@nxo Dno. Obyś też kiedyś zaznał patoli za ścianą, albo nad głową. Szczególnie jak będziesz chciał pospać, albo będziesz miał małe dziecko które śpi w dzień, a usypianie go to np. godzina
@toto-tomato aleś sie Pan zesral na darmo, na szczęście az takim bezmozgiem nie jestem, na 14 mieszkań w naszym bloku najmlodsze "dziecko" ma 19 lat, ludzie w ciągu dnia są w pracy, a ja mam urlop, wiec chociaż teraz mogę sobie pozwolić:)
@nxo Oczywiście, wiesz co robią inni ludzie w bloku czy ktoś nie ma też urlopu albo nie próbuje odespać nocki, goście, cokolwiek. Mam takich muzykantów w bloku i życzę wszystkim takim jak ty, żeby upadli i rozwalili sobie głupie ryje.
25 lipca 1980 roku australijski zespół hard rockowy AC/DC wydał siódmy album studyjny zatytułowany Back In Black. Nagrany w studiu Compass Point Studios w Nassau krążek był pierwszym, gdzie za mikrofonem stanął Brian Johnson. Ozdobiony mającą symbolizować żałobę po niedawno zmarłym Bonie Scott czarną okładką album okazał się gigantycznym sukcesem. I słuchając takich hitów jak utwór tytułowy, You Shook Me All Night Long czy mrocznego Hells Bells nie ma się czemu dziwić. Tylko na terenie Stanów Zjednoczonych płyta 25-krotnie pokryła się platyną, a na całym świecie sprzedała się w ilości ponad 50 milionów sztuk.
9 lipca 1946 roku urodził się w Kirriemuir w Szkocji wokalista rockowej grupy AC/DC Bon Scott. Jego głos możemy usłyszeć na takich znakomitych albumach jak Highway To Hell czy Let There Be Rock. 19 lutego 1980 roku Scott po całonocnej imprezie w Londynie zadławił się własnymi wymiocinami podczas snu w samochodzie kolegi Alistaira Kinneara, odchodząc z tego świata w wieku 33 lat.
AC/DC był przez długi czas moim ulubionym zespołem, wg mnie ich najlepsza piosenka z okresu z Bonem to Touch too Much, jedna z niewielu których do dziś czasami słucham
Zaraz minie pół wieku a utwór zachwyca. No i niezapomniany Bon Scott w roli głównej. Wtedy jeszcze było widać, jak zespół cieszy i bawi się tym, co robi.
Może i AC/DC artystycznie umarło wraz z Bonem Scottem i stać ich było na pojedyncze wystrzały przy okazji premier kolejnych albumów to ale okładka "Ballbreakera" jest moją ulubioną, a przy okazji jest to album lepszy niż "The Razors Edge". Nie jest najlepsza z okładek bo tą jest "Highway to Hell" ale jest zdecydowanie moją ulubioną.
Myślę, ze powinni zostać przy jej oryginalnej wersji zamiast uciekać się sztuczek fotografików, ale tego już nie zmienimy ( ͡° ͜ʖ ͡°)