Zdjęcie w tle

Mordi

Tytan
  • 131wpisów
  • 311komentarzy

Zaloguj się aby komentować

241 622 + 45 + 34 + 81 = 241 782


BARDZO rześkie patataj z @vvitch

Dwa dni pedałowania z temperaturą oscylującą wokół -6 / -8 stopni, zaś trzeciego dnia Pan powstał i rzekł, że będzie cieplej.

Było, ale nie aż tak żebym nie wymroził paluszków, które uprzednio okutałem w pancerne skarpety i nieco mniej pancerne onuce, dla niepoznaki zwane owiewami.


#rowerowyrownik

a04d80df-a1a4-432a-9bfe-12f71cac28d5

Zaloguj się aby komentować

@Furto Bidony zostawię, ale koszyczki wymienię. Te wyglądają trochę jak "ojej, gdzie się podziały moje bezglutenowe pierożki", a powinny wyglądać jak "Yeah! Benzyna! Belzebub! Betoniarka!", jeśli wiesz (albo jesli ja wiem) co mam na myśli:) A to coś to pojemnik na szpeje.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry państwu. Istnieje jakiś sensowny sposób, aby telewizor do wejścia antenowego połączyć bezprzewodowo? Kabel z gniazdka antenowego jest dość krótki, a zachodzi potrzeba aby nieco zmienić ustawienie telewizora:) Optymalnie byłoby to zrobić jakoś bezprzewodowo.

#elektronika #rtv #majsterkowanie

@mehdnpl Lepiej nie bo jeszcze zacznę głosować na jakiegoś przygłupa z Konfederacji. @KierownikW10 masz niepowtarzalną okazję aby odpowiedzieć na pytanie albo zamilknąć:)

Zaloguj się aby komentować

Nowy Pilipiuk czyli zbiór opowiadań, w których głównym bohaterem jest Robert Storm - poszukiwacz tajemnic.

"Ludzie którzy wiedzą", ponad tysiąc stronicowa cegła, w której świat realny łączy się z fikcją w bardzo przyjemnym, pilipiukowym stylu. Choć większość z tych opowiadań już przeczytałem i mam w innych zbiorach grafomaństwa Pilipiuka, to nie mogłem się oprzeć i kupiłem też zbiór. Pewnie kiedyś zajrzę do środka:)

Jak tak patrzę po regale, to chyba mam wszystkie książki Pilipiuka za wyjątkiem ostatniego tomu "Kuzynek", których jeszcze nie zacząłem czytać:)

#ksiazki #domowabiblioteczka #fantastyka

065213a9-e4ca-4d1f-94a3-a06da079a028

Jaka jest Twoja ocena?

Czytałem pmz przyjemnością pierwsze kilka Jakubów Wędrowyczów, potem mi się przejadł.

Warto?

@3cik Jeśli chodzi o same opowiadania ze Stormem to tak, polecam, całkiem przyjemne opowiastki z nutką tajemnicy i elementów fantastycznych.

@pacjent44 Gdybym kierował się tym, który z autorów jakie ma poglądy to pewnie nie przeczytałbym połowy książek, które lubię. Cykl inkwizytorski Piekary, Pan Lodowego Ogrodu Grzędowicza - to wszystko prawackie oszołomy, ale piszą świetnie. Choć nie zawsze zgadzam się z treścią.

@Cerber108 Prawda, bardzo ładnie to wydali, choć nie przepadam za takim wydawaniem książek... Widziałem jakoś czas temu wznowienia Kinga, które wyglądają jak książki dla dzieci, z nadrukowanymi grzbietami i krawędziami stron.

@Mordi a daj spokój. Ja się cieszę, że Prószyński wreszcie poszedł po rozum do głowy i swoją porcję książek Kinga zaczał wydawać w twardej oprawie ze spójną oprawą graficzną przywodzącą na myśl stare plakaty. Czekałem właśnie na coś w tym stylu, bo albo każda książka z czapy, albo miękka okładka, albo właśnie zintegrowana z barwionymi. Gdyby tylko Albatros coś podobnego wprowadził...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

209 481 + 176 = 210 017


#rowerowyrownik #szosa #rower

Wstęp…

nie chcieliśmy pojechać rowerami z Piły do Koszalina (lub z Koszalina do Piły gdyby akurat wiało z góry na dół), a że jesteśmy z @vvitch mistrzami planowania, to pojechaliśmy pociągiem do Wolina, aby stamtąd, duktami polski B i klasy Kongo, dostać się do Koszalina.

Rozwinięcie…

torów oraz kolei losów prowadziło nas, dzięki uprzejmości Polregio oraz wstępnej nieuprzejmości Pani Kierownik/Konduktor (niepotrzebne skreślić) ku zachodowi. Nieuprzejmość (choć mniej delikatni nazwaliby to opryskliwością) Pani Kierownik lub Pani Konduktor z pewnością wynikała z faktu, że na pociąg, w którym jechaliśmy ściśnięci jak paprykarz w Szczecinie, ktoś z (nie)tęgim rozumem skierował jednego pracownika kolei… No dobra, dwóch, wszak był tam też maszynista. Też byłbym, delikatnie mówiąc, zły jak cegła na marsie.

Dość powiedzieć, że od Świdwina do pociągu nie zostali wpuszczeni inni rowerzyści, którzy musieli obejść się smakiem i odjechać o sile własnych kół w kierunku, w którym zamierzali jechać. Ścisk był taki, że sami ledwie w Szczecinie Dąbiu wysiedliśmy. Na szczęście, drugi pociąg, który nadjechał po kilku minutach, posiadał nieco bardziej cywilizowaną ilość dusz jadących tam, gdzie jechali.

Wolin przywitał nas ruderą dworca wystawiającą swoje spękane spękane lico ku słońcu.

Ruszyliśmy ile sił w nogach na start robiąc sobie niedużą pętelkę na północ (trafiając po drodze na okrutne kocie łby, na których moja torba pod siodełko niemal dokonała żywota swojego bowiem urwał się jeden z mocujących pasków) i wracając obok wybudowanej trasy S3. Przez Wolin przejechaliśmy mostem obrotowym, który akurat się nie obracał.

Za Wolinem znowu odbiliśmy na północ, pod mocarnie dmuchający wiatr, w kierunku Kamienia Pomorskiego. Spory kawałek przed miastem odbiliśmy na wschód (zawsze na wschód) i wyjechaliśmy na DW 107. Niemożliwie ruchliwą i niemal zakorkowaną DW. W kierunku Kamienia Pomorskiego ciągnął się nieprzerwany sznurek samochodów, zaś w przeciwnym kierunku było tak samo. Udało nam się sprawnie wjechać dzięki uprzejmości traktorzysty, który dość znacznie spowalniał ruch na południe a zjechać dzięki uprzejmości kierowcy, który nas puścił w boczną drogę. Ruch był tak duży, że nie dałoby się nas wyprzedzić. Dobrze że mieliśmy do przejechania tylko kilkaset metrów.

Później, aż do DW 105 mieliśmy trochę marnych asfaltów, trochę jazdy pod wiatr i trochę świetnych asfaltowych dywaników. Sama 105 do Gryfic wije się dość malowniczo pośród hopek rozmaitych, w lasach lub w terenach odkrytych i kończy Gryficami (które też nie są brzydkie). W miasteczku zjechaliśmy do McDonalda (przed którym, czekając do lewoskrętu, omal nie taranuje nas dziadunio w kamperze - nie będzie przecież czekał na wolną drogę, un jest wienkszy!)aby zjeść coś pożywnego i zdrowego. Ze zdrowych rzeczy były tylko krzesła więc zjedliśmy byle co i pognaliśmy dalej.

Przez wieś Modlimowo wyjechaliśmy na DW 112, spokojną i niemal pustą o każdej porze sierpnia, we dnie i w nocy. Jechaliśmy nią jakiś czas, podziwiając okolicę. Za Rzesznikowem, pełnym Grzeszników odbijamy na północ pod coraz słabiej dmący wiatr. Przemykając śpiesznie choć nie pośpiesznie przez Jakąś Wieś (pewnie nazywała się inaczej, ale nie pamiętam jak), na łuku drogi, jadących z naprzeciwka rowerzystów wyprzedza niewiasta o inteligencji umownej - zjeżdża na nasz pas i kiedy miarkuje, że będzie cokolwiek ciasno, zjezdza przed rowerzystów (ledwie się mieszcząc). Coraz bardziej pośledniejszymi asfaltami docieramy do Gościna, w którym chwilę gościmy na parkingu przed Dino (aby uzupełnić płyny) i ruszamy dalej. Do Karlina lecimy Starym Kolejowym Szlakiem, który gorąco polecamy wszystkim wszem i wobec. Trzeba uczciwie przyznać, że o ile sporo dróg i traktów w zachodniopomorskim ma dość dyskusyjną jakość, tak szlaki rowerowe są świetne, malownicze i na ogół bardzo dobrze utrzymane.

Zakończenie...

Tej jakże wspaniałej przygody odbywa się w Koszalinie. W Karlinie na powrót wjeżdżamy na DW 112 i nie niepokojeni jedziemy do domu, nie mówiąc nic nikomu.

52c4059a-3ff8-419e-9e9a-a3df0fe82029

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować