Umarl moj tata. Niby kazdy sie tego spodziewal, bo ojciec od lat chorowal i odrzucal pomoc, nasza i lekarska, izolowal sie, pil i nie probowal sobie pomoc. Jednak jak juz to sie stalo, to smutek i emocje przerosly moje oczekiwania. Nieobecnosc ojca za zycia, to zupelnie co innego niz martwy ojciec, ktory umarl sam. Nagle przypominaja sie te chwile kiedy byl, kiedy bylismy jeszcze dziecmi. Spieszcie sie kochac ludzi, a jak sie nie da... to sprobujcie chociaz nie chowac urazy, bo koniec koncow przychodzi taki moment, kiedy nic sobie nie bedziecie mogli juz powiedziec.

#feels

Komentarze (25)

Nie ma słów, które by coś zmieniły. U kazdego z kazdym dniem, zostaje jeden dzień mniej. Trzymaj się tam ziomuś.

@hesuss Trzymaj się i nie wstydź się okazywać emocji. A tato tak czy owak z tobą już pozostanie, w sercu, więc wspominaj go ciepło. Jesteśmy z tobą kumplu.

Nieobecnosc ojca za zycia, to zupelnie co innego niz martwy ojciec, ktory umarl sam

@hesuss przyznam, ze bardzo mnie zastanawia to zdanie. Moglbys napisac cos wiecej dlaczego to zupelnie co innego? Przeciez i tu i tu nie macie kontaktu. Co się zmienia dla Ciebie?

@FriendGatherArena tak jak pisze @MrAjL. Mimo, ze kogos nie ma to wiesz, ze on jest, stapa po ziemi i zyje swoim zyciem. Calkowicie rozumiem

@FriendGatherArena to, ze juz nie ma mozliwosci nic z tym zrobic. To ze kontakt jest slaby i zatruty alkoholem, nie znaczy, ze musi byc taki zawsze. Byl czas, ze pomagalem mu dostac sie na odwyk, odwiedzalem go w szpitalu i po zakonczeniu leczenia i bylo dobrze. Najwiekszym ciosem dla mnie, bylo to jak zaczal znowu pic, balem sie go odwiedzac czy dzwonic, bo nie chcialem juz miec stycznosci z nim w takim stanie. Ale nadal byla szansa, ze powie 'pomoz' i ja bym pomogl. Teraz juz tej szansy nie ma.

Zaloguj się aby komentować