Śpieszmy się kochać osiedlaki.. Tak szybko odchodzą..


#sklepy #polskiesklepy #sklepyosiedlowe #frogshop #zabka #franczyza #krajobraz #krajobrazmiejski #ostroda #inwazja

011272de-6429-412e-afed-d85e222068c4
e2b75425-df12-49b2-8e00-87287a7a8b54

Komentarze (45)

Oooo.... U nas to samo. Jeszcze jakis ukrainiec bierze te zabki na siebie, zatrudnia same ukrainki....

Ej k⁎⁎wa, to obok mnie XD

@AdelbertVonBimberstein Jak już potrzebuje coś w święto czy inną niedzielę - czyli czipsy jakieś, napoje, fajki albo piwko jak znajomi wpadną - to wolę się przejść na stację benzynową niż do żabki

@AdelbertVonBimberstein Akurat mój osiedlowy zamknięty, są jakieś Lewiatany 'na mieście', ale tam to w ogóle bieda z towarem i na tę stację mam w sumie najbliżej (nie licząc żabek)

@MostlyRenegade
Przejmowanie wszelkich dostępnych lokali, żeby przypadkiem nie powstała konkurencja.
Tworzenie w ten sposób konkurencji między własnymi franczyzobiorcami.
Śliskie umowy z franczyzobiorcami, a Ci później zatrudniają i wyzyskują młodych za minimalne wynagrodzenie.
Moje dwie kuzynki miały ich chyba z 5 (niektóre prowadziły, niektóre tylko 'otwierały' dla innych) + jedną wakacyjną, otwieraną tylko na sezon w Krynicy Morskiej.

Ale najgorsze z tego wszystkiego jest piwo - niezależnie od marki, bardzo często wyczuwałem kwaśnawy posmak, jak się domyślam - wynikający z dużej ekspozycji na słońce i ciepło w całym łańcuchu dostaw.

@AdelbertVonBimberstein To jest obraz i wynik globalizacji. Amerykanie z YT, odwiedzający PL są nimi zachwyceni. Że niby takie fajniejsze 7-eleven.

Tylko że, takie czasy przyjszli - kto się nie zrzesza, ten pada. Poza żabkami to co nam zostaje? Tylko jakieś Lewiatany, gdzie może i wygląda bardziej, jak osiedlak, ale to wciąż już nie to.

@zuchtomek Wszędzie ich pełno. Z jednej strony, faktycznie szkoda sklepów osiedlowych a z drugiej często to był syf i gnój a w Żabce przynajmniej względnie sensownie to wygląda. Jednak ja jestem uprzedzony, bo kiedyś pracowałem przez kilka tygodni w osiedlowym sklepie i wycieranie dat ważności ze słoików z musztardą oraz cięcie przeterminowanych Grześków, żeby je później sprzedawać na wagę jako "mini wafelki", to była norma.

@WatluszPierwszy Za to w żabce masz szansę kupić piwo, które co prawda ma jeszcze termin ważności, ale cały dzień stało na słoneczku na palecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@WatluszPierwszy syf gnój i ciemnica, bo ci ludzie nadal mentalnie w latach 90 tkwią. ostatnio widziałem dwa Społemy w 2 miejscowościach pod Warszawą. Kurwa jaki dołujący i nędzny widok.

@WatluszPierwszy Osiedlowych nie da się wrzucić do jednego wora - żabki dużo łatwiej.

Mojego osiedlowego znam łańcuch dostaw Bo zamawiają z tej samej hurtowni alkohol co ja, jak jeszcze pracowałem w barze.

Już samo to, że zamawiają z lokalnych hurtowni, a nie centralnych ten łańcuch dostaw skraca, a same magazyny, ze względu na wielkość też są zatowarowywane częściej, różnymi seriami produkcyjnymi itd.

No i przede wszystkim widzę, jak paleta wjeżdża z samochodu od razu na magazyn, a nie stoi przed drzwiami pół dnia.

@PlatynowyBazant Byłem w ostatnie wakacje xD W przygranicznych raczej mniejszych miejscowościach.

Nie powiem - był to dla mnie niemały szok, chyba nigdy Czech mnie nie obsługiwał w sklepie spożywczym ;P

I co lepsze - jak już był jakiś Czeski sklep np. z lokalnym pieczywem, to był jakoś mega krótko otwarty, w weekend wcale, a te Azjatyckie to pełna samowolka.

@zuchtomek teraz byłem na majówce na Słowacji i jeden mały sklep odwiedziłem i byli miejscowi. W Słowenii były też prowadzone przez Azjatę, ale w mniejszości

@PlatynowyBazant no właśnie mnie to zastanawiało zawsze, w Czechach same chinole, nawet w Hiszpanii chinole pół na pół z arabami. A u nas tego nie ma

@roadie Bo u nas są "patole", którzy taką pracę w żabce dostaną i pójdą.

Czech w tygodniu zamknie supermarket o 17 i pójdzie na piwo, a w sobotę skończy już o 11 i też pójdzie na piwo.

Godziny otwarcia marketu COOP (czeska sieć z tego co kojarzę) vs Azjatycki podobnej wielkości, w tej samej mieścinie, po przeciwnych stronach drogi.

W COOPie nawet nigdy nie byłem bo z wycieczek wracałem z reguły po 17, a że w sobotę otwierają na 3h tylko to w życiu bym się nie spodziewał.

2c8981e8-fba5-4a1a-bc0c-1a6f8bb67ad0
49b7841d-bdcc-4177-8316-041a0695230e

@PlatynowyBazant Ja to na wsi byłem zaraz przy granicy Bazę miałem w Złotych Górach - miasteczko 4k mieszkańców - czilera, utopia

@zuchtomek o kurde nie wiedziałem że coop jest czeski, tylko ze Szwajcarii ich kojarzę ale tam to był pełnoprawny supermarket od rana do nocy

@roadie W Polsce pełno jest Hindusów na rowerach. Ot taka strefa wpływów - Czesi biorą Wietnam do sklepów, my Indie i Bangladesz do rozwożenia jedzenia

@BapitanKomba w sumie u nas też jest trochę Wietnamców, ale oni otwierają chińskie knajpy a multum hindusów widziałem też we Włoszech, głównie w sklepach i restauracjach

@jajkosadzone
"Oferowaly dziadostwo po zbojnickich cenach to upadly"

No tak, bo w żabce to tanio jest ;P

Ja tam wolę wczorajszą drożdżówkę z lokalnej piekarni zjeść niż żabkowe odpieki ¯\_(ツ)_/¯

Niemniej - nigdzie nie twierdzę, że wszystkie osiedlaki były/są lepsze - to jednak indywidualne firmy i nie da się ich tak łatwo do jednego wora wrzucić jak 'centralnie sterowane' żabki.

No i nikomu nie bronię wybierać płaza na zakupy - ja chodzę tam w ostateczności.

@zuchtomek tak,zabka jest droga,ale - jest wszedzie - ma ten sam asortyment w kazdym sklepie - ma wszystko co potrzeba w osiedlaku - ma produkty niedostepne w innych sklepach( np. rozne smaki napojow gazowanych czy piw). - ma drobna gastronomie

Wiec mimo wszelkich wad,ma prawo istniec na rynku. W legionowie w mojej okolicy tez utrzymywal sie dlugo jeden osiedlak w okolicy- bo mial tez fajne produkty sprowadzone z Gruzji i Kaukazu- inne sklepy osiedlowe padaly,a ten istnial. Nie wiem jak teraz,ale jeszcze dwa lata temu robilem tam zakupy

@jajkosadzone O piwach już pisałem - bardzo często trafiały mi się lekko kwaśne, nawet ostatnio jak znajomi wpadli na grilla i po drodze byli w żabce to miałem wrażenie, że jest zepsute. Podobne wrażenia odnoszę przy biedronkowych.

W obu sytuacjach winię za to łańcuch dostaw i prawdopodobne przegrzewanie. Innych smakowych napojów nie pijam, więc się nie wypowiem ;P

Co do gastronomii to ja jednak wolę pizzerkę, drożdżówkę, albo bułkę i kiełbasę niż ich odpieki, aczkolwiek rozumiem, że w biegu coś tam można złapać.

I oczywiście, że ma prawo istnieć na rynku, jednak ekspansja i przejmowanie wszelkich dostępnych lokali żeby konkurencja nie miała nawet szans zaistnieć to już tak średnio mi się podoba.

U siebie mam osiedlak ten sam (lekko rozbudowany) od 30 lat jak jeszcze gumy kulki za Mikołajów Koperników kupowałem - ma w ofercie wędliny z lokalnej masarni (również nieco dziczyzny), pieczywo z piekarni, warzywka też z lokalnej hurtowni (pieczarek lepszych żaden market nie ma), a przy tym całkiem normalne ceny, a na pewno niższe niż w żabce.

Ale tak jak pisałem - nikomu nie bronię lubić żabek, po prostu nie jestem chyba targetem

@zuchtomek sam sobie odpowiadasz caly czas- osiedlowy sklep( spoza jakiejkolwiek sieci) ma racje bytu,ale musi oferowac produkty ktorych nie ma konkurencji- tutaj to sa lokalne produkty

@zuchtomek Jak zaczynałem pracę miałem takiego osiedlaka koło siebie... Ceny o wiele wyższe niż w nowopowstałym dyskoncie, pieczywo i wędliny nieświeże (ekspedientka na tyle mnie lubiła, że jak chciałem wziąć nieświeżą wędlinę to porozumiewawczo kręciła głową). Raz janusz właściciel na mnie naskoczył że widział jak wracam z zakupami z lidla, i jak to on ma przetrwać jak klienci od niego uciekają. A było u niego brudno, gówniany wybór i wysokie ceny. Padł. A obok został i po dziś dzień działa warzywniak, gdzie są super warzywa, do których dyskonty się nie umywają. Może i drogo, ale jakość kosztuje. A u janusza było drogo i chujowo. Da się przetrwać nawet najmniejszym, ale nie na zasadzie kupowania tandety i marży 50%.

Zaloguj się aby komentować