Cześć hejtowicze. Zostałem tatą - na razie nie wiem jeszcze kogo, chłopca czy dziewczyny, bo to dopiero koniec pierwszego trymestru. Piszę o tym na najbardziej życzliwym portalu ze śmiesznymi obrazkami w internecie, na którym goszczą ludzie w średnim wieku (xDD), często już z odchowanymi dziećmi, prosząc o rady. Jak wychować dobrze dziecko, żeby poradziło w sobie niezbyt życzliwym świecie w jakim żyjemy, atakowanym wszechobecną głupotą z internetu, udoskonaloną przez AI, brainrotami, patostreamami itp.? Jak uodpornić je na presję rówieśniczą przed robieniem głupot i jak nauczyć je odporności na trudności życiowe?

Oczywiście mam swoje przemyślenia i moim pierwszym postanowieniem jest to, że bardzo długo nie dostanie smartfona i tableta, a z komputera będzie mogło korzystać od określonego wieku i w ograniczonym czasie, oczywiście z bezpiecznymi filtrami. Zamiast internetu dużo spędzania wspólnego czasu, zamiast brainrotów stare bajki, jak Król Lew, potem np. Dragon Ball, wartościowe filmy dostosowane do wieku. Mam całą kolekcję Kaczorów Donaldów i Gigantów, starych i nowych, a na potem wszystkie tomy Dragon Balla Proste rodzinne rozrywki, gry planszowe, gra w karty, warcaby, wspólne spacery, małe wycieczki. W szkole - korepetycje tylko, jeśli naprawdę sobie nie radzi, a nie dla zasady, bo wszyscy chodzą. Nie musi być najlepsze w klasie, może się uczyć przeciętnie, ale chciałbym pomóc mu rozpoznać to, co naprawdę lubi, i żeby na tym mogło się skupić. Będę zachwycony, jeśli np. na matematyce rozwiąże zadanie po swojemu, z dobrym wynikiem, ale innym sposobem, niż oczekuje nauczycielka i będę je wspierał w obronie własnej niezależności myślenia. Zajęcia pozalekcyjne - jedne, nie więcej, wybrane przez nie i przemyślane. Wyjątek - angielski, bo polska szkoły uczy gramatyki, a nie posługiwania się językiem. Dziecko, które nie jest centrum świata i nie rządzi domem, proste jasne zasady - pora kładzenia się spać, zachowanie się w sklepie itp., zawsze egzekwowane. Takie mam pomysły, mocno chyba niedzisiejsze. Dziecko nie będzie moim projektem, przyszłym lekarzem, prawnikiem czy muzykiem, tylko człowiekiem, które chcę wychować na dobrą osobę.

Mam z domu dobre wzorce rodzinne, nie wydaje mi się, żebym był egoistą czy płatkiem śniegu. Rodzice byli konsekwentni, dużo dla mnie i rodzeństwa robili, ale to nie my im dyktowaliśmy warunki wspólnego życia. Decyzja rodzica była święta i bezdyskusyjna (chociaż oczywiście nie zawsze się podobała). A Wy, co mi poradzicie?

Mam 35 lat, żona 33, dziecko urodzi się, będziemy mieli te pół roku więcej.

A czy się cieszę? W sumie tak, chociaż to trochę niespodzianka. Dziecko urodzi się prawie równo dwa lata po tym, gdy odszedł mój Tato, za którym bardzo tęsknię.


#pytanie #ojcostwo

Komentarze (45)

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom mordo! Kiedy to będzie xD


Najpierw przeżyj pieluchy, nieprzespane noce, wizyty w szpitalu z byle powodu itp. a później będziesz myślał o szkole dla młodego

Mam tylko banały:

  • Jaką energię dajesz, taką dostajesz

  • Dzieci to papużki, zobaczysz odbicia własnych zachowań, nie tylko tych dobrych

  • W sytuacjach konfliktowych zastanów się, czy chcesz mieć rację, czy relację

  • Dużo miłości, dużo tulasów, dużo cierpliwości

Gratulacje, dacie radę!

