Masz, netfliksie amerykański, ucz się
#netflix
Zaloguj się aby komentować
Kuła, kiedyś to było. Dzisiaj już nie jest.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W razie jakby komuś umknęło, to od wczoraj na Netflixie dostępna jest kreskówka "Kajko i Kokosz". Na razie nie mam natchnienia na ogladanie, także nie wiem czy są jakieś politycznie poprawne eksperymenta. Hue hue hue...
Mam nadzieję, że fajnie im to wyszło, bo te komiksy czytałem mialiardy razy i nie wybaczę jeżeli zrobią z tego jakieś dziadostwo.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kajko i Kokosz to najpopularniejszy z komiksów Janusza Christy, który dziś ma swoją netflixowa premierę w postaci serialu animowanego. Twórca bohaterów słowiańskich wojów (niektórzy nazywają ich polskim Asterixem i Obelixem) był odpowiedzialny za serię w latach 1972 do 1992 roku. W ciągu 20 lat powstało 14 tomów opowiadań o przygodach dwóch wojów.
Nie za wszystkie jednak części odpowiada tworca, gdyż po śmierci Christy (zm. w 2008 roku) seria Kajko i Kokosz w 2016 roku doczekała się kontynuacji zatytułowanej "Kajko i Kokosz - Nowe Przygody" autorstwa Macieja Kura. Nowe przygody to historie opowiadające o perypetiach pobocznych postaci ze świata Kajka i Kokosza. Narysowane w indywidualnych stylach, nowych twórców wojów, lecz scenariusze trzymające się zasad i humoru jaki zapoczątkował J. Christa.
To właśnie Maciej Kur, odpowiada między innymi za scenariusz do animowanego serialu mającego dziś premierę na Netflixie, co powinno być gwarancją zachowana stylu i humoru Pana Janusza Christy.
Zaloguj się aby komentować
Obok zwiastuna od Pixara, pojawił się również trailer nowego filmu Zacka Snydera czyli "Army of the Dead".
Jak mogę narzekać na rozszerzoną Ligę Sprawiedliwości, tak ten film zapowiada się na konkretny zombie movie w stylu Snydera. Why not. Akurat taka stylistyka wpasuję się w takie klimaty.
Premiera 21 maja.
@Popkulturnik_Kulturnik Zobaczymy, może tym razem będzie pozytywne zaskoczenie. Tak dla odmiany. Serio, nie pamiętam już kiedy ostatnio Netflix wydał dobry film akcji /sfi. Taki pełnometrażowy.
Z filmów akcji na Netflixie ostatnio świetnie podszedł mi "Mosul", więc chociaż tyle.
Netflix niestety już dawno poszedł w ilość
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Hejto!
Co sądzicie o politycznej poprawności w filmach? Czy obsadzanie etnicznie sceptycznym aktorem/aktorką roli postaci historycznej jest w porządku? Czy podchodzi pod zakłamywanie historii? Mówię tutaj o postaciach takich jak właśnie Anna Boleyn czy Martin Luter King. Czy taki zabieg jest potrzebny? W końcu nie żyjemy w niewielkiej społeczności, w której aktorów jest jak na lekarstwo i z braku laku trzeba obsadzać kobiece role mężczyznami. Czy może po prostu jest to zwykły skok na kasę? Co myślicie?
Kolega Szymon całkiem zgrabnie to podsumował.
@lubieplackijohn nie tyle się sprzedaje, co odpowiednio rozstawieni idioci robią swoją robotę. Aktywiści to najgorszy gatunek jak ostatnimi czasy wyewoluował, oprócz fanatyków i fundamentalistów.
Jakiegokolwiek nowego filmu, czy serialu bym nie włączyła, to wszystko jest na jedno kopyto - mimo teoretycznie różnej fabuły mam podobny zestaw aktorów, granych postaci i "problemów społecznych" w tle, w przekazie podprogowym.
Ludzie tego nie chcą, a dostają to w gratisie.
Pierwszy przykład z brzegu - oglądam teoretycznie historyczny serial na HBO o Tudorach (Hiszpańska księżniczka) i w rolach drugo/trzecioplanowych oraz statyści pełne spektrum kolorów w czasach, gdy Londyn był "białym" miastem. Postać Katarzyny Aragońskiej "ugrzeczniona" - dwórka mulatka, muzułmanie i moryskowie ok - jak nie znasz historii, to jesteś w stanie uwierzyć w obrazek dobrej i tolerancyjnej królowej-matki mozaikowatego kulturowo królestwa brytyjskiego.
@lubieplackijohn Moje zdanie jest takie, że w przypadku filmów historycznych i biograficznych liczy się też fizyczne podobieństwo do odgrywanej postaci. Dlatego obsadzenie czarną aktorką postaci, o któej wiadomo, że była biała, to dla mnie nadużycie. Oczywiście, zdarzały się przypadki że np. kobieta ogrywała rolę męską (np. Krystyna Feldman jako Nikifor), ale wtedy musiano zastosować odpowiednią charakteryzację, by wyglądała jak mężczyzna. Jeśli jest więc bardzo ważny powód, by czarna aktorka grała białą postać historyczną, to należy ją "wybielić". A jeśli ktoś uważa, że jest za mało filmów z czarnoskórymi aktorami w rolach głównych, to lepszym rozwiązaniem byłoby np. kręcenie więcej filmów z akcją rozgrywającą się w Afryce.
@lubieplackijohn Z kolei w przypadku postaci fantastycznych zgadzam się z @Popkulturnik_Kulturnik, że nie ma to znaczenia, o ile autor ekranizowanej książki nie napisał, jaki kolor skóry mają np. elfy (przy czym film nie musi w 100% zgadzać się z książką i jeśli kolor skóry elfów nie ma znaczenia dla fabuły, można moim zdaniem ten aspekt pominąć).
Zaloguj się aby komentować
Jak wspomniałem zacząłem oglądać "Community" i już startuje z sezonem drugim. Zabawny serial, którego mi po prostu brakowało. Co ciekawe, żonglujący humorem, który bezwarunkowo do mnie trafia.
Oprócz tego, odpaliłem sobie pierwszy odcinek serialu Marvela "WandaVision". I kupuję ten sitcomowy vibe. Przyjemne i bez jakiś fajerwerków, ale z pewnością wyróżnia się na tle innych produkcji Marvela.
Jak obejrzę obydwa seriale to dam szerszą opinię.

Zaloguj się aby komentować
Wczoraj, czyli 21 lutego, miały miejsce dwie rocznice. Pierwszą z nich była premiera kreskówki na stacji Nickelodeon - "Avatar: Legenda Aanga". Chcę wspomnieć o tym wspaniałym serialu animowanym, bo mam do niego ogromny sentyment i rewatchowałem go niezliczoną ilość razy.
Jeśli ktoś nie zna fabuły to już śpieszę z opisem. "Avatar: Legenda Aaanga" to serial opowiadający historię młodego awatara Aaanga - maga powietrza, którego zadaniem będzie opanowanie wszystkich czterech żywiołów: wspomnianego powietrza, wody, ziemi i ognia. Oprócz tego, Aaang będzie musiał wprowadzić pokój w świecie, gdzie trwa stuletnia wojna.
Choć jest to kreskówka, to z każdym kolejnym odcinkiem staję się ona coraz dojrzalsza. Bohaterzy, których poznajemy jako dzieci, zamieniają się w pełnoprawnych młodych-dorosłych, przekuwających swoje doświadczenia na decyzje które podejmują. Oprócz tego, świat przedstawiony w tej animacji jest równie ciekawy i boli mnie, że nie jest on eksplorowany po dziś dzień.
Jest to krótka notka na temat tej produkcji, ponieważ gdybym miał streścić moje przemyślenia na temat 3 sezonów (tj. 61 odcinków) to prawdopodobnie spędziłbym nad jednym wielkim wpisem tydzień.
No chyba, że są na hejto fani tej animacji i mają ochotę na kolejną serię wpisów, w której bym eksplorował tą animację (oczywiście od czasu do czasu). Co Wy na to?
A o kolejnej wczorajszej rocznicy później. Do zobaczenia!

Oglądałem ale bardzo epizodycznie, dlatego nigdy nie znałem całej fabuły. Teraz chyba się nie zbiorę do oglądania, ale może kiedyś akurat.
@Popkulturnik_Kulturnik Avatar jest niesamowity. Bardzo podoba mi się to, że świat przedstawione w tym serialu wygląda na żyjący, pełen miast i mniejszych wiosek, czuć tam życie. To coś, czego brakowało mi np. w ekranizacjach Władcy Pierścieni. Historia jest piękna i interesująca, a nawet graficzny jest estetyczny i pasuje do historii.
@piwowar Świat awatara jest przepiękny. Uwielbiam to połączenie duchów i różnorodności ludzi władającymi żywiołami
Zaloguj się aby komentować
Pojawiły się już opinie o "Diable wcielonym" i "Rękopisie znalezionym w Seragossie", jednak dzisiaj przyszedł czas przyjrzeć się ciekawej, kameralnej i horrorowej produkcji.
Przedstawiam Wam film pt. "Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" w reżyserii Roberta Eggersa.
Powyższy film Eggersa to jego debiut z 2016 roku, jednak ja poznałem jego twórczość i nietypowy styl w 2019 roku przy kinowej premierze jego drugiego dzieła, czyli "The Lighthouse" - produkcji opowiadającej o obłędzie, gdzie rzeczywistość zlewa się z alkoholowymi omamami. Film silnie popierniczony, który uznałem za jeden z najlepszych filmów 2019 roku, odmieniający oblicze horroru. Co ciekawe to samo reprezentuje "Czarownica".
"Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" opowiada historię XVII wiecznej, ubogiej rodziny wychowującej piątkę dzieci. Pewnego dnia najmłodsze dziecko znika, a rodzina zostaje wystawiona na mroczne siły, które nastawiają ich przeciwko sobie.
Eggers jest niezwykłym erudytą. Stawia w swoich filmach na masę metafor i symboli. Jest też świetnym reżyserem (to przede wszystkim) - perfekcyjnie prowadzi aktorsko Anye Taylor-Joy (ta sama pani odgrywającą główną rolę w "Gambicie Królowej") i ma idealne wyczucie obrazu - każdy kadr jest tu po coś, odpowiednio wprowadza niepokój.
Właśnie, pogadajmy o kameralności i o tym co wyróżnia "Czarownicę" na tle innych horrorów.
Minimalizm. Minimalizm to kluczowe słowo, bo to ono warunkuje charakter dzieła Eggersa. Nie ma tutaj beznadziejnych i niepotrzebnych jumpscare'ów czy magicznych stworów pokazywanych na lewo i prawo. Eggers straszy realizmem, choć jest to oczywiście horror zahaczający o tematykę fantastyczną, to siły nieczyste są tak rzeczywiste, że czuć po prostu niepokój tragedii, które się odbywają na ekranie.
Omówiłem krótko stronę wizualną oraz stylistykę, ale nie byłbym sobą gdybym nie zreflektował się nad treścią. A jest to intrygujący obraz o wierze. O tym, czym jest wiara dla ludzi i jak jest przez nich pojmowana. Jest to również film o niezależności i dość nietypowym wyzwoleniu.
Co ciekawe piszę ten post w rocznicę tego filmu, bo dokładnie 5 lat temu wszedł na ekrany kin. Mi pozostało na ten moment zaprosić Was na obejrzenie tej pozycji na Netflixie i oczekiwać na kolejny film Eggersa, czyli "The Northman", którego premiera ma się odbyć już w tym roku.
(zachęcam do zaobserwowania tagu #popkulturka aby nie przegapić tego typu treści)

@Popkulturnik_Kulturnik O panie, pamiętam jak obejrzałem ten film, długo nie mogłem ogarnąć "co ja żem właśnie obejrzał". Bardzo dobry, bardzo sugestywny obraz. Nawet nie wiedziałem, że Lighthouse jest od tego samego reżysera, czeka na obejrzenie w niedługim czasie.
Jeden z ciekawszych horrorów jakie oglądałem. Aktorstwo genialne - zwłaszcza scena opętania chłopca. Robi wrażenie.
@pomidor Gdy oglądałem tą scenę - ciarki były, nie zmyślam
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nie spodziewałem się, że jeszcze jakiś film zrobi na mnie takie wrażenie. Turecka perełka na Netflixie "Cud w celi nr 7" Zdecydowanie najmocniejszy film jaki widziałem w życiu, doròwnał klasykom o podobnej tematyce tj. "Skazani na Shawshank" oraz "Zielona Mila". Pozycja obowiązkowa dla każdego. 10/10.

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Będę tu hejtować o popkulturze. Na pierwszy ogień:
MALCOLM AND MARIE (Netflix)
(TLDR)
O BOŻE. O JEZU. JAKIE TO JEST DOBRE.
(A TERAZ PEŁNA WERSJA)
Ten film powstał w trudnych pandemicznych realiach i (niejako z konieczności) udowodnił, jak proste i jednocześnie doskonałe potrafi być kino. Willa, dwójka aktorów, dobry scenariusz, dialogi, kamera... AKCJA.
Uwielbiam filmy takie jak ten. Filmy, w których pierwsze skrzypce grają dialogi. Lecz aby świetne dialogi dobrze wybrzmiały, potrzebujemy jeszcze kogoś, kto będzie w stanie oddać ich prawdziwy sens i emocje w nich zawarte. Tutaj udało się to osiągnąć... z nawiązką.
O J.D Washingtonie pisałem już przy okazji recenzji TENET, gdzie nieco żałowałem, że Nolan nie dał mu wykazać się kunsztem aktorskim. Tutaj Washington Jr. był w stanie nadrobić zaległości. Pokazał, jak genialnym aktorem jest i jak wielki potencjał w nim drzemie. Prawdziwy popis! Brawo!
No ale proszę państwa... Zendaya to już totalne złoto. W sumie nie napisałem tutaj nic odkrywczego, bo ta dziewczyna wiele już razy udowodniła, że to ona... to właśnie ta młoda krew Hollywood, która pamięta o tym, czym jest sztuka filmowa i czym jest prawdziwe aktorstwo. Jest nadzieja!
Równie ważne jest to, kto stoi za kamerą. Sam Levinson stworzył film kompletny od pierwszej, do ostatniej sceny. Począwszy od skromnych i oszczędnych, acz bardzo artystycznych ujęć, przez czarnobiałą taśmę filmową, aż po sam genialny scenariusz.
No właśnie - scenariusz to coś, co kupiło mnie tutaj najmocniej. Mamy tutaj niesamowity ładunek emocjonalny krążący pomiędzy kilkoma ważnymi tematami. Pierwszy to... kino i jego współczesne problemy. Malcom, który jest twórcą filmowym, bardzo trafnie wskazuje tutaj największe bolączki współczesnej popkultury, branży filmowej i społeczeństwa, które są strasznie przewrażliwione na punkcie tak zwanej "świadomości". Poruszanie "ważnych" tematów społecznych i politycznych jest tutaj najbardziej istotne. Istotniejsze od samej sztuki.
Malcolm jest tym faktem strasznie poirytowany, bo jako przedstawiciel czarnej mniejszości w Hollywood, automatycznie jest oceniany w kategoriach rasowych. Jego twórczość trafia do szufladki przepełnionej filmami wrażliwymi na kwestie rasowe, nawet wbrew jego prawdziwym intencjom. Chce stworzyć film o młodej narkomance - just like that. Tymczasem biali "uświadomieni" krytycy, rozpływają się nad jego filmem, okrzykując go głosem mniejszości, totalnie ignorując uniwersalny wydźwięk filmu oraz, co ważniejsze, jego techniczne aspekty. Można oszaleć!
Kino jako sztuka przegrywa z kinem, jako nośnikiem społecznych haseł. Czarny twórca filmowy nie może już zrobić filmu, który nie będzie oceniany przez pryzmat jego koloru skóry przez grono oświeconych, tolerancyjnych i walczących z białą supremacją krytyków.
Tymczasem Marie bardzo słusznie zwraca uwagę na to, że to nie jest nic zaskakującego - wszyscy w branży, łącznie ze wspomnianymi krytykami, to prostytutki nastawione na internetowe kliki. O nic więcej nie chodzi, jak o rozgłos, a w 2021 roku nic tak się nie klika jak rozgoryczenie. Jesteś rozgoryczony nierównościami rasowymi w USA - wrzuć czarny kwadrat na swoje social media, by wyrazić swoje oburzenie. Wspierasz mniejszości seksualne - klik i tęcza leci na insta. Odhaczone - jestem dobrym człowiekiem. Wystarczy!
Ale to nie wszystko!
Jednocześnie jest to bardzo mądry film o związkach i o tym, jak trudne jest zbudowanie zdrowej relacji, gdy zapominamy, na czym polega prawdziwe partnerstwo i jakie są jego podstawowe zasady. Niektóre typy ludzi, pomimo naprawdę gorących uczuć, mają spory problem z wyjściem ze swojej egoistycznej bańki. To jest pierwszy i najważniejszy krok w stronę zdrowego partnerstwa. Warto czasem zauważyć drugą osobę.... i jej podziękować za to, że jest. Tak szczerze.
Oskar, a co najmniej nominacja. Trzymam kciuki za ten duet.
Wielkie małe kino.

Zaloguj się aby komentować
Witam szanowna spolecznosc.
Wlasnie skonczylem ogladac Lupin i poszukuje serialu w podobnych klimatach o blyskotliwym zlodzieju/gangsterze zawaciace. Znacie cos?
Dzieki z gory za sugestie.
Pozdro 300
Zaloguj się aby komentować
Tak w ogóle to orientuje się ktoś czy to jest serial na cały świat czy tylko na Polskę?
Zaloguj się aby komentować
Już 28. lutego będzie miała miejsce premiera ekranizacji kultowego komiksu Janusza Christy "Kajko i Kokosz". Całe pokolenia młodych Polaków zaczytywało się w przygodach tytułowych bohaterów - dzielnych wojów grododzierżcy Mirmiłowa - Mirmiła. Antagonista komiksu, żądny władzy tyran imieniem Hegemon, co rusz stara się czy to podstępem, czy też otwartym szturmem podbić dom walecznych Słowian.
Nie ma co się rozpisywać, lepiej po prostu poczytać sobie komiks. Gorąco polecam wszystkim, którzy do tej pory tego nie zrobili, zwłaszcza młodszym pokoleniom!
Co do serialu, to mam pewne obawy. Sama kreska wygląda fatalnie w zestawieniu z oryginałem. Mam nadzieję, że chociaż nie kolejne odcinki nie będą odbiegać od fabuły. Chociaż patrząc na politykę #netflix możemy spodziewać się najgorszego (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Napiszcie, jakie jest wasze zdanie.


@lubieplackijohn Jak byłem młodszy to byłem fanem Kajko i Kokosza, ba nadal jestem, bo komiksy Christy leżą pięknie na półce i z pewnością kiedyś do nich wrócę. A co do serialu to nieironicznie oczekuję. Kreska mi się podoba (fakt odbiega od oryginału, ale nie przeszkadza mi to). Moim marzeniem by była adaptacja "W Krainie Borostworów"
@Popkulturnik_Kulturnik Kreska jest istotna, ale najważniejsze jest trzymanie się fabuły. Jeśli będzie przeniesione 1 do 1, to jestem w stanie wybaczyć szatę graficzną ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@lubieplackijohn W sumie fabuła>jakość graficzna. Jak fabułka będzie dobra (jak dla mnie nie musi odwzorowywać w stu procentach komiksu) to wyjdzie fajny serial z bohaterami, których znamy i kochamy z komiksów
Zaloguj się aby komentować
Serdecznie witam i przychodzę do Was z propozycją filmową na najbliższy weekend, a mianowicie "Diabłem wcielonym" w reżyserii Antonio Camposa, który możecie obczaić na Netflixie.
Jeśli lubicie typowo amerykańskie filmy - z surowym i brutalnym klimatem - to trafiliście pod właściwy adres. Produkcja Camposa to wyrwana żywcem opowieść, gdzie zło zjada swój własny ogon. Autentycznie! Film, gdzie jakiekolwiek postępowania etyczne stają pod znakiem zapytania. Gdzie trup ściela się gęsto. Cieszy mnie, jednak to, że brutalność ta nie jest bezsensownym rozlewem przemocy, a rzeczywistym pokazem tego czym jest zło.
"Diabeł wcielony" opowiada historie żołnierza Willarda, który wrócił z wojny i postanawia odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zakłada rodzinę oraz zaczyna coraz bardziej oddawać się wierze. Później narodzi mu się syn Arvin (grany przez świetnego Toma Hollanda, tak tego co gra Spidermana). Arvin będzie musiał skonfrontować się z otaczającymi go ludźmi - mordercami, fanatykami religijnymi, czyli tak naprawdę wszechobecnym złem. Czy da się je pokonać? Odpowiedź niejednoznaczna, bo film zadaje kolejne pytania.
Od strony aktorskiej to majstersztyk, bo praktycznie każda osoba, która pojawia się na ekranie po prostu daje z siebie wszystko. Wspomniany przed chwilą Tom Holland, Bill Skarsgård (ten co grał klauna w "To"), Robert Pattinson (uwierzcie mi wyrobił się po nędznym filmie "Zmierzch", a na dodatek zagrał chyba najlepiej), no i Harry Melling (zagrał w "Harrym Potterze"). Obsada sporo i po prostu cieszy, że każdy dał z siebie wszystko.
Co więcej powiedzieć? "Diabeł wcielony" to solidne kino zahaczające o gatunkowe thrillery czy ociekające krwią i brudem małe wiejskie miasteczka. Polecam serdecznie, jedna z ciekawszych pozycji filmowych na Netflixie.

Zaloguj się aby komentować
#film #weekend #hbo #netflix #cda
Szanowne Ziomki i Ziomkinie,
Zbieram wasze osobiste propozycje na dzisiejszy wieczór filmowy.
Co proponujecie?

Zaloguj się aby komentować








