#czytajzwujkiem

1
261

696 + 1 = 697


Tytuł: 5 grudniów

Autor: James Kestrel

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Rebvs

Format: e-book

Liczba stron: 448

Ocena: 8/10


5 grudniów Jamesa Kestrela to książka, która zaskoczyła mnie swoją świeżością, stylem narracji i klimatem. Z jednej strony to klasyczny, świetnie napisany thriller kryminalny, a z drugiej – wciągająca opowieść historyczna osadzona na tle wojennego chaosu, który ogarnia świat w grudniu 1941 roku.


Głównym bohaterem jest detektyw Joe McGrady, który dostaje zadanie rozwiązania zagadkowego morderstwa w Honolulu, tuż przed atakiem na Pearl Harbor. Śledztwo szybko komplikuje się, prowadząc go przez targaną wojną Azję – od Hawajów, przez Hongkong, aż po Japonię. To właśnie w tym kontekście historycznym książka Kestrela błyszczy najmocniej – autor doskonale oddaje atmosferę niepewności, grozy i chaosu, jakie panowały w tych dniach, mieszając fikcję z prawdziwymi wydarzeniami i budując napięcie, które nie opuszcza czytelnika aż do ostatnich stron.


5 grudniów nawiązuje do pięciu kolejnych grudniów, obejmujących aż pięć lat wojennej historii (od 1941 do 1945 roku). W tych kolejnych grudniach, życie głównego bohatera, Joego McGrady'ego, drastycznie się zmienia, a jego losy splatają się z wydarzeniami II wojny światowej. Każdy kolejny grudzień w życiu bohatera staje się swoistym punktem odniesienia, w którym McGrady mierzy się z nowymi realiami, podejmuje decyzje wpływające na jego dalsze życie i konfrontuje się z własnymi wyborami moralnymi. Te pięć grudniów pokazuje nie tylko upływ czasu, ale przede wszystkim przemianę bohatera na tle najważniejszych wydarzeń globalnego konfliktu.


Kestrel świetnie łączy kryminał z historyczną fikcją – śledztwo McGrady’ego jest pełne niespodziewanych zwrotów akcji i wiarygodnych psychologicznie postaci. Nie jest to jednak tylko historia kryminalna – jest tu również miejsce na refleksję nad moralnością, lojalnością oraz ludzkimi wyborami w obliczu wojny. Autorowi udaje się uniknąć banałów, a klimat i historyczne tło dodają książce wyjątkowego kolorytu.


Nie jest to jednak powieść idealna – miejscami można odczuć delikatne przeciągnięcie niektórych wątków lub pewne uproszczenia fabularne, które momentami zmniejszają napięcie. Wątek romantyczny dałoby się pewnie pominać, ale rozumiem schemat, który jest powielany w wielu powieściach z amerykańskim więźniem/zakładnikiem zamkniętym somotnie w samym sercu Azji, gdzie odnajduje niespodziewaną miłość. Mimo to, jest to świetnie napisana książka, która trzyma w napięciu i dostarcza solidną dawkę emocji.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 59/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bdee9be8-0dc2-4a52-9b23-8c4cdb756b43

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

691 + 1 = 692


Tytuł: American Restraint: Taming Hyper-Individualism & Hyper-Capitalism

Autor: Patrick Trepanier

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Self Publishing

Format: e-book

Liczba stron: 179

Ocena: 8/10


American Restraint to książka, która trafia w wyjątkowo czuły punkt współczesnej Ameryki – kraju rozdartego między kultem jednostki a brutalną logiką wolnorynkowego kapitalizmu. Patrick Trepanier nie stawia się w roli ideologicznego krzyżowca, ale raczej przewodnika, który próbuje zrozumieć, jak USA doszły do punktu, w którym „wolność” zaczyna kolidować z dobrem wspólnym, a „sukces” z solidarnością.


To, co wyróżnia tę książkę, to jej równowaga – Trepanier nie popada w skrajności, nie oskarża, nie moralizuje. Zamiast tego, cierpliwie analizuje zjawiska, które kształtowały współczesną Amerykę: od Reagana po Dolinę Krzemową, od kultu samowystarczalności po mit przedsiębiorczości jako wyższej formy człowieczeństwa. Szczególnie interesujące są fragmenty, w których autor pokazuje, jak nadmierny indywidualizm i kapitalistyczna narracja sukcesu zaczynają podważać fundamenty społeczne – opiekę zdrowotną, edukację, wspólnotowość.


Choć momentami książka może wydawać się nieco teoretyczna, Trepanier potrafi przytoczyć konkretne przykłady z życia – co czyni lekturę bardziej przystępną i angażującą. To nie jest akademicki esej oderwany od rzeczywistości, ale raczej społeczno-polityczny komentarz, który bardzo trafnie oddaje to, co aktualnie dzieje się w Stanach Zjednoczonych.


Wojna na cła nie jest tu opisana, bo książka została wydana w ubiegłym roku, ale autor dość ciekawie opisuje zjawiska, które mogły do niej doprowadzić. Od lat 80. XX wieku, kiedy globalizacja zaczęła nabierać tempa, amerykańskie (i szerzej – zachodnie) korporacje stopniowo zaczęły przenosić produkcję do krajów o niższych kosztach pracy – głównie do Azji, w tym Chin, Bangladeszu, Wietnamu czy Indii. Powód był prosty: niższe koszty pracy i mniej restrykcyjne przepisy pozwalały na maksymalizację zysków przy minimalnym nakładzie. Trepanier zwraca uwagę, że ta strategia – choć korzystna z perspektywy akcjonariuszy – osłabiła klasę średnią w USA i przyczyniła się do znikania stabilnych, dobrze płatnych miejsc pracy w przemyśle. Ameryka z kraju fabryk i stalowni stała się krajem usług, call center i niskopłatnych stanowisk w sektorze handlu detalicznego, często z niewielkimi lub żadnymi perspektywami awansu.


Trepanier nie twierdzi, że technologia czy globalizacja są z natury złe, ale mocno podkreśla, że hiperindywidualizm i fetyszyzowanie rynku doprowadziły do modelu, w którym społeczne koszty są przerzucane na jednostki, a odpowiedzialność – rozmyta. To bardzo trafna diagnoza współczesnej Ameryki, ale też ostrzeżenie przed tym, że jeśli nic się nie zmieni, "amerykański sen” będzie możliwy tylko dla tych, którzy... już dawno się obudzili, bo reprezentanci obecnej klasy średniej nie są bogatsi niż ich rodzice, co ma miejsce prawdopodobnie pierwszy raz od założenia USA.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 58/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

ee9ecf6b-bbd0-4ddc-b04d-d3915f1a8c3a

Zaloguj się aby komentować

683 + 1 = 684


Tytuł: Zakręty życia. Rozmowy o miłości, depresji, nałogach i odnajdywaniu siebie

Autor: Ewa Woydyłło

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Zwierciadło

Format: e-book

Liczba stron: 264

Ocena: 7/10


Zakręty życia to książka, która w swojej prostocie i szczerości potrafi poruszyć. Ewa Woydyłło – psycholożka, terapeutka uzależnień i osoba od lat pomagająca innym – nie teoretyzuje z dystansu, ale prowadzi rozmowy. Ludzkie, pełne emocji, czasem bolesne, czasem budujące. I to właśnie ten bezpośredni, empatyczny ton czyni tę książkę tak dobrą.


To nie jest podręcznik ani poradnik z gotowymi rozwiązaniami. To zbiór spotkań z ludźmi, którzy znaleźli się w trudnych punktach swojego życia – dotkniętych depresją, uzależnieniami, toksycznymi relacjami, samotnością. Ale zamiast taniego sensacyjnego tonu, Woydyłło oferuje rozmowę pełną szacunku, zrozumienia i spokoju. Zadaje właściwe pytania, nie ocenia, ale pozwala zrozumieć mechanizmy, które często sami ignorujemy.


Szczególną wartość mają fragmenty poświęcone miłości i samotności – pokazujące, jak łatwo mylimy jedno z drugim i jak bardzo szukamy siebie w oczach innych. Tematy depresji czy uzależnień nie są przedstawione jako abstrakcyjne problemy – to żywe historie, pełne dramatów, ale też nadziei. Woydyłło nie daje złudzeń, że wszystko będzie dobrze, ale pokazuje, że warto próbować, warto rozmawiać, warto się zatrzymać.


Momentami książka może wydawać się zbyt spokojna, za mało „efektowna” – ale właśnie w tym tkwi jej siła. To lektura, która nie krzyczy, ale zostaje w głowie. Zachęca, by spojrzeć na siebie i innych z większą łagodnością.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 56/128 (brak 1 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

2e06192b-322d-479f-95bd-ce002d8795ef

Zaloguj się aby komentować

682 + 1 = 683


Tytuł: Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach

Autor: Małgorzata Węglarz, Mateusz Węgorowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Pascal

Format: audiobook

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Jestem lekko spóźniony, bo kilka innych osób już dawno wrzucało wpisy o tej książce, więc czego się mieliście dowiedzieć przeglądając bookmeter, to już wiecie


Ta książka to dokładnie to, co obiecuje jej tytuł – czarny humor, niewygodne pytania i wejście w świat, o którym większość z nas woli nie myśleć… dopóki ktoś naprawdę nie umrze w mieszkaniu obok. Małgorzata Węglarz i Mateusz Węgorowski stworzyli reportaż nietypowy, pełen absurdu, makabreski i refleksji – ale też zaskakująco ludzki.


Autorzy – na co dzień zajmujący się profesjonalnym sprzątaniem po zgonach – opowiadają o swojej pracy bez upiększeń, ale też bez przesadnego epatowania obrzydliwością. Owszem, zdarzają się mocne opisy, bo i zawód, o którym mowa, do lekkich nie należy, ale to wszystko podane jest z wyczuciem. Dużo tu anegdot z życia wziętych, sporo dygresji o kondycji społecznej i o tym, jak naprawdę wygląda Polska zza drzwi zamkniętych mieszkań, w których zapada „niepokojąca cisza”.


Największą siłą książki jest jej ton – z jednej strony szczery do bólu, z drugiej zaskakująco ciepły. Widać, że autorzy nie tylko opowiadają o zgonach, ale też o ludzkiej samotności, wyparciu, tabu i braku systemowego wsparcia. Przez to książka zyskuje wymiar bardziej refleksyjny niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.


Nieco słabiej wypada konstrukcja całości – książka przypomina serię luźno powiązanych wpisów i rozmów, co nie każdemu przypadnie do gustu. Brakuje trochę uporządkowania, niektóre wątki mogłyby być pogłębione, a inne – nieco skrócone. Nie mam pewności, czy autorzy mieli jakąś spójną koncepcję całości, ale jej brak, razi (przynajmniej mnie).


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 54/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

604a7d2d-bc0d-40fc-9fcf-8c02bce718ff

Zaloguj się aby komentować

681 + 1 = 682


Tytuł: Duch wikarego

Autor: Eric Fouassier

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10


Duch Wikarego to druga część serii o Valentinie Verne, i niestety – w moim odczuciu – słabsza kontynuacja bardziej udanego pierwszego tomu. Tam, gdzie poprzednia książka trzymała tempo, zaskakiwała i wciągała atmosferą XIX-wiecznego Paryża oraz ciekawie zarysowanym tłem społecznym, tutaj wszystko zdaje się być nieco przygaszone, jakby autor chciał powtórzyć sukces, ale zabrakło mu świeżości.


Fabuła ponownie prowadzi nas przez mroczne uliczki i intrygi stolicy, tym razem tropem tajemniczego "ducha", który stoi za serią brutalnych zbrodni. Z pozoru wszystko się zgadza – jest klimat, są trupy, zagadka, śledztwo i historyczne smaczki. Ale mimo tych wszystkich elementów całość wypada jakby mniej intensywnie. Intryga nie wciąga już tak mocno, a kolejne tropy nie wywołują tego samego dreszczu emocji.


Verne jako bohater nadal ma potencjał, ale w tym tomie wydaje się jakby mniej obecny, mniej żywy – jakby fabuła toczyła się wokół niego, a nie z jego udziałem. Jest też więcej powtórzeń i schematów, które sprawiają, że część wydarzeń przewidziałem zanim zdążyły się na dobre rozkręcić.


Mimo wszystko, Duch Wikarego to nadal solidna opowieść – dobrze napisana, z interesującym tłem i językowo bez zarzutu. Ale jeśli ktoś był zachwycony pierwszym tomem i liczył na równie mocne uderzenie, to może poczuć spory zawód.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 53/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

5a6246d7-c3fc-4c90-80f5-d4548e32e470

Zaloguj się aby komentować

620 + 1 = 621


Tytuł: Indeks strachu

Autor: Robert Harris

Kategoria: science fiction, thriller, kryminał

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


Indeks strachu Roberta Harrisa to powieść, która obiecuje wiele, ale nie do końca spełnia te obietnice. Pierwsza połowa książki wciąga bez reszty, prezentując intrygującą historię z pogranicza thrillera finansowego, thrillera i science fiction. Niestety, druga część nie utrzymuje tego poziomu, co sprawia, że ostateczna ocena to 6/10.


Głównym bohaterem jest doktor Alex Hoffmann, fizyk i matematyk, który stworzył przełomowy system algorytmiczny pozwalający na zyskowne operacje na giełdzie poprzez przeczesywanie internetu i analizę ludzkich emocji, zwłaszcza strachu. Hoffmann prowadzi fundusz hedgingowy w Genewie, a jego technologia budzi podziw w świecie finansów. Początkowe rozdziały zarysowują fascynujący obraz współczesnych rynków finansowych i potencjalnych zagrożeń wynikających z rozwoju sztucznej inteligencji.


Niestety, w drugiej połowie powieści narracja traci impet. Zamiast pogłębiać psychologiczne aspekty postaci, czy rozwijać tematykę związaną z rozwojem technologicznym, fabuła zdaje się popadać w schematy i przewidywalność. Zakończenie, choć logiczne, nie dostarcza satysfakcji na poziomie, którego można by oczekiwać po tak obiecującym początku, a do tego jest zbyt otwarte.


Podsumowując, Indeks strachu to powieść z dużym potencjałem, który niestety nie został w pełni wykorzystany. Pierwsza połowa zachwyca i wciąga, ale druga pozostawia niedosyt. Mimo to, warto po nią sięgnąć dla samego początku i poruszanej tematyki, choć należy być przygotowanym na pewne rozczarowanie w dalszej części lektury.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 52/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

e2d996f8-4fb7-4c7b-aebf-0552c61e0b30

Zaloguj się aby komentować

612 + 1 = 613


Tytuł: Pomoc domowa. Z ukrycia

Autor: Freida McFadden

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czwarta strona

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 10/10


Zapomnijcie o klasyce literatury, zapomnijcie o ambitnych powieściach, które zmuszają do myślenia – oto książka, która przyćmiewa wszystkie dotychczasowe bestsellery! Frida McFadden stworzyła dzieło tak wstrząsające, że już nigdy nie spojrzę na swoją pomoc domową tak samo.


Fabuła? Istne arcydzieło suspensu! Mamy rodzinę, mamy nianię, mamy sąsiadów, mamy osiedle pełen tajemnic, a do tego nieustanne zwroty akcji. Co kilka stron wykrzykiwałem „O NIE, TYLKO NIE TO!”, „CO TU SIĘ WYDARZYŁO?!” albo po prostu siedziałem w szoku, analizując misterną intrygę. Bohaterowie? Wybitni! Ich decyzje są tak logiczne i sensowne, że sam chciałbym być częścią tej historii (może po za tym bohaterem, który kończy martwy).


McFadden operuje językiem, który wwierca się w mózg i nie pozwala oderwać się od książki. Wciąga jak czarna dziura, każda strona to literacki narkotyk – im dalej brniesz, tym bardziej chcesz więcej. To nie jest zwykły thriller, to thriller doskonały! Już widzę, jak przyszłe pokolenia analizują „Pomoc domową – z ukrycia” na lekcjach języka polskiego obok „Zbrodni i kary” i „Mistrza i Małgorzaty”.


A zakończenie? F...E...N...O...M...E...N...A...L...N...E.

To jak strzał z pistoletu prosto w czytelniczą duszę. Kiedy dotarłem do ostatniej strony, miałem ochotę wstać i klaskać. Tak, klaskać do książki! Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki – rzućcie wszystko, zerwijcie się z pracy, odwołajcie ślub, zostawcie dzieci pod opieką sąsiada i czytajcie.


Arcydzieło! 11/10


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 51/128

#bookmeter #Czytajzhejto #czytajzwujkiem #primaaprilis

c214817c-c335-4e5e-a62f-e5612a60df46

Właściwa recenzja poniżej:

Ocena: 5/10


Seria „Pomoc domowa” miała swoje momenty – może nie była literackim arcydziełem, ale potrafiła dostarczyć solidnej rozrywki. Niestety, trzecia część, Pomoc domowa. Z ukrycia, sprawia wrażenie, jakby nawet główna bohaterka zapomniała, kim jest i co robiła w poprzednich tomach.


Freida McFadden ponownie serwuje nam thriller pełen sekretów i zwrotów akcji, ale tym razem zamiast intrygującej atmosfery dostajemy chaos i bohaterów, których nijakość wręcz razi. Główna protagonistka wydaje się zupełnie nieświadoma własnej historii – jakby autorka uznała, że konsekwencja w kreacji postaci to zbyteczny detal. Jej decyzje są momentami absurdalne, a reakcje na dramatyczne wydarzenia – kompletnie pozbawione emocji.


Problemem jest też sama fabuła. O ile wcześniejsze części miały sensowną dynamikę, tutaj mamy historię, która plącze się we własnych wątkach. Powinna budzić napięcie, ale zamiast tego sprawia wrażenie naciąganej i sztucznie przedłużanej. Nie pomaga fakt, że poboczni bohaterowie są tak płascy, że trudno się nimi przejąć – to tylko marionetki popychające akcję naprzód, bez jakiejkolwiek głębi.


To nie jest całkowita klapa – McFadden nadal wie, jak napisać coś, co czyta się szybko, a kilka momentów potrafi zaintrygować. Jednak w porównaniu do poprzednich części ta książka sprawia wrażenie zmęczonej własną konwencją. Jakby autorka pisała ją na autopilocie, nie dbając o to, czy postacie zachowują jakąkolwiek spójność.

Zaloguj się aby komentować

605 + 1 = 606


Tytuł: Anihilacja

Autor: Jeff VanderMeer

Kategoria: weird fiction, postapo

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: e-book

Liczba stron: 232

Ocena: 8/10


Anihilacja to książka, która świetnie wpisała się w moje upodobania literackie z pogranicza weird fiction i postapo (z elementami tajemniczej enklawy). VanderMeer kreuje świat pełen niepokojącej atmosfery, w którym granice między nauką a niewytłumaczalnym zacierają się coraz bardziej.


Akcja powieści toczy się w Strefie X – zamkniętym, odizolowanym terenie, do którego agencja rządowa Southern Reach wysyła kolejne ekspedycje badawcze. 11 z nich kończy się tragicznie, a nieliczni powracający, którym udało się przeżyć, nie są już tymi samymi ludźmi. Główna bohaterka, biolożka, jest częścią 12 całkowicie kobiecej czteroosobowej wyprawy. Jej relacja z wydarzeń, pełna niedopowiedzeń, subtelnych zmian w percepcji i atmosfery narastającego zagrożenia, sprawia, że czytelnik czuje się zagubiony, ale jednocześnie nie może oderwać się od lektury.


Styl autora jest chłodny, niemal kliniczny, co idealnie pasuje do narracji prowadzonej przez biolożkę. Brak imion (tylko wykonywane zawody), lakoniczne opisy i duszna, klaustrofobiczna atmosfera zamkniętej strefy X tylko potęgują wrażenie, że czytelnik wkracza w coś niepojętego. Z jednej strony książka ma pewne wady – czasem dłużyzny, czasem aż zbyt mocne skupienie się na introspekcji bohaterki – ale to wszystko zostaje przyćmione przez klimat i tajemniczość Strefy X.


Największą siłą Anihilacji jest to, że nie daje prostych odpowiedzi. Pytania narastają, a zamiast oczywistego rozwiązania dostajemy hipnotyzującą wędrówkę przez miejsce, które zmienia ludzi na poziomie nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. To książka, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, tego już 4 tomowego cyklu.


Miałem pewien vibe książek Przechrzty z cyklu Materia Prima i odkrywania tajemniczych słów, które żyją nie tylko swoim życiem, ale i w umysłach bohaterów. Jeśli jesteś fanem/fanką tego cyklu, to Anihilacja jest zdecydowanie dla Ciebie, ale z nastawieniem na mniej magii, a więcej aspektów psychologicznych, pod wpływem przebywania w enklawie (strefie X).


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 50/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bbd0ec08-39db-4c5a-8590-e5e1fa7bca47

Zaloguj się aby komentować

599 + 1 = 600


Tytuł: Wszyscy grzesznicy krwawią

Autor: S.A. Cosby

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Agora

Format: e-book

Liczba stron: 408

Ocena: 7/10


S.A. Cosby to autor, który potrafi stworzyć duszny, mroczny klimat amerykańskiego Południa, w którym przemoc, rasizm i rodzinne traumy splatają się w gęstą, brutalną narrację. W Wszyscy grzesznicy krwawią dostajemy to wszystko w pakiecie, ale tym razem miałem wrażenie, że historia została trochę sztucznie rozwleczona, jakby autor nie do końca ufał, że jego opowieść może działać w bardziej skondensowanej formie.


Głównym bohaterem jest Titus Crown – pierwszy czarnoskóry szeryf w konserwatywnym hrabstwie Charon. Kiedy w wyniku tragicznej szkolnej strzelaniny ginie młody nauczyciel, a sprawca zostaje zastrzelony przez policję, sprawa zaczyna się komplikować. Okazuje się, że to dopiero początek śledztwa, które ujawnia sieć powiązań prowadzącą do seryjnych morderców i gwałcicieli, a jednocześnie zmusza Titusa do konfrontacji z własną przeszłością i osobistymi demonami.


Cosby umiejętnie oddaje atmosferę południowych stanów USA – napięcie rasowe, brutalność lokalnej społeczności i poczucie klaustrofobii, które wisi nad każdym rozdziałem. Problem w tym, że książka, choć pełna emocji i mocnych momentów, miejscami traci tempo. Autor rozciąga niektóre wątki, dodaje retrospekcje i sceny, które nie zawsze wnoszą coś nowego, przez co miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna.


Nie zmienia to jednak faktu, że Wszyscy grzesznicy krwawią to solidny thriller z wyrazistym bohaterem, poruszającym tematem i ciężkim, ale wciągającym klimatem. S.A. Cosby potrafi pisać o brutalności świata w sposób niemal poetycki, co sprawia, że mimo wad książkę czyta się z zaangażowaniem z zapartym tchem.


Cosby to jeden z moich ulubonych czarnoskórych współczesnych autorów (a Dumas klasycznych), który pisze o rasizmie, ale w sposób, w który stawia swoją rasę jako winną/współwinną losu, który ją spotyka. Mówi o realnych problemach społecznych, często w ciężki sposób, ale nie koloruje rzeczywistości. Nie jest to najlepsza jego książka, ale dalej to bardzo solidny wciągający thriller.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 49/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bd2a2dc2-d20f-4373-805b-d201dd271e67

Zaloguj się aby komentować

580 + 1 = 581


Tytuł: Władca much - powieść graficzna

Autor: William Goldingm Aimee de Jongh

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Non Stop Comics

Format: książka papierowa

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10


„Nie ma tu żadnych dorosłych”


Historia wszystkim dobrze znana, tym razem w wydaniu powieści graficznej. Świetna kreska, jeszcze lepszy klimat, czuć atmosferę przemiany chłopców w zwierzęta i przejmujących władzę nad nimi demonów. Historia jest mocno uproszczona na potrzeby komiksu, ale mam wrażenie, że całkiem nieźle oddaje fabułę. Oczywiście odziera czytelnika z warstwy wyobraźni, bo jednak dostajemy reprezentację graficzną fabuły i to w dość jednoznacznej formie, nie zostawiającej zbyt wiele pola wyobraźni.


Czyta się bardzo szybko, jest to pewnie lektura na trochę ponad godzinę. Zazwyczaj omijałem komiksy szerokim łukiem, ale ten dostałem w prezencie i postanowiłem dać mu szansę. Raczej nie zostanę fanem, ale chętnie przeczytałbym jeszcze coś w klimacie postapo, jak Droga, którą też widziałem w planach wydawniczych, a może nawet już wyszła.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 48/128

#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

db692ea8-ddd2-4072-9178-b0873a163793

@WujekAlien po okładce można sugerować, że to taki komiks w stylu Bambi. Łagodny i ciepły mimo smutnej historii. Ale widać mrok.

Zaloguj się aby komentować

573 + 1 = 574


Tytuł: Lapvona

Autor: Ottessa Moshfegh

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Pauza

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Ottessa Moshfegh w Lapvonie kreuje świat brudny, brutalny i odpychający, a jednocześnie dziwnie hipnotyzujący. To powieść, która z jednej strony wydaje się celowo odpychająca, pełna okrucieństwa i mizantropii, a z drugiej – wciąga swoim specyficznym, niemal spokojnym rytmem opowieści. Właśnie ten kontrast pomiędzy brutalnością a powolnym tempem narracji sprawił, że książka wywarła na mnie tak dziwne, ale intrygujące wrażenie.


Akcja toczy się w tytułowej wiosce Lapvona – miejscu, które zdaje się pogrążone w wiecznym cierpieniu, skąd nie ma ucieczki ani nadziei na poprawę losu. Bohaterowie są zdeformowani – fizycznie, psychicznie lub moralnie – a ich historie splatają się w opowieść pełną groteski, przemocy i biblijnych odniesień. W tym wszystkim Moshfegh snuje narrację, która mimo swojego okrucieństwa nie pędzi na złamanie karku, ale rozlewa się leniwie, wciągając czytelnika w swój chory świat.


To właśnie ta spokojna, niemal hipnotyzująca narracja była dla mnie największą zaletą powieści. Mimo że tematyka mogłaby skłaniać do szoku i przesady, autorka nie wpada w pułapkę taniej sensacji – zamiast tego buduje opowieść konsekwentnie i precyzyjnie, sprawiając, że nawet najbardziej makabryczne momenty mają w sobie coś… niemal naturalnego. Lapvona pozostawia z poczuciem niepokoju, może nawet pewnej odrazy, ale jednocześnie jest to literatura, która skutecznie oddziałuje na czytelnika i zmusza go do pozostania w świecie, w którym nie chciałby się znaleźć.


Niby się człowiek brzydzi, ale czyta dalej


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 47/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

8588f9af-968c-4c7c-af7c-432069b0c0aa

@WujekAlien No i masz. Tu dzieło kultury, tu przyzwoita analiza i wnioski, ale owca na okładce i masz - banda wesołków przyleciała podśmiechujki robić xD Przynajmniej pioruny się zgadzają. Ode mnie też.

@Michot Dzieki, po cichu się łudziłem, że może nie zauważą podobieństwa zwierzątka z okładki do jednego z moderatorów, ale wyszło jak zawsze. Szczególnie, że z treści wynika, że zwierzę jest raczej martwe, a jeśli żywe to i tak spotkał je wcale nie lepszy los :(

Zaloguj się aby komentować

572 + 1 = 573


Tytuł: Koniec mapy

Autor: S.J. Lorenc

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mięta

Format: e-book

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Koniec mapy to powieść, która zaskakuje swoją intensywnością i refleksyjnością, wciągając czytelnika w podróż pełną nieoczywistych pytań o ludzką naturę, granice poznania i poszukiwanie własnej tożsamości. S.J. Lorenc tworzy opowieść, w której nie chodzi tylko o fabułę, ale także o atmosferę – niepokojącą, gęstą i podszytą nieuchwytnym poczuciem zagrożenia.


Historia rozwija się stopniowo: osiem nieznających się wcześniej osób rusza w turystyczny rejs w okolice Svalbardu. Z początku wydając się klasycznym opowiadaniem o podróży i odkrywaniu nieznanego. Jednak im dalej zagłębiamy się w świat przedstawiony przez autora, tym bardziej zaczynamy odczuwać, że rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Bohaterowie nie tylko nie są przygotowani na tą wyprawę, ale też są bardzo przypadkową zbieraniną ludzi, której umiejętności nijak się nie uzupełniają. Przemierzają fizyczne terytorium, ale także wędrują w głąb własnych przekonań, mierząc się z tajemnicami, które wymykają się logicznemu wyjaśnieniu.


To, co wyróżnia Koniec mapy, to język – oszczędny, ale sugestywny, pełen symboliki i niedopowiedzeń. Lorenc nie podaje wszystkiego na tacy, zamiast tego pozostawia przestrzeń dla interpretacji, zmuszając czytelnika do aktywnego uczestnictwa w historii. Każdy element, od opisów otoczenia po dialogi, wydaje się przemyślany i podporządkowany budowaniu nastroju niepewności i odkrywania kolejnych warstw opowieści. Tempo narracji bywa nierówne, a fabuła miejscami bardziej skupia się na ideach niż na dynamicznej akcji. Jednak dla tych, którzy lubią powieści, które angażują nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie, Koniec mapy może okazać się naprawdę satysfakcjonującą lekturą.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 46/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

049959e8-e18f-4639-860f-256c01378cda

Zaloguj się aby komentować

560 + 1 = 561


Tytuł: Rytm Wojny, część 1

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 656

Ocena: 8/10


Powrót do świata Archiwum Burzowego Światła i próba nadrobienia w moim wykonaniu 3 książek przed premierą zakończenia 5 tomu serii.


W 1 części Rytmu Wojny, Sanderson przynosi nam opowieść, w której polityka, filozofia i emocjonalne rozterki bohaterów splatają się z widowiskową akcją i odkrywaniem kolejnych tajemnic świata Rosharu. Tym razem historia nabiera jeszcze większej głębi psychologicznej. Kaladin, Shallan, Dalinar i Navani mierzą się nie tylko z zagrożeniem ze strony Odprysku Odium, ale także z własnymi demonami. Sanderson wyjątkowo mocno skupia się na rozwoju postaci, pogłębiając ich wątpliwości i motywacje. Kaladin, od dawna zmagający się z traumą i poczuciem odpowiedzialności, staje przed decyzjami, które redefiniują jego rolę w wojnie i w życiu. Ale też zmierzy się z oczekiwaniami rozdziców, co do życia jakie mu zaplanowali. Shallan, z kolei, boryka się z własną tożsamością i konsekwencjami swoich działań, a Navani otrzymuje więcej przestrzeni, by pokazać swoją determinację i intelekt.


Pod względem fabularnym książka utrzymuje charakterystyczne dla Sandersona tempo – misternie zaplanowaną strukturę, która z początku wydaje się powolna, ale z każdym rozdziałem przyspiesza, prowadząc do epickich konfrontacji i emocjonujących zwrotów akcji. Szczególną uwagę zwracają wątki dotyczące magii i technologii – badania nad świetlistymi wzorami i relacjami między różnymi frakcjami dodają historii intrygującej warstwy naukowej.


Mimo że Rytm Wojny, część 1 jest świetną kontynuacją serii, nie jest książką pozbawioną wad. Pierwsza połowa powieści miejscami może wydawać się nieco rozwleczona – Sanderson daje bohaterom dużo czasu na introspekcję, co choć wartościowe, chwilami hamuje dynamikę, a pewne wątki poboczne wydają się mniej angażujące.


Mimo tych drobnych uwag, Rytm Wojny, część 1 dostarcza tego, czego oczekują fani Sandersona – świetnie skonstruowanego świata, emocjonalnie angażujących bohaterów i bogatej, epickiej fabuły.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 45/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

39929be0-b237-4a8a-bee4-04314569347d

Tiaaa, niech mnie autor cmoknie w rzyć za zaprzepaszczenie idei pierwszych tomów i zrobienie z tego generycznej powiastki o superbohaterach

Zaloguj się aby komentować

523 + 1 = 524


Tytuł: Demian

Autor: Hermann Hesse

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Media Rodzina

Format: e-book

Liczba stron: 254

Ocena: 8/10


Zanim jednak w ogóle usiadłem do pisania recenzji, biłem się z myślami – czy w ogóle powinienem ją wrzucać? Wiedziałem, że książka czerpie garściami z Nietzschego i Junga, a moja wiedza o nich przed lekturą była, powiedzmy, ograniczona. Czy to miało wpływ na moją ocenę? Na pewno. Ale czy w takim stopniu, że powinienem odłożyć książkę i najpierw się doedukować? Chyba nie. W końcu literatura nie musi być odbierana tylko w kontekście wcześniejszej wiedzy – może też być impulsem do jej zdobywania.


Demian to jedno z tych dzieł, które pozostawiają czytelnika w stanie głębokiej refleksji, prowokując do zadawania pytań o własną tożsamość, moralność i miejsce w świecie. Hermann Hesse snuje w tej powieści opowieść o dojrzewaniu, wewnętrznym przebudzeniu i poszukiwaniu własnej drogi – temat, który przewija się przez wiele jego książek, ale tutaj nabiera szczególnej siły.


Historia Emila Sinclaira, narratora i głównego bohatera, to opowieść o chłopcu dorastającym w świecie dualizmów – dobra i zła, światła i cienia, konformizmu i indywidualizmu. Już od wczesnych lat życia Emil zaczyna dostrzegać, że świat, w którym żyje, nie jest tak jednoznaczny, jak się wydaje. Jego życie zmienia się, gdy poznaje tytułowego Demiana – tajemniczego, charyzmatycznego chłopca, który wprowadza go w nowy sposób myślenia i kwestionowania rzeczywistości.


Jednym z największych atutów tej książki jest jej filozoficzna głębia. Hesse, inspirowany myślą Nietzschego i psychoanalizą Junga, kreśli obraz świata, w którym jednostka musi odrzucić narzucone schematy i znaleźć własną ścieżkę. Symbolika odgrywa tu kluczową rolę – motyw Abraxasa, świata jako połączenia dobra i zła, czy pojęcie samorealizacji przez cierpienie i doświadczenie to elementy, które sprawiają, że Demian można odczytywać na wielu poziomach.


Styl Hessego jest hipnotyzujący – melancholijny, introspektywny, ale jednocześnie niezwykle sugestywny. Nie jest to książka dla każdego; wymaga skupienia, otwartości na metafory i pewnej gotowości do zmierzenia się z pytaniami, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Jednak jeśli ktoś lubi literaturę, która prowokuje do myślenia i wprowadza w filozoficzne rozważania, Demian będzie lekturą wartą uwagi.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 44/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

a467809b-03b3-405a-bac4-25156f170e69

Zaloguj się aby komentować

522 + 1 = 523


Tytuł: Umysł Stratega. Siedmiodniowy plan określania celów i tworzenia skutecznej strategii.

Autor: Meurisse Thibaut

Kategoria: Rozwój osobisty

Wydawnictwo: Sensus

Format: e-book

Liczba stron: 152

Ocena: 7/10


Thibaut Meurisse kontynuuje swoją serię zwięzłych poradników, tym razem skupiając się na myśleniu strategicznym i efektywnym planowaniu. Umysł Stratega to książka, która oferuje czytelnikowi plan pozwalający lepiej określać cele i opracowywać skuteczną strategię ich realizacji.


Na plus wyróżnia się konkretność i uporządkowana struktura. Autor nie zasypuje czytelnika zbędnym teoretyzowaniem, tylko krok po kroku prowadzi przez proces analizy własnych celów, identyfikacji przeszkód oraz tworzenia planu działania. Każdy dzień to nowy element układanki – od określenia jasnej wizji, przez eliminację nieistotnych działań, aż po wdrażanie nawyków wspierających długoterminowy sukces. Dzięki temu książka może być przydatnym narzędziem dla osób, które czują się przytłoczone nadmiarem obowiązków i nie wiedzą, jak skutecznie podejść do planowania.


Choć sama koncepcja nie jest przełomowa, a wiele elementów można znaleźć w innych poradnikach o produktywności, to jednak sposób podania treści jest dobrze przemyślany. W przeciwieństwie do Dopaminowego detoksu, tu faktycznie czuć większą wartość merytoryczną i bardziej praktyczne podejście. Nie jest to książka, która zmieni życie, ale może pomóc w uporządkowaniu myślenia i ułatwić wdrożenie prostych strategii działania.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 43/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #rozwojosobisty

dc6aaeb6-a903-478d-99a1-32e478cd330b

Zaloguj się aby komentować

521 + 1 = 522


Tytuł: Dopaminowy detoks. Jak pozbyć się rozpraszaczy i zwiększyć swoją efektywność. Podkręć swoją produktywność

Autor: Meurisse Thibaut

Kategoria: Rozwój osobisty

Wydawnictwo: Sensus

Format: e-book

Liczba stron: 112

Ocena: 5/10


Książki z nurtu rozwoju osobistego często balansują na cienkiej granicy między wartościową wiedzą a powielaniem utartych schematów. Dopaminowy detoks Thibauta Meurisse'a to przykład pozycji, która próbuje przekazać konkretne wskazówki, ale jednocześnie nie wnosi wiele nowego do tematu.


Na plus zasługuje skondensowana forma – około 100 stron to zdecydowanie objętość, która wystarczy do sprawnego przekazania wiedzy w tym temacie. Autor jasno tłumaczy, czym jest dopamina i jak nadmiar bodźców w dzisiejszym świecie wpływa na naszą koncentrację oraz efektywność. Proponuje konkretne kroki, by ograniczyć destrukcyjne nawyki, jak przeglądanie mediów społecznościowych czy uzależnienie od szybkiej gratyfikacji.


Wiele treści można by jeszcze bardziej skondensować, a niektóre fragmenty sprawiają wrażenie powtarzania oczywistości. Jeśli ktoś miał już styczność z tematyką cyfrowego minimalizmu, Jamesem Clearem czy Calem Newportem, nie znajdzie tu niczego odkrywczego.


Podsumowując – Dopaminowy detoks to książka poprawna, ale nie porywająca. Może być przydatna dla osób, które dopiero zaczynają interesować się tematem i potrzebują podstawowych wskazówek, jak ograniczyć rozpraszacze. Dla bardziej zaawansowanych czytelników będzie to raczej powtórka z tego, co już dobrze znane.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 42/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #rozwojosobisty

b3cc25fa-5012-4efb-844b-0e5104ea5d1e

Zaloguj się aby komentować

488 + 1 = 489


Tytuł: Córki chmur. O kobietach z Sahary Zachodniej

Autor: Lena Khalid

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10


Córki chmur to książka, która zabiera czytelnika w podróż do świata niemal niewidzialnego dla białego człowieka – do Sahary Zachodniej, jednego z najbardziej zapomnianych i niedocenianych miejsc na mapie współczesnych konfliktów. Autorka z reporterską rzetelnością, przedstawia historię kobiet Sahary Zachodniej – ich codzienność, walkę o tożsamość oraz niezwykłą rolę, jaką odgrywają w społeczeństwie, które na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się patriarchalne.


Książka łączy w sobie elementy reportażu i narracji historycznej, ukazując nie tylko osobiste losy bohaterek, ale także szerszy kontekst polityczny i społeczny. Kobiety, o których pisze Khalid, to nie tylko matki i żony, ale także liderki, aktywistki i strażniczki kultury Saharyjczyków. Ich historie są przejmujące, a zarazem pełne siły – autorka pokazuje, jak w trudnych warunkach pustynnego życia i pod nieustanną presją polityczną potrafią zachować godność, walczyć o wolność i kształtować przyszłość swoich rodzin oraz społeczności.


Na szczególną uwagę zasługuje styl autorki – pozbawiony zbędnego patosu, ale jednocześnie niezwykle plastyczny. Khalid umiejętnie oddaje atmosferę pustyni, jej surowość i piękno, a także codzienne wyzwania, przed którymi stoją kobiety Sahary Zachodniej. Jednocześnie nie popada w przesadny dramatyzm ani moralizatorstwo, co sprawia, że książkę czyta się z zainteresowaniem i autentycznym zaangażowaniem.


Córki chmur to książka ważna i potrzebna – rzuca światło na region i ludzi, którzy rzadko trafiają na pierwsze strony gazet, a jednak ich historie zasługują na uwagę. To również inspirujący portret kobiet, które wbrew wszystkiemu pozostają filarem swojej społeczności, nie oczekując nim w zamian. Niemniej, to lektura, która zostaje w pamięci i skłania do refleksji nad rolą kobiet w miejscach, gdzie wolność wciąż jest luksusem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 41/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

0bc101eb-3285-4592-b10a-e3dee87b5c29

Autorka z reporterską rzetelnością, przedstawia historię kobiet Sahary Zachodniej – ich codzienność, walkę o tożsamość


to nie tylko matki i żony, ale także liderki, aktywistki i strażniczki kultury Saharyjczyków

Bardziej niż reporterską rzetelność widzę tu próbę wciśnięcia tych kobiet w aktualnie modne tematy w świecie zachodnim. Z tego co kojarzę, to Sahara Zachodnia to jeden z najbiedniejszych regionów świata, więc nie spina mi się to z walką o tożsamość(cokolwiek to znaczy?) i aktywizmem

@HolenderskiWafel i tak i nie, bo tu faktycznie walka o prawa kobiet ma sens. Im nie chodzi o lukratywne stanowiska na szczycie korporacyjnej drabiny, bo o korpo żadna z nich nigdy nie słyszała. Walczą o przetrwanie i życie na poziomie, który większość z nas by pewnie nawet nie nazwała wegetacją.

@WujekAlien walka o prawa kobiet jak najbardziej, tam ma nawet więcej sensu. Mnie razi w tego typu reportażach, że zawsze jest ten sam szablon o uciśnionych kobietach dzielnie walczących z opresyjną kulturą, niezależnie na jakim kontynencie to się dzieje.

Chociaż raczej mówię o artykułach, a nie o książkach.

Zaloguj się aby komentować

487 + 1 = 488


Tytuł: To jest Ales

Autor: Jon Fosse

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 70

Ocena: 5/10


o jest Ales to powieść napisana w charakterystycznym dla Jona Fosse minimalistycznym i rytmicznym stylu, który balansuje na granicy prozy i poezji. Historia jest oszczędna w słowach, ale gęsta w emocjach – niestety, nie zawsze na korzyść czytelnika.


Fabuła krąży wokół wspomnień i refleksji tworząc melancholijną, niemal hipnotyczną narrację o przemijaniu, stracie i czasie. Fosse wykorzystuje swoją typową narrację strumienia świadomości, w której granice między teraźniejszością a przeszłością, rzeczywistością a wyobrażeniem zacierają się niemal całkowicie. To zabieg, który może fascynować, ale i nużyć, zwłaszcza gdy powtarzalność zdań oraz brak wyraźnych punktów zwrotnych sprawiają, że czytelnik zaczyna odczuwać monotonię.


Choć książka ma swój poetycki urok, to jej specyficzny styl narracji może zniechęcać. Brak tradycyjnej dynamiki sprawia, że emocje bohaterów wydają się odległe i trudne do przeżycia razem z nimi. W efekcie To jest Ales wymaga ogromnej cierpliwości. Choć dostrzegam kunszt autora, to jego styl mnie nie przekonał. Po przeczytaniu 3 jego dzieł, mogę stwierdzić, że raczej się nie polubimy.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 40/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

5a3e0d93-ddc4-48a4-88b9-ff4cad2b8838

Zaloguj się aby komentować

465 + 1 = 466


Tytuł: Filmowy wehikuł czasu

Autor: Harry Harrison

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Amber

Format: e-book

Liczba stron: 238

Ocena: 5/10


Filmowy wehikuł czasu to książka, która próbuje połączyć elementy klasycznej science-fiction z estetyką kina, oferując czytelnikowi koncept wehikułu czasu inspirowanego filmowym stylem opowiadania. Pomysł, choć interesujący, niestety nie został wystarczająco rozwinięty, co sprawia, że całość wydaje się chaotyczna i niezbyt przekonująca.


Fabuła skupia się na tajemniczym urządzeniu - Vremiatron, które umożliwia podróżowanie w czasie, jednak narracja momentami traci klarowność – akcja przeskakuje między epokami, a brak spójnego podejścia do przedstawienia głównych wątków sprawia, że czytelnik zostaje pozostawiony z wieloma niedopowiedzeniami. Postacie, choć barwne na pierwszy rzut oka, nie zostają wystarczająco pogłębione, co utrudnia identyfikację z ich problemami i motywacjami.


Największy potencjał leży w samej koncepcji – połączenie elementów filmowych z tradycyjną opowieścią o podróżach w czasie mogłoby stworzyć naprawdę unikalne doświadczenie literackie. Niestety, sposób realizacji tego pomysłu okazuje się niekonsekwentny i pozostawia wiele do życzenia.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 39/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

2a5971f7-95ee-4ab8-8338-5f20d6510aa7