

Społeczność

Społeczność

Zaloguj się aby komentować

Reprezentacja Argentyny pokonała Austrię 2:0 i tym samym awansowała do 1/16 finału Mundialu 2026. Komplet punktów obrońcom tytułu po raz kolejny zapewnił Leo Messi, który popisał się dubletem. Były gracz Barcy mógł zaliczyć kolejnego hat-tricka, ale w 9. min. zmarnował rzut karny. Niemniej...
Mundial 1970 – piękno i bestie
Cztery minuty przed końcem finału Brazylia prowadzi 4:1 z Italią. Tostão gubi piłkę, lecz Clodoaldo ją odzyskuje i mija trzech Włochów. Dalej piłka mknie przez Rivellino do Jairzinho, od niego do Pelégo, który obraca się i bez chwili zastanowienia podaje ją na dobieg do Carlosa Alberta. Ten wbiega w pole karne i ze wszystkich sił uderza w dolny róg. Niemal każdy, kto oglądał ten finał w kolorowej telewizji – na tle wyblakłej od słońca, meksykańskiej murawy, żółte koszulki i kobaltowe spodenki – wspomina ów moment jako coś więcej niż mecz piłkarski. „Brazylijska wygrana porównywalna jest z podbojem Księżyca przez Amerykanów" – pisał „Jornal do Brasil". Nie brzmiało to absurdalnie. Mundial 1970 stał się synonimem futbolowego piękna – lecz za tym pięknem kryło się tyle samo politycznej brutalności co w każdym innym turnieju.
Meksyk otrzymał organizację na kongresie FIFA w Tokio w 1964 roku, wyprzedzając Argentynę głosami 56:32. Krajem rządziła Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna – PRI – utrzymująca władzę nieprzerwanie od 1928 do 2000 roku: twór, który Vargas Llosa nazwał „idealną dyktaturą", bo zachowywał pozory demokracji, mając pod kontrolą wszystko, włącznie z kartelami i organizacjami chłopskimi. Jedyną siłą poza zasięgiem PRI byli studenci. Dwa lata przed mundialem, 2 października 1968 roku, na Placu Trzech Kultur w Tlatelolco agenci w cywilu i żołnierze z automatami otworzyli ogień do pięciotysięcznego tłumu protestujących. Zginęło prawdopodobnie około czterystu osób. Do mundialu w 1970 roku nikt już nie protestował – masakra zepchnęła opozycję do podziemia.
Brazylię do turnieju przygotowywał João Saldanha – dziennikarz, komunista, marzyciel. Brazylia wygrała wszystkie sześć meczów kwalifikacyjnych, strzelając dwadzieścia trzy gole. Gdy prezydent-dyktator Médici zasugerował, że chciałby zobaczyć ulubionego napastnika Dadá Maravilhę w składzie, Saldanha odparł: „Ja nie wybieram ministrów, a prezydent nie wybiera składu." Po przegranej 0:2 z Argentyną i krytycznych artykułach dla europejskiej prasy Saldanha stracił posadę. Zastąpił go Zagallo – wyciszony, z klasy średniej: wszystko, kim Saldanha nie był. Wprowadził Rivellino na lewą stronę, zaś Clodoaldo i Gérsona jako parę środkowych pomocników. „Gérson grał jakby wszystko widział z trybun" – mówił Tostão o jego zdolności do organizowania gry. Przed mundialem piłkarze spędzili sto dni na przygotowaniach w wojskowych ośrodkach. Sekretarz ochrony delegacji był majorem, który po latach okazał się jednym z oprawców reżimu.
Mistrzów świata – Anglię – owładnął po drodze skandal. W Bogocie asystentka sklepu jubilerskiego Fuego Verde twierdziła, że widziała, jak Bobby Moore zabrał ze sklepu bransoletkę. Wersje zdarzenia się zmieniały, w końcu podczas rekonstrukcji wydarzeń ustalono, że złota bransoletka z kryształami miała znaleźć się w kieszeni marynarki piłkarza. Moore udowodnił sądowi, że w reprezentacyjnej marynarce takiej kieszeni nie ma. Sprawa wlokła się do 1975 roku. W Meksyku również nie oszczędzono Anglii: napastnik Jeff Astle, na tyle źle znosił turbulencje w samolocie, że wypił zdecydowanie więcej niż mógł i musiał być wyniesiony na rękach kolegów z samolotu, co nie umknęło uwadze lokalnej prasy.
Za kulisami kwalifikacji rozegrał się dramat, który przeszedł do historii jako Wojna Piłkarska. Przez lata mieszkańcy Salwadoru osiedlali się na prawie bezludnych ziemiach Hondurasu. Gdy hondurański rząd odebrał Salwadorczykom zajmowane grunty, ci chwycili za maczety. Napięcie zbiegło się w czasie z meczem barażowym obu krajów o miejsce na mundialach – Salwador wygrał dogrywką 3:2 w Mexico City, a dzień później zerwał stosunki dyplomatyczne z Hondurasem. 14 lipca osiem salwadorskich mustangów P-51 zbombardowało cele na terytorium wroga; armia lądowa wkroczyła do Hondurasu i dotarła siedemdziesiąt pięć mil od stolicy Tegucigalpa, zanim zatrzymały ją dżungle i bagna. Honduras odpowiedział swoimi corsairami, doszło do ostatnich w historii walk powietrznych z udziałem samolotów tłokowych. Organizacja Państw Amerykańskich wymusiła zawieszenie broni po niespełna czterech dniach – lecz ostateczny traktat pokojowy podpisano dopiero ponad dekadę później. Zginęły trzy tysiące osób. Salwador podczas mistrzostw przegrał wszystkie trzy mecze grupowe, tracąc dziewięć goli.
W fazie grupowej Brazylia i Anglia rozgrały mecz, który wielu uznaje za jeden z najwspanialszych w historii mundiali. Kibice meksykańscy byli po stronie Brazylii – Ramsey skutecznie zraził ich do Anglii swoim komentarzem o „zwierzętach" sprzed czterech lat i przywiezieniem własnego autobusu, jedzenia i wody. Tostão swoim dryblingiem stworzył wolną przestrzeń po drugiej stronie boiska, gdzie przerzucił futbolówkę, Pelé przyjął ją do ziemi i posłał Jairzinho, który wbił ją bramkarzowi Banksowi nad głową. Wcześniej Banks zdążył zatrzymać niesamowite uderzenie głową Pelégo tuż przy słupku – obrona uznawana za jedną z najlepszych w historii. Po meczu Pelé i Moore wymienili koszulki w geście wzajemnego szacunku. Dla obu kończyła się pewna era.
RFN w ćwierćfinale odwróciła wynik z 0:2 po zmianie Bobby'ego Charltona. Bramkarz Peter Bonetti – zastępca chorego Banksa – przepuścił słaby strzał Beckenbauera, w wyniku czego Anglia odpadła.
Półfinał Włochy–RFN upamiętnia dziś tablica przy Azteca z napisem „Mecz Stulecia". Dziewięćdziesiąt minut było przeciętnych, lecz dogrywka okazała się szalona: pięć goli padło w trzydziestu minutach, w tym dwa Müllera. Beckenbauer grał ostatnią połowę z unieruchomionym na temblaku ramieniem po zwichnięciu barku. Ostatecznie wygrali Włosi 4:3 dzięki trafieniu Rivery.
Tuż przed finałem Pelé był pod takim wrażeniem ogromu wydarzenia, że płakał ze wzruszenia w autokarze jadącym przez Mexico City. Chował się między siedzeniami, żeby nie widzieli go koledzy. Podczas meczu w osiemnastej minucie posłał głową piłkę do siatki i dotrzymał obietnicy danej ojcu po Maracanazo. Brazylia wygrała 4:1, a gol Carlosa Alberta w 86. minucie stał się symbolem futbolowej doskonałości. Jairzinho trafił do siatki w każdym meczu turnieju, jako drugi zawodnik w historii po Ghiggii.
Po powrocie do kraju prezydent Médici uścisnął Carlosa Alberta ze słowami: „W imieniu Brazylii, dziękuję. Pokazaliście, jak wielki jest nasz kraj." Do Pelégo zwrócił się: „Jesteś wielkim bohaterem, jesteś królem… Jakie szczęście, że urodziłeś się tutaj." Zawodnicy nie mieli wyjścia – musieli przyjąć te gratulacje. Lecz dyktaturze nie można odmówić, że przejęła triumf i użyła go jako ideologicznego spoiwa swego „brazylijskiego cudu".
Wilson napisał, że mundial 1970 przypomina Woodstock: obydwa stały się symbolami utraconej możliwości, obu przypisano mityczną doskonałość, której blask zasłonił mroczną rzeczywistość. Rekordowa liczba goli, żółte koszulki Brazylii w kolorowej telewizji i satelita Telstar transmitujący obraz w czasie rzeczywistym – wszystko zlało się w jeden ponadczasowy obraz. Lecz za nim stała masakra w Tlatelolco, tortury reżimu Médiciego i sędziowanie tak słabe, jak chociażby w półfinale, gdzie Włochom nie odgwizdano dwóch oczywistych jedenastek.
Trofeum Rimeta trafiło do brazylijskiej federacji na stałe. Kilkanaście lat później skradziono je z sejfu w Rio. Nigdy go nie odzyskano.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z tej strony.
#pilkanozna #mistrzostwaswiata #mundial
#owcacontent





