynek jest wyłącznie do przypraw korzennych! –

tak to właśnie tam wtedy @moll mnie opieprzyła:

rzecz dziwna, bo normalnie bywa raczej miła.

Po tym faux pas atmosfera stała się licha,

śniadanie skończyłem nic nie mówiąc, z cicha.

A później, już spokojny, bowiem najedzony

poszłem do drugiej izby, do mej przyszłej żony,

dokończyć rozmowę. Takie tam oto słowa

za pomocą ust Pachy wyrzucała głowa:

– Widzisz, Dżordż, my szlachta, więc z wysokiej półki,

służby potrzebujemy, a ja przyjaciółki.

Stąd też właśnie pomysł z tym @moll zatrudnieniem

w zgodzie to zrobiłam ze swoim sumieniem.

Będzie @moll u nas pracować jako kucharka,

i cześniczka, rejentka, sekretarka Starka,

oraz także jako koniusza, szambelanka,

fornalka, chlewmistrzyni, kowalka, furmanka.

Tylko jednej posady nie będzie dotykać:

Splasha ja zatrudniłam bowiem na klucznika

Ale nie martw się! Tanio, za miseczkę ryżu

bowiem @moll nie pasuje k⁎⁎as do imidżu.

– Mój Boże – mówię na to – jeszcze Splash! Czy wiecie

gdzie on może siedzieć? – Siedzi w toalecie –

mówi Pacha spokojnie, żeby było miło.

Odpowiadam: – Też pójdę, bo mnie przypiliło!

I wraz udaję się do latryny w drogę

z tego ciśnienia na zwieracz każdą nogę

moją na ziemi bardzo ostrożnie stawiając.

Wreszcie, końcówkę drogi niemal dobiegając,

staję przed sławojką, ale drzwi jej zamknięte!

No: to Splash tam jest w środku, bo gówno, nie miętę

węszę stamtąd. W drzwi uderzam: – Splash! Szybciej! Proszę!

A on z wnętrza ku mnie stoickim swym głosem

tak mi odpowiada: – Nie! Ja się stąd nie ruszam!

Dokończyć chcę tu dzieło Marka Aureliusza.

Poczekaj jeszcze trochę! No, jeszcze chwileczka!

Właśnie dzieło kończę: Rozmyślania – dwójeczka.


***


Stopka redakcyjna


Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem

Internet, 2023


@George_Stark , 2023

Redakcja: @George_Stark

Korekta: @George_Stark


#tworczoscwlasna #poezja

splash545

Aż się popłakałem, że tak pięknie to wykorzystałeś z tymi Rozmyślaniami

Miałem się obruszyć, że za miseczkę ryżu tylko, no ale po tym co na początku powiedziałem i z czym się zgadzam w sumie, to cóż, narzekać nie mogę.

A ten patent z barszczem mrożonym, kurde dobra myśl, będę musiał kiedyś wykorzystać xd

splash545

UWAGA: powyższy poemat zawiera cztery srania i jedno niedoszłe


Sorry za spojlery

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry moi Mili!


Tak jak pianiści rozgrzewają się za pomocą pasaży, albo śpiewacy poprzez solfeż, tak i ja dziś rozgrzewam się przed Panem Jerzym za pomocą krótszego utworu wierszowanego. Tak sobie popatrzyłem na ten wczorajszy fragment tekstu tego wspaniałego utworu, przyszło mi do głowy kilka pierwszych rymów, określiły temat no i dalej to już w zasadzie samo się ułożyło. To jest utwór poza konkursem #nasonety , bo w regulaminowej długości zabrakło mi miejsca na pointy, które to musiałem wstawiać w osobnym wersie po każdej ze strof. Mam nadzieję jednak, że nie macie mi tego za złe. Tym bardziej, że te pointy to się ze sobą nawet rymują!


Miłej lektury i miłego dnia.


***


Popłuczyna ekologiczna


Pływam sobie wśród popłuczyn:

martwy kot, van Gogha uszy,

różne rzeczy mnie mijają,

co to ludzie je spuszczają

w toalecie.


Nikłą bowiem świadomością

ekologii, lub: obojętnością

wykazują się, zasrańce,

a już zwłaszcza wczesnym rańcem

na sedesie.


Później: myk i wołowinka

albo może wieprzowinka

na obiad; nie eko-jarzynka.

I te gazy, które krowa, świnka

emitują od pierdzenia.


Pomyśl czasem, brudny synu,

nad skutkami swoich czynów:

o metanie, amoniaku,

którym: doprowadzasz mnie do wraku.

Twoja brudna matka Ziemia.


***


#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Licząc zgodnie z porządkiem całego świata, poza może województwem Lubelskim, rozpoczynamy oto piątą edycję bitwy #nasonety !


Jakiś czas temu, w obawie żeby forma nam się nie przejadła, proponowałem, mimo nazwy tagu, żeby może wrzucić utwór rymowany w gatunku innym niż sonet. Nikt nie posłuchał tej sugestii, no to teraz sam ją siłą przeforsuję.


Ostatnia, czwarta, edycja przyniosła nam kilka utworów nostalgiczno-smutnych, więc dziś, żebyście na przyszłość wiedzieli jak sobie z tym radzić, zaproponuję tekst do utworu muzycznego pod tytułem Odrobinka winka autorstwa wspaniałego polskiego autora, pana Piotra Bukartyka. Tekst ten jest dość długi, więc, na potrzeby konkursu postanowiłem skrócić go do szesnastu wersów, żeby to układanie nasze było jednak przyjemnością, a nie męką. Oto i rzeczone wersy konkursowe:


Kiedy życie ci dokuczy,

a jak doświadczenie uczy,

takie rzeczy się zdarzają:

choćby chandra, znam i ja ją.


I tu spieszę z wiadomością,

że pomoże ci z pewnością

przykre losu znieść kuksańce

poncz, czasami zwany grzańcem.


Odrobinka winka.

Odrobinka winka.

Może być zaledwie krzynka,

lub, gdy wolisz, cała skrzynka.


Do tak powstałego płynu

dodajemy setę ginu.

Zapomniałem o koniaku!

No co ci szkodzi, lej chłopaku!


Powodzenia i dobrej zabawy!


***


Rzecz o zasadach


Ograniczyłem ten utwór do szesnastu wersów, ale oczywiście nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś ułoży coś do całości. Albo do innego fragmentu. Jeśli ma ochotę: proszę bardzo. Nie wymagam też zachowania rytmu i długości frazy, to zresztą mogłoby być w tym przypadku dość trudne. Ale, tutaj również, jeśli ktoś ma ochotę: proszę bardzo.


Ponieważ z tym liczeniem plusów, jak sami widzieliśmy, to bywa różnie, więc w tej edycji zrobimy inaczej. Konkurs kończy się w przyszły piątek (05.01.2024) o godzinie o 18:00. Po tej godzinie, pewnie całkiem niedługo po niej, dodam ankietę, za pomocą której w głosowaniu proporcjonalnym, równym, powszechnym, bezpośrednim i tajnym (chyba tajnym – nie jestem pewien czy te ankiety tutaj gwarantują anonimowość) wspólnie wybierzemy zwycięzcę, którego ogłoszę w sobotę rano. Godziny nie podaję, bo zrobię to jak wstanę, a sobota to mój święty dzień bez budzika choćby-nie-wiem-co. Aha, nawet jeśli ja coś ułożę (a pewnie ułożę, bo straaasznie to lubię), to mnie w ankiecie nie będzie. Bardzo zależy mi na tym, żeby, w miarę możliwości, co edycję w każdym z naszych konkursów wygrywał ktoś inny. Takie podejście ma mnóstwo zalet, mogę je wymienić na żądanie.


Tyle w sprawie formalnej. Chyba że komuś bardzo zależy na zwycięstwie, to proszę dać mi znać i wtedy autorytarnie ogłoszę tę osobę zwycięzcą. Decyduje kolejność zgłoszeń.


***


Rzecz o twórczości pana Piotr Bukartyka


Wzorem kolegi @Piechur , który kiedyś przypomniał – a niektórym może przedstawił – postać pana Jeremiego Przybory, ja chciałbym Wam przybliżyć postać pana Piotra Bukartyka. No, nie samą postać może, bo poza tym, że jest ona łysa i całkiem sympatyczna (kilka razy miałem przyjemność porozmawiać, a nawet wspólnie planować projekt, który nie wyszedł, z racji – a jakże! – finansowej), ale tejże postaci twórczość, bo tutaj to już wiem jednak trochę więcej.


Otóż, człowiek ten sporą część twórczości swojej zrymował w podobnych do nas okolicznościach, bowiem przez wiele lat bywał (a może nadal bywa – tego nie wiem, bo radia już nie słucham – wówczas jednak nie: „przez wiele lat”, ale: „od wielu lat”) gościem porannych piątkowych audycji pana Wojciecha Manna, w których to prezentował swoje utwory. – Nic szczególnego to! – być może powiecie, i nawet bym się z tym zgodził, gdyby nie pewien szkopuł. Bo on ten utwór, prezentowany w piątek rano to zaczynał pisać w czwartek wieczorem! Ten dzisiejszy tekst jest między innymi przykładem tych nocnych objawów talentu pana Bukartyka. Z tej to twórczości powstały dotychczas dwie płyty długogrające: Z czwartku na piątek oraz Ja, wolny człowiek; Z czwartku na piątek vol. 2.


Pozwolę sobie również, być może ku inspiracji przedstawić tutaj kilka z wielu moich ulubionych utworów autorstwa tego grajka, jak sam o sobie mówi. Oto i one:


W sprawie sztuki filmowej – jeden z moich ulubionych przejawów tej wspaniałej dziedziny twórczości, jaką jest (tak przeze mnie nazywana) sztuka ch⁎⁎⁎wa; proszę szczególnie zwrócić uwagę na tę piękną chwillę w refrenie, wstawioną tam chyba na niezwykle kreatywnej licencji poetica;


Łysa piosenka – to już z przyczyn czysto osobistych, bo przecież to, na co nie mogę nic poradzić, to najlepiej jest po prostu wyśmiać; budujące jest też w tym wszystkim to, że z artystą takiego kalibru, jak pan Piotr Bukartyk, mamy pewne punkty wspólne;


Luz i zapał – myślę, że ten utwór (również napisany z czwartku na piątek) mógłby zostać hymnem naszej kawiarenki; i wcale pan Tuwim z tego powodu by się nie obraził.


Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, że ten sam człowiek może mieć tak różne oblicza. Tak jak pan Axl Rose, który z jednej strony imprezował tak, że w hotelach przewody ze ścian wyrywał , a z drugiej potrafił napisać coś tak pięknego, jak tekst do utworu November rain . Nie wiem jak wyglądały imprezy z udziałem pana Bukartyka (wiem natomiast, że kiedyś sam Joka z Kalibra 44 proponował mu jaranie; jak to się skończyło – nie mam pojęcia, ale być może pan Piotr nie odmówił, bo ma przecież w repertuarze utwór, dość znany zresztą, zatutułowany Sznurek ), ale ten człowiek, który potrafi tak świetnie napisać teksty żartobliwe, nie jest również bezsilny na drugim biegunie twórczości. Za przykład niech posłużą takie utwory jak:


MałgochaBiuro Ludzi Zagubionych to jedno z najlepszych zestawień słów, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się słyszeć;


Kup sobie psa – w ogóle cała płyta O zgubnym wpływie wyższych uczuć, utrzymana w takim klimacie, jest kapitalna;


czy Nie wszystko jest na sprzedaż / Ja tu tylko gram – tutaj akurat w wykonaniu pana Marka Dyjaka, który tekst ten zinterpretował kapitalnie, lepiej – moim zdaniem – od autora nawet.


Dobra, jako teaser tyle wystarczy. Jeśli ktoś jednak chciałby więcej poleceń w temacie twórczości pana Bukartyka, to ja zawsze chętnie. Jest to bowiem jeden z moich ulubionych autorów.


Dziękuję za uwagę.


KONIEC


Nareszcie!


#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

bojowonastawionaowca

@George_Stark Piotr Bukartyk wciąż jest w miarę regularnie gościem u Manna, w Radiu Nowy Świat

splash545

Ciekawa postać z tego Bukartyka. Jednak musisz wygrać tu od czasu, do czasu, choćby po to, żeby konwencję zmienić

Zaloguj się aby komentować

TERAZ PRĘDKO ZANIM DOTRZE DO NAS ŻE TO BEZ SENSU


"Sonet last-minute, ale taki że pasażer wsiadał przy chowaniu podwozia" - konkursowy #nasonety do sonetu di proposta koleżanki @moll


Kurde palą mi się gacie,

że tydzień zatoczył krąg!

Jak mi pół godziny dacie -

coś wyciułam pośród mąk.


Trudne jest mi wymyślanie

gdy zegaru słyszę bicie -

i że czasu mi nie stanie,

i że skończy mi się picie.


Trzeba szybko, na kolanie!

Jak zdążę to będę w niebie

Byle było rymowanie.

Jaki temat? A nikt nie wie.


I przy całej swej miałkości

sonet zrodził się z nicości!


#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

DiscoKhan

@UmytaPacha przy drugim podejściu cały się udało zrobić na jednym wdechu ale tutaj wyszło lepiej to masz xd


https://on.soundcloud.com/R9CME

erebeuzet-tezuebere

@UmytaPacha czwarty wers powinien sie moim zdaniem kończyć "rąk"

splash545

No i masz 15, dla mnie wygrałaś. Gratuluję

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Wraz z @plemnik_w_piwie proponujemy co poniżej:


Rymy: klapek - ciapek - bok - kok

Temat: astronomia


Zachęcamy wszystkich do wspólnej zabawy


#naczteryrymy czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem

DiscoKhan

Tamże konstelacja - gwiezdny Klapek

Tamoj znów nawalone świetlnych ciapek

Urania nieosloniona się objawia, takim zbok

Jedna rzecz martwi, dziwnie się jarzy jej... Kok?

swansu

18+


Podarli na niej reformy, pozbawili klapek

Tak Obcy molestowali Genowefę Ciapek

A to ufok j⁎⁎⁎ny, galaktyczny zbok!

Znowu chciał bara-bara, znowu chciał sak kok.

Tapporauta

Rano na appelplatz ktoś zgubił klapek,

ukarał żywo nas askarys Ciapek.

Raptem z bociana ktoś kipe rzucił w bok,

z winnej ostał się ino bordowy kok.

Zaloguj się aby komentować

Święta, święta i po świętach... a przy okazji i po sonetach


Dziękuję, że z (nie)cierpliwością czekaliście na podsumowanie zabawy, które zamieszczam usłużnie poniżej


sonet di proposta dla Dżordża i dociekliwych :stuck_out_tongue:


Kryteria oceniania w edycji 4 bitwy na sonety: 

Sonet z najwyższą ilością piorunów - wygrywa. 


Tak więc zwycięzcą - na co swoim sonetem dosłownie zapracował - ogłaszam @splash545 , ale jednak @George_Stark


Sonety popełnione w trakcie trwania zabawy:

\

  1. O tyłości - @plemnik_w_piwie - 11\

  2. Nie wytrzymałem! - @DiscoKhan - 11\

  3. Tymczasem oto co skleciłem gotując obiad - @Moose - 10 [niekonkursowy]\

  4. No i tym razem pełnoprawny łosiowy konkursowy - @Moose - 11\

  5. Chleb powszedni - @Moose - 8\

  6. W ostateczności - @George_Stark - 8 (a w zasadzie 14, bo hejto mi się popsuło!)\

  7. *** - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\

  8. O pracowitości - @splash545 - 12\

  9. Sonet starego pierdziela - @George_Stark - 9 [niekonkursowy]\

  10. Do Ż - @Piechur - 8\

  11. O kresie - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\

Twierdza - @George_Stark - 10


Ze względu na liczbę sonetów i ponaglenia ograniczyłam się do listy, bez ujęcia graficznego. A tak w ogóle uważam, że to skandal iż @UmytaPacha nie raczyła napisać di riposty. Złamałaś mi serduszko!


Tak oto zakończyliśmy #nasonety w kawiarence za #zafirewallem , ale to nie nasze ostatnie słowo w #poezja i #tworczoscwlasna , więc czekamy na nowy temat.


#podsumowanienasonety


  1. Pozdrawiam cieplutko!
Mr.Mars

Kiedyś będzie o Was głośno.


Będą pisać w książkach jak o Mickiewiczu i Słowackim.


Nie ustawajcie w swojej twórczości.

splash545

Kurde znowu wygrałem i to jeszcze mając 2 głosy mniej niż najbardziej spiorunowany sonet, ehh. No cóż, czuje się zaszczycony xd

Bardzo mi się podoba ta anarchia w zasadach.

Dziś nie liczcie, że coś wrzucę, postaram się jutro

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

UmytaPacha

Ryżyk gruszkowy, pieczona gruszka,

U mnie też w kształcie gruszki poduszka,

A "w gruszkę" d⁎⁎ę skrywają gacie...

ah gdzie się gapisz, świński psubracie!

swansu

18 plus

Czułe słowa jej szeptał do uszka

W mroku rękę jej pchał se w gacie

Nagle JEB! Wystrzeliła poduszka

Przed nim stała z betonem gruszka


Jak chędożysz to nie jedź psubracie!

splash545

Czemu w barszczyk wrzuca się uszka?

Gruszka pasować by mogła, jak poduszka

pasuje do łóżka. Najwyżej zmienię gacie

me zasrane, po radzie twej psubracie.

Zaloguj się aby komentować

Witam szanowne grono #zafirewallem !


Po zaciętej walce w ostatnim odcinku naszego programu doszło - rzecz już w zasadzie regularna - do remisu pomiędzy dwoma poetami. Moją niezbyt skromną osobą tj. @DiscoKhan oraz @Moose który to jak nic musiał dojść do tak wysokiego wyniku piorunów w sposób szemrany. Moja teoria zakłada, że doszło tutaj to wykupienia gloss poprzez boty z Indii bądź Chin, chociaż oczywiście PODKREŚLAM, nie są to żadne potwierdzone oskarżenia, jedynie plotki zasłyszane od najbardziej wpływowych i najlepiej poinformowanych ludzi w tym temacie którzy nie chcą dzielić się swoimi nazwiskami i nickami by nie być kojarzonym z tak niegodnym zachowaniem. Ze swej strony ręczę że moja uczciwość jest niekwestionowana...


Przepraszam co pan z tyłu niby mówił? Że Łoś więcej ćwiczył po prostu, więcej tekstów pisał i że zasłużył sobie na wygraną? No, no! Żebym o panu sobie nie porozmawiał z elitą, elit, ludźmi którzy z rękawa wyciągają dane o kimkolwiek, żeby się pan nie zdziwił!!


Proszę o ciszę! Trochę kultury, zwłaszcza pan, panie buraczana morda! Tak, do pana mówię, chamie! Proszę wyjść i tu powietrza nie psuć, do widzenia!..


Najmocniej wszytkich przepraszam ale tutaj wszystkich bez weryfikacji wpuszczają i później sami państwo widzicie co za typy, żeby mu bigos skisł, patafian jeden...


Ale do rzeczy, następuje zwolnienie blokady hamującej i losujemy, losujemy... Jedna kulka z rymami, to te czerwone... I teraz druga kuleczka niebieska, hehe, wiadomo, kulki muszą być dwie minimum, co to za życie z jedną kulą zaledwie... Chociaż niebieska?


Rymy: szuje - wuje - truje - absztyfikuje


Temat: pokaz mody


#zafirewallem #naczteryrymy #poezja


ZASADY:


https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-jakem-wczoraj-obiecal-tako-i-dzisiaj-czynie-zakladam-tag-naczteryrymy-


Tak swoją drogą to karne pioruny powinny być dla tych co zapominają zasady wrzucić w swoich wrzutkach :PP

splash545

W latach 90 pokazy mody sponsorowały szuje.

Konkursy piękności również, gdzie napaleni wuje,

gangusy i inne chuje wódę chlali, a ona ich truje.

Do takich elementów niejedna absztyfikuje.

splash545

@DiscoKhan @moll @George_Stark @plemnik_w_piwie

Dziś taki mamy remis. To co ustalamy?

George_Stark

Wy macie remis, to ustalajcie.

Wiersze o Związku Radzieckim się nie liczą. Są pozakonkursowe, bo nie mogą wyjść poza Żelazną Kurtynę.

Zaloguj się aby komentować

Pan Jerzy

czyli ostatni slam w Gorzowie


***


Od Autora


Drodzy Czytelnicy!


Nie spodziewaliście się zapewne kolejnej części przygód pana Jerzego tak prędko, prawda? Bo ja, prawdę powiedziawszy, zupełnie się nie spodziewałem. Zabrałem się jednak za porządkowanie notatek, szkiców i pomysłów do tego poematu doniosłego na d⁎⁎ie opartego (i to, na dodatek, w rozmaitych tej d⁎⁎y aspektach) i jakoś tak z rozpędu przy tym zajęciu machnęła mi się cała księga piąta (a i z pół szóstej przy okazji; no i spora część dwunastej też), którą to teraz do rąk Waszych oddaję.


Jest taki stary dowcip (ja to znam chyba tylko stare dowcipy): – Co ma wspólnego Grecja i trwający jeszcze, świąteczny weekend? – Długi (hahaha!). Możemy więc ująć sprawę tej księgi, która to przyszła na świat trochę jako wcześniak, w taki oto sposób: cztery dni wolnego – to tak jakby dwa weekendy zeszły się do kupy. A skoro dwa weekendy, no to i dwie księgi Pana Jerzego! Zupełnie tak, jak kiedyś wychodziły, z okazji wakacji czy świąt właśnie, podwójne numery czasopism. A może dalej tak wychodzą? Nie mam pojęcia, od jakiegoś czasu prasy nie czytam już żadnej.


Wyjątkowo płodny był dla mnie ten okres świąteczny, i to płodnością najlepszą i najbezpieczniejszą z możliwych! Bowiem płodny był płodnością taką, po której nie zachodzi obawa o to, że kiedyś przyjdzie mi jakieś alimenty płacić, a za to może i jakieś tantiemy mi wpadną? Nie licząc jednak na nie, a także nie przedłużając, zapraszam oto do lektury! Przyjemności! – w miarę możliwości.


Wasz Autor.


***


Spis treści


Księga I – Zwycięstwo

Księga II – Do Grecji!

Księga III – W Grecji

Księga IV – Nadal w Grecji


***


Księga V

Ciągle w Grecji


Spacer – Rozmowa – Zdrada? – Spadek


Bez żadnych awantur pod prysznic Pacha poszła.

– „Długo coś jej tam schodzi” – myślę – „może doszła?

Ale jakby tam doszła, Pacha ma kochana,

kiedy to ona przecież nie ma bakłażana?”

(I całe szczęście! Bowiem: ja nie jestem fanem

tychże nowoczesnych kobiet z bakłażanem.)

Aż w końcu wychodzi: umyta, pachnąca.

– Zimna woda! – tak woła – Słońca, Dżordżu! Słońca!

Tak na ateński spacer my poszliśmy razem

a @moll się w tym czasie zajęła obiadem.

Po Atenach bez celu troszeczkę chodzimy,

podjąć temat drażliwy jakoś się boimy.

Ciszę Pacha przerywa: – Dobła, Dżordżu Starku,

by pogadać spokojnie, to chodźmy do parku.

Tam, w cieniu platanu, razem usiądziemy

i naszymi problemami wspólnie się zajmiemy.

Zgadam się na to, mówiąc: – Dobrze, me kochanie,

podoba mi się bardzo twoje rozwiązanie.

Niezwykle delikatne, tak subtelne prawie

jakoby ten ptaszek, co się zmoczył w trawie.

Na takiej to konkluzji więc poprzestajemy

i poszukać gdzieś parku wraz się udajemy.

A dzionek był to piękny, raz jeszcze powtarzam:

gdzieś mijamy kurę, co się w piachu tarza

a gdzie indziej okazy ateńskiej przyrody:

tutaj narcyz piękny, tam piękny łabędź młody!

Aż po godzinie gdzieś, za teatrem, z lewa,

dostrzegamy w końcu jakieś krzaki, drzewa

i tam, pomiędzy nimi, i ławeczka pusta:

ja silę się na uśmiech, wykrzywiając usta

bo strach mi przed rozmową którą odbyć mamy.

Mówię jednak po męsku: – Pacha! Tam siadamy!


Pozycję startową, nim siedliśmy wygodnie,

zająłem właściwą. Niech Pacha wie, kto spodnie

w tymże związku nosi! Kto tu dzierży władzę!

A i czytelnikowi to samo ja radzę:

pomimo tego, co ci może mówi serce,

kobitę trzymaj krótko, niech zna swoje miejsce!

Siedliśmy na tej ławce no i nagle: cisza!

Cisza tak przejmująca, że i bym usłyszał,

gdybym tylko się skupił, gdybym złapał fokus,

jak ósemkę mą niszczą wredne streptococcus

ze szczepu bakterie. Tego jednak nie słyszę,

a słyszę za to Pachę, bo przerywa ciszę

gdy w końcu się odzywa, mówiąc do mnie tak:

– No to proszę, zaczynajmy, panie Dżordżu Stark.

Co masz do powiedzenia, tak jak tego chciałeś,

powiedz. Bo, że chcesz mówić, to sam powiedziałeś.

Cóż było robić kiedy (może tego chciała?)

Pacha takimi słowy mnie sprowokowała?

A więc, cichutko i nieśmiało, ja, Stark Jerzy,

wyrzucać począłem to, co na sercu leży:

– Na początek chciałem poruszyć jedną sprawę:

czemuż to swym ryżykiem karmisz obcą babę?

I jeszcze na dodatek, o tym wiedzą wszyscy,

do ryżyku miłosne jej dołączasz listy!

Recz druga: twoja pamiętliwość. Powiedz, proszę

DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY złote? Jakieś gorsze,

to są. My! Nie ja! Słyszysz? My! Bogaci teraz!

No przecież masz noblistę. No i milionera!

A ty wszystko pamiętasz, tak jak Mnemosyne

i jeszcze na dodatek tylko moją winę

w stracie upatrujesz! I tak mi z płaczem

mówisz: za taką sztukę, może ci wybaczę.

Ty tylko o pieniądzach! Marność! Wszystko marność!

Ja to dla ciebie wiersze pisałbym za darmo!…

Mógłbym jeszcze i długo ciągnąć tę przemowę

lecz nagle twarz mej Pachy barwy fioletowe,

przyoblekać zaczyna, takie jak Jagoda,

– się dziewczyna przejęła, nawet mi jej szkoda –

a łydki jej łyse (bo suknię za kolana

wdziała, więc było widać) już tańczą kankana.

I cała już się trzęsie, zaczyna ją nosić,

wzruszyła się pewnie i chce mnie przeprosić.

I usta otwiera, w ton uderza taki:

Sorry! Wybacz, Dżordżu, ale muszę w krzaki!


Nie jest ze mnie aż taki wredny okaz knura

żeby ją zatrzymywać, gdy wzywa natura.

– Dobrze, ja poczekam – rzucam w odpowiedzi

której Pacha nie słyszy, albowiem już siedzi

w krzakach. Albo, nie wiem, może i tam kuca?

Nie będę tego drążył, spojrzeniem nie rzucam

w tamtym kierunku. A niechże prywatności

ma też trochę dziewczyna. Jeszcze się rozzłości.

Ale, w tymże miejscu, prawem narratora,

uznajemy, że przyszła odpowiednia pora

by przedstawić Wam tutaj Pachy rozmyślania,

które poczyniła w krzakach podczas srania:

– „Ech, widać że Dżordż to wszystko mocno przeżywa

ale może i ja też ciut niesprawiedliwa

jestem, bo, choć nieudolnie, ale się stara

przecież, a nie nagroda, a coś jakby kara

go za to spotyka. No, trochę chłopa szkoda.

Niechże więc zamiast kary, czeka go nagroda.

Teraz więc postanawiam sobie postanowić

trochę się postarać i przyjemność mu zrobić.

Niechże więc pomyślę, w czymże się lubuje

gdy akurat się do mnie przyssać nie próbuje?

Wiem! Przecież to czytelnik namiętny książkowy

sprawię mu w prezencie jakiś wyjątkowy

egzemplarz! Pomysł świetny! To się chłop ucieszy!

Z tym pomysłem kończyć wypróżniać się spieszy

i, załatwiwszy sprawę, przeczesuje torbę

żeby znaleźć chusteczki. Nagle: Greka Zorbę

widzi, który w ten dzień piękny spacerował

nosząc na papierze wydrukowane słowa

o sobie, w rzadkim, a wspaniałym wydaniu,

równym wręcz jego własnym o sobie mniemaniu.

– Zorbo! Zorbo! Chodź no tu! – tak to woła Pacha

i, by uwagę zwrócić, rękami mu macha.

A myśli tak sobie: – „Tym szczęśliwym to trafem

będzie miał Dżordż książkę i to z autografem!

I to nie autora, lecz protagonisty!

Tylko najpierw se wytrę tyłek swój nieczysty!”

Niestety, nie ma jednak Pacha na to czasu,

Zorba bowiem, zwabiony ogromem hałasu

jaki uczyniła, z alejki zstępuje

i już wprost ku niej żwawe swe kroki kieruje.

W tym czasie ja, na ławce sam pozostawiony,

nieobecnością długą leciutko zmartwiony,

idę jej poszukać i… o żesz ja pi⁎⁎⁎⁎lę!

Zorba obok Pachy, Pacha: gacie w dole!

Pod wpływem zazdrości w sprawie mojej Pachy,

wstyd się trochę przyznać: narobiłem w nachy.

I myślę: – „Rację miał pan Wergili! Człowieku!,

wiedz: Timeo Danaos! czyli: strzeż się Greków!”

I, w rozpaczy pogrążon, tak jej mówię: – „Paszka!

Co z ciebie za kobieta?! Co z ciebie za Laszka?!

Żeby tak z Grekiem chować się po krzakach?!

Kiedy ty fajnego z Polski masz chłopaka!

Przy mnie, takim Polaku, każdy Grek się chowa:

nie dość, żem z Polski, to jeszcze z Gorzowa!

I nie tylko w spodniach, ale i na duszy

jest mi jakoś tak ciężko. Pacha: się nie puszy

tylko przemowę swoją taką rozpoczyna:

– Otóż, mój kochany, to nie jest moja wina

i ja, tak jak i wódka, czyste mam sumienie,

zaszło nam tutaj bowiem nieporozumienie!

Było tak: jak sam wiesz, w krzaki poszłam sobie

za potrzebą mą pilną, ale tam o tobie

jedynie i dla ciebie prezencie myślałam,

z nikim w tych krzakach ciebie nie zdradzałam.

A że ten Zorba obok? Zupełny przypadek!

Tak samo też i zresztą, jak mój goły zadek.

Bo on tylko przechodził tutaj obok, mimo.

No, sam mi powiedz, Dżordżu, czy to moją winą

że tę książkę, co dzierży, sam ją sobie zobacz,

tak bardzo właśnie tobie chciałam podarować?

I, tak całkiem bezmyślnie, wołać go zaczęłam

i później ty tu wpadłeś, i książki nie wzięłam,

a że ten prezent tak ci bardzo zrobić chciałam

to w tym wszystkim majtek wciągnąć zapomniałam.

No nie gniewaj się! Zrozum i nie bądź na mnie zły

Pamiętasz przecież? Na zawsze: tylko ja i ty!

A chcesz, to wyślemy dziś @moll pod most na spanie

i wtedy wieczorem będziesz miał… – Niech zostanie!

Znam te obietnice, rodem jakby z bajek

A kiedy @moll z nami: przynajmniej się najem.

Poza tym, muszę przyznać, tak zupełnie szczerze:

dla mnie brzmi to rozsądnie. No i ja ci wierzę.


Lecz na wszelki wypadek, Pasze ufam bowiem,

ale tym wokół Grekom, to jakoś nie mogę,

pytam się tak jej: – Paszko ma wierna, wspaniała,

może już wracajmy? Chyba już zgłodniałaś?

Entuzjastycznym ona wręcz na to skinieniem

zgadza się, a i jeszcze żołądka burczeniem

aprobatę potwierdza całkiem niewerbalnie.

– Tak, świetny to jest pomysł! Chodźmy! Ale fajnie!

Po tej rozmowie razem, wesoło na chatę

wyruszyliśmy. Choć, w tych uliczkach Aten

kilka razy to żeśmy trochę się zgubili;

nie zepsuło to jednak nam nastroju chwili.

A pod drzwiami pokoju: cudne aromaty!,

zupełnie inne, aniźli te, co spod pachy

w dzionek taki piękny się wydobywają.

– „Ciekawe co za cuda tam na nas czekają?”

Z taką myślą, głodny, ja do kuchni wchodzę

i – o moja rozpaczy! – bo tam na podłodze

siedzi @moll i płacze! – No, co się tutaj stało? –

pytam @moll , której to twarz łzami już zalało.

– Widzisz, Jerzy, na obiad pierogi być miały

ale mi jakiś łobuz farszyk wyżarł cały!

No i co też ja teraz, co ja biedna zrobię?

Mogę wam tylko podać ciasto pierogowe!

– Nie szkodzi – mówi Pacha – i ciasto nam starczy

tym bardziej, że do niego czuję także barszczyk!

I siadamy we trójkę żeby obiadować

ten posiłek wspaniały, co przy nim się schować

mogłyby wszystkie greckie te niby-ambrozje.

Nagle Pacha powstaje no i swoje spodnie

po kieszeniach nerwowo jakoś przeszukuje,

a na nasze zdziwienie: – Coś mi tu wibruje –

wyjaśnia i ze spodni wyjmuje komórkę.

Czyta coś na niej, a warg kąciki w górkę

jej się nagle unoszą, i twarz promienieje:

– Wiecie wy co się stało? Szczęliwam, ojeje!

Podwójnie ja się cieszę, bo i ten obiadek

od @moll jest fantastyczny, ale też i spadek

właśnie otrzymałam. Dżordż! Ty jesteś noblistą,

a ja? Ja to od teraz zamku żem dziedziczką!


***


Stopka redakcyjna


Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem

Internet, 2023


@George_Stark , 2023

Redakcja: @George_Stark

Korekta: @George_Stark


#tworczoscwlasna #poezja

moll

Nawet farsz się załapał xD

splash545

Rozmyślania podczas srania xd

Zaloguj się aby komentować

Ten poprzedni miał być ostatni, ale coś wczoraj nie mogłem usnąć i, tak jak to śpiewał pan Tom Waits w pięknej piosence I hope I don’t fall in love with you (to w ogóle dla mnie jeden z lepszych muzycznych tekstów, jakie kiedykolwiek słyszałem): the night does funny things inside a man, to mi się w głowie układało to, co dziś rano spisałem. Tym to sposobem nie dotrzymuję słowa i oto znów coś zamieszczam.


Myślę, że w tym wytworze jest kilka inspiracji: nastrój sonetu di risposta od kolegi @Piechur ; gdzieś mi tam pewnie po głowie chodziła mi Tolerancja pana Stanisława Soyki, gdzieś Wieża radości, wieża samotności Sztywnego Palu Azji (to jest w ogóle kapitalna nazwa zespołu!), gdzieś tam pewnie echo myśli pana Andrzeja Stasiuka że życie to jednak strata jest. No i powstała mi z tego wszystkiego taka di risposta do sonetu di proposta koleżanki @moll . Konkursowa chyba nawet, bo nic się tutaj, o dziwo, nie powtarza.


***


Twierdza


A gdy wciąż boli po ostatniej stracie

to wytycz sobie na ziemi krąg,

materiał, narzędzia zgromadź gdzieś w wiacie,

fundament wykop, dwa metry w głąb.


