@hatti-vatti u mnie z hormonami jedyne problemy (jak je badałem) to dość niski teść (ale w normie) i "brak produkcji" dopaminy/serotoniny/endorfin/oksytocony, ale to już badanie organoleptyczne.
Przed braniem berberyny robiłem srogi "przegląd techniczny" aby wykryć problemy senności (tu akurat okazał się niedobór kwasu foliowego + D3), ale i po nim parę razy się badałem, w tym na medycynie pracy i tylko MCH miałem lekko przekroczone, ale jak sprawdziłem to właśnie z tego powodu że zacząłem brać żelazo i kwas foliowy. Włączyłem też więcej zielonego w dietę.
Przed braniem berberyny sporo czytałem na ten temat, zacząłem od polskich stron, ale były niskiej jakości bo wszystkie gadały o tym jaki to cudowny środek etc. i szybko przerzuciłem się na artykuły naukowe, które mówiły że potrzebne są dalsze badania nad ustaleniem maksymalnej dawki, ale ludzie w tych brali do 1500mg (ja 1200), ze skutków wymieniali ew. bóle brzucha, nudności (przejściowo), albo niskie ciśnienie - te akurat mam cały czas jeszcze przed jej braniem xD
Pojawiały się też pojedyncze skrajności o wpływie na wątrobę u niektórych, ale... ja nic tutaj nie czuję. Na razie nie jestem w stanie wywrócić diety do góry nogami, ale wprowadziłem trochę lepsze nawyki, tj. rzadko jem coś słodkiego, więcej zielonego, a słodkie przekąski wolę zastąpić skyrem albo lnem. Przed jedzonkiem też lubię szklankę wody ;)
Książki nie znałem, nie powiem że wezmę się od razu do czytania, ale dodam sobie do listy tych co poczytam jak będę miał głowę... bo po opisie na lubimyczytać oraz podsumowaniu gugla (wg. niego najpierw warzywa potem reszta - tgo nie znałem) wydaje się ciekawa. Obecnie mam etap, że tylko ew. filmy pooglądam, bo na granie i czytanie nie mam głowy. Ale tu nie kwestia hormonów akurat. Tylko wszystkiego wokół :P
O mumio nie słyszałem, ale trochę kojarzy mi się z węglem aktywnym, choć tu widzę że mumio ma niezły skład. A jak w smaku? A bergamotkę chyba miałem i lubiłem. Lubię różne herbatki, podobnie jak yerby :)
Dzięki ^^