Zaloguj się aby komentować

W argentyńskim Neuquén odsłonięto gigantyczny pomnik mistrza świata, który błyskawicznie przyciągnął uwagę kibiców i mediów z całego świata. Rzeźba przedstawia Messiego w jednej z najbardziej pamiętnych chwil jego kariery. Autor projektu, Aldo Beroisa, uwiecznił Messiego podczas celebracji po...



Zaloguj się aby komentować



Zaloguj się aby komentować
Jest Yamal jest impreza!!
#mecz #mundial
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
To za Potop sk⁎⁎⁎⁎syny
Zaloguj się aby komentować
Szybko szwedziuchów ustawili. #pilkanozna #mecz #mistrzostwaswiata2026
Zaloguj się aby komentować

Podczas meczu Turcji z Paragwajem lider Paragwajczyków, Miguel Almiron, został wyrzucony z boiska za zasłanianie ust. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Paragwajczyk w jednej z konfrontacji z przeciwnikiem zasłonił usta, co według nowych przepisów automatycznie kwalifikuje się na czerwoną...
Zaloguj się aby komentować
Mundial 1966 – trzy oblicza lwa
W niedzielę 20 marca 1966 roku, na wystawie filatelistycznej w Westminster Hall, zaginęło Trofeum Rimeta. Złodziei nigdy w pełni nie zidentyfikowano – jedynym ujętym był Ted Betchley, były żołnierz, który twierdził, że działał jedynie jako pośrednik dla kogoś o pseudonimie „Polak". Puchar odnalazł tydzień później collie o imieniu Pickles, kiedy jego właściciel Dave Corbett wyszedł po zmroku na spacer w Upper Norwood. Pickles zasłynął jako Pies Roku w Wielkiej Brytanii i Niemczech, zagrał w filmie o tym zdarzeniu i wygrał wieloletni zapas darmowej karmy. Puchar był jedynie srebrem pokrytym złotem, wartym ledwie 60 funtów złomu – co wyjaśnia, dlaczego „Polak" porzucił go przy kole cudzego samochodu. Tajemnica ciągnie się do dziś: Betchley mieszkał tuż obok gangsterskiego bossa Charliego Richardsona, który napadł na biuro ANC w ciągu tego samego weekendu, szukając szybkiej gotówki lub chcąc skompromitować rząd Harolda Wilsona przed wyborami.
Tło kulturowe turnieju stanowiło Swinging London u szczytu swojej sławy – Beatlesi, Rolling Stones, Mary Quant, Michael Caine. Maskotka mundialu World Cup Willie – lew z fryzurą w stylu Beatlesów, ubrany w koszulkę z flagą Wielkiej Brytanii – skondensowała ten nastrój: imperializm przerobiony na niegroźny, ironicznie popowy produkt licencjonowany. Anglia, gospodarz turnieju, wciąż próbowała się pozbierać po futbolowym „Suezie" – klęsce 3:6 z Węgrami w 1953 roku, która unicestwiła mit o angielskiej wyższości.
Selekcjoner Alf Ramsey, skryty i klasowo naznaczony człowiek, był jednak taktycznym radykałem. Stopniowo odsuwał się od systemu z klasycznym skrzydłowym, eksperymentując z formacją 4-3-3 i 4-4-2. Na ostatnim meczu przed turniejem, z Polską w Chorzowie, zaskoczył konferencję prasową nazwiskiem Martina Petersa zamiast skrzydłowego – i wyszedł z pokoju, zanim zdążono zaprotestować. Tak narodziły się „Wingless Wonders". Kontuzja Jimmy'ego Greavesa – najskuteczniejszego napastnika Anglii, lecz zbyt niezależnego na potrzeby Ramseyowskiej maszyny – dała selekcjonerowi pretekst, by zastąpić go Geoffem Hurstem.
Za kulisami turnieju rozegrał się inny dramat: wszystkie piętnaście afrykańskich drużyn wycofało się z eliminacji w proteście przeciw przyznaniu Afryce i Azji łącznie jednego miejsca w finale. Organizatorem bojkotu był Etiopczyk Ydnekatchew Tessema, który jako jedenastoletni chłopiec przeżył włoską masakrę w Addis Abebie i wyrósł na ojca afrykańskiej piłki. Konsekwencją było zakwalifikowanie się Korei Północnej po tym, jak Australia, Indie, Japonia i inne drużyny stopniowo się wycofały.
Koreańczycy przybyli na turniej z ogromnymi problemami dyplomatycznymi – Wielka Brytania nigdy formalnie nie uznała Korei Północnej, a brytyjski MSZ zmagał się z kwestią hymnu, flagi i nazwy drużyny. Kibice z Middlesbrough wzięli ich jednak w swoje serca: Koreańczycy śpiewali patriotyczne pieśni w pociągach i podarowali burmistrzowi haft z żurawiem. Trzy minuty przed przerwą w meczu z Italią Pak Do-Ik przyjął piłkę na skraju pola i posłał ją przy słupku do siatki. Trzy tysiące lokalnych robotników pojechało na ćwierćfinał do Liverpoolu. Pół wieku później Pak klęczał przy brązowej rzeźbie przedstawiającej odcisk buta, w miejscu gdzie padł tamten gol, przytłoczony emocjami. „Nauczyłem się, że piłka może poprawiać stosunki dyplomatyczne i promować pokój" – powiedział.
Brazylia przyjechała jako dwukrotny mistrz, lecz była to drużyna chora z wewnątrz. Walka o władzę między prezesem CBD Havelangem a szefem misji Machado de Carvalho doprowadziła do wyboru czterdziestopięcioosobowej wstępnej kadry i klimatu stałego niepokoju. Zawodnicy opisywali „nieustanne poczucie presji". Reżim wojskowy, który w 1964 roku obalił prezydenta Goularta, zakazał im spotkania z Beatlesami w Liverpoolu – szef delegacji widział w długich włosach zespołu „poważne zagrożenie dla spokoju i bezpieczeństwa młodych mężczyzn". Garrincha przeszedł operację kolana w 1964 roku i był cieniem siebie.
Brazylia pokonała Bułgarię 2:0 w meczu, w którym Zhechov brutalnie kopał Pelégo przez całe spotkanie. Feola, bojąc się kolejnych fauli, wystawił Brazylijczyków bez Pelégo na Węgry – i przegrał 1:3. Węgierska piłka przeżywała ostatni rozbłysk: gol z woleja Farkasa był prawdopodobnie najpiękniejszym trafieniem całego turnieju. Gdy Brazylia przegrała z Portugalią 1:3, opuściła turniej w fazie grupowej po raz pierwszy od 1934 roku. Pelé – powalony prymitywnym faulem Moraisa, schodzący z boiska w płaszczu narzuconym na ramiona – ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. „Czułem się zhańbiony," mówił, „przez niesportowe zachowanie i słabe sędziowanie."
Ćwierćfinał Anglia–Argentyna był jednym z najbardziej zapalnych meczów w historii obu drużyn. Argentyna przybyła do Anglii zdezorganizowana: dwa tygodnie przed turniejem generał Onganía dokonał zamachu stanu, a kapitan Antonio Rattin nie mógł darować selekcjonerowi Lorenzo powrotu na ławkę. Podczas przejazdu na tajny trening autobus przez dwie godziny błądził, by zgubić rzekomych szpiegów, a gdy dotarł na miejsce, okazało się, że nikt nie spakował strojów. Drużyna pożyczała sprzęt z lokalnej siłowni.
Na Wembley Rattin prowokował sędziego Rudiego Kreitleina przez całe pierwsze pół godziny meczu – nie z powodu faulu, lecz nieustannych protestów, nie mogąc znaleźć z nim wspólnego języka. Gdy w końcu sędzia go wyrzucił, Rattin przez kilka minut nie chciał schodzić, twierdząc, że ma prawo do tłumacza. Wyszedł okrężną drogą wokół boiska, obrzucany obelgami i przedmiotami, przez chwilę trzymając w dwóch palcach chorągiewkę narożnikową w barwach flagi Wielkiej Brytanii. Anglia wygrała 1:0 golem Hursta. Po meczu Ramsey powiedział przed kamerami, że jego drużyna zagra jeszcze lepiej „przeciwko właściwym rywalom – drużynie, która przychodzi grać w piłkę, a nie zachowywać się jak zwierzęta." Te słowa zatruły relacje między państwami na pokolenia.
W półfinale Anglia ograła Portugalię 2:1 w meczu chwalonym powszechnie jako świeży oddech po tygodniach przemocy. W finale zmierzyła się z RFN – i choć oficjalnie nie wpływało to na nastroje, to w pamięci było, że od 1945 roku minęło zaledwie dwadzieścia jeden lat. Z Charltonem i Beckenbauerem nawzajem się unieruchamiającymi mecz był urywany i chaotyczny. Anglia prowadziła 2:1, lecz Weber wyrównał w ostatniej minucie po tym, co mogło być zagraniem ręką. Ramsey przed dogrywką nakazał zawodnikom nie siadać, by sprawiali wrażenie wypoczętych, i powiedział im: „Wygraliście to raz. Teraz wygrajcie to jeszcze raz." Hurst strzelił w sumie trzy gole, w tym kontrowersyjny na 3:2 po odbiciu od poprzeczki – niemal na pewno piłka nie przekroczyła w całości linii – oraz efektowne uderzenie na 4:2 w ostatnich sekundach, gdy dwóch kibiców już wbiegło na murawę. Był to pierwszy hat-trick w historii finałów mistrzostw świata.
„Za dużo mówi się o trzecim golu" – powiedział Weber. „Anglia weszła do annałów futbolu jako godny mistrz świata." W berlińskim muzeum piłki nożnej ową bramkę Hursta upamiętniono jako scenę zbrodni – z taśmą policyjną i wszystkimi rekwizytami.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z tej strony.
#pilkanozna #mistrzostwaswiata #mundial
#owcacontent





