*Budują się na zadupiu w mieścinie bez perspektyw gdzie facet do starości będzie musiał, z dala od rodziny, rypać na czarno za granicą. Ech, ilu ja takich ludzi poznałem. Bo przecież niedopuszczalne, żeby się budować/kupić coś z dala od rodziców, którzy sami na własne życzenie przyspawali się do jakiegoś miejsca.

#heheszki #humorobrazkowy

d71ba255-3c30-4df9-9fe0-9a250b12b5a1

Komentarze (86)

@mannoroth czasami tak to wygląda. Jak jestem w moim rodzinnym mieście, to widzę te wielkie domy w połowie puste, które ludzie budowali z myślą, że dzieci z nimi będą mieszkać. Zresztą moi teściowie mają dom z którego piętra niemal nie korzystają. Nie wiem skąd w ludziach ta chora myśl, że dzieci będą zawsze z nimi. Ktoś mi kiedyś powiedział, że dzieci nie wychowujesz dla siebie tylko dla innych i to jest mądra myśl. Dzieci mają w pewnym momencie ruszyć swoją drogą, realizować się i budować swoje szczęście a nie być przyspawanym do rodziców, "bo łojca i matke cza szanować".

@WatluszPierwszy Z doswiadczenia zycia na wsi. W starszych pokoleniach tylko jednostki emigrowaly daleko od domu. Reszta osiedlala sie w najblizszym sasiedztwie lub najblizszym miescie, a jedno dziecko zostawalo na miejscu bo przejmowalo gospodarke.

@WatluszPierwszy takie domy mozna budowac ale z glowa - jesli jest opcja podzielenia domu na blizniak z dwoma osobnymi wejsciami to czemu nie.

@aerthevist wtedy zostaje opcja wynajmu albo sprzedaży połowy domu, jeśli dzieci jednak nie zostaną z rodzicami. Jeśli zostaną, to przynajmniej mają możliwość mieszkania chociaż trochę osobno. Gorzej, jak ktoś buduje z myślą, że "dzieci se wezmą górę a my na dole". Koszmar. Kocham moich rodziców i mamy dobry kontakt, ale nie wyobrażam sobie mieszkania z nimi w sytuacji, gdy mam już swoją rodzinę.

@WatluszPierwszy w sumie to mozna rozwiazac wejsciem po schodac bezposrednio na pietro srednio to wygodne, ale taki patent widzialem w przypadku kammiennicy do ktorej wlasciciel dobudowal pietro i na zewnatrz dostawil klatke schodowa

@aerthevist albo dobudowujesz klatke schodowa ze szczytu albo schody robisz bezposrednio z przedsionka lub powiekszasz przedsionek ale to juz trzeba przewidziec na etapie budowy :)

@WatluszPierwszy tak jak napisał @100mph kiedyś budowało sie inaczej, bo dzieci z natury musiały się opiekować rodzicami. Do tej pory często to działa w ten sposób w Azji. Mój świętej pamięci szwagier, przeprowadził się, mimo skończonych studiów, na prowincję prowincji w Tajlandii by być blisko ojca.

@WatluszPierwszy To jest jeszcze spadek po komunie, kiedy materiały były tanie albo kradło się je z zakładu. I się budowali, bo w okolicy jeszcze było co robić. Jak szukałem domu widziałem ogłoszenia gdzie dwoje starszych ludzi próbowało się pozbyć domów >300 m3. Właśnie z tego powodu. Ale nie potrafię pojąć, że ludzie 25-35 lat budują się w miejscu, w którym sami doskonale wiedzą, że nie ma żadnych perspektyw. O etacie nie ma mowy, a nawet jak jesteś fachman to ze zleceń nie wyżyjesz przez cały rok.

@Taxidriver To do nas wraca bo koszty mlodych zjadaja i jak juz sie nie trzeba pakowac w kredyt po same kule to jest sie zamoznym czlowiekiem. Czasem lepiej na prowincji zarobic 2k mniej niz latami zyc na wynajmie a potem miec kreche do emerytury.

@WatluszPierwszy Domy wielopokoleniowe od wieków nie były kwestią wyboru, tylko konieczności i biologicznego przetrwania niemalże. Dziadkowie mieli opiekę ze strony swoich dzieci, przypilnowali wnuków, trzeba było wybudować i ogrzać jedną chałupę zamiast dwóch-trzech, do jednego gara wrzuciło się co bądź i wszyscy się najedli, przed złodziejami czy ogniem łatwiej było ustrzec jednego obejścia, w którym zawsze ktoś się krzątał.

Ale oto niepostrzeżenie dla ludzi stawiających kilkusetmetrowe jednorodzinne domy przyszły zmiany mentalności i oczekiwań. I teraz mało kto jeśli absolutnie nie musi, nie zamierza wkraczając w dorosłość mieszkać "u starych" na jakimś pięterku, tłumaczyć się z wydatków na to czy tamto, powrotów z imprezy nad ranem i takich tam, jakby wciąż miało się naście lat.

@100mph ja właśnie wyprowadziłem się z drogiej (bo turystycznej) prowincji pod małe miasto. Dom tańszy o 30% i jakieś 40% większy niż ten w Windermere. Zaważyło wiele czynników, ale głównie finansowy, gdzie spłacam £750/mc zamiast £1300

@100mph aaaa widzisz, jeszcze jedno. Gdybym mógł, chętnie zamieszkałbym koło rodziców a nawet z nimi. Prosty powód, choćby minimalna pomoc w opiece nad dziećmi.

@jonas Oj byś się zdziwił, wcale tak nie było, poczytaj książkę "Życie w chłopskiej chacie". W czasach pańszczyzny nowo założona rodzina dostawała swoją własną chatę i kawałek ziemi od pana - nie na własność oczywiście, tylko jako "mieszkanie służbowe". Jak chłop był już stary i niezdatny do pracy, to był darmozjadem, wywalano go z chaty (którą dawano innej nowej rodzinie) i mógł iść na żebry pod kościół, chyba że go któreś z dzieci przygarnęło - ale wtedy to też było mieszkanie "na łasce" u dziecka, w jego domu, więc w zasadzie zero gadania, narzekania czy narzucania swoich reguł - więc zupełnie inne stosunki, niż teraz jak ty mieszkasz u starych - gdzie to nadal ich chata i to oni ci dyktują warunki życia.


Trochę się to zmieniło dopiero jak chłopi zostali uwłaszczeni (wtedy dom i ziemia stały się ich własnością). Ale też jak tylko ktoś mógł, to budował się i się wyprowadzał. Zostawał z rodzicami tylko ten, który dziedziczył dom i gospodarstwo.


Pomysł, żeby robić piętrowe wielopokoleniowe domy to chyba wyłącznie chwilowa moda z PRL inspirowana blokami (pierwsze piętrowe domy-kostki niesamowicie przypominają mini-dwumieszkaniowy blok - "klatka schodowa" i dwa poziomy" mieszkań.

@100mph tylko, że w większości to nie jest 2k mniej, tylko problem w ogóle ze znalezieniem pracy i dowożenie dzieci na zajęcia do miasta 15 km dalej. Wszystko można niuansować, ale tutaj też trzeba sobie policzyć, czy czasem nie poniesiesz większych kosztów życia niż te 20 lat spłacania kredytu.

@AureliaNova Ja to wiem. Ty to wiesz. Ludzie nie licza pozniejszych kosztow zycia. Znam na prawde multum osob, ktore buduja sie na dzialkach rodzicow albo gdzies na totalnym wygwizdowie zeby potem 40km dojezdzac do roboty do miasta powiatowego xD Jak kupilem dzialke 500m od roboty (robota z tych na cale zycie, firma nie upadnie) to sie za glowe lapali jak cene uslyszeli. Dopiero jak zaczalem im wyliczac oszczednosci z tego wynikajace i kalkulowac im ich koszty dojazdow i samochodow to zaczynaja im neurony pracowac.

@AureliaNova Tylko trzeba rozróżnić dwie rzeczy, są w zasadzie dwa rodzaje "domów na wsi", które w umysłach wielu ludzi zlewają się w jedno i pisząc o wadach domów łączą te obie rzeczy.


Jedno to jakieś gołe pole pod miastem typu Warszawa/Kraków, gdzie na miejscu nie ma w zasadzie żadnej infrastruktury a wszędzie trzeba jechać autem i wozić wszędzie dzieci - ale za to masz 40 minut autem do niezłej pracy w tym mieście.


Drugie, to na wsi/miasteczku gdzieś na prowincji, gdzie masz pełną infrastrukturę na miejscu (z tym że zamiast Prady I Balenciagi masz Sinsay i Pepco, a zamiast craftowego sushi - chińczyka) a wszędzie dojdziesz w 15 minut z kapcia. Dzieci chodzą do szkoły albo spotykają się z rówieśnikami pieszo albo jadą rowerem. Z tym, że praca już jest tutaj trochę gorsza.

@GazelkaFarelka no jak na wsi masz chińczyka i Pepco, to zazwyczaj też prawa miejskie i 10k mieszkańców. W mojej okolicy za infrastrukturę robi Biedronka w we wsi obok i liceum w mieście powiatowym. A mieszkania w sypialniach wielkich miast nie uważam za prawdziwą wieś - ceny działek i domów są za duże, dojazd do pracy/usług zbyt łatwy, żeby to miało znaczenie, czy masz mieszkanie w blokowisku na obrzeżach, czy w szeregówce 5 km dalej.

@aerthevist w kilku krajach na różnych kontynentach widziałem, że buduje się parter, gdzie mieszka jedno pokolenie, zostawiając wystające pręty zbrojeniowe na górze, później dokłada się kolejne, niezależne piętro, gdzie osiada następne pokolenie, pręty nadal wystają. I te pręty są bardzo ważne w tych budowlach, bo świadczą o tym, że budowla nie jest ukończona, więc podatków nie można ściągnąć lub są niższe.

@AureliaNova Tylko że właśnie w sypialniach wielkich miast masz problem z tą koniecznością wożenia wszędzie i jeżdżenia wszędzie autem, a często się tego używa jako argument przeciwko mieszkaniu na wsi - co nie jest prawdą, bo w typowej wsi czy małym miasteczku na co dzień większość rodziny obskoczy wszystko pieszo czy rowerem.


Są wsie po 3-4k mieszkańców, które nie mają praw miejskich, ale masz trzy markety i cztery automaty paczkowe podstawówkę, ze dwie knajpy, stację paliw, paru fryzjerów, kosmetyczek i tak dalej. Jakieś zajęcia dodatkowe dla dzieci też się znajdą. W sumie wszystko, co na co dzień do życia potrzebne, a jak masz ochotę raz na pół roku pojechać do teatru to się wtedy ładujesz w auto i jedziesz. Nie oszukujmy się, nie każdy też ma potrzebę bywania na wernisażach, większości Polaków wystarczy telewizor, piwko i grill, nie każdy też ma zawód z pracą wysokospecjalistyczną, wysoko płatną, która jest tylko w wielkich miastach, jak wszelkie finansowe, analityczne, biznesowe i tak dalej. Jak ktoś robi jako kurier albo w budowlance to też wielkiej różnicy w zarobkach w lokalizacji nie będzie (albo i tak jego praca polega na jeżdżeniu do różnej lokalizacji), a jednak koszty życia inne. Nie musi kupować mieszkania 50m2 za milion w Wawie żeby robić za 6k na rękę jako kurier, skoro może mieć dom za 400k na prowincji za 5k na rękę powiedzmy. Kwoty przykładowe.

@GazelkaFarelka nie no, jeżeli masz taką samą pracę albo etat w zakładzie, który nie ma planów splajtować w ciągu 10 lat, a twoja wieś ma 3 markety i dziecko sobie z buta dojdzie na prywatne zajęcia z karate, to nie jest dużo do analizowania. Ale szczerze mówiąc w mojej okolicy takie atrakcje tylko w miastach powiatowych 🤷

@100mph mnie tak chcą właśnie przyspawać. Najgorsze jest to że dom nigdy nie będzie prawnie mój, ale mogę w nim mieszkać. Warunek jest taki że mam tylko go utrzymać w stanie takim żeby reszta rodzinki mogła w każdym momencie się tam tymczasowo przeprowadzić w razie problemów finansowych.

Ja tam nie chcę mieszkać, ale dobra praca i brak większej ilości odłożonej kasy uniemożliwia mi przeprowadzkę i dodatkowo zakotwicza mnie w tym miejscu.

@korfos Nie zgadzaj sie. Jesli masz utrzymywac dom to powinien byc Twoj, a kosztem dla Ciebie bedzie mozliwe pozniejsze utrzymywanie i opieka nad rodzicami. Remonty kosztuja krocie. Utrzymanie niedoleznych rodzicow tez tanie nie jest. Jak tak tego nie zalatwicie to ten dom nigdy Twoj nie bedzie bo go rozszarpie rodzenstwo po smierci rodzicow. Wpakujesz przez lata w niego mnostwo kasy a koniec koncow i tak bedziesz musial za niego zaplacic i to uwzgledniajac wartosc po ewentualnych remontach, ktore w nim zrobisz xD

Swoja droga ten mem mnie roz⁎⁎⁎⁎⁎olil bo mam podobna sytuacje xD Matki sasiedzi kupili sobie dzialke 10 arow w srodku pola na wypizdowie i sa najwspanialszymi i bogatymi ludzmi a ja zly kupilem w centrum miasta 6,5 ara za 2x wyzsza cene 500m od roboty i jestem glupi bo moglem miec 15km dalej wiecej xD Do tego ja jestem leniem bo nie zamierzam przy tym fizycznie robic do momentu instalacji elektrycznej (elektryk here) a oni zapierdalaja i grodza sie, pustaki woza etc choc jeszcze warunkow zabudowy nie maja xD

@100mph Też tego pojąć nie mogę. Ojciec kumpla się go prawie wyrzekł, bo do nowo kupionej chałupy zaprosił monterów od A do Z. Ojciec dostał piany że syn tak pieniądze roztraca. Inny znajomy, już emeryt, budował chałupę, jak to się chwalił, gospodarczo 0 od wypłaty do wypłaty, żadnych kredytów, bo on się nie da bankom dymać. Przeprowadził się przed 60tką, już bez dzieci. Choć chyba jest szczęśliwy, to spokojnie mógł tam mieszkać już ze 20 lat wcześniej, zamiast kisić się na 2 pokojach.

@100mph Dokładnie. I zawsze z dumą opowiadał, jak to on cały piątek i sobotę jebał przy budowie a potem w niedzielę sobie piwko pił na meblach ogrodowych xD

@mannoroth Jeszcze spoko jak czlowiek ma pojecie o tym co robi, a jakie pojecie mieli ludzie sami budujacy domy widac na starych osiedlach, gdzie oszczednosci materialowe i brak wiedzy sa zrodlem popekanych scian. Nie bez przyczyny kiedys wszystko robili w boazerii albo tapecie. Tez mieszkam w takim domu. Kupilem, zrobilem generalny remont i co? I przed sprzedaza bede latal pekniecia bo budynek pracuje 40 lat po wybudowaniu xD

@mannoroth w rodzinie żony mam takiego co to dom budował. Tzn dalej buduje, już ponad 20 lat. Bez kredytu. W międzyczasie dzieci dorosły i się wyprowadziły, teściowa dla której szykowali pokój zmarła. W dodatku niedawno żona też. Dzieciaki to jeden obrażony i kontakt zerwał, bo obwinia ojca za śmierć matki, do drugiego z kolei ojciec tak kiepsko z kontaktem i nie zaprasza do siebie, bo dzieci autystyczne i on nie ogarnia.

Ale dom piękny I ogromny. Byłem na budowie 2 lata temu, tak jeszcze z 5 lat pracy i będzie do zamieszkania.

@Rafau Może gość dożyje Ciekawe z czego wynika to poobrażanie, może po części z faktu że na nic pieniędzy nie było, bo każda złotówka w budowę szła...

@100mph Dziadek tak budował - dobudowywał piętro dla rodziny, i niby wszystko ok poza CO. Bo piętro rozbudowywał etapami nie pomyślał, że do nowej połówki warto puścić nowe piony z dołu i cała góra wisiała na dwóch będących w rogach xD I tak dwa skrajne pokoje w zimie miały farelkę na chodzie. Oczywiście na jakiekolwiek sugestie że coś jest nie teges to wybuchał że to wszystko jest dobrze bo to on sam robił

@mannoroth dla niektórych budowa to sposób na spędzanie wolnego czasu w ciszy, spokoju i z piwkiem. Im chodzi o to żeby gonić króliczka, a nie go złapać .

@nypel rmeontuje sobie aktualnie piwnice. Zona zla bo burdel straszny robie (Wymieniam elektryke, poprawiam CO itd.) poza kuciem scian (bo zajebisty syf) to reszte pracy traktuje jako taka rozrywke - o tu sobie kable przeciagne, tam poprawia podlacze i dziala. Jesli ktos lubi dlubac to bedzie mial z tego radosc.

W lecie jezdze na motocyklu, w zimie na nartach. Zanim kupilem dom, to soboty/niedziele spedzalem caly dzien grajac na kompie (1 dzien aktywnosci w weekend, kolejny to bylo granie na kompie) i nie oszukujmy sie, co tydzien nie chodzicie do kin/teatru, nie mam tez potrzeby platac sie codziennie w miescie. MIeszkalem w stolicy i po pracy... gralem na kompie.
Teraz mieszkam na wsi i po pracy gram na kompie, czasem cos sobie podlubie w garazu. 1x w tygodniu kosze trawe (trwa to godzinke)

@mannoroth kurla ja tam uwazam ze nic tak nie uszlachetnia jak ciezka praca. Jak bylem na studiach to z ojcem po godzinach 150m kw. Dobudowalismy. Zajelo nam to rok. Tata mial dobrze po 50 wtedy juz, w opor mnie przy tym nauczyl. Dzisiaj zatrudniam budowlancow i nie musze wszystkiego sam robic ale mam spokoj w glowie jak zaczna cos wydziwiac bo moge im z dnia na dzien powiedziec zeby wyp***dalali bo jestem w stani sam robote dokonczyc.

@Half_NEET_Half_Amazing to jest mentalność nie do zrozumienia dla mnie. Mam kumpla, który pracuje na dobrym stanowisku w spółce skarbu państwa. Konkretna kasa, co roku wakacje w super miejscu, w ciągu roku wyjazdy, gdzie i kiedy chce z żoną i dzieciakami. Zarobki, którymi się nie chwali ale wykupiłby połowę rodziny, gdyby chciał. Ale jak pojedzie do teściów to "co wy tam biedaki w bloku mieszkacie". Padam na twarz, jak takie rzeczy słyszę.

@WatluszPierwszy temat ciekawy, ale nie przez takie anegdotyczne przykłady które się przewijają w tym wątku. Sam wybudowałem dom blisko rodziców w małej wiosce. Czy zamienił bym go na mieszkanie w dużym mieście? Nie, bo już mieszkałem w dużym mieście i dziękuję.

@PlatynowyBazant w pełni Cię rozumiem, to jest kwestia tego, co kto lubi. Ja nie chciałbym mieszkać ani w domu ani w małym mieście. Natomiast kompletnie nie rozumiem tego, że rodzina oczekuje, że ktoś będzie mieszkał z rodzicami albo wybuduje dom na zasadzie "bo tak się robi".

@WatluszPierwszy wielu co zostało samych w dużym domu startując z budową zakładało scenariusz optymistyczny, że dzieci zostaną i rodzina będzie duża. Ciężko ich winić o ten optymizm.

@PlatynowyBazant o optymizm ciężko obwiniać, ale z moich obserwacji wynika, że to często nie o to chodzi a raczej o podejście na zasadzie "młodzi z nami zostano, bo tak" albo trzymaniu chorobliwie dzieci przy sobie.

@PlatynowyBazant Jasne, każdy przypadek jest indywidualny, ale w wielu mechanizm jest ten sam, podszyty zerową logiką - wybuduję się i założę rodzinę tam, gdzie nie mam z czego żyć.

@PlatynowyBazant Nie winię ludzi, którzy zakładali coś takiego przed urodzeniem dzieci i w innej sytuacji ekonomicznej. Ale byli i tacy, którzy ładowali kasę w trzy piętra będąc głuchymi na słowa dzieci, że one zostawać tu nie zamierzają. A znam i takich.

@Half_NEET_Half_Amazing znajoma pytała mojej żony - a Wy kiedy się budujecie ? A moja żona moja WtF ? I pyta - Ale po co przecież my mamy dom xD


Teraz domiarze wjeżdżają na nowy level bo coraz więcej osób się buduje więc będą gadać że ten projekt to chujnia,wybudowany 5 lat temu to już staroć etc

@PlatynowyBazant Zdziwilbys sie xD Znam przypadek pary z 2 dzieci, ktorzy pracuja na najnizszej i dom buduja, przy czym chlop napierdala na czarno od switu do nocy. Na kredyt nie bylo szans wiec sprzedali mieszkanie i zapozyczyli sie u rodziny. Z kupujacym sie dogadali, ze mieszkanie beda dalej wynajmowac ale po podpisaniu aktu notarialnego kazal im wypierdalac xD Wynajeli inne i sami zapieprzali na budowie wraz z bracmi i szwagrami az chlop sobie noge polamal i skonczyla wie nawet pozyczona kasa xD Koniec koncow skonczyli ten dom i w nim zamieszkali ale pozyczek maja po same kule. I co z takiego zycia jak mieszkaja w palacu a jak samochod sie spierdoli to stoi miesiac bo nie ma kasy na mechanika ... a samochod sie pierdoli regularnie bo 20 letni gruchot al na nowego kasy nie ma.

@PlatynowyBazant mentalnosc ludzka ;) normalny czlowiek zyjacy w takich warunkach nie mysli o domu albo buduje oszczednie a oni wyjebali wille z katalogu xD znam tez takich co nie mieli na raty mieszkania jak stopy wywalilo w kosmos, a jak wzieli wakacje kredytowe to wywalili za granice na 2 tygodnowy urlop :) po powrocie sprzedali mieszkanie i kupili dom na kredyt xD minal rowno rok i dom sprzedaja i kupuja mieszkanie bo ... nie stac ich na utrzymanie i kredyt xD a to tylko dlatego, ze wszyscy wokolo sie buduja i kupuja domy :) a ja to wogole jestem wrogiem publicznym bo mam dom i drugi budowac zaczynam bez kredytu etc xD chlop sie na mnie obrazil bez przyczyny bo mu sie nie styka, ze ja sam zarabiam 2x tyle co oni we dwoje

@PlatynowyBazant nie :) wybuduje nowy, przeprowadze sie i stary sprzedam, a za niego kupie se jakies mieszkanko w gorach czy nad morzem

@Half_NEET_Half_Amazing
Domiarze xD


To chyba nie, tak że ktoś musi mieć dom bo inni mają tylko dom się bardziej kalkuluje. I nie każdy lubi chów klatkowy i być otoczonym przez ludzi.


Bo umówmy się, jakieś sensowne mieszkanie to tak minimum 80m2, a w jakiejś sensownej dzielnicy z dobrym dojazdem, żeby nie stać bez w korkach to pewnie wyjdzie z 1,2 - 1,3 mln.


Taka prawda, że kto co lubi. Po wyprowdzce z domu rodziców mieszkałem tylko w mieszkaniach, czy to na studiach czy już po i nie wyobrażam sobie, jak można chcieć się kisić w chowie klatkowym xD zwłaszcza jak ma się dzieci

@Bylina_Rdestu

no

domiarze = ludzie co dołączają do owczego pędu i zamiast racjonalnie podejść do tematu budują dom na wypizdowie, na których ich realnie nie stać bo inni mają i oni nie mogą być gorsi przecież

@Half_NEET_Half_Amazing To plus wybuduje najbardziej pojebaną bryłę/wielkość domu, której budowa do SSZ przeżre pratycznie cały kredyt, a potem będę go wykańczał kilka lat po godzinach i równolegle spłacał kredyt

@Half_NEET_Half_Amazing pitolenie, teraz mieszkania maja takie ceny, ze domy wcale nie musza byc drozsze :) szczegolnie jesli nie chcesz mieszkac w klitce :) pogon jest tez w mieszkaniach, jest we wszystkim - mieszkania, domy, samochody, dupy, kochanki, wyplaty, wakacje etc. - Polacy scigaja sie we wszystkim, nawet w chorobach

@mannoroth gadałem wczoraj z kumplem o tym samym. Skąd się to bierze. Po pierwsze, że mają ziemię za darmo. Ceny działek jak mieszkań wywaliło w kosmos, wczoraj widziałem ogłoszenie 10 arów na skarpie: 300k, trzeba wsadzić kolejne 100k aby cokolwiek wybudować.

Druga rzecz: to mocno podobne do tego @Half_NEET_Half_Amazing pisze, zapierdalają na ten beton przez całe życie aż zdechną. Często zagranicą, a żona typowa karyna to zwykły pasożyt a często się puszcza jak chłopa w domu nie ma. Znam takie przypadki, nie biorę tego znikąd.


Kraj się zmienił, chcąc godnie żyć a nie się zajechać lub przeżywać za minimalną trzeba ciągnąć do większych miast. Na wioskach przyległych tzw. przedmieściach widzę trend na budowanie domów do 70 m2 powierzchni zabudowy. Jak parterowy to jakieś ~55 m2 użytkowe, część robi poddasze użytkowe to do 90m2 dochodzą. Działki drogie, taki dom postawi za 150k w stanie zamkniętym. Ma się dom w cenie kawalerki, tylko cała reszta jest na twojej głowie a w bloku nic cię nie obchodzi, kto co woli.

@30ohm Nie chciałem spłaszczać tego do wykopowej dyskusji o p0lkach, ale tak, to też jest problem. Brak faceta w domu karyn w żaden sposób nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia, ale jak ktoś ogląda rodzinę 3 miesiące w roku, to to nie jest normalne. I tak potem chata stoi pusta, bo rodzina się rozleciała.

@30ohm a przypadek o którym mówisz mam i w rodzinie, chłop został bez żony, synów i mieszkania. Ale, na szczęście jakoś sobie życie w UK ułożył po tym wszystkim.

@jedzczarnekoty to właśnie cena z okolic Rzeszowa, ceny są totalnie odrealnione. Mając porównanie Rzeszów do Lublina, to Lublin jest 3 razy tańszy i często działki są lepiej skomunikowane.

@mannoroth ewentualnie udają szczęśliwą rodzinę jak z obrazka, dzieci dorosną i dochodzi do rozwodu, ewentualnie żyją całkowicie osobno a małżeństwo tylko na papierze. Też znam takie przypadki.

@30ohm miałem na myśli że idealnie płaskiej z mediami, bo też w Chmielniku oglądaliśmy kiedyś takie góry i doliny. Ale, co jest najlepsze wciąż się zastanawiam czy się w tamtej okolicy budować czy uciekać z tego pierdolnika

@30ohm Dokładnie to co napisałeś trafiło się nieopodal moich teściów, i to w dwóch gospodarstwach. Dzieci wyfrunęły z domu a zaraz potem z jednego domu kobieta (choć ponoć rozważa powrót xD) a z drugiego facet. W obydwu domach faceci przesiedzieli lata za granicą.

@jedzczarnekoty jako, że muszę tu od czasu do czasu być i mam większa perspektywę to radzę uciekać. Kraj nam się pierdoli po całości ale tutaj widać to najbardziej. Parę lat temu było normalniej, patologia z zagranicy wróciła to ich mocno widać. Dodatkowo mam wrażenie że miasto jest martwe. Sobota wieczór a w sklepach pustki. Nie realne w innych dużych miastach. Korki i sposób się poruszania po drogach taki że mnie coś bierze. W Lublinie gdzie drogi wyglądają jak po ostrzale rakietowym i trzeba mocniej uważać jeździ się plynniej. Jako że odwiedzam ten region głównie w weekendy i poruszam się po sklepach i galeriach głównie w takim okresie to mocno bije różnica po wyglądzie i zachowaniu ludzi w poszczególnych regionach. W ten weekend wycieczki w budowlanych sklepach mnie rozwalali. Pokaz mody jak w wiejskim kosciole a to tylko Castorama. "Damy" do miasta przyjechały.

Jedno mi się rzuciło ostatnio w oczy. 5 lat nie jechałem w kierunku Jasła bo nie miałem takiej potrzeby. Teraz mijając Strzyżów co 2 działka przy głównej drodze jest wystawiona na sprzedaż. Widać że najwyraźniej kasy brakuje

@30ohm ciekawe obserwacje. Też mam wrażenie że sporo patologii wróciło z zagranicy. No i pełna zgoda co do Lublina, w poprzedniej firmie tam jeździłem częściej, parę lat temu, i ruch naprawdę był płynny choć drogi dziurawe. A Rzeszów, na rower się znów przesiądę

Tu na przykładzie Japonii bardzo ładnie jest pokazane, co się później z takimi mieszkaniami stanie: https://subiektywnieofinansach.pl/japonia-ma-juz-9-mln-pustych-mieszkan-domow-a-polska/ TLDR: przy padającej demografii nieruchomości poza dużymi miastami są niesprzedawalne. Mogą kosztować tyle, co używany samochód, a i tak nie będzie chętnego. My jeszcze nie jesteśmy w tym miejscu, ale to kwestia czasu.

@Konto_serwisowe Zapraszam do Finlandii. Dom w jednej z setek wiosek gdzie największą atrakcją jest sklep spożywczy kupisz już za kilka pensji z pracy w dużym mieście.

Za już nawet 30-40k€ można kupić domy w takich wioskach gdzie w mieście sama działka kosztowałaby ze 2-3 razy tyle, a dom wolnostojący to wydatek między 400-1000k€.

I co? I nikt nie chce na zadupiu mieszkać. Powolne wymieranie.

@100mph Bywam, sprawdzałem ostatnio na Podlasiu, okolice Hajnówki. Czasem też patrzę po Dolnym Śląsku. Da się coś znaleźć za 100.000-200.000, niby już niedużo, ale jeszcze nie ta skala.

@Konto_serwisowe Austria szacuje, ze moj dom w 2050 roku bedzie wart mniej wiecej tyle samo co w w 2022 roku, czyli jak uwzglednie inflacje to zalicze spadek o pewnie jakies 20%. Jesli do tego dolicze koszt kredytu to bede mniej wiecej 100k € w plecy - gdybym sprzedal. Poznije bedzie tracil tylko wiecej. Jesli policze, ze wynajem mieszkania (taniego od spoldzielni) kosztowal mnie 9500€ rocznie to ta strata nie jest az tak bolesna. Do pracy mam 38 km = 45 minut. Duzo... Ale mieszkalem w Stolicy to do pracy mialem 15 km = 1,5 godziny. Wiec teraz i tak mam na plus. Szukalem tez domu blizej i bylo kilka ciekawych ofert ale ludzie sie licytowali kto da wiecej... I tak np. domek 70 metrow do kapitalnego remontu z ceny 280 K€ zrobilo sie 550k€

@Konto_serwisowe na podlasiu sa miejscowosci, w ktorych za darmo rozdaja dzialki budowlane obys tylko w ciagu 5 lat sie tam zameldowal ;) ostatnio gdzies nawet mieszkania na takich warunkach zaczeli rozdawac

@30ohm @Konto_serwisowe Dokładnie, choć nominalnie to relatywnie nieduże kwoty w porównaniu z mieszkaniami w mieście, nadal te rudery są zbyt drogie moim zdaniem, ludzie jeszcze myślą że dostaną za to 200k. Jeżeli ktokolwiek tu chatę buduje, to raczej na ziemi od dziadków/rodziców niż wydaje takie pieniądze.


A w ogóle kuriozalni są ludzie, którzy gdzieś stąd się wyprowadzili, sprzedają tu jakiś dom/działkę po rodzicach i oczekują za to 200-300k "bo oni za działkę pod dużym miastem dali 300k" (autentyczny przypadek). Myśli, że na zadupiu opchnie to po podobnej cenie Oczywiście tam działka 1000m2, tutaj 3000m2, tu leży różnica, no ale podzielić nie można bo MPZP nie pozwala na taki podział i taką gęstą zabudowę. Więc niby cena za m2 się zgadza, ale nadal jest to jednorazowa kwota do wyłożenia rzędu 200k, gdzie ktoś, przy lokalnych, zadupiarskich zarobkach nigdy tyle za działkę nie wyskoczy.

@GazelkaFarelka spotkałem się z podejściem czy nie sprzedam za 3k, nie za 300k czy 30k tylko 3 tysiące. Działkę uzbrojoną, z wydanymi WZ, z dobrym dojazdem za 3k. Działania w dwie strony są, albo tanio kupić albo się nachapać.

@30ohm No wiadomo, bez przesady, bądźmy realni, za 3k to szkoda dupy podnosić z fotela - no ale cena powinna uwzględniać możliwości zarobkowe, perspektywy i atrakcyjność okolicy. Jak przez 15 lat nikt nie chce kupić, to najwidoczniej o czymś świadczy. A jak nie opuszczasz mimo to ceny, tylko ją podnosisz jeszcze, to widocznie sprzedać nie chcesz. Jak to mówią "leży i jeść nie woła" - niektórzy chyba liczą, że po latach kiedyś w końcu się może trafi jakiś zdesperowany jeleń.

@GazelkaFarelka taka zjebana mentalność, dostał to pewnie pieniędzy potrzebuje i sprzeda za darmo właściwie. Niektórzy to są odrealnieni, gdzie 3k wydaje im się że to dużo pieniędzy, a parę kilometrów dalej to tygodniowa pensja.

kupilem drugi dom w kredycie - nie mam zamiaru sam sie budowac - zawsze developerak + ekipa

natomiast jak czytam komentarze ze ktos nie chce do pracy dojedzac 15km, czy boi sie kredytu do emy - no coz mozesz placic komus najem do konca zycia nawet nie do emy - nic nie zostawisz po sobie a kwota ta sama - nie chce sie jechac autobusem 20min czy samochodem 10 to trudno brnij dalej na produkcji tuz za miedza

no i polowa pisze cos o arach - to sa jednostki bambrow - ludzie kupuja ziemie w m2 - ary to masz na pastwisko

zgadzam sie w 100% z tymi ze ten kto sie buduje nie zrobi doktoratu z inst.elekt. czy wykonczenia wnetrz ale nie mozna byc koza i zdac sie na to co ci robol zaproponuje nie w czasach czata gpt

generalnie budowac sie nawet jak nie masz arunków zabudowy - prawo to bzdura, czynny zal i do przodu, pisemka potem mozecie latami pisac

znam takich debili co podrozowali przez ostatnie 15 lat i teraz na tej wynajetej kawalerce z kotem na siebie patrzec nie moga, uciekaja dalej z domu - a czas leci




@mannoroth dla mnie to jest jakaś patola, najlepsze co mogliśmy zrobić to odcięcie pępowin od rodziców, ślub na swoich warunkach i za swoje, i wyprowadzka. Okresy mieszkania u rodziców czy teściów (na czas wykańczania mieszkania) wspominam jako traumatyczne i alkoholiczne :D
A ludzie tak żyją. Bo obiad mają codziennie. I co z tego, jak nie mają życia.

@jedzczarnekoty To jeszcze inna para kaloszy. Na palcach jednej ręki mogę policzyć pary z grana rodziny, przyjaciół i znajomych, gdzie mieszkanie w jednej bryle z teściami/rodzicami przyzwoicie funkcjonuje.

@mannoroth tego się chyba nie da pogodzić. Dwa różne światy. Nawet jak rodzice czy teściowie są bardzo spoko, to siłą rzeczy takie życie doprowadzi do większych lub mniejszych sporów. Poza tym to się jeszcze często odbija na życiu małżeńskim i relacjach z dziećmi. Ktoś w jakiejś rozmowie palnie "bo twoja mama mówiła...", albo "a dziadek mi pozwala..." i to już może być punktem zapalnym, nawet jeśli te osoby mówią to bez jakiejś złej woli czy złośliwości.

@WatluszPierwszy U mnie w rodzinie tak było. Dalsza krewna mieszkała z mężem i rodzicami tegoż męża, bo fajni są. A gdzie tam, kłótnie się zaczęły i skończyło się na budowie swojego domu, bo tak darli koty

Moi rodzice postawili wielki dom ale od zawsze słyszałem, że ja i siostra mamy się jak najszybciej na swoim ogarnąć, bo wszystko na najmłodszego. I spoko, wyprowadziłem się, mieszkam z żoną na swoim i w życiu bym do nich nie wrócił. Moi teściowie też postawili wielką chatę, wszystkie córki dorosłe, wnuki zaczynają powoli wkraczać w 18 rz., w międzyczasie teściowa owdowiała i co? I mieszka sama w Wielkiej chacie myśląc, że ja i żona się tam wprowadzimy (nie doczekanie, miejscowość pipidówka, niby prawa miejskie ale z godzinę trzeba jechać za jakimś etatem). Nie wiem po licho budują takie chaty

@Ringo nie wiem z którego roku są Twoi rodzice, moi dom stawiali w 87 i wielkiego bliźniaka "bo taki był projekt". To był śmieszny czas, jeszcze za komuny. I dookoła stoją generalnie głównie takie wielkie kostki.

Zaloguj się aby komentować