Ostatni bieg, jak tydzień temu próbowałem utrzymać w drugiej strefie, znów się nie udało, ale strava zmatchowała mi ten bieg z takim samym sprzed miesiąca i dziś tempo ciut lepsze, a średnie tętno niższe o 10bpm.
Dzisiaj nogi już ciężkie, bo w tym tygodniu spory jak na mnie kilometraż spacerów i biegania.
Postanowiłem spróbować biec tak, by się zmieścić w tej drugiej strefie tętna, ale to jest na razie niemożliwe, bo tempo wypada gdzieś pomiędzy biegiem a marszem i jakoś tak nie wiem, nie bardzo. Albo ze mną cos nie tak, albo te poradniki są pisane dla ludzi, którzy już coś biegają.
Dzisiaj była super pogoda do tego dwa dni wypoczywałem więc biegało się też super, choć pod koniec już mocno doskwierało pragnienie.
Po drodze spotkałem w lesie lisa, który po bliższym przyjżeniu okazał się rudym kociskiem. Oprócz tego w lesie koło Książenic na drogę z krzaków wyszli mi żołnierze. Tacy z karabinami i pełnym ekwipunkiem. Przez chwilę poczułem się nieswojo, ale na szczęście to nie byli radzieccy desantowcy.
Przez chwilę kombinowałem jak zrobić, żeby koniec biegu wypadł koło sklepu. W zasadzie ostatnie 5 km wizualizowałem sobie siebie pijacego zimne bezprocentowe piwo przed tym sklepem, ale w końcu zdecydowałem że będzie za dużo zachodu z robieniem dodatkowych pętelek i minąłem sklep. Następnym razem się uda.
Postanowiłem dzisiaj napisać o marszach na orientację, bo uważam, że jest to super rozrywka/sport/hobby, a wydaje mi się, że mało osób o tym słyszało. Sam dowiedziałem się przypadkiem kilka lat temu, mimo że od dziecka dużo czasu spędzam w lesie/górach.
O co chodzi?
Marsze na orientację to zawody, polegające na tym, że dostajemy mapę, z zaznaczonymi punktami, które należy znaleźć w terenie. Punkt w terenie to może być lampion, lub punkt opisowy.
Lampion to tak naprawdę kartka, zwykle biało czerwona, przyczepiona do drzewa. obok kartki jest dziurkacz albo kredka, do potwierdzenia na karcie startowej znalezienia punktu.
Karta startowa to kartka, na której zapisana jest nazwa drużyny (lub zawodnika) i na której potwierdza się znalezienie punktów.
Co jest potrzebne:
- Kompas. Bez niego będzie ciężko, często punkty są w takich miejscach, że trzeba iść na azymut.
- Warto wiedzieć, ile kroków to np. 100m, żeby móc orientacyjnie odmierzyć odległość.
- Różne zawody mają swoje listy wymaganego sprzętu, jak np. latarka, folia nrc, naładowany telefon itp.
- Nie wolno korzystać z nawigacji w telefonie i zegarku. Niektóre zawody pozwalają na korzystanie z pomiaru odległości za pomocą gps.
Na czym polega trudność.
- Na nawigacji. Sama nawigacja jest dla wielu osób problemem, cały czas trzeba wiedzieć gdzie się dokładnie znajdujemy. Chwila nieuwagi, ominięcie jakiejś leśnej przecinki itp. powoduje dużą stratę czasu na ponowne odnalezienie się.
- Mapy często są nieaktualne, np z lat 80 i układ dróg leśnych, lasów i przecinek nie zgadza się z naturą.
- W tym samym miejscu zwykle rozgrywane są różne warianty tras, np trasa 10km, 25km i 50km, znalezienie punktu z innej trasy i zaznaczenie jako swój to dużo punktów ujemnych.
- Niedaleko poprawnych punktów, umieszczane są twz. punkty stowarzyszone, czasem bardzo podchwytliwie, zaznaczenie "stowarzysza" to mniej punktów niż zaznaczenie właściwego punktu.
- Czasem mapy są przekształcone - dziwna skala, część mapy jest zamazana albo wycięta, jakiś fragment zastąpiony jest lidarem itp.
- Część zawodów odbywa się np nocą, albo na długich trasach.
Atmosfera na zawodach jest bardzo przyjazna, zarówno w bazie jak i w czasie samego wydarzenia. Często zdarza się spotkać sytuacje, kiedy zawodnicy pomagają sobie w znalezieniu punktu, albo określeniu gdzie się w danym momencie znajdują Nie spotkałem się też z jakimiś januszami, chamstwem itp.
Jak zacząć.
Jeśli umiesz korzystać z kompasu to wystarczy się zapisać. Zawody zwykle mają kilka tras, często są wśród nich kilku, kilkunastokilometrowe trasy familijne, na których nawigacja jest dosyć prosta, a limit czasu długi.
Jak nie umiesz, to warto się nauczyć, w internecie jest sporo materiałów. (W marszach na orientację używamy zwykle kompasów płytkowych, bo się najlepiej sprawdzają do pracy z mapą).
Wiem, że oprócz tras pieszych często są również trasy rowerowe, jednak nie brałem nigdy udziału na rowerze, więc nie mogę nic napisać o tym.
@izopropanol poczytałem troche i zainteresowałem sie tematem, na tej stronce co wysłałeś to raczej same sportowe imprezy, nawet są mistrzostwa polski dosłownie obok mnie. Ja to bym wolał jednak turystycznie coś spróbować najpierw
@ziel0ny nie znam większości tych imprez, niektóre są nastawione bardziej inne mniej sportowo, jedne w lesie inne w mieście, jedne biegowe inne chodzone, widzę, że są też kajakowe. Warto popatrzyć czy mają np. trasy familijne. Warto wejść na stronę danej imprezy i się zorientować. Często imprezy mają fanpejdże, tam się można zapytać.
@ziel0ny poszukaj czy nie masz w pobliżu Klubu Imprez na Orientację (KInO). To często one organizują też takie imprezy dla początkujących. Zresztą, na praktycznie każdych zawodach możesz przystąpić do kategorii TD poza konkurencją. TD to najłatwiejsza kategoria z przeznaczeniem dla dzieci. A trasy są zróżnicowane. Jak coś to śmiało odpowiem na pytania. Nawet jakieś odznaki kiedyś łapałem
@izopropanol Chodziłem na takie zorganizowane marsze w gimnazjum. Chodziło się teoretycznie w parach, trasy miały po kilka kilometrów. Teraz to chyba nie do pomyślenia, by wyrzucić dzieciaki środku lasu tylko z pokręconą mapą i kompasem xD
To były najfajniejsze wycieczki, najczęściej chodziliśmy po kilka grup razem i gadaliśmy przez długie godziny. Jak udało się znaleźć jakieś lampiony to w ogóle był sukces xD
Dzisiaj znowu zbiorczo, bo niespecjalnie ciekawe spacerki, trochę mniej łażenia niż w zeszłym tygodniu, bo trzeba wypocząć przed sobotnim marszem na orientację 50km :)
Wczoraj był ładny dzień i w końcu udało się zrobić długo planowaną trasę - czerwony szlak w puszczy kampinoskiej.
Bardzo polecam jak ktoś ma chęć spędzić dzień w lesie. od kropki do kropki wyszło 58,9, ale że autobus uciekł i zostało pół godziny do kolejnego, to jeszcze poszukaliśmy kesza i zrobiliśmy te parę kroków, żeby była równa cyfra
@Mr.Mars Strawa na tych screenach podaje czas netto, czyli bez postojów, których mieliśmy całkiem sporo, z gotowaniem i kawą włącznie, razem zajęło to 13:20. Zakładaliśmy, że przejdziemy w 13h.
@banan ja musiałem kilka miesięcy połazić, żeby tyle przejść na raz, ale jestem po 40 i mam 10kg nadwagi, myślę że dla młodszej osoby z w miarę dobrą kondycją to nic specjalnego
@izopropanol uoo panie, 650 km? To nie ty jesteś czasem tym gościem który bił tu rekordy w styczniu? Ja niestety odkąd nie mam samochodu nie zaglądam do lasu. Nie chce mi się dojeżdżać ponad godzinę z przesiadkami i potem zmęczony tłuc się po nocy, no i już mnie ta pogoda nieco zmęczyła a słońca w weekendy ostatnio mało. Z kolei po mieście, w hałasie i spalinach, po betonie, nie chce mi się chodzić.
@banan niee, w styczniu nic nie dodawałem. Łażę żeby schudnąć i zrobić trochę formę bo mam plany wystartować w kilku marszach na orientację 50km w tym roku. Marzy mi się też jakiś ultramaraton pod koniec tego, albo już w przyszłym roku. U mnie w tygodniu te 5-8km prawie codziennie to wychodzi z tego jak odprowadzę dzieci do szkoły/żłobka i zrobię jakieś kółko po parku w drodze powrotnej. A w weekendy do lasu jak nie leje. Gdzie taka pustynia, że godzinę do najbliższego lasu się jedzie?
Raz zapomniałem gazu i akurat by się przydał. Na szczęście pies był bardziej nastawiony na robienie wrażenia niż sam atak, więc skończyło się na wiązance w kierunku właścicieli.
@Michal_Rzultko tak! kurde szukaliśmy jakichś boho stodół, ale pan Ryszard to jest tak kochany człowiek ze stwierdziliśmy ze to właśnie u niego chcemy zrobić wesele Miejsce super, bierzemy ślub na miejscu, praktycznie zero dodatkowych opłat. No sztos miejscówka i ludzie z pasją