Masz rację, tylko na drodze jest alternatywa, możesz jechać na nawigacji i w razie zatoru uskutecznić objazd. Mam samochód, ale statnio coraz częściej jeżdżę pociągiem bo taniej i mniej stresów, czasami 2x w m-c, czasami 1x na 3m-ce, przychodzę na peron 15-20min przed planowanym dojazdem (zależy od tramwaju) i za każdym razem jest obsuwa, średnio 20min co, przy pozytywnym scenariuszu daje 35minut marznięcia i denerwowania się, bo nigdy nie wiadomo czy ten ostatni komunikat o opóźnieniu jest ostateczny i nie będzie progresji jak wczoraj.
Bardzo dużo jeździłem samochodem po autostradach polskich i zachodnich, i tego nie można tak porównywać- na myśli o pociągu automatycznie się denerwuję, bo częstotliwość opóźnień mają 100%. Argument "mniej stresów" przestaje istnieć.
Nie napisałem tego posta, żeby pluć na pomysł rezygnowania z samochodów, bo sam idę w tę stronę. Raczej chciałem sobie ponarzekać na jebane PKP