Lewicowa aktywistka: Karać rodziców, gdy dziecko powie coś niestosownego o homoseksualiście.
Maja Staśko ostatnio na swoim live streamie na Twitchu wygłosiła tezę o wychowaniu dzieci:
Że wystarczy dzieciom nie powiedzieć, że coś jest odmienne, a dzieci nie zauważą tej odmienności. Miała na myśli oczywiście odmienność seksualną, konkretnie relacji kobieta–mężczyzna i mężczyzna–mężczyzna.
To oczywiście błędna teza – zdolność dzieci do rozróżniania wyraźnie różnej sytuacji nie jest poniżej poziomu psa, bo nawet pies potrafi zauważyć różnice w relacji.
Podała za przykład rzeczy niewidzialnej dla dzieci: sytuację kobiety chodzącej w obcisłych leginsach, za którą dzieci wołały, że „widać jej pieroga”. Według Mai tego pieroga tam nie było widać, a dzieci musiały słyszeć to od swoich rodziców, którzy musieli to zmyślić.
Jej wniosek jest jednoznaczny: karanie rodziców, gdy dziecko powie coś niestosownego w stosunku do pary jednopłciowej. Wprost to powiedziała – to jej wniosek, nie moja dramatyzacja.
Maja potrafi być urocza i mówić całkiem do rzeczy, ale w takich sytuacjach przypominam sobie, że tam w środku cały czas siedzi ideologiczny potwór, przebrany w strój niewinnej pszczółki.
Pozornie niewinna pszczółka Maja – a wyrastają z niej ideologiczne rogi szerszeniej diablicy.
#polityka #woke #prawo #lgbt #majastasko #ideologialgbt #bekazlewactwa