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom Skup się na tym co cię czeka przez 2-3 miesiące po porodzie. Potem złapiesz rytm. Ale od siebie mogę przekazać to: - nie krytykuj żony i nie rób jej zdjęć bez pytania w trakcie połogu. Po prostu przeżyj ten czas - sam ćwicz podciąganie i inne ćwiczenia na obręcz barkową, będzie ci łatwiej nosić i bujać - kup wygodny fotel, może być bujany, może być uszak, tak byś mógł odpocząć z dzieckiem na rękach, a żona wygodnie go karmić - jeśli macie mało czasu ogarnijcie sobie pudełka do jedzenia na start (warto też mieć zapasy, pulpety zawsze na propsie, poczytaj o diecie lekkostrawnej jeśli żona będzie miała cesarkę)

Pozdrawiam po usypianku prawie rocznego synka

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom No i podróżjecie, chodźcie do knajp i korzystajcie z tego co macie teraz :)

A jeżeli chcesz czuć, że jakiś sposób rozwijasz dziecko i chcesz z nim od małego spędzać czas to kup np. wiersze Tuwima i czytaj mu jak się urodzi

Klasycznie, wychowaj jak swoje.

No i radzę chodzić spac razem z dzieckiem ewentualnie godzinę po nim. Inaczej umrzesz z niewyspania....

Gratulacje!

Nie wybiegaj w przyszłość, ciesz się tym co tu i teraz z partnerką. Dziecko w brzuchu od pewnego momentu odbiera emocje (sygnały z ciała matki?), więc to najlepsze co możesz zrobić na ten moment.


Poza tym kilka niewielkich uwag do tego co napisałeś:

Zadbaj o dobre środowisko dla dziecka. Nie chodzi o to, żeby wybierać mu znajomych, ale na sąsiedztwie, przedszkole, szkołę wpływ jak najbardziej masz. Masz super pomysły na wiele wartościowych treści. Byłoby szkoda, żeby dzieciak Cię olał albo czuł się wyobcowany "bo reszta kolegów od 5lvl tnie w robloxa na tablecie".

Co do korepetycji polecam posyłać z tego, z czego ma 6 zamiasta z tego, z czego ma 3. Dasz wtedy dziecku dobry start w życie przez rozwijanie naturalnych uzdolnień.

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom nic Ci nie poradzę, bo patrząc z perspektywy te wszystkie rady, które próbowano mi dać są mile i dawane z dobrego serca, ale i tak rozbijają się o rzeczywistość szybciej niż są dawane. Żyj i wszystko przyjdzie samo, na kupsko po pachy lejące się z przewijaka nic nie przygotuje, z biegiem lat jest lepiej, a od początku jest dobrze (z każdym etapem na swój sposób). Powodzenia i ciesz się tym!

Musi umieć angielski - mi to ratuje d⁎⁎ę i otwiera wiele drzwi. Pływać - bo dobrze umieć pływać.

Poza tym fajnie pokazać mu jakiś sport i/lub jakiś instrument muzyczny. To taka zajawka, którą można robić w wolnym czasie, z nudów, a do tego amatorsko lub profesjonalnie. Nawet potem w ramach nauczania kogoś. Chciałbym umieć na czymś grać totalnie.

@RogerThat mam podobną zajawkę-nauczyć się grać na jakimś instrumencie. Padło na harmonijkę bo: -dżem dobrze pasuje -lubię bluesa -jest tania, więc mała szkoda jak rzucisz w kąt -mała, więc mało miejsca zajmie w tym kącie -szybko idzie ogarnąć podstawy

@Taxidriver kiedyś se kupiłem i już zdążyłem rzucić xd Mnie to się marzy klawisz, pianinko. Może kiedyś poszukam jakiegoś keyborda po kosztach

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom Nie martw się na zapas. Na wszystko przyjdzie pora. Przed Tobą pół roku ciąży, a potem rok-dwa wczesnego rozwoju. Każde dziecko jest inne, więc to co się sprawdzało u jednego, niekoniecznie sprawdzi się u drugiego.

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom gratulacje! Założenia prawilne. Jak będzie, wyjdzie w praniu. Aktualnie skup się na przyszłym porodzie i największym pomaganiu małżonce w następnych +/- 2 latach, bo co by nie mówić będzie to ciężki okres dla was obojga. Jak masz taką opcję, to wykorzystaj instytucje babci co jakiś czas, abyście sobie mogli odpocząć i spędzić czas razem.

Tata 3 here: w tym roku mega robotę zrobił u mnie kurs dla rodziców w ramach przedszkola Montessori. Opiera się na NVC i książce “Jak mówić żeby dzieci nas słuchały”. Na początku wydawało się to dziwne i nienaturalne ale teraz widzę jakie pozytywne zmiany to przynosi w relacjach w rodzinie.

To jest plan doskonały: " - człowiekiem, które chcę wychować na dobrą osobę."

Trzymam kciuki za konsekwencje i oczywiście gratulacje!

bd57948f-dfee-4a7b-bd26-013291ba0059

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom - będziesz się kiedyś śmiał ze swojej naiwności - ale przynajmniej starasz się do rodzicielstwa przygotować - a więc:

  • Jak żona będzie miała pokarm ale dziecko nie będzie się chciało przyssać - to odciągać, mrozić i karmić mlekiem matki jak najdłużej się da. Obyście nigdy nie musieli korzystać, ale w razie potrzeby musicie wiedzieć, że istnieją banki mleka kobiecego.

  • Musisz nauczyć się dziecko karmić, przewijać, ubierać, kąpać i nim zajmować by nie tylko uczestniczyć w jego życiu, ale by także rozłożyć ciężar obowiązków oraz by móc zająć się dzieckiem gdy żona zaniemoże (na przykład się przeziębi).

  • Od początku dziecko trzeba przyzwyczajać by zasypiało samo - czasem się nie da więc trzeba usypiać na zmianę by dziecko nie uzależniło swojego pójścia spać tylko od obecności matki.

  • Ekrany zabijają szare komórki i osłabiają ludzkie interakcje - niemniej przyjdzie i czas na ekran - wtedy bajki, filmy i gry tylko po angielsku.

  • Angielski jest łatwiejszy niż polski - dobrym znakiem jest gdy dziecko zaczyna wtrącać słowa lub frazy po angielsku - jego zdolności w posługiwaniu się językiem polskim w długim okresie czasu na tym nie ucierpią (co w pierwszym odruchu nie jest intuicyjne). Ale jeśli mieszkacie za granicą to music zrobić dokładnie odwrotnie i z uporem maniaka kultywować język polski (bo to on tak naprawdę dla dziecka będzie tym językiem obcym).

  • Czas ekranowy zawsze musi być ograniczony oraz zasłużony i tylko wyjątkowych sytuacjach laba (dzieci też zasługują od czasu do czasu na luz).

  • Gry komputerowe to nie zło - niemniej muszą być dobrane do wieku i umiejętności dziecka. Takie gry z Mario na przykład to dużo radości dla takiego nawet już pięciolatka. Oczywiście z ograniczeniem czasowym. No i nie polecam grania w żadne gry online bo z tym wiąże się wiele zagrożeń i problemów.

  • Pamiętaj by dziecko chwalić - najlepiej za faktyczne postępy i osiągnięcia.

  • Dziecko też trzeba ganić - ważne by zachować umiar - znajdziesz mnóstwo poradników jak to robić (jak ganić i chwalić).

  • Przytulanie to podstawa - prawdziwy facet nie wstydzi się okazywać swojemu dziecku uczuć - nawet powie "kocham Cię" w miejscu publicznym i będzie z tego dumny.

  • Dzieci to w dużej mierze kopie nas samych - nie chcesz by dziecko było leniwe - sam nie bądź leniwy. Chcesz by było pomocne - sam pomagaj. Itp.

  • Angażujcie dziecko w prace domowe od małego - oczywiście dziecko tylko przeszkadza bo nic nie umie a do tego ciągle trzeba pilnować by nie zrobiło sobie krzywdy - w 99% przypadków łatwiej i szybciej zrobić coś za dziecko - tylko potem taki nastolatek będzie oczekiwał, że Wy zrobicie wszytko za niego (bo albo nic nie umie albo/i nie wierzy, że potrafi coś dobrze zrobić).

  • Dbajcie o zęby od pierwszego ząbka - a jak już coś to mleczaki też można zaplombowć (i to bez wiercenia!).

  • Dziecko musi gryźć - dawanie papek za długo pogorszy zgryz - a zły zgryz to problemy nie tylko z wyglądem ale i z oddychaniem i mową. Surowa marchew, jabłko i skórka od chleba w 80% załatwiają sprawę (jak dziecko może je samo już jeść).

  • Słodycze nigdy nie mogą być w zasięgu wzroku dziecka - najlepiej niech jak najdłużej nie wie gdzie są chowane (a jak dacie radę to niech w domu nie będzie całej szafki a co najwyżej kilka dorosłych słodyczy co dzieciom nie smakują - chociaż z braku laku i po takie potrafią sięgnąć

  • Promujcie zdrowe przekąski, które trzeba pogryźć i przeżuć - wyrabianie nawyków żywieniowych trwa jakieś 20 lat jak nie więcej.

  • Dużo dziecku czytajcie - nawet zanim jeszcze przyjdzie na świat.

  • Sami czytajcie o różnych etapach ciąży i posiadania dziecka - ważne by nie unikać trudnych tematów i wiedzieć jak rozpoznać pewne sytuacje oraz jak zareagować bez paniki.

  • Nie chodzi o straszenie ale o edukację na temat, że dzieci się czasami krztuszą - nie wolno dawać dzieciom na przykład nieprzekrojonych winogron i owalnych cukierków. Dodatkowo warto mieć w domu urządzenie do podciśnieniowego wyciągania przedmiotów z dróg oddechowych.

  • Dzieci bezustannie trzeba zachęcać by próbowały nowego jedzenia, nowych aktywności, poznawania nowych kolegów, itp. Wymaga to od rodziców bardzo dużo energii - łatwo nie jest ale rozwija to w dzieciach ciekawość i pomaga dzieciom poznać siebie.

  • Podróże kształcą - jakiekolwiek bez względu na budżet. Pociągiem czy autobusem się też da dojechać w wiele ciekawych miejsc.

@koszotorobur z angielskim się nie zgodzę niestety, warto go uczyć, ale później aby nie zastąpił polskiego. Tak jak piszesz jest łatwiejszy, więc mam multum dzieciaków w terapii które nie potrafią już się przestawić na polskie kolory czy liczenie i pokazuje niebieski klocek, a słyszę "to jest blu". Dziecko nawet nie rozumie w czym problem, bo ta barwa została przypisana do tej nazwy, a poza tym po co mam się męczyć z długim i trudnym słowem niebieski jak blue też dobrze. XD

@Fafalala - o jakiej formie terapii mowa?

Jeśli dziecko jest otoczone językiem polskimi wszędzie (dom, żłobek, przedszkole, szkoła) to angielski w bajkach i grach nie zaszkodzi.

Jednakże można tu dyskutować o wieku, który jest najbardziej odpowiedni by to zacząć - raczej nie polecałbym tego zaczynać dopóki dziecko nie spędza część dnia z rówieśnikami mówiącymi wyłącznie po polsku (co powinienem napisać, ale wydawało mi się to oczywistym - chociaż przecież takie nie jest).

Problem faktycznie jest w rodzinach mieszanych lub mieszkających za granicą w krajach anglojęzycznych - bo angielski z łatwością wypycha język polski i bez świadomej pracy rodziców dziecko nie nauczy się polskiego poprawnie.

@koszotorobur żadna bezpośrednio skierowana na wyciąganie takich problemów. Głównie sposób komunikacji z dzieckiem w trakcie zajęć.

Jak dla mnie w wieku przedszkolnym dzieci (zwłaszcza 3-4 r.ż) w 80% powinny się skupić na przyswajaniu i rozwijaniu kompetencji języka polskiego. Aby głowa kojarzyła i język nadążał. A potem robić kąpiel w angielskim. Serio to niewiele zmieni dla umysłu małego dziecka, który chłonie jak gąbka, a nie zaburzy rozwoju języka soczystego. Serio mamy masę dzieci które prędzej powiedzą red, blu, jellow, niż czer-wo-ny, nie-bie-ski, żół-ty, albo liczą jak w piosence z zachowaniem melodii "łan, tu, frii, for", gdzie nawet nie są w stanie zachować prawidłowej wymowy, bo dźwięki nadal nakładają się z tym co słuszą w akcencie polskim. Ani to, ani to nie jest dobrze. Obejrzenie od czasu do czasu, bajki serio nie zaszkodzi, ale mam problem z próbami zatapiania w języku obcym, bez dobrej znajomości polskiego (liczenie, kolory, nazwy podstawowych przedmiotów). Gdzieś fajny wywiad słyszałam z facetem, co się dzieje gdy mózg rozumie na poziomie więcej niż jednego języka, dla niego to zaburzacz, który karzę myśleć i kojarzyć w dwóch kierunkach. Starsze dziecko to uniesie, ma mocne podstawy, w taki bąbel nie rozumie nawet jak nazywa się to takie polskie coś z kołami, więc mówi bike, bo A)prostrze, B) nie ma tego przeklętego R w nazwie. XDD

@koszotorobur nie ma jako takiego wyznacznika, kwestia obserwacji. Dziecko mówi niebieski, dziecko liczy zgodnie z norma wiekową po polsku, umie nazwać podstawowe przedmioty to git. W takim przypadku jedno nie zaburzy drugiego. Wtedy można rozszerzyć uniwersum, odnosząc się do polskich nazw czyli jeden to one, rower to bike etc. Tak, aby każdy miał odnośnik w języku ojczystym, a nie nazwa angielska przypisywana jest bez kontekstu do symbolu.

@Fafalala - po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że najlepszy czas na wprowadzenie angielskiego jest gdy dziecko już umie sprawnie czytać - wtedy bajki i gry po angielsku ale z polskimi napisami zostaną osadzone w odpowiednim kontekście.

@koszotorobur zatapianie jest ważne, ale czekanie aż zacznie płynnie czytać to kupa czasu (3 klasa podstawówki jak dobrze łapie, albo koniec przedszkola jak ma zaleciałości spektrowe XD). Można wcześniej, ale to spryrytniej. Bierzemy sobie Jingle Bells, słuchamy, śpiewamy, a potem na obrazkach tłumaczymy, co jest nazwą na dzwoneczki, co znaczy jingle all the way, aby zwrot załapało, a z czasem umysł nauczy się myśleć dwutorowo że zrozumieniem tekstu zarówno na poziomie języka polskiego, jak i angielskiego. Wtedy to ma sens. I gadanie z nativem ma więcej sensu, bo nie jest to jak gadka z kosmitą.

Okej, teraz może opowiem o fundamentach "lepienia" człowieka. Ogółem jak się zbuduje odporność psychiczną plus dobrze wesprze w rozwoju układ nerwowy, to łatwiej później unieść wiele tematów. To jest piękne co piszesz, Twoje założenia, ale one mogą być trudne do uniesienia w obliczu tego jaki jest człowiek i świat. Działania z zewnątrz wpływają na to co jest w środku, ale czy wiesz dlaczego wspólny czas jest ważny, czytanie, wycieczki, zmieszjesznie mediów itd.? To tak jak próby leczenia czegoś bez poznania przyczyn. Tutaj się dla mnie zaczyna świadomość, bo to zrozumienie działania ma tak naprawdę sens w obliczu trudnych emocji dziecka, albo jego osobistych preferencji.

Ważna jest praca na układzie nerwowym, czujność w obszarze rozwoju psychychoruchowego zwłaszcza do 1 r.ż., wsparcie w regulacji emocji i budowanie poczucia wartosci. To jest główna praca.

Uja da marzenia o wspólnych zabawach jak dziecko z powodu multum deficytów (wysoki poziom pobudzenia OUN, zaburzenia integracji sensorycznej, niewygaszone odruchy, zaburzenia rozwoju motorycznego, intelektu kurde mogę wymieniać bez końca) nie będzie w stanie z tego skorzystać. To jest ten mur z którym spotykają się rodzice, nie dostają idealnej plasteliny do ulepienia idealnego, szczęśliwego dziecka.

Wybacz tą brutalność i dosłowość we wpisie, ale pracuje z dziećmi z trudnościami i znam temat mocno od zaplecza. Nie sugeruje że Twoje założenia są złe. Są piękne, że marzysz dzieleniu się dobrem, ale to jak w tym memie oczekiwania vs rzeczywistość. Rodzic aby dobrze pociągnąć, musi mieć wiedzę, a ciężko być zarazem psychologiem, fizjoterapeutą, terapeutą SI i pedagogiem zarazem. Zazwyczaj dopiero po czasie człowiek zbiera informację od specjalistów w obliczu powstałego już problemu.

Jakbyś chciał więcej informacji i poleceń np. literatury na którą warto zwrócić uwagę to pisz. :)

@Fafalala Ja bym poprosił polecajkę jeśli chodzi o literaturę. Pisałem wyżej o cierpliwości, ale tej mi w ciągu ostatnich kilku miesięcy coraz bardziej brakuje. Córka 6 lat, inba praktycznie codziennie o byle co, momentalnie płacz i histeria, jak coś nie spasuje to od razu rzuca i rozwala cokolwiek robiła. Ewidentnie ma problem z panowaniem nad emocjami, a ja też daję dupy, bo się zacząłem szybko uruchamiać, jej humory już działają na mnie jak trigger. Jest coś co mogłabyś polecić?

@Piechur przechodzę ostatnio podobne problemy. Z mojej strony jest szybkie ucięcie tematu np. "Ubierz te spodnie. Masz sześć lat. Jak nie ubierzesz to będą konsekwencje. Koniec tematu." Spokojnie mówione. Trochę pomaga, ale no zależy od przypadku. Konsekwencje to standardowo brak bajki albo słodycze dzisiaj jeśli takie mają być. "Bajki i słodycze to przywilej, nie obowiązek". Nie egzekwuj rzeczy, których nie dasz rady egzekwować "masz szlaban na miesiąc." Drobne rzeczy. Możesz wytłumaczyć dziecku raz albo dwa przy okazji sporu, ale bez przesady. U nas też pomogło zostawienie kilku zabawek i schowanie większości z zaznaczeniem, że wrócą za dobre sprawowanie. Ale dziecko się rzadko upomina o jakąś. Eh nie wiem czemu radzę, jeśli sam jeszcze nie przepracowalem tego do końca jeszcze. Ale chyba nikt nie przepracuje xd

@Szpakucjusz No właśnie te metody nie bardzo działają, bo córa wpada w taki stan, że nic do niej nie trafia - jest totalnie pochłonięta emocjami, także cokolwiek takiego nie powiem sprawia, że historia jest jeszcze większa (zresztą przy codziennym takim straszeniu traci to siłę, a ja i tak się czuję jak szantażysta). Kiedyś myślałem, że wystarczy takie dziecko zostawić, dać mu ochłonąć i potem porozmawiać. No więc działało to do momentu xd Teraz wrzask jest jeszcze gorszy, a tłumaczenia na spokojnie niewiele dają, bo młoda ma zdolność skupienia złotej rybki i nie pamięta nic, co się do niej mówiło xd

@Piechur jasne, daje dwie książki do przeczytania odpowiednie do takich sytuacji z konkretnymi starategiami radzenia sobie z nimi, oraz dwa zagadnienia do pogłębienia. Książki daje z zdjęciach. One zmieniły zarówno postrzeganie mojego umysłu jak i sposób i zrozumienie zachowań dziecka. Jedna jest bardziej na poziomie przekształcania mózgu i dlaczego tak jest, druga na poziomie zmiany zachowań. A polecam się zapoznać również z postawami integracji sensorycznej, a głównie układu proprioceptywnego, oraz sposobu komunikacji z dzieckiem metoda PD (Pozytywnej Dyscypliny), którą pięknie można ująć w trzech słowach "Uprzejmie ale stanowczo". ;) Ogółem proces zmian będzie trudny i dlugi, bo brzmi to jak wysoce reaktywny układ nerwowy, plus trudności z regulacją emocji, ale warto zarówno dla dziecka jak i dla Ciebie. @Szpakucjusz ogółem rozumiem, że to co stosujesz może działać ale tak naprawdę nie wzmocni dziecka i jego reakcji zachowań. Jak dla mnie nie różni się to od behawioralnego warunkowania klasycznego psa. Budujesz zmianę zachowań na podstawie motywacji zewnętrznej (nie dostaniesz słodyczy), zapominając o wewnętrznej (chcę się uspokoić, bo taki stan jest dla mnie trudny i meczacy. Tato proszę powiedz mi jak mam to zrobić). To procentuje w przyszłości. Później wychodzą takie osoby, które zachowują się w dany sposób tylko ze względu na ocenę i reakcje innych. Nie dlatego bo same mają wewnętrzą potrzebę i wgląd w swoje reakcje.

2e398475-a1ef-40cd-827c-30e52b63e5fc
3482bae6-1a42-4e29-83b5-1989078464a6

Napiszę Ci to co powiedziałem ziomkowi jak mi się rodziło dziecko. Tipy must have na start:

1. Po porodzie obserwuj kobietę czy nie złapała depresji, wcale rzadki temat. A laski nie mówią, bo to dla nich hańba.

2. Jak najszybciej dajcie sobie nawzajem stały czas wolny od dziecka.

3. Słowo sensoryka powinno zostać twoim ulubionym.

4. Jeśli masz małe mieszkanie, uprzedź wszystkich że z ilością zabawek to ostrożnie. No i żeby dali czas odpocząć po porodzie. No i wiesz, dziecko jest nowe na świecie, jeszcze się nie nudzi, bo nawet dźwięk chodzenia jest nowy. Jeśli dajecie dziecku dużo małych zabawek to główna część sprzątania to usuwanie tych zabawek w kąt. Serio jak se podlicze ile czasu na to schodziło to xd

@Szpakucjusz Odnośnie punktu 1. to jeszcze dodam, że depresję poporodową można i tak łatwo przeoczyć. Myśmy z żoną jej depresję przegapili, tzn. długo utrzymywał się zły nastrój i niechęć do opieki nad dzieckiem, co uznaliśmy obydwoje za baby blues. Co jakiś czas rozmawialiśmy szczerze i dopytywałem czy wszystko gra, czy jest lepiej etc., taki miał być system kontroli, który ustaliliśmy wcześniej wiedząc, że depresja może się po prostu trafić. Ale wygląda na to, że do pewnych zachowań i stanów się po pewnym czasie przyzwyczailiśmy, i to co braliśmy za objawy zmęczenia albo normalne rozdrażnienie związane ze zmianą w życiu, tak na prawdę było objawami depresji, a wyszło to już zupełnie przy drugim dziecku, przy którym żonie od strzała odpaliły instynkty macierzyńskie i poczuła, jak to powinno wyglądać. Także teraz terapia od kilku miesięcy i praca praca praca. A ja się zastanawiam tylko, ile z tego ukształtowało starszą córkę i jak dużo narobiliśmy szkody w jej małej głowie.. Ogólnie przejebany temat, bo sam po sobie czuję, że mnie to też wycisnęło jak szmatę, jako że przez lata musiałem być tym spokojniejszym, panującym nad sobą, biorącym więcej odpowiedzialności, starającym się być pozytywnie nastawionym i entuzjastycznym, niejako dla równowagi. Sorry, że tak piszę, ale części z tego jeszcze sobie nie przepracowałem, a i za bardzo nie ma kiedy z kimś pogadać, kto zrozumie temat

  1. @az5tcxo4-niekibicujepilkarzom Plan co do teorii masz dobry. Chętnię dorzuce swoje 3 grosze.

    1. Pamiętaj, że każdy jest inny. Ja wychowuje swoje dzieci w ten sam sposób, wszyscy mają te same zasady a i tak każde jest diametralnie inne. Sąsiadka też ma dwóch chłopaków, tak samo ich wychowuje, jeden piątkowy, sprząta, wynosi śmieci a drugi leń i nieuk. Te same geny, ten sam dom, tyle samo miłości a wyrosły kompletnie inne oblicza. Musisz się z tym liczyć.


  1. Mnie osobiście wydaje się, że ciężko wielu młodym rodzicom zrozumieć, że dziecko nie zna wielu rzeczy dla nas oczywistych. Dla nich koncepcja czasu czy empatii w ogóle nie istnieje przez wiele lat.
    Denerwują mnie rodzice, którzy przyjeżdżają na ostatnią chwilę do przedszkola i ponaglają dzieciaka który ma potrzebe się teraz poprzytulać z tekstem "mama sie spieszy do pracy, ubieraj te buty szybciej!!".

    Ja już po prostu na wszystko rezerwuje więcej czasu i jestem świadom, że wielu rzeczy nie zdążę. Jak skręcam szafkę to zamiast ogarnąć to w 2h to robie to z dzieciakami w 4h. Ale za to już w wieku 3 lat mają wkrętarkę w rękach i spędzamy razem świetnie czas.

    3. dieta - jesteśmy tym co jemy, moje dopóki dziadki nie zaczęły je pompować cukierkami to jadły brokuły i kalafiory aż się uszy trzęsły. Jakbym mógł coś zmienić to zakazałbym wszelkich słodyczy tak długo jak się da. Uświadomił wujków, dziadków, cocie ze na urodzinki, święta pod choinkę to jabłko i mandarynka a nie michałki i lizaki. Żona się dwoi i troi by miały zbilansowane, kolorowe, smaczne i zdrowe talerze a i tak to walka z wiatrakami bo umysł domaga się słodkich płatków, naleśników z dżemem itd. Gdybym cofnął się w czasie to wszelkie słodycze miałyby zakaz wstępu do domu, żadnych ustępstw. Ktoś by wnosił to bym w progu przejął i wyniósł prosto do śmietnika.

    4. "Wyśpij się za wczasu" - śmieszkują w internecie. W tym jest ziarno prawdy. Ja bym powiedział troche innymi słowami - zadbaj o siebie, żebyś mógł zadbać o rodzinę. Jeśli nie jesteś aktywny fizycznie to znajdź coś co stanie się Twoją rutyną. Basen, rower, siłka, bieganie - cokolwiek. Nawet nie wiesz jaki zawód czuję jak chwilowe niedyspozycje jak ból pleców, przeziębienie sprawiały, że musiałem odwołać plany np wypadu na basen czy do lasu. Alko też odradzam, dziecko nie wypisze Ci dnia wolnego bo masz kaca.

    5. Zdrowie psychiczne też ma znaczenie. Nie wiem jakie masz relacje z małżonką ale musicie mieć każde z was swoją strefę relaksu. Jakieś 2-3h tygodniowo gdzie nie musisz Ty lub ona myśleć o dziecku. Nie ważne czy to lego, malowanie figurek, bieganie, giercowanie, zumba, siłownia, whatever. Musicie o tym porozmawiać, bądźcie świadom, że będziecie tego potrzebowali, ustalcie byś bez żalu żony mógł wyjść na godzinkę na pakernie a ją zostawiasz 'z tym wszystkim' i vice versa.
    Znam jędzy a nie kobiety które uwaliły wszystkie hobby swoich partnerów pod hasłem "ja cierpie (nie mam wolnego) to i ty musisz ze mną!". Robią z siebie męczennice, bo nie umieją lub nie chcą zrobić czegoś wyłącznie dla siebie a jej facet ma podzielać to sprzężenie psychicznego wycięczenia. Nie pozwól żonie kisnąć w domu, niech wychodzi z domu na te 2-3h z koleżankami a najlepiej na jakąś aktywność fizyczną. Sam obserwowałem po żonie jak łatwo wpadała w złość jak coś zbroili a jaką inną matką jest jak wróci zmęczona fizycznie a wypoczęta psychicznie z zumby. Od kopa ma więcej cierpliwości, zrozumienia. Od kopa.

    6. Dziecko będzie płakało i płakało duuuużo. To ich jedyny sposób komunikacji, że coś jest nie tak. Wiele razy nie będziecie wiedzieli dlaczego. To będzie wykańczające, ale nie można się z tego powodu złościć. Frustracja będzie narastała, więc ani nie myśl by się wyładowywać w złości złym słowem na żonę, matkę, sąsiada czy kolegę z pracy.

    Jako anegdotke powiem, że raz mieliśmy sytuację, gdzie nam witki opadały bo młoda płakała jak niepojęta. Najedzona, wykąpana, wyspana a ryk taki, że i my płakaliśmy z bezsilności.
    Przyczyną był.... włos żony który się zaplątał w pampersie i podrażniał pachwinkę.

    7. Jak będzie starsze też będzie płakało często i często powód będzie irracjonalny. Najpierw będzie płakało bo chciało pokrojonego banana a jak pokroisz to będzie płakało, bo chce całego. W takich chwilach mówię sobie "Przynajmniej nie goni mnie niedźwiedź" - jako sygnał dla siebie samego, że nie ma co się złościć z takich błachych powodów.

    8. Będziesz popełniał błędy, nie wiń się za to.

    9. Ktoś mówił, że dziecko jest jak kalka i czerpie wzorce z rodziców. Nie zagonisz go do książek samemu scrollując telefon, ale samo chętnie po nie sięgnie jeśli zobaczy Ciebie z nosem w tomiszczach.

Co do bajek to nie tylko te stare, daj mu być też na czasie aby miał o czym gadać z ziomkami-przedszkolakami 😉

I nie przejmuj się jak czasem stracisz cierpliwość, przyjdzie załamka czy większy kryzys. To normalne! Wychowanie dziecka jest trudne, ale jego obecność wynagradza wszystko

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom - mam nadzieję, że notatki porobione

Bo nie ma szans, że to wszystko zapamiętasz do czasu rozwiązania - a po urodzeniu dziecka najpewniej wrócisz do swoich romantycznych wyobrażeń nie ucząc się na naszych błędach - no ale chyba taka już jest kolej rzeczy

Zaloguj się aby komentować