118 819 155 - 250 - 250 - 350 = 118 818 305
Piasecki z malinami i jeżynami na kolację + początek tygodnia
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
118 819 155 - 250 - 250 - 350 = 118 818 305
Piasecki z malinami i jeżynami na kolację + początek tygodnia
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
303 450,37 - 2,23 - 1,88 - 1,08 = 303 445,18
Do pracy, w pracy i z pracy, w pięknej deszczowej atmosferze
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1168 + 1 = 1169
Tytuł: Raport Pelikan
Autor: John Grisham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Format: ebook
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10
Po "Wdowie" zostałem z poczuciem, że John Grisham potrafi mnie naprawdę mocno wciągnąć w prawniczą historię, nawet jeśli później nie do końca dowozi jej zakończenie. W przypadku "Raportu Pelikana" moje odczucia są trochę inne. To nadal bardzo dobry thriller, który momentami czyta się znakomicie, ale tym razem po zakończeniu zostałem przede wszystkim z niedosytem.
Punktem wyjścia jest niemal jednoczesne zamordowanie dwóch sędziów Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Policja, FBI i inne służby próbują znaleźć związek między ofiarami oraz odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: kto mógł skorzystać na ich śmierci?
Do sprawy zupełnie przypadkowo włącza się Darby Shaw, studentka prawa, która zaczyna analizować możliwe powiązania pomiędzy zamordowanymi. Na podstawie własnych poszukiwań tworzy teorię wyjaśniającą motyw zabójstw – tytułowy Raport Pelikana. Początkowo jest to właściwie intelektualne ćwiczenie. Jedna z wielu potencjalnych hipotez.
Problem zaczyna się wtedy, gdy dokument trafia w ręce ludzi, którzy są w stanie zweryfikować, jak wiele jest w nim prawdy i przyznają, że więcej niż sporo.
I nagle zaczynają ginąć kolejni ludzie.
To bardzo dobry punkt wyjścia dla thrillera spiskowego i Grisham przez sporą część książki wykorzystuje go naprawdę dobrze. Darby z osoby stojącej całkowicie z boku wydarzeń staje się kimś, kto musi uciekać i jednocześnie zrozumieć, dlaczego jej teoria okazała się tak niebezpieczna. Do tego dochodzi dziennikarz Gray Grantham, który dostrzega w całej historii materiał mogący wywołać polityczne trzęsienie ziemi.
Podobała mi się skala tej historii. Są prawnicy, FBI, Biały Dom, wielkie pieniądze, polityka, media i ludzie posiadający wystarczająco duże wpływy, żeby próbować zamiatać problemy pod dywan. Jednocześnie Grisham nie robi z Darby superbohaterki, a z historii wydarzenia z ogromnym rozmachem. Zamiast tego, jej największą bronią pozostają inteligencja, wiedza i umiejętność łączenia faktów.
Problem w tym, że przy tak dużej liczbie interesujących elementów część z nich została potraktowana trochę po łebkach. Autor otwiera kilka naprawdę ciekawych tematów dotyczących wpływu wielkiego biznesu na politykę, niezależności Sądu Najwyższego, działalności służb czy relacji pomiędzy mediami a władzą. Chciałbym, żeby część z nich została rozwinięta znacznie bardziej. Momentami miałem wrażenie, że Grisham pokazuje mi kolejne interesujące drzwi, uchyla je na chwilę, a następnie mówi: dobra, idziemy dalej.
Podobnie jest z niektórymi postaciami i relacjami. Przy takiej objętości książki spokojnie znalazłoby się miejsce, żeby nadać im trochę więcej głębi. Tym bardziej że sama intryga naprawdę na to zasługuje.
Nie zmienia to faktu, że "Raport Pelikana" jest bardzo sprawnie napisanym thrillerem. Szczególnie dobrze działa pierwsza połowa, kiedy razem z Darby próbujemy zrozumieć, dlaczego jej raport wywołał tak ogromne poruszenie. Jest tutaj poczucie zaszczucia, niepewności i przekonanie, że bohaterka weszła w konflikt z ludźmi dysponującymi praktycznie nieograniczonymi możliwościami.
Ostatecznie dostałem dobrą książkę, ale jednocześnie taką, która miała potencjał na coś jeszcze lepszego. Paradoksalnie mój niedosyt wynika więc przede wszystkim z tego, jak dobry jest jej główny pomysł. Chciałbym, żeby Grisham wycisnął z niego trochę więcej.
Książka doczekała się ekranizacji w 1994 z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Tradycyjnie jak w każdym tygodniu wjeżdża moja ulubiona pizza na kawałki, dziś niestety podgrzewana w domu :( #pizza #jedzzhejto #nawykiwujka

@WujekAlien a mimo wszystko widać dwa plusy: podgrzewana i w domu
Zaloguj się aby komentować
303 478,72 - 3,34 - 1,15 = 303 474,23
Założyłem buty do szybszych spacerków, to zaczęła się burza z ulewą i wracałem do domu :(
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
303 506,88 - 1,30 - 1,52 - 5,05 = 303 499,01
Poranne tuptanie przed pracą, do pracy i w pracy
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nadchodzi premiera nowej książki China Mieville - „The Rouse”
Objętość typowa raczej dla Sandersona - 1260 stron
Data premiery angielskiego wydania to 15 września.
Na ten moment brak informacji o polskim wydaniu.
Książka dostępna na polskim Amazonie w twardej oprawie za 105,87zł oraz na amerykańskim jako ebook na Kindle za 55,80zł
Krótko o fabule od wydawcy:
„Ewan is a preternaturally quiet child, a fact that his single mother, Maur Towns—Maur being short for Maureen—has remarked on from the moment he could speak. But then, after a childhood spent drawing pictures of guns and tanks and planes, Ewan rebels against Maur’s hippie-ish lifestyle, enlisting in the army and becoming an elite soldier. It doesn’t end well. As Miéville writes, “There was a person and she had a baby and she grew up and the baby grew up and he died.” But did he? In a novel that expertly blends horror and mystery, Miéville introduces a parallel story that tracks the military career of one Trooper Allardyce, who fights his way around the world, an expert at killing—and at reviving the dead. As he explains to Maur, once their storylines meet, “Mostly…the dead are memories. No good to anyone. But if you’re the right sort of person and you die just right? Then get up at once, the bugle’s sounding.” It’s a military necromancer’s dream: an army of corpses. Maur is horrified, naturally enough, as she tells Allardyce, who now sports the name Stallo: “Those were people.…Soldiers or something. That void army you talked about? Whoever they were, it wasn’t revenants, that was people.” One of those ex-people, of course, is Ewan, of whom the principal villain of the piece explains, “Your son was a soldier…He took an oath, and I do him the courtesy of taking that seriously.” Miéville’s inventive story has its share of violence, but the psychological dimension is the main attraction, in the end morphing into a ghost story—and, as Stallo says by way of valediction, “Ghost stories don’t work that fucking way…They’re not about justice.”
#ksiazki #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Przekąska starych ludzi - pomidor sakiewka, oliwa, sól i pieprz cytrynowy #pomidory #jedzzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dawno nie było #kwadraty to wrzucam podsumowanie od początku miesiąca:
+67 #squadratinhos
+17 #yardinho
+4 #squadrats
+2 #yard
+16.9km #wandrer
Zaloguj się aby komentować
1165 + 1 = 1166
Tytuł: Wdowa
Autor: John Grisham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: ebook
Liczba stron: 464
Ocena: 8/10
Najnowsza książka Grishama, no dobra ma już blisko rok, ale w polskim wydaniu wyszła w tym tygodniu ;)
W niej autor po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego tak dobrze odnajduje się w historiach, w których prawo jest tylko punktem wyjścia do znacznie większych problemów. "Wdowa" bardzo szybko mnie wciągnęła i przez zdecydowaną większość książki byłem przekonany, że może to być jedna z tych pozycji autora, którym dam nawet więcej niż 8/10. Niestety na drodze stanęło zakończenie.
Głównym bohaterem jest Simon Latch, prawnik z niewielkiej kancelarii, którego kariera zdecydowanie nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wymażył. Problemy finansowe i niezbyt imponująca praktyka sprawiają, że pojawienie się starszej (85 letniej), zamożnej klientki, potrzebującej pranwika, wydaje się dla niego szansą, która może odmienić jego sytuację. Eleanor Barnett potrzebuje pomocy przy sporządzeniu testamentu, a informacje o jej podobno ogoromnym majątku (dużej ilości akcji Coca Coli i Wallmartu) bardzo szybko zaczynają komplikować pozornie rutynową sprawę.
Grisham robi tutaj to, co potrafi najlepiej - bierze zwyczajnego prawnika i stopniowo dokręca mu śrubę. Początkowo problemy wydają się możliwe do opanowania, później pojawiają się kolejne komplikacje, pytania i wątpliwości, aż w końcu Simon znajduje się w sytuacji, w której jego zawodowe i prywatne życie zaczyna się rozpadać i już nie bardzo da się je pozbierać.
Bardzo podobało mi się, że główny bohater nie jest kryształowy. Podejmuje dyskusyjne decyzje, popełnia błędy i momentami sam dokłada cegiełkę do problemów, w których później tonie. Dzięki temu nie dostajemy prostego podziału na dobrego prawnika i złych ludzi próbujących go zniszczyć. Grisham pozwala nam zastanawiać się, jak wiele z tego, co spotyka Simona, jest wynikiem pecha, a ile konsekwencją jego własnych kiepskich wyborów.
Im dalej w historię, tym mocniej książka zmienia się z dramatu prawniczego w thriller. Pojawiają się oskarżenia, śledztwo i pytanie, komu właściwie można wierzyć. I właśnie ta część podobała mi się najbardziej. Grisham świetnie wykorzystuje znajomość systemu prawnego, pokazując jednocześnie, jak przerażająca może być sytuacja człowieka, przeciwko któremu zaczynają układać się kolejne poszlaki.
Przez większość lektury naprawdę trudno było mi tę książkę odłożyć. Nie potrzebuje szalonego tempa ani zwrotu akcji co trzydzieści stron. Wystarczy świadomość, że pętla wokół szyi bohatera coraz bardziej się zaciska.
I dlatego tym większy mam problem z zakończeniem.
Po tak dobrze poprowadzonej historii oczekiwałem finału, który pozostawi mnie z podobnymi emocjami. Tymczasem rozwiązanie całej sprawy nie dało mi satysfakcji proporcjonalnej do tego, jak bardzo zaangażowałem się we wcześniejsze wydarzenia. Jest zrobione po łebkach i na szybko, jakby autor się zorientował, że podpisał kontrakt na książke, która ma 450 stron, a on jest na 449.
Mimo wszystko "Wdowa" to Grisham w bardzo dobrej formie. Jest prawo, pieniądze, moralnie niejednoznaczny bohater, sala sądowa i sytuacja, która z niewinnej sprawy w kancelarii przeradza się w walkę o własną przyszłość i życie. Szkoda tylko, że po świetnej drodze do celu sam cel okazał się dla mnie najmniej satysfakcjonującą częścią podróży.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
We Włoszech inżynier piecze sobie kota na chodniku, a Włoszka go opierdala https://x.com/CaseyKrol/status/2088776138726224109/video/1?s=46 #wlochy #imigranci
@WujekAlien Jakie bogactwo daje im ta imigracja
Zaloguj się aby komentować