Dziś przypada rocznica wydania Hobbita J. R. R. Tolkiena Opowieść po raz pierwszy ukazała się drukiem 21 września 1937 roku, czyli dokładnie 87 lat temu.
Przyjmuje się, że termin "hobbit" został wymyślony przez Tolkiena, jednak wiele wskazuje na to, że autor podczas jego tworzenia nieświadomie zainspirował się jakimś podobnym słowem, na które natknął się wcześniej w literaturze. Tolkien nie przypominał sobie, skąd dokładnie mogłaby pochodzić ta inspiracja, jednak nie wykluczał także możliwości.
Pod uwagę brano między innymi tytuł powieści Sinclaira Lewisa Babbit z 1922 roku (Tolkien znał powieści tego autora) lub słowo rabbit (czyli "królik" - Tolkien odrzucał taką możliwość, choć na przykład Tom Shippey zwraca uwagę na to, że w Hobbicie Bilbo faktycznie bywa w co najmniej kilku miejscach porównywany do królika).
Słowo hobbit pojawia się również w dziewiętnastowiecznym tekście znanym jako Denham Tracts - znajduje się w nim, oparta na jeszcze starszym źródle z 1584 roku, długa lista czarodziejskich stworzeń z folkloru angielskiego: ...boggleboes, bogies, redmen, portunes, grants,hobbits, hobgoblins, brown-men, cowies, dunnies.
@Whoresbane w sumie to nie wiem czy powinnam, bo co do twórczości Le Guin zdania ekspertów są podzielone i niektórzy sądzą, że to się źle zestarzało, a sama nie czytałam
Tytuł: Houston, Houston, czy mnie słyszysz i inne opowiadania
Autor: James Tiptree
Kategoria: science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 8371506384
Liczba stron: 376
Ocena: 8/10
Jak to zwykle bywa ze zbiorami opowiadań, także i w tym zawarte zostały teksty świetne, jak i te pewnie też bardzo dobre, które jednak zupełnie nie wpasowały się w mój gust. A trzeba poinformować, że autorką (nie pomyliłem się) opowiadań jest nie byle kto, bo James Tiptree Jr., która pisała pod pseudonimem przez prawie dziesięć lat. Ujawnieniem swojej prawdziwej tożsamości wywołała niezłe zdziwienie.
Theodore Sturgeon napisał o niej, że „jest jedynym autorem młodego pokolenia, który stylem i subtelnością przewyższyć może nawet pisarstwo kobiet”. Trochę zabawnie jest czytać te słowa, wiedząc, że zostały napisane, gdy wszyscy brali Jamesa za mężczyznę.
Autorka zdobyła dwie nagrody Hugo za najlepsze opowiadanie oraz trzy nagrody Nebula: za najlepszą krótką formę, najlepsze opowiadanie i najlepszą nowelę. Z tego dwa nagrodzone teksty pojawiły się w recenzowanym zbiorze.
Z „Houston, Houston, czy mnie słyszysz?” (nagrodzone Hugo i Nebulą) zapoznałem się najpierw w czasopiśmie „Fantastyka” i od razu po jego przeczytaniu sprawdziłem, czy a nuż w mojej bibliotece nie znajduje się przypadkiem inna twórczość autorki. Jak można zauważyć, był tam omawiany tutaj zbiór opowiadań, który wypożyczyłem następnego dnia. Jeśli to nie jest dla Was wystarczającą rekomendacją, dodam jeszcze, że opowiadanie zachęciło mnie do obejrzenia „Seksmisji” - do tej pory oglądałem urywkami głównie jako dzieciak, więc postanowiłem to nadrobić. Raczej wątpię, żeby wystąpił tak duży zbieg okoliczności, jeśli chodzi o wymyślenie podobnego pomysłu na fabułę: „Houston…” ukazało się w maju 1976 roku, z kolei u Juliusza Machulskiego pierwszy zalążek historii pojawił się jesienią 1977 roku. Być może autorzy przeczytali tę samą książkę o prognozach XXI wieku.
No ale to taka tam dygresja. :’)
Lekko spoilerując: załoga statku kosmicznego podczas wykonywania misji zrządzeniem losu przenosi się w przyszłość. Podczas próby powrotu na Ziemię, napotykają inny statek kosmiczny, pełen kobiet. Okazuje się, podobnie jak w „Seksmisji”, że są ostatnimi mężczyznami, a z czasem, że ich zachowania nie pasują do nowego porządku świata.
Mam wrażenie, że ogólna krytyka męskich zachowań to motyw przewodni zbioru opowiadań. Może nie wszystkich tekstów i nie za każdym razem serwowana tak dobitnie, ale jednak. Na przykład w tym opowiadaniu jeden z kosmonautów skupia się na tym, że będzie miał do dyspozycji całą planetę kobiet, oczywiście w szczytnym celu przywrócenia populacji do normalnego stanu sprzed wyginięciem mężczyzn. Tylko że zrobił to w typowy dla mężczyzn sposób, jak „smalec alfa”.
Jednak coś jest w stwierdzeniu, że najlepsze zostaje na koniec - podobnie jest w przypadku „Kolor oczu neandertalczyka”, które jest właśnie na końcu i które uważam za najlepsze z całego zbioru.
Mężczyzna po długiej misji ląduje na planecie przypominającej raj - chyba głównie dlatego, że był tam sam. Szybko się okazuje, że jednak nie do końca - główny bohater nawiązuje kontakt z przedstawicielką bardzo przyjaznej rasy. Na tyle przyjaznej, że szybko zostają partnerami. Ogółem odniosłem wrażenie, że sama historia świetnie nadawałaby się na odcinek „Star Treka”: tu również występuje Federacja (choć wspomniana chyba tylko raz czy dwa), a główny bohater złamał chyba wszystkie zasady Pierwszej Dyrektywy: wszedł w relację romantyczną i seksualną z obcą rasę, ujawnił się przed cywilizacją, która nie opanowała jeszcze technologii podróży kosmicznych oraz znacząco wpłynął i przyspieszył ich rozwój technologiczny.
Podobieństwo zauważyłem także w naiwności dialogów oraz samej historii: mimo śmierci wybranki Toma (spokojnie, narrator zdradził to na początku tekstu), całość kończy się raczej pozytywnie.
Sam zbiór zdecydowanie polecam. Znalazły się może ze dwa opowiadania, przez które trudno było mi przebrnąć, jednakże pozostałe w zupełności to wynagradzają.
Dziś mija dokładnie 47 lat od pierwszego wydania Silmarillionu J. R. R. Tolkiena, który po raz pierwszy ukazał się drukiem 15 września 1977 roku
Silmarillion został częściowo uzupełniony, zredagowany, a następnie wydany po śmierci autora przez jego syna, Christophera Tolkiena, przy wsparciu kanadyjczyka Guya Gavriela Kaya. W czasie pracy nad Silmarillionem Kay studiował filozofię na Uniwersytecie Manitoba w Winnipeg - później również zaczął pisać powieści z gatunku fantasy.
@Whoresbane W sumie racja Poznali się w Kanadzie - podobno przez rodzinę drugiej żony Christophera, która była Kanadyjką - ale po podjęciu decyzji o współpracy Kay przeniósł się na rok do Oxfordu.
Terry Pratchett poprosił swojego przyjaciela, żeby ten po śmierci pisarza walcem parowym przejechał jego twardy dysk, na którym znajdowały się niedokończone teksty. Przyjaciel prośbę spełnił, niszcząc jednocześnie szanse na ukazanie się czegoś nowego od twórcy Świata Dysku.
Na szczęście zrządzeniem losu i przy samozaparciu pewnego małżeństwa odnalezione zostały opowiadania lata temu opublikowane przez Pratchetta pod pseudonimami, a które to zostały zebrane w tym oto zbiorze.
Nie są to teksty związane ze Światem Dysku, chociaż w niektórych przebijają się motywy wykorzystane później w cyklu fantasy. Na przykład zdanie „gardło sobie podrzynam” czy wzmianka o mieście Morpork, zanim znalazło swoje Ankh. Nie są może aż tak humorystyczne, nie są też aż tak absurdalne, jednakże jednoznacznie można stwierdzić, że wyszły spod pióra Pratchetta. Na pewno są bardziej „przyziemne”.
Powiedziałbym, że to takie wprawki.
