#2137

179
4581

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

31 185,44 + 13,27 + 15,08 + 13,72 + 3,18 + 21,37 = 31 252,06


Kolejnych parę kamyczków dorzuconych


Po niedzieli nadszedł zaspany poniedziałek, po nim lekko zaspany wtorek, takaż środa. Dzieci już chodzą do szkoły i przedszkola więc nie ma lekko - późno wstałeś, krótko pobiegasz


Liczyłem na to, że sobie coś odbiję (a raczej dobiję) truchtaniem na siłowni, ale tam z kolei strasznie mi się ciężko wychodzi xD więc najczęściej jak już jestem, to na samiutki koniec i jak już skończę machać na maszynach to zostaje czasu na ledwo 2 czy 3 kilometry. Wczoraj jakoś udało się zrobić 3, przy czym ostatni kilometr był w tempie 4:30 co na taśmie jest prawdziwą mordęgą. Oczywiście garmin tak se to odczytał - może gdybym miał buty z footpodem to by inaczej to wyglądało ale nie chce mi się ich czyścić na okazję wyjścia do siłowni


Ale dzisiaj za to udało się fajnie pozbierać. Wstałem o 4:30, szybko się ogarnąłem i mimo deszczu (heh, jakbym się tym przejmował) wystartowałem o 4:50 z mocnym postanowieniem strzelenia #2137 - i się udało choć w tempie 5:31/km. Było fajnie, chwilami naprawdę ostro padało ale to tylko przyjemność. Gorzej z widocznością - było z początku czarno, więc zainaugurowałem sezon moim odblaskowym szelkom z lampką. I by było bardzo dobrze, gdyby nie to, że od dwóch dni chodzę bez szkieł kontaktowych (a wadę mam potężną) i musiałem wziąć okulary. Okulary + noc + ulewa + błoto to niebezpieczne połączenie, parę razy padało hasło "urwa urwa urwa!" ale jakimś cudem ani razu nie wyglebiłem xD Tak czy siak liczę na to, że trochę mi się poprawi i niedługo wrócę do kontaktów.


Dobra, późno już, trzeba po dziecko lecieć.


Miłego popołudnia!


#sztafeta #bieganie

c347a69c-09eb-4ff6-bddc-c6a736be99ec

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Śmieszność śmiesznością, ale jak szukałam lokalnego serwisu do komputera, to w galerii jednego był wyświetlacz z godziną 21:37.

Napisałam faktycznie do niego i bardzo miły gość i komputer również ogarnął szybko i dobrze.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

30 984,26 + 3,15 + 21,37 + 27,31 = 31 036,09


Takie tam udokumentowanie kosmicznej kremówkowej porażki


Tak jakoś leniwie sobie ostatnio truchtam. W piątek w końcu się zmusiłem do pójścia na siłkę, pomęczyłem plecy, klatę i brzuch a na koniec zapodałem sobie spokojne 3 km na bieżni - najpierw 6:00/km, potem 5:00/km a trzeci kilometr 4:36/km. Jak przez cały trening niewiele się spociłem, to tu oczywiście momentalnie tętno wyskoczyło i pot się lał strumieniami xD No ale to normalne na tym dziecku kruwy i diabła


W sobotę trochę zamarudziłem i dość późno wybiegłem. Postanowiłem kupić trochę lepszego chleba, więc zmieniłem trasę by polecieć do fajnej piekarni. Potem jakoś tak sobie kluczyłem i na koniec postanowiłem dociągnąć do papatonu, więc mamy #2137


Ale ostatecznym przypieczętowaniem weekendu była dzisiejsza niedziela. Najmłodszy syn coś zagorączkował, więc była dość ciężka i szarpana noc - ale koniec końców niby się obudziłem o 6 rano... ale stwierdziłem że mi się nigdzie nie spieszy i wróciłem do łóżka. Potem młody wstał, jakoś tak zeszło na rozmówkach, kawusiach, karmieniu itepe itede - i zrobiła się 9 rano. Byłem już gotowy by wybiec, gdy stwierdziłem że to bez sensu - chcę zjeść choć jedno fajne, rodzinne śniadanie w pełnym gronie. W 30 sekund już byłem w cywilnych ciuchach i szykowałem śniadanie. Postanowiłem, że śmignę sobie w okolicach obiadowych - i w głowie urodził mi się cwany plan, że skoro dzisiaj tak rozlazły dzień to ja sobie po cichu śmignę na Błonia, tam w cukierni w Cracovii kupię przepyszne kremówki i wrócę do domu w randze bohatera niczym Prometeusz, niosąc pyszne słodkości


I tak jakoś prawie o wpół do drugiej zebrałem się i wyruszyłem w trasę. Z początku nie wiedziałem jak będzie, zwłaszcza po sobotnim zamulaniu i obolałych nogach - ale chyba wieczorna sesja z wałkowaniem była na tyle skuteczna, że mi się poprawiło i ku własnemu zaskoczeniu zobaczyłem całkiem niezłe czasy jak na moją obecną formę - zamiast tradycyjnych okolic 540 było bliżej 5:10 i szybciej. Ale skoro biegło mi się dobrze to zaakceptowałem ten stan i sobie tuptałem z przyjemnością. Kilometry mijały, a mi się wciąż biegło bardzo dobrze - po 11 km wparowałem na Rynek i muszę przyznać, że trzeba było ostro manewrować wśród tłumów żeby się o kogoś nie rozwalić xD Prawdziwe cyrki zaczęły się na remontowane ul. Piłsudskiego, gdzie musiałem na chwilę po prostu się zatrzymać, bo inaczej bym dreptał


Dolatując do cukierni już planowałem ile kremówek kupię, a gdy dobiegłem... ŁOMATULU WSZYSTKO WYŻARLI! No tak, dzisiaj był Poland Business Run, 6 tysięcy luda + osoby towarzyszące dały radę jednej małej cukierni i po prostu wymietli kremówki. Może rok temu za dobrze je reklamowałem wśród biegaczy? Ech.


Niepocieszony, stwierdziłem że pozostaje powrócić do domu. Po drodze wleciało od żony zlecenie na papryki - szybko sobie przeliczyłem, że opłaci mi się przelot przez Dworzec Główny, gdzie można elegancko kupić wszystko co trzeba w biedrze. Tak też uczyniłem - tempo nadal było fajne, aż w końcu doleciałem na parking nad dworcem. Na dół zjechałem windą, zakupy zrobiłem raz-dwa, ale na górę już mi się nie chciało czekać to poleciałem schodami. Mimo 3-4 kg obciążenia tempo znacząco nie spadło, dopiero w okolicach 20. kilometra doszło do 5:20, a potem bliżej 5:30. Oczywiście na końcowym podbiegu na moje wzgórze doszło w okolice 6:00/km, ale koniec końców zamknąłem cały bieg średnią 5:17/km, co uważam za nienajgorszy wynik.


I wszystko by było OK, gdyby nie te zeżarte kremówki Nic to, na pocieszenie kupiłem trochę obwarzanków, a po powrocie do domu szybko się wykąpałem i zeżarłem jakieś 3 kg arbuza. Zeżarłbym nawet dużo więcej, ale stwierdziłem że muszę coś na jutro rano zostawić xD


Miłego wieczoru wszystkim!


#sztafeta #bieganie

ba43dcb2-44d5-47e5-8bee-0def37a9f502

@AdelbertVonBimberstein mam taki składany plecaczek z Decathlona, ale nie lubię go mieć na plecach bo byłby momentalnie przepocony - zamiast tego niosę go jak torbę zakupową, co jakiś czas zmieniając ręce 😅

cab98298-0085-4d67-8690-7fa90e53eb62

@enron ja biegam czasami w takim i jest spoko chociaż potrafi mi "spiąć" łopatki no ale przeważnie coś tam mam spięte jak biegam przez pierwsze 5km zawsze bo treningi siłowe robią swoje.

No i ważne, że kolor jebutny ja lubię być widoczny.

64fa1c66-9c10-4dc9-b1fe-74dc4b176ef5

Zaloguj się aby komentować

30 728,33 + 15,47 + 21,37 + 17,32 = 30 782,49


A takie tam leniwe szwendanko. Znowu zaspane, we wtorek to musiałem konkretnie obciąć dystans bo nawet niepapaton byłby zbyt krótki xD Zresztą zlało mnie wtedy nieziemsko, było wiele radości xD i zero napotkanych biegaczy.


Wczoraj już byłem załamany że późno wybiegłem i znowu szykuje się 15 albo mniej, a zbliżając się do dychy uświadomiłem sobie że mi się popierdzieliło i mam jeszcze godzinkę ekstra Było jeszcze więcej radości! Co prawda jak dobiegłem o 8:15 po zaliczonym #2137 to dostałem opieprz że za późno, ale to już ryzyko zawodowe


A dzisiaj tak pośrodku - w sumie mógłbym papaton zaliczyć, ale miałem lenia. Może na siłkę w końcu się wybiorę to coś tam dotuptam odrobinę.


A weekend mi się nadal nie wyklarował i nie mam pojęcia co będzie.


Miłego dzionka kochani!


#sztafeta #bieganie

f73ea90e-a276-4f9b-a4d6-952556ce5709

Zaloguj się aby komentować

30 100,16 + 21,37 = 30 121,53


No i cyk, minął sierpień 🥳


Dzisiaj na zamknięcie grzeczne #2137 - w bardzo emeryckim tempie. Ale i takie było założenie - deszczyk, relaksik, chillout 😎


Miesiąc nawet fajny, pykło równe 650 km. Mogło być więcej, bo było parę słabszych dni, był nawet jeden dzień w podróży zupełnie bez biegania (poszła się paść passa biegania non stop od połowy października). No ale nie ma co marudzić, zadowolony jestem 😁


Teraz będzie ciężej - szkoła, przedszkole i mniej czasu ᶘᵒᴥᵒᶅ ale damy radę! 🤞😄


Miłej niedzieli, do zobaczenia we wrześniu! ♥️


#sztafeta #bieganie

dc208f64-194c-42f3-9ccf-c8ca5e940912

poszła się paść passa biegania non stop od połowy października


Typ jebnięty, ja byłem zadowolony z 11 dni z rzędu na rowerze


Gratki!

Zaloguj się aby komentować

W Częstochowie jest Park Miniatur Sakralnych, który jest opuszczony. W tym parku są miniatury najważniejszych świątyń sakralnych oraz pomnik papieża, który już miniaturowy nie jest.

Z racji z tego że park jest opuszczony i nikt o niego nie dba, to zaczęli nim "opiekować" się wandale.

Jak ktoś będzie w Częstochowie, to może mieć niespotykaną okazję wejścia do papieża i to nie byle jakiego, bo to największy jego pomnik na świecie.

#2137

https://www.youtube.com/watch?v=7AEExF5qfNs

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

29 850,44 + 17,32 + 17,32 + 17,32 + 32,71 = 29 935,11


ODWIEDZIŁ CIĘ ENRON 😉


Koniec miesiąca się zbliża, a tu żadnego papatonu tylko jakieś podróby! No kto to widzioł... 🙄


Nie wiem, czy jutro będzie uczciwe #2137 czy znowu coś przekombinuję xD


A dzisiejsza przebieżka zaowocowała hattrickiem #koteczkizprzypadku 😍


Miłej soboty! ♥️


#sztafeta #bieganie

ae6755ee-cecf-4677-84f8-1afaa99dd009

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

29 496,26 + 21,37 + 2,09 + 17,32 = 29 537,04


A w sumie wrzucę bo czemu nie.


Wczoraj poniedziałeczek. Miałem trochę skrócić bieganie, ale nawet fajnie mi się leciało i gdy już się zbliżałem do osiedla, stwierdziłem że odlatuję na drugi krąg - dzięki czemu dobiłem do #2137 w tempie 5:16/km.


Wczoraj też nastąpiło moje pierwsze wyjście na siłownię - trochę sp⁎⁎⁎⁎⁎yłem przy zapisywaniu się, bo za cicho mruknąłem że chcę od 1. września i babka mnie zapisała "od teraz", więc nie było wyjścia i muszę korzystać już w sierpniu xD Ale w sumie mi zależało, bo od dwóch tygodni napierdzielają mnie plecy w okolicy łopatek. Coś tam się próbowałem rozciągać i niewiele to dało, wziąłem fizjo i też w sumie niewiele to dało, żona poleciła żebym sobie rozgrzał termoforem i dopiero zaczęło solidnie napierdalać


Dlatego wczoraj wieczorem zebrałem klamoty i, trochę jak sójka za morze, w końcu polazłem na pakernię. Przeleciałem się po 5-6 maszynach na plecy i kilku na klatę, a na koniec sobie strzeliłem króciutkie 2 km pokojowym 6:00/km na bieżni. Przyznam, że w takim tempie nawet jest znośna - za to się cholernie dłuży i nawet 5 km nie chciało mi się robić. No ale nic, polazłem, poćwiczyłem i... aż nie wierzę że to piszę, ale chyba pomogło! Jest o wiele lepiej! Na razie wdrożę siłkę 2-3 razy w tygodniu, zobaczymy jak będzie


A dzisiaj sobie wybiegłem dopiero o 6 rano, a że żona marudziła to postanowiłem zrobić niepapaton i zakończyłem zabawę na 17,32 km. Tempo pokojowe, 5:29/km. Było przyjemnie, cudna pogoda i fajne Słońce. Obwarzanki kupione


Miłego dnia!


#sztafeta #bieganie

458b7b07-2dab-4f10-8db2-572bab2bc58e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować