220 959 + 7 + 26 + 3 = 220 995
Czuć już nochalem chłodny powiew jesiennej zgnilizny
Choć przecież skarpety ostatnim razem wywietrzyłem... Dziwne.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


220 959 + 7 + 26 + 3 = 220 995
Czuć już nochalem chłodny powiew jesiennej zgnilizny
Choć przecież skarpety ostatnim razem wywietrzyłem... Dziwne.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
220 709 + 44 = 220 753
Nie powiem ile mi stuknęło w tym roku kilometrów, ale wspomnę tylko, że dawniej prawie tyle samo jeździłem w miesiąc... Dlatego zostałem wygoniony ma rower przez @vvitch, która pojechała ze mną, żeby przewietrzyć skarpety (głównie moje).
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
220 285 + 23 = 220 308
Patataj z @vvitch 🤗
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
Jak się nazywa uzbrojony żyd?
Ka-rabin.
Hy Hy hy
#grupaobnizaniapoziomu #sucharymordiego
Zaloguj się aby komentować
218 621 + 3 + 65 = 218 689
Pierdololo.
Witaj wrześniu.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
209 481 + 176 = 210 017
#rowerowyrownik #szosa #rower
Wstęp…
nie chcieliśmy pojechać rowerami z Piły do Koszalina (lub z Koszalina do Piły gdyby akurat wiało z góry na dół), a że jesteśmy z @vvitch mistrzami planowania, to pojechaliśmy pociągiem do Wolina, aby stamtąd, duktami polski B i klasy Kongo, dostać się do Koszalina.
Rozwinięcie…
torów oraz kolei losów prowadziło nas, dzięki uprzejmości Polregio oraz wstępnej nieuprzejmości Pani Kierownik/Konduktor (niepotrzebne skreślić) ku zachodowi. Nieuprzejmość (choć mniej delikatni nazwaliby to opryskliwością) Pani Kierownik lub Pani Konduktor z pewnością wynikała z faktu, że na pociąg, w którym jechaliśmy ściśnięci jak paprykarz w Szczecinie, ktoś z (nie)tęgim rozumem skierował jednego pracownika kolei… No dobra, dwóch, wszak był tam też maszynista. Też byłbym, delikatnie mówiąc, zły jak cegła na marsie.
Dość powiedzieć, że od Świdwina do pociągu nie zostali wpuszczeni inni rowerzyści, którzy musieli obejść się smakiem i odjechać o sile własnych kół w kierunku, w którym zamierzali jechać. Ścisk był taki, że sami ledwie w Szczecinie Dąbiu wysiedliśmy. Na szczęście, drugi pociąg, który nadjechał po kilku minutach, posiadał nieco bardziej cywilizowaną ilość dusz jadących tam, gdzie jechali.
Wolin przywitał nas ruderą dworca wystawiającą swoje spękane spękane lico ku słońcu.
Ruszyliśmy ile sił w nogach na start robiąc sobie niedużą pętelkę na północ (trafiając po drodze na okrutne kocie łby, na których moja torba pod siodełko niemal dokonała żywota swojego bowiem urwał się jeden z mocujących pasków) i wracając obok wybudowanej trasy S3. Przez Wolin przejechaliśmy mostem obrotowym, który akurat się nie obracał.
Za Wolinem znowu odbiliśmy na północ, pod mocarnie dmuchający wiatr, w kierunku Kamienia Pomorskiego. Spory kawałek przed miastem odbiliśmy na wschód (zawsze na wschód) i wyjechaliśmy na DW 107. Niemożliwie ruchliwą i niemal zakorkowaną DW. W kierunku Kamienia Pomorskiego ciągnął się nieprzerwany sznurek samochodów, zaś w przeciwnym kierunku było tak samo. Udało nam się sprawnie wjechać dzięki uprzejmości traktorzysty, który dość znacznie spowalniał ruch na południe a zjechać dzięki uprzejmości kierowcy, który nas puścił w boczną drogę. Ruch był tak duży, że nie dałoby się nas wyprzedzić. Dobrze że mieliśmy do przejechania tylko kilkaset metrów.
Później, aż do DW 105 mieliśmy trochę marnych asfaltów, trochę jazdy pod wiatr i trochę świetnych asfaltowych dywaników. Sama 105 do Gryfic wije się dość malowniczo pośród hopek rozmaitych, w lasach lub w terenach odkrytych i kończy Gryficami (które też nie są brzydkie). W miasteczku zjechaliśmy do McDonalda (przed którym, czekając do lewoskrętu, omal nie taranuje nas dziadunio w kamperze - nie będzie przecież czekał na wolną drogę, un jest wienkszy!)aby zjeść coś pożywnego i zdrowego. Ze zdrowych rzeczy były tylko krzesła więc zjedliśmy byle co i pognaliśmy dalej.
Przez wieś Modlimowo wyjechaliśmy na DW 112, spokojną i niemal pustą o każdej porze sierpnia, we dnie i w nocy. Jechaliśmy nią jakiś czas, podziwiając okolicę. Za Rzesznikowem, pełnym Grzeszników odbijamy na północ pod coraz słabiej dmący wiatr. Przemykając śpiesznie choć nie pośpiesznie przez Jakąś Wieś (pewnie nazywała się inaczej, ale nie pamiętam jak), na łuku drogi, jadących z naprzeciwka rowerzystów wyprzedza niewiasta o inteligencji umownej - zjeżdża na nasz pas i kiedy miarkuje, że będzie cokolwiek ciasno, zjezdza przed rowerzystów (ledwie się mieszcząc). Coraz bardziej pośledniejszymi asfaltami docieramy do Gościna, w którym chwilę gościmy na parkingu przed Dino (aby uzupełnić płyny) i ruszamy dalej. Do Karlina lecimy Starym Kolejowym Szlakiem, który gorąco polecamy wszystkim wszem i wobec. Trzeba uczciwie przyznać, że o ile sporo dróg i traktów w zachodniopomorskim ma dość dyskusyjną jakość, tak szlaki rowerowe są świetne, malownicze i na ogół bardzo dobrze utrzymane.
Zakończenie...
Tej jakże wspaniałej przygody odbywa się w Koszalinie. W Karlinie na powrót wjeżdżamy na DW 112 i nie niepokojeni jedziemy do domu, nie mówiąc nic nikomu.

Zaloguj się aby komentować
206 492 + 17 = 206 509
Wieczorne patataj z ukochaną @vvitch :)
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
205 571 + 35 + 45 + 51 + 53 + 55 + 46 = 205 856
#rowerowyrownik
Kilka krótkich wyjazdów od początku sierpnia, czyli nieśmiały powrót do bardziej regularnego jeżdżenia (i być może do nieco bardziej regularnego wrzucania postów). (Prawie) wszystko przejechane z @vvitch
Ogólnie jazdy wypadły dość spokojnie. Wieczorami koty, żaby i inne egzemplarze lokalnej fauny tłumnie wychodziły na drogę (jeśli fauna może oczywiście być tłumna - jeśli tak, ta była). Na te kilka jazd trafiły się za to trzy egzemplarze z gatunku "samochodus frustratus", o których już wspomniała ukochana, ale i tak coś od siebie dodam.
Jeden z nich, Janusz o sumiastym wąsisku jadący złomkiem marki nieokreślonej, barwy sraczkowatej wesołości wpadającej w pomarańcz zrównał się z nami na łuku (wyprzedzając uprzednio samochód grzecznie jadący za nami) aby (głównie mi bowiem ukochana słyszeć nie mogła) wyoślić, że oto tam, z prawej jest ścieżka rowerowa, którą powinniśmy jechać. Przy czym nie był aż tak grzeczny i zwyczajnie wydarł mordę przez uchylone okno. Żeby było zabawniej w tamtym miejscu nie ma ani ścieżki rowerowej, ani ciągu pieszo rowerowego ani nawet chodnika z dopuszczeniem ruchu rowerowego. Cóż, kiedy bogowie wszelacy dawali rozum, Janusz stał w kolejce po wąsa.
