Tytuł: Czarna owca medycyny. Nieopowiedziana historia psychiatrii
Autor: Jeffrey Alan Lieberman
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 9788366517400
Liczba stron: 344
Ocena: 8/10
Zdecydowanie poszerzyła moją wiedzę na temat psychiatrii oraz jej historii. Nie byłam świadoma jak "nowa" jest to dziedzina medycyny. Trudną miała drogę, aby osiągnąć status taki, jak ma teraz. Dobrze napisana, przystępnym językiem.
@Trypsyna Też muszę ją jeszcze dokończyć. Ogólnie psychiatria w porównaniu do innych dziedzin medycznych nie miała lekko i nadal wiele osób jest ciężko do niej przekonać (zresztą, nic dziwnego).
Czytałem, to dobra lektura. Dla mnie niespodzianką było jak ważna dla psychiatrii jest odpowiednia klasyfikacja/nazewnictwo. Choć to już temat całkiem współczesny.
Wczoraj wleciał mały rozruch, 40’ bardzo spokojnego biegu. Potuptałam sobie w tempie 5:56 przy utrzymaniu tętna ok 140 bpm
A dziś połączyłam sobie long run z startem w biegu niepodległości (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) plan był następujący: ok 5km BS; 10km w strefie Z3; ok 5km BS. Pozytywnie się zaskoczyłam, myślałam, że aby utrzymać tętno w tej strefie będę musiała się trzymać tempa około 400. Natomiast udało się to zrobić przy tempie 4:42 (avg hr 165) wbiegając na mete z wynikiem 47:19.
Miło to sobie porównać z startem sprzed 9 miesięcy na tej samej trasie (Urodzinowy bieg Gdyni w lutym) gdzie biegłam na życiówkę i moje wyniki były następujące: czas 48:13, tempo 4:46, avg hr 175.
Teraz najbliższy start mnie czeka w styczniu, gdzie sprawdzę się na biegu terenowym z przewyższeniami na dystansie 27 km. Nie mogę się doczekać (ʘ‿ʘ)
"Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika…"
Świetna pozycja, mimo wielkości cegły, w ogóle nie odczułam jej objętości. W powieści znajduje się bardzo dużo postaci (na początku książki jest nawet podana ich lista z opisaniem jaką pełnią funkcję w mieście. Bardzo przydatna rzecz, wiele razy zaglądałam). King rewelacyjnie je przedstawił, dawno nie czytałam książki gdzie były one tak wyraziste i zarazem nie karykaturalne. Jest wiele wątków które często przeplatają się ze sobą, jednak we wszystkim można na spokojnie się rozeznać. Od pierwszej strony do końca trzymało mnie w napięciu.
Dałabym ocenę 10 gdyby nie zakończenie, liczyłam że będzie ono bardziej wyjaśnione. Co nie zmienia faktu, że książka wbrew pozorom przede wszystkim jest o ludziach, a jej tajemnicza bariera jest tylko tłem.
Dotychczas przeczytałam 3 książki Stephena Kinga. Ta trafia na miejsce nr 1
dawno nie czytałam książki gdzie były one tak wyraziste i zarazem nie karykaturalne
Czytałem to dawno temu ale głównie pamiętam właśnie odwrotne uczucie - że wszyscy bohaterowie są niewiarygodni, wszyscy to straszni idioci i że książka mi się nie podobała. Ale mnie się większość rzeczy Kinga które czytałem nie podobało.
Tak jest, ja już dziś na trening w 4 warstwach na górze - potówka (0), rajtki (1) , lekka koszulka pod z zapięciem pod szyję, co by się komin ładnie trzymał (2) no i wiatrówka (3)... pełna zbroja biegowa
Wpadło 16km BS; 6x100m/100m i wyciszenie. Poznaliśmy się bliżej z trzema fajnymi górkami w okolicy, wpadło 300m wzniosu z groszami ʕ•ᴥ•ʔ Speedgoaty super sobie radzą. Tak to ja mogę świętować urodziny ᕙ(✿ ͟ʖ✿)ᕗ
@Trypsyna Długo pobiegane, mieliśmy raz taki fajny trening, że 800m lecisz z tempem HM a na ostatnie 200 musisz przyspieszyć do swojej "5ki", Ło Pani, jak głowa się nie chciała przestawiać!
Wczoraj w ramach środka transportu wykorzystałam swoje kopytka, wpadły dwa luźne biegi po ok 31-32 minut.
I Dzisiejsza bazunia 45 minut.
Wczoraj otrzymałam również swoje wyniki i analizę badań wydolnościowych z środy. Sezon startowy zakończony to i uznałam że fajne podsumowanie można zrobić swojej formy "laboratoryjnie" oraz sprawdzić czy nie trzeba zaktualizować swoich zakresów tętna pod kolejne plany treningowe bo progres odczułam bardzo satysfakcjonujący. Ogólnie z badań byłam bardzo zadowolona, wymiękłam w momencie gdy już zaczęłam mocno gubić się z oddechem i skupienie już mi mocno uciekało. Najważniejsze zmiany (w porównaniu z badaniami przeprowadzonymi na początku maja):
Z2 było 146-157 - aktualnie jest 144-159
Z3 było 158-165 - aktualnie jest 160-168
Z4 było 166-176 - aktualnie jest 169-177
Udało mi się wycisnąć wyższy HR max, było 188 - aktualnie 191
Pułap tlenowy był 51,7 ml/min/kg - aktualnie jest 52,7 ml/min/kg (dla zainteresowanych: Garmin w chwili testu pokazywał mi wartość 54, a runalyze 48,6)
Maksymalna wentylacja płuc była 105,8 l/min - aktualnie jest 113 l/min
Przyznam, że delikatnie zaskoczyłam się tym, że strefy mi się ponownie przesunęły w prawą stronę. Czyli można pracować ciut mocniej ;)
A od jutra wskakuję w nowy plan treningowy, zapowiada się sporo szybkości ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Trypsyna Szacun, ile Cię ta "przyjemność" kosztowała ? Ale dałaś z siebie maks, że takie tętno krejzi! Fajnie, że widać progres, ale po samej sztafecie i wynikach też było jasne, że masz coraz lepszy napęd odrzutowy
Przyjemna lekka książka, konkretnie przedstawione ciekawostki odnośnie życia na co dzień w starożytnym Egipcie. Planuję w przyszłości bardziej zgłębić się w kulturę tej starożytnej cywilizacji więc na start uważam że bardzo fajna pozycja.
Wczorajsze badania wydolnościowe i dzisiejsze 60 minut bazuni leśnej. Pogoda super, samopoczucie super, tempo super. Avg hr 154, 111 metrów wzniosu ʕ•ᴥ•ʔ
Książka prezentuje zabiegi, które pozwalają "wygrać" dyskusję i o ile wiedza w niej zawarta jest warta poznania i uświadomienia sobie istnienia pewnych zabiegów w dyskusjach to niestety nie jest najłatwiejsza w przyswojeniu. Lepiej by się czytało gdyby było mniej łaciny oraz więcej przykładów.
Spoko, taki lżejszy typowy kryminał. Czytało się bardzo szybko. Narracja prowadzona w taki sposób, że główni bohaterowie, coś tam przeczytali, coś tam zobaczyli, i już wiedzą, co zrobią dalej, ale osoba czytająca często nie ma pojęcia co zostało ustalone. Każdy z nich miał po prostu "intuicję" co do pewnych sytuacji, takie zabiegi mnie delikatnie zniechęcały. Była to pierwsza moja przeczytana pozycja Camilli Läckberg, raczej sięgnę po kolejne części gdy w bibliotece nie znajdę nic ciekawszego podczas eksploracji.