Zdjęcie w tle

PanKataryniarz

Inspirator
  • 37wpisy
  • 38komentarzy

Siema misie


Pewnie ogromna większość z was tego nie wie ale jestem pracownikiem elektrownii i chciałem się z wami podzielić moimi przemyśleniami i obawami ogólnie mam świadomość że na pewno nie dociągnię do emerytury w tej branży ale to nie jest ważne bo pracuję w najgorszym możliwym wydziale branży energetycznej czyli na nawęglaniu. Ostatni rok w bardzo wyraźnie pokazał mi że cała nagonka na polskie kopalnie (te najgorsze metanowe) jest bezsensowna ponieważ przez całe to zamieszanie z węglem ogromna część węgla który spaliśmy pochodziła z importu ( Australia, Kolumbia, Tanzania, USA, Kazachstan, Kanada, Angola i Indonezja) i już abstrahując od tego że jest on dużo droższy niż nasz krajowy (samo to że duża część węgla przypływał do portów w Niemczech, Holandii, Łotwie) miało to ogromny wpływ na jakość mojego miejsca pracy ponieważ


- bardzo zwiększyło się zapylenie w miejscu mojej pracy część z was pewnie sobie pomyśli że przecież biorę za to pieniądze i macie macie rację ale jeśli chodzi o mój wydział to ponad połowa ludzi nie dożywa emerytury (wczesniejsza 60 lat dla mężczyzn)


- praktycznie wszystkie węgle z importu z różnych powodów (zdążają się wybuchy albo po prostu ich twardość jest zbyt duża na nasze młyny)nie nadają się do normalnego nawęglania i musimy je mieszać w różnych proporcjach z naszymi krajowymi węglami izwiększa nasz nakład pracy (zamiast jednego operatora blok musi naweglac 2 i pewnie na niskim nie robi to wrażenia ale za nawęglanie elektrownii nigdy nie odpowiada więcej niż 20 osób o każda wolną para rąk jest na wagę złota


- i na koniec najważniejsze bardzo zwiększyła się ilość pożarów ( przez większą kaloryczność węgla oraz liczne gazy palne znajdujące się w węglu) cały witz polega na tym że węgiel może ulec samozaplonowi (możliwy jest też wybuch termobaryczny zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach twoich jak przeczypy czy galerie) i gdy już się zapali to pali się wewnątrz składów które trzeba na przemian gasić i wybierać do spalania z tym że poddanie żaru na blok jest ogromnie niebezpieczne ponieważ do napędzania turbiny używa się mieszkanki pyłowopowieyrznej która w momencie dostania się do niej rozżarzonego węgla może wybuchnąć. Przy węglu krajowym praktycznie w ogóle nie dochodziło do samozaplonow ponieważ opracowane procedury wystarczały


Ogólnie to zaczynam się martwić ponieważ pojawił się pomysł na wyłączenie z eksploatacji metanowych kopalni węglowych (Unia Europejska) czyli jakieś 80-90% naszych kopalni to kopalnie metanowe z tym że nie oznacza to że są to kopalnie gorszego sortu ponieważ ogromna większość metanu uwalnianego z kopalni jest wyłapywania i przekształcana w energię elektryczną i dzięki temu praktycznie każda nasza kopalnia jest niezależna energetycznie a nawet kopalnie które zostały wygaszone w przeszłości nadal produkują energię z metanu.


I na koniec dodam tylko że wiem że węgiel to przeżytek ale nie możemy tak szybko i bezmyślnie się od niego odwrócić tym bardziej że mamy swoje złoża moim zadaniem jako prostego robotnika powinno się systematycznie przekształcać elektrownie węglowe w atomowe bo przecież w tym wypadku mamy już gotowe przyłącza do sieci energetycznej i system chłodzenia.


Naprawdę dożyłem czasów gdzie noczego nie można być pewnym #polityka #wiadomoscipolska #pracbaza #ciekawostki

@PanKataryniarz pomijajac sprawe węgla, dlaczego pracujesz w zawodzie który spowoduje to że najprawdopodobniej nie dozyjesz emerytury ? A samo potencjalne zamknięcie zakładu zamiast traktować jako okazję do otrzymania odprawy i ułozenia sobie życia na nowo traktujesz jako zagrożenie ?

Czy przynajmniej finansowo jest to jakoś mocno rekompensowane ?

Mamy 5 proc bezrobocie w skali kraju, pracy jest pełno zwłaszcza fizycznej do której trzeba sprowadzać Ukraińców hindusów, nawet jeżeli w twoim regionie nic nie ma to można się przeprowadzić/pracować w delegacji/sezonowo za granicą.

Innymi słowy na c⁎⁎j tak żyć, rozumiem 20 lat temu gdy było mega bezrobocie ale teraz ?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Praca na dwa etaty to coś pięknego muszę wstać o 5:30 żeby iść do pracy na 7 i kończę o 13 tylko po to żeby jechać do mojej głównej pracy od 14 do 22 a jak w głównej pracy mam nocki to robię od 22 do 6 śpię godzinę w aucie i jadę do drugiej od 7 do 15 ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Siema mam pytanie, istnieje jakiś przepis określający jaki ciężar maksymalnie mogę przemieszczać ręcznie w pracy? Przełożony chciał żebym z kolegą przepchał 20 tonowy wagon normalnie robi to taki specjalny mechanizm ale się zjebał ¯\_(ツ)_/¯. Wiem że są normy dźwigania ale o przepychaniu nie słyszałem #pytanie #pracbaza

@PanKataryniarz dokladne przepisy:

Dopuszczalny ciężar ładunku przesuwanego na wózku na szynach po terenie poziomym nie powinien przekraczać 500 kg na osobę, nie licząc ciężaru wózka. 2. Przy przesuwaniu wózków na odległość większą niż 500 m ciężar ładunku nie powinien przekraczać 450 kg na osobę.


https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/bezpieczenstwo-i-higiena-pracy-pracownikow-zatrudnionych-przy-recznym-16782262

Zaloguj się aby komentować

@PanKataryniarz obejrzałem filmik na Youtube i jednego nie widzę: jak jest kotwiony wagon przy obracaniu? Manualnie za uchwyty przy podłodze wagonu, czy jakaś bardziej skomplikowana technologia, np. elektromagnes?

@KHOT wagon do wywrotnicy odciąga podciagarka wagonowa następnie jedno koło jest hamowane żeby wagon nie odjechał (zawsze wywrot jest na górce żeby łatwiej się wypychało puste wagony) i później całość zaczyna się obracać wywrotnica ma w sobie kołyskę dzięki której wagon opiera się o ścianę oporową a jak już zaczyna być do góry nogami to opiera się o podpory na belkach

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@PanKataryniarz u nas mieszkaliśmy w siedmiu w dziurze po kałuży i pracowaliśmy 30 godzin na dobę, nasi rodzice umarli jeszcze zanim się urodziliśmy więc nie mieliśmy wyjścia. Na dodatek mieliśmy ojca alkoholika i matkę schizofreniczkę dlatego musieliśmy im pomagać od wczesnej młodości tzn zanim w ogóle jeszcze zostaliśmy poczęci, nikt nie narzekał, te dzisiejsze dzieci to roszczeniowe są.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować