WYKLUCZENIE KOBIET W ROZMOWACH O TEMATYCE TECHNICZNEJ.


ostatnio podałam "ofiarą" takiego wykluczenia, które oczywiście jest dla mnie zabawne, ale też zastanawia mnie skąd bierze się taki nawyk.

Byłam zawieźć rower do serwisu. Rower pomógł mi wnieść mój chłopak, który w tym przypadku służył jedynie za mojego "osiłka", który był na tyle uprzejmy żebym to ja nie musiała dźwigać


wszystko inne załatwiałam ja i mimo, że ja

zaglądałam do Pana specjalisty i zadawałam mu pytania, to wszystko odpowiedzi kierował w stronę mojego chłopaka, wgl przy tym nie patrząc się na mnie. Bardzo mnie to rozbawiło bo było to bardzo widoczne, ale tez zastanowiło mnie skąd bierze się taki nawyk i czym taki Pan robi to z premedytacją czy już mimowolnie.


Ciekawa jestem czy jest wśród was kto pracuje w takim zawodzie technicznym i ma podobne podejście do Pań, które przychodzą z swoimi partnerami:)


#rowery #zalesie #psychologia

28eb40f4-61a7-44f5-801a-b32a6d1713a5

Komentarze (40)

@Cori01 Odwrotne sytuacje mamy w ośrodkach zdrowia idąc z dziećmi ;)

Pani doktor zaprasza.
Siadamy z dzieckiem.
Cisza..
"Czekamy jeszcze na mamę tak?"


( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Cori01 ja pracuję jako sprzedawca, ogólnie technika grzewcza ale jak przychodzą pary to zawsze rozmawiam z obojgiem ludzi, czyli patrzę się raz na jednego a raz na drugiego, tego wymaga kultura, że jak się prowadzi rozmowę w większym gronie to trzeba się zwracać do wszystkich. A raz była sytuacja w której klient kłócił się z koleżanką, w końcu chciał rozmawiać z facetem. Kiedy przejąłem rozmowę to mu wyjaśniłem, że koleżanka miała rację i nawet trochę go wyśmiałem, że sam nie wie o czym gada xD

@zjadacz_cebuli eh te uprzednia, ja zakładam że jak "baba" robi w męskim fachu to musi być na prawdę niezła, skoro przebiła się w towarzystwie, które z góry ocenialo ja jako gorsza

@Cori01


Kiedyś przeczytałem taką historię:


Do sklepu komputerowego przyszedł taki typowy kark z ABS wraz z też typową dziunią. No i ten kark zaczął mówić w typowy dla podobnych mu ludzi, że chce taki komputer, żeby ZAPIERDALAŁ i w ogóle. Sprzedawca chciał się złapać za głowę, gdy zobaczył listę wybranych komponentów, ale zachował profesjonalne oblicze.


Chłop poszedł po coś do samochodu, a tymczasem pani, która została, powiedziała:

- Mój misiu to nerwowy jest i się nie zna, więc niech pan mu wsadzi do środka to, to i to.


I zaczęła mu wymieniać komponenty, które sam by polecił, żeby to miało sens.

@Cori01 to w takim razie to było nieprofesjonalne ze strony gościa, wręcz niegrzeczne. Dobrze, że się nie przejelaś tym za bardzo.

@Cori01 serwisant to jedno, ale twój chłop też w żaden sposób nie zareagował? Jak ja z żoną gdześ jadę "do towarzystwa" i też jakiś np. mechanik do mnie się zwraca to od razu ucinam jego wywód: "to żony auto, niech pan jej tłumaczy"

@Cori01 ale mnie to wkurwia! Mieliśmy z żoną wspólny biznes (nadal istnieje, ale w mikrusim stopniu) i bardzo często jeździliśmy razem na wyceny do klientów, i tu muszę przyznać, że w wielu kwestiach żona ma większą wiedzę niż ja, ale zawsze kiedy klienci (zwykle mężczyźni, w okolicach 50/60) o coś pytali to mnie, mimo, że to moja żona odpowiadała. Po iluś takich sytuacjach nie miałem już skrupułów mowić wprost „proszę mówic do mojej żony, nie do mnie!” - zawsze się chłopy mieszali i przepraszali…

Ostatnio mechanik tłumaczył mojej żonie jak działa rozrząd na łańcuchu, że są takie "zęby jak u szczupaka". Fun fact: żona jest inżynierem, 5 lat pracowała na hartowni przy produkcji zębatek xD

Hehe, u lekarza jest na odwrót :P To jest jedna z rzeczy, którą mnie uświadomiła znajoma na studiach. I moją pierwszą reakcją, jako wychowany w tym ciepłym kurwidołku patriarchalnym, było "no nie, przesadzasz, przecież to by było absurdalne" - żeby to potem nagle widzieć wszędzie dookoła XD

Zdarza się, aczkolwiek jak mąż gada to nie mam nic przeciwko bo nie lubię gadać z ludźmi


Hitem natomiast było jak przyszedl jakiś typ i chciał gadać z właścicielem domu. Odparłam, że słucham. "Nie, z mężem chciałem" XD


Za to w drugą stronę, jak mam w sklepie babkę i faceta z obsługi to pytam babkę. A co tam.

Wielokrotnie podczas przymierzania się do zakupu auta dla mnie, gdy przyjeżdzałam do salonów z mężem, na hasło " szukamy auta dla mnie" przez męskich sprzedawców byłam odsyłana do wzorników kolorów, a o szczegółach technicznych i finansowych chcieli rozmawiać z mężem. Wyjątkiem była miła pani w Toyocie, która w rozmowie zwracała się bezpośrednio do mnie. I to mi zaproponowała jazdę próbną, a mężowi wskazała kącik dla dzieci, aby tam się mógł zająć w tym czasie naszym potomstwem.

To było jakieś 10 lat temu. I kupiłam wtedy moją pierwszą z serii Toyotę.

@A.Star ciebie odsyłają do wzorników. Mi w ogóle nie chcą pokazywać aut xD A jestem chłopem tylko problem jest taki, że jak ma się mniej niż 30stka i wchodzi się w normalnych ciuchach z ulicy a nie w garniakach to sprzedawcy mają takiego klienta gdzieś. Tak oto zniechęciłem się do zakupu nowego auta.

@SzubiDubiDU Ogólnie kultura sprzedażowa samochodów padła w tym kraju na pysk. Nawet jak masz 30+ i garnitur traktują cię jak zbędnego intruza. A jeśli już nawet ktoś się wysili i zacznie rozmawiać to szybko entuzjazm mu przechodzi, gdy dowie się, że nie chcesz u nich finansowania. xD

@efceka Może to kwestia zmiany pokoleń. Rozmawiałam o tym ze znajomymi. Wielu z nas chętnie pogadałaby w salonie z osobą, która profesjonalnie nas obsłużyła w przeszłości. Ale tych handlowców już nie ma, bo albo awansowali, albo odeszli.

ciebie to niby bawi, ale wez nastepnym razem zwroc uwage, albo niech to zrobi twoj chlop. No serio, jesli to TY zadajesz pytania, to takie zachowanie jest lekcewazace.

Po kilku latach na wydziale mechanicznym nie dziwi mnie to, ze ktos sie nie spodziewa, ze kobieta sie nie zna, albo nie interesuje takimi pierdolami. U mnie kobiet jest malutko, ale JAKIES sa. Nie ma co im umniejszac.

Inna sprawa, ze kobieta moze nawet wiedziec sporo, ale nie do konca rozumiec. W przypadku mnie i mojej kobiety, to ona grzebala czesto przy rowerze i cos tam musiala podokrecac, popoprawiac i wiedziala gdzie grzebac, no ale jak ja spojrzalem na rower pierwszy raz od lat to po paru chwilach wiem co i jak mniej wiecej i jak cos sie nazywa. I w takiej rozmowie bylby problem, bo ona wie co musi zrobic jak cos zobaczy, ale nie wie, co to jest np. lozysko.

Co w tym dziwnego, jak większość kobiet to pod wieloma względami techniczne analfabetki i jeszcze z żadną w życiu nie rozmawiałem o częściach rowerowych, a z wieloma facetami już tak? To samo o częściach samochodowych, elektronicznych.

Większość kobiet sama liczy na to, że zajmą się tym ich faceci. Takie są realia.

Zaloguj się aby komentować