Przecież używanie majątku pracodawcy do celów prywatnych to norma w tym kraju. Relikt PRL w którym nikt nie widział problemu z wynoszenia materiałów z roboty. Teraz korposzczury wynoszą materiały biurowe, pracownicy magazynu utensilia, tirowcy spuszczają paliwo do baniek, a menadżerowie i politycy bujają się firmowymi autami w celach prywatnych. Było tak od kiedy pamiętam i nic nie wygląda na to żeby to podejście uległo zmianie. Szczególnie kiedy w mojej opinii, gro społeczeństwa nie widzi problemu w okradaniu swojego pracodawcy....
Myślę że duża część z was na jakimś etapie życia, podwędziła coś swojemu ówczesnemu januszowi.
Czekam tylko na tych którzy będą racjonalizować swoją przeszłą kradzież tym, że to co wynieśli od janusza warte jest kilkadziesiąt złotych a Ciążyński ukradł setki jak nie tysiące złotych. Kradzież to kradzież - będziesz złodziejem nieważne czy ukradniesz 2zł czy 2000zł. A niestety, przez powszechne przyzwalanie na takie zachowania, osoby te nie uważają się za takich samych złodziei jak Ciążyński.
Dlatego dziwie się powszechnemu oburzeniu kiedy mam wrażenie że większość ludzi w tym kraju kradnie w ten sam sposób.