Tak ostatnio mi wpadło w ucho a ze względu, że rzadko coś wrzucam na swój tag to pomyślałem, że się na da. Adam Bałdych to polski skrzypek i kompozytor. Album Poetry to dość przyjemny ( choć nie zawsze) album. Świetne, lekkie i delikatne brzmienie skrzypiec, pianino nadające temu wszystkiemu pewnej misteri. Podoba mi się w jaki ładmy sposób wkomponowuje się w utwory perkusja. Ogólnie polecam. Szczególnie świetnie się to u mnie sprawdza w leniwe poranki/wieczory.
500 najczęściej słuchanych przeze mnie płyt, według serwisu last.fm - od 2007 rok
miejsce 196 (ilość scrobli - 89):
Herbie Hancock - "Headhunters"
rok wydania: 26.10.1973
producent: Herbie Hancock, Dave Rubinson
Kolejny przykład na to, że te scroble to odzwierciedlają znajomości i uwielbienia płyty Słuchałem jej jeszcze na Discmanie, na przegranej płycie w drodze do szkoły...
Dzięki za tę wstawkę! Bardzo mi się podoba. Muzycznie przypomina trochę Royber Trio Mikołaja Trzaski. Skład instrumentalny jest taki sam. Klimat również podobny, tylko, że Trzaska jest bardziej eksperymentalny/awangardowy - przede wszystkim w kwestii rytmicznej. Poskrom używa rytmiki prostej, mnie kojarzy się ona z rockiem progresywnym.
Melodycznie zaś Poskrom jest odjechany w stronę muzyki improwizowanej.
Wrzucona przez ciebie płyta bardzo mi się podoba. Bardzo. Masz więcej info o tym zespole?
Niestety nic nie wiem o nich, wiem tyle, że ten album miał premierę kilka dni temu (3 stycznia, przynajmniej na bandcamp). NIkt o tym nie pisze, zespół nie ma zbudowanych socjali (znaczy się jest konto na instagramie, ale za wiele się nie dowiemy). Jedyne co, może autorzy na swoich prywatnych kontach coś wspominali. Jedyny ślad to ten wpis na instagramie. Jak stay tuned, to stay tuned
PS. Nagrali to 29 grudnia 2025, wrzucili w eter 6 dni później.
Dzisiaj przenosimy sie do Harlemu lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Czarnej dzielnicy Nowego Yorku, która była centrum kultury dla wielu Afroamerykanów, którzy przenosili się z południa Stanów Zjednoczonych na północ w poszukiwaniu lepszej pracy i warunków życia.
Wybrałem ten album bo po prostu go lubię. To jest bardzo przyjemne wprowadzenie do gatunku i świata jazzu.
Album ten jest rozszerzoną wersja albumu Billie Holiday Sings z 1952 roku.
Holiday wniosła znaczący wkład w muzykę jazzową. Jej styl wokalny, silnie inspirowany instrumentalistami jazzowymi, zainspirował nowe podejście do frazowania i tempa. Holiday była znana ze swojej wokalnej charyzmy i umiejętności improwizacyjnych.
Usiądźcie wygodnie i zamknijcie oczy. Zostawiam was z piękną muzyką więc rozkoszujcie się tą chwilą.
#kacikmelomana #jazz Jako, że dozwolone są fuzje z innymi gatunkami, to wrzucę jeden ze swoich ulubionych zespołów - folkowo-jazzowy Pentangle. Oczywiście nagranie live.
Album/nagranie: BBC in Concert
Wykonawca: Pentangle
Rok: 1971
Nie jest to klasyczny jazz, nie będę ściemniał - jest to bardziej folk niż jazz. Ale to właśnie bardziej jazzowe aranżacje, oraz warsztat muzyczny wynikający z jazzowej przeszłości członków zespołu uczyniły Pentangle zjawiskiem wyjątkowym. Potrafią w jednym kawałku czerpać z klasycznego bluesa, muzyki klasycznej i folku, używając przy tym równocześnie kontrabasu i sitary. Wrzucam to nagranie, bo daje świetny przekrój przez umiejętności, oraz twórczość zespołu.
@LeniwaPanda Mógłbym Cię przy okazji prosić o dopisanie do listy permanentnie wołanych do #kacikmelomana ? Czasem coś przegapię (albo przepuszczę, bo nie słucham danego gatunku), ale mogę zostać na stałe.
No, ale co ten basista odpiernicza! Coś niesamowitego! Strasznie mi to podoba.
@adamszuba Danny Thompson - człowiek legenda w folkowej scenie muzycznej. A jego kontrabas nazywał się Victoria, i podobno pochodził z czasów wiktoriańskich.
@jurusko akurat nie, bo Summon the Fire. Musiałem gdzieś w radio usłyszeć, albo na jakiejś playliście i mi się spodobało 😀 No i dalej mi się ten kawałek podoba.
Dzień dobry. Moją propozycją w tej edycji #kacikmelomana będzie:
Omasta z płytą Jazz Report from the Hood
To młody zespół z Krakowa, dorobek mają na razie niewielki, bo to dopiero jedna płyta. No ale jaka płyta! Powiem wam, że to moje odkrycie tego roku. Po jednym z koncertów EABS udało mi się trochę pogadać z chłopakami i rozmawiałem też na temat Omasty. Marek Pędziwiatr (Latarnik, klawiszowiec EABS) powiedział mi, że uważa, że Omasta gra lepiej niż EABS. Ja akurat z tym się nie zgadzam, bo EABS jest dla mnie nr 1 w Polsce, ale coś w tym musi być, bo od kiedy usłyszałem pierwszy singiel Omasty, nie mogłem doczekać się LP, a na ich koncercie byłem dosłownie zahipnotyzowany (załączam nagranie). Ich muzyka jest jazzowa, ale mnóstwo w niej funku i nawiązań do hip-hopu. Nawet jeśli ktoś nie słucha jazzu, to może mu się spodobać.
Dzielę się więc z wami moim odkryciem. Myślę, że o chłopakach jeszcze będzie głośno i to chyba w najbliższej przyszłości.
YT mi kiedyś podrzucił w proponowanych. Bardzo przyjemny, ciepły album. No i ten funkowy odcień. Dość letni album. Położyć się gdzieś w cieniu na leżaczku i sączyć zimny soczek a w tle leci Flying Beagle, a ja spoglądam w niebo na spokojnie płynące chmurki. Żyć nie umierać. Polecam.
Jazz jest gatunkiem muzycznym, do którego niegdyś przez długi czas nie mogłem się przekonać. Z punktu widzenia współczesnego słuchacza ogromną bolączką wielu jazzowych klasyków jest prosta i nudna sekcja rytmiczna, służąca jedynie jako akompaniament dla popisów wirtuoza sygnującego album swoim nazwiskiem. Zawsze mnie to nudziło.
Pomimo, że E.S.T. to pozornie tradycyjne trio fortepianowe, to stanowi całkowite przeciwieństwo tej praktyki. Trzy indywidualności, z których każda jest ważna i wnosi nową wartość. Nieraz na prowadzenie wychodzi kontrabas Dana Berglunda, wprawnie manewrującego pomiędzy różnymi technikami gry: od tradycyjnego pizzicato poprzez grę smyczkiem, czy też uderzanie smyczkiem o struny. Również perkusista Magnus Öström daleki jest od monotonii swingowego pykania do kotleta i potrafi zamieszać jak thrasher z lat 80’. Tą synergię trzech wspaniałych muzyków najlepiej słychać na nagraniach koncertowych, z których moim ulubionym jest Live in Hamburg. Jeśli na bezludną wyspę mógłbym zabrać tylko jeden album, to dla mnie to jest jeden z najmocniejszych kandydatów. Jest to nagranie koncertu promującego znakomity album Tuesday Wonderland z 2006 roku, z którego pochodzi większość materiału, ale znalazły się na nim również utwory z wcześniejszych płyt studyjnych: From Gagarin's Point of View (1999), Strange Place for Snow (2002).
Moje ulubione momenty: Tuesday Wonderland, Definition of a Dog, Dolores in a Shoestand, Behind the Yashmak
#jazz to niezbyt moja bajka, gdyż jestem chamem ze wsi (nie bierzcie tego na serio), ale we miastach trochę bywałem, nawet w tej słynnej wsi Warszawa ciut (więc wiem, jak się leje w bramie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)), ale czasem lubię posłuchać, mimo że nie jestem muzykiem.
Wrzucam coś, co trafiłem kiedyś i do dziś pamiętam, tak dla mnie się podoba. Nie wiem, co tu dużo pisać, nie znam się, ale jest dynamicznie i fortepianowo, a fortepian lubię (Chopin górą), w przeciwieństwie do skrzypek.
@RogerThat podoba mnie się to, w pewnym sensie kwintesencja oryginalnej idei jazzu, czyli zabawa i ewolucja w nowych kierunkach, a nie odgrywanie smętnych klasyków do zimnego kotleta