#gta #grandtheftauto #dziendobry #gownowpis
Dotarło to do mnie gdy słuchałem Los Santos Rock Radio w korku (T-T )


#gta #grandtheftauto #dziendobry #gownowpis
Dotarło to do mnie gdy słuchałem Los Santos Rock Radio w korku (T-T )

Zaloguj się aby komentować
#liminalspace #fotografia #estetyczneobrazki

Zaloguj się aby komentować
Druga zabawa w reklamę. Teraz z Toyotą Starlet Turbo. Wrzucam moje nagranie oraz oryginalną reklamę
#hobby #resoraki #fotografia
Zaloguj się aby komentować
Się pochwalę co ostatnio majstruję.
Dotarł do mnie wreszcie talerz obrotowy na którym moge ustawiać swoje resoraki. Teraz tylko fajne tło, stara zakurzona Nokia Lumia 1080 i trochę fantazji i tworzy się magia kina.
#hobby #resoraki #fotografia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Na wykopie nie da się o tym poważnie pogadać to spróbuję tutaj:
JAK POWINIENEM ZNALEŹĆ PARTNERKĘ?
TL;DR: Op ma małe zainteresowanie pannami i do tego małe szanse aby taką poznać.
Pytam serio. Wbiłem 25 lvl i depresja "ćwierćżyciazatobą" jebła mnie jak pociąg towarowy. Oczywiście boli brak baby. Nigdy żadna dziewczyna nie wytrzymała ze mną dłużej niż 2 tygodnie. Zwykle nim się rozkręciła relacja to dziewczyna zdążyła się znudzić/znaleźć kogoś innego. Tam gdzie jest szansa na organiczne poznanie się to zjebałem po całości: pierwsze moje studia studiowałem z grupą 35-40 latków. Też od 19 roku życia pracuję ale utknąłem w biurze z 40latkami. Teraz niby zacząłem drugie studia ale dziewczyny tam stanowią 10% grupy. Co prawda fajnie się z nimi rozmawia ale wszystkie mają kogoś. Ze śmiesznych rzeczy były zaskoczone, że mam 25 lat bo wyglądam na 20 xD.
W międzyczasie były tindery ale też szło do d⁎⁎y. W 2019 spotkałem 7 dziewczyn i zawsze kończyło się urwaniem kontaktu po 1 spotkaniu. Rozmowa zawsze szła płynnie ale na żywo traciłem jakoś w ich oczach. Potem wróciłem w 2022 i spotkałem dwie dziewczyny z czego jedna powiedzmy, że była mną zainteresowana. Spotkaliśmy się dwa razy i była bardzo czuła względem mnie tylko niestety nic nas nie łączyło. Nie podzielaliśmy poglądów, pasji, sposobu bycia xD więc po drugim spotkaniu też zakończyła znajomość. W sumie to byłem zadowolony bo bałem się, że teraz będę na nią napalony aż dojdzie do zbliżenia a wtedy mi się odpodoba.
Moje zainteresowania też nie pomagają. Jaram się starymi autami. Co jakiś czas kupię, naprawię, pojeżdżę na różne retro imprezy i sprzedam. Nie są to mercedesy czy beemki więc mało prestiżowe hobby. Dalej zabawa retro, zbieram kasety, mam jakieś szmaty z 80s, robię foty na kliszy. Niby fajne ale też nie budzi ciekawości.
Też trochę dziwnie dziewczyny reagują gdy słyszą czym się zajmuję - jestem grafikiem w agencji reklamowej. Nie wiem czy uważają, że jestem spaczony przez modelki które retuszuję (wcale nie widzę modelek, zajmuję się produktami spożywczymi) czy uważają to za gorszą pracę. Jedna dziewczyna raz powiedziała, że oszukuję ludzi xD No i kokosów tez nie ma bo zarabiam niecałe 4kafle.
Też nie myślcie, że mam wywalone w kosmos wymagania i szukam modelki z instagrama. Zdawało mi się, że się trzymam swojej ligi i celuję w ciche, normalne dziewczyny, szare myszki/dziewczyny z sąsiedztwa, nazwijcie to jak chcecie. Zwykle jak rozmawiam z kumplami to oni wydają mi się mega wybredni bo punktują jako nieakceptowalne cechy wyglądu na które ja nawet nie zwróciłbym uwagi. Ostatnia panna przy bardzo niskim wzroście ważyła więcej niż ja a i tak bardziej mnie martwił brak tematów do rozmów niż jej tusza.
Zaloguj się aby komentować
Przyszedł do mnie ministolik obrotowy. Niby taka pierdoła ale dzięki niej focenie i nagrywanie modeli jest o niebo ciekawsze. Muszę jeszcze ogarnąć szare tło i lepszy aparat i mogę zaczynać swój spam resorakami \o/
Zaloguj się aby komentować
Japońska obsesja na punkcie amerykańskich aut
Z czym się kojarzy typowy amerykański wóz:
wielki
niezbyt zwrotny
żłopie paliwo jak szalony
wygodny na dalekie podróże przez cały kontynent
Wydawać by się mogło, że taki wóz jest przeciwieństwem tego, czego od auta oczekuje przeciętny obywatel kraju kwitnącej wiśni.
A jednak nie. W każdym zakątku świata znajdzie się wariat, którego marzeniem jest coś nietypowego. Przywykliśmy do tego, że to japońskie auta są traktowane jako fajne egzotyki (przynajmniej pokolenie millenialsów wychowane na Fast&Furious oraz mająca kontakt z jeszcze-wtedy-tanimi S13, Suprą gen 3 i gen 4, Mitsubishi Evo itp.) Tymczasem japońska miłość do amerykańców kwitła już od samego zakończenia wojny.
Po wojnie Japonia była pogrążona w biedzie, większość kraju utrzymywała się z rolnictwa a przemysł dopiero raczkował. Tak samo przemysł motoryzacyjny. Początkowo japońskie auta pozostawiały wiele do życzenia i były oceniane tak jak teraz ocenia się wyroby z chin. Na tle wszechobecnej mizerności błyszczały auta importowane z USA. Były wielkie, solidne i niezawodne.
Oczywiście z czasem to się zmieniło. Japonia dogoniła zachód. Ich auta były szybsze, lepsze, bardziej ekonomiczne. Jednak miłość do amcarów przetrwała. Powód? Amerykański wóz stał się symbolem statusu społecznego oraz ekscentryczności. W Japonii płaci się coroczny podatek od wielkości silnika w twoim aucie oraz trzeba udowodnić, że jeżeli kupisz auto to będziesz mieć miejsce aby je trzymać.
W skrócie - utrzymanie takiego auta naprawdę dużo kosztuje. Więc jak widzisz wielki amerykański wóz na japońskich blachach to wsłuchaj się a oprócz bulgotu silnika usłyszysz ledwo zauważalny krzyk testovirona "bo mnie stać kuhwa BO MNIE STAĆ KUHWAAA"
Oczywiście Japończycy nie byliby sobą gdyby nie zrobili tuningu po swojemu. To co niewyobrażalne w stanach tak w Japonii nie dziwią np. fioletowe żarowki w muscle carze, ledy RGB pod lowriderem czy itasha (chińskie bajki) wymalowane po całym cadillacu.
Film z "street takeover" w przeciwieństwie do usa japońskie takeover to jazda w kółko po dzielnicy a nie wbicie się autem w publikę:





Zaloguj się aby komentować
Przykra sprawa człowieku, niestety nie mogę ci pomóc. Jestem tylko panel wagonem z 1985 i jedyne co mogę powiedzieć to
brom brom brom brom BRUM VROOOOOOOOM brom brom brom brom brom brom

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Uwielbiam animacje ze wczesnych lat 2000s albo stylizowanych na takie.
Jest z nich taka magia wczesnego Internetu. Uczucie poznawania technologii, która miała wprowadzić ludzkość na nowy poziom rozwoju a nie ściągnąć w dół nihilizmem i uzależnieniem od dopaminy jak to teraz wygląda.
No i wszystko trąci lekko moim ulubionym liminal space
Uwaga! Informacja możliwe, że przydatna dla ludzi z #Warszawa oraz #lublin
Od wczoraj otworzyli węzeł w Zakręcie. Dzięki czemu z DK92 wjeżdżamy bezpośrednio na S17. Przydatna rzecz podczas wyjazdów świątecznych. Zwłaszcza, że cały czas są dwa pasy bez zwężeń.
PS. ciekawe czy ktoś rozpozna co to za radio ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Pochwalę się tutaj bo ziomek nie ma tu konta więc nie zobaczy.
Mój ziomo ma opla astrę classic oraz jest fanem serialu 07 zgłoś się. Dlatego znalazłem modelik takiej asterki oraz zrobiłem dioramę do zestawu dla niego na urodziny. Przed państwem fragment stacji Agip w starej miłosnej kolo warszawy z pierwszego odcinka serialu 07. Wszystko w skali 1:87 (H0)




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Lekcja 4 rasizmu po angielsku
POLACK
Tłumaczenie: Polaczek
Tak, doczekaliście się - wreszcie coś o nas xD
Polack pochodzi z niemieckiego Pollack oznaczające "Polaczysko" lub "Polaczek" z czasem wraz ze wzrostem ilości polskich imigrantów w USA i UK słowo Polack zagościło też na stałe w krajach anglosaskich.
W XIX wieku określenie Polack nie było uznawane za obraźliwe, jednak pod koniec XX wieku i XIX wieku w USA zaczęto je traktować jako obraźliwe. Samo Polack często towarzyszy żartom gdzie polak to prosty, niezbyt mądry robotnik. Sprawa się komplikuje przez wymowę bo powiedzieć "polak" znaczy po prostu polaka (osobę narodowości polskiej) ale powiedzieć "polaK" (akcent na K) jest już obraźliwe xD
Amerykanie mają całe księgi żartów o polacks. Przykładowo:
A Polack goes to the eye doctor. The bottom line of the eye chart has the letters:
<br />
C Z Y N Q S T A S Z.
<br />
The Optometrist asks, "Can you read this?"
<br />
"Read it?" the Polack replies, "I know the guy!"





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Lekcja 3 rasizmu po angielsku
CHINKS (dla amerykanów)
CHINKY (dla brytyjczyków)
Zbliżone tłumaczenie na polski: żółtki / chinol
CHINKS datuje się na rok 1880 i jest to rasistowskie określenie skierowane do chińskich emigrantów. Z czasem też to określenie przykleiło się też do innych azjatów ze względu na podobieństwa w wyglądzie. Słowo pochodzi albo od słowa China lub od dystansti Qing (wymawia się bardzo podobnie do Chink). Amerykanie w XX wieku postrzegali chińczyków jako zagrożenie ale zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą było tak wielkie, że nie przeszkadzało to ściągać jeszcze więcej Chińczykow.
W Wielkiej Brytanii funkcjonuje określenie Chinky które możemy przetłumaczyć na polskie "Chinol". I zwykle używane jest jako nazwa jedzenia na wynos. No nie wiem co pisać, to jest dosłownie jak w polskim:
-- Bierzemy coś z chinola?
W Wielkiej Brytanii a zwłaszcza w szkocji wiele starszych ludzi wciąż używa Chinky jako określenie jedzenia i społeczeństwo ma z tym problem.
Chinks w stopniu obraźliwości jest podobno na równi ze słowem nigger albo nawet bardziej obraźliwe.
#ciekawostki
#angielskizhejto
#rasizmpoangielsku





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Lekcja 2 rasizmu po angielsku
KIKES
KIKE to rasistowskie określenie żydów. Stoi na tym samym poziomie obraźliwości co nigger. Pierwszy raz zapisano to określenie w XIX wieku. Słowo wywodzi się z Nowego Yorku i co ironiczne, często było używane przez żydów w stosunku do innych żydów migrujących ze wschodu.
Słowo KIKE wzięło się ze sposobu wypełniania dokumentów przez Żydów. Gdy mieli zaznaczyć kwadracik to nie stawiali krzyżyka bo im się to kojarzyło z krzyżem więc zarysowywali kwadracik w kółko. Kółko po hebrajsku to ki lub ky i od tego KI powstało KIKES.





@SzubiDubiDU ooooo donosisz na ludzi do ADL że "dla bezpieczeństwa" ?
@Quake : 8kun albo communities.win/ - tam masz takich rzeczy niewyczerpane źródło.
PS : nie 6 million tylko 6 gorillion
@SzubiDubiDU Kiedyś przeczytałem taką ciekawostkę w książce "Monachium. Zemsta" George Jonas, żydzi z krajów zachodnich nie lubili tych ze wschodu bo tamci mieli tendencję do tego że jeśli mieli chociaż odrobinę władzy nad tobą to musieli ją wykorzystywać do ostatniej kropli żeby pokazać że są górą.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Lekcja 1 rasizmu po angielsku
PORCH MONKEY
Tłumaczenie dosłowne - gankowa małpa / małpa na ganku.
Tłumaczenie bliższe rzeczywistości - leniwa małpa / leniwy czarnuch
Mimo, że samo "porch monkey" nie brzmi rasistowsko i każdego można nazwać małpą to jest to związane z bezrobotnymi czarnymi i uznawane jest za rasistowskie.
Tłumaczenie dosłowne pozwala już nas nakierować o co chodzi. W USA w w dzielnicach czarnoskórych wielu z nich nie miało pracy więc całymi dniami siedziało na ganku i patrzyło co się dzieje na ulicy. Część z nich piła alkohol, inni handlowali narkotykami a jeszcze inni po prostu krzywo patrzyli na każdego w okolicy i komentowali.
(Wpis powstał wyłącznie w ramach ciekawostki abyście wiedzieli jakich słów nie używać podczas rozmowy)




Zaloguj się aby komentować
Każdy inny 25 latek: muszę mieć BMW, Stingera albo Hondę TypeR, szybkość, szybkość, szybkość! Jestem za młody na wolne auta!
Ja: Ten amerykański karawan po emerycie generujący 30 koni z litra będzie dla mnie idealny





@Quake tak, to jest praktycznie to samo co wyżej napisałem. Nie są wyżylowane bo z takiego 5,7 można wycisnąc o wiele więcej ale stwierdzono, że nie ma potrzeby więc ograniczono moc do 200 koni.
Tutaj ciekawy przypadek. Mustang z silnikiem 4.6 wyciskał 296 koni a po modyfikacjach bez dokładania turbo/sprężarki wyciskał 100 koni więcej
Zaloguj się aby komentować
Słów kilka o posiadaniu starego auta.
Stare auta możemy podzielić na 4 kategorie:
drogie klasyki - wszelkie muscle cars, stare merole sprzed lat 90tych, beemki i egzotyki jak lambo, ferrari - auta, która są warte tyle co mieszkanie, czasami duże mieszkanie w centrum warszawy. Zwykle trzymane pod kocem.
youngtimery - auta zachowane w dobrym stanie z lat 80-90tych typu peugeoty, beczka i baleron, większe nissany i toyoty, mniejsze beemki (tak, e36 to już youngtimer). Takie auta zwykle warte są od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. Garażowane albo trzymane w dobrym miejscu na podwórku
graty - polonezy, łady, mazdy, toyoty, w sumie wszystko co nie było klasą wyższą - auta jako tak sprawne i zwykle wyprodukowane po 1980 roku - Zwykle zbyt zmęczone życiem aby nadawać się na youngtimera. Cechują je: zniszczone wnętrze, obite, napoczęte rdzą nadwozie, drobne usterki mechaniczne lub elektryczne. Auta na tyle sprawne, że są zdatne do jazdy ale doprowadzenie ich do porządku jest zbyt kosztowne aby to miało sens
wsad hutniczy - fiat palio, marea, opel corsa, suzuki swift - wszystkie auta, które umrą zanim będą uznane za "fajne i warte ratowania" - wybicie tych aut może być z różnych powodów: wartość auta będzie ujemna lub będzie tak awaryjne, że zanim dożyje 20-30 lat to skończy na szrocie bo właściciel będzie miał dosyć. Zwykle ostatnie kilka lat spędzi jako dostawca pizzy zanim belka nie przegnije i silnik wypadnie na drogę.
Bawiąc się w stare auta polecam zacząć od grata i najlepiej mieć własne podwórze (albo dobrego kolegę z takim) oraz smykałkę do mechaniki. Po pierwsze trzeba sie liczyć z tym, że w takim aucie zawsze może coś niespodziewanie się zepsuć. Mechanik może z tego powodu zedrzeć nie małą kasę (chociaż jak patrzę na ceny napraw nowych aut to i tak to nie wygląda strasznie) a zwykle naprawa jest stosunkowo prosta tylko wymaga czasu aby dojść jak się ją robi..
Jeżeli nie jesteś perfekcjonistą/stką to grat jest fajny bo:
możesz pojechać nim wszędzie bez martwienia się, że się zniszczy. W przeciwieństwie do właściciela forda mustanga z '66 który boi się gdziekolwiek zaparkować aby nikt go nie zarysował i przy każdej imprezie musi siedzieć przy swoim aucie pilnując czy nikt na nim nie usiądzie albo zaczepi i urwie element. A ty możesz jechać gdzie chcesz i żadna nowa rysa czy wgniotka cię nie ruszają
jest prosty w naprawach (nie dotyczy włoskich) więc możesz sam na nim poćwiczyć majsterkowanie. Sam poprawisz kable od świateł, zmienisz olej i filtry, zmienisz świece, aparat zapłonowy
mając grata podróżujesz drogami lokalnymi a nie autostradami i ekspresówkami więc zwiedzasz Polskę, Widzisz celowo albo przypadkiem ciekawe miejsca, spotykasz różnych ludzi... no poznajesz świat
wóz nie jest celem sam w sobie a podróżowanie nim. Auto jest tylko wymówką aby się wyrwać w nieznane. Jedziesz z kumplami przed siebie i po prostu spędzacie czas a przed wami zmienia się krajobraz
lokalne spotkania starych aut/cars and coffee - owszem największą furorę robią zawsze drogie klasyki ale najciekawsi ludzie zawsze przyjeżdżają gratami. Spotkasz innych graciarzy, którzy chętnie ci opowiedzą o swoich historiach i przygodach, sprzedadzą ci patent jak naprawić X w aucie oraz może dogadacie się na wspólny wypad razem (#wychodzeniezprzegrywu)
awaryjny dupowóz - zawsze możesz w zimę wziąć swojego grata i pojechać nim na zakupy do biedronki. Sól - oj tam, obite drzwi - eee tam, baba obok przytarła suvem - daj paniusiu 200zł i będziemy kwita (a wieczorem całą kasę po prostu przepuścisz na piwo i pizzę z kolegami)
Poniżej foty moich aut:
Górny grat w moim posiadaniu od 2020 do 2022. Nabite ok 10,000 km
Dolny pół-grat pół-youngtimer od 2021

Zaloguj się aby komentować