Nastolatka porzucona przez matkę próbuje przeżyć w realiach postsowieckiego małego miasteczka. Brak perspektyw sprawia, że staje się ofiarą handlu żywym towarem.
Film potwornie przygnębiający. Film, który reżyser zadedykował milionom dzieci wykorzystywanych na całym świecie w seksbiznesie. Od początkowych nut "Mein Herz brennt" wiemy, że nie będzie happy endu. A mimo to gorąco polecam go obejrzeć. Świetna rola dwunastoletniego Artioma Boguczarskiego i idealnie pasującej do tytułowej postaci, niewiele starszej, Oksany Akińszyny.
Po obejrzeniu zapamiętacie na lata - tak, jak ja pamiętam, a obejrzałem pierwszy raz ponad 20 lat temu.
Film jest dość zabawny, wszak w głównej roli mamy Jasia Fasolę., tzn. Rowana Atkinsona. Główny bohater jest specjalnym agentem... tylko że wyjątkowo niezdarnym, który wpadł na trop przestępcy czyhającego na brytyjski tron. Dosłownie.
Przeszkadzały mi w nim niektóre brytyjskie "gagi", tj. trochę dziwny humor, który chyba próbował udawać miejscami wspomnianego Jasia. Całość jest mocną, bardzo nierealną fabularnie komedią, ale śmieszną, głupkowatą do obejrzenia na raz do odprężenia po dniu pracy. Na odmóżdżenie. A, i jest dodatkowa, krótka scena w trakcie napisów z której akurat śmiechłem srogo, chyba najbardziej z całego seansu xD
W ogóle to angielski plakat dodatkowo śmieszy (go użyję zamiast PL), bo kojarzy mi się z Jonem Snowem z Gry o Tron. Nawet imię (prawie) się zgadza. You know nothing Jon Snow.
A oglądam chyba dzięki @pingWIN, bo o ile dobrze pamiętam ostatnio wstawił chyba gifa z drugiej części... z Tybetu i mnie zaciekawiło co to za film xD. A jeśli nie Ty nielocie to sorry.
@Atexor Nie ja, ale też go widziałem i pamiętam xD Na pewno się pojawiło przy wątkach z @suseu. W sumie w życiu bym nie trafił, że to pochodzi z tego filmu xD
Film ten, czy raczej bajkę... animację (dla dorosłych) oglądałem z miesiąc temu, ale teraz sobie o niej przypomniałem, gdy na Hejto pojawił się wpis o poradniku bezpieczeństwa od @371t3. Wydaje mi się, że ktoś już go tutaj polecał, niemniej filmmeter go nie znajduje. Filmweb go kategoryzuje jako "animacja, dramat oraz film wojenny", choć dodałbym tu także dodatkowe określenia jak katastroficzny oraz psychologiczny, zaś typowego "wojennego" tu nie ma, tylko wokół tego trochę się kręci.
Opowiada on o parze staruszków, którzy również otrzymali takiego typu poradnik bezpieczeństwa na wypadek wojny nuklearnej w czasie, gdy na świecie pewien konflikt wisiał na włosku. Odgrywa on tam ważną rolę. Nie chcę spoilerować, niemniej akcja dzieje się w ich domostwie i podwórku/dworze (gardenie, bo rzecz się dzieje w UK), a skupia się na ich przygodach, przemyśleniach oraz... starczej miłości. Bardzo fajnie zobrazowano typowe rozumowanie przeciętnego staruszka po 40 po 70. Sama kreska jest troszkę specyficzna, inna od innych bajek lat 80, ale zarazem urokliwa.
Bardzo go polecam... ale NIE z dziećmi. Po seansie polecam zajrzeć na imdb po ciekawostki, zwłaszcza wyjaśnienie jednej, która się pojawia w trakcie napisów końcowych. Jest on bez problemu dostępny z lektorem na CDA.
Ocena 8/10, blisko nawet 9, są drobnice które mogły być lepsze, ale nie mogę ich opisać bez spoilerowania.
Młoda dziewczyna musi zdobyć i dostarczyć w 20 minut 100 tys. marek niemieckich swojemu chłopakowi, aby ocalić jego życie. Trzy biegi, trzy podejścia, jak trzy życia w grze komputerowej.
Zanim powstało "Niebo" (genialne!), "Pachnidło" czy "Atlas chmur" Tom Tykwer stworzył to niewielkie i niskobudżetowe dzieło które zdobyło ponad 25 nagród i jest uważane za jeden z filmów wszech czasów. Ja do tego filmu wracam od lat i zawsze napełnia mnie energią, choćby przez ścieżkę dźwiękową czy swoją metaforykę.
PS: Jak znajdziecie to koniecznie oglądajcie w oryginalnej wersji językowej. Podobno angielska jest najgorsza z możliwych, ale
@zachlapany_szczypior ani trochę się nie zestarzał - oglądałem niedawno kolejny raz, tym razem z dwudziestoletnią córą i jej też się podobało choć pokolenie inne
Marty Mauser wykorzystuje każdą sytuację i każdego człowieka żeby spełnić swoje marzenie o mistrzostwie świata w ping pongu
Przez pierwsze pół godziny bałem się, że film pójdzie w stronę typowej sportowej dramy, na całe szczęście po pierwszym akcie idzie w o wiele bardziej chaotyczny kierunek "hustlingu". Przez główną część filmu ping pong w ogóle jest tylko w tle, oglądamy tylko piętrzącą się listę konfliktów głównego bohatera.
Szybkie tempo całego filmu sprawiło, że w ogóle nie poczułem kiedy minęły te dwie i pół godziny. Kilka scen, jak ta z miodem, na pewno zostanie mi w pamięci na dłużej. Świetny Chalamet!
Druga część przeboju z 2016 roku. Lis Nick Bajer i zając Judy Hops żyją w cieniu sławy po rozwiązaniu zagadki kryminalnej z poprzedniej. Niestety w ich wzajemny układ wkradają się niesnaski. Przy okazji natrafiają na ślad tajemniczych gadów w Zwierzogrodzie, których nie powinno tam być.
Całkiem udane kino dla dzieci i ich rodziców. Akcja jest wartka, film mija szybko, jest sporo momentów do śmiechu, jest także zagadka kryminalna. Na plus dla mnie jest sporo nawiązań do innych znanych filmów oraz do świata rozrywki.
Oglądałem dzisiaj w wersji oryginalnej. Moim zdaniem 9/10.
Bardzo dobra kontynuacja pierwszej części. Może nawet lepsza, niż pierwsza. Świetny scenariusz, aż się zastanawiałem ilu konsultantów muszą mieć, żeby tak dobre dzieło stworzyć. Bardzo dobry przekaz psychologiczny dla dzieci. Mniej popularno-stereotypowe postaci, niż w pierwszej części. Bajeczne nawiązania to dzieł kuktury i popkultury. Dobry pomysł na retrospekcję z babcią i osobnym światem :)
Austriackie gejokozły górskie rozłożyły mnie na łopatki xD
@bori Okropne to było. Czuliśmy się z żoną jakbyśmy scrollowali jakiegoś tiktoka przez 2h. Nie wiem skąd Wasze oceny! Najdłuższa scena trwała może kilka sekund. Mózg mi po tym usmażyło.
XVII wiek, trwa wojna trzydziestoletnia. Nauczyciel z Heidelbergu, Vogel, znajduje schronienie w tyrolskiej osadzie. Wkrótce docierają tu żołnierze. Mężczyzna przekonuje dowódcę, by zaniechał grabieży i mordowania.
Proszę jeszcze raz zwrócić uwagę na fakt, że mogłem obejrzeć z wkurwiającym disneyowskim dubbingiem od hbomax - zamiast bezpłciowego lektora którego któryś pirat wygenerował sobie sam, z napisów.
Obsada: Sydney Greenstreet, George Coulouris, László Löwenstein
Czas trwania: 1h 26min
Ocena: 9/10
Ceniony, choć uważający się jedynie za narzędzie wymiaru sprawiedliwości nadinspektor Grodman ze Scotland Yardu popełnił błąd, przez co skazał na stryczek niewinnego człowieka. Zawstydzony, dręczony poczuciem winy zostaje wyrzucony ze stanowiska, ustępując nieznośnemu Buckleyowi. Przyjaciele z jego ulicy próbują go pocieszyć spotkaniem przy kielichu. Tej samej nocy jeden z nich zostaje tajemniczo zamordowany.
Totalne zaskoczenie kim był zabójca przyjaciela Gordmana.
Stawiałem na wszystkich innych ale nie na niego.
Dostępny na CDA w 480p ale nigdzie w lepszej jakości nie znalazłem z lektorem.
Umm bardzo lubie ten gatunek juz pewnie polecalem ale polece znowu bo ja ledwo pamietam co bylo 3 dni temu na obiad, filmy Melvilla, on specyficznie krecil te swoje film noir, Samouraj oraz W kregu zla. A jego trylogia o okupowanej Francji ( Milczenie Morza/ Ksiadz Leon Morin/ Armia cieni) to nie tylko arcydzielo kinematografi, jest to przepiekny historyczny obraz tego kraju w okresie wojennym.
W Ameryce lat 50. młodziutka kasjerka nawiązuje romans ze szczupłym milfem.
Nieciekawy film, swego czasu wynoszony na piedestał tylko dlatego, że opowiadał o romansie dwóch lesbijek, no i Weinstein hojnie sypnął na promocję tego dzieła. Historia ani przez moment nie wzbudza większych emocji, no może poza wkurzeniem na główną bohaterkę - Carol to lesbijski odpowiednik matki Karyny, która co chwila zmienia konkubentów, a potomstwem z kolejnych związków traci zainteresowanie ledwie nowy fagas pojawi się na horyzoncie.
Technicznie poprawny, aktorsko też, tylko z karnym qtasem dla Cate Blanchett za przerysowanie tytułowej postaci.
Po seansie tak sobie myślę, że 10 lat temu powinien był powstać wreszcie porządny biopic Audrey Hepburn, bo kandydatkę do roli mieli idealną - Rooney Marę. To byłby film wart obejrzenia. Niestety, nie powstał, a obecnie Rooney jest już po 40. i szansa na rolę Audrey minęła.
No jest to dzieło, zresztą najlepsze filmy Haynes nakręcił gdy inspirował się klasycznym melodramatem amerykańskim jak w 'Daleko od nieba" i "Carol". Akurat Haynes po prostu brał nieprzyjemne tematy dla klasy średniej z lat 50./60. i kręcił na kanwie tego fabułę - w "Daleko..." to był romans z czarnoskórym, a tu romans z kobietą.
Przypadkiem natrafiłem na zdjęcie porównawcze wcześniejszych odtwórczyń Lary Croft z Sophie Turner i stwierdziłem, że gwiazda „Gry o Tron” przy Angelinie Jolie wypada dość blado. Żeby jednak nie krakać po próżnicy, że kiedyś to było i w ogóle, postanowiłem obejrzeć i pierwszą ekranizację, i tę z Alicią Vikander, żeby nie opierać się wyłącznie na wspomnieniach.
Angelina Jolie nie do końca pasuje mi na Larę Croft - wydaje się być zbyt elegancka. Mimo to wyglądem najbardziej ją przypomina. Sama ekranizacja jest niezła, ale nie, żeby poprzeczka została wysoko zawieszona. Dobrze oddaje ducha gier i to jest w tym najważniejsze, a na niektóre nieprawdopodobne sytuacje trzeba po prostu przymknąć oko, żeby się w miarę dobrze bawić.
Warto tu utrzymać pewien kontekst historyczny, to jedna z tych pionierskich ekranizacji gier, które dostały dobrą obsadę i utrzymały poziom, który broni się nawet do dziś. Alicia Vikander gra już postać która nawiązuje do najnowszych gier, bardzo realistycznych i filmowych w samym swoim rdzeniu. Postać nastoletniej Lary w grach jest niezwykle rozbudowana i przez rozmach gier ukazuje znacznie więcej aspektów psychologicznych bohaterki. Mówiąc wprost - przez dwie dekady, gry przegoniły kino jakością rozrywki, głębią narracji i interakcją, której kino nie oferuje. Filmy z Angeliną w momencie kiedy wychodziły oferowały więcej niż gry - teraz role się odwróciły.
Gdyby nie fenomenalnie przetłumaczony tytuł, nie zwróciłbym na ten film uwagi, ale stwierdziłem, że koniecznie muszę go obejrzeć i podzielić się wrażeniami. Których nie ma aż tak dużo, ponieważ „Kutasssss” to zaledwie osiem minut średniej rozrywki. Bardzo ładnie nakręconej, trzeba przyznać, ale jednak średniej.
Strasznie oglądało się ten film. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Scary Movie 2
Rok produkcji: 2001
Reżyseria: Keenen Ivory Wayans
Kategoria: #komedia
Czas trwania: 83 min
Moja ocena: 4/10
Grupa trzydziestoletnich nastolatków zostaje podstępem zwabiona do nawiedzonego domu, w którym zachodzą zjawiska nie tyle paranormalne, co nienormalne, a tak na prawdę zwyczajnie popierdzielone.
Co za paździerz. Widać spory zjazd w porównaniu do części pierwszej, a poprzeczka przecież i tak nie wisiała zbyt wysoko. Proporcje żenady do śmiechu niestety zbyt nierówne, żeby móc czerpać z oglądania przyjemność, choć jest kilka zabawnych momentów (rączka czy moja ulubiona walka z kotem xD). Aktor grający Raya wyraźnie się nie starał, a aktorki wstawione w miejsce Shannon Elizabeth grającą w pierwszej części Buffy były zwyczajnie kiepskie. Raczej nie polecam, nawet na odmóżdżający seans.
Lubię uniwersum Obecności, ale nieco z tego wypadłam po tych słabszych zakonnicach i innych. Ale dla Warrenów zawsze warto spiąć d⁎⁎ę.
Tym razem w roli głównej demon z tajemniczego lustra, który sobie cierpliwie czeka, aż młoda Warrenówka dojrzeje i sama do niego przyjdzie. Aby ją lepiej skusić na przybycie opętuje dom, do którego trafia lustro. Oczywiście nikt nie pomoże bo jak? A sami Warrenowie są już na emeryturze, ale młoda Judy, która odziedziczyła umiejętności widzenia duchów po matce, sama wpada w sidła. Rodzice postanawiają pomóc swojej dziecinie, do pomocy biorą przyszłego zięcia, który coś tam wie o przeszłości teściów, ale niebawem pozna ich działalność w całej okazałości.
Oglądało się dobrze, rozjebała mnie dopiero scena z wielką lalką CGI, to mi tak zjebało klimat filmu, już prawie do końca. Zresztą IMO akcyjne elementy już z Warrenami na chacie były najsłabsze - najlepszy był wstęp do rodziny Warrenów (uwielbiam takie klimatyczne spowalniacze) oraz samo nawiedzenie chaty tej wielodzietnej rodziny zanim wpadną tam Warrenowie zrobić porządek.
Szósteczka w ocenie czwartej części bo myślałam, że będzie jeszcze gorzej, ale całkiem sporo klimaciku zostało z poprzednich części. I o ile sama historia rodziny Warrenów jeszcze się nie wyczerpała, tak schemat walki z nadprzyrodzonym złem już nieco zaczyna szorować po dnie.
Mam mieszane odczucia po tym filmie. Liczyłem na solidny akcyjniak i do połowy seansu byłem trochę zawiedziony, bo dostałem coś innego. Z czasem jednak film zaczyna wchodzić na lepsze tory i mimo że nie jest typową akcją, to ostatecznie chyba nawet dobrze, bo całość działa lepiej właśnie w takiej formie. Damon i Affleck zagrali w porządku, jako twardziele wypadają przekonująco. To przyjemna rozrywka na jeden wieczór, ale raczej film, o którym szybko się zapomina.
Też go widziałem wczoraj i średnio ciekawy. Początek sie totalnie nie klei, niektóre wątki urwane albo tak mnie znudził że umknęły mi xdd końcówka trochę poprawiła ale imo nie warto xd