
WujekAlien
- 2959wpisów
- 9280komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
343 882,54 - 2,1 - 6,08 - 4,7 - 1,27 - 2,66 - 5,13 - 5,01 = 343 855,59
W tym tygodniu same jednocyfrowe się wylosowały 🫠
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
343 909,49 - 2,1 - 6,08 - 4,7 - 1,27 - 2,66 - 5,13 - 5,01 = 343 882,54
W tym tygodniu same jednocyfrowe się wylosowały 🫠
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer


Zaloguj się aby komentować
620 + 1 = 621
Tytuł: Indeks strachu
Autor: Robert Harris
Kategoria: science fiction, thriller, kryminał
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Indeks strachu Roberta Harrisa to powieść, która obiecuje wiele, ale nie do końca spełnia te obietnice. Pierwsza połowa książki wciąga bez reszty, prezentując intrygującą historię z pogranicza thrillera finansowego, thrillera i science fiction. Niestety, druga część nie utrzymuje tego poziomu, co sprawia, że ostateczna ocena to 6/10.
Głównym bohaterem jest doktor Alex Hoffmann, fizyk i matematyk, który stworzył przełomowy system algorytmiczny pozwalający na zyskowne operacje na giełdzie poprzez przeczesywanie internetu i analizę ludzkich emocji, zwłaszcza strachu. Hoffmann prowadzi fundusz hedgingowy w Genewie, a jego technologia budzi podziw w świecie finansów. Początkowe rozdziały zarysowują fascynujący obraz współczesnych rynków finansowych i potencjalnych zagrożeń wynikających z rozwoju sztucznej inteligencji.
Niestety, w drugiej połowie powieści narracja traci impet. Zamiast pogłębiać psychologiczne aspekty postaci, czy rozwijać tematykę związaną z rozwojem technologicznym, fabuła zdaje się popadać w schematy i przewidywalność. Zakończenie, choć logiczne, nie dostarcza satysfakcji na poziomie, którego można by oczekiwać po tak obiecującym początku, a do tego jest zbyt otwarte.
Podsumowując, Indeks strachu to powieść z dużym potencjałem, który niestety nie został w pełni wykorzystany. Pierwsza połowa zachwyca i wciąga, ale druga pozostawia niedosyt. Mimo to, warto po nią sięgnąć dla samego początku i poruszanej tematyki, choć należy być przygotowanym na pewne rozczarowanie w dalszej części lektury.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 52/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dobry wieczór,
Jako, że udało mi się wygrać wczoraj, dziś mam przyjemność wybrać temat i rymy.
A zatem, dziś rymujemy następująco:
Temat: Prima Aprilis
Rymy: piorun - żart- forum - fart
Powodzenia, udanej zabawy
#zafirewallem #naczteryrymy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
612 + 1 = 613
Tytuł: Pomoc domowa. Z ukrycia
Autor: Freida McFadden
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Czwarta strona
Format: e-book
Liczba stron: 400
Ocena: 10/10
Zapomnijcie o klasyce literatury, zapomnijcie o ambitnych powieściach, które zmuszają do myślenia – oto książka, która przyćmiewa wszystkie dotychczasowe bestsellery! Frida McFadden stworzyła dzieło tak wstrząsające, że już nigdy nie spojrzę na swoją pomoc domową tak samo.
Fabuła? Istne arcydzieło suspensu! Mamy rodzinę, mamy nianię, mamy sąsiadów, mamy osiedle pełen tajemnic, a do tego nieustanne zwroty akcji. Co kilka stron wykrzykiwałem „O NIE, TYLKO NIE TO!”, „CO TU SIĘ WYDARZYŁO?!” albo po prostu siedziałem w szoku, analizując misterną intrygę. Bohaterowie? Wybitni! Ich decyzje są tak logiczne i sensowne, że sam chciałbym być częścią tej historii (może po za tym bohaterem, który kończy martwy).
McFadden operuje językiem, który wwierca się w mózg i nie pozwala oderwać się od książki. Wciąga jak czarna dziura, każda strona to literacki narkotyk – im dalej brniesz, tym bardziej chcesz więcej. To nie jest zwykły thriller, to thriller doskonały! Już widzę, jak przyszłe pokolenia analizują „Pomoc domową – z ukrycia” na lekcjach języka polskiego obok „Zbrodni i kary” i „Mistrza i Małgorzaty”.
A zakończenie? F...E...N...O...M...E...N...A...L...N...E.
To jak strzał z pistoletu prosto w czytelniczą duszę. Kiedy dotarłem do ostatniej strony, miałem ochotę wstać i klaskać. Tak, klaskać do książki! Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki – rzućcie wszystko, zerwijcie się z pracy, odwołajcie ślub, zostawcie dzieci pod opieką sąsiada i czytajcie.
Arcydzieło! 11/10
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 51/128
#bookmeter #Czytajzhejto #czytajzwujkiem #primaaprilis

Właściwa recenzja poniżej:
Ocena: 5/10
Seria „Pomoc domowa” miała swoje momenty – może nie była literackim arcydziełem, ale potrafiła dostarczyć solidnej rozrywki. Niestety, trzecia część, Pomoc domowa. Z ukrycia, sprawia wrażenie, jakby nawet główna bohaterka zapomniała, kim jest i co robiła w poprzednich tomach.
Freida McFadden ponownie serwuje nam thriller pełen sekretów i zwrotów akcji, ale tym razem zamiast intrygującej atmosfery dostajemy chaos i bohaterów, których nijakość wręcz razi. Główna protagonistka wydaje się zupełnie nieświadoma własnej historii – jakby autorka uznała, że konsekwencja w kreacji postaci to zbyteczny detal. Jej decyzje są momentami absurdalne, a reakcje na dramatyczne wydarzenia – kompletnie pozbawione emocji.
Problemem jest też sama fabuła. O ile wcześniejsze części miały sensowną dynamikę, tutaj mamy historię, która plącze się we własnych wątkach. Powinna budzić napięcie, ale zamiast tego sprawia wrażenie naciąganej i sztucznie przedłużanej. Nie pomaga fakt, że poboczni bohaterowie są tak płascy, że trudno się nimi przejąć – to tylko marionetki popychające akcję naprzód, bez jakiejkolwiek głębi.
To nie jest całkowita klapa – McFadden nadal wie, jak napisać coś, co czyta się szybko, a kilka momentów potrafi zaintrygować. Jednak w porównaniu do poprzednich części ta książka sprawia wrażenie zmęczonej własną konwencją. Jakby autorka pisała ją na autopilocie, nie dbając o to, czy postacie zachowują jakąkolwiek spójność.
Zaloguj się aby komentować
344 033,86 - 13,02 - 2,56 = 344 018,28
W końcu wiosna, słoneczna pogoda i kwitnąca przyroda 😎
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
605 + 1 = 606
Tytuł: Anihilacja
Autor: Jeff VanderMeer
Kategoria: weird fiction, postapo
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Format: e-book
Liczba stron: 232
Ocena: 8/10
Anihilacja to książka, która świetnie wpisała się w moje upodobania literackie z pogranicza weird fiction i postapo (z elementami tajemniczej enklawy). VanderMeer kreuje świat pełen niepokojącej atmosfery, w którym granice między nauką a niewytłumaczalnym zacierają się coraz bardziej.
Akcja powieści toczy się w Strefie X – zamkniętym, odizolowanym terenie, do którego agencja rządowa Southern Reach wysyła kolejne ekspedycje badawcze. 11 z nich kończy się tragicznie, a nieliczni powracający, którym udało się przeżyć, nie są już tymi samymi ludźmi. Główna bohaterka, biolożka, jest częścią 12 całkowicie kobiecej czteroosobowej wyprawy. Jej relacja z wydarzeń, pełna niedopowiedzeń, subtelnych zmian w percepcji i atmosfery narastającego zagrożenia, sprawia, że czytelnik czuje się zagubiony, ale jednocześnie nie może oderwać się od lektury.
Styl autora jest chłodny, niemal kliniczny, co idealnie pasuje do narracji prowadzonej przez biolożkę. Brak imion (tylko wykonywane zawody), lakoniczne opisy i duszna, klaustrofobiczna atmosfera zamkniętej strefy X tylko potęgują wrażenie, że czytelnik wkracza w coś niepojętego. Z jednej strony książka ma pewne wady – czasem dłużyzny, czasem aż zbyt mocne skupienie się na introspekcji bohaterki – ale to wszystko zostaje przyćmione przez klimat i tajemniczość Strefy X.
Największą siłą Anihilacji jest to, że nie daje prostych odpowiedzi. Pytania narastają, a zamiast oczywistego rozwiązania dostajemy hipnotyzującą wędrówkę przez miejsce, które zmienia ludzi na poziomie nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. To książka, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, tego już 4 tomowego cyklu.
Miałem pewien vibe książek Przechrzty z cyklu Materia Prima i odkrywania tajemniczych słów, które żyją nie tylko swoim życiem, ale i w umysłach bohaterów. Jeśli jesteś fanem/fanką tego cyklu, to Anihilacja jest zdecydowanie dla Ciebie, ale z nastawieniem na mniej magii, a więcej aspektów psychologicznych, pod wpływem przebywania w enklawie (strefie X).
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 50/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
599 + 1 = 600
Tytuł: Wszyscy grzesznicy krwawią
Autor: S.A. Cosby
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Agora
Format: e-book
Liczba stron: 408
Ocena: 7/10
S.A. Cosby to autor, który potrafi stworzyć duszny, mroczny klimat amerykańskiego Południa, w którym przemoc, rasizm i rodzinne traumy splatają się w gęstą, brutalną narrację. W Wszyscy grzesznicy krwawią dostajemy to wszystko w pakiecie, ale tym razem miałem wrażenie, że historia została trochę sztucznie rozwleczona, jakby autor nie do końca ufał, że jego opowieść może działać w bardziej skondensowanej formie.
Głównym bohaterem jest Titus Crown – pierwszy czarnoskóry szeryf w konserwatywnym hrabstwie Charon. Kiedy w wyniku tragicznej szkolnej strzelaniny ginie młody nauczyciel, a sprawca zostaje zastrzelony przez policję, sprawa zaczyna się komplikować. Okazuje się, że to dopiero początek śledztwa, które ujawnia sieć powiązań prowadzącą do seryjnych morderców i gwałcicieli, a jednocześnie zmusza Titusa do konfrontacji z własną przeszłością i osobistymi demonami.
Cosby umiejętnie oddaje atmosferę południowych stanów USA – napięcie rasowe, brutalność lokalnej społeczności i poczucie klaustrofobii, które wisi nad każdym rozdziałem. Problem w tym, że książka, choć pełna emocji i mocnych momentów, miejscami traci tempo. Autor rozciąga niektóre wątki, dodaje retrospekcje i sceny, które nie zawsze wnoszą coś nowego, przez co miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna.
Nie zmienia to jednak faktu, że Wszyscy grzesznicy krwawią to solidny thriller z wyrazistym bohaterem, poruszającym tematem i ciężkim, ale wciągającym klimatem. S.A. Cosby potrafi pisać o brutalności świata w sposób niemal poetycki, co sprawia, że mimo wad książkę czyta się z zaangażowaniem z zapartym tchem.
Cosby to jeden z moich ulubonych czarnoskórych współczesnych autorów (a Dumas klasycznych), który pisze o rasizmie, ale w sposób, w który stawia swoją rasę jako winną/współwinną losu, który ją spotyka. Mówi o realnych problemach społecznych, często w ciężki sposób, ale nie koloruje rzeczywistości. Nie jest to najlepsza jego książka, ale dalej to bardzo solidny wciągający thriller.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 49/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
344 276,63 - 5,72 - 1,67 - 5,01 - 5,47 - 2,09 = 344 256,67
Zaległości z całego tygodnia
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
344 310,64 - 15,51 = 344 295,13
Tym razem Wolski Mordor
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
@Heterodyna jedne facet zdążył, drugi nie wiadomo...
Zaloguj się aby komentować
580 + 1 = 581
Tytuł: Władca much - powieść graficzna
Autor: William Goldingm Aimee de Jongh
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Format: książka papierowa
Liczba stron: 352
Ocena: 8/10
„Nie ma tu żadnych dorosłych”
Historia wszystkim dobrze znana, tym razem w wydaniu powieści graficznej. Świetna kreska, jeszcze lepszy klimat, czuć atmosferę przemiany chłopców w zwierzęta i przejmujących władzę nad nimi demonów. Historia jest mocno uproszczona na potrzeby komiksu, ale mam wrażenie, że całkiem nieźle oddaje fabułę. Oczywiście odziera czytelnika z warstwy wyobraźni, bo jednak dostajemy reprezentację graficzną fabuły i to w dość jednoznacznej formie, nie zostawiającej zbyt wiele pola wyobraźni.
Czyta się bardzo szybko, jest to pewnie lektura na trochę ponad godzinę. Zazwyczaj omijałem komiksy szerokim łukiem, ale ten dostałem w prezencie i postanowiłem dać mu szansę. Raczej nie zostanę fanem, ale chętnie przeczytałbym jeszcze coś w klimacie postapo, jak Droga, którą też widziałem w planach wydawniczych, a może nawet już wyszła.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 48/128
#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
344 385,08 - 14,13 = 344 370,95
Powrót do Łazienek po dłuższej przerwie 😎
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować