Jak macie zorganizowany budżet w związku?

My z mężem mamy osobne konta w banku a na wszelkie opłaty i wspólne wydatki po prostu się dzielimy. Pytam, bo moja mama była w lekkim szoku, gdy dowiedziała się, że nie mamy wspólnego jednego konta na które wpływa moje i męża wynagrodzenie.


#finanse .

Komentarze (36)

Według mnie spoko opcja to osobne konta i jedno wspólne, na które się przelewa określoną kwotę. Wspólne na życie, a indywidualne na własne przyjemności, ciuchy itp.

@izopropanol ustalamy co jest priorytetem. Nie wyobrażam sobie kupna np. mieszkania jeśli obie strony przepierdalają kasę na bzdety

@jmuhha


Razem mamy około 15 numerów kont.

Z czego wspolnych jest 9.


Podsumowując - każdy wpłaca do wspólnego koszyka.

Osobne oraz jedno wspólne, co miesiąc przelewamy określoną kwotę na wspólne i z tego żyjemy, reszta jest dla nas, jak coś wypadnie to dzielimy na pół i płacimy z własnych kont

Osobne konta, ale do nie swojego konta druga połowa ma pełnomocnictwo. Z jednego konta płacimy bieżączkę, drugie jest pseudooszczędnościowe.

@jmuhha każde z nas ma po dwa konta, żona płaci rachunki, ja tankuje, a kredyty raty i zakupy to w miarę po równo wychodzi akurat tak że nic nie zostaje.

@jmuhha traktowanie zarobków osobno, to prosta droga do rozwalania kasy na zbędne pierdoły. Widziałem takie pary, które miały taki system, że każdy zrzuca się na wspólne, a reszta do dowonej dyspozycji. A potem zdziwko, że my już hipoteka spłacona, a oni płacz, że kredyt drogi i nieruchomości drogie, a zarobki mamy podobne. U mnie mamy osobne konta, ale kasa jest wspólna i generalnie patrzymy na co wydajemy. Dziś nie ma sufitu, jak sam sobie granicy nie postawisz. Moim zdaniem system osobnych budżetów, szczególnie oparty na założeniu, twoja pensja, twoja sprawa to proszenie się o kłopoty. No jednak nie, przyszłość rodziny to wspólna sprawa i wspólnie to trzeba planować.

@izopropanol ale po co? jesteśmy dorosłymi ludźmi, jak chcę sobie kupić jakąś rzecz, to mam do tego prawo - co zmienia, że będę to robił z prywatnego konta? chodzi o to, żeby żona nie miała nic do gadania? Mam trochę inną wizję małżeństwa.

No i wszystko się sprowadza do tego, że jak masz np. kredyt na dom, to w sumie dobrym pomysłem jest nadpłacanie ile wlezie, no ale jak czytam komentarze w tym wątku, to widzę, że jestem w mniejszości xD


No chyba że to jakieś nieporozumienie i gadamy o tym, że mam sobie wydzielić kieszonkowe typu 500 zł na miesiąc, które mogę wydać na kebsy, lunche i inne pierdoły... Ja pisałem o takich parach gdzie koleś (osoba, która lepiej zarabiała) wydawał po 15000 na rower, a potem strasznie wszystkim się żalił, że ceny nieruchomości w PL to porażka (to jeszcze przed pandemią było)...


Anyway - to jest kwestia podejścia do kasy i zupełnie nie kumam, co dobrego moze wyniknąć z tego, że ja swoje wynagrodzenia będę trzymał tak, że druga połówka nie będzie miała do tego nic do gadania. To może być dobre na etapie dziewczyny, ale jak tworzycie rodzinę, to to jest jakiś absurd

@ten_kapuczino a co dobrego wynika z tego, że wrzucasz wszystko do jednego wora? Każdy robi jak mu wygodnie, mi wygodniej jest mieć ustalony budżet domowy, którym zarządzamy z żoną i swój, którym zarządzam sam i nie widzę w tym nic absurdalnego.

@izopropanol absurd polega na tym że tworzycie wspólnie rodzinę a wydajecie jakbyście byli obcy. Deficyt zaufania? No nie kumam idei takiego małżeństwa...

@ten_kapuczino tworzymy rodzinę, ale jesteśmy osobnymi jednostkami. Nie kumam czemu miałbym kupować sobie gacie, drukarkę 3d, czy inne zabawki ze wspólnego budżetu. Dlaczego uważasz że osobne konta tobbrak zaufania, skoro to w twoim przypadku wszystkie wydatki są widoczne dla obojga na jednym wyciągu? Jak zbieracie na rzeczy związane ze swoimi hobby, to jak to robicie? Ustalacie, ze podbieracie z tego budżetu np 2k przez 6 miesięcy, czy jak?

@izopropanol rzeczy na hobby kupujemy sobie w prezentach na różne okazje. No i twój system za bardzo zalatuje mi kieszonkowym dla dzieciaka... Jestem dorosły i jak mam na coś ochotę, a kwota jest duża, to gadam o tym z żoną i wspólnie podejmujemy decyzję. A nie zbieram z kieszonkowego xD


Sorry, no ale dla mnie to absurdalny system

Wspólne konto na rachunki, zakupy spożywcze i inne związane z domem. Mamy też osobne rachunki na własne potrzeby. Przelewamy mniej więcej po pół wynagrodzenia na wspólne konto. Jak większy wydatek, to dzielimy na pół.

W chwili obecnej mamy osobne konta, ale w bliskim czasie planujemy założyć jedno wspólne, gdzie będziemy co miesiąc przelewać określoną kwotę każdy ze swojego portfela. Z tego konta planujemy opłacać „wspólne” życie, czyli czynsz, jedzenie, chemia, rzeczy do domu, benzyna etc.

Od paru miesięcy notujemy swoje wydatki miesięczne, by oszacować jakiego typu to będzie łączna kwota. Pewnie dodamy do tej kwoty po małym naddatku, tak aby po każdym miesiącu zostało trochę i się kumulowało. Będzie w wtedy w przyszłości na jakieś wakacje bądź inne większe wydatki 😃

A na nasze osobiste zachcianki, będą służyły nam nasze prywatne konta. Wydaje mi się to uczciwą opcją. :)

@jmuhha 3lata po ślubie. Wspólne konta i rozliczanie. Zgadzam się z @ten_kapuczino przy osobnym rozliczaniu i zostawianiu budżetu dla każdego z osobna ciężko byłoby oszczędzać. Po otrzymaniu pensji zostawiamy sobie tyle ile zakładamy że będziemy potrzebować na dany miesiąc i jakiś zapas.

Mamy z żoną osobne konta. Ja opłacam wszystkie rachunki, a ona płaci za zakupy spożywcze. Działa to dobrze od ponad 8 lat, więc nie planujemy tego zmieniać.

Zaloguj się aby komentować