Hejto.pl
Zdjęcie w tle

SzubiDubiDU

Autorytet
  • 403wpisów
  • 1354komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Na wykopie nie da się o tym poważnie pogadać to spróbuję tutaj:


JAK POWINIENEM ZNALEŹĆ PARTNERKĘ?


TL;DR: Op ma małe zainteresowanie pannami i do tego małe szanse aby taką poznać.


Pytam serio. Wbiłem 25 lvl i depresja "ćwierćżyciazatobą" jebła mnie jak pociąg towarowy. Oczywiście boli brak baby. Nigdy żadna dziewczyna nie wytrzymała ze mną dłużej niż 2 tygodnie. Zwykle nim się rozkręciła relacja to dziewczyna zdążyła się znudzić/znaleźć kogoś innego. Tam gdzie jest szansa na organiczne poznanie się to zjebałem po całości: pierwsze moje studia studiowałem z grupą 35-40 latków. Też od 19 roku życia pracuję ale utknąłem w biurze z 40latkami. Teraz niby zacząłem drugie studia ale dziewczyny tam stanowią 10% grupy. Co prawda fajnie się z nimi rozmawia ale wszystkie mają kogoś. Ze śmiesznych rzeczy były zaskoczone, że mam 25 lat bo wyglądam na 20 xD.


W międzyczasie były tindery ale też szło do d⁎⁎y. W 2019 spotkałem 7 dziewczyn i zawsze kończyło się urwaniem kontaktu po 1 spotkaniu. Rozmowa zawsze szła płynnie ale na żywo traciłem jakoś w ich oczach. Potem wróciłem w 2022 i spotkałem dwie dziewczyny z czego jedna powiedzmy, że była mną zainteresowana. Spotkaliśmy się dwa razy i była bardzo czuła względem mnie tylko niestety nic nas nie łączyło. Nie podzielaliśmy poglądów, pasji, sposobu bycia xD więc po drugim spotkaniu też zakończyła znajomość. W sumie to byłem zadowolony bo bałem się, że teraz będę na nią napalony aż dojdzie do zbliżenia a wtedy mi się odpodoba.


Moje zainteresowania też nie pomagają. Jaram się starymi autami. Co jakiś czas kupię, naprawię, pojeżdżę na różne retro imprezy i sprzedam. Nie są to mercedesy czy beemki więc mało prestiżowe hobby. Dalej zabawa retro, zbieram kasety, mam jakieś szmaty z 80s, robię foty na kliszy. Niby fajne ale też nie budzi ciekawości.


Też trochę dziwnie dziewczyny reagują gdy słyszą czym się zajmuję - jestem grafikiem w agencji reklamowej. Nie wiem czy uważają, że jestem spaczony przez modelki które retuszuję (wcale nie widzę modelek, zajmuję się produktami spożywczymi) czy uważają to za gorszą pracę. Jedna dziewczyna raz powiedziała, że oszukuję ludzi xD No i kokosów tez nie ma bo zarabiam niecałe 4kafle.


Też nie myślcie, że mam wywalone w kosmos wymagania i szukam modelki z instagrama. Zdawało mi się, że się trzymam swojej ligi i celuję w ciche, normalne dziewczyny, szare myszki/dziewczyny z sąsiedztwa, nazwijcie to jak chcecie. Zwykle jak rozmawiam z kumplami to oni wydają mi się mega wybredni bo punktują jako nieakceptowalne cechy wyglądu na które ja nawet nie zwróciłbym uwagi. Ostatnia panna przy bardzo niskim wzroście ważyła więcej niż ja a i tak bardziej mnie martwił brak tematów do rozmów niż jej tusza.

@SzubiDubiDU teraz ogólnie trochę przyhamowały zatrudnienia, to może być też tego wina. Jak będzie odchodzić do innej firmy ktoś z twojej obecnej pracy to popytaj gdzie idzie i też za jakiś czas zaaplikuj, to jest spoko metoda i często działa

@panek no słyszałem o tym. U mnie nie działa bo tutaj wszyscy siedzą po 20 lat i mają mentalnośc janusza "co będę zmieniał. Gdzie indziej może być gorzej"

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Japońska obsesja na punkcie amerykańskich aut


Z czym się kojarzy typowy amerykański wóz:


  • wielki

  • niezbyt zwrotny

  • żłopie paliwo jak szalony

  • wygodny na dalekie podróże przez cały kontynent


Wydawać by się mogło, że taki wóz jest przeciwieństwem tego, czego od auta oczekuje przeciętny obywatel kraju kwitnącej wiśni.


A jednak nie. W każdym zakątku świata znajdzie się wariat, którego marzeniem jest coś nietypowego. Przywykliśmy do tego, że to japońskie auta są traktowane jako fajne egzotyki (przynajmniej pokolenie millenialsów wychowane na Fast&Furious oraz mająca kontakt z jeszcze-wtedy-tanimi S13, Suprą gen 3 i gen 4, Mitsubishi Evo itp.) Tymczasem japońska miłość do amerykańców kwitła już od samego zakończenia wojny.


Po wojnie Japonia była pogrążona w biedzie, większość kraju utrzymywała się z rolnictwa a przemysł dopiero raczkował. Tak samo przemysł motoryzacyjny. Początkowo japońskie auta pozostawiały wiele do życzenia i były oceniane tak jak teraz ocenia się wyroby z chin. Na tle wszechobecnej mizerności błyszczały auta importowane z USA. Były wielkie, solidne i niezawodne.


Oczywiście z czasem to się zmieniło. Japonia dogoniła zachód. Ich auta były szybsze, lepsze, bardziej ekonomiczne. Jednak miłość do amcarów przetrwała. Powód? Amerykański wóz stał się symbolem statusu społecznego oraz ekscentryczności. W Japonii płaci się coroczny podatek od wielkości silnika w twoim aucie oraz trzeba udowodnić, że jeżeli kupisz auto to będziesz mieć miejsce aby je trzymać.


W skrócie - utrzymanie takiego auta naprawdę dużo kosztuje. Więc jak widzisz wielki amerykański wóz na japońskich blachach to wsłuchaj się a oprócz bulgotu silnika usłyszysz ledwo zauważalny krzyk testovirona "bo mnie stać kuhwa BO MNIE STAĆ KUHWAAA"


Oczywiście Japończycy nie byliby sobą gdyby nie zrobili tuningu po swojemu. To co niewyobrażalne w stanach tak w Japonii nie dziwią np. fioletowe żarowki w muscle carze, ledy RGB pod lowriderem czy itasha (chińskie bajki) wymalowane po całym cadillacu.


Film z "street takeover" w przeciwieństwie do usa japońskie takeover to jazda w kółko po dzielnicy a nie wbicie się autem w publikę:


https://www.youtube.com/watch?v=AgyDa51wmIQ

59bc3c3b-72c1-4080-a60d-b2e897adc16b
354fc860-885f-4f3f-aeeb-53a7739071ad
7fe8f84e-996e-4bfa-8791-f0c76a576721
03a8e266-974c-46a2-bede-9ab621d68e92
6e693032-5d80-46ab-8190-8b78f4531c71

Zaloguj się aby komentować

Przykra sprawa człowieku, niestety nie mogę ci pomóc. Jestem tylko panel wagonem z 1985 i jedyne co mogę powiedzieć to


brom brom brom brom BRUM VROOOOOOOOM brom brom brom brom brom brom

bc52d942-3fb9-484b-8767-7b19408bfb8f

@SzubiDubiDU

jedyne co mogę powiedzieć


ale nikt nie oczekuje niczego więcej, dziękuję pan panel wagon

btw nie takim cudeńkiem jeździł sierżant Murtaugh w Zabójczej Broni bodaj numer 2? Tam gdzie akcja działa się na pustyni

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Uwielbiam animacje ze wczesnych lat 2000s albo stylizowanych na takie.


Jest z nich taka magia wczesnego Internetu. Uczucie poznawania technologii, która miała wprowadzić ludzkość na nowy poziom rozwoju a nie ściągnąć w dół nihilizmem i uzależnieniem od dopaminy jak to teraz wygląda.


No i wszystko trąci lekko moim ulubionym liminal space


https://www.youtube.com/watch?v=JWgpZI7w_hM

Zaloguj się aby komentować

Pochwalę się tutaj bo ziomek nie ma tu konta więc nie zobaczy.


Mój ziomo ma opla astrę classic oraz jest fanem serialu 07 zgłoś się. Dlatego znalazłem modelik takiej asterki oraz zrobiłem dioramę do zestawu dla niego na urodziny. Przed państwem fragment stacji Agip w starej miłosnej kolo warszawy z pierwszego odcinka serialu 07. Wszystko w skali 1:87 (H0)

69118fbe-8e44-4790-af7b-3ab1f8cc6885
c3a658d7-8c22-4477-b36a-209054acc20c
bf8c949a-c735-4019-bc58-c2ad2cc214f2
665add46-0fb5-43cc-98ee-aad635a3212a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Lekcja 4 rasizmu po angielsku


POLACK


Tłumaczenie: Polaczek


Tak, doczekaliście się - wreszcie coś o nas xD 


Polack pochodzi z niemieckiego Pollack oznaczające "Polaczysko" lub "Polaczek" z czasem wraz ze wzrostem ilości polskich imigrantów w USA i UK słowo Polack zagościło też na stałe w krajach anglosaskich.


