#druk3d #drukowanie3d Może jakaś nitka z ciekawymi projektami różnej treści? Na początek domek dla kota więc też #koty Mój niestety pogardził po początkowych próbach (pic rel), woli zwykły karton po butach, ale jakby ktoś chciał to mam wydruk z żółtego i szarego petg. Oddam za równowartość filamentu w rolce, wyszło chyba z 2kg Projekt jest w 2 wariantach - jako domek lub legowisko
Kurde, moja jest chyba jedynym kotem jakiego znam, która nigdy się nie przejada. Nie je tylko dlatego, że w misce nałożone, je jak jest głodna i tylko tyle, żeby głód zaspokoić.
Zaistniała szybka potrzeba wykonania personalizowanych kartek urodzinowych - zatem wyszperałam skądś jakiś tutorial, przygotowałam sobie projekty, dokupiłam materiały, no i wyszło jak widać Jak na pierwsze próby, chyba nie tak źle, tylko brakowało mi tego ustrojstwa do równego przycinania krawędzi i miejscami przy wklejaniu grafiki widoczne są małe przesunięcia.
Pierwsza kartka dla fanki klimatów #starwars #gwiezdnewojny, druga w kolorowych, uroczych klimatach #koty #kotki #archeologia. Obydwie kartki wielkości 15 x 15 cm, w schemacie składanej "okiennicy" zawiązywanej na wklejaną wstążeczkę, z personalizowanymi tekstami wewnątrz (na zdjęciach zasłonięte). Elementy wypukłe wycinane ręcznie.
W sumie całkiem miło było odpocząć na moment od skrzynek
Jakiś czas temu wkręciłyśmy się ze znajomą w przeróbkę Auralnauts Star Wars Saga - stąd Vader na kartce ma plakietkę Regional Manager. Wychodzi na to, że Imperium to tylko takie wielkie, galaktyczne korpo, nie ma się czego bać
Nie powiem, poprzedni tydzień był ciężki. Kotki tymczasowo przygarnięte 2 tygodnie temu dalej u mnie są. Już w zeszły poniedziałek miały pojechać do innego domu tymczasowego, ale zrobiła im się pewna narośl na noskach i musiały pojechać do weta. A tam z wstępnych badań wyszło, że mogą mieć grzybicę. No i lipa, przecież nie oddamy komuś chorych kociąt. Zostały u mnie na leczenie.
Grzybica to ogóle straszne paskudztwo, łatwo się roznosi, a leczenie trwa dość długo. No i może przenieść się na ludzi.
Trzeba było odkazić całe mieszkanie, wyprać wszystkie tekstylia, a kociaki wylądowały w klatce. Dla 6-7 tygodniowych nie było to łatwe, zwłaszcza, że poprzedni tydzień mogły swobodnie biegać po mieszkaniu.
Było dużo płaczu i prób ucieczek i tylko ograniczony czas biegania po kafelkach, które później były dezynfekowane.
Pod koniec tygodnia przyszły wyniki badań i na szczęście nie ma żadnego śladu grzyba. Pchełki zostały jeszcze dla pewności wykąpane i mogły opuścić klatkę Na razie dostają zastrzyki i leki na wzmocnienie, narośl jest smarowana i już prawie całkiem zniknęła.
Kociaki rosną w oczach, mają mnóstwo energii i ogromne apetyty
Na filmie zabawy, gdy były jeszcze zapuszkowane i kilka zdjęć z drzemek
@Opornik w rzeczywistości te najjaśniejsze miejsca na kolanach są ciemniejsze, bardziej beżowożółtawe. Broda i ogon jest bardzo jasny, praktycznie biały. Akurat świeciło silne światło z okna. Rzeczywisty kolor kanapy bardzo zmienia odbiór i korekcję kolorów w aparacie.