Później mozolnie jest murowanie

i wypaloną gliną dachu pokrycie

i okien, ze szkłem grubym, wstawianie

żeby się zamknąć móc należycie.


Na koniec: drzwi. W solidnej ramie,

z zamkiem, co jak go sforsować, nikt nie wie.

A klucz? Do fosy! Niech tam zostanie!

Nie będziesz przecież wychodzić od siebie.


No, to masz już twierdzę, że pozazdrościć!

Siedź sobie tam teraz, w swej Samotności.


***


#nasonety #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

moll

@George_Stark nie mogę się powstrzymać, musiałam to skontrować


Obok twierdzy ziemi w wakacie,

Z potu i włosów na karku już strąk,

Pracuję w trudzie, choć gdzieś to macie,

Będzie stał dworek pękaty jak bąk.


Nie będzie mozolne jego meblowanie,

Bo marzę o tym całkiem nie skrycie,

Że chętni zajrzą na wierszowanie,

Na kubek kakauko wymienią w progu okrycie.


I sąsiad z zamku też się złamie!

Przerzuci kładkę przez fosę, gdy się dowie

O naszej zabawie. Przywitam go w bramie,

Bo kto chce być pozostawiony sam sobie?


Dlatego chętnych chcę ugościć,

Każdemu się wygodny fotel umości.

Zaloguj się aby komentować

plemnik_w_piwie

Władza w złocie plywa, ludziom braknie masła.

Wiara w lepsze życie już jak gumka trzasła,

Kiedy lekką ręką, machnięciami piórek,

Rosły sterty trupów, całe mnóstwo "górek".

koszotorobur

@plemnik_w_piwie - minimalizm - bo lubię:


Kostka masła,

Wanię trzasła,

Czekał piórek,

Radziecki ogórek.

pomponik_i_sikawka

wyskoczyła z piórek funkcyjna Ogórek, propaganda trzasła, jeść będzie bez masła.

Zaloguj się aby komentować

Szanowni!

Pod wpływem inspiracji kapitalnym tytułem sonetu di risposta kolegi @plemnik_w_piwie (uwielbiam takie matrioszkowe słowa ukryte w słowach!) przyszedł mi do głowy tytuł tego poniższego wytworu (bo przecież nie utworu). A później to już samo jakoś poleciało.


Były już wiersze z odrobiną konotacji w kierunku defekacji; była wybitna poezja vomitna; były nawet, że przeproszę, wiersze olewane moczem (dziś wyjątkowo się powstrzymam i o seksie nie wspominam). Więc czas teraz ażeby tematyka pojawiła się i inna: oto przed Państwem – zupełna nowość! krwią okupiona! – poezja menstruacyjna:


O kresie


We krwi troszeczkę brudne mam gacie

i w brzuchu od comiesięcznych skręca mnie mąk.

A nie zrozumiesz ty tego, bracie,

jak boli damskiej płodności krąg.


I nie pomaga tabletek ćpanie,

ani uśmierzających herbatek picie.

Ten ból przez kilka dni ze mną zostanie:

to cena za to, że mogę dać życie.


Przez tych dni kilka ty będziesz skaranie

mieć ze mną, a nie tak jak w niebie.

Lecz ty nie jesteś zły na mnie, kochanie,

bo wiesz, że to przez hormony nie ręczę za siebie.


Więc ci dziękuję za gest wyrozumiałości

i za tę cierpliwość twoją, w imię miłości.


***


Ten wiersz (chyba już mój ostatni w tej edycji), ponieważ znów, niezgodnie z zasadami, powtórzyłem w nim dwa rymy ze (wspaniałego!) sonetu di proposta koleżanki @moll , uznaję, że też jest poza konkursem #nasonety . Ale chciałem się nim z Wami podzielić, ponieważ ta #poezja powstała jako #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem .

splash545

Czy jeszcze coś może wylecieć z ludzkiego ciała o czym popełnisz wiersz, czy to już wszystko?

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Będzie niestety pretensjonalnie, ale cierpię na brak weny i humoru. #diriposta na sonet di proposta w bitwie #nasonety


----------


Do Ż


Twarz zatopiona w dłoniach i puste szkło na blacie

Jak dużo jeden człowiek znieść może różnych mąk?

W tej chwili dołującej do Ciebie piszę, kacie

Ty, któryś przygotował tych beznadziei ciąg


Wiem dobrze już od dawna, jak bawi Cię znęcanie

Każdy kolejny atak, który planujesz skrycie

Za czułym gestem chowasz, by potem niespodzianie

Urozmaicić trochę nim nasze to współ-bycie


Kiedy objęcia łaknę, otrzymuję szarpanie

Lecz mimo upokorzeń wciąż cnotę Twoją krzewię

W tej chorej toksyczności trwać chyba nam zostanie

Póki mnie nie opuścisz - kiedy to będzie, nie wiem


I choć czasami marzę, by oddać się nicości

To nadal kocham Ciebie, w Twej niedoskonałości


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

moll

@Piechur straszne i piękne zarazem. Nie wiem co bardziej

George_Stark

@Piechur : Przychodząc tutaj z tym swoim pomysłem miałem na myśli trochę żartów, jakieś delikatne zabawy językowe, a w zasadzie to miałem przede wszystkim wątpliwości, czy w ogóle komukolwiek będzie chciało się cokolwiek pisać. Okazało się, że tak. Może nie dokładnie w tym kierunku, który zakładałem, choć też przecież.


Za nic nie spodziewałem się natomiast, że będę tutaj czytał prawdziwą poezję – bo ten, ale nie tylko ten, wiersz tak odbieram. Zaskoczenie? Tak. Ale życzyłbym sobie więcej takich zaskoczeń.


Życzenie szybko się spełniło, bo kolejne tego typu zaskoczenie zaraz w komentarzu przynosi mi @splash545


Jeśli byś potrzebowała pogadać, czy coś, to pisz śmiało.


Piękna postawa i ogromnie budująca. Cieszę się, że coś takiego mogę tutaj przeczytać.


I cieszę się też, że mogę sobie tutaj z Wami pisać. Piszecie rzeczy różne, ale w wielu przypadkach z tego co piszecie wychodzi mi, że jesteście fajnymi, wielowymiarowo utalentowanymi i wrażliwymi ludźmi. To fantastycznie.


I tak, lubię za to Was wszystkich. Jeśli pojawi się taka potrzeba – oby nie, ale jeśli się pojawi, do mnie też zawsze śmiało można napisać. Mam dużo czasu. Nie obiecuję, że rozwiążę problemy, zresztą rozwiązywanie za kogoś jego problemów (a przynajmniej w nadmiarze) uważam że może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nawet nie wiem czy będę umiał doradzić. Ale mogę poczytać, bo czasami przecież wystarczy coś z siebie wyrzucić. Albo mogę pomóc na chwilę odwrócić uwagę. Przez śmiech na przykład. Możemy wspólnie ułożyć wiersz, linijka po linijce, na zmianę. Choć i na poważnie też ze dwa zdania też potrafię napisać.


To chyba tyle. Pozwolę sobie zawołać wszystkich zaangażowanych w dyskusję: @Piechur , @splash545 , @UmytaPacha , @DiscoKhan , @moll .


Bądźmy dla siebie, jeśli nie dobrzy, to chociaż ludzcy.


Dobrego dnia,

Duch Przyszłych Świąt Bożego Narodzenia.

Choć to opowieść wczorajsza.


I macie jeszcze ładną piosenkę w temacie, choć żadna to kolęda.

Zaloguj się aby komentować

Dziś taki wieczór, że ponoć nawet zwierzęta (w tym i erosomańskie świnie) mówią ludzkim głosem, wobec czego wyjątkowo nie będę łajał wczorajszych zwycięzców naszej zabawy #naczteryrymy za niewywiązanie się z odbioru nagrody i sam zadam dzisiejsze zadanie:


temat dziś zupełnie dowolny, a


rymy: anioły – stąd – wesołych – świąt!


#tworczoscwlasna czyli #poezja pod choinką w kawiarence #zafirewallem .

Piechur

Śpiewają anioły

Daleko stąd

Życzę Wam wesołych

Dowolnych świąt

plemnik_w_piwie

@George_Stark 

Z ziemii wyłażą czarne anioły,

Kto żyw niech czym prędzej ucieka stąd.

Krew z ropą się sączy z ich mord wesołych,

Siłą orzekły kres wszelakich świąt.

moll

@splash545 @Piechur @plemnik_w_piwie jeśli poczwórny remis się utrzyma, zrzekam się na Waszą korzyść swojej części zwycięstwa i macie idealnie - temat i po parze rymów

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze jeden machnąłem, z rozpędu, pod wpływem podwójnej inspiracji: raz tym komentarzem sentymentalnym o świętach minionych i pieniądzach od babć i wujków, dwa tym wspaniałym fragmentem z No speaking inglese pana Kazika Staszewskiego: najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę. Oto proszę:


Sonet starego pierdziela


Moje drogie dzieci, czy wy jeszcze gracie

w gry takie na podwórku, jak klasy albo bąk?

A może już tylko świat wirtualny znacie

w tych tabletach waszych, przyklejonych do rąk?


Albo, trochę później, w bramie wystawanie

i w nich z kolegami potajemne picie

pierwszych alkoholi, podebranych tacie,

które to na całe zapamiętam życie.


W koleżance z klasy pierwsze zakochanie,

o którym przecież ona wcale nie wie!

Bo tylko to się końskie do niej zalecanie

było wszystkim co ku niej wydobyłem z siebie.


OK, boomer – nie mówcie. Nie róbcie przykrości

staremu pierdzielowi, co tęskni do młodości.


***


Znów to jest sonet pozakonkursowy ze względu na użycie słów ze (wspaniałego!) Sonetu Słów Zakazanych. Niemniej, zdecydowanie jest to #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem . I może nawet #poezja , gdzieś obok naszej zabawy #nasonety.

splash545

Aleś Ty sentymenalny;)

Zaloguj się aby komentować

Mój pierwszy sonet di riposta w IV edycji bitwy #nasonety . Tak szczerze powiem, że miałem problem z weną, nie wiedziałem o czym napisać, lecz z pomocą przyszło mi życie


***


"O pracowitości"


Wy na Wigilii smacznie szamacie.

Po karpiu zaraz podjeżdża pstrąg.

Ja teraz w pracy spinam swe gacie.

Z rodziną dziś mam pewny rozłąk.


Czeka mnie dziś w nocy czuwanie.

A Wy z sałatką właśnie walczycie.

Nie dla mnie dziś biesiadowanie.

Za to Wy rybki se dołożycie.


Ja będę j⁎⁎ać w tym bantustanie,

żeby nie siedzieć o samym chlebie.

Można by rzec od losu dosranie -

być dziś w robocie to jest badziewie.


Lecz mnie to nic wcale nie złości.

Nie dążę chociaż do otyłości!


***


Była to moja odpowiedź na ten oto sonet di proposta: https://www.hejto.pl/wpis/bo-w-zyciu-tak-to-bywa-ze-bitwa-na-sonety-trwa-i-czasem-piorunami-sie-zdobywa-do


Trochę tam podkoloryzowałem na potrzeby artystyczne, bo na Wigilii już dziś byłem i nażarłem się pod korek


***


Teraz najważniejsza część, bo ten sonet był tylko pretekstem do tego, żebym mógł Wam wszystkim życzyć zdrowych, wesołych, spokojnych, przepełnionych weną i artyzmem Świąt! Bawcie się dobrze i wypoczywajcie!


Była to #tworczoscwlasna z kategorii #poezja w IV edycji bitwy #nasonety opubikowana we wspaniałej kawiarni #zafirewallem

George_Stark

@splash545 Ależ mi się te dwa ostatnie wersy podobają! Dokładnie wpisują się w tę piękną filozofię życiową !

Choć to nie te święta.

splash545

@George_Stark No pewnie, nie cierpię narzekać A piosenka ponadczasowa i wspaniała

DiscoKhan

@splash545 wesołych!

6aa6cafa-baf0-4634-993a-5b81324611a8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować