Hurraoptymizm po wygranych wyborach w niektórych jeszcze trwa, choć nie ma powodów do wielkiej radości. Pomimo mojego głosu na KO jestem przekonany, że większość ze "100 konkretów" nie będzie zrealizowana, bo Tusk ma jeden prosty argument - "koalicjanci się nie zgadzają" i problem rozwiązany.
A najmniej z tego wszystkiego wierzę w "rozliczenie" PiS i rozdział KK od państwa. Pierwsze, bo jeszcze żadna władza nie rozliczała w żaden sposób tej ustępującej, a drugie, bo nadal mamy mocno katolickie społeczeństwo i nikt nie będzie ryzykował utraty poparcia. PO nie walczyło z KK w latach 2007-2015, nie sądzę, żeby teraz miało coś się w tej kwestii zmienić.