Zastanawiam się nad przeniesieniem mojego tagu z wykopu #wykopoweprzeboje tutaj.
Dla niekumatych: to tag, na którym robię plebiscyt na najlepszą piosenkę z danego gatunku/języka/dekady itd. Robię ankiety, drabinkę i ludzie głosują. Ot takie #glupiehejtozabawy.
Robiłem kiedyś nawet testową wersję pod tagiem #hejtoweprzeboje, ale to było jeszcze przed wykopem 2.0, więc zainteresowanie było bardzo znikome (i nie było jeszcze możliwości robienia ankiet, co też trochę utrudniało).
Powodem jest to, że mam podejrzenie, że tamtejsza moderacja dodaje mi głosujących i obserwujących (w sensie boty), co może wpływać na wyniki. Usunęli mi nawet komentarz, jak to zasugerowałem xd
Natomiast chciałbym się zapytać Was o zdanie, czy chcielibyście coś takiego tutaj. Pytam się, bo:
-nie chcę być osądzany o spam i śmiecenie (to jednak 4 wpisy dziennie...),
-nadal mam obawy, czy będzie jakieś zainteresowanie (nie musiałoby być ono jakieś duże, po prostu żeby chociaż w ankietach brało udział te kilkadziesiąt osób, a nie 3 jak wtedy xd).
Dlatego proszę Was o opinię.
#muzyka #pytanie
Czy chętnie widział(a)byś #hejtoweprzeboje (dawne #wykopoweprzeboje) na hejto?
Bardzo dobra inicjatywa, może tym razem się uda i więcej osób zagłosuje. Tylko daj jakieś lepsze propozycje, bo to co ostatnio widziałem na tagu wiadomo na jakim portalu, to po prostu żart. Zresztą to co tam wygrało wybrały chyba boty właśnie.
W sumie to zauważyłem jeszcze jeden problem: zawsze daję wpis, żeby komentujący dawali propozycje piosenek, no i tu się obawiam, że będzie akurat mało.
Czy #seksownygnojek John Mayer jest w waszym mniemaniu tak wybitnym songwriterem jak Neil Young, Tom Petty, Bob Dylan czy Freddie Mercury?
Ja kiedyś go nie doceniałem, ale po zobaczeniu koncertu John Mayer Trio i posłuchaniu płyty Continuum wszystko się zmieniło i według mnie jest jednym z wielkich. Facet pisze bardzo dobre piosenki, świetnie gra na gitarze ale tam nigdy nie ma wirtuozerii dla szpanu, po prostu jest to słuchalne i bardzo przyjemne
Zawsze mi się będzie z utworem poniżej (zmarłego pana Bambaataa) kojarzył epicki komentarz na internecie, jak gosciu w latach 90 woził busem bułki na wsi i zawsze puszczał tą piosenkę to ludzie słyszeli z daleka że BUŁKI JADĄ!
@Solar to jest tak za⁎⁎⁎⁎sty band, że głowa mała. W czasach kiedy wszyscy pitolili jakieś suity po 10 minut oni po prostu grali rocka i tyle. I nawet jak machnęli takiego długaja, to wyszedł fajny klimacik muzykowania a nie pseudoartystyczne wypierdy jak u progrockowców. Uwielbiam.
Pierwsza polska biografia kultowego zespołu The Smiths. Zespołu, który zawsze ceniłem, ale nigdy nie byłem miłośnikiem ich twórczości. Pewnie miał na to wpływ wybitnie wkurzający mnie Morrissey a sytuacji nie ratował nawet sympatyczny i utalentowany gitarzysta Johnny Marr. Do lektury zachęciło mnie to, że książkę napisał Polak, Maciej Koprowicz a nie zniechęciło mnie nawet to, że związany jest zawodowo m.in. z miesięcznikiem "Teraz Rock" czyli najbardziej boomerską i dziaderską gazetą o muzyce jaka kiedykolwiek wychodziła w tym kraju. Jednak Koprowicz to młody chłop, wiedzę o muzyce posiada sporą a poza tym jest oddanym fanem The Smiths. Co więc dostajemy? Ano solidną, w miarę zwięzłą ale nie pozbawioną fajnych smaczków i ciekawostek historię zespołu Morrisseya i spółki. Autor wywiązał się z zadania bardzo dobrze. Uniknął fanowskiego tonu i pisania z poziomu ugiętych kolan. Zgrabnie wybrał cytaty z piosenek i wypowiedzi muzyków dzięki czemu udało mu się pokazać niełatwą historię Kowalskich z wielu perspektyw. Widać, że przekopał się przez masę materiałów prasowych, książek i publikacji w internecie. Na koniec, jako bonus dostajemy rozdział o wpływie The Smiths na polskie zespoły i muzyków. Kawał solidnej roboty.
Johnny Marr jest jednym z moich ulubionych gitarzystów, w czasach tego całego hairmetalu, graniu jak EVH czy inny Malmsteen chłop zdecydował że nie będzie używał przesteru, a ścianę dźwięku zbuduje nagrywając kilka śladów z tymi swoimi chorusami czy innymi efektami.
Nie mieści mi się w głowie jak to jest mieć 19 lat i napisać taki riff jak Charming Man. Jest to jeden z nielicznych kawałków na gitarze który tłukłem godzinami i umiem w miare poprawnie zagrać, jezu jak tam każdy akord fajnie przechodzi w drugi, jakie to satysfakcjonujące
Haywire są z Bostonu i aktualnie ciężko pracują na to by stać się jedną z popularniejszych kapel na scenie HC punk. Pracują dobrze a grają jeszcze lepiej. Podobno mają być w tym roku w Polsce na jakimś koncercie, ale nie podano jeszcze gdzie. Oby mi też udało się tam być i poczuć jak mi ktoś spada na łeb z wysokości sceny.
Dziś MAKE #ladnapani GREAT AGAIN w krainie kangurów a sprawczynią tego jest Natalie Imbruglia. Tosie i Tomki z tagu #hejto40plus i #hejto30plus kojarzą ją zapewne z teledysku do hitu "Torn". Wydała kilka płyt, ale większości znana jest właśnie z tej piosenki. Poza tym grała w filmach i serialach. Jest jedną z nielicznych kobiet, które są mi się w stanie podobać, gdy mają krótkie włosy. Muzycznie kompletnie nie moja bajka, ale jak leciał teledysk do "Torn" to siedziałem przyklejony do ekranu. Pani Natalie wygląda do dziś bardzo spoko.
@deafone samej piosenki nie lubiłem. Po prostu nie moja działka muzyczna, ale teledysk faktycznie bardzo udany. Ona była fajna i wydawał się jeszcze ładniejsza przez to, że była taka zwykła. Jak koleżanka z klasy, która fajnie śpiewa nie akademiach. Poza tym nie epatowała seksualnością, nie była wyzywająca, zero kręcenia tyłkiem itp.