Rozklad jazdy wszystkim znany
Rymy: uszka-poduszka-gacie-psubracie
Temat: gruszka
#zafirewallem #naczteryrymy #poezja
ZASADY:
https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-jakem-wczoraj-obiecal-tako-i-dzisiaj-czynie-zakladam-tag-naczteryrymy-
Rozklad jazdy wszystkim znany
Rymy: uszka-poduszka-gacie-psubracie
Temat: gruszka
#zafirewallem #naczteryrymy #poezja
ZASADY:
https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-jakem-wczoraj-obiecal-tako-i-dzisiaj-czynie-zakladam-tag-naczteryrymy-
Ryżyk gruszkowy, pieczona gruszka,
U mnie też w kształcie gruszki poduszka,
A "w gruszkę" d⁎⁎ę skrywają gacie...
ah gdzie się gapisz, świński psubracie!
18 plus
Czułe słowa jej szeptał do uszka
W mroku rękę jej pchał se w gacie
Nagle JEB! Wystrzeliła poduszka
Przed nim stała z betonem gruszka
Jak chędożysz to nie jedź psubracie!
Czemu w barszczyk wrzuca się uszka?
Gruszka pasować by mogła, jak poduszka
pasuje do łóżka. Najwyżej zmienię gacie
me zasrane, po radzie twej psubracie.
Zaloguj się aby komentować
Witam szanowne grono #zafirewallem !
Po zaciętej walce w ostatnim odcinku naszego programu doszło - rzecz już w zasadzie regularna - do remisu pomiędzy dwoma poetami. Moją niezbyt skromną osobą tj. @DiscoKhan oraz @Moose który to jak nic musiał dojść do tak wysokiego wyniku piorunów w sposób szemrany. Moja teoria zakłada, że doszło tutaj to wykupienia gloss poprzez boty z Indii bądź Chin, chociaż oczywiście PODKREŚLAM, nie są to żadne potwierdzone oskarżenia, jedynie plotki zasłyszane od najbardziej wpływowych i najlepiej poinformowanych ludzi w tym temacie którzy nie chcą dzielić się swoimi nazwiskami i nickami by nie być kojarzonym z tak niegodnym zachowaniem. Ze swej strony ręczę że moja uczciwość jest niekwestionowana...
Przepraszam co pan z tyłu niby mówił? Że Łoś więcej ćwiczył po prostu, więcej tekstów pisał i że zasłużył sobie na wygraną? No, no! Żebym o panu sobie nie porozmawiał z elitą, elit, ludźmi którzy z rękawa wyciągają dane o kimkolwiek, żeby się pan nie zdziwił!!
Proszę o ciszę! Trochę kultury, zwłaszcza pan, panie buraczana morda! Tak, do pana mówię, chamie! Proszę wyjść i tu powietrza nie psuć, do widzenia!..
Najmocniej wszytkich przepraszam ale tutaj wszystkich bez weryfikacji wpuszczają i później sami państwo widzicie co za typy, żeby mu bigos skisł, patafian jeden...
Ale do rzeczy, następuje zwolnienie blokady hamującej i losujemy, losujemy... Jedna kulka z rymami, to te czerwone... I teraz druga kuleczka niebieska, hehe, wiadomo, kulki muszą być dwie minimum, co to za życie z jedną kulą zaledwie... Chociaż niebieska?
Rymy: szuje - wuje - truje - absztyfikuje
Temat: pokaz mody
#zafirewallem #naczteryrymy #poezja
ZASADY:
https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-jakem-wczoraj-obiecal-tako-i-dzisiaj-czynie-zakladam-tag-naczteryrymy-
Tak swoją drogą to karne pioruny powinny być dla tych co zapominają zasady wrzucić w swoich wrzutkach :PP
W latach 90 pokazy mody sponsorowały szuje.
Konkursy piękności również, gdzie napaleni wuje,
gangusy i inne chuje wódę chlali, a ona ich truje.
Do takich elementów niejedna absztyfikuje.
@DiscoKhan @moll @George_Stark @plemnik_w_piwie
Dziś taki mamy remis. To co ustalamy?
Wy macie remis, to ustalajcie.
Wiersze o Związku Radzieckim się nie liczą. Są pozakonkursowe, bo nie mogą wyjść poza Żelazną Kurtynę.
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Drodzy Czytelnicy!
Nie spodziewaliście się zapewne kolejnej części przygód pana Jerzego tak prędko, prawda? Bo ja, prawdę powiedziawszy, zupełnie się nie spodziewałem. Zabrałem się jednak za porządkowanie notatek, szkiców i pomysłów do tego poematu doniosłego na d⁎⁎ie opartego (i to, na dodatek, w rozmaitych tej d⁎⁎y aspektach) i jakoś tak z rozpędu przy tym zajęciu machnęła mi się cała księga piąta (a i z pół szóstej przy okazji; no i spora część dwunastej też), którą to teraz do rąk Waszych oddaję.
Jest taki stary dowcip (ja to znam chyba tylko stare dowcipy): – Co ma wspólnego Grecja i trwający jeszcze, świąteczny weekend? – Długi (hahaha!). Możemy więc ująć sprawę tej księgi, która to przyszła na świat trochę jako wcześniak, w taki oto sposób: cztery dni wolnego – to tak jakby dwa weekendy zeszły się do kupy. A skoro dwa weekendy, no to i dwie księgi Pana Jerzego! Zupełnie tak, jak kiedyś wychodziły, z okazji wakacji czy świąt właśnie, podwójne numery czasopism. A może dalej tak wychodzą? Nie mam pojęcia, od jakiegoś czasu prasy nie czytam już żadnej.
Wyjątkowo płodny był dla mnie ten okres świąteczny, i to płodnością najlepszą i najbezpieczniejszą z możliwych! Bowiem płodny był płodnością taką, po której nie zachodzi obawa o to, że kiedyś przyjdzie mi jakieś alimenty płacić, a za to może i jakieś tantiemy mi wpadną? Nie licząc jednak na nie, a także nie przedłużając, zapraszam oto do lektury! Przyjemności! – w miarę możliwości.
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
***
Księga V
Ciągle w Grecji
Spacer – Rozmowa – Zdrada? – Spadek
Bez żadnych awantur pod prysznic Pacha poszła.
– „Długo coś jej tam schodzi” – myślę – „może doszła?
Ale jakby tam doszła, Pacha ma kochana,
kiedy to ona przecież nie ma bakłażana?”
(I całe szczęście! Bowiem: ja nie jestem fanem
tychże nowoczesnych kobiet z bakłażanem.)
Aż w końcu wychodzi: umyta, pachnąca.
– Zimna woda! – tak woła – Słońca, Dżordżu! Słońca!
Tak na ateński spacer my poszliśmy razem
a @moll się w tym czasie zajęła obiadem.
Po Atenach bez celu troszeczkę chodzimy,
podjąć temat drażliwy jakoś się boimy.
Ciszę Pacha przerywa: – Dobła, Dżordżu Starku,
by pogadać spokojnie, to chodźmy do parku.
Tam, w cieniu platanu, razem usiądziemy
i naszymi problemami wspólnie się zajmiemy.
Zgadam się na to, mówiąc: – Dobrze, me kochanie,
podoba mi się bardzo twoje rozwiązanie.
Niezwykle delikatne, tak subtelne prawie
jakoby ten ptaszek, co się zmoczył w trawie.
Na takiej to konkluzji więc poprzestajemy
i poszukać gdzieś parku wraz się udajemy.
A dzionek był to piękny, raz jeszcze powtarzam:
gdzieś mijamy kurę, co się w piachu tarza
a gdzie indziej okazy ateńskiej przyrody:
tutaj narcyz piękny, tam piękny łabędź młody!
Aż po godzinie gdzieś, za teatrem, z lewa,
dostrzegamy w końcu jakieś krzaki, drzewa
i tam, pomiędzy nimi, i ławeczka pusta:
ja silę się na uśmiech, wykrzywiając usta
bo strach mi przed rozmową którą odbyć mamy.
Mówię jednak po męsku: – Pacha! Tam siadamy!
Pozycję startową, nim siedliśmy wygodnie,
zająłem właściwą. Niech Pacha wie, kto spodnie
w tymże związku nosi! Kto tu dzierży władzę!
A i czytelnikowi to samo ja radzę:
pomimo tego, co ci może mówi serce,
kobitę trzymaj krótko, niech zna swoje miejsce!
Siedliśmy na tej ławce no i nagle: cisza!
Cisza tak przejmująca, że i bym usłyszał,
gdybym tylko się skupił, gdybym złapał fokus,
jak ósemkę mą niszczą wredne streptococcus
ze szczepu bakterie. Tego jednak nie słyszę,
a słyszę za to Pachę, bo przerywa ciszę
gdy w końcu się odzywa, mówiąc do mnie tak:
– No to proszę, zaczynajmy, panie Dżordżu Stark.
Co masz do powiedzenia, tak jak tego chciałeś,
powiedz. Bo, że chcesz mówić, to sam powiedziałeś.
Cóż było robić kiedy (może tego chciała?)
Pacha takimi słowy mnie sprowokowała?
A więc, cichutko i nieśmiało, ja, Stark Jerzy,
wyrzucać począłem to, co na sercu leży:
– Na początek chciałem poruszyć jedną sprawę:
czemuż to swym ryżykiem karmisz obcą babę?
I jeszcze na dodatek, o tym wiedzą wszyscy,
do ryżyku miłosne jej dołączasz listy!
Recz druga: twoja pamiętliwość. Powiedz, proszę
DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY złote? Jakieś gorsze,
to są. My! Nie ja! Słyszysz? My! Bogaci teraz!
No przecież masz noblistę. No i milionera!
A ty wszystko pamiętasz, tak jak Mnemosyne
i jeszcze na dodatek tylko moją winę
w stracie upatrujesz! I tak mi z płaczem
mówisz: za taką sztukę, może ci wybaczę.
Ty tylko o pieniądzach! Marność! Wszystko marność!
Ja to dla ciebie wiersze pisałbym za darmo!…
Mógłbym jeszcze i długo ciągnąć tę przemowę
lecz nagle twarz mej Pachy barwy fioletowe,
przyoblekać zaczyna, takie jak Jagoda,
– się dziewczyna przejęła, nawet mi jej szkoda –
a łydki jej łyse (bo suknię za kolana
wdziała, więc było widać) już tańczą kankana.
I cała już się trzęsie, zaczyna ją nosić,
wzruszyła się pewnie i chce mnie przeprosić.
I usta otwiera, w ton uderza taki:
– Sorry! Wybacz, Dżordżu, ale muszę w krzaki!
Nie jest ze mnie aż taki wredny okaz knura
żeby ją zatrzymywać, gdy wzywa natura.
– Dobrze, ja poczekam – rzucam w odpowiedzi
której Pacha nie słyszy, albowiem już siedzi
w krzakach. Albo, nie wiem, może i tam kuca?
Nie będę tego drążył, spojrzeniem nie rzucam
w tamtym kierunku. A niechże prywatności
ma też trochę dziewczyna. Jeszcze się rozzłości.
Ale, w tymże miejscu, prawem narratora,
uznajemy, że przyszła odpowiednia pora
by przedstawić Wam tutaj Pachy rozmyślania,
które poczyniła w krzakach podczas srania:
– „Ech, widać że Dżordż to wszystko mocno przeżywa
ale może i ja też ciut niesprawiedliwa
jestem, bo, choć nieudolnie, ale się stara
przecież, a nie nagroda, a coś jakby kara
go za to spotyka. No, trochę chłopa szkoda.
Niechże więc zamiast kary, czeka go nagroda.
Teraz więc postanawiam sobie postanowić
trochę się postarać i przyjemność mu zrobić.
Niechże więc pomyślę, w czymże się lubuje
gdy akurat się do mnie przyssać nie próbuje?
Wiem! Przecież to czytelnik namiętny książkowy
sprawię mu w prezencie jakiś wyjątkowy
egzemplarz! Pomysł świetny! To się chłop ucieszy!
Z tym pomysłem kończyć wypróżniać się spieszy
i, załatwiwszy sprawę, przeczesuje torbę
żeby znaleźć chusteczki. Nagle: Greka Zorbę
widzi, który w ten dzień piękny spacerował
nosząc na papierze wydrukowane słowa
o sobie, w rzadkim, a wspaniałym wydaniu,
równym wręcz jego własnym o sobie mniemaniu.
– Zorbo! Zorbo! Chodź no tu! – tak to woła Pacha
i, by uwagę zwrócić, rękami mu macha.
A myśli tak sobie: – „Tym szczęśliwym to trafem
będzie miał Dżordż książkę i to z autografem!
I to nie autora, lecz protagonisty!
Tylko najpierw se wytrę tyłek swój nieczysty!”
Niestety, nie ma jednak Pacha na to czasu,
Zorba bowiem, zwabiony ogromem hałasu
jaki uczyniła, z alejki zstępuje
i już wprost ku niej żwawe swe kroki kieruje.
W tym czasie ja, na ławce sam pozostawiony,
nieobecnością długą leciutko zmartwiony,
idę jej poszukać i… o żesz ja pi⁎⁎⁎⁎lę!
Zorba obok Pachy, Pacha: gacie w dole!
Pod wpływem zazdrości w sprawie mojej Pachy,
wstyd się trochę przyznać: narobiłem w nachy.
I myślę: – „Rację miał pan Wergili! Człowieku!,
wiedz: Timeo Danaos! czyli: strzeż się Greków!”
I, w rozpaczy pogrążon, tak jej mówię: – „Paszka!
Co z ciebie za kobieta?! Co z ciebie za Laszka?!
Żeby tak z Grekiem chować się po krzakach?!
Kiedy ty fajnego z Polski masz chłopaka!
Przy mnie, takim Polaku, każdy Grek się chowa:
nie dość, żem z Polski, to jeszcze z Gorzowa!
I nie tylko w spodniach, ale i na duszy
jest mi jakoś tak ciężko. Pacha: się nie puszy
tylko przemowę swoją taką rozpoczyna:
– Otóż, mój kochany, to nie jest moja wina
i ja, tak jak i wódka, czyste mam sumienie,
zaszło nam tutaj bowiem nieporozumienie!
Było tak: jak sam wiesz, w krzaki poszłam sobie
za potrzebą mą pilną, ale tam o tobie
jedynie i dla ciebie prezencie myślałam,
z nikim w tych krzakach ciebie nie zdradzałam.
A że ten Zorba obok? Zupełny przypadek!
Tak samo też i zresztą, jak mój goły zadek.
Bo on tylko przechodził tutaj obok, mimo.
No, sam mi powiedz, Dżordżu, czy to moją winą
że tę książkę, co dzierży, sam ją sobie zobacz,
tak bardzo właśnie tobie chciałam podarować?
I, tak całkiem bezmyślnie, wołać go zaczęłam
i później ty tu wpadłeś, i książki nie wzięłam,
a że ten prezent tak ci bardzo zrobić chciałam
to w tym wszystkim majtek wciągnąć zapomniałam.
No nie gniewaj się! Zrozum i nie bądź na mnie zły
Pamiętasz przecież? Na zawsze: tylko ja i ty!
A chcesz, to wyślemy dziś @moll pod most na spanie
i wtedy wieczorem będziesz miał… – Niech zostanie!
Znam te obietnice, rodem jakby z bajek
A kiedy @moll z nami: przynajmniej się najem.
Poza tym, muszę przyznać, tak zupełnie szczerze:
dla mnie brzmi to rozsądnie. No i ja ci wierzę.
Lecz na wszelki wypadek, Pasze ufam bowiem,
ale tym wokół Grekom, to jakoś nie mogę,
pytam się tak jej: – Paszko ma wierna, wspaniała,
może już wracajmy? Chyba już zgłodniałaś?
Entuzjastycznym ona wręcz na to skinieniem
zgadza się, a i jeszcze żołądka burczeniem
aprobatę potwierdza całkiem niewerbalnie.
– Tak, świetny to jest pomysł! Chodźmy! Ale fajnie!
Po tej rozmowie razem, wesoło na chatę
wyruszyliśmy. Choć, w tych uliczkach Aten
kilka razy to żeśmy trochę się zgubili;
nie zepsuło to jednak nam nastroju chwili.
A pod drzwiami pokoju: cudne aromaty!,
zupełnie inne, aniźli te, co spod pachy
w dzionek taki piękny się wydobywają.
– „Ciekawe co za cuda tam na nas czekają?”
Z taką myślą, głodny, ja do kuchni wchodzę
i – o moja rozpaczy! – bo tam na podłodze
siedzi @moll i płacze! – No, co się tutaj stało? –
pytam @moll , której to twarz łzami już zalało.
– Widzisz, Jerzy, na obiad pierogi być miały
ale mi jakiś łobuz farszyk wyżarł cały!
No i co też ja teraz, co ja biedna zrobię?
Mogę wam tylko podać ciasto pierogowe!
– Nie szkodzi – mówi Pacha – i ciasto nam starczy
tym bardziej, że do niego czuję także barszczyk!
I siadamy we trójkę żeby obiadować
ten posiłek wspaniały, co przy nim się schować
mogłyby wszystkie greckie te niby-ambrozje.
Nagle Pacha powstaje no i swoje spodnie
po kieszeniach nerwowo jakoś przeszukuje,
a na nasze zdziwienie: – Coś mi tu wibruje –
wyjaśnia i ze spodni wyjmuje komórkę.
Czyta coś na niej, a warg kąciki w górkę
jej się nagle unoszą, i twarz promienieje:
– Wiecie wy co się stało? Szczęliwam, ojeje!
Podwójnie ja się cieszę, bo i ten obiadek
od @moll jest fantastyczny, ale też i spadek
właśnie otrzymałam. Dżordż! Ty jesteś noblistą,
a ja? Ja to od teraz zamku żem dziedziczką!
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2023
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Nawet farsz się załapał xD
Rozmyślania podczas srania xd
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Ten poprzedni miał być ostatni, ale coś wczoraj nie mogłem usnąć i, tak jak to śpiewał pan Tom Waits w pięknej piosence I hope I don’t fall in love with you (to w ogóle dla mnie jeden z lepszych muzycznych tekstów, jakie kiedykolwiek słyszałem): the night does funny things inside a man, to mi się w głowie układało to, co dziś rano spisałem. Tym to sposobem nie dotrzymuję słowa i oto znów coś zamieszczam.
Myślę, że w tym wytworze jest kilka inspiracji: nastrój sonetu di risposta od kolegi @Piechur ; gdzieś mi tam pewnie po głowie chodziła mi Tolerancja pana Stanisława Soyki, gdzieś Wieża radości, wieża samotności Sztywnego Palu Azji (to jest w ogóle kapitalna nazwa zespołu!), gdzieś tam pewnie echo myśli pana Andrzeja Stasiuka że życie to jednak strata jest. No i powstała mi z tego wszystkiego taka di risposta do sonetu di proposta koleżanki @moll . Konkursowa chyba nawet, bo nic się tutaj, o dziwo, nie powtarza.
***
Twierdza
A gdy wciąż boli po ostatniej stracie
to wytycz sobie na ziemi krąg,
materiał, narzędzia zgromadź gdzieś w wiacie,
fundament wykop, dwa metry w głąb.
Później mozolnie jest murowanie
i wypaloną gliną dachu pokrycie
i okien, ze szkłem grubym, wstawianie
żeby się zamknąć móc należycie.
Na koniec: drzwi. W solidnej ramie,
z zamkiem, co jak go sforsować, nikt nie wie.
A klucz? Do fosy! Niech tam zostanie!
Nie będziesz przecież wychodzić od siebie.
No, to masz już twierdzę, że pozazdrościć!
Siedź sobie tam teraz, w swej Samotności.
***
#nasonety #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
@George_Stark nie mogę się powstrzymać, musiałam to skontrować
Obok twierdzy ziemi w wakacie,
Z potu i włosów na karku już strąk,
Pracuję w trudzie, choć gdzieś to macie,
Będzie stał dworek pękaty jak bąk.
Nie będzie mozolne jego meblowanie,
Bo marzę o tym całkiem nie skrycie,
Że chętni zajrzą na wierszowanie,
Na kubek kakauko wymienią w progu okrycie.
I sąsiad z zamku też się złamie!
Przerzuci kładkę przez fosę, gdy się dowie
O naszej zabawie. Przywitam go w bramie,
Bo kto chce być pozostawiony sam sobie?
Dlatego chętnych chcę ugościć,
Każdemu się wygodny fotel umości.
Zaloguj się aby komentować
#naczteryrymy
Rymy: masła - trzasła - piórek - ogórek
Temat: związek radziecki
Powodzenia i miłej zabawy
#tworczoscwlasna czyli #poezja pod choinką w kawiarence #zafirewallem .
Władza w złocie plywa, ludziom braknie masła.
Wiara w lepsze życie już jak gumka trzasła,
Kiedy lekką ręką, machnięciami piórek,
Rosły sterty trupów, całe mnóstwo "górek".
@plemnik_w_piwie - minimalizm - bo lubię:
Kostka masła,
Wanię trzasła,
Czekał piórek,
Radziecki ogórek.
wyskoczyła z piórek funkcyjna Ogórek, propaganda trzasła, jeść będzie bez masła.
Zaloguj się aby komentować
Szanowni!
Pod wpływem inspiracji kapitalnym tytułem sonetu di risposta kolegi @plemnik_w_piwie (uwielbiam takie matrioszkowe słowa ukryte w słowach!) przyszedł mi do głowy tytuł tego poniższego wytworu (bo przecież nie utworu). A później to już samo jakoś poleciało.
Były już wiersze z odrobiną konotacji w kierunku defekacji; była wybitna poezja vomitna; były nawet, że przeproszę, wiersze olewane moczem (dziś wyjątkowo się powstrzymam i o seksie nie wspominam). Więc czas teraz ażeby tematyka pojawiła się i inna: oto przed Państwem – zupełna nowość! krwią okupiona! – poezja menstruacyjna:
O kresie
We krwi troszeczkę brudne mam gacie
i w brzuchu od comiesięcznych skręca mnie mąk.
A nie zrozumiesz ty tego, bracie,
jak boli damskiej płodności krąg.
I nie pomaga tabletek ćpanie,
ani uśmierzających herbatek picie.
Ten ból przez kilka dni ze mną zostanie:
to cena za to, że mogę dać życie.
Przez tych dni kilka ty będziesz skaranie
mieć ze mną, a nie tak jak w niebie.
Lecz ty nie jesteś zły na mnie, kochanie,
bo wiesz, że to przez hormony nie ręczę za siebie.
Więc ci dziękuję za gest wyrozumiałości
i za tę cierpliwość twoją, w imię miłości.
***
Ten wiersz (chyba już mój ostatni w tej edycji), ponieważ znów, niezgodnie z zasadami, powtórzyłem w nim dwa rymy ze (wspaniałego!) sonetu di proposta koleżanki @moll , uznaję, że też jest poza konkursem #nasonety . Ale chciałem się nim z Wami podzielić, ponieważ ta #poezja powstała jako #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem .
Czy jeszcze coś może wylecieć z ludzkiego ciała o czym popełnisz wiersz, czy to już wszystko?
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Będzie niestety pretensjonalnie, ale cierpię na brak weny i humoru. #diriposta na sonet di proposta w bitwie #nasonety
----------
Do Ż
Twarz zatopiona w dłoniach i puste szkło na blacie
Jak dużo jeden człowiek znieść może różnych mąk?
W tej chwili dołującej do Ciebie piszę, kacie
Ty, któryś przygotował tych beznadziei ciąg
Wiem dobrze już od dawna, jak bawi Cię znęcanie
Każdy kolejny atak, który planujesz skrycie
Za czułym gestem chowasz, by potem niespodzianie
Urozmaicić trochę nim nasze to współ-bycie
Kiedy objęcia łaknę, otrzymuję szarpanie
Lecz mimo upokorzeń wciąż cnotę Twoją krzewię
W tej chorej toksyczności trwać chyba nam zostanie
Póki mnie nie opuścisz - kiedy to będzie, nie wiem
I choć czasami marzę, by oddać się nicości
To nadal kocham Ciebie, w Twej niedoskonałości
----------
Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem
Komentarz usunięty
@Piechur straszne i piękne zarazem. Nie wiem co bardziej
@Piechur : Przychodząc tutaj z tym swoim pomysłem miałem na myśli trochę żartów, jakieś delikatne zabawy językowe, a w zasadzie to miałem przede wszystkim wątpliwości, czy w ogóle komukolwiek będzie chciało się cokolwiek pisać. Okazało się, że tak. Może nie dokładnie w tym kierunku, który zakładałem, choć też przecież.
Za nic nie spodziewałem się natomiast, że będę tutaj czytał prawdziwą poezję – bo ten, ale nie tylko ten, wiersz tak odbieram. Zaskoczenie? Tak. Ale życzyłbym sobie więcej takich zaskoczeń.
Życzenie szybko się spełniło, bo kolejne tego typu zaskoczenie zaraz w komentarzu przynosi mi @splash545
Jeśli byś potrzebowała pogadać, czy coś, to pisz śmiało.
Piękna postawa i ogromnie budująca. Cieszę się, że coś takiego mogę tutaj przeczytać.
I cieszę się też, że mogę sobie tutaj z Wami pisać. Piszecie rzeczy różne, ale w wielu przypadkach z tego co piszecie wychodzi mi, że jesteście fajnymi, wielowymiarowo utalentowanymi i wrażliwymi ludźmi. To fantastycznie.
I tak, lubię za to Was wszystkich. Jeśli pojawi się taka potrzeba – oby nie, ale jeśli się pojawi, do mnie też zawsze śmiało można napisać. Mam dużo czasu. Nie obiecuję, że rozwiążę problemy, zresztą rozwiązywanie za kogoś jego problemów (a przynajmniej w nadmiarze) uważam że może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nawet nie wiem czy będę umiał doradzić. Ale mogę poczytać, bo czasami przecież wystarczy coś z siebie wyrzucić. Albo mogę pomóc na chwilę odwrócić uwagę. Przez śmiech na przykład. Możemy wspólnie ułożyć wiersz, linijka po linijce, na zmianę. Choć i na poważnie też ze dwa zdania też potrafię napisać.
To chyba tyle. Pozwolę sobie zawołać wszystkich zaangażowanych w dyskusję: @Piechur , @splash545 , @UmytaPacha , @DiscoKhan , @moll .
Bądźmy dla siebie, jeśli nie dobrzy, to chociaż ludzcy.
Dobrego dnia,
Duch Przyszłych Świąt Bożego Narodzenia.
Choć to opowieść wczorajsza.
I macie jeszcze ładną piosenkę w temacie, choć żadna to kolęda.
Zaloguj się aby komentować
Dziś taki wieczór, że ponoć nawet zwierzęta (w tym i erosomańskie świnie) mówią ludzkim głosem, wobec czego wyjątkowo nie będę łajał wczorajszych zwycięzców naszej zabawy #naczteryrymy za niewywiązanie się z odbioru nagrody i sam zadam dzisiejsze zadanie:
temat dziś zupełnie dowolny, a
rymy: anioły – stąd – wesołych – świąt!
#tworczoscwlasna czyli #poezja pod choinką w kawiarence #zafirewallem .
Śpiewają anioły
Daleko stąd
Życzę Wam wesołych
Dowolnych świąt
@George_Stark
Z ziemii wyłażą czarne anioły,
Kto żyw niech czym prędzej ucieka stąd.
Krew z ropą się sączy z ich mord wesołych,
Siłą orzekły kres wszelakich świąt.
@splash545 @Piechur @plemnik_w_piwie jeśli poczwórny remis się utrzyma, zrzekam się na Waszą korzyść swojej części zwycięstwa i macie idealnie - temat i po parze rymów
Zaloguj się aby komentować
Jeszcze jeden machnąłem, z rozpędu, pod wpływem podwójnej inspiracji: raz tym komentarzem sentymentalnym o świętach minionych i pieniądzach od babć i wujków, dwa tym wspaniałym fragmentem z No speaking inglese pana Kazika Staszewskiego: najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę. Oto proszę:
Sonet starego pierdziela
Moje drogie dzieci, czy wy jeszcze gracie
w gry takie na podwórku, jak klasy albo bąk?
A może już tylko świat wirtualny znacie
w tych tabletach waszych, przyklejonych do rąk?
Albo, trochę później, w bramie wystawanie
i w nich z kolegami potajemne picie
pierwszych alkoholi, podebranych tacie,
które to na całe zapamiętam życie.
W koleżance z klasy pierwsze zakochanie,
o którym przecież ona wcale nie wie!
Bo tylko to się końskie do niej zalecanie
było wszystkim co ku niej wydobyłem z siebie.
OK, boomer – nie mówcie. Nie róbcie przykrości
staremu pierdzielowi, co tęskni do młodości.
***
Znów to jest sonet pozakonkursowy ze względu na użycie słów ze (wspaniałego!) Sonetu Słów Zakazanych. Niemniej, zdecydowanie jest to #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem . I może nawet #poezja , gdzieś obok naszej zabawy #nasonety.
Aleś Ty sentymenalny;)
Zaloguj się aby komentować
Mój pierwszy sonet di riposta w IV edycji bitwy #nasonety . Tak szczerze powiem, że miałem problem z weną, nie wiedziałem o czym napisać, lecz z pomocą przyszło mi życie
***
"O pracowitości"
Wy na Wigilii smacznie szamacie.
Po karpiu zaraz podjeżdża pstrąg.
Ja teraz w pracy spinam swe gacie.
Z rodziną dziś mam pewny rozłąk.
Czeka mnie dziś w nocy czuwanie.
A Wy z sałatką właśnie walczycie.
Nie dla mnie dziś biesiadowanie.
Za to Wy rybki se dołożycie.
Ja będę j⁎⁎ać w tym bantustanie,
żeby nie siedzieć o samym chlebie.
Można by rzec od losu dosranie -
być dziś w robocie to jest badziewie.
Lecz mnie to nic wcale nie złości.
Nie dążę chociaż do otyłości!
***
Była to moja odpowiedź na ten oto sonet di proposta: https://www.hejto.pl/wpis/bo-w-zyciu-tak-to-bywa-ze-bitwa-na-sonety-trwa-i-czasem-piorunami-sie-zdobywa-do
Trochę tam podkoloryzowałem na potrzeby artystyczne, bo na Wigilii już dziś byłem i nażarłem się pod korek
***
Teraz najważniejsza część, bo ten sonet był tylko pretekstem do tego, żebym mógł Wam wszystkim życzyć zdrowych, wesołych, spokojnych, przepełnionych weną i artyzmem Świąt! Bawcie się dobrze i wypoczywajcie!
Była to #tworczoscwlasna z kategorii #poezja w IV edycji bitwy #nasonety opubikowana we wspaniałej kawiarni #zafirewallem
@splash545 Ależ mi się te dwa ostatnie wersy podobają! Dokładnie wpisują się w tę piękną filozofię życiową !
Choć to nie te święta.
@splash545 wesołych!

Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Wesołych świąt!
#hejto #swieta #poezja

Zaloguj się aby komentować
Ależ mam dzisiaj wenę! A ten temat to mi się chyba nigdy nie znudzi! – czego zresztą wyraz dałem w poniższym wierszydle. Kolejna di risposta do wspaniałego sonetu di proposta , tylko tym razem poza konkursem #nasonety , a to przez powtórzenie, proszę ja ciebie, „rąk”, „gniewie” i „ciebie”.
***
– No nie podołam kolejnej racie!
Banknotów plik z portfela mi wsiąkł!
Ale tak to już jest, gdy się odprawiacie
z pomocą naziemnej obsługi rąk.
Kiedy to spóźnionego sonetu pisanie
zupełnie pochłonie was, całkowicie.
Kiedy to ciętej risposty składnie
rozpoczynacie w dzień lotu o świcie.
A wiersz ten wspaniały! – to moje wyznanie,
mimo że ku mnie utrzymany w gniewie.
Na wieczność masz teraz moje uznanie:
przez jego to pryzmat właśnie ja będę już zawsze wspominał Ciebie.
Więc, droga Pacho, nie ma co się złościć
o te DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY złotości.
***
Do pozdrowień spod poprzedniego wierszydła dołączam więc Wam teraz kolejne życzenia. Tym razem pieniędzy. Może nawet więcej niż DWUSTU SZEŚĆDZIESIĘCIU CZTERECH złotych.
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Oto przed Państwem moja pierwsza propozycja sonetu di risposta w czwartej edycji bitwy #nasonety . Jest to mniej wspaniała odpowiedź na wspaniały sonet di proposta koleżanki @moll .
W ostateczności
– I jak tam, mordo? – Słabiutko, wariacie.
Słyszałeś może, że Łysy gdzieś wsiąkł?
Tak kminię, że może pierdzieć przy kracie
i zacząć sypać, gdyby się zląkł
kiedy sam prorok tam przed nim stanie
i gadkę zapoda, że będzie bicie,
kiedy mu powie, że przesłuchanie
jak prowadzone jest, nie stoi na kwicie.
Nazwiska, adresy psiarnia dostanie
i przyjdzie kitrać się nie u siebie.
Czas ciężki wtedy dla nas nastanie,
czas będzie tak ciężki, że o ja j⁎⁎ię!
– Nie peniaj, mordo! Ot, co tam: to tylko paru skrojonych gości.
Po wadze najwyżej w zawiasach będzie. A to i tak tylko w ostateczności.
***
Pozostając w klimacie powyższego wierszydła, zamiast życzyć Wam wesołych świąt, przesyłam pozdrowienia do więzienia.
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
O cholera, kolega jest gitem!
Też pozdro i wesołych mordeczko
@George_Stark za Łysego mieliby niby wsadzać, za czterdziestkę piątkę? Sam się poszedł pruć na psy, frajer.
Zresztą po mieście chodziły słuchy, że włosy stracił jak głową robił przy psim sprzęcie i mu od takich przetarć owłosienie się wytarło. Męskiego uda potrafią być dosyć szorstkie.
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja
złotowłosej
dziecinko, musisz uważać -
ruchome kalejdoskopy przesuwają chmury,
powyżej linii horyzontu każdy atom w pokładach drży i krąży.
przemieszczające się ładunki miażdżą najtwardsze tafle,
iskra rozpada w pojedyncze ziarna, by uwydatnić szczegół.
rozkładasz dłonie jakbyś chciała bezgłośnie przyjąć deszcz
- miękkość rozgrzanych opuszków chłonie dźwięk,
jednym mrugnięciem przerzucasz galaktyki w niebyłe.
zawieszona gdzieś pomiędzy,
łapiesz na rzęsy płatki - błoga chwila
szkatułek wyłożonych atłasem.
za progiem ciszy
zajrzysz pod skrzące szkiełko,
rozetrzesz śnieg w poszukiwaniu drobinek ciepła,
a świat się stopi, spływając po policzku
zaróżowioną łzą.
Zaloguj się aby komentować
Krótka piłka
Rymy: Rybi - głowa - chybi - połowa.
Temat: archeologia
Miłej zabawy
#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
@plemnik_w_piwie
Na stojaku szkielet rybi
Górę wieńczy ssaka głowa
Czasem archeolog chybi
Lecz zgadza się często połowa
nie do końca archeologia ale nic lepszego nie wymyślę teraz
Swąd od babki czuć rybi
Spadnie zaraz jej głowa
I jeśli plan nie chybi
Dla mnie spadku połowa!
Wnet uderzył zapach rybi
Do środka zajrzała głowa
Coś popsute tu, ani chybi
Do wywalenia weków połowa
Przekopywanie piwnicy, chyba można podciągnąć pod archeologię
Zaloguj się aby komentować
Nie wytrzymałem! Oberwało się szmacie!
Siarczysty najpierw policzek, następnie gong
Żuchwa jej się obluzowała jak w Passacie
Próg. Ale sza! Mój to jest Podziemny Krąg
Czego beczysz, nic to, żadne wykrwawianie...
Miłość niejedno ma imię, usłyszysz to na płycie
Wielkich artystów. Przekonij ból, spławianie
Emocjonalne... Zaraz się zacznie siniaków krycie
Jedni mają o sobie wielkie mniemanie
My mamy siebie nawzajem, żyjemy o chlebie
I wodzie. Nie mów do mnie per "patafianie!"
Zachowujmy maniery, nie żyjemy w chlewie.
Między nami coraz większe odległości
Między nami coraz więcej złości
______
Tak jakoś temat wyszedł po przeczytaniu tego sonetu od Moll do takiej muzyki:
https://www.youtube.com/watch?v=nO0Z8tjnEGQ&t=187
I po odbębnieniu treningu to rękoczyny same się na głowę nasuwają xd W utworzeniu tego dzieła nie została skrzywdzona żadna kobieta!
Oryginalny sonet oraz zasady zabawy na sonety tzw. ripostowe @moll :
https://www.hejto.pl/wpis/bo-w-zyciu-tak-to-bywa-ze-bitwa-na-sonety-trwa-i-czasem-piorunami-sie-zdobywa-do
#nasonety #poezja #zafirewallem
Niepokojące lekko
@DiscoKhan spodziewaj się niespodziewanego! Brutalne, acz (niestety) prawdziwe
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
Od Autora
Najdrożsi Czytelnicy! Jest już sobota, czyli weekend, wobec czego – jak to w weekend – oddaję w Wasze ręce kolejną księgę tego lirycznego gniotu pisanego ku eozśmieszeniu serc, a więc trochę inaczej niż robił to pan Sienkiewicz. Zresztą, on nie pisał wierszem, to po co gościa w ogóle wspominać? Wcześniejsze zdanie – to piszę dla własnego bezpieczeństwa – to zdanie o publikowaniu w weekendy, nie oznacza jednakowoż, że jeśli Pan Jerzy do tej pory ukazywał się w miarę regularnie, to dalej tak będzie. Nie mogę tego obiecać, bo nie jestem tego pewien. Ale się postaram. Niemniej mam nadzieję, że jesteście z premiery kolejnej księgi choć trochę zadowoleni, bo choć trochę na nią czekaliście. Tak jak, mam nadzieję, będziecie na pozostałe księgi również trochę (chociaż krótko, bo tylko tydzień) czekać.
Wspaniały czeski autor, pan Jaroslav Hašek we wstępie do wspaniałego zbioru swoich wspaniałych tekstów, które pisywał do rozmaitych czechosłowackich gazet, a który to wstęp również sam napisał (jak w nim przyznał, z racji tego, że nie potrafił znaleźć nikogo, kto zrobiłby to lepiej – któż bowiem wie lepiej, co autor chciał powiedzieć, niż samże autor właśnie), zawarł myśl, że w dobrym tonie jest kiedy autor we wstępie podziękuje komuś (najlepiej redaktorowi), a w tonie jeszcze lepszym jest, jeśli wszelkie błędy weźmie na swój kark. Wobec powyższego: dziękuję za owocną współpracę redaktorowi tej księgi. Bez Ciebie nie wyglądałaby ona tak, jak wygląda i nie odniosła by takiego sukcesu, jaki być może odniesie. Wszelkie natomiast nieścisłości, pomyłki czy błędy są tylko i wyłącznie winą moją, czyli winą autora.
Ten wspaniały zbiór wspaniałych tekstów pana Haška, gdyby kogoś to interesowało, w Polsce został wydany pod wspaniałym tytułem Medytacje nad kuflem piwa. Polecam lekturę. Choć, tak mi teraz przyszło do głowy, że mogłem się pomylić i tej obserwacji nie opublikował wcale pan Hašek (nie mówię, że nie poczynił: mógł przecież poczynić, a nie opublikować), a ja czytałem to w którymś ze wspaniałych zbiorów wspaniałych felietonów wspaniałego pana Umberta Eco: Zapiski na pudełku od zapałek lub Jak podróżować z łososiem. To są te same teksty, tylko w innych tłumaczeniach. Ich lekturę również polecam.
Albo może to było jeszcze gdzie indziej? Nie jestem pewien. No cóż: późno już jest. Mogło mi się coś tam pomylić, prawda?
No właśnie: jest już późno, więc tyle tytułem wstępu. Wy pewnie, jeśli w ogóle to przeczytacie, to zrobicie to raczej rano. Mam nadzieję, że lektura tego gównianego poematu umili Wam ten Wasz poranek. Na przykład umili poranny pobyt w toalecie, które to miejsce gorąco polecam jako idealne do oddania się lekturze tego wiekopomnego dzieła pisanego, brawurowym momentami, ale jednak trzynastozgłoskowcem.
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
***
Księga IV
Nadal w Grecji
Koniec imprezy – Noc w apartamencie – Śniadanie – Awantura
Impreza trwa na dobre: lekko już wstawieni
rzeczną wodą: tańczymy! Się przekrzykujemy:
– Jakie twoje imię? – pada gdzieś tam z sali
– wybacz mi, bom zapomniał. Chyba nam tu dali
wody prosto z Lete, rzeki zapomnienia!
Z drugiej strony: dobrze! Wyrzutów sumienia
nie będzie na myśl co my też tutaj robimy.
A więc i my, narrator, zasłonę spuścimy
milczenia na to, co też wtedy tam się działo.
Jedna tylko rzecz jeszcze: wpada bowiem śmiało
na salę dwóch gości, a wściekłość na ich licach,
zmusza mnie wręcz do tego, bo o nich napisać.
Bo w krzyk oni tak: – Jest już w pół do trzeci!
Można tak trochę ciszej? Usypiamy dzieci!
A byli to, fakt ten sam zaświadczam uczciwie,
ci panowie: @Piechur oraz @plemnik_w_piwie .
I cóż mieliśmy zrobić? Impreza skończona!
– I dobrze – tak mówi @moll – bom trochę zmęczona.
Chodźmy już do pokoju, muszę się położyć
bo inaczej do jutra to mogę nie dożyć.
Ja, w odruchu rozpaczy, pytam się jej wprost:
– W pokoju jest gorąco, nie wolisz pod most?
I argumentów mnóstwo mam jeszcze, lecz milczę
bo Pacha mi posyła spojrzenie swe wilcze.
Mówić mi nic nie musi: jeszcze słowo jedno,
nigdy już się nie przyssam – ja wiem to na pewno.
A więc znów nasz apartament, numer sto dziesięć.
Panie, to widać: zmęczone. Na sen mają chęć.
Ja natomiast przeciwnie: Pachę bym wymłócił
i – po prawdzie – to później i na @moll się rzucił.
– „A może by tak trójkąt?” – myśl przychodzi chora;
w końcu: skoro Grecja, to i Pitagoras!
No przypiliło mnie mocno, karwasz jego twarz!
Przypiliło tak, że dobry byłby nawet Splash!
– „Tak, w ramach zwiedzania, może bym spróbował
i tej miłości greckiej? Splash! Gdzieś ty się schował?!”
Nic z tego jednak! @moll , choć lekko utyka
zmierza wprost do sypiali, krokiem lunatyka.
(Z jakimś kajakarzem tak się wytańczyła,
że aż sobie kolano ciut nadwyrężyła.)
I pada na wyro! A nim dotknie pościeli,
Morfeusz i Hypnos w objęcia ją wzięli.
A ja? Patrzę na Pachę i wzrok mam maślany:
– Nie takie, miła – mówię – były nasze plany.
– No wiem. Wiem, kochany – Pacha na to rzecze –
Ale, co się odwlecze, to nam nie uciecze.
Aż nagle z sypialni, piekielnym odgłosem,
który @moll wydaje gdy, miast oddychać nosem
przez sen, uszy nasze kala: chrapać zaczyna!
– „Miały być wakacje” – myślę. – „A co jest? Kpina!”
@moll dźwięki wydaje, tak jakby w Hadesie
męki jakieś cierpiała. Albo na sedesie.
Ja z Pachą czułości wymieniamy trochę:
– Dobrze – mówię w końcu – idę spać na sofę.
A Pacha do sypialni, tam gdzie @moll tak chrapie
i usnąć tam nie może, pod pachą się drapie.
Aż nagle: chwila ciszy! Pachy sen już bliski,
ale: nic z tego! Z @moll bowiem głos niski
dobywa się, w mroczne wkraczający basy:
– MEMENTO, K⁎⁎WA, MORI! WY GŁUPIE K⁎⁎⁎SY! –
Pacha z półsnu wyrwana, zaczyna się trzęść
bo przez @moll przemówił straszny sam Pratchetta Śmierć!
– Śmierć! Chcę z nim pogadać! Jestem tego łasy! –
to krzyczy nagle Splash, wyskakując z szafy,
tak jak z Kition Zenon czy z konopi Filip.
– Dajcie, dajcie pogadać! Dajcie moi mili!
Lecz ze strony @moll : cisza. Splash: gęba niczym karp.
Nie pogada z kostuchem, jak mistrz Polikarp.
– Splash – miast śmierci, ja pytam – pojąć nie potrafię
co ty, do cholery, robisz w naszej szafie?!
– Sonet tam układam! I jeszcze wersów parę:
a zamknę rozważania! Jak Aureliusz Marek!
– To układaj – mówię. – Tylko cicho. Chcemy spać.
Tym bardziej, że – szczęśliwie! – @moll przestała chrapać.
I tak to właśnie minęła nasza grecka noc:
Splash: szafa, panie: łóżeczko, ja: sofa i koc.
Rano (o trzynastej) obudził nas śpiew cykad.
Nie żeby za oknem, tylko jakby z Cyklad
niesiony z leciutką był bryzą przez morze.
Tylko zapachu bryzy nie czuć… O mój Boże!
Bo zaraz po słuchu, z lekkim opóźnieniem
to wyrwało się ze snu i me powonienie.
Te zapachy: poezja! Rymy aromatów!
Ryb pieczonych, warzyw, przypraw… chyba z kwiatów?
Choć po spaniu na sofie trochę źle się czuję,
radość mnie rozpiera! @moll w kuchni króluje!
Zupełnie niewyspana, no i całkiem bosa,
moja Pacha wychodzi, a czubek jej nosa
robi za przewodnika. – Ryżyk daje radę
zawsze. Lecz tutaj czuję pieczoną doradę.
Musiałam, widzicie, w Grecji wylądować
żeby podniebieniu trochę pofolgować –
tak mówi. A ja na to krótko: – Moje damy,
gadać to tu nie ma co. Siadamy! Śniadamy!
I choć lewą ósemkę toczy mi erozja,
to istna się w gębie rozpływa ambrozja!
– @moll ! To było wspaniałe! Jak ci wynagrodzę
ten posiłek poranny? – A, pozmywać możesz –
tak mi odpowiada z uśmiechem złośliwym.
A i jeszcze dodaje: – Czas uczynić żywym
feminizm nowoczesny. Tak chce bowiem naród:
kobiety na traktory, mężczyźni do garów.
Ale to tylko w kwestii jest zmywania
bo się nie nadajecie nic do gotowania.
W kuchni innego pożytku z was nie ma
niechże w bój nas wiedzie Figur Magdalena!
Zaskoczony co nieco tą-że jej przemową
zmywam cicho talerze pod bieżącą wodą.
A duma moja męska katusze przeżywa
aż tu nagle myśl taka do głowy przybywa,
i zwracam się z nią do Pachy: – Moja miła!
Gdybyś tak gotować od @moll się poduczyła…
No nie dała mi skończyć, już przeszła do krzyku:
– Jeszcze jedno słowo i, jak ten od cyników,
no, jak mu? Diogenes! – dziś będziesz spać w beczce!
No? Słucham? Chciałbyś może dodać tu coś jeszcze?
– Nie – odpowiadam chłodno, jak pomnik ze spiżu –
ale, skoro o żarciu, do tematu ryżu
może byśmy przeszli? Tego, co żonie Splasha
ukrycie przesyłasz. Gdzie w tym miłość nasza?!
Gdzie są nasze śniadania, obiady, kolacje?!
Pacha, gdzie jest to wszystko? Ja cię na wakacje…
– Hola, hola! – przerywa – pamiętaj ty o tem
że też i moje ciężko zarobione złote
w kołchozie, całe DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY,
poszły na te wakacje! Do jasnej cholery!
– Te złote to była w konkursie nagroda! –
ja atak jej odpieram. – Nie! Nagrody szkoda
byłoby na wyjazd z takim niewdzięcznikiem,
co docenić nie umie kiedy go ryżykiem
dla zdrowia jego tylko leciutko podtuczę!
Od @moll się ucz, mi mówi! Lecę i się uczę!
Na to @moll się wtrąca: – Wiecie, ja wam z rana
gotuję, a wy? Takie, żem zakłopotana,
awantury tu przy mnie sobie urządzacie.
Serio, gdy już musicie, gdy kłócić się macie,
róbcie to sobie gdzie indziej. Gdzie? Ja tam nie wiem.
Radę dam wam tylko: nie utknijcie w gniewie.
Kłótnie wam się zdarzą, tak bywa w miłości.
Lecz gódźcie się po nich z pomocą czułości.
Mnie na to łzy w oczach niemęskie stanęły:
mało brakło a miłość diabły by nam wzięły.
Pacha jest przytomniejsza, słowa te gorące
wypowiada: – Przepraszam, me kochane słońce.
– Nie, to ja cię przepraszam – tak odparowuję
i ten wzrok już jej widzę, i że się szykuje
nam tu spięcie kolejne: kto winien przeprosić.
Tak jak i wiatr przed burzą zaczyna przynosić
na spokojne niebo znikąd ciemne chmury,
tak wieje nam tu grozą nowej awantury.
Szczęściem znowu w rozmowę @moll nam wtrąca się:
– Fajnie, że tak oboje siebie przepraszacie!
To teraz razem idźcie gdzieś pospacerować
a ja tymczasem obiad będę nam gotować.
To będzie uczta która wzruszy wasze wargi,
choć niewyszukana, jak w barze u Hargi
z najlepszymi żeberkami; w książce Mort,
pisał o nim sam sir Pratchett. Szkoda, że nie lord.
Ogromnie mi tenże @moll pomysł przypasował
więc do Pachy kieruję takie oto słowa:
– Ja przecież wiem o tym, dobrze cię znam, kochana,
ty bywasz coś rankami zwykle niewyspana
a wtedy pokazujesz drugie swe oblicze.
–„Chociaż – tak myślę sobie – „przecież na to liczę
że po nocach wysypiać ci się raczej nie dam.
Tak źle i tak niedobrze! Bieda, będzie bieda!
Mąż taki ze mnie będzie trochę pokrzywdzony:
albo się wcale przyssać nie uda do żony
albo co rano znosić jej humory będę.
I jeszcze ten ryżyk. I Splasha żona! Błędem
czyżby jednak było się na nią zdecydować?
Głupim! To moja Pacha! Umie oczarować!”
Z wnioskiem takim to z myśli monologu
przechodzę więc dalej z Pachą do dialogu:
– Wiesz, myślę, że @moll ma rację, dość już tej wojnie,
naprawdę powinniśmy pogadać spokojnie.
Dzień dzisiaj jest tak piękny, może na spacerze
wyjaśnimy tę sprawę, pogadamy szczerze?
Pacha się na to zgadza, biegnie do sypialni.
Za chwilę w outficie, prosto jak ze szwalni
w drzwiach się pojawia i zęby do mnie szczerzy:
– Ja jestem już gotowa! Gdzie idziemy, Jerzy?
Coś mi tu nie gra. I mówię: – Pacho, ma miła,
może byś tak przed wyjściem chociaż się umyła?
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2023
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Wspaniały odcinek. Za Zenona, Marka no i Diogenesa też, daję 11/10!
– MEMENTO, K⁎⁎WA, MORI! WY GŁUPIE K⁎⁎⁎SY! –
A to, to już w ogóle mistrzostwo
Przypasował mi ten odcinek mocno, poranek umilony bardzo.
Czekam niecierpliwie na dalsze części.
@George_Stark nie dodam niczego ponad to, co już napisali poprzednicy. Świetnie się czytało i humorek z rana od razu lepszy
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Witam wszystkich serdecznie. Wychodzi na to, że moja kolej 🤦♂️. Niezasłużenie moim skromnym zdaniem, ale nieważne. Bawimy się dalej. Rymy na dziś: skrywana - ściana - pada - gada. Temat to sąsiad/sąsiadka. Pomysłowości!
#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
Czujność jej zwykle jest nieśmiało skrywana.
W oknie niewidoczna niczym zwykła ściana.
Wzrok jej na podwórko bacznie jednak pada.
Później z sąsiadkami o tym wszystkim gada.
Rzecz ta nigdy nie była skrywana,
W tym bloku z papieru każda była ściana.
Sąsiadka jęczy, wazon na podłogę pada,
O tej upojnej nocy nie tylko cała klatka gada.
Najpierw to chciałem powiedzieć, że dawno nie miałem tak radosnego powrotu z roboty. I to nawet nie za sprawą czterech wolnych dni z rzędu (choć też), ale przede wszystkim za sprawą tych cudowności przezabawnych, które tutaj powypisywaliście. Świetnie Wam temat podszedł – sama radość we mnie!
No i teraz moja propozycja. Dziś jedna, bowiem temat „sąsiad/sąsiadka” udało mi się połączyć ze Związkiem Radzieckim.
Oto i proszę:
Bojaźń wodza przed Mongolią długo była skrywana,
aż na granicy mur powstał ukryty – że niby to tylko ściana.
Nikt już nie przemyci do Związku z ryżem mongolian-pada
I słonie też już nie przejdą – tak nam sam Stalin gada.
Zaloguj się aby komentować
**PODSUMOWANIE III EDYCJI BITWY #nasonety**
Dziś zaszczyt kopnął mnie w d⁎⁎ę i mogę zrobić podsumowanie naszych sonetowych zmagań. Dlatego też nie będzie żadnego ładnego graficznego podsumowania, gdyż nie mam możliwości takowego zrobić.
Skoro robię podsumowanie, postanowiłem udzielić sobie pozwolenia na wybranie zasad co do oceniania sonetów w tej edycji, a w konsekwencji czego do wyboru zwycięzcy.
Kryteria oceniania w edycji 3 bitwy na sonety:
Sonet z najwyższą ilością piorunów - wygrywa.
Jeśli, ktoś napisał większą ilość sonetów miał po prostu więcej szans na zdobycie piorunów pod różnymi sonetani, co wydaje mi się sprawiedliwe. Jak komuś się to nie podoba, nic mnie to nie obchodzi. W następnej edycji kto inny ustali zasady.
Postanowiłem, też dopuścić wszystkie sonety, które zostały otagowane, także te niespełniające wymogów.
Sonety biorące udział w konkursie:
1. Mollowa di riposta - 16
2. O nocnym moll nagabywaniu - wizja mocno artystyczna - 11
3. Za chleb – wolność - 11
4. Samorozwój - 14
5. Dryfując bez bomu - 8
6. Ten dzień - 11
7. Sternik - 9
8. Jak wyobrażam sobie zżyte małżeństwa starej daty oraz do jakich wybiegów zmusza nas współczesny, pędzący świat - 9
9. Uliczna kramarka - 12
10. Wspólny poemat - 9
11. Łosiowy pozakonkursowy - 10
12. RYŻOWE POLE MIŁOŚCI - 11
13. Święta w domu - 7
Ogłaszam zwycięzcę - @moll !
Gratuluję wygranej!
Czeka Cię teraz zaszczyt napisania, bądź wybrania sonetu di proposta na kolejną edycję.
Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom, bardzo mnie cieszy, że jest nas coraz więcej. Szczególne podziękowania dla @Moose i @moll . Mam nadzieję, że w przyszłej edycji również pokażecie na co Was stać.
Chciałbym też zaproponować, żeby poza głównym konkursem zrobić głosowanie wśród uczestników na twórcę, który Waszym zdaniem najbardziej się Wam spodobał w tej edycji. Piszcie swoje typy w komentarzach. Jak ktoś ma chęć zagłosować spoza uczestników, niech też głosuje, a co mi tam.
To były zmagania w #poezja była tu tylko #tworczoscwlasna oczywiście w kawiarni #zafirewallem
#podsumowanienasonety
Komentarz usunięty
@UmytaPacha Najpierw miałem taki plan, a później stwierdziłem, że walić, niech będzie byle jak
@DiscoKhan A co to za niemy protest czy co?
@splash545 nie, brak mi słów ze wzruszenia po prostu.
Dobra, ok, to ja oddaje swój głos pozakonkursowy na @George_Stark Jestem pod wrażeniem, że nawalileś tych sonetów więcej ode mnie. No i każdy był świetny, przypasowały mi mocno
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry drodzy Rymokleci!
Dopadły mnie na tej emigracji jakieś tęsknoty za ojczyzną – jak Mickiewicza normalnie! A że okres świąteczny, to mi się jedno z drugim jakoś połączyło. Proszę, oto poniżej moja ostatnia propozycja w bitwie #nasonety:
***
Święta w domu
Parasol w kącie stoi zmoczony
a deszcz za oknem jak szum pacierzy:
kolejny grudzień deszczem kreślony,
tęsknię za takim, co śnieżył.
Brakuje tego, co człowiek już przeżył
gdy jeszcze nie był zmęczony,
gdy jeszcze "że wszystko mogę" wierzył
w naiwność swą zanurzony.
Kiedy kolędy fałszował o świętym,
albo choinkę ubierał przejęty;
głos siostry: – Na czubek: ta gwiazdka z kartonu.
Nie brakiem potraw dwunastu jestem przejęty,
nie brakiem prezentów ogromu;
ja tęsknię za dziecka świętami w domu.
***
Dziękuję.
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Komentarz usunięty
@UmytaPacha W Holandii. Nie jak Mickiewicz, ale niedaleko całkiem.
@George_Stark To koledze weny tam raczej nie braknie
Zaloguj się aby komentować