#perfumy

524
8984

Proszę alkoholowego państwa, najlepszy rum jaki ziemia nosiła właśnie został zatowarowany w Domu Whisky (to chyba jedyne powiadomienie jakie ustawiłem w życiu), także bierzcie i pijcie z tego wszyscy bo polecam w c⁎⁎j.


https://sklep-domwhisky.pl/product-pol-12240-Rhum-Contra-Bando-Calidad-Superior-5-letni-38-0-7l.html


#alkohol i

#perfumy bo, jak kolega @BND dobrze wskazał, VANILLE HAVANE to jest 1:1 to - więcej to wącham niż piję


edit: żebu nie było - @BND przypomniał mi nazwę perfum, to ja twierdzę że to jest 1:1

5 lat to niezawiele. Nadaje się to w ogóle do picia solo? I kluczowe pytanie - ta wanilia jest w bukiecie tego rumu czy to jakiś aromatyzowany wynalazek. Kiedyś kupiłem Spytail który miał mieć nuty wanili a okazało się że jest tak mocno aromatyzowany że musiałem pić z kolą.

Zaloguj się aby komentować

Flakonik na sprzedaż.

Mabra - Fleurs Encensees

Wyjściowo 30ml z ubytkiem jak na foto.


Flowers incensed with 100% natural oud and frankincense. One from Thaliand, the other from Somalia. Natural incense that blends perfectly with Southeast Asian flowers.


Rzemieślniczy wyrób z 2022roku. Ma lekki funk a może i nawet średni. Wyprzedany i niedostępny. Gość robi małe partie i nie wraca ponownie do tematu.


500 złociszy z wysyłką


#perfumy #stragan

3149e2ad-7175-4208-9318-9ad78db69bd4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Trochę wypadłem z perfumowego obiegu i chciałem się spytać o dwie rzeczy:


  1. Widzę, że rynek klonów rozwinął się niesłychanie i chyba nawet zdominował branże. Parę lat temu to zazwyczaj jednak był szajs i z oryginałami miały może i nawet sporo wspólnego, ale jakościowo odstawały. Jest lepiej czy nadal tak samo?

  2. Nawiazaujac do pierwszego pytania, kojarzy ktoś klona DHP - Gary's Den FOMO? Popełniłem straszną zbrodnie i 1.5 roku temu sprzedałem za grosze ubytkowy flakon DHP, a teraz widzę, że ceny są kosmiczne, a nowa wersja to zupełnie nie ta liga.


PS Jakby ktos chciał to mam na sprzedaż zafoliowany Nishane Fan Your Flames X 100ml za 450zł.


#perfumy

1 - to zależy


Ja raczej klonów unikam ale muszę przyznać, że są miłe wyjątki (np część zapachów Alexandria Fragrances, Athena Perfumes też daje radę). Nie sprowadzałbym wszystkich klonów do jednej kategorii.

@JohnnMiltom w skrocie, klony to dalej klony, jest ich tylko wiecej

Tego FOMO nie znam, ale jak lubisz DHP to kup DHP, mozna znalezc za 6-8 zl za ml jeszcze czasami

Zaloguj się aby komentować

@Earl_Grey_Blue dzisiaj mój blendzik wetyweriowy, nie mroczny, nie ziemisty, raczej radosny z cytrusowymi podtonami lecz wciąż głównym graczem jest wetiwer który pachnie podobnie do tego który jest nam prezentowany w perfumach Guerlain. Mixed media lecz znakomita większość to naturalsy, moim zdaniem lepsze niż Thebes. Mam zamiar zrobić mroczna wersję tego zapachu, tylko trzeba poszukać odpowiedniego wetiweru

4d4011d9-d084-4815-9d60-d0de869089d6

Zaloguj się aby komentować

Obiecałem podzielić się wrażeniami po zapoznaniu z nowymi zapachami od Sultana Pashy na początku tygodnia, lecz niestety czas nie pozwolił, za co przepraszam tych którzy oczekiwali.

Opisy to bardziej pierwsze wrażenia, niż wnikliwe recenzje, ale myślę dadzą obraz czego można się spodziewać.


Irisoir - otwarcie syropowate, owocowe (brzoskwinia) z odrobiną bursztynu, szybko pojawia się puder z irysa z ale też jego marchewkowo-ziemista forma, za którą akurat nie przepadam, do tego w tle sucha i trawiasta wetyweria. Na szczęście mimo podbicia wetywerią te ziemisto-marchewkowe aspekty irysa szybko odchodzą w cień i robi się maślanie, choć puder nadal obecny, ale brzoskwiniowy syrop fajnie to balansuje.


Joyeux - szałwiowa bomba w otwarciu, po chwili dochodzi nieco szorstka ale słodka lawenda, całość jest bardzo czysta i świeża, w towarzystwie zielonych akordów z nieśmiało wychodzącą miętą. W tle drzewo cedrowe z którego sączy się słodka żywica a do tego trochę skórki, pachnie to bardzo klasycznie i baza kojarzy mi się z Et Pourtant od Henry Jacques.


Thebes - trochę dziwne otwarcie, jakby mineralne z ziemistymi nutami, ale przełamane mydlinami i słodkim kwiatowym pudrem musi tam być irys i róża oraz aldehydy, a poza tym ciężko mi coś wskazać. Z jednej strony pachnie to retro, ale z drugiej nowocześnie. W bazie wychodzi sucha i trawiasta wetyweria podobna jak w Irisoir, ale przełamana wilgotnym mchem i słodkim bursztynem. Jest bardzo elegancko, żadnych piwnic, stęchlizny itp., jeśli mnie pamięć nie myli to klimat Roja Vetiver Parfum.


Quintessentially Amber - słodko-słona żywica, nieco cytrusowego kadzidełka i syropowata róża, całość w otoczeniu przypraw na drzewnej bazie. Można powiedzieć, że klasyczny ambrowiec, ale został świetnie zbalansowany, nie jest tak ulepny i toporny jak to w tej kategorii bywa; kojarzy mi się z Etro Ambra.


Podsumowując, nic mną nie wstrząsnęło, ale jest dobrze, z przyjemnością ponoszę i lepiej przyjrzę się globalnie. Kompozycje nie są szczególnie złożone i bogate, raczej liniowe, ale nie płytkie; niemal każda też mi coś przypomina, z czymś się kojarzy, więc czegoś nowego nie odkryłem; jedynie Irisoir jest powiedzmy w jakiś sposób unikalny. Do jakości składników nie mogę się przyczepić.

Póki co Joyeux najbardziej wpisuje się w mój gust. Ciekawym wydaje się też Quintessentially Amber, choć bursztynowe zapachy nigdy do mnie nie przemówiły, ale może ten to zmieni? Wetyweria to również nie mój składnik, lecz Thebes nosił się bardzo komfortowo. Irisoir stoi przed nie lada wyzwaniem, bo w zasadzie idealnego irysa mam w postaci Iris Ghalia od Ensara.


#perfumy #recenzjeperfum

6df4f346-1eb5-4e57-8310-6825a3cfea53

@pomidorowazupa ja mimo ciekawości wielkich nadziei sobie nie robiłem, bo od jakiegoś już czasu większość to raczej rozczarowania

@pomidorowazupa U mnie podobnie. Szczerze, to dawno sie tak nie zawiodlem zadnym zapachem jak tymi od Sultana Pashy teraz. Dam im oczywiscie szanse bo to narazie na szybko po odbiorze z paczkomatu wrazenia. Ale ja to widze zdecydowanie bardziej krytycznie niz opisal @pedro_migo

@pedro_migo przefajna lekturka! Colab z Carbonnelem mógł pójść dużo gorzej. Teraz czas na Maksima który też z nim kręci zapachy

Zaloguj się aby komentować

dla kogos kto zastanawia sie jak to pachnie to pachnie to jak tabah e ishq od jogi, mniej zielony, bez aksamitki ale z jasminem i pizmem. Jednak glownym graczem jest tu wietnamski oud

Zaloguj się aby komentować

-Ajmal Wisal Layl 48/50ml 90

-Aqualis Origin 50ml nowy 300

-Jazeel Amsterdam Intense 55/100ml tester 95

- Oud Elite Sharqi 100ml 300

- Rasasi Dhan Al Oudh Safwa 40ml 50

- Zakir Gafur / Ahom World Karnaphuli 50ml 800

- Eight & Bob Original 150ml 425


InPost 18


#perfumy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ankoku Senso - 1050 PLN - brak kilku psików

Layali - 400 PLN - 6ml - brak pudła

Lubani - 780 PLN - 16ml bez kilku psików

Alas Purwo - 600 PLN - 20-21ml

Tabac Dore - 850 PLN - brak kilku psikow


#perfumy

965ec7b9-7fd2-4c72-a59d-d5d5f359d0cd
adc42324-a123-484d-93c9-cb609a70c9a0

@Lekofi a to jakaś różnica jest? Pachnie tak samo jak zapamiętałem go kilka lat temu. Jedyne co się zmieniło to parametry - kiedyś po godzinie był blisko skórny, teraz czuć go przez cały dzień. Możliwe że bardziej żywiczny jest.

@pomidorowazupa moim zdaniem jest wyraźna roznica między gladkim korkiem a tym. Nowy pachnie jakby Tabac Dore zmieszać z Oud Monarchem. Wciąż dobre pachnidło ale nie za to go pokochałem

Zaloguj się aby komentować

@saradonin_redux to brzmi jak recenzja tanich arabów xD no może w otwarciu śmierdzi chemolem, ale jak się uspokoi po kilku godzinach to jest sztos

@testowy_test nie wąchałem zbyt wielu, ale jeszcze nie spotkałem taniego araba, który by przestawał śmierdzieć z czasem, wręcz przeciwnie - zupełnie jak w jakimś wersacze czy armanim - najgorsza taniocha zawsze wychodzi w bazie

@saradonin_redux ja też tak uważam, ale wystarczy wejść w tematy jakiegoś klona np. armafa cndim i zawsze jest komentarz że CIF z otwarcia znika po godzinie i wtedy nic lepszego nie ma xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Lechfree Zapach jest zielony, troche ziolowy. Ale nie w stylu aptecznym. Troche bardziej jak napar rumiankowy. Bardzo noszalny jak dla mnie, gdzies tam w tle jest nieco zwierza ale nieduzo. Taki troche wiosenny, zwiewny choc z charakterem. Ludzie porownuja do Slotha od Zoologist i faktycznie sa tu pewne podobienstwa.

Zaloguj się aby komentować

#perfumy

Dobry Dzień


Gdyby ktoś chciał potestować nowości z serii Chapter od Ajmal to zostało mi jeszcze kilka kropel z wykopowej rozbiórki:

Ajmal Chapter od 1 do 5 po 3,6 PLN/ml (IMO 5 i 1 przede wszystkim warte uwagi)


Standardowo:

Szkło; 3,0 PLN/szt.
Płatność: Blik/Revo
Wysyłka: własny kod / etykieta nadania lub DPD Pickup 8,50 PLN, Orlen Paczka 12 PLN, Paczkomat InPost 17 PLN

Realizacja: od strzała

9fe868d5-d03d-4532-9434-9709e2d9e8c2

Zaloguj się aby komentować

@testowy_test ponowne podejście po zwykłym i Black Iris i nadal ta krówka mnie męczy, jednak nie polubię się na tyle żeby go nosić, a nie będę trzymał na półce żeby dwa razy do roku się sztachnac, ale według mnie ten jest najlepiej zrobiony że wszystkich, nie znam tylko pierwszego rocznika Interlude

Zaloguj się aby komentować

#perfumy


Sprzedaje odlewki po które się nikt nie zgłosił z rozbiórek. Ceny daje poniżej cen z ph i zawierają już szkiełko.

Profumum Roma Aqua Viva 10ml - 75

Xerjoff Alexandria II 5ml - 42

Borntostandout Mud 5ml - 38

Borntostandout DGAF 5ml - 38

Borntostandout Smokin Gun 5ml - 38

Borntostandout Drunk Maple 5ml - 38

Borntostandout NANATOPIA 5ml - 38

Wysyłka Dpd do punktu 10 / InPost jak się zmieści mini to 12 lub standard 17

aac6d80d-2583-4789-8788-3c635868e005

Zaloguj się aby komentować

Hhhławek


Widywałem go wcześniej. Z wysoko położonego podwórka mojego domu był widok na cegielnię. Stał tam taki przyległy domek, w którym on mieszkał razem z mamą. Ludzie ją znali, bo jeździła na Ukrainie i rozwoziła listy. "Na Ukrainie", bo to taki rower był. Czasami wyprzedzałem ją swoim Ereliukasem 8 - zwłaszcza, kiedy jechała gdzieś pod górkę. Była gruba, a ja często miałem doczepiony do swojego roweru kawałek tlącego się... właśnie, takiej papierowej płyty izolacyjnej - coś jak dzisiejszy regips; takie brązowe, sprasowane tekturowe gówno, które podpalało się i na wietrze potrafiło się to dość długo tlić. Więc jeździłem szybko i udawałem... motocykl. Takie były czasy, nic nie poradzę. Klęła na mnie, że ją uduszę.


Jego nie znał nikt. Chodził do szkoły specjalnej. Nie było to typowe porażenie mózgowe; być może jakiś uraz z okresu prenatalnego. Zatrucie, niskie dochody albo c⁎⁎j wie, może od tego roweru. Myślę, że przyczyna dość prędko zaginęła w mrokach dziejów. Urodził się, jaki się urodził. Potem zaczął chodzić, potem jeszcze zaczął chodzić do roboty na cegielnię. Czasami widywałem go, jak kopie piłkę pod domem. I nie zdziwiłbym się wcale, gdyby dopiero po tym wszystkim zaczął mówić. Aż tyle to obchodziło wszystkich dookoła w tym je⁎⁎⁎ym znoju. Ważne, że oddychał.


Pewnego dnia łaziłem sobie po kałużach na pobliskim boisku szkolnym i myślałem sam do siebie, że ja to chyba nigdy nie umrę. Szkoła była tak blisko, że mój brat był w stanie regularnie wybijać z procy szybę w oknie pokoju nauczycielskiego. Nocą wychodził na dach i strzelał że śrutu, zajebanego z Fabryki Łożysk Tocznych przez kogoś tam. Takie to były czasy na zadupiu.


Zobaczyłem kątem oka, jak zapierdala do mnie w ten bardzo chłodny, deszczowy, wakacyjny dzień. Z piłką pod pachą. Mocno cofnięta żuchwa, górne zęby wystające ze szczęki do przodu - o wiele dalej, niż kończy się twarz człowieka. Krępa budowa, garb do wysokości czoła. Wyglądał, jakby po drodze musiał się przedzierać tą szczęką przez stojące mu na drodze powietrze. Niczym wymarły jaszczur, zapierdalał prosto na mnie.


- Khehhk, jehtem Hhhławek! Grahhh w pyłke?


- Okywihkhe! Nie no k.., oczywiście!


Byłem tylko o dwa lata młodszy od niego. Jednak, w wieku 10 lat miałem wrażenie, że mnie zabije tą piłką. Chlopak miał takie pierdolnięcie, że parę lat później, kiedy znaliśmy się już bardzo dobrze, pamiętałem chyba z pięć piłek, które zniszczył zbyt mocnym kopnięciem. Miał nieludzką siłę i niczego się nie bał. Wymyślił zabawę, w której ścigaliśmy się po otaczających boisko drzewach na czas. Trzeba było w jak najkrotszym czasie zrobić około stumetrowy odcinek, nie wchodząc na ziemię. Za to było 15 sekund kary. Były ze trzy takie miejsca, gdzie brakowało jednego drzewa, żeby było przejście, jeśli piłka wyleci poza boisko. Sławek przeskakiwał te miejsca jak małpa. Po kilku upadkach my - bo zaczęliśmy się kumplować w szerszym gronie - również się tego nauczyliśmy. Z czasem poznaliśmy każdą gałąź na tej trasie i z początkowych dziesięciu minut zrobiły się cztery, u niektórych trzy z groszami. Dzięki temu chłopakowi.


Pewnego dnia postanowiłem, że nauczę go mówić. Zgodził się. Spojrzał na mnie, mrugając od czasu do czasu. W ciszy. Pamiętam te jego blond falowane włosy i nigdy nie chowające się dwa zęby. Dziś uważam, że było to jedno z najbardziej uroczych, zamyślonych i oczekujących zmiany na lepsze spojrzeń, skierowanych w moją stronę.


Inni mówili na niego "Szczurek". Ja nie bawiłem się w konwenanse i mówiłem do niego "Hławek". Lubił to. Nie dawał się obrażać chlopakom - od razu bił. W miarę lekko, ale to i tak było zbyt mocno, żeby ktoś próbował się z niego śmiać. Dziś myślę, że gdyby był zwierzątkiem, ktoś wziąłby go do domu, kochał ponad wszystko i nigdy nie pozwolił skrzywdzić. Niestety - Hhhławek był człowiekiem. A dokładniej: khhłowiekiem. I późniejsze życie jego ułożyło się tak, jak na to wskazywały jego predyspozycje... Walka, porażki, rozczarowania, szczypta radości mam nadzieję.


Podczas wydobywania dźwięków Sławek korzystał głównie z miękkiego podniebienia - stąd te charki w twardych spółgłoskach. Trudność w spotkaniu się gornej wargi z dolną powodowała, że "p" i "b" odbijał od górnych zębów, co było do zrozumienia bez problemu, choć równocześnie przypominało analogicznie "f" i "w". Taki to Hhhławek był, proszę Państwa.


Zaczęliśmy od slowa "d⁎⁎a". Po kilku minutach Sławek z oczywistego dla siebie "gupa" przeszedł na wyraźne "d⁎⁎a". Z radości zaczął wykrzykiwać: "Duuupa, d⁎⁎a!" - niemal tak perfekcyjnie, jak walaszkowe skrecze z Niemena. Inne wyrazy z "d" również zaczęły brzmieć tak, jak "powinny". Przećwiczyliśmy jeszcze kilka innych, trudnych zwrotów. I szło mu naprawdę wyśmienicie. Nie znałem wtedy słowa "logopeda". U nas to wciąż była jeszcze epoka kamienia nazębnego a lekarz to był doktur po prostu. Wyjarałem tego dnia z pół paczki Radomskich z radości. Sławek nie palił. Nie pociągał go ten aspekt dorosłości. Dla niego dorosłość to było wyklepanie dwóch tysięcy cegieł o świcie, "skantowanie" w południe oraz zwiezienie ich pod szopę i poukładanie w słupki wieczorem. Chyba, że w ciągu dnia spadł nieoczekiwany deszcz, to jeszcze więcej dorosłości w życiu trzynastolatka.


Kilka dni później spotkaliśmy się na boisku (na drzewach) na kolejną lekcję.


Zapomniał wszystko.


Zrozumieć ambrę


O tym, że mój ojciec przynosił do domu stosy książek, już kiedyś pisałem. Mnie najbardziej interesowały te podróżnicze. Przeżycia Erneesta Shackletona, Williama Bleigha, Nansena czy Heyerdahla rozpalały moją wyobraźnię do stopnia, w którym odrywając się od książek, trudno było mi wrócić umysłem do miejsca, w którym czytałem, kiedy nagle ktoś mi przerwał. W tych opowieściach od czasu do czasu pojawiali się wielorybnicy. Niejednemu bezinteresownie uratowali d⁎⁎ę przy okazji robienia swoich interesów. To trochę tak, jak wraca się z pracy w Krakowie; w środku nocy, bocznymi uliczkami... I nagle widzisz Brytola, próbującego uruchomić telefon. I już wszystko jest jasne: trzeba będzie dowiedzieć się skrawków informacji, które zapamiętał, zanim się sponiewierał i zostawili go kumple, i na podstawie tego podprowadzić go tam, gdzie powinien być już dawno temu. Bo jest zimno, a on stoi w podartej koszulce - no bo zdążył się już nawet z kimś poszarpać. Stracisz mnóstwo czasu, a kiedy już chłop pozna okolicę, to wpada mu do głowy, że chcesz go okraść i żegna się w pośpiechu. Wracasz więc na swoją trasę, a za rogiem stoi następny...


Trzy lata temu stałem sobie za barem w najlepszym miescu z piwem w Krakowie. Trzej przyjaciele, prowadzący tę knajpę, mieli jakiś wyjazd i poprosili mnie, żebym popracował za nich. I przyszedł kolega, który jakiś czas wcześniej wjebał się w perfumy. Przyniósł mi dekancik Tauer - Orange Star. Powiedział: "Chłopie, szara ambra. Słone, czujesz wzburzony ocean." Dał mi to. I to był przełom. Gdyby nie powiedział o tej ambrze, to zapewne psikałbym się dziś czymś za 20zł - o tak tylko, żeby było. Przede wszystkim poczułem tam jakość. Ale ambry nie czuję tam do dziś. Być może dlatego, że jej tam nie ma.


Poszukiwania: seria Bvlgari Aqva jako pierwsza. Coś więcej z morza. Drugim wdrukowanym zapachem stała się Aqva Amara. Potem trafiłem na ten morski od Profvmvm Roma. No dooobry, morski. Ale wciąż nie byłem pewny, czy ja w ogóle wiem, co to jest ta ambra... W międzyczasie odkryłem Hejto. Tutaj ludzie gadali o dziwnych zapachach. To była era pierwszych uber kadzidlaków, drogich arabów, niszy typu Hiram Green. Te czasy. Ja tymczasem rozkminiałem.te.ambroksoidy plus, minus i wszystkie inne.


Aż się zlitował @pomidorowazupa i rozebrał ALD Musk Collection. I jak siadły mi inne zapachy, to tego, co trzeba, nie zauważyłem. Ambra przeszła mi koło nosa. Musiał minąć jeszcze rok, zanim dorwałem się do EO - Jamaican Ambergris. Dopiero przy tych perfumach połapałem, pozbierałem do kupy prawdziwe aspekty ambry. I naprawdę przypomniały mi się wszystkie te podróżnicze książki, kiedy zastanawiałem się nad tym zapachem. To, jak unosi na sobie inne nuty, będąc w zasadzie tłem - ale takim, na którym opiera się cały zapach. Zrozumiałem też wtedy, że w zasadzie to ambroksan rzeczywiście pełni podobną funkcję. Jest jednak obrzydliwie daleki od ambry.


Areej Le Dore - Creme de la Creme


Nawet nie miałem w głowie, żeby wracać do tego zapachu. Za pierwszym podejściem nie potrafiłem poukładać go w głowie - zupełnie, jakby został zrobiony "na pałę". Jakieś kwiatki, coś starego. Ponownie namówił mnie na niego @Morawagin81 - i to było pierdolnięcie! Zupełnie jak Hławek na szkolnym bojo z czuba w komunistyczną pyłkę w 1987. Nagle zacząłem odróżniać kwiaty - przynajmniej jako grupę, bo nawet nie chcę przypominać sobie, co to za kwiaty. Są po prostu piękne. Na dokładkę kremowość drzewa sandałowego pomieszana z wytwornym oudem - solidna drewniana, mocno aromatyczna, wręcz czekoladowa - jeśli się uprzesz - baza. I dziś czuję, jak to wszystko unosi się na powierzchni oceanu, położone na tym przedziwnym "kamieniu". Nie jest to zapach kostki do kibla, nie kest w żaden sposób "niebieski". Jest stary, wysmagany deszczem i wiatrem, pełen dawno zapomnianego rozkładu martwych tkanek wokół. Słony, jeśliby chcieć go tak określić. Potężny, zamierzchły i pełen chłodnych nocy. Szary, biały, złoty. I choć wiem przecież, że to zmieni się jeszcze wiele razy, to dziś trudno mi wskazać zapach, który do tego stopnia przenosi mnie do innego świata. Do czegoś, czego już nie ma. Po paru latach wreszcie udało mi się zakodować, czym jest ambra - choć różnice pomiędzy Jamaican a Creme są na pierwszy rzut oka ogromne. Poznałem wcześniej jakieś inne zapachy z ambrą, ale to przy tych dwóch zapomniałem te poprzednie.


Już nie zapomnę ambry. Ale do tego potrzeba było naprawdę długiej drogi. O Sławku myślę czesto. I też go nie zapomnę.


#perfumy #recenzjeperfum

4ad551eb-f412-4b56-93cc-cf45f263a3b1

@pedro_migo Dziękuję:) Przez ogromną większość czasu mam wrażenie, że pisząc takie rzeczy robię z siebie idiotę. Ale tak mi działa mózg. Niczego nie udaję i wtedy tak to wychodzi. Człowiek powinien mieć miejsca, w których jest swobodny. A Wy mnie nie wyganiacie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Miesiąc wytrzymałem bez zakupów, ale głupi by nie kupił w tej cenie.


Podzielę się Meo Fusciuni Little Song po 4.8zl/ml, minimum 10ml. Kawa, zgaszony pet i róża, obawiałem się, że będzie j⁎⁎ał ale nie, całkiem przyjemny i noszalny.


#perfumy

da32a76f-9bd6-4e12-b859-0bec868fc85d

Jest bardzo spoko, ale za mało czasu minęło od ostatnich 10ml - zapach jakoś nie nastraja na ponowny zakup tak prędko, także polecam odlewkę, flakon niekoniecznie.

Zaloguj się aby komentować

Histoires de Parfums 1899 - 5 ml bez dwóch psików - 14 zł

Louis Vuitton Meteore 3 ml bez kilku psikow - 34 zł

Ormonde jayne 2. nawab of oudh 5 ml bez kilku

psikow - 32 zł

PDM Castley 3,5 ml 24 zł

Pdm Habdan 5 ml bez kilku psikow - 28 zł

Ralph's Club Edt 4 ml - 13 zł


Całość 130 zł I stawiam wysyłkę + wrzucę jakieś gratisy


Flakony:


Missoni Wave około 22- 24 ml z 50 ml - 35 zł


Do odlania


Adolfo Dominguez Citrus Cedro 1,3 zł / ml

Adolfo Dominguez Lima Tonka - 1 zł / ml

@lynx_

1. Nishane Fan Your Flames X - 100ml, nowe, zafoliowane, 470zł.


2. Versace Pour Homme - ok 75/200ml - batch z 2020r - 130zł.


3. Lalique Pour Homme Lion - 123/125ml - 75zł.


4. Burberry Summer - 2013r - limitowana edycja - 180zł.


6. Odlewka Valentino Uomo Intense - 4ml - 20zł.


7. Odlewka Lalique Ombre Noire - 4ml - 13zł.


Do pozycji nr 1 dorzucam w gratisie odlewke Valentino albo Lalique (do wyboru).


Możliwy odbiór osobisty w Krakowie.

Zaloguj się aby komentować