Korzystając z chwili przedświątecznej wolności machnąłem moich jezdnych.
Z racji zamożności nie bałem się kolorów, niebieski, czerwony a dla dowodzącego purpura i złoto. Starałem się też pomalować na niektórych tarczach godła inspirowane numizmatami punickimi- wyszło tragicznie i konie przypominają diplodoki. Za bardzo zwashowałem też konie białej maści, no cóż bitewny kurz zapewne...
Po świętach, odpowiednio napiętnowany, wrzucę rys historyczny.
@Trypsyna I masz rację - kiedyś na jednym z podcastów usłyszałem, że autor wprost odniósł się do bycia zainspirowanym przez Terraformację Marsa. Mnie, mimo że we współczesbe planszówki gram już z 5 lat _Ark Nova _nie zachęca. Jej główną mechanikę (tj. rząd akcji i kart, które można przesuwać i odpalać mocniejsze im dalej na torze) obrzydziła planszowa wersja gry _Civilization _(ta z grafikami z 6). Sama Ark Nova ewidentnie pcha się aby zostać grą #1 na BGG ;) I fakt - komponentów jest sporo, a to dla mnie spory problem, bo stół mamy mały.
@bojowonastawionaowca Rezerwat - gra ze świata Ark Nova ale mniejsza, łatwiejsza i szybsza. Nie grałem co prawda ale tak ją reklamują pod takim szyldem sprzedają :)
Kolejne podejście do Nemesis Lockdown w trybie full cooperation. Prawie nam się udało, tzn. wszyscy przeżyli i uciekli kapsułą albo schowali się w izolatce, niestety dwie osoby nie przeszły końcowego testu na zarażenie. Gra jest bardzo trudna, ktoś na forum trafnie określił ją jako symulator umierania ale też bardzo miodna. Chyba już wszyscy ogarnęli zasady więc następnym razem gramy w podstawowy tryb czyli semi-coop, będzie się działo
Dawno dawno temu, jakoś 2005, w czasie sesji do #warhammer padło zdanie, które zapadło mi w pamięci:
„gdybym Ci upierdolil nogi w kolanach, byłbyś mi krasnoludzkim bratem”
No to czyny - nie slowa
#malowaniefigurek #modelarstwo #rpg i docelowo #bitewniaki #grybezpradu
Wczesne D&D celowo zachęcało do sprytu, planowania i unikania niepotrzebnych starć. W praktyce oznaczało to, że prawdziwym zwycięstwem nie było zabicie wszystkich potworów w lochu, ale powrót do miasta żywym, z kieszeniami pełnymi złota.
dziś trochę krócej, gdyż wiadomo, Święto Przesilenia Zimowego za pasem. Wszystkich pięciu Tomków zawiedzionych brakiem rysu historycznego obiecuję, że będzie :)
Przygotowałem do malowania kawalerzystów którzy posłużą mi do sformowania dwóch podstawek: jazdy weteranów kartagińskich oraz generalskiej. Jeszcze nie wiem po ile figur umieszczę na każdej, ale na generalskiej bedzie z pewnością chorąży oraz jeździec w płaszczu, łuskowej zbroi oraz hełmie z pysznym pióropuszem- zapewne sam wielki Hannibal Barkida...
Zlepiłem też pierwszą podstawkę, chciałem osiągnąć efekt suchej, piaszczystej ziemi północnej Afryki aby oddać klimat Kartaginy.
Efekty obu powyższych widzicie na fotach. Czekam na magnesiki, jak dojdą zobaczymy czy uda mi się jakieś jednostki przymocować
Snaf pokaże Ci jak zrobić zaje... fajny gulasz ognisty! Ponad 60 przepisów prosto z Kolonii - od kanapki z mięsem z warga, przez gulasz Thekli, po pudding Ryżowego Księcia i dziwne napoje!
Jak chcesz przeżyć w Kolonii, to najpierw musisz dobrze zjeść
Tradycyjna weekendowa rodzinna Terraformacja Marsa. Tym razem graliśmy tylko we dwójkę i może dlatego udało mi się w końcu wygrać 111 pkt.
Ale powiem wam że gra się w 2 osoby bardzo fajnie, co nie jest regułą dla gier planszowych przeznaczonych normalnie dla większej liczby osób. Muszę jeszcze kiedyś przetestować wersję solobo tak tez można chociaż wiadomo że z ludźmu najlepiej.
@Kronos też lubię grać w terraformację marsa we dwójkę 😃 za tą grę zawsze piorun w ciemno. Moja pierwsza planszówka z tych „poważniejszych” więc i duży sentyment mam do niej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Kronos Mam terraformacje od lata, leży na półce, czeka... Mam problem, że pierwszy raz mam grę w którą nigdy wcześniej nie grałem i nie potrafię sie zebrać do rozkminiania od zera 😀
@Jarosuaf Warto się przełamać, gra ma niski próg wejścia - same zasady nie są skomplikowane i do ogarnięcia w pierwszej rozgrywce. Bogactwo możliwości wynika z dużej ilości kart projektów i interakcji między nimi. Mi na początku dość słabo szło przez to że nie potrafiłem zrezygnować z żadnych fajnych projektów i potem miałem ich za dużo a brakowało zasobów żeby je wszystkie realizować.
Return to Dark Tower to planszówka z epicką, świecącą Wieżą w centrum. Zapomnij o starych grach, tutaj wieża jest żywa i złośliwa – obraca się i dosłownie wysypuje czaszki na planszę, żeby ci uprzykrzyć życie.
Gra działa na zasadzie: Ty i twoi kumple (lub solo) musicie biegać po królestwie, zbierać fanty i stawiać czoła potworom (walka jest w aplikacji). Musicie to zrobić, zanim Wieża zdominuje świat. To jest stara przygoda z lat 80., ale z turbodoładowaniem technologią.
Przewaliliśmy w ostatnim ruchu xD Ale po lekkim oszukaniu doprowadziliśmy scenariusz do szczęśliwego zakończenia. To była nasza pierwsza gra (279 minut) i trzeba było przymknąć oko na pewne aspekty, których się nie spodziewaliśmy ze względów na brak doświadczenia Ocena 8/10. Trochę długa, ale dłużyła się tylko na samym końcu. Chyba przygotowania do ostatecznej walki były nieco przesadzone i można było je sporo skrócić. Poza tym trzeba lubić gry przygodowe i jeżeli chodzenie po planszy "bez celu" Cię nudzi, to może być gra nie dla Ciebie.
W przerwie zagraliśmy w Agent Avenue. To szybka gra dla dwóch graczy o tajnych agentach, którzy się ścigają.
Cały myk polega na podbieraniu sobie kart "Agentów". Wykładasz dwie karty, przeciwnik zabiera jedną, ty drugą (jedna jest zakryta, druga odkryta). To sprytna gra w blef i wyprzedzanie, gdzie musisz zgadywać, czego potrzebuje rywal, żeby go spowolnić, a jednocześnie przyspieszyć siebie. Cel: dogonić go na ulicy. Zrobiliśmy mały turniej w systemie pucharowym.
Wygrałem
Na koniec zagraliśmy w BUS. Pali zwoje mózgowe i jest mega wredna (ale w taki fajny sposób). To jest super strategiczna gra, w której wcielasz się w operatora sieci autobusowej. Twoim celem jest zarobić najwięcej punktów, dostarczając pasażerów do ich celów – a cele te zmieniają się z tury na turę (raz idą do pracy, raz do baru, raz do domu). Gra jest słynna z dwóch rzeczy: sprytnego budowania tras (musisz dbać o połączenie z dworcami i różnymi budynkami) oraz mechaniki zegara. Na tablicy akcji niektóre ruchy są naprawdę przebiegłe – ten, kto wybierze ważną akcję (np. rozbudowę) jako pierwszy, faktycznie wykonuje ją jako ostatni. To wymusza niesamowicie ostrożne podejmowanie decyzji i ciągłe zgadywanie, co zrobią przeciwnicy. Dodatkowo, celowo budujesz miasto tak, aby psuć plany innym graczom, żeby to twoje trasy były najbardziej dochodowe.
Oceniam 7.5/10. Trochę za bardzo meczy moje zwoje i jest mało atrakcyjna fizycznie. Po wczorajszej rozgrywce powiedziałem ekipie, że będę musiał odpocząć od tej gry (to była moja 3 rozgrywka w ciągu 2 tygodni). Za pierwszym razem podobała mi się bardziej. O dziwo, "wredność" mi kompletnie nie przeszkadzała, a normalnie omijam takie gry. Mapa jest bardzo ciasna i tam każdy podgryza każdego (nie da się inaczej).
Wygrałem xD A biorąc pod uwagę, że grałem z ludźmi, którzy mają kalkulatory w głowach to wygrana była potrójnie wartościowa
W tym tygodniu na stół wjechała nowa gra, Nemesis: Lockdown, będąca samodzielnym dodatkiem do znanej gry survival horror Nemesis polskiego autora Adama Kwapińskiego .
Jako że dopiero uczymy się zasad to zagraliśmy w trybie pełnej kooperacji, zamiast podstawowego semi-coop. Oczywiście przegraliśmy, ale gra jest naprawdę rozbudowana i różnych rzeczy do ogarnięcia jest bardzo dużo, teraz już wiem że kilka robiłem od początku źle (trzeba było dopakować wiedzę). Kolejna gra, która lubi się znęcać nad uczestnikami i nawet tak do połowy wydawało nam się że idzie nieźle ale potem w trzy kolejki dwie postaci umarły a baza prawie cała zaczęła się palić.
Na pewno wrócimy jeszcze do tego tytułu bo potencjał jest duży. Wykonanie też solidne, w standardzie są niezłe figurki postaci i obcych.
nawet tak do połowy wydawało nam się że idzie nieźle ale potem w trzy kolejki dwie postaci umarły a baza prawie cała zaczęła się palić.
@Kronos no wiec tak, to jest kwintesencja tej gry w moim odczuciu to jest bardzo filmowa dynamika. A jak sie uda ukonczyc to tez jest zawsze jak na filmach - wyskakujesz z budynku, a wszystko wybucha xD
@Trypsyna Mam ambitny plan robić krótkie relacje ze wszystkich naszych gier ale nie zawsze mi sie udaje zrealizować
W Nemesis wszyscy zgodnie uznali że chcieliby jeszcze podejść ale problem jest taki że dobieramy grę do liczby chetnych a Nemesis jest maksymalnie do 5 osób więc może za jakiś czas dopiero.
To właśnie ta konsekwencja oraz wierność klimatowi opowieści grozy sprawiły, że Call of Cthulhu stał się jednym z najbardziej szanowanych i najdłużej żyjących systemów RPG, a wręcz prawdziwą ikoną gatunku.
Z nieba spadają tajemnicze Talizmany, zwiastując wielki wyścig po Koronę Władzy, najpotężniejszy artefakt stworzony przez Bogów. Ten, kto ją zdobędzie, będzie rządzić światem nadchodzącej epoki.
Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak naprawdę narodziło się Dungeons & Dragons, to… no, właśnie znalazłeś święty Graal. The Making of Original D&D to absolutny przekop dziejów. Zbiór rzadkich, historycznych materiałów, które pokazują, jak D&D wyłoniło się z chaosu kawy, kostek i notatek pisanych na kolanie.
A to wszystko opatrzone komentarzami Jona Petersona! I fajny z tego prezent, jak masz nerda w gronie bliskich.
Znowu grałem Benningsem. Znowu byłem człowiekiem. Znowu ludzie przegrali, mając helikopter gotowy do odlotu w ostatniej kolejce przed zamarznięciem bazy ale nie wylosowała się ta jedna karta potrzebna żeby wystartować. Normalnie kalka ostatniej gry. Chyba kosmici mają jakieś fory.
Ale i tak świetnie się bawiłem, polecam tylko trzeba ściągnąć erratę i FAQ a nawet poczytać dyskusje na forach bo podstawowa instrukcja do tej gry to zbrodnia.
Aha, pięć razy z rzędu wyrzuciliśmy burzę, na zdjęciu nawet widać ostatnie losowanie które nas zabiło
@Kronos erratę? Właśnie otworzyłem thinga, nigdy w to nie grałem, instrukcje przeczytałem i nie wydawała się jakaś ułomna. Ale jeszcze nie grałem to nie wiem
Od tamtej pory Beholder stał się jednym z najbardziej kultowych potworów D&D: symbolem gry, ulubieńcem ilustratorów, a także częstym przeciwnikiem w kampaniach.