Czy warto je przeczytać? Po przeczytaniu wszystkich powieści o Świecie Dysku stwierdzam, że jak najbardziej. Nie znajdziecie tutaj niczego odkrywczego, chociaż niektóre pomysły były świetne. To wciąż Pratchett, chociaż sporo młodszy.
A czy poleciłbym je komuś, kto nie miał wcześniej styczności z tym autorem? Myślę, że tak - opowiadania w większości są króciutkie i uważam, że fajnie pokazują, co Pratchett miał do zaoferowania.
Tłumacze: Michał Jakuszewski, Beata Jankowska-Rosadzińska
Kategoria: fantasy
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788381881739
Liczba stron: 920
Ocena: 7/10
Lekkie przekłamanie, ponieważ w jednej książce znajdują się trzy powieści z serii („Czarna Kompania”, „Cień w ukryciu”, „Biała Róża”), ale nie chce mi się tego rozbijać na osobne wpisy. Tym bardziej, że te trzy tytuły stanowią swego rodzaju mini-cykl.
Od powieści Glena Cooka mogą odrzucić dwie rzeczy:
1. Bohater zbiorowy, czyli Czarna Kompania. Przypomina mi to bardzo „Star Treka” - tam mamy załogę Enterprise, tu członków Kompanii. I załoga statku, i Kompania liczy sobie przynajmniej kilkaset osób, czasem nawet więcej, jednakże historia skupia się na ich najważniejszych członkach. Pozostali stanowią głównie tło i najczęściej służą do tego, żeby autor miał kogo uśmiercać. :') Oficerów niestety otacza fabularna zbroja.
2. Styl pisania autora. Historia opowiedziana została głównie z perspektywy kronikarza Czarnej Kompanii, Konowała, który jednocześnie jest także lekarzem. Przekłada się to na dosyć oszczędną w słowach narrację pierwszoosobową, iście żołnierski zapis historii Czarnej Kompanii. Konował często coś uprościł, pominął czy nawet przemilczał - zresztą, jedną z zasad Kompanii jest to, że nie pytają członków o ich przeszłość, zakładając, że przed dołączeniem zostawili ją za sobą, a wszystkie „rachunki” zostały uregulowane.
W drugiej powieści autor trochę od tego odszedł i postanowił przedstawić wydarzenia, w których Konował nie zawsze był świadkiem. Podobało mi się także to, że w jednym rozdziale można było najpierw przeczytać o tym, że pewna postać rozmawia z kimś tam, a w następnym okazało się, że tym kimś był Konował właśnie, który opowiedział swoją wersję rozmowy/spotkania.
Szkoda tylko, że autorowi kiepsko wyszły fabularne zawijasy - można je bardzo łatwo przewidzieć. Na przykład w trzeciej części taki zawijas ma miejsce pod sam koniec, gdy mnie udało się przewidzieć go już na samym początku. Finalnie nie było zaskoczenia.
No i ostatnim moim zarzutem jest to, że spodziewałem się trochę bardziej przyziemnej historii o grupie najemników, którzy imają się różnych zadań, a dostałem prawie że tradycyjną opowieść o walce Dobra ze Złem, tylko że Czarna Kompania nie bawi się w moralne dylematy i walczy dla tego, kto dobrze płaci. Jednakże nie traktuję tego jako wadę.
@cyberpunkowy_neuromantyk ta książka i tak jest najlepsza, później niestety straszne lanie wody. Ogólnie "Cień w ukryciu" to bezapelacyjnie najlepszy tekst w tym cyklu, a i ogólnie cholernie solidna pozycja.
Wydawnictwo MAG podzieliło się planami wydawniczymi wobec kilku wybranych autorów:
Brandon Sanderson
---------------------------
Tekst Wiatru i Prawdy pojawił się w sierpniu, zamiast planowego kwietnia. Stąd opóźnienie na pierwszy kwartał 2025 roku. W okolicach premiery pojawią się dodruki poprzednich tomów w miękkich i twardych oprawach.
"Wiatr i Prawda. Tom 1" (Archiwum Burzowego Światła Tom 5) - najbardziej optymistyczna wersja to styczeń 2025
"Wiatr i Prawda. Tom 2" (Archiwum Burzowego Światła Tom 5) - najbardziej optymistyczna wersja to maj 2025
"Rozjemca" (wydanie jubileuszowe) - początek 2025
"Biały Piasek. Omnibus" - 2025
Ian Cameron Esslemont
---------------------------
Wydanie cyklu Path of Ascendancy jest uwarunkowane sprzedażą Imperium Malazańskiego. To jedyny czynnik wpływający na decyzję.
James S. A. Corey
---------------------------
Dodruki Wzlot Persepolis, Gniew Tiamat i Upadek Lewiatana wrócą do sprzedaży do końca roku 2024
Pierce Brown
---------------------------
Czwarty tom Red Rising 27 listopada. Następne dwa co pół roku
Christopher Paolini
---------------------------
Dodruki serii Dziedzictwo w twardej oprawie, w szacie graficznej z 2019 roku, wrócą do księgarń przed premierą Murtagha
Victoria Aveyard
---------------------------
Czerwona Królowa wyjdzie 22 listopada 2024 roku. Następne tomy w 2025, co kwartał
Grudzień 2024
---------------------------
Plany na ostatni miesiąc w roku nie zostały wykrystalizowane, jeszcze nie wiadomo co zostanie wydane
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Dziś mija dokładnie sześć lat od pierwszego wydania "Upadku Gondolinu" J. R. R. Tolkiena Tekst po opracowaniu i zredagowaniu przez Christophera Tolkiena po raz pierwszy ukazał się drukiem 30 sierpnia 2018 roku.
Historię Gondolinu i jego zniszczenia Tolkien zaczął pisać już w 1917 roku, podczas wojny, kiedy przebywał w koszarach. Pierwszą wersję tej opowieści zapisał na tylnej stronie kartki z nutami do marsza wojskowego - to zarazem jedna z pierwszych historii związanych ze Śródziemiem, która została przelana na papier. Podobnie, jak w przypadku wielu innych opowieści z Pierwszej Ery Śródziemia, tak i ta była później przez Tolkiena wielokrotnie poprawiana i przerabiana.
Słówko ode mnie: Jakich to fajnych czasów dożyliśmy, że w dniu premiery nowego numeru czasopisma ten jest już dostępny do pobrania na przykład w Legimi. Odpada konieczność biegania od kiosku do kiosku, bo numer jeszcze nie przyszedł albo co gorsza, został wykupiony przez innych zainteresowanych. Odpada czekanie na prenumeratę, której dostarczenie Poczcie Polskiej zajmuje od tygodnia (przy dobrych wiatrach) do nawet miesiąca - kiedyś zdarzyło się tak, że numer październikowy otrzymałem razem z listopadowym...
Niemniej prenumeratę i tak mam wykupioną, do czego gorąco zachęcam! : )
A teraz oddaję głos Redakcji:
„Przedstawiamy wrześniowe wydanie "Nowej Fantastyki" - jego okładkę zdobi grafika Piotra Sokołowskiego ilustrująca "Dori" - powieść z uniwersum "Metamorfa" Andrzeja Kwietnia.
Jako że nowy rok szkolny tuż za rogiem, gościmy na naszych łamach znakomitą postać - Przemek Staroń, uhonorowany tytułem Nauczyciela Roku, podzieli się z Wami przemyśleniami, jak zachęcać do fantastyki ludzi, którzy nie są do niej całkiem przekonani, a może nawet są jej niechętni.
Oprócz tego w dziale publicystyki znajdziecie wywiad z Istvanem Vizvarym - pisarzem, którego powieść "Lagrange. Listy z Ziemi" została wyróżniona tegoroczną Nagrodą Nowej Fantastyki (jest też nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla i Nagrody Literackiej im. J. Żuławskiego), zaś on sam został laureatem Nagrody im. Macieja Parowskiego.
Mamy też drugi wywiad - z aktorem Ismaelem Cruzem Cordovą wcielającym się w postać elfa Arondira w serialu "Pierścienie Władzy". A skoro jesteśmy przy fanfikach, warto sięgnąć po artykuł, który przygląda się bogactwu tańszej niż serial Amazona fanowskiej twórczości poświęconej postaci Lokiego w ramach Marvel Cinematic Universe.
Oprócz tego proponujemy kolejną odsłonę Lamusa (o "Władcy Grenlandii"), felietony, recenzje książek, komiksów i filmu oraz kolejne spotkanie z Lilem i Putem.
W dziale prozy przygotowaliśmy dla Was tym razem pięć opowiadań: trzy polskie (Paula Wanarska, Paweł Dybała i Wiktor Orłowski) oraz dwa zagraniczne (Ai Jiang i Valerie Valdes). Warto wspomnieć, że opowiadanie Jiang zostało nominowane m.in. do Hugo i Nebuli.
"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii. NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf. Linki, tradycyjnie w pierwszym komentarzu. Przy okazji przypominamy o trwającej do końca miesiąca promocji roczników 2019-2021 na Legimi.
Szykujcie się na kolejny weekend w naszym towarzystwie! Tym razem zapraszamy Was do Wrocławia na Dni Fantastyki, których na pewno spora część Was nie może się już doczekać! A po nich możecie być pewni, że nie uwolnicie się od nas na dość długo, bowiem cały wrzesień wypełniony jest konwentami i festiwalami, na które, mamy nadzieję, zawitacie tak chętnie, jak my! Do zobaczenia!
Jeśli kochacie świat arturiańskich legend, to pokochacie też naszą nową serię metalowych kości - Rycerze Okrągłego Stołu! Wciel się w jednego z rycerzy i przenieś do czasów króla Artura, Merlina, magii i niebezpieczeństw. Niech te kości będą Twoim przewodnikiem w podróży przez Avalon, gdzie każdy rzut może zdecydować o losie Królestwa!
Wydawnictwo MAG prezentuje czwarty tom Imperium Malazańskiego. "Jabłko Berło Tron" Iana Camerona Esslemonta ma zaplanowaną premierę na 20 września 2024 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 848 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W Darudżystanie, mieście snów, mieście błękitnego ognia, wreszcie zapanował pokój. Jego mieszkańcy mogą wrócić do polityki, handlu, swarów, a przede wszystkim cieszenia się życiem. Są jednak tacy, którzy nie pozwolą, by zapomniano o przeszłości. Uczony prowadzący wykopaliska na równinach natrafia na zamkniętą starożytną kryptę. Kupiec imieniem Skromny Wkład knuje spiski mające przepędzić resztki malazańskich najeźdźców. A ocalali agenci dawno obalonej mocy uświadamiają sobie, że zmiany, do których doszło, otwierają przed nimi szansę. Tymczasem w centrum wydarzeń gruby złodziej w czerwonej kamizelce chodzi po ulicach, w jednej ręce dzierżąc ciastko, a w drugiej losy miasta.
Daleko na południu ogromny Odprysk Księżyca rozbił się na Morzu Rivańskim, tworząc łańcuch wysepek, będący marzeniem wszystkich poszukiwaczy skarbów. Malazański weteran posługujący się pseudonimem „Rudy“ postanawia spróbować tam szczęścia i być może również pożegnać się ze starymi przyjaciółmi. Znajduje jednak więcej niż się spodziewał, a poszukiwanie skarbów zmienia się w szalony, krwawy chaos. Zebrały się tam moce z całego świata, poszukujące legendarnego Tronu Nocy. Skutki tych wydarzeń sięgają daleko. Na niewielkiej wyspie u brzegów Genabackis lud, który odwrócił się plecami do podobnych pragnień, kieruje zamaskowane twarze ku kontynentowi i przypomina sobie stare proroctwo o powrocie.
A co z byłą szponką Imperium Malazańskiego, wędrującą teraz po najdalszych brzegach stworzenia? Jej misja – której sukces bądź porażkę już dawno przepowiedziała Królowa Snów – będzie miała znacznie większe znaczenie niż jej się zdaje.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Dziękujemy za czas spędzony razem na Wakacyjnych Targach Fantastyki w Gdańsku! Mamy nadzieję, że Wy też znaleźliście czas na trochę odpoczynku nad morzem i może nawet pograliście w rpga przy zachodzącym słońcu i szumie fal!
Pewien ambitny, młody smok badał granice swojego ciała, ognia i magii. Obserwował inne, starsze od siebie smoki, by wyłuskać prawdę o swoim gatunku. Wdawał się z nimi w walki, zgapiał najróżniejsze czary, wpychał się na uroczystości. Irytował wszystkich swoim gadulstwem. Niesforny dzieciak. Nikt nie rozumiał jego palącej potrzeby przekraczania własnych granic, wszak byli smokami, najpotężniejszymi stworzeniami świata. Smok nie ustępował. Kiedyś zażyczył sobie sprawdzić jak wysoko może wzlecieć. Wzbił się tam, gdzie nikt nie dotarł. Jego ciało zaczęło zamarzać. Ogrzewał się ogniem z płuc, ale coraz bardziej się dusił. Kaszlał krwią, ale leciał dalej. W końcu wyleciał z atmosfery, spojrzał na księżyc i malutką ziemię, a potem zamarł... Jego truchło spadło. Krew cieknąca z jego paszczy zamieniła się w kości, które widzisz teraz w naszym sklepiku.
"W kręgach RPG wszyscy jesteśmy leniwi i oczekujemy, że scenariusz sam się napisze, muzyka sama dobierze, a ilustracje same znajdą. Dobrze, że przynajmniej jest chęć na poprowadzenie sesji (opcjonalnie). Wychodząc zatem naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom biednych Mistrzów Gry, stworzone zostały narzędzia, które pomagają w tych tytanicznych wyzwaniach, jakie przed nimi stoją."
O wykorzystaniu AI w papierowych rpgach opowiadamy na naszym blogu, zachęcamy do lektury! Dowiecie się, jak wspomóc się w tworzeniu scenariusza, który nie zawsze chce ułożyć się w głowie sam, jakich narzędzi i w jaki sposób użyć, by stworzyć niepowtarzalne arty, jakimi przedstawicie swoje postaci i lokacje, w których będą przebywać oraz nauczycie się tworzyć własną muzykę idealnie spełniającą klimat Waszej sesji!
Jak wypada jedna z najgłośniejszych książkowych premier tego roku, jeśli chodzi o literaturę fantasy? Czy jest to kandydat na książkę roku i czy warta jest tak dużego szumu wokół niej? Zainteresowanych zapraszam do mojej video recenzji w linku poniżej. 5!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka ogłasza wydanie specjalne Ziemiomorza. "Ziemiomorze. Wydanie rozszerzone" Ursuli Le Guin w sprzedaży od 17 września 2024 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 1144 strony, w cenie detalicznej 149,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Wydanie rozszerzone o sześć niepublikowanych wcześniej tekstów.
„Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin to jeden z najznakomitszych cykli literatury fantasy, porównywany z dziełami J.R.R. Tolkiena czy C.S. Lewisa. Tym razem polscy czytelnicy otrzymują pierwsze ilustrowane wydanie zbioru, uzupełnione o nowe teksty: „Opisanie Ziemiomorza”, „Słowo Uwolnienia”, „Zasada Imion”, „Córka Odrenu”, „Ogień na kominku” i „Ziemiomorze zrewidowane”.
„Ziemiomorze” opisuje malowniczy świat pełen wysp, smoków i tajemnic, w którym najważniejsza jest równowaga między tworzącymi go siłami. Głównym bohaterem serii jest czarnoksiężnik Ged; poszczególne części opowiadają jego losy – od najmłodszych lat i pierwszych kroków stawianych w świecie magii aż po czasy, gdy czary zaczęły się stawać niebezpiecznym narzędziem w rękach zła.
Ged, którego Ziemiomorze na zawsze zapamięta jako Krogulca, zostaje wysłany na wyspę Roke, aby tam zgłębiać czarnoksięską sztukę. Jest obdarzony niezwykłymi zdolnościami magicznymi, po latach nauki zostaje więc Arcymagiem, który będzie musiał pomóc Tenar – Najwyższej Kapłance Archipelagu – uciec z labiryntu ciemności.
Niestety, z upływem lat równowaga Ziemiomorza zaczyna się chwiać, a prawdziwa magia i pradawne zwyczaje coraz częściej wykorzystywane są przez mroczne siły zła i śmierci…
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Nie czuję potrzeby dublowania (choć coś tam niby nowego jest), nie jestem fanem LeGuin, no i cena. Wszystko to przemawia za tym, żeby tego nie brać. Zobaczy się na żywo jak to wygląda.