W XIX wieku określenie Polack nie było uznawane za obraźliwe, jednak pod koniec XX wieku i XIX wieku w USA zaczęto je traktować jako obraźliwe. Samo Polack często towarzyszy żartom gdzie polak to prosty, niezbyt mądry robotnik. Sprawa się komplikuje przez wymowę bo powiedzieć "polak" znaczy po prostu polaka (osobę narodowości polskiej) ale powiedzieć "polaK" (akcent na K) jest już obraźliwe xD


Amerykanie mają całe księgi żartów o polacks. Przykładowo: 


A Polack goes to the eye doctor. The bottom line of the eye chart has the letters:


<br />

C Z Y N Q S T A S Z.


<br />

The Optometrist asks, "Can you read this?"


<br />

"Read it?" the Polack replies, "I know the guy!"

06475bab-32ce-40a0-862b-abd76df51c03
3576654e-d31f-4d39-a16d-1ed055864a79
42a23688-7c14-450f-a84b-b501c47eed80
83a7a4d8-6c92-4305-bead-cfe82505b1f8
47ff64ca-f6b6-4a29-a58c-96f5e9022dbf

@SzubiDubiDU świetny przykład był w filmie „Gran Torino” gdzie główny bohater był potomkiem Polaków i chodził do włoskiego fryzjera i się pięknie wyzywali od polaczków i makaroniarzy Polecam kto nie widział jeszcze.

@SzubiDubiDU sorry widzę, że rano musiałem mieć gorszy humor - ton mojej wypowiedzi był czepialski. Podtrzymuję sens wypowiedzi, ale nie mam do ciebie pretensji i przepraszam, że się przyczepiłem. Ad rem - akcenty są na sylaby, więc na samogłoski.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Lekcja 3 rasizmu po angielsku


CHINKS (dla amerykanów)


CHINKY (dla brytyjczyków)


Zbliżone tłumaczenie na polski: żółtki / chinol


CHINKS datuje się na rok 1880 i jest to rasistowskie określenie skierowane do chińskich emigrantów. Z czasem też to określenie przykleiło się też do innych azjatów ze względu na podobieństwa w wyglądzie. Słowo pochodzi albo od słowa China lub od dystansti Qing (wymawia się bardzo podobnie do Chink). Amerykanie w XX wieku postrzegali chińczyków jako zagrożenie ale zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą było tak wielkie, że nie przeszkadzało to ściągać jeszcze więcej Chińczykow.


W Wielkiej Brytanii funkcjonuje określenie Chinky które możemy przetłumaczyć na polskie "Chinol". I zwykle używane jest jako nazwa jedzenia na wynos. No nie wiem co pisać, to jest dosłownie jak w polskim:


-- Bierzemy coś z chinola?


W Wielkiej Brytanii a zwłaszcza w szkocji wiele starszych ludzi wciąż używa Chinky jako określenie jedzenia i społeczeństwo ma z tym problem.


Chinks w stopniu obraźliwości jest podobno na równi ze słowem nigger albo nawet bardziej obraźliwe.


#ciekawostki


#angielskizhejto


#rasizmpoangielsku

63ea7aec-0965-4ae5-a4e4-e902200095e5
e9ad9e7a-ded2-4fd4-9575-538122265430
ca9a89ee-c1be-4cbb-8d33-26e525e47e74
ca00b32f-ea80-41de-ba7f-68bca7d74dff
a060b1c0-f33e-4703-92a7-01d58ea8835d

Z ciekawostek dodam ze polaczek po angielsku to Polack i niezwykle popularne są dowcipy o polaczkach piętnujące nasza głupotę, biedę i brak ogłady.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Lekcja 2 rasizmu po angielsku


KIKES


KIKE to rasistowskie określenie żydów. Stoi na tym samym poziomie obraźliwości co nigger. Pierwszy raz zapisano to określenie w XIX wieku. Słowo wywodzi się z Nowego Yorku i co ironiczne, często było używane przez żydów w stosunku do innych żydów migrujących ze wschodu.


Słowo KIKE wzięło się ze sposobu wypełniania dokumentów przez Żydów. Gdy mieli zaznaczyć kwadracik to nie stawiali krzyżyka bo im się to kojarzyło z krzyżem więc zarysowywali kwadracik w kółko. Kółko po hebrajsku to ki lub ky i od tego KI powstało KIKES.

08763d99-fc23-4a60-9c68-558b77d63e77
7c07eb42-a7e7-4e76-8022-340744d0408d
2a87de6b-fd92-49b2-902f-12edd83c6ec6
da2a737c-bcba-4cb9-ad5f-19b016d6d021
76d2208f-6fc5-47ac-84c0-1eab0974d47b

@SzubiDubiDU ooooo donosisz na ludzi do ADL że "dla bezpieczeństwa" ? To ja ci dla bezpieczeństwa dam taką radę: chcesz uniknąć zawału trzymaj się z dala od poniższych stron a zwłaszcza na drugiej z dala od typków z ConPro

@Quake : 8kun albo communities.win/ - tam masz takich rzeczy niewyczerpane źródło.


PS : nie 6 million tylko 6 gorillion - ale sam mam dość tych głupich matkoj***ców wielbiących Adolfa.

@SzubiDubiDU Kiedyś przeczytałem taką ciekawostkę w książce "Monachium. Zemsta" George Jonas, żydzi z krajów zachodnich nie lubili tych ze wschodu bo tamci mieli tendencję do tego że jeśli mieli chociaż odrobinę władzy nad tobą to musieli ją wykorzystywać do ostatniej kropli żeby pokazać że są górą.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Lekcja 1 rasizmu po angielsku


PORCH MONKEY


Tłumaczenie dosłowne - gankowa małpa / małpa na ganku.


Tłumaczenie bliższe rzeczywistości - leniwa małpa / leniwy czarnuch


Mimo, że samo "porch monkey" nie brzmi rasistowsko i każdego można nazwać małpą to jest to związane z bezrobotnymi czarnymi i uznawane jest za rasistowskie.


Tłumaczenie dosłowne pozwala już nas nakierować o co chodzi. W USA w w dzielnicach czarnoskórych wielu z nich nie miało pracy więc całymi dniami siedziało na ganku i patrzyło co się dzieje na ulicy. Część z nich piła alkohol, inni handlowali narkotykami a jeszcze inni po prostu krzywo patrzyli na każdego w okolicy i komentowali.


(Wpis powstał wyłącznie w ramach ciekawostki abyście wiedzieli jakich słów nie używać podczas rozmowy)

b326ec6b-96a0-4a12-99ad-5e4fcd870070
34a9271a-4021-450c-a64e-97d33b4c9b1d
24921a5b-5839-49e1-812f-2012f3da9c87
16d5a2cc-3e96-43c9-a4b6-692bb2426080

Zaloguj się aby komentować

Każdy inny 25 latek: muszę mieć BMW, Stingera albo Hondę TypeR, szybkość, szybkość, szybkość! Jestem za młody na wolne auta!


Ja: Ten amerykański karawan po emerycie generujący 30 koni z litra będzie dla mnie idealny

00185b9b-3a49-412c-b509-985c11b11779
b076cf86-9270-4e47-a774-167e03639bf4
036889a7-057a-4523-958b-e38f3ff1adb9
aa91ed77-0ff0-4a69-b622-4d84f1feb938
e8fc2e22-c814-4c99-84eb-289f5122cd2b

@Quake tak, to jest praktycznie to samo co wyżej napisałem. Nie są wyżylowane bo z takiego 5,7 można wycisnąc o wiele więcej ale stwierdzono, że nie ma potrzeby więc ograniczono moc do 200 koni.


Tutaj ciekawy przypadek. Mustang z silnikiem 4.6 wyciskał 296 koni a po modyfikacjach bez dokładania turbo/sprężarki wyciskał 100 koni więcej

https://www.youtube.com/watch?v=Wp6GFju4e5Q

@SzubiDubiDU niekoniecznie to samo bo w pierwszym przypadku zakładasz, że celowo ograniczali moc w silnikach przeznaczonych na tamten rynek, a zdaje się, że oni tak je projektowali bo od początku kierowali się innymi priorytetami

Zaloguj się aby komentować

Słów kilka o posiadaniu starego auta.


Stare auta możemy podzielić na 4 kategorie:


  • drogie klasyki - wszelkie muscle cars, stare merole sprzed lat 90tych, beemki i egzotyki jak lambo, ferrari - auta, która są warte tyle co mieszkanie, czasami duże mieszkanie w centrum warszawy. Zwykle trzymane pod kocem.

  • youngtimery - auta zachowane w dobrym stanie z lat 80-90tych typu peugeoty, beczka i baleron, większe nissany i toyoty, mniejsze beemki (tak, e36 to już youngtimer). Takie auta zwykle warte są od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. Garażowane albo trzymane w dobrym miejscu na podwórku

  • graty - polonezy, łady, mazdy, toyoty, w sumie wszystko co nie było klasą wyższą - auta jako tak sprawne i zwykle wyprodukowane po 1980 roku - Zwykle zbyt zmęczone życiem aby nadawać się na youngtimera. Cechują je: zniszczone wnętrze, obite, napoczęte rdzą nadwozie, drobne usterki mechaniczne lub elektryczne. Auta na tyle sprawne, że są zdatne do jazdy ale doprowadzenie ich do porządku jest zbyt kosztowne aby to miało sens

  • wsad hutniczy - fiat palio, marea, opel corsa, suzuki swift - wszystkie auta, które umrą zanim będą uznane za "fajne i warte ratowania" - wybicie tych aut może być z różnych powodów: wartość auta będzie ujemna lub będzie tak awaryjne, że zanim dożyje 20-30 lat to skończy na szrocie bo właściciel będzie miał dosyć. Zwykle ostatnie kilka lat spędzi jako dostawca pizzy zanim belka nie przegnije i silnik wypadnie na drogę.


Bawiąc się w stare auta polecam zacząć od grata i najlepiej mieć własne podwórze (albo dobrego kolegę z takim) oraz smykałkę do mechaniki. Po pierwsze trzeba sie liczyć z tym, że w takim aucie zawsze może coś niespodziewanie się zepsuć. Mechanik może z tego powodu zedrzeć nie małą kasę (chociaż jak patrzę na ceny napraw nowych aut to i tak to nie wygląda strasznie) a zwykle naprawa jest stosunkowo prosta tylko wymaga czasu aby dojść jak się ją robi..


Jeżeli nie jesteś perfekcjonistą/stką to grat jest fajny bo:


  1. możesz pojechać nim wszędzie bez martwienia się, że się zniszczy. W przeciwieństwie do właściciela forda mustanga z '66 który boi się gdziekolwiek zaparkować aby nikt go nie zarysował i przy każdej imprezie musi siedzieć przy swoim aucie pilnując czy nikt na nim nie usiądzie albo zaczepi i urwie element. A ty możesz jechać gdzie chcesz i żadna nowa rysa czy wgniotka cię nie ruszają

  2. jest prosty w naprawach (nie dotyczy włoskich) więc możesz sam na nim poćwiczyć majsterkowanie. Sam poprawisz kable od świateł, zmienisz olej i filtry, zmienisz świece, aparat zapłonowy

  3. mając grata podróżujesz drogami lokalnymi a nie autostradami i ekspresówkami więc zwiedzasz Polskę, Widzisz celowo albo przypadkiem ciekawe miejsca, spotykasz różnych ludzi... no poznajesz świat

  4. wóz nie jest celem sam w sobie a podróżowanie nim. Auto jest tylko wymówką aby się wyrwać w nieznane. Jedziesz z kumplami przed siebie i po prostu spędzacie czas a przed wami zmienia się krajobraz

  5. lokalne spotkania starych aut/cars and coffee - owszem największą furorę robią zawsze drogie klasyki ale najciekawsi ludzie zawsze przyjeżdżają gratami. Spotkasz innych graciarzy, którzy chętnie ci opowiedzą o swoich historiach i przygodach, sprzedadzą ci patent jak naprawić X w aucie oraz może dogadacie się na wspólny wypad razem (#wychodzeniezprzegrywu)

  6. awaryjny dupowóz - zawsze możesz w zimę wziąć swojego grata i pojechać nim na zakupy do biedronki. Sól - oj tam, obite drzwi - eee tam, baba obok przytarła suvem - daj paniusiu 200zł i będziemy kwita (a wieczorem całą kasę po prostu przepuścisz na piwo i pizzę z kolegami)


Poniżej foty moich aut:


Górny grat w moim posiadaniu od 2020 do 2022. Nabite ok 10,000 km


Dolny pół-grat pół-youngtimer od 2021

d8ca6d23-3abd-4c8f-9e14-f58b64382bec

@SzubiDubiDU miałem Leganze. Poddałem się na jak nie przeszła przeglądu z powodu zgniłych "sanek". Znalezienie zdrowych w kraju było nierealne

c0bdd9d5-6c64-482c-91f4-21dc280a8935

@Brickstone uczciwy grat, który niestety awansował na wsad hutniczy. Niestety tak bywa . Teraz przestawiam się na zbieranie aut, które były dostępne w usa. tam mają o wiele większy rynek części zapasowych

Zaloguj się aby komentować