Będąc nad Como nie chcieliśmy tylko siedzieć na dupach na plaży. Postanowiliśmy więc wybrać się w rejs a raczej "przejażdżkę" promem po jeziorze. Czy było warto? Jeszcze jak. Prom wyrusza z Lecco i płynie do Bellagio z licznymi przystankami. W internecie straszą, że tłumy... może jak się pójdzie na rejs w środku dnia to tak, ale my wybraliśmy się na 10:15 i były nawet wolne miejsca siedzące na promie. Większość towarzystwa płynęła o Bellagio, by tam zostać, albo przesiąść się w kolejny prom czy autobus i śmigać do Varenny. My chcieliśmy uniknąć tłumów, więc postanowiliśmy wysiąść po drodze, w Liernie. To był super wybór. Lierna jest mała, jest tam maleńka, fajna plaża i jest drogo To ostatnie jednak zrekompensowało nam świetne jedzenie. Gnocchi było pyszne. Jest tam świetna mała kawiarenka, ukryta z boku wejścia na plażę, w której przemiła pani sprzedaje nie tylko kawę, ale też ręcznie robione pamiątki i koszulki na które sama projektuje nadruki. Po drodze do Lierny płynąc promem dostajemy prosto w twarz całym pięknem Alp i jeziora Como. Przyznam, że dawno nie patrzyłem na nic z tak otwartą gębą. Niebo było niebieskie, woda niebieska, skały ogromne, słońce świeciło. Pełen pakiet. Rejs trwał ponad godzinę. Jak dla mnie rewelacja i polecam każdemu, kto się uda w tamte rejony. W samej Liernie "jest jakby luksusowo". Wille, drogie samochody, typowo wakacyjny klimat, ale bez tłumu turystów.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu w sumie to ciekawi mnie, cxy aktualne generatory video od chińczyków byłyby w stanie zrobic film w negatywnym świetle prezentujacy AI. Przecież ci CEO szmatławiący ludzki intelekt na bank gdzies w tabelce od marketingowców mają napisane:
AI ma promować samo siebie i nie działać na swoją szkodę.
Ludzie, weźcie mi powiedzcie czy to ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi?
Pracujemy lekko "niesymetrycznie" w tygodniu i od poniedziałku do czwartku siedzimy po 8,5 godziny by w piątki wyjść sobie o 14.
Tworzy to jednak pewne komplikacje, że gdzieś tam są niepodomykane tygodniowe 40 godzin. No i kadry piszą do nas, że we wrześniu mamy jako cały dział do odebrania godzinę, żebyśmy wszyscy wybrali jeden termin w tym miesiacu.
No ok, mówię - zróbmy sobie piątek krótszy i wyjdźmy o 13:00. "Nie, bez sensu. Może w tygodniu? O w poniedziałek jest pierwszy, taka ładna data!". We wtorek. Bo k czemu by nie? Napomknę tylko, że nikt nie ma dzieciaków w wieku szkolnym.
@sireplama Logiki niektórych osób nie sposób ogarnąć zdrowym umysłem. W poprzednim kołchozie narzucili nam dwa dni pracy z biura ale mogliśmy sobie wybrać dowolne dni dla całego zespołu. Cześć osób głosowało za piątkiem i poniedziałkiem... Super pomysł mieć krótszy weekend o piątkowy dojazd z biura i poniedziałkowe szybsze wstawanie żeby do tego biura zdążyć xD
@sireplama przy takim wybieraniu ekstra dnia zawsze największym dylematem jest wybrać go w poniedizałek/piątek, żeby sobie przedłużyć weekend, czy we środę, żeby sobie w środku tygodnia zrobić miniweekend
Małe tło historyczne: Jakiś trochę ponad miesiąc temu wziąłem rodzinnego gruza od szwagra, żeby dzieciaki do przedszkola wozić czymś mniejszym i zwinniejszym. No trochę też sentymentalizm wleciał na tapetę . Ogarnąłem pierwszy serwis, wszystkie podstawowe rzeczy, wszystkie usterki wyeliminowane na start, można śmigać. Po tym miesiącu stało się coś dziwnego, bo postanowiłem raz pojechać tym autem w podróż służbową. W trasie się zapalił check, ale nic poza tym. Po powrocie do mechanika i komputer pokazał błąd katalizatora. Diagnoza: jakieś ch⁎⁎⁎we paliwo Pan wlałeś.
No dobrze, było pół baku, jeździłem dalej i wczoraj postanowiłem zrobić siarę żonie i pojechać po nią do pracy tym małym kochanym gruzikiem (taki żart, auto jak auto). Po drodze znowu check, ale tym razem całkowita utrata mocy i zaczął się "dławić" + gasł jak nie dodawałem gazu. Była rezerwa więc pomyślałem, że może być to kwestia tego paliwa. Od razu na stację i tankowanko PB98! Wlałem za 50 zeta w obawie, że gruz może umierać i szkoda więcej wlewać . Jakby dostał nowe życie, aż się żwawszy zrobił, na moment.
Dzisiaj zawiozłem dzieciaki do placówki edukacyjnej, odpalam i niestety ciągle pali się check, a auto samo gaśnie . No to do biura mam blisko i z górki, więc na luzie się doczołgałem jakoś. Na parkingu nagrałem filmik:
W czasie trwania całego filmiku nie dotykałem pedału gazu, tylko na końcu na rozruchu - zgodnie z komentarzem. Jest ktoś kto ma może szklaną kule i mógłby podpowiedzieć, co to może być xD? Jakiś #mechanik xD?
Pacjent to Fiat Stilo 2004 rok z silnikiem 1.4 benzyna 95 KM.
Zacznij od najprostszych i najtańszych rzeczy - filtry powietrza, paliwa. Sprawdz napięcie na akumulatorze: na wyłączonym i włączonym silniku. Świece, przewody od świec, cewki. Tak naprawdę to może być sto różnych rzeczy - albo pierdoła za 50 zeta albo silnik nie trzyma ciśnienia i wtedy raczej się nie opłaca naprawiać. Najlepiej kup sobie jakieś obd za kilka dyszek i odczytaj błędy - to na pewno pomoże w diagnozie.
@Half_NEET_Half_Amazing odpowiadam na mema ale najlepszy system pracy to 12h dzień 12 noc i dwa dni wolnego. Duzo można zrobić czego nie da sie przy systemie 5x8h
@Marcus-Aurelius-64 nie ma. Wymieramy. Gdybyśmy chcieli mieć dzieci to albo kobiety zostały by w domu albo pracowali byśmy po 4h dziennie. Wybraliśmy 8h pracy dziennie i brak przyszłych pokoleń.
Minęło trochę czasu od ostatniego wydawania drewna.
Dlaczego? Gdyż trzeba robić ,,plany" na następny rok.
Co to ma wspólnego? Już tłumaczę.
Leśniczy robi wszystko, by nie robić planów.
W normalnej sytuacji musiałbym go chyba Ursusem na składnice przyciągnąć. Nie twierdzę, że leśniczy nie wydaje drewna. Wydaje, ale preferuje kłodę i papierówkę. Dlaczego? Bo wystarczy spisać kilka numerów i po robocie. Wydawanie drewna posztucznie (każda sztuka ma numer) jest jedną z rzeczy, których bardzo nie lubi. Zwłaszcza jak składnica jest 40 km od leśniczówki.
No chyba że trzeba robić plany, wtedy to by nawet poszedł trzebież znaczyć. Są leśniczowie, którzy znaczą trzebieże, mój do nich nie należy.
Wiecie kiedy najlepiej się robi plany? W ostatnim tygodniu. A najlepiej to pójść na urlop i robić plany z konta podleśniczego.
Im bardziej człowiek staje się starszy, tym bardziej rozumie ludzi starych czemu są tacy drażliwi czy źli i człowiek sie zaczyna złościć sam na siebie, że kiedyś wkurzał się na ludzi starych.