Delfin uwięziony na plaży w Teksasie zmarł, zanim ratownicy zdołali udzielić mu pomocy, po tym jak ludzie podobno wciągnęli go z powrotem do wody i próbowali na nim jeździć.
Delfin został znaleziony na plaży w niedzielę wieczorem, jak podaje Texas Marine Mammal Stranding Network.
Tłum ludzi zebrał się i wepchnął delfina, który prawdopodobnie był chory, z powrotem do wody, a niektórzy próbowali z nim pływać i jeździć na nim.
Według agencji delfin ponownie utknął na piasku, a plażowicze nadal go "nękali".
W Polsce 7 proc. osób w wieku 18-29 lat jest wegetarianami, a 1 proc. weganami co zbiorczo jest wynikiem wyższym niż np. we Francji czy Włoszech.
Przodownictwo młodych ludzi widać także w ograniczaniu konsumpcji mięsa – nawet co piąta osoba w wieku 18-24 lata nie jadła mięsa w ciągu całego miesiąca, przy wartościach zbliżonych do 10 proc. w starszych kohortach.
Ogółem ponad połowa Polaków planuje zmniejszenie konsumpcji mięsa.
W trzech ostatnich latach sprzedaż mięsa w naszym kraju spadła o 7,5 proc., a sprzedaż wegetariańskich substytutów mięsa wzrosła o 480 proc.
Europa, według danych sprzed pandemii, była największym rynkiem produktów zastępujących mięso – na Stary Ląd przypadało blisko 40 proc. światowej sprzedaży jego substytutów.
Jesteśmy przyzwyczajeni do obwiniania przemysłu paliw kopalnych za problemy związane ze zmianami klimatycznymi, ale skupienie się na wielkich agrobiznesach okazało się znacznie bardziej kontrowersyjną kwestią. Teraz opublikowano trzy prace badawcze, które przyglądają się różnym działaniom przemysłowych producentów mięsa i nabiału, z fascynującymi wnioskami i propozycjami.
@ANDRZ_JzKMICIC to może plastikowe torebki też będą z recyklingu? Oby W sumie czemu nie stosują toreb papierowych to ja nie wiem. Ogólnie dobry kierunek, pytanie tylko czy takie klocki z recyklingu będą nadawać się do ponownego recyklingu ;D
Szkoda, że mamy tak tandetny system karny. W tego typu sytuacjach powinien być skazany na ciężkie roboty i pracować aż odpracuje (czyli pewnie aż do śmierci). Wtedy nikt by nie odwalał takich debilizmów, bo każdy by się bał...
@Rozkmin Bardzo dobre spostrzeżenie. Mimo tego, że sam stosuje się do prawie wszystkich w/w podpunktów to uważam, że głównym problemem jest prawo które nie reguluję ilości odpadów, jakie mogą produkować producenci.
Bardzo mnie to drażni, jak jakiś producent mówi wielce o ekologii, sam nie stosując się do niej (Głównie mam tutaj na myśli zjawisko takie jak "greenwashing").
Inną rzeczą to pakowanie na siłę produktów w małe opakowania np. żele pod prysznic, płyny do mycia naczyń lub wielokrotnie opakowania.
Sri Lanka stoi w obliczu bezprecedensowego kryzysu ekologicznego, ponieważ fale plastikowych odpadów z płonącego kontenerowca uderzyły w wybrzeże i grożą dewastacją lokalnego środowiska, ostrzegł w sobotę najwyższy urzędnik ds. środowiska.
Tysiące marynarzy używających mechanicznych koparek zebrało tony maleńkich plastikowych granulek na plażach, które pochodziły z zarejestrowanego w Singapurze statku MV X-Press Pearl, który tlił się na horyzoncie od dziesięciu dni. Sri Lanka's Marine Protection Authority (MEPA) przekazał, że zanieczyszczenie mikroplastikiem może spowodować wieloletnie szkody ekologiczne na wyspie Oceanu Indyjskiego.
"Jest to prawdopodobnie najgorsze zanieczyszczenie plaż w naszej historii" - powiedział przewodniczący MEPA Dharshani Lahandapura. Maleńkie granulki polietylenu zagrażają plażom turystycznym i hodowli ryb w płytkich wodach.
Zakazano połowów na 80-kilometrowym odcinku wybrzeża w pobliżu statku, który płonie już od 10 dni pomimo międzynarodowej akcji gaśniczej.
"Ze statku widać dym i przerywane płomienie," powiedział AFP rzecznik marynarki wojennej kapitan Indika de Silva.
Plastikowe wysięgniki w kolorze pomarańczowym zostały ustawione na wypadek wycieku oleju z uszkodzonego statku do laguny Negombo, która słynie z krabów i krewetek jumbo.
Tysiące małych łodzi znalazło się w sobotę na plaży w Negombo z powodu zakazu połowów.
Koordynator marynarki wojennej Manjula Dulanjala powiedział, że jego zespół prawie oczyścił plażę w piątek wieczorem, ale byli zszokowani, gdy znaleźli ją ponownie pokrytą plstikiem następnego ranka. "To jest jak coronavirus. Nie ma końca w zasięgu wzroku. Usunęliśmy cały plastik wczoraj, tylko po to, aby zobaczyć więcej wyrzuconego przez fale w nocy," powiedział. Granulki i odpady zostały zapakowane w zielone i białe worki z polietylenu i zabrane przez ciężarówki. Oficer prowadzący inny zespół powiedział, że w niektórych częściach plaży mikroplastik i zwęglone szczątki były na głębokości 60 centymetrów (dwóch stóp).
Miejscowy rybak Peter Fernando, lat 68, powiedział, że nigdy nie widział takich zniszczeń. Azjatyckie tsunami z grudnia 2004 roku zdewastowało znaczną część wybrzeża wyspy i zabiło szacunkowo 31 000 osób, ale tylko uszkodziło przybrzeżną infrastrukturę. Rzymskokatolicki ksiądz Sujeewa Athukorale powiedział, że większość jego parafian to rybacy, którzy ryzykują, że zostaną bez środków do życia. "Ich bezpośrednią potrzebą jest pozwolenie na powrót do morza" - powiedział. "W samej mojej parafii jest 4,500 rodzin rybackich".
Rybak Lakshan Fernando, powiedział, że ludzie obawiali się, że plastikowe odpady mogą zniszczyć lasy namorzynowe, a także koralowce, w których ryby rozmnażają się w płytkiej wodzie.
"Nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak długo będziemy mieli negatywne skutki tego zanieczyszczenia" - powiedział Fernando agencji AFP. "Może to potrwać kilka lat lub kilka dekad, ale w międzyczasie co z naszymi środkami do życia?".
Wyciek ropy ze statku, o którym mówi się, że przewozi 278 ton oleju bunkrowego i 50 ton oleju napędowego, zwiększyłby ryzyko dewastacji. Znaczna część ładunku statku, w tym 25 ton kwasu azotowego, wodorotlenku sodu, smarów i innych chemikaliów, wydawała się być zniszczona w pożarze, powiedzieli urzędnicy. X-Press Pearl zapalił się, gdy oczekiwał na wejście do portu Colombo i pozostaje zakotwiczony tuż przy porcie.
Międzynarodowa akcja ratunkowa prowadzona jest przez holenderską firmę SMIT, która wysłała specjalistyczne holowniki do gaszenia pożaru. Indie wysłały statki straży przybrzeżnej, aby pomóc marynarce wojennej Sri Lanki. SMIT był również zaangażowany w gaszenie płonącego tankowca u wschodnich wybrzeży Sri Lanki we wrześniu ubiegłego roku, po tym jak eksplozja w maszynowni zabiła członka załogi. Gaszenie pożaru na New Diamond trwało ponad tydzień i pozostawiło wyciek ropy o długości 40 kilometrów. Sri Lanka zażądała od właścicieli zapłacenia 17 milionów dolarów za sprzątanie.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Jakby topnienie pokrywy lodowej Grenlandii nie było już wystarczająco dużym problemem, nowe badania wykazały, że ta masa lodu uwalnia wodę zawierającą jedne z najwyższych odnotowanych poziomów rtęci w wodach naturalnych. Naukowcy oszacowali, że rocznie z lodów Grenlandii do okolicznych wód dostaje się około 42 tony rtęci.
Wyniki badań ukazały się na łamach pisma „Nature Geoscience” (DOI: 10.1038/s41561-021-00753-w).
Naukowcy twierdzą, że stężeniom rtęci w grenlandzkich wodach dorównują tylko zanieczyszczone drogi wodne przemysłowych obszarów Chin. A że grenlandzki lód nadal topnieje, do wód trafi jeszcze więcej toksycznego metalu. Eksperci uważają, że pokrywa lodowa Grenlandii już osiągnęła punkt krytyczny i większość jej lodu jest skazana na stopienie.
W ciągu ostatnich 150 lat działalność przemysłowa człowieka doprowadziła do uwolnienia do środowiska naturalnego setek tysięcy ton rtęci. Obecnie poziom tego pierwiastka w atmosferze jest wyższy o 500 proc., a w oceanach o 200 proc. od stężeń sprzed rewolucji przemysłowej.
Źródło skażenia nie jest znane. Rtęć w rzekach w innych częściach naszej planety pochodzi przede wszystkim ze ścieków przemysłowych. Pierwiastek ten może dostać się do wody również z powietrza, gdzie z kolei dostał się na skutek spalania paliw. Może też wraz z deszczem czy śniegiem opaść na powierzchnię, a następnie spływać do lokalnych cieków wodnych lub ponownie wznosić się do atmosfery.
Autorzy badań sugerują, że wyciekająca rtęć w rzeczywistości pochodzi z naturalnych właściwości geochemicznych Ziemi. Jej wysokie stężenia mogą mieć swój początek w erozji skał znajdujących się pod pokrywą lodową Grenlandii, które są naturalnie bogate w rtęć, co może budzić pewne niepokojące perspektywy.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Plastikowe śmieci na odległych wyspach podnoszą temperaturę o 2,5°C i zagrażają populacjom żółwi.
Badanie przeprowadzone na Wyspie Hendersona i Wyspach Kokosowych (Keelinga) wykazało, że plastik działa jak izolator, sprawiając, że piasek staje się cieplejszy, co prowadzi do większej liczby potomstwa żółwi płci żeńskiej.
Nowe badania wykazały, że nagromadzone plastikowe śmieci na plażach dwóch odległych grup wysp zwiększyły lokalne temperatury maksymalne o prawie 2,5°C.
Badanie przeprowadzone na wyspie Henderson na południowym Pacyfiku i Wyspach Kokosowych (Keelinga), odległym terytorium Australii na Oceanie Indyjskim, wykazało, że plastikowe zanieczyszczenia działają jak izolator, podnosząc temperaturę leżącego pod nimi piasku.
Naukowcy ostrzegają, że dzienne wahania temperatury w wyniku zanieczyszczenia plastikiem mogą mieć znaczące konsekwencje dla ekosystemów przybrzeżnych, w tym zwierząt takich jak żółwie morskie i wędrowne ptaki brzegowe. Wcześniej stwierdzono, że zanieczyszczenie plastikiem w tych dwóch miejscach zabiło ponad pół miliona krabów pustelników.
Naukowcy z University of Tasmania's Institute of Marine and Antarctic Studies i Natural History Museum w Londynie zmierzyli dzienne wahania temperatury w osadach plażowych w sześciu miejscach na wyspach.
Stwierdzili, że zanieczyszczenie plastikiem było związane ze wzrostem dziennych temperatur maksymalnych o 2,45°C i spadkiem dziennych temperatur minimalnych o 1,5°C. Badanie, opublikowane w Journal of Hazardous Materials, wykazało obecność do 3 kg plastiku na metr kwadratowy na plażach wysp, gdzie niektóre miejsca są niezamieszkane.
Poprzednie badania Hendersona i Wysp Kokosowych (Keelinga) wykazały odpowiednio 38 milionów i 414 milionów kawałków plastikowych zanieczyszczeń, o łącznej wadze 256 ton.
Główny autor badania, Jennifer Lavers z University of Tasmania, powiedział, że związany z plastikiem wzrost temperatur może mieć niszczycielski wpływ na meiofaunę, organizmy żyjące w osadach plażowych, które odgrywają istotną rolę w tropikalnych ekosystemach przybrzeżnych. "Są one odpowiednikiem dżdżownic" - powiedział Lavers. "To w zasadzie stworzenia, które przewracają glebę". "Kiedy masz plastik piętrzący się i piętrzący się, tworzy on tę warstwę izolacyjną - szybko podnosi temperaturę do punktu, w którym prawdopodobnie jest nieodpowiednia dla większości zwierząt". Rezultatem, powiedział Lavers, prawdopodobnie będą przybrzeżne "martwe strefy" spowodowane ekstremalnymi upałami. Meiofauna - w tym bezkręgowce i robaki - jest również ważnym źródłem pożywienia dla wędrownych ptaków brzegowych.
Żółwie morskie są również zależne od temperatury: wyższe temperatury prowadzą do większej liczby potomstwa samic.
"Do tej pory skupialiśmy się na tym, że zmiany klimatyczne napędzają potomstwo samic. I rzeczywiście są to zmiany klimatyczne, ale w niektórych miejscach powodem jest prawdopodobnie plastik".
Przy obecnym tempie, globalna produkcja tworzyw sztucznych podwaja się prawie co dekadę; przewiduje się, że do 2050 roku 12 miliardów ton odpadów z tworzyw sztucznych zostanie wyrzuconych na wysypiska lub do środowiska naturalnego. Duża część plastikowych odpadów trafia do oceanów, a część jest wyrzucana na brzeg. "Plaże na całym świecie, które obecnie stanowią przykład niskiego i umiarkowanego obciążenia plastikowym gruzem, które zaobserwowaliśmy na Henderson i Cocos, prawdopodobnie przejdą do wysokiego obciążenia śmieciami w ciągu najbliższych kilku dekad" - stwierdzili naukowcy.
Doszli oni do wniosku, że pilnie potrzebne są znaczące zmiany w sposobie zarządzania odpadami z tworzyw sztucznych.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
W laboratoriach Akademii Górniczo-Hutniczej powstaje innowacyjna metoda recyklingu paneli fotowoltaicznych.
Panele fotowoltaiczne to coraz bardziej popularna na świecie metoda produkcji energii. Rynek fotowoltaiki w krajach Unii Europejskiej dynamicznie się rozwija. Ale fotowoltaika coraz popularniejsza jest także w naszym kraju. Szacuje się, że w Polsce za cztery lata będziemy mieć zainstalowanych ponad 420 000 ton paneli.
Szacując, że średnia żywotność paneli wynosi 20 - 30 lat, już w najbliższych latach, w samej Polsce, do utylizacji lub recyklingu może trafić ponad 100 ton zużytych instalacji fotowoltaicznych. Już teraz z paneli fotowoltaicznych można odzyskiwać surowce, m.in. aluminium, krzem czy szkło. Na razie są to jednak często metody niekompletne lub mało wydajne i kosztowne.
Dlatego też władze AGH wraz ze spółką technologiczno-badawczą 2loop Tech utworzyły konsorcjum, które ma przeprowadzić badania nad innowacyjną - blisko stuprocentową - metodą recyklingu paneli fotowoltaicznych i zaplanować działania wdrożeniowe. W skład zespołu badawczo-wdrożeniowego wchodzą naukowcy z Polski, Czech i Słowacji.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Tempo, w jakim zużywamy zasoby naturalne, znacznie przekracza możliwości naszej planety do odnawiania biomasy.
Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Nature Sustainability podkreśla coraz pilniejszą potrzebę zrównoważonego sposobu życia. Autorzy pokazują również, jak bogatsze kraje są chronione przed skutkami ograniczeń w zakresie zdolności biologicznych.
Autorzy zauważyli, że jako gatunek wykorzystaliśmy 173% zdolności biologicznej planety w 2017 roku w porównaniu do 119% w 1980 roku. Brak bezpieczeństwa zasobów stanowi rosnące zagrożenie dla wszystkich krajów.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
@kris Nawet w Chinach też się chyba coś zmienia, plan 15 letni partii zakłada zmianę myślenia o ekologii i większy udział w gospodarce zielonych tematów, od ograniczeń emisji po źródła energii - Chiny chcą osiągnąć neutralność klimatyczną do roku 2060.
Są jeszcze inne kwestie- co zrobić z syfem, który już naprodukowaliśmy, dwutlenek węgla w atmosferze sam nie zniknie, plastik sam się nie rozłoży.
Oczywiście ja na to patrzę z baaaardzo umiarkowanym optymizmem, bo słowa i deklaracje to jedno, a rzeczywistość i realne działania to co innego.
No i tempo wprowadzania zmian jest bardzo powolne absolutnie nie wystarczające. Ogólnie to idee zacne, ale póki co nieurzeczywistnione.
Globalny wzrost poziomu morza związany z możliwym załamaniem się pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej został znacznie niedoszacowany we wcześniejszych badaniach, co oznacza, że poziom morza w ocieplającym się świecie będzie wyższy niż przewidywano - wynika z nowego badania naukowców z Harvardu.
Raport, opublikowany w Science Advances, zawiera nowe obliczenia dotyczące tego, co badacze nazywają mechanizmem wypychania wody. Dzieje się tak, gdy lita skała macierzysta, na której spoczywa lądolód Antarktydy Zachodniej, odbija się w górę, gdy lód topnieje i zmniejsza się całkowita masa lądolodu. Skała macierzysta znajduje się poniżej poziomu morza, więc kiedy się podnosi, wypycha wodę z otaczającego ją obszaru do oceanu, przyczyniając się do globalnego wzrostu poziomu morza.
Nowe prognozy pokazują, że w przypadku całkowitego załamania się pokrywy lodowej, szacunki dotyczące globalnego wzrostu poziomu morza zostały powiększone o dodatkowy metr czyli do około 3 stóp, w ciągu następnego stulecia.
"Wielkość efektu nas zaszokowała", powiedziała Linda Pan, doktorantka nauk o Ziemi i planetach w GSAS, która wraz z koleżanką Evelyn Powell kierowała badaniami. "Poprzednie badania, które brały pod uwagę ten mechanizm, odrzuciły go jako nieistotny".
"Jeśli Arkusz Lodowy Zachodniej Antarktydy załamałby się, najczęściej cytowane szacunki dotyczące wynikającego z tego globalnego średniego wzrostu poziomu morza wynoszą 3,2 metra," powiedziała Powell. "To, co pokazaliśmy, to fakt, że mechanizm wypychania wody doda dodatkowy metr, czyli 30 procent, do całości".
To nie jest historia o wpływie, który będzie odczuwalny za setki lat. Jedna z symulacji, którą przeprowadzili Pan i Powell, wskazywała, że do końca tego stulecia globalny wzrost poziomu morza spowodowany topnieniem lądolodu Antarktydy Zachodniej zwiększy się o 20 procent dzięki mechanizmowi wypychania wody.
"Każda opublikowana prognoza wzrostu poziomu morza z powodu topnienia pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej, która została oparta na modelowaniu klimatu, niezależnie od tego, czy prognoza sięga końca tego stulecia, czy dłuższej przyszłości, będzie musiała zostać skorygowana w górę z powodu ich pracy", powiedział Jerry X. Mitrovica, Frank B. Baird Jr. profesor nauk ścisłych na Wydziale Nauk o Ziemi i Planetarnych i starszy autor pracy "Every single one".
Pan i Powell, obaj badacze w laboratorium Mitrovicy, rozpoczęli te badania podczas pracy nad innym projektem dotyczącym zmian poziomu morza, ale zmienili je, gdy zauważyli większe wydalanie wody z Arkusza Lodowego Zachodniej Antarktyki niż się spodziewali.
Naukowcy chcieli zbadać, jak mechanizm wydalania wpływa na zmianę poziomu morza, jeśli weźmie się pod uwagę niską lepkość, czyli łatwość płynięcia materiału płaszcza Ziemi pod Antarktydą Zachodnią. Kiedy włączyli to do swoich obliczeń, zdali sobie sprawę, że wydalanie wody następuje znacznie szybciej niż przewidywały to poprzednie modele.
"Bez względu na to, jaki scenariusz zastosowaliśmy dla załamania się pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej, zawsze okazywało się, że ten dodatkowy metr globalnego wzrostu poziomu morza miał miejsce" - powiedział Pan.
Badacze mają nadzieję, że ich obliczenia pokazują, że aby dokładnie oszacować globalny wzrost poziomu morza związany z topnieniem pokrywy lodowej, naukowcy muszą uwzględnić zarówno efekt wypychania wody, jak i niską lepkość płaszcza pod Antarktydą.
"Wzrost poziomu morza nie zatrzyma się, gdy lód przestanie się topić" - powiedział Pan. "Szkody, jakie wyrządzamy naszym wybrzeżom, będą trwały przez stulecia".
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
@siRcatcha Globalny średni wzrost poziomu morza ok. 3 metry.
Co do czasu to dzieje się to już teraz, ale nie jest to proces gwałtowny, z dnia na dzień. Część Wysp Salomona już została zatopiona, a mieszkańcy przesiedleni. Szacuje się że do konca wieku takie miejsca jak Malediwy czy europejska Wenecja znajdą się całkowicie pod wodą. Również część północnej Polski zostanie zalana.
Tempo zależy od dalszego postępowania ludzi i ich destrukcyjnego wpływu na przyrodę.
@arcy 3m w jakim czasie? Nie żeby mnie to specjalnie ruszało (wiem straszny jestem), ale mieliśmy Doggerland kiedyś jak było więcej lodowców, to bedziemy mieć więcej zalanych terenów jak tych lodowców będzie mniej. 3m to niech się Niderlandy boją w PL Żuławy (o ile nie zbuduje się tamki )