Drugim egzemplarzem cymbała był inny Janusz. któremu bardzo, ale to bardzo się spieszyło. A że przy lewoskręcie lubię wyjechać na środek pasa (i mogę) to Janusz nieco się zasapał, nieco spocił i nieco zdenerwował że nie może mnie, pedalarza cholernego, tu i teraz wyprzedzić. Pogazował trochę za mną, wyprzedził z piskiem klapka na pedale gazu po czym zatrzymał się przed przejazdem kolejowym aby przepuścić pociąg. Zanim się zebrał do dalszej jazdy to zdążyłem go wyprzedzić. Ta wesoła historyjka nie kończy się nerwami kierowcy ukierunkowanymi ku mojej skromnej osobie, bowiem dogonić mnie już nie mógł... Bo za wspomnianym przejazdem kolejowym droga była zamknięta na tyle, że autem nunu, ale rowerem już tak:)

Ooo moi ulubieni Janusze - Ci co myślą, że rower powinnien jeździć po chodniku, bo on nie umie wyprzedzić rowerzysty prawidłowo jadącego ulicą, oraz Ci co myślą, że skoro już jest na jezdni to przy każdym manewrze rowerzysta musi być przyczepiony do prawej strony. Kiedyś jeden frustrat chciał wzywać policje, bo nie miał jak mnie wyprzedzić na rondzie i jak powiedziałem, że bardzo chętnie poczekam na Panów policjantów i w sumie sam zadzwonię po nich to uciekł xD
Zaloguj się aby komentować
Jak się nazywa ekologiczny zakonnik?
- Ojciec Bio
Hy Hy hy.
#grupaobnizaniapoziomu #heheszki #sucharymordiego
Zaloguj się aby komentować
Jak nazywa się ryba z dziurami?
Dorszlak.
Hy hy hy.
#heheszki #humorniskichlotow
Zaloguj się aby komentować
Jak się nazywa chrześcijański zespół rockowy?
Prezbeatlesi.
Hy hy hy
#heheszki #humorniskichlotow
Zaloguj się aby komentować
Jak się mówi na drzewo rosnące w lesie deszczowym?
- Dżdżewo.
Hły hły hły
#humorniskichlotow #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Jakby kogoś interesowało, to w czerwcu nowy Wedrowycz:)
#fantastyka #pilipiuk #ksiazki

@Kasjo Kupie bo Pilipiuka mam póki co wszystko, a czy i kiedy przeczytam - nie wiem:) Nowych Jakubowych opowiadań nie czytałem, ale te stare bardzo mi się podobały.
@Mordi nie czytałem wcześniejszych. Jestem względnie na początku, ale może być jak z okiem Jelenia. Droga do Nidaros też się fajnie zaczęła a potem historia mnie nie utrzymała przy czytaniu.
Zaloguj się aby komentować
173 322 + 203 = 173 525
Krótka historia o tym, jak pojechaliśmy sobie wspólnie z @vvitch w prawo.
Żeby jakoś zagospodarować długi, majowy weekend, postanowiliśmy i uradziliśmy, że w półbiegu rześkiego, sobotniego poranka wybierzemy się w podróż.
Wstaliśmy wcześnie, niespiesznie wypiliśmy kawę i już nieco bardziej żwawo wypadliśmy z domu by po chwili wpaść na jeden z wielu (czyli dwóch oraz nie-dworca) przystanków kolejowych, które nieśmiało przycupnęły obok linii kolejowej.
Usadowiwszy się wygodnie z niezbyt wygodnych fotelach ruszyliśmy przed siebie w długą, pełną przejazdów kolejowych podróż, która skończyła się w Szczecinie po dziewiątej godzinie.
Stamtąd, gnani wiatrem najpierw bocznym, później trochę w ryło, a jeszcze później nie, ruszyliśmy ku Stepnicy, w której nie stacjonowali partyzanci Broz Tity. Stacjonował za to, opodal czegoś, co w lepszych czasach było portem, teraz zaś wyglądało bardziej na zlepek gnijących ruder i rdzewiejących trucheł utrzymujących się na powierzchni wody dzięki magii wyporności łajb i kryp, Szczepan z rybą.
Wskazówki zegara poganiały nas jednak coraz bardziej, toteż bez zbędnej zwłoki ruszyliśmy dalej, ku przygodom i niebezpieczeństwom.
O ile dotąd lokalne dukty raczyły nas na ogół równą nawierzchnią i przyzwoitym asfaltem, tak teraz zaczynał się etap, o którym nie wiedzieliśmy zbyt wiele. Droga bowiem, jak to mają drogi w zwyczaju, wiodła nas przez ciemne lasy i zapomniane zagajniki po których nie spacerowali ludzie i nie jeździły ciągniki. Nasze bogate doświadczenie oraz doskonała znajomość regionu po którym się poruszaliśmy, kazała nam domniemywać, że z jakością bocznych dróg może być różnie. Jeden rabin bowiem powie, że będzie jako tako, drugi zaś, na przekór powie, że będzie byle jak. Na dwoje babka tychże rabinów wróżyła, lejąc wosk przez ucho igielne do kubka pełnego fusów z kawy.
Rację miał Rabin Pesymista.
Przez ponad dwadzieścia (z niewielkim plusikiem) kilometrów, asfalt, owszem… Był.
Anatomia chłopców i dziewczynek nieco się różni, toteż przez wspomniane wyżej dwadzieścia (z niewielkim plusikiem) kilometrów, uskuteczniałem dość bolesny masaż prostaty, zaś @vvitch, z powodu różnic biologicznych, nie uskuteczniała masażu prostaty.
Kiedy już wypłynęliśmy w przestwór traw i rzepaku bujającego się w podmuchach zimnego, północno-zachodniego wiatru, zostawiając za sobą nieprzebytą knieję i gęstwinę puszczy, przez którą nieopatrznie puściliśmy się pędem, ze wstępną ulgą odkryliśmy, że asfalty z tragicznie złych przeszły w tylko byle jakie. Plusem zastanej sytuacji było to, że wiało jakby bardziej w plecy niż w mordy.
Przemknęliśmy w półbiegu słonecznej soboty przez Golczewo, w którym nie skręciliśmy w lewo, by na powrót nurzać się w dziurach i ubytkach lokalnych dróg, zapomnianych dawno wsi i kolonii. Mijaliśmy dawno porzucone, popegeerowskie bloki w których kowale własnego losu upadli, przygnieceni kowadłami transformacji. Niewiasty w podomkach oraz dżentelmeni w kufajkach łypali wokół spode łba prezentując braki w uzębieniu, psy zajadały się budami, wilcy grasowali a grasanci nie.
Wtem, daleko na horyzoncie, jakieś sto metrów od nas, wprawne oczy podmiotów lirycznych wypatrzyły oznaki cywilizacji. Zbliżaliśmy się oto do Gryfic, w których ktoś, zupełnie niechcący i przez przypadek, wybudował McDonalda. Mieliśmy w planach popas na Orlenie, ale mając do wyboru niezdrowe zapiekanki oraz niezdrowe burgery i inne wspaniałości w tym nagłym, niespodziewanym i niespodziewającym się nas punkcie gastronomicznym Wuja Sama, wybraliśmy (co oczywiste, wszak patrioci z nas, że hej), element amerykańskiej kultury oraz agresywnego kapitalizmu.
Dalsza droga, w zamierzeniu, miała przebiegać przez kolejne zapomniane wsie, usiane rzepakiem pola oraz nie usiane rzepakiem łąki. Już teraz mogę zdradzić, że tak właśnie było. Dodatkowo, o czym nie wiedzieliśmy, ale czego się spodziewaliśmy, drogi były złe, za to asfalty też były złe. Jakoś przeskoczyliśmy po dziurach wszelakich i ubytkach różnorakich, gnani wiatrem i hamowani nawierzchnią.
W Świeciu Kołobrzeskim napotkaliśmy dwie niespodzianki z czego jedna była przez nas spodziewana acz niewyczekiwana: piękna, poniemiecka, brukowana droga po której ledwie dało się jechać oraz, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy, AMERYKAŃSKA AMBASADA!
Amerykanie chyba trochę tną koszty od kiedy Odklejony Cheetos włada tamtejszymi ziemiami, bowiem ambasada owa składała się głównie z rudery, flagi polskiej zatkniętej na patyku, flagi amerykańskiej, zatkniętej na drugim patyku oraz mordy Karola, alfonsa który został flipperem przyklejonej do krzywej ściany tejże ropiejącej rudery.
Pozostałe kilometry przebyliśmy w pogodzie i względnej wygodzie – mniej więcej od wsi Dębogard mieliśmy już przyzwoite, europejskie asfalty oraz równie przyzwoite, równie europejskie ścieżki rowerowe wijące się pośród pól malowanych głównie na zielono.
Do domu dotarliśmy w sam raz na czas, aby łyknąć nieco propagandy judeoamerykańskiej agentury zainstalowanej w TVN przez Rosjan i Niemców, których pracowicie wykrywa nochal Grzegorza Brauna, napuchnięty od pyłu z gaśnicy i innych lotnych substancji rozweselających słuchaczy tegoż.
#rowerowyrownik #rower #szosa

Zaloguj się aby komentować
170 584 + 63 + 30 + 46 = 170 723
Weekendowe patataj z @vvitch:)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
169 504 + 141 = 169 645
Po kwadratki z @vvitch :)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

@Mr.Mars Tak, musieliśmy wracać tą samą drogą:)
A tak serio to nie. Najechalismy na plac budowy chyba jakiegoś dojazdu w Gościnie przecinającego DDR. Kilkanaście metrów marnie zabezpieczonego placu budowy. W nocy byśmy nie zauważyli że się siciezka skończyła.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
165 043 + 106 = 165 149
Patopatataj pod zatrzymujący w miejscu wiatr. Oczywiście z @vvitch 🥰
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
Polregio w formie (albo w formalinie)
#podroze #kolej #transport #pociagi

@zuchtomek Ależ ja nigdzie nie pisze, że chce się pchać Polregio na trasie 50km. Stwierdzam tylko, że chyba kogoś tam łeb boli że na trasie z Jaworzna do Gliwic proponuje jazdę trwająca dobę.
@Mordi No, ale szukasz w appce polregio to jakich tam pociągów się spodziewasz? Ceske Drahy czy DeutsheBany?
Skoro nie ma innej trasy to proponuje taką, a co miałby system zrobić? Napisać, że wcale się nie da czy jakiej odpowiedzi byś się spodziewał?
@jenot jak kjrwa w cenie IC, jak IC kosztuje 19 zł xd
https://koleo.pl/rozklad-pkp/jaworzno-szczakowa/gliwice/31-03-2025\_14:00/all/all

Zaloguj się aby komentować
161 013 + 68 + 23 = 161 104
Kołowanie wespół z @vvitch :)
Pojechaliśmy sobie po dwa kwardatki. A że pogoda była całkiem przyzwoita i temperatura niezgorsza to ubrałem se na testy nowe zimowe gatki. Wnioski są następujące: na rześką wiosnę będą spoko, na lato będą za ciepłe zaś na zimę będą nie wiadomo jakie.
Kiedy wracaliśmy zatrzymały nas bagietki puci obojga i wręczyły nam odblaskowe cosie, bo, jak to pan bagietka rzekł, prowadzo tako akcje i czy chcemy. Chcieliśmy, ale chyba se wsadzimy w zanadrze:)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować