@Quake Jest postęp kochasiu, napisałeś więcej niż jedną linijkę tekstu. xD Szkoda, że znowu nie podałeś żadnych własnych definicji ani swojej interpretacji faktów. Nie podałeś też żadnego argumentu dlaczego uznajesz podane przeze mnie (i zacytowane ze Słownika Języka Polskiego PWN) definicje za błędne, odrzuciłeś je bez uzasadnienia albo chociaż podania kontrprzykładu. Moje są poprawne, źródło już podałem. Miałeś aż pięć szans na przytoczenie swojego, ewidentnie lepszego. Nie skorzystałeś.
Cały ten twój wysryw jest pozbawiony wartości merytorycznej. Załóżmy chwilowo, że przyznam ci rację, inwazja nie jest pełnoskalowa bo takie słowo nie istnieje, nie jest też inwazją tylko Specjalną Operacją Wojskową, naród ukraiński nie istnieje, a wszystko to propagandowe brednie. Co to zmienia? Za naszą wschodnią granicą wciąż toczą się walki, ludzie wciąż umierają i uciekają stamtąd, a sąsiedztwo z państwem zdestabilizowanym obciąża naszą gospodarką. W przypadku przegranej Ukrainy tracimy bardzo cennego partnera handlowego i wydłuża nam się lądowa granica z państwem otwarcie nam wrogim (za przykład mogę wziąć całokształt twórczości Miedwiediewa chociażby, żeby daleko nie szukać). Wygrana Ukrainy, a przynajmniej jak najdłuższe odsuwanie ich przegranej jest obiektywnie z naszej perspektywy opłacalne. Może nawet wieczne przedłużanie konfliktu jest korzystniejsze niż jego szybkie zakończenie, jeśli się przyjmie silnie cyniczny i interesowny punkt widzenia.
Można sobie ich nie lubić, są ku temu powody, można nie uważać za naród czy państwo, mało mnie to interesuje, ale jak ktoś stawia swoje osobiste sympatie i niczym niepodparte opinie ponad interes całego swojego państwa (w tym swój własny) to jest po prostu kurwa jebanym debilem i szkodnikiem.