Zaloguj się aby komentować
Po tym jak 32 lata temu ich ojcowie zagrali na Mundialu, ich synowie reprezentują Norwegię podczas tegorocznych MŚ. Wikingowie mogą być dumni!
#pilkanozna #ciekawostki #mundial #mundial2026 #norwegia

Zaloguj się aby komentować
I to mi się podoba, o to chodzi
Awans o 12 pozycji i 2 mecz z rzędu za 3 punkty
#hejtotyper

Zaloguj się aby komentować
Skończyła się pierwsza kolejka fazy grupowej Mundialu, czas na jakies podsumowanie naszej dotychczasowej zabawy w #hejtotyper
#pilkanozna #mundial #mecz
Najwięcej dokładnych trafień (za 3 pkt)
5 - @Mordi @ZohanTSW
4 - @General_Kenobi @JustKebab
3 - @serel @DziadBorowy @bojowonastawionaowca @onlystat
Mecze - ile osób trafiło (dokładny wynik / sam rezultat / pudło, z liczby typujących):
Najlepiej typowane:
Niemcy - Curaçao 7:1 - 0 dokładnie / 34 rezultat / 0 pudeł (z 34) - jedyny mecz, którego nie spudłował nikt
Francja - Senegal 3:1 - 14 dokładnie / 20 / 2 (z 36) - najwięcej trafień co do bramki
Irak - Norwegia 1:4 - 1 / 33 / 2 (z 36)
Haiti - Szkocja 0:1 - 7 / 26 / 2 (z 35)
Argentyna - Algieria 3:0 - 9 / 24 / 3 (z 36)
Najgorzej typowane:
Hiszpania - Wyspy Zielonego Przylądka 0:0 - 0 / 0 / 36 pudeł (z 36) - nie trafił go nikt
Portugalia - DR Konga 1:1 - 0 / 1 / 35 (z 36)
Australia - Turcja 2:0 - 0 / 1 / 34 (z 35)
Arabia Saudyjska - Urugwaj 1:1 - 3 / 0 / 34 (z 37)
Katar - Szwajcaria 1:1 - 2 / 1 / 32 (z 35)
Serie
Najdłuższa punktująca: @ZohanTSW - 6 meczów z rzędu.
Najdłuższa bez punktów: @onlystat - 7 meczów bez punktu.
Lider zmieniał się 6 razy, @General_Kenobi wyszedł na prowadzenie dopiero przy 20. meczu.

Zaloguj się aby komentować
Mundial 1962 – świnia, pies i gwarek
Pięć miesięcy przed mundialem do Santiago przyjechali na losowanie grup włoscy dziennikarze Antonio Ghirelli i Corrado Pizzinelli. Tekst, który napisali, był nie tylko krytyczny pod względem infrastrukturalnym, ale wręcz rasistowski: Pizzinelli opisał stolicę Chile jako symbol kraju rozwijającego się, dotkniętego niedożywieniem, prostytucją, analfabetyzmem i nędzą. Gdy chilijski ambasador w Italii przesłał te artykuły do lokalnej gazety „El Mercurio", wywołało to falę oburzenia. Skutki ujawniły się pięć miesięcy później, podczas meczu Chile–Włochy.
Przed sześćdziesięciopięciotysięczną widownią Włosi wyszli na boisko z białymi kwiatami na znak pokoju – kibice odrzucili je z powrotem. Mecz zamienił się w serię bójek: obrońca Mario David sfaulował Leonela Sáncheza, gdy gracze otoczyli angielskiego sędziego Kena Astona, pomocnik Humberto Maschio uderzył pięścią Sáncheza, a po dziesięciu minutach od czerwonej kartki dla Giorgia Ferriniego ten odmówił zejścia z boiska, eskortowany w końcu przez policję. Sánchez, syn boksera, zrewanżował się Maschiowi i Davidowi serią uderzeń, a David przed przerwą posłał kopniaka w głowę Sáncheza i sam dostał czerwoną kartkę. Aston świadomie zagwizdał koniec meczu punktualnie po dziewięćdziesięciu minutach i pobiegł do tunelu, zanim za jego plecami wybuchły kolejne bójki. Chile wygrało 2:0. Brytyjski komentator David Coleman nazwał to spotkanie „najgłupszym, najbardziej obrzydliwym i haniebnym widowiskiem w historii futbolu".
Bitwa nie wydarzyła się w izolacji – w 1954 roku padało średnio 5,38 gola na mecz, w 1962 roku już tylko 2,78. Piłka stała się bardziej defensywna, cyniczna i brutalna, co Coleman uznał za egzystencjalną groźbę dla przyszłości mundiali.
Wybór Chile jako gospodarza nie był oczywisty – kraj rywalizował z faworyzowaną Argentyną. Szef chilijskiej delegacji Carlos Dittborn odpowiedział na przytyk prezydenta argentyńskiej federacji, że Argentyna „ma wszystko", słowami: „Właśnie dlatego, że my nie mamy nic, chcemy zrobić wszystko." Chile wygrało głosowanie FIFA 32 do 10, wykorzystując zręczną dyplomację między blokiem wschodnim i zachodnim. W maju 1960 roku kraj uderzyło najsilniejsze trzęsienie ziemi w historii pomiarów, zabijające tysiące osób. Dittborn proponował prezydentowi zrzeczenie się organizacji turnieju na rzecz pomocy ofiarom, ale ten odmówił, twierdząc, że ludzie potrzebują radości mundialu. Liczbę miast-gospodarzy zmniejszono z ośmiu do czterech. Sam Dittborn nigdy nie zobaczył turnieju – zmarł na zawał miesiąc przed jego rozpoczęciem, w wieku trzydziestu ośmiu lat. Reprezentacja Chile nosiła na koszulkach czarną opaskę na jego pamiątkę.
Brazylia przygotowywała się drobiazgowo jak w 1958 roku, choć tym razem bez Pelégo, który doznał urazu pachwiny w meczu towarzyskim i ostatecznie zagrał tylko jeden mecz fazy grupowej. Jego miejsce zajął inny bohater z 1958 roku: Garrincha. Manuel dos Santos – jego prawdziwe imię – urodził się z deformacją obu nóg, dzięki czemu obrońcy nie potrafili odgadnąć, w którą stronę zamierza ruszyć. Żył chaotycznie: miał co najmniej czternaścioro dzieci z pięcioma kobietami, pił, nie interesowały go pieniądze ani sława. Krótko przed wyjazdem do Chile na przyjęciu w Rio zafascynował się ptakiem gwarkiem, który umiał szczekać jak pies, gwizdać i wypowiadać zdania. Gubernator Rio Carlos Lacerda obiecał mu ptaka, jeśli wróci z pucharem.
W Chile, podbudowany przyjazdem swojej kochanki, piosenkarki Elzy Soares, Garrincha rozegrał serię występów uznawanych za jedne z najlepszych indywidualnych popisów w historii mundiali do czasów Maradony. Strzelił dwa gole w ćwierćfinale z Anglią – w tym samym meczu, gdy na boisko wbiegł bezpański pies, którego złapał, czołgając się i ujadając, Jimmy Greaves (pies się na niego wysikał). Rywalem Brazylii w półfinale było Chile, które wcześniej w ćwierćfinale pokonało ZSRR 2:1 dzięki dwóm strzałom z dystansu. Po powrocie do Moskwy radziecki bramkarz Lew Jaszyn został kozłem ofiarnym tej porażki – kibice wybijali szyby w jego mieszkaniu, a na jego samochodzie pisano obelgi. Jego żona wspominała, że bez telewizji Rosjanie znali ten mecz jedynie z relacji korespondenta agencji państwowej, znającego się bardziej na polityce niż na futbolu, co skłoniło opinię publiczną do obwinienia Jaszyna o utratę mistrzostwa.
W półfinale z Chile Garrincha strzelił dwa kolejne gole, ale za kopnięcie kolanem rywala otrzymał czerwoną kartkę – swoją czwartą w karierze, choć szef delegacji Brazylii utrzymywał przed komisją dyscyplinarną, że to pierwsza, a zdarzenie było tylko żartem. Dzięki naciskom dyplomatycznym – łącznie z biletem do Montevideo przez Paryż dla peruwiańskiego sędziego liniowego, który przezornie po meczu zdążył ulotnić się do Peru – karę umorzono i Garrincha zagrał w finale.
Czechosłowacja, niedoceniana finalistka, dotarła do finału dzięki ogromnemu szczęściu, jak sam zauważał w swoim dzienniku dwudziestodwuletni Jozef Štibrányi, autor zwycięskiego gola z Hiszpanią: „Nasz styl gry nie jest piękny, ale fortuna jest zawsze po naszej stronie." Reprezentacja przyjechała bez masażysty, ale z dwoma agentami służb bezpieczeństwa pilnującymi zawodników. W finale Josef Masopust dał Czechosłowacji prowadzenie, lecz Brazylia odpowiedziała golami Amarilda, Zita i Vavá (pierwszego zawodnika w historii ze strzelonym golem w dwóch różnych finałach), wygrywając 3:1.
Po powrocie do domu Štibrányi odkrył, że ojciec wydał już premię mundialową na parkiet do domu. Spółdzielnia w Trnawie podarowała mu i koledze Adamcowi żywe prosięta z czerwoną kotylionową kokardą na szyi – co wywołało gniew lokalnych komunistycznych urzędników, niezadowolonych, że spółdzielnia rozdaje świnie piłkarzom, choć nie wypełniła planu produkcyjnego. Policja musiała ścigać uciekające z chlewika prosię po ogrodzie.
Po finale gubernator Lacerda wysłał Garrinsze telegram: ptak gwarek czeka na odbiór. Elza Soares wmaszerowała do szatni mistrzów świata, mimo protestów nagich zawodników, i pocałowała Garrinchę. Zgodzili się wziąć ślub.
Turniej zapamiętano jednak przede wszystkim jako moment przełomowy dla taktyki futbolu – rekordowe sześć czerwonych kartek, fala kontuzji odnotowywanych przez chilijską prasę i spadek liczby goli świadczyły o nadchodzącej erze systematyzacji i defensywnego cynizmu, symbolizowanej przez triumf catenaccio kilka lat później. Anglik Bobby Charlton nazwał bezbarwny remis swojej drużyny z Bułgarią „żałosną zdradą wszystkiego, co powinien reprezentować angielski futbol" – nie wiedząc, że właśnie w Anglii rodził się system, który cztery lata później odbierze Brazylii tytuł.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z tej strony.
#pilkanozna #mistrzostwaswiata #mundial
#owcacontent





Zaloguj się aby komentować

Wieczór i noc z środy na czwartek przyniosły nam kolejne mundialowe emocje - zaczęło się od festiwalu bramek między Anglią i Chorwacją (4:2), potem doszło do późnego rozstrzygnięcia w starciu Ghany z Panamą (1:0), a na deser otrzymaliśmy absolutny debiut na MŚ w wykonaniu Uzbekistanu, który...