#apostazja

0
6

#apostazja #katolicyzm #religia #kosciol

Procedura apostazji trwała 15 minut, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Proboszcz podpisał dokumenty, zapytał co, jak i dlaczego. Chwilę porozmawialiśmy, powiedział że rozumie i szanuje moją decyzję, a gdybym chciał to zawsze można wrócić. Były delikatne sugestie, że to nie jest dobry pomysł, ale wszystko w granicach dobrego smaku. Szkoda, że większość księży z którymi miałem styczność w przeszłości nie miała takiego podejścia.

Inb4: Gimboateista! Po co to robisz? Co chcesz udowodnić?

Nadal uważam się za osobę wierzącą, ale nie zgadzam się z dogmatami Kościoła, tym jak wygląda ta organizacja i jak zachowują się hierarchowie. Kontrowersji i afer związanych z Kościołem nie będę tu wypisywał - chyba każdy o nich wie. Nie chcę się liczyć do statystyk, nie podoba mi się to, że Kościół jest finansowany z moich podatków. Myślę że każdy, nawet drobny sprzeciw się liczy - stąd moja decyzja.

6502 userbar

@6502 szanuję mocno, u mnie to było 7 lat temu, ale ksiądz robił pod górkę. Najpierw, że go nie ma, później że czegoś nie ma a następnie w końcu podpisał... ale czy przekazał dalej? Nie wiem. A finalnie miałem 4 wizyty, bo się okazało że muszę mieć ory-odpis aktu chrztu... Strasznie to wkurzające. A powinno być dostępne na profilu zaufanym, czy coś skoro mamy konkordat. Zazdroszczę szybkiej akcji i gratuluję dojrzałej decyzji.

@6502 U mnie ksiądz też podszedł do wniosku ze zrozumieniem, nie robił problemów, tylko zapytał ciekawie czy przechodzę na inną religię. Szkoda, że nie znałem wtedy jeszcze Latającego Potwora Spaghetti, byłyby jaja.

Natomiast siostra zakonna, która siedziała na front desku, zanim jeszcze przyszedł księżulo, załamała ręce i zagrała typową kartą poczucia winy: "To pan Jezus UMIERAŁ ZA CIEBIE NA KRZYŻU, a Ty chcesz odejść z Kościoła? To mnie nie przejdzie przez długopis!"

Serio, tak powiedziała, do dzisiaj to pamiętam. Musiałem sam wziąć czerwony długopis i coś tam podpisać.

@6502 super, tak trzeba. Ja kiedyś próbowałem, ale robili mi problemy i w końcu się nie udało. Może się coś poprawiło na plus.

Zaloguj się aby komentować

Skoro znaleźli się chętni żeby poczytać ciut więcej o mojej apostazji to oczywiście podzielę się tą wiedzą.


Zanim przejdę do opisu jak to wyglądało słów parę o mojej motywacji. Pierwsza i najważniejsza - na ile to tylko możliwe nie chce mieć nic wspólnego z KK. Z wielu przyczyn ale głównie dlatego,że brzydzę się wręcz tą zakłamaną organizacją,jej przedstawicielami i czlonkami. Druga - nie chcę być chowany przez faceta w sukience.


.Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd. Formalnie jest to prosta procedura- idziesz i składasz kwit,tyle. Oczywiście komplikuje się kiedy mamy do parafii w której byliśmy ochrzczeni daleko ale nadal wszystko można załatwić listownie. A więc dla chcącego nic trudnego a malkontenci nadal swoje.


No więc poczytałem co i jak w internecie (całe 5 minut) . Na kanwie dostępnych wniosków gotowców napisałem swój własny i wydrukowałem w 3 egzemplarzach (10 minut)


Kancelaria parafialna otwierała się co sobotę od 10.

A więc pojechałem kilka kilometrów do X gdzie i tak jeżdżę na zakupy i w odwiedziny do mamy i braci więc nie był to wyjazd ekstra i poszedłem do kancelarii. (15 minut)


Tam niestety przyjmował tylko wikary. Urzędnikiem kościelnym załatwiającym takie sprawy jest proboszcz ale jego nie było więc złożyłem kwit,pogadaliśmy 10 minut i poszedłem. W tym momencie gdyby proboszcz był na miejscu można powiedzieć,że wasza rola się kończy. Trwało tam łącznie 40-45 minut i nie wymagało specjalnego wysiłku.


czekalem sobie 2 tygodnie- nikt się nie odezwał no więc kolejne sobotnie zakupy i jadę do kancelarii. Jest proboszcz - na samym wstępie dostał zjebę,że kazali mi zostawać nr telefonu a się nie odzywają. Spodziewałem się dlaczego i zostało to potwierdzone w rozmowie. Gość powiedział,że wiedział,że przyjdę no i chciał mnie poznać osobiście a poza tym musi ze mną porozmawiać o tym. Do⁎⁎⁎ał się,że wniosek to jakiś gotowiec z internetu i w kurii będą kręcić nosem. To mówię,że inspirowałem się i owszem ale to wszystko to ja sam napisałem. Stwierdził,że on w tej formie nie chce wysyłać tego do kurii i poprosił,żebym wprowadził 2 poprawki i mu to wrzucił do skrzynki albo wysłał pocztą i już reszta będzie okej. Następnie rozmowa o tym dlaczego chce wystąpić z kościoła i taka ogólnie teologiczno-filozoficzna rozmowa o wierze itd. Spytałem jeszcze tylko czy znów po dokumenty potwierdzające zakończenie sprawy będę musiał się tu fatygować- odpowiedział,że bez sensu żebym tak latał w te i nazad i przyślę mi pocztą.Zapowiedziałem,że nie odpuszczę i jeśli do miesiąca nie dostanę kwitu to tu wrócę. Całe spotkanie trwało znów 20 minut. Po powrocie do domu jak zasiadłem do PC zrobiłem korektę,wydrukowałem 3 kopie i podpisałem. Za tydzień będąc w X z odwiedzinami u rodziny wrzuciłem w skrzynkę kancelarii i tyle. 10 minut


Po 3 tygodniach otrzymałem potwierdzenie które wrzucałem wczoraj i koniec historyjki.Ergo gdyby nie fakt,że za pierwszym razem zamiast proboszcza przyjmował wikary całość zajęła by mi 45 minut ale finalnie wyszło to 75 minut rozłożone na przestrzeni miesiąca


#opowiescidziwnejtresci #kosciolkatolicki #apostazja

2e0bb7f5-41c0-4b32-af5f-b55a3a5fdf28

@Belzebub "Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd."


Sam piszesz "na ile to tylko możliwe nie chce mieć nic wspólnego z KK" - to po kiego ty tam leziesz? Po co grasz w ich nieważny system biurokratyczny? Zamiast faktycznie odciąć się od raka, ty grzecznie tam idziesz bo ich papierki spowodują nagle że nie będziesz miał nic wspólnego z nimi? To ja nie rozumiem twojej motywacji.


+ musiałeś się tyle fatygować, żeby kuria była zadowolona. Dla mnie to jest absurd, żeby wkładać tyle wysiłku w zadowolenie instytucji, którą się brzydzisz.

@Thereforee bynajmniej. To nie jest absurd. Rodzice mnie zapisali wbrew mojej woli a ja się po prostu wypisałem zgodnie ze sposobem w jaki to się robi. Czynność biurokratyczna jak każda inna. Choćby w jakimkolwiek podrzędnym stowarzyszeniu. Tu nie chodziło o to,żeby kuria była zadowolona. Tak to określił proboszcz a chodziło o kwestie formalne po prostu i zawarcie informacji których nie zawarłem

@Belzebub

Nie rozumiem też głosów w stylu - mi by się nie chciało,nic ci to nie daje itd.

A więc dla chcącego nic trudnego a malkontenci nadal swoje.

No i większość ludzi nie jest chcąca, bo im się nie chce zapierdalać z kwitkiem do kościoła albo na pocztę żeby wysłać list do kościoła, no k⁎⁎wa chłopie XD


Mnie się k⁎⁎wa do sklepu nie chce jechać jak wracam z pracy, a żreć muszę, a ma mi się chcieć dymać do kościoła albo na pocztę, żeby co? Odchrzcić się? Odpierwszokomunić? Odbieżmować? XD


"Malkontenci" XD

We nie żartuj XD

@Rozpierpapierduchacz szczerze nie różni się to zbytnio formalnie wypisaniem się z jakiegoś stowarzyszenia itd. Rodzice mnie zapisali wbrew mojej woli a ja wystąpiłem i cała historia. A to,że ludzie są leniwi i im ciężko nawet coś takiego ogarnąć to już ich sprawa dla mnie całkiem zwyczajna

@Belzebub a dla innych to że bawisz się w latanie z kwitkami żeby wypisać się z jakiegoś klubu który nie ma wpływu na twoje życie jest sprawą nadzwyczajną. Inne priorytety i nie ma to nic wspólnego z malkontenctwem.

Kiedyś jeden pleban mi powiedział, że apostazja to tylko wypisanie się z kościoła, ale ponieważ chrzest zostawia ślad na całą wieczność i nie da się go wymazać, więc i tak się jest chrześcijaninem ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Hejo Hejto!


W nawiązaniu do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/dzis-formalnie-wystapilem-z-kosciola-rzymskokatolickiego-czuje-ogromna-ulge-i-ta


z uwagi na to, że kilka osób było bardziej zainteresowanych pozwalam sobie na


kilka słów więcej o całej procedurze i jak to wyglądało w moim przypadku.


Najpierw jak wygląda od strony formalnej:


Od 2016 procedura została znacząco uproszczona - nie ma potrzeby organizowania m.in. dwóch świadków ( ).


Po kolei.


Aktu apostazji dokonujesz w parafii właściwej dla miejsca zamieszania albo mówiąc bardziej obrazowo: tej, której dzwony budzą Cię co niedzielę


Jeżeli jest to parafia, w której zostałaś lub zostałeś ochrzczony, to spoko. Jeśli nie, to najpierw musisz zdobyć świadectwo chrztu z parafii, w której się to dokonało.


Sprawdzasz na stronie www (parafie mają zazwyczaj świetne strony www) godziny pracy kancelarii. Dzwonisz i pytasz, czy akt chrztu zostanie wystawiony na miejscu - zazwyczaj tak, ale może zdarzyć się, że przyjedziesz, a ksiądz akurat będzie miał dużo roboty i powie Ci coś w stylu "na jutro będzie gotowe". Może to być wkurwiające, jeśli akurat jedziesz w tym celu z Ustrzyk Górnych do Szczecina Na 99% padnie pytanie w jakim celu prosisz o wystawienie dokumentu. W internetach ludzie radzą, żeby skłamać, powiedzieć ze chcesz wziąć ślub w innej parafii, za granicą albo zostać rodzicem chrzestnym. Chodzi o przypadki, kiedy księża odmawiają wydania aktu chrztu, żeby utrudnić procedurę. Być może tak się dzieje, ale raczej są to sporadyczne przypadki. Tak czy inaczej, moim zdaniem kłamać nie warto z dwóch powodów:


Jesteś dorosłym człowiekiem i do c⁎⁎ja miej RiGCz, nie bój się księdza.


Jeśli ksiądz zrobi adnotację na akcie typu: "do sakramentu małżeństwa" to d⁎⁎a. Nie załatwisz apostazji i będziesz musiał jechać jeszcze raz i przyznać się, że byłeś cipką i skłamałeś Na moim świadectwie ksiądz dopisał np. "do aktu apostazji".


Następnie wracasz do domu i przygotowujesz identyczne pismo w 3 egzemplarzach (wzory w necie albo bierzesz mój wzór - generalnie powołujesz się na konstytucję i uchwałę konferencji episkopatu oraz oświadczasz, że jesteś świadoma/świadom konsekwencji; bez zbędnego rozpisywania się). Jeden egzemplarz jest dla Ciebie, jeden dla proboszcza Twojej parafii, jeden dla odpowiedniej kurii (biskupa). Robisz tez ksero świadectwa chrztu, podpisujesz "za zgodność z oryginałem". Samego aktu apostazji nie podpisujesz! Musisz zrobić to w obecności księdza.


Sprawdzasz na stronie www godziny pracy kancelarii Twojej parafii. Dzwonisz, żeby umówić się na rozmowę z PROBOSZCZEM - po prostu pytasz, kiedy w kancelarii pracuje proboszcz. Chodzi o to, że jak pojedziesz z buta i trafisz na wikariusza, to nic nie załatwisz. Musi być proboszcz.


Przychodzisz do kancelarii, zbijasz piątkę z prochusem i tu się zaczyna akcja. Chodzi o to, że ksiądz ma OBOWIĄZEK podjęcia próby odwiedzenia Cię od tej decyzji. W praktyce oznacza to pytania: "dlaczego?" odmienione przez wszystkie możliwe przypadki i sparafrazowane na wszelkie możliwe sposoby. Straszenie piekłem, ostracyzmem, zerwaniem więzi z bliskimi i inne banialuki. Zostanie też zastosowana standardowa technika: "Po co Ci to? Nie szkoda Ci czasu? Możesz przecież po prostu nie chodzić do kościoła, nikt tego nie sprawdza. Warto? A może na łożu śmierci zmienisz zdanie?" Musisz tego wszystkiego wysłuchać, a na koniec oświadczyć, że występujesz z kościoła.


Wpisujesz datę, podpisujesz 3 egzemplarze i jeden z nich dajesz proboszczowi do potwierdzenia (pieczątka i podpis). Zostawiasz dwa egzemplarze pisma oraz oryginał i ksero świadectwa chrztu. Jeden egzemplarz zabierasz dla siebie na pamiątkę. To koniec. Jesteś apostatą. Idziesz do piekła.


Co się dzieje dalej? Proboszcz robi sobie notatkę do swoich akt, a jeden egzemplarz wysyła do kurii. Biskup wysyła informacje do parafii chrztu z przykazem naniesienia informacji w księdze ochrzczonych. Jak następnym razem zwrócisz się z prośbą o świadectwo chrztu, to powinna być tam adnotacja: "Wystąpiła / wystąpił z kościoła w dniu..." Nie ma żadnych ram czasowych, kiedy ma to zrobić. To jest już poza Tobą i nie masz na to wpływu. Za to masz to w d⁎⁎ie


Jak to wyglądało u mnie:


  1. Napisałem maila do parafii chrztu, czy są w stanie mi przygotować świadectwo, pomimo, że nie znam daty chrztu (serio nikt z rodziny nie pamiętał, nie mam żadnych pamiątek z tego okresu). Po 3-4 dniach dostałem telefon; ksiądz proboszcz: że tak, oczywiście, znalazł w księgach i zaprasza, wystawi na miejscu. Zapytał w jakim celu, odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Nie skomentował, zaprosił tylko w godzinach pracy kancelarii.

  2. Pojechałem. Całość trwała 15min. Przedstawiłem się, powołałem na rozmowę telefoniczną. Ksiądz wystawił, chwile pogadaliśmy (akurat w parafii było bierzmowanie, więc był biskup i pośmieszkowaliśmy, że wizyta szefa, że pierdololo). Zapytałem, czy parafia wspiera humanitarnie Ukrainę. Powiedział, że tak. Dałem 50zł z prośbą o przeznaczenie na ten cel. Przyjął, podziękował. Życzyliśmy sobie miłego dnia i wszystkiego dobrego. 10/10

  3. Pojechałem "mojej parafii". Siadam w kolejce, słucham jak w kancelarii trwają targi pogrzebowe: "co łaska, zazwyczaj dają 500zł". Przychodzi moja kolej, wchodzę, zbijamy piątkę. Mówię jaka sprawa. Trafiłem na wikariusza. Był bardzo uprzejmy. Ze 3 razy podkreślił, że szanuje moją decyzję, ale poprosił, żeby "przez względu na szacunek dla księdza proboszcza" załatwić to właśnie z nim. Wynotował mi, kiedy proboszcz jest w kancelarii. Dał mi swój nr telefonu, gdybym miał jakieś trudności, chciał o coś dopytać. 10/10.

  4. Pojechałem do proboszcza. Mówię o co chodzi. Ksiądz zarządził modlitwę. Przez 10min się modlił o wsparcie Jezusa i inne takie, a ja siedział w milczeniu. Następnie przez równo godzinę próbował mnie odwieść od decyzji. Stosował techniki jak wyżej. W trakcie rozmowy kilka razy wychodził, odbierał telefon i generalnie stosował różne techniki psychologiczne, żeby mnie wybić z pewności siebie. Na koniec oświadczył, że on tego nie podpisze, bo nie co to za akty prawne (konstytucja i uchwała konferencji episkopatu, LOL) i że musi najpierw to sprawdzić. Powiedział, żebym przyjechał kiedy indziej. Byłem mocno wkurwiony, ale wytrzymałem i zaproponowałem jakiś tam poniedziałek, przed pracą, o 8:00 - zgodził się. Zbiliśmy piątkę i pojechałem do domu. 2/10

  5. Przyjechałem o umówionej porze, ale nikt mi nie otworzył. Od pracującego w obejściu kościelnego dowiedziałem się, że proboszcz jest i zaraz na pewno mi otworzy. Nie otworzył. Pojechałem do domu. 2/10, bo pogoda była ładna.

  6. Pojechałem w terminie, kiedy wg. harmonogramu w kancelarii miał urzędować proboszcz. Wszedłem jako pierwszy. Zapytał tylko, czy nie zmieniłem zdania. Potwierdziłem. Podpisaliśmy dokumenty, zbiliśmy piątkę. Poprosił, czy mogę sam przesłać kopię do biskupa. Nawet tak wolę. 7/10.


Ogólna ocena 6/10.


Lvl 38, żona, dzieci brak. Nigdy nie byłem wierzący, mam wszystkie sakramenty poza małżeństwem. Ostatni raz w kościele byłem na pogrzebie koleżanki, zaraz po liceum, nie wytrzymałem pierdolenia i wyszedłem w trakcie. Kościół katolicki w takiej formie w jakiej jest teraz (ale chyba po prostu w ogóle) uważam za organizację szkodliwą we wszystkich aspektach. Jestem skrajnym ateistą. Gardzę wszelkimi przejawami wiary, religiami i gusłami. Staram się w życiu kierować nauką. W życiu codziennym staram się nie być c⁎⁎⁎em.


Jeśli macie jakieś pytania to zachęcam.


#oswiadczenie #religia #wiara #ateizm #apostazja  #kosciol #chwalesie #2137 #ama

423b9957-f505-467d-a72c-8794de620c7c
62965433-d7b7-4f02-b2f4-40941e709836

@jelonek Podoba mi się Twoja psychika. Inspirujące. Sam o tym ustawicznie myślę - szkoda mi tylko starszych osób w rodzinie którzy tej decyzji nie zrozumieją nigdy... Dzięki też, że wszystko opisałeś. Planuję z tego poradnika skorzystać razem z żoną.


Do zobaczenia w Piekle ¯\_(ツ)_/¯

@jelonek Fun fact: wg KK dalej jesteś jego członkiem, bo nie da się z niego wystąpić - chrzest to one-way ticket Apostazja to tylko takie oficjalne pokazanie fucka czarnym, a oni w zamian nakładają na ciebie ekskomunikę: masz bana na sakramenty i pójście do nieba. Ale wg doktryny dalej jesteś katolikiem z obowiązkami katolika

@AureliaNova nie. Jestem chrześcijaninem ale nie należę już do kościoła rzymskokatolickiego.

Nie mam żadnych obowiązków wobec kościoła, utraciłem wszystkie związane z nim prawa i przywileje: mam wspomnianego bana na sakramenty, nie przysługuje mi prawo do pochówku na cmentarzu parafialnym, pogrzeb w obrządku itd. Popełniłem ciężki i śmiertelny grzech wyrzeczenia się boga - idę prosto do piekła.

@jelonek nie chcę ci psuć zabawy ale nadal jesteś w KK. Zajrzyj na wystap.pl. KK nie da się opuścić w świetle polskiego prawa. Dlatego chrzci się dzieci, żeby nie mogły protestować. Prawo kościelne jest nieistotne razem z tą ich apostazją, bo to są ich zasadyi ich gra. A hajs biorą dalej. No i dalej jesteś w księgach.

Zaloguj się aby komentować

Dziś formalnie wystąpiłem z kościoła rzymskokatolickiego. Czuję ogromną ulgę i taką dziwną, egoistyczną dumę.

Polecam wszystkim. Na pohybel czarnym i czerwonym!

#oswiadczenie #religia #wiara #ateizm #apostazja #kosciol #chwalesie #2137

99070942-cdba-46f8-86cf-de2b70239d2f

Pi⁎⁎⁎⁎lę kościół całym sercem, ale nie poświęciłbym ani sekundy swojego czasu na zabawy z ich procedurami i nie do końca rozumiem po co to robić niemniej jeśli Ci na tym zależało i udało się, to mogę tylko pogratulować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować