#depresja #psychologia #zdrowie #leczsiezhejto

Dziś 23 lutego, Światowy Dzień Walki z Depresją czyli tą k...ą je...aną z którą sam zmagam się od ponad 20 lat. Nie wiem, co tu mądrego powiedzieć. Walczę i jestem aktualnie na dobrej drodze, by odzyskać siebie. Co dostałem od depresji w "prezencie"? Standardowo doła, niechęć do życia, niechęć do ludzi i świata, zmarnowane lata, zawalone studia, prawie dwa lata bezrobocia, gdy choroba wzięła nade mną górę i... próbę samobójczą, którą moja pamięć tak wyparła, że przypomniałem ją sobie dopiero niedawno. Z tego miejsca mówię WALCZCIE KUR...WA, błagam. Jeśli macie problem mówcie, to nie jest słabość, to choroba. Nie jestem dobry w pisaniu takich rzeczy, ale serio prośba o pomoc a w skrajnym wypadku nawet krzyk rozpaczy, to nie jest coś złego. Poza tym dbajcie o bliskich i pytajcie o ich samopoczucie. Niestety depresję można, nawet latami, maskować i czasami trudno ogarnąć, że ktoś z naszych bliskich zmaga się z tą chorobą. No i pamiętajmy, że to cholerstwo to choroba przewlekła i niestety bywa śmiertelna.

9e3bd23c-dd85-4a23-a994-cea38838089c

Komentarze (33)

Bardzo mocno kciuki trzymam, abyś krok po kroku odzyskał siebie z mgły chemicznej rozpaczy. Serio, jak stworzy się przestrzeń, jak zintegrujesz wszystkie zdarzenia to z czasem wcześniejszy ból przestanie mieć większe znaczenie. Zupełnie jak z bólem zęba sprzed 2 lat. Wiesz ze było okropnie, ale nie ma szans abyś sama świadomością był w stanie poczuć to tak samo. Trzymam kciuki mocno, mocno, ale poza świadomością wymaga to pracy. To jak rehabilitacja mózgu, ale o to nie muszę się martwić w stosunku do Ciebie. Jesteś w końcu starożytnym wojownikiem. 😉

@Fafalala Bardzo, bardzo dziękuję. Walczę. Zamknąłem wiele spraw, zakończyłem terapię. Wreszcie patrzę na siebie w lustrze nie czując obrzydzenia i złości na siebie i świat.

Tobie też życzę dużo siły, bo z hejto wiem z czym się zmagasz. No i żeby powstały takie kolejne fajne domki, jak ten który ostatnio zrobiłaś

@WatluszPierwszy i to co wyparte musi wrócić, abyś stanął przed tym i powiedział "no i chuj, było i już". XD Upraszczam to oczywiście chowając u żartobliwym mechaniźmie obronnym. Sama nad tym pracuje i czuję coraz większą ulgę. Idziemy z dzidami razem! Kto dołącza?

Mnie wmawiali depresję przez lata, a okazało się, że to dwubiegunówka. Dostałam właściwie leki (NIE antydepresanty) i jak renkom odjoł. Polecam każdemu, kto walczy z depresją bez skutku, aby poobserwować siebie, bo dwubiegunowość nie musi objawiać się widowiskowo, są też bardziej "spokojne" warianty, z przewagą depresji i krótkimi, trudnymi do zarejestrowania hipomaniami. Zawsze można też po prostu spróbować leku na to i zobaczyć, czy pomoże.

@cyberpunkowy_neuromantyk @WhiteBelle bo dwubiegunówka, to spektrum. Niestety często zarówno sami pacjenci jak i lekarze i terapeuci mają jakoś wbite do głów, że to dwubiegunówka to taki "wjazd na pełnej" a to nie musi tak wyglądać. Sytuacja trochę jak z autyzmem. Można być, mówiąc brzydko, totalnym autystykiem a można mieć pewne "objawy" i super funkcjonować. Mi moja lekarka wspomniała kilka razy, że jej zdaniem nie licząc depresji, to jestem w spektrum i mam taki mix ADHD-owo-autystyczny, co podobno też się zdarza.

@ciemek ogólnie wiele rzeczy może prowadzić do depresji, zarówno fizjologicznych, psychologicznych, jak i środowiskowych, a niestety dużo lekarzy zamiast szukać przyczyny, to przepisuje antydepresanty i fajrant, przyjdź za trzy miesiące, a jak nie zadziała, to będziemy testować jeszcze 20 innych.

Tak btw, depresja jest silnie związana z serotoniną. A działanie tego systemu bardzo fajnie tłumaczy Peterson w pierwszym rozdziale "12 zasad na życie".


Luźno cytując z książki: "mechanizmy odpowiadające za nasze postrzeganie swojej pozycji/statusu w społeczeństwie są starsze od drzew. Na ziemi nie było jeszcze drzew, kiedy homary po przegranej walce były przygnębione. A takiego homara z depresji leczą (upraszczając) leki SSRI, takie jak u ludzi."


Bardzo polecam książkę.

@WatluszPierwszy


Trzymam kciuki za Ciebie i za każdą osobę, która się zmaga z depresją czy innymi chorobami.


Ogromnie cieszy mnie rosnąca świadomość wśród ludzi i coraz mniejsza stygmatyzacja osób chorych psychicznie.

@cyberpunkowy_neuromantyk dzięki. Idzie lepsze jeśli chodzi o świadomość ludzi. Nawet takie małe głupoty jak np. dziś. Wchodzę do szkoły moich dzieciaków rano, a tam wielka grafika przed wejściem od szatni "Dzień walki z depresją". Jeszcze kilka lat temu nikt by pewnie o tym nie pomyślał.

@EvilDick nie, ale u mnie to się zaczęło na dobrą sprawę już w dzieciństwie a 20 lat temu miałem pierwszą diagnozę depresji. Zresztą nie wiem jako stan hormonalnych musiałbym mieć, by mnie doprowadził do sytuacji, które miałem. Poza tym u mnie dochodzi jeszcze OCD.

@WatluszPierwszy już ci powiem jaki stan hormonalny

Mój krewny diagnoza "ciężkiej depresji" w wieku 22 lat. 2 próby samobójcze.

Kilkanaście leków. Przez 20 lat. Praktycznie zero poprawy, alkoholizm jako forma tłumienia bólu.

Powód: uszkodzenie jąder spowodowane prawdopodobnie kopniakiem jaki otrzymał w wieku kilkunastu lat prosto w krocze w trakcie gry w piłkę.

Efekt: praktycznie całkowita blokada produkcji testosteronu. Niestety nikt tego przez 20 lat nie sprawdził co poprzez SSRI i inne gówno doprowadziło do kolejnych problemów hormonalnych wynikających z zaburzenia pracy tarczycy.

Testosteron poniżej dolnej granicy normy (norma jest w labo "uniwersalna" bez podziału na widełki wieku) czyli dolna granica to jak u 80 letniego chłopa z cukrzycą.

Wprowadzono leczenie TRT, poprawa nadeszła praktycznie od razu (7 lat temu to było). Chłopak nie ma już śladu po depresji choć niestety problemy z alkoholem zostały. Ale walczy.


Zachęcam - zrób to badanie (na początek testosteron całkowity, wolny, estrogen, kortyzol, tsh, prolaktyna)

Jeśli wynik będzie w "normie" lecz niski, leć do androloga.


wg American Urological Association (AUA) norma ogólna 300 – 1000 ng/dl (czasem też podają w mmol)

Jesli nie masz 70 lat a teść poniżej 500 noooo może 400 to wal do lekarza. Jesli lekarz powie "ale 300 dolna norma to pan ma dobry" - ZMIEŃ LEKARZA!

@WatluszPierwszy słuchaj, nic prawie cię to nie kosztuje. spróbuj. nie zaszkodzi. trzymam kciuki. wiem co czujesz, pwodów może być setki ale serio nie zaszkodzi

Dobrze się też jest badać ogólnie, wiele badań wskazuje że depresja może być skutkiem innych problemów w organizmie, poziomów hormonów czy zaburzonej flory jelitowej. U siebie obserwowalem gorsze okresy zdrowia psychicznego pokrywały się u mnie z np antybiotykoterapią i ochydnymi bąkami, więc myślę ze jest cos na rzeczy

Powiem z doświadczenia ,że choroba jak choroba. Da się leczyć i wyjść na prostą. I nie mam zamiaru jej umniejszać tylko sprowadzić do takiego poziomu żeby objawy traktować jak każdy inny kaszel czy ból palca i jak się pojawia to iść do lekarza. Leczyć, rozumieć i dać sobie miejsce na bycie silnym i słabym

Z własnych obserwacji uważam, że walkę z depresją należałoby zacząć od szerokiej diagnostyki naszego organizmu. Sprawdzenia poziomu pierwiastków: żelaza, cynku, miedzi itp... potem witaminy, hormony i tak dalej... Organ po organie. Układ po układzie.

@WatluszPierwszy mi próba wyszła na dobre. Pamiętam ten spokój i ekscytacje jak już decyzja zapadła i tylko jeszcze trzeba kilka tematów dopiać, zobaczyc sie z kilkoma osobami ostatni raz. No tylko mój organizm okazał się nic sobie nie robić z 10 dawek LD50 i po prostu obudziłem sie i dwa dni dochodziłem do sibie. Jak już wytrzeźwiałem to stwierdziłem, że skoro przed było nawet fajnie, a tamta żałosna postać sie wykoleiła to obecny ja jestem inną osobą i nie mam z nim nic wspólnego. troche pokrętne, ale tak jakby zabiłem swoja depresje

U mnie w zasadzie od szkoły podstawowej z gadatliwego dziecka stałem się samotnikiem. przez lata czułem się źle i nie wiedziałem dlaczego.

Raz przy wyraźnych objawach typu zaniki pamięci poszedłem zaniepokojony do psychiatry. Dostałem sertralinę, czyli SSRI i nara. Mnóstwo objawów ubocznych, ale jakoś psychika sobie radziła, więc wymęczyłem te pół roku i do widzenia.

Przy kończeniu ostatniego związku postanowiłem, że pójdę na terapię. Mimo niechęci do leków terapeutka mnie zachęciła i inny psychiatra po dokładnym wywiadzie przepisał moklobemid (inhibitor MAO, w skrócie nie znikają tak szybko z organizmu "hormony szczęścia"). Zero efektów ubocznych, wróciłem zachowaniem do tego beztroskiego gadatliwego dziecka.

W połączeniu z terapią i zdrowszym środowiskiem udało się wyleczyć chorobę, która mnie trapiła od lat. Da się, ważne by się nie poddawać i jeśli lekarz/terapeuta nie pomaga to szukać kolejnego.

Z moich niepotwierdzonych naukowo obserwacji SSRI są bardzo często przepisywane, a długofalowo mało komu pomagają w leczeniu. Dodatkowo, z SSRI zawsze istnieje ryzyko bezpowrotnej utraty libido, czego lekarze często nie mówią.

@Roark z SNRI też trzeba uważać, a piszę o tym, bo zaproponowano mi to jako alternatywę dla SSRI. Miała być lepsza, okazała się gorsza, bo SSRI po prostu nie działały (jakbym nic nie brała), za to duloksetyna to najgorszy środek, jaki kiedykolwiek przyjmowałam. Nie demonizuję go, bo jak to z lekami psychiatrycznymi - jednym ratuje życie, innym nie pomaga, a części szkodzi, ale właśnie z powodu ryzyka poważnych powikłań to powinna być terapia ostatniego rzutu, następująca po konkretnych badaniach, dokładnym wywiadzie środowiskowym i wypróbowaniu różnego rodzaju metod poprawiania dobrostanu psychicznego. Wiadomo, czasem pacjent jest od razu w tak złym stanie, że bez leków się nie obejdzie i trzeba od nich zacząć, ale to powinny być szczególne przypadki, a nie norma. To nie jest normalne, że psychiatra po 15 minutach rozmowy, bez dostępu do żadnych badań, wypisuje silny lek, a jak ten nie pomoże, to zleca kolejny podobny i tak aż pacjent sam dojdzie do tego, co mu jest i znajdzie pomoc gdzieś indziej, zaakceptuje swój marny los albo zejdzie.

Zaloguj się aby komentować