Komentarze (29)

@Arkil No masz rację. Mógł się jedyny raz w życiu nadupcyć do oporu, więc to nie ma nic wspólnego z chorobą alkoholową

@Arkil A jakby go koledzy wynosili naćpanego to można powiedzieć, że narkoman czy nie?

A jeśli nie, to ile razy trzeba zaćpać do nieprzytomności, żeby już być narkomanem?

Panie Areczku, zasady moralne, przykazania I tradycyjne wartości to są dla pospólstwa, żeby je trzymać pod butem. Dla nich samych zawsze jest jakaś wyjątkowa sytuacja.

@festiwal_otwartego_parasola Kogo nigdy koledzy nie musieli wynosić z klubu ze striptizem, niech pierwszy rzuci kamieniem xD

A propo rzucania, to ten pan jest słynny nie tylko ze nieskazitelnych norm moralnych, ale również z rzucania siekierą.

Alkoholik, KTOREGO MUSIELI RAZ WYNOSIC KOLEDZY Z KLUBU ZE STRIPTIZEM


no diabel wcielony, jak chlop smial sie raz napierdolic do nieprzytomnosci.

@bartek555 jak Pan Marynarz tak pisze, to musi być prawda. W końcu kto ma się znać na pijaństwie, jak nie Pan Marynarz.

A tak poważnie, to też ten nawias mi się wydał wrzucony na siłę. Zamiast wzmocnić zarzuty, osłabił je.

@Greyman no troche smiesznie to brzmi, w swietle tego, ze pewnie wiekszosc z nas byla w takiej sytuacji lub jednej z dobrych kolegow skonczyl impreze w podobny sposob

@bartek555 drzewiej zdarzylo sie raz, ze obsluga baru podeszla do naszego stolika przed lokalem przed zamknieciem i powiedzieli, ze mozemy sobie siedziec ile chcemy, ale prosza, zeby posprzatac kolege z lazienki bo lezy na podlodze. Dopiero wtedy sie jarnelismy, ze od godziny nie ma go z nami.

@bartek555 drzewiej zdarzylo sie raz, ze obsluga baru podeszla do naszego stolika przed lokalem przed zamknieciem i powiedzieli, ze mozemy sobie siedziec ile chcemy, ale prosza, zeby posprzatac kolege z lazienki bo lezy na podlodze. Dopiero wtedy sie jarnelismy, ze od godziny nie ma go z nami.

@bartek555 drzewiej zdarzylo sie raz, ze obsluga baru podeszla do naszego stolika przed lokalem przed zamknieciem i powiedzieli, ze mozemy sobie siedziec ile chcemy, ale prosza, zeby posprzatac kolege z lazienki bo lezy na podlodze. Dopiero wtedy sie jarnelismy, ze od godziny nie ma go z nami.

drzewiej zdarzylo sie raz, ze obsluga baru podeszla do naszego stolika przed lokalem przed zamknieciem i powiedzieli, ze mozemy sobie siedziec ile chcemy, ale prosza, zeby posprzatac kolege z lazienki bo lezy na podlodze. Dopiero wtedy sie jarnelismy, ze od godziny nie ma go z nami.

Zaloguj się aby komentować