Baba na stare lata będzie się uczyć jeździć. Dajcie jakieś protipy, jak się nie wy⁎⁎⁎⁎⁎olić.
Z bieganiem mi ewidentnie nie po drodze, próba przebiegnięcia nawet świńskim truchtem kilkudziesięciu metrów kończy się tętnem przedzawałowym. To moja jedyna możliwość rozwijania większych prędkości na dwóch nogach XD
Na początek nic ekskluzywnego, żeby nie było szkoda jak pójdzie w kąt.
@GazelkaFarelka Na nadgarstki też. Na początku nie będziesz jeździć szybciej niż 20km/h, ale nawet przy takiej prędkości przeszorowanie bez ochraniaczy nadgarstków jest niefajne. Lata temu przeszorowałem przy około 30-35, i gdyby nie ochrona, to skończyłoby się dużo większymi stratami niż poszarpane spodnie i honor.
@GazelkaFarelka 20km/h na rolkach to nie jest jakaś zawrotna prędkość. Na płaskim jak się odrobinę wyrobisz, to spokojnie tyle pojedziesz. A wystarczy, że Ci się górka trafi, i będzie 20 na liczniku bez odpychania się, i bez planowania takiej prędkości. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
p.s. przypomniał mi się jeszcze absolutnie oldschoolowy tutorial dot. zwalniania. Patent ze zjeżdżaniem po serpentynie jest bardzo skuteczny, uratował mi tyłek nieraz. Gość to robi perfekcyjnie, ale nie trzeba tego robić perfekcyjnie, aby działało https://www.youtube.com/watch?v=_VtOqBNWzdQ
@GazelkaFarelka kolana zgięte, pupa do tyłu, a ty pochylona do przodu. Dużo lepiej przewrócić się do przodu na ręce niż do tyłu. Na początek to bez szaleństw, aż poczujesz się pewniej. Omijaj piasek i wodę.
@jedikk @Weathervax Moja poprzednia próba jakieś trzydzieści lat temu skończyła sie klapnięciem na dupsko. Teraz już w sklepie wyczułam że faktycznie ugięte nogi i lekki pochył w przód pomagają. Chociaż pewnie i tak nie raz będzie gleba. Ochraniacze zamówione, kask rowerowy mam.
@TheLikatesy Na razie budżetowo trochę, nie można wykluczyć że nic z tego nie będzie. Aczkolwiek już w sklepie od razu po włożeniu byłam przekonana, że jednak temat odpuszczam, ale mąż ze mną zrobił trzy kółka za rączkę i łapał mnie jak do tanga XD
Sugeruję też poćwiczyć upadanie. Przeturlanie się po asfalcie zamiast płaskiej gleby może uratować przed poważnymi uszkodzeniami.
A jeśli widzisz, że tracisz kontrolę, i na 99% się wywalisz, pakuj się na trawę. Trawa dużo mniej boli, a przy dużej dawce szczęścia może nawet ustoisz przy hamowaniu na trawie. Jest odruch hamowania przez chwycenie się jakiegoś słupka, drzewa, balustrady, ściany, etc - to bardzo głupi pomysł, sugeruję nie próbować.
Trudną nawierzchnię dużo łatwiej pokonywać w pozycji nożyc (czy jak to tam nazywają) z nogami jedna za drugą (picrel).
Czy na drugim bucie masz fabryczny hamulec? Albo czy jest z zestawie? Bo jeśli jest, to załóż go. Jeśli nie, to zacznij od opanowania t-stopu, i później jeszcze jakiejś innej techniki hamowania. T-stop jest o tyle spoko, że pozwala kontrolować kierunek podczas hamowania, ale nie jest zbyt wydajny, to raczej takie "zwalnianie".
@GazelkaFarelka Dobrze zrobiła. Bez hamulca się da (ja zdjąłem, bo mam lekkie ocd i nie lubię asymetrii) ale hamulec jest najskuteczniejszym i najtańszym sposobem hamowania na rolkach. I hamując za pomocą fabrycznego hamulca możesz nadal kontrolować kierunek jazdy.
@LondoMollari nie zgodzę się, najskuteczniejszym i najtańszym sposobem jest trawa. Serio polecam wszystkim początkującym nauczyć się wyjeżdżać na trawnik, żeby wiedzieć jak się ratować, jak nie będzie lepszej opcji
nie zgodzę się, najskuteczniejszym i najtańszym sposobem jest trawa. Serio polecam wszystkim początkującym nauczyć się wyjeżdżać na trawnik, żeby wiedzieć jak się ratować, jak nie będzie lepszej opcji
@nyszom Nie przeczytałeś mojego posta na początku tego wątku, co nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@GazelkaFarelka naukę zacznij najlepiej od hamowania xD ja popełniłem ten błąd ale okazało się że mój ryj ma wystarczająco dużo tarcia w połączeniu z asfaltem więc zakończyło się dobrze.
@GazelkaFarelka z bieganiem błąd popełniasz taki, że biegniesz za szybko tempo biegu musi być takie, by swobodnie rozmawiać w trakcie. Szybkość biegania trenujemy poprzez interwały.
@tosiu Startuję z tempem 9 minut na km. To jest niewiele szybciej niż normalnie bym szła (chodzę na spacery szybkim tempem robiąc 1 km w 10 minut). Mimo to po 50 metrach tętno od razu wskakuje mi już na 160/170. NIe wiem co ja robię nie tak, może po prostu jakoś nieefektywnie macham nogami że mi momentalnie zżera cały tlen i wskakuję w pułap beztlenowy. W najlepszych czasach byłam w tym tempie w stanie przebiec ciągiem maksymalnie 5 km w 40 minut, po których pół godziny dochodziłam do siebie siedząc na ziemi, bo miałam zawroty głowy i mdłości.
Wolę rower, bo tam jestem w stanie tempem sobie regulować zakres tętna, a nie od razu odcinka po starcie
@GazelkaFarelka zapewne olewasz rozgrzewkę, która dotlenia przed bieganiem a do tego narzucasz sobie tempo ponad własne możliwości. Skoro dasz rade biec 10 min na km to tyle biegnij. Nawet jeżeli tym samym tempem umiesz chodzić.
@AdelbertVonBimberstein nie szybkie bieganie trenujemy przez serię interwałów. Tu nie chodzi o szybsze bieganie (technika) tylko o odcinanie sobie tlenu, co powoduje, że po pewnym czasie serce pompuje więcej ażeby przystosować organizm do szybszego biegania
@tosiu Nie, zaczynam robić podbiegi dopiero na ostatnim km spaceru. Każde przejście z marszu do truchtania to z miejsca tętno wyjebane w kosmos. Nie jestem w stanie wejść w jakikolwiek najbardziej możliwie najwolniejszy trucht, żeby było coś niżej. Jak miałam lepszą kondycję to byłam w stanie z takim tętnem jeszcze przetruchtać te 5 km, ale z każdym kolejnym biegiem w ogóle nie było lepiej (biegałam 2x w tygodniu na bieżni jak córkę woziłam na zajęcia dla dzieci), mimo że pilnowałam tempa i monitorowałam tętno. Mam pasek tętna i garmina, na bieżni ustawia się tempo - nie da się biec szybciej niż ustawione. Szłam szybkim marszem kilometr z tętnem powiedzmy 120 i tempem 10, podkręcałam tempo do 9 i zaczynałam truchtać i tętno od razu wjeżdża 160-170 - nie było nic pomiędzy, żeby zrobić spokojny trening wytrzymałościowy i sobie powolutku progresować. Tak jakby w zasadzie sama zmiana ruchu z płaskiego na podskakiwanie podczas biegu wbijało mi to tętno - to się działo od razu po pierwszych paru metrach, a nie dopiero po chwili. W lepszej kondycji byłam w stanie po prostu biec (wytrzymać) dłużej na takim tętnie, ale w ogóle nie miałam efektu że dzięki treningom ono stawało się jakoś mniejsze przy tym samym tempie. Nie będę się upierać żeby koniecznie dorobić się udaru czy zawału. Sorry, no bieganie nie jest dla mnie.
Ogarnij sobie wcześniej kontakt do sprawdzonego ortopedy. And I mean it, jak się uszkodzisz, to nie będziesz myśleć o kimś dobrym, tylko pójdziesz w pierwsze lepsze miejsce, a to będzie procentowało dodatkowymi problemami w przyszłości
Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Ja się w wieku 33 lat nauczyłem jeździć na deskorolce, także takie rolki dla Ciebie to będzie 2 dni roboty. Generalnie najpopularniejsze są ochraniacze na kolana i łokcie, ale jakbym miał brać tylko i wyłącznie jeden rodzaj, to dla mnie najważniejsze są te na dłonie