Starsza córka od poczatku wakacji przeczytała juz 5 książek. Pomijajac ich wartość intelektualną uważam, ze zaszczepienie checi czytania to jeden z moich największych sukcesów jako ojciec.
#chwalesie #dzieci #rodzicielstwo #oswiadczenie
Starsza córka od poczatku wakacji przeczytała juz 5 książek. Pomijajac ich wartość intelektualną uważam, ze zaszczepienie checi czytania to jeden z moich największych sukcesów jako ojciec.
#chwalesie #dzieci #rodzicielstwo #oswiadczenie
@erebeuzet-tezuebere Nic bardziej nie zniechęca dziecka do czytania, jak szkoła. Lektury pisane staropolskim językiem, gdzie 7 latek jeszcze uczy się czytać płynnie. Sam tego doświadczyłem. Przez całe 12 lat edukacji przeczytałem "Chłopcy z placu broni", "O psie, który jeździł koleją", "Kamienie na szaniec". Nie czytałem lektur, ale czytałem własne książki.
Fajnie, że czyta, czytanie jest super, najłatwiej rozpoznać inteligentniejsza osobę po tym, że czyta.
@jasiek Proponowane lektury to w większości dobre książki, ale uczniowie albo są za młodzi żeby czerpać z nich frajdę, albo nie mają wystarczającej wiedzy o kontekście historycznym lub wręcz odwrotnie - są tym kontekstem znużone przez natłok informacji. Szkoła potrafi obrzydzić najbardziej interesujące rzeczy.
Wiem po sobie - ja też miałem podobne podejście do lektur w szkole jak i ty. Dopiero przed trzydziestką zacząłem do nich wracać i się okazało, że kurde, to są dobre książki
@erebeuzet-tezuebere super! Jakbym miał dzieciaki, to właśnie czytanie byłoby jedną z tych rzeczy które bardzo chciałbym im zaszczepić. Jak byłem mały to chłonąłem książki i czasopisma, na całe szczęście kompa jak już miałem to w piwnicy xD więc przed spaniem zawsze był czas na lekturę. Bez dwóch zdań to czytanie bardzo mi pomogło, odpowiedni zasób słów, umiejętność ich składania, gramatyka, to są rzeczy które procentują z czasem. Jak ładnie mówisz/piszesz to ludzie na, nazwijmy to, poziomie od razu inaczej cię oceniają. Pozdro dla młodej, gratki dla taty
@stayplation Czytanie przede wszystkim rozwija abstrakcyjne myślenie, czyli absolutnie niezbędną podstawę do wszelkiego rodzaju pracy twórczej - od filozofów po inżynierów. Posługiwanie się abstraktami to umiejętność dość nienaturalna dla naszego mózgu dlatego musi być trenowana. Szczególnie przez mózgi dopiero kształtujące się, czyli dzieci.
A jeśli @erebeuzet-tezuebere twoja sąsiadka mówi w ten sposób to nie znaczy od razu, że jest idiotką; niektórzy po prostu zupełnie nie przywiązują wagi do tego jak się wysławiają.
@stayplation Też mam pewne wątpliwości co do świętego graala w postaci czytania. Wydaje mi się że jest to jakaś zaszłośc z dawnych czasów, a symbole (tak jak książka) siedzą mocno w ludzkiej świadomości. Oczywiście czytanie ma swoje benefity które zostały już wymienione ale jest to jedynie jeden z wielu aspektów które kształtują człowieka.
Znam ludzi oczytanych, świetnych w dyskusjach, ze świetnymi ciekawostkami jednak niekoniecznie są to ludzie których uznałbym za ludzi "sukcesu" (brak mi lepszego określenia). I nie mam na myśli tylko kwestii materialnych ale również relacji czy ogólnego zadowolenia z życia. To tak jak mega inteligentni ludzie nie zawsze będą bogaci lub/i szczęśliwi itp.
Kwestia też czego chce się od życia ale są pewne uniwersalne aspekty które czynią człowieka szczęśliwym i jest to jakaś kombinacja zdrowia/bogactwa/relacji czego samo czytanie nie da.
@EerieAlligator Nie wydaje mi się, żeby inteligencja sama w sobie kiedykolwiek była wyznacznikiem sukcesu. Nie trzeba, i nigdy nie trzeba było być inteligentem, żeby mieć wszystkiego pod dostatkiem oraz być szanowanym, czy nawet wybitnym. Co do tego chyba wszyscy się zgodzą.
Inną sprawą jest fakt, że inteligencja jest w naszej kulturze mocno przeceniana. Często ludzie mylą inteligencję z mądrością, a to przecież dwie różne rzeczy. Poza tym jest silna symbolika, o której wspominasz. Pewnie duży na to wpływ ma okres PRL - kiedy każdy był biedny po równo to można było się wyróżnić chociaż swoim intelektem. Sami intelektualiści swoją długoletnią (w PRL ale i nie tylko) pogardą dla rolników, drobnych biznesmenów czy robotników (czyli dla zdecydowanej większości społeczeństwa przez lata) też pewnie odcisnęli sporę piętno; w końcu to oni mieli największy wpływ na kulturę.
Wracając do samych książek jednak - może jest w tym trochę prawdy, że są nieco przeceniane. Często, szczególnie wśród ludzi starszego pokolenia, stawia się znak równości pomiędzy oczytanym, a mądrym, choć przecież to nie prawda. Ale też nie popadałbym w skrajność w drugą stronę, że czytanie samo w sobie nic nie daje, jak to często można przeczytać wśród opinii innych. Ktoś, kto przeczyta 500 książek skorzysta na tym bardziej niż ktoś kto obejrzy 500 filmów. Choćby z powodów, które wymieniłem w pooprzednim komentarzu. Choć sam mam pewnie na koncie więcej filmów niż książek
Zaloguj się aby komentować