333 433 + 2 + 3 + 2 + 5 + 8 + 2 + 4 = 333 459
Blep
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

333 433 + 2 + 3 + 2 + 5 + 8 + 2 + 4 = 333 459
Blep
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
332 185 + 2 + 2 + 2 + 6 + 5 + 25 + 3 = 332 230
Patataj od początku lipca.
Trochę solo do roboty, a trochę z @vvitch po miejscach różnych.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Na polowania na Cieniostwory trzeba iść z własnym Cieniostworem:)
#gothic #koty #pokazkota #gothicremake #thorek

Zaloguj się aby komentować
328 997 + 7 + 3 + 3 + 2 + 3 + 7 + 5 + 122 = 329 149
Co zrobić jak chcesz iść na rower, ale równocześnie nie chcesz zrobić sobie z mózgu kaszanki z jajecznicą? Niewiele, chyba że pójdziesz na rower zimą. Do zimy jednak jeszcze dość daleko, a że nie chcieliśmy czekać to po burzliwej burzy mózgów wpadliśmy na pomysł, że pojeździć pójdziemy głuchą nocą.
Pętelka, jaką zaplanowała @vvitch prowadziła przez kilka urokliwych zakątków regionu, z czego zdecydowanie najciekawszym i najładniejszym była droga pomiędzy morzem (mamy jedno więc wiadomo o jakim mówię) a jeziorem, którego nazwy nie pamiętam, a wrodzone lenistwo nie pozwala mi sprawdzić bo musiałbym włączyć jakieś mapy. Dość powiedzieć że jezioro o którym mowa, znajduje się gdzieś w prawo od Darłowa i w lewo od Jarosławca. W górę od Wałbrzycha.
W podziwianiu widoków lekko przeszkadzała panująca wokół ciemność rozświetlana lekko lampkami przezornie przez nas zabranymi. Ciemność rozdzierała również szarówka północno-wschodniego nieba upatrzonego obłokami srebrzystymi. Spotkaliśmy kilka egzemplarzy dzikiej zwierzyny, w postaci lisów, bliżej nieokreślonych bestii buszujących w krzakach przy drodze i jakiegoś typa urządzające go sobie piknik na środku drogi dla rowerów (piknik dość skromny bo składający się ze szluga i piwa, ale zawsze coś).
Na Orlenie w Sławnie zrobiliśmy krótką pauzę na kawę i bułkę z serem, napawając się natchnionymi dialogami stojącej opodal młodzieży, która zasób słów miała równie bogaty jak bogaty w rozum jest mózg konfederaty. Głównie to sylabizowali i chrumkali coś niezrozumiale podlewając to co rusz k⁎⁎wą lub innym c⁎⁎⁎em wyjętym bez skrępowania z zanadrza.
Ze Sławna wróciliśmy starą DK wjeżdżając po drodze w przepiękne jezioro utkane z porannej mgły muskanej przez promienie wschodzącego daleko na wschodzie rozgrzanego atomowego armageddonu, który kolejne dwa dni uczynił dość mizernymi.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

uwielbiam nocne jazdy, ale latać wojewódzką, w sezonie urlopowym, w okolicy turystycznej, w temperaturach które za dnia każą sebkom odsypiać...
edit: tak, przeczytałęm właśnie niżej co @vvitch napisała o ilości aut, ale po fakcie to wiadomo. i tak S11 ściągnęła auta, tym bardziej bym się spodziewał najebanego sebka na pustej drodze
@wonsz
uwielbiam nocne jazdy, ale latać wojewódzką, w sezonie urlopowym, w okolicy turystycznej, w temperaturach które za dnia każą sebkom odsypiać...
Odkąd otworzyli nową szóstkę, to ta stara służy głównie lokalsom i autobusom by dojechać do wiosek, ja np. lubię tam wyskoczyć w niedzielę lub święto jakieś to wtedy przez kilka km możesz nie spotkać ani jednego auta.
@wonsz Niby DW, ale bezpieczniejsze od tej drogi w naszej okolicy są już chyba tylko odseparowane trasy rowerowe jak Stary Kolejowy Szlak. Osobiście czuję, że jest większa szansa, że coś mnie pierdolnie w promieniu kilometra od domu niż tam - trzeźwy debil zapatrzony w telefon czy najebus, bez względu na porę dnia.
Zaloguj się aby komentować
323 447 + 47 + 14 + 14 = 323 522
Wszystkie drogi prowadzą gdziekolwiek, a niektóre skądinąd w lewo.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
321 970 + 14 + 14 + 6 + 4 = 322 008
Oto wpis, wpis jest bardzo krótki dziś.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
319 785 + 46 = 319 831
W lewo.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
319 376 + 114 = 319 490
Dzień wolny wypada należycie uświęcić, więc wespół z @vvitch pojechaliśmy sobie do Kołobrzegu na lody do Maczka.
Powitaliśmy uroczyście szlak R10 i od razu się pożegnaliśmy. Ja machałem białą (no... Trochę smarków było więc była JAKBY biała) chusteczką a @vvitch nie. Na DDR juz jest masa ludzi, którzy ani nie patrzą dokąd idą, ani nie patrzą dokąd jadą i wydają się być tęgo zdziwni faktem, że ktoś tam jeszcze poza nimi jeździ rowerem. Od lipca będzie jeszcze gorzej więc uznaliśmy że szkoda nerwów (a dziś było i tak całkiem spoko).
Kilku dżentelmenów wyprzedziło nas na gazetę, jeden musiał przyhamować po tym jak nas wyprzedził bo inny uznał że zdąży wyjechać na drogę swoim dostawczym trupem (prawie zdążył) a dwóch kolejnych zbiło pionę lusterkami. Wsi spokojna, wsi wesoła.
#rowerowyrownik #rower
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Mogłem tego nie sprawdzać. Ale sprawdziłem. Zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
318 089 + 22 + 45 + 3 = 318 159
Oto wpis.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
315 204 + 20 = 315 224
Pojechaliśmy z @vvitch zobaczyć, wieczorową porą, piękno Koszalina.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
312 452 + 24 = 312 476
Prptpr
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
311 328 + 58 + 3 = 311 389
Fristajlo
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
310 267 + 4 + 56 = 310 327
Hopsasa
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
304 905 + 3 + 118 + 107 + 12 + 75 = 305 220
Krótka* relacja z weekendowego patataj po gminy na krańcu świata, które to, wespół z @vvitch zbieramy niemal pieczołowicie oraz niemal rzetelniei z niemalejącym zapałem.
W sobotę zbieramy się o brzasku (czyli około dziewiątej rano) i jedziemy na oddalony o wieleset metrów przystanek kolejowy. Na przystanku tym czekamy na pociąg, który zabierze nas daleko. Wiemy dokąd ale nie możemy mieć pewności. Ale to nie ma znaczenia (a tak naprawdę to ma bo mamy bardzo konkretny plan).
Uprzejmość Polregio kończy się w Gryfinie. Niestety, moje wyobrażenia o tym miejscu nieco rozminęły się z prawdą. Spodziewałem się, że nad ruderami śródmieścia będzie górowało jakieś zamczysko, być może jacyś ludzie z różdżkami i w spiczastych czapkach będą latać w tę i z powrotem ale szybko zostałem uświadomiony przez ukochaną, że Gryfino i Gryffindor to są dwa różne miejsca. A Gryfice w tym trójkącie geograficzno-lingwistycznym dopełniają tylko chaosu w narracji.
Z miasta czarodziejów wytaczamy się dzięki uprzejmości drogowców, którzy dawno temu wybudowali drogę krajową oznaczoną numerkiem trzydzieści jeden.
Jedziemy na południe podziwiając okolicę. Szosa wije się przyjemnie przez lasy i wspina po niewielkich hopkach. Ruch jest dość spokojny i mniejszy niż się spodziewałem, z pamięci nie jestem w stanie przytoczyć jakiegoś rażącego odjaniepawlania na drodze przez mniej lub bardziej lokalnych furmanów (co trochę zmieni się w Widuchowej ale nie uprzedzajmy faktów).
Widuchowa okazuje się być metropolią o dość... Prowincjonalnym charakterze. Nie spodziewałem się po prawdzie Warszawy, ale też nie spodziewałem się Pcimia - ot, myślałem, że będzie to coś w stylu Chrzanowa z jakością dróg w stylu łódzkim. Dostałem jednak Pcim.
Z Widuchowej wyjechaliśmy w kierunku Krajnika Dolnego podziwiając uprzednio wyprzedzanie nas przez jakiegoś lokalnego woźnicę swoim rdzewiejącym trupem. Myśleliśmy, że ów lokalny Vin Diesel w dieslu zahaczył nadciągający z naprzeciwka ze wstępnym impetem ciągnik marki "panie, dziadek nim jeździoł do kościoła w pindzisiątym czecim, w pindzisiątm czwortym wymienił ośkę a jo wincyj nie remontowoł bo po co, skoro jeździ!?" ale po wnikliwej analizie wykonanych przeze mnie nagrań jasno wynikało, że jeden rzęch drugiego rzęcha mógł zahaczyć najwyżej plwociną puszczoną przez dowolnego z furmanów.
Krajnik Dolny, do którego dotarliśmy w pocie czoła (było bowiem dość ciepło) okazał się jeszcze większym zadupiem niż sobie imaginowaliśmy patrząc na mapę dnia poprzedzającego wyjazd. Ot, przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych. Gdyby to ohydztwo do czegoś lub kogoś przyrównać, śmiało mógłbym rzec że była to Elżbieta Kruk w kisielu.
Przyszła pora na opuszczenie Najdroższej Ojczyzny i wjechanie w dzikie ostępy Szwabii.
Do Schwedt/Oder wtaczamy się po drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto sześćdziesiąt sześć i niemal od razu zjeżdżamy na bulwary gdzie podziwiamy malowniczy pomnik kobiety, która rzuca Jezuskiem w ciepłą tego dnia toń Odry. Kierujemy się na południe, mijając jakieś dziecko i jakiegoś pokojowego obywatela, który drze na nas ryja po niemiecku. Dojeżdżamy do czegoś, co wygląda jak nasza rodzima Wiślana Trasa Rowerowa tylko nazywa się inaczej bowiem nie leży ani nad Wisłą ani nawet w Polsce. Na potrzeby tejże opowiastki będę ją nazywał Szwabskim Szlakiem - w skrócie SS.
Ze szczytu wyasfaltowanej korony wałów rozpościera się przepiękny widok na Nationalpark Unteres Odertal. Jedziemy na południe w pełnym słońcu - grzeje przyjemnie. W oczy rzuca się to, że rowerzystów jest dość sporo, ale są to głównie niemieccy emeryci i osoby ogólnie wiekowe (niektórzy być może posiadają jakichś krewnych na innym kontynencie) zaś młodych ciałem i duchem jedzie niewielu. Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)
Po jakimś czasie, jadąc nadal wśród pięknych okolic docieramy do mostu pieszo-rowerowego w Siekierkach. Zatrzymujemy się tam na chwilkę aby wykonać dokumentację fotograficzną, odsapnąć i przede wszystkim zobaczyć jak dobrze i jak fajnie to miejsce wygląda i jest zrobione. Wdrapujemy się na wieżę widokową, przez kilka długich chwil oglądamy okolicę ponownie zachęcając Państwa do odwiedzin.
Odpoczęliśmy, pora się zbierać. Wtaczamy się na szosę i jedziemy zobaczyć jeszcze jedno miejsce - najdalej wysunięty na zachód punkt polski, który znajduje się w najdalej na zachód wysuniętym punkcie polski. Omal nie uczciłem tej podniosłej chwili wypierdoleniem się na ten głupi ryj kiedy zakopało mi się w piachu przednie koło, jednak wrodzone zdolności akrobatyczne skutecznie powstrzymały chęć szorowania mojej mordy po ujebie. Zobaczyliśmy okolicznościowy głaz, zrobiliśmy kilka fotek i ruszyliśmy do Cedyni w której mieliśmy zaklepany nocleg.
Słów kilka o noclegu, muszę bo się uduszę.
Otóż, spanko przypadło nam w czterogwiazdkowym hotelu mieszczącym się w starym klasztorze o oryginalnej nazwie Klasztor Cedynia Hotel. Hotel jest oznaczony znaczkiem Miejsca Przyjaznego Rowerzystom, choć trochę na wyrost. Na zewnątrz jest kilka stojaków wyrwikółek oraz sala w środku, stary refektarz, w którym można trzymać rowery jeśli akurat nic się tam nie odbywa. W czasie naszego krótkiego pobytu żadni mnisi ani żadni czarodzieje z Gryffindoru nie okupowali tego oryginalnego parkingu zaparkowanymi tam miotłami więc rowery były pod kluczem, ale jeśli ktoś z Państwa kiedyś się tam wybierze wraz ze swoimi rowerami to warto o to zapytać wcześniej. Sam hotel jest bardzo przyzwoicie wykończony i bardzo... Klimatyczny. Na jeden, dwa noclegi w sam raz.
Wieczorem wybraliśmy się na krótki spacer po okolicy. Odwiedziliśmy wieżę widokową przy ulicy Cmentarnej, wąskie uliczki centrum, pizzerię i market Dino. Koniec świata ale jakże urokliwy. Nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego miasteczka i tak... Wertykalnego. Różnice poziomów poszczególnych ulic w mieście potrafią zaskoczyć.
Wyjeżdżamy w niedzielę. Z samej Cedyni wytaczamy się przyjemnym CPRem przy drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto dwadzieścia pięć i we wsi Golice wjeżdżamy na Trasę Pojezierzy Zachodnich. Stąd, świetnie utrzymaną drogą dla rowerów, odseparowaną całkowicie od ruchu samochodowego i biegnącą głównie pośród pól malowanych rzepakiem i wśród lasów jedziemy do Trzcińska-Zdroju, gdzie robimy krótką pauzę na biednie zaopatrzonym w dobra spożywcze Orlenie. Dalej kierujemy się w stronę Pyrzyc głównie bocznymi drogami. Jakość dróg bywa różna, ale nawet te najbardziej dziurawe między wsiami Grzybno, Swobnica czy gminą Banie są... Przejezdne szosami. Ot, trochę uskoków, sporo dziur ale można całkiem sprawnie toto przejechać. Trafia się nam po drodze jeden fragment drogi dla rowerów (w Swobnicy właśnie) okrutnie przeorany korzeniami, ale koniec końców wytaczamy się i z tego czegoś nie tracąc w trakcie ani bagaży ani zębów.
Drogi rowerowe w Pyrzycach to nieśmieszny żart. Krzywe, dziurawe, z drzewami w jezdni albo ze słupkami wszelakimi. Widać że ktoś to coś wybudował kiedyś jako chodnik, ktoś inny pierdolnął znak C13/C16 i radź se, pedalarzu. Jestem zdania, że na rynku powinien być pręgierz dla urzędnika, który coś takiego wymyślił, zatwierdził, a sam popierdala najpewniej gruzem. Na szczęście w Pyrzycach zabawiliśmy tylko chwilę i nim się obejrzeliśmy, już byliśmy w drodze do Szczecina.
Do Starego Czarnowa dojeżdżamy po ruchliwej drodze wojewódzkiej, tym razem oznaczonej numerkiem sto dziewiętnaście. Ruch jest spory ale jakoś jedziemy. Droga ma spore odcinki z szerokim poboczem i spore fragmenty z dwoma pasami w jednym kierunku. W Starym Czarnowie ponownie zjeżdżamy na drogę dla rowerów, którą dojeżdżamy do samego Szczecina. Wpadamy na obiadek do Maczka i jedziemy na pociąg w Szczecinie-Dąbiu...
Mieliśmy wracać Intercity, bo wygodniej i szybciej niż telepać się regio, który zatrzymuje się nawet tam, gdzie psy dupami już dawno przestały szczekać. Coś się jednak w Szczecinie Głównym zesrało i najpierw pojawił się komunikat o dwudziestu minutach opóźnienia, później o czterdziestu a Portal Pasażera pokazywał nawet dziewięćdziesiąt pięć minut... Postanowiliśmy nie czekać i pojechać pociągiem regio, na który to bilety zwróciłem chwilę wcześniej...
Wsiedliśmy, przypięliśmy rowery i rozmawiamy sobie o starych miotłach i kredensach. Wtem, niezauważony przez nikogo, niespodziewany przez nikogo i prawdopodobnie za mało kochany w młodości przez rodziców (albo za dużo) podchodzi gość i gromko, niemal wykrzykuje "O K⁎⁎wa!" patrząc na nasze rowery. Po chwili zawahania powtarza zaklęcie i pyta mnie "Polisz czy Dojcz?" Pogaduchy z ewidentnie wczorajszym dżentelmenem na jakikolwiek temat to ostatnia rzecz na jaką obydwoje mamy ochotę, więc odpowiadam, mając nadzieję że gość nie mówi po niemiecku: "Dojcz!" Jakże się myliłem! Goś zaczyna do mnie mówić jak rasowy mieszkaniec Bawarii, który na śniadanie je wursta, popija go piwem, później idzie w swoich Lederhosen wypasać owce na hali a w swoim Gartenhaus ma tajny pokoik ukryty za fałszywą ścianą piwnicy... Moja znajomość Wężowej Mowy sprowadza się do kilku słów takich jak "Wunderbar","Toilettenbürstenbenutzungsanweisung" "Ja! Mein Führer!" czy "Verstopfung" więc głównie słucham, kiwam głową i powtarzam "Ja! Ja!" ku uciesze @vvitch, jakiegoś typa który obok nas siedział i konduktora:).
IC spóźnił się finalnie trzydzieści minut.
Zebraliśmy jedenaście gmin.
*żartowałem
#100km #mordinaszosie
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin




Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie
W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)
Nie mogę rozmawiać bo jadę! (10 000 km)
Dokumentalista (40 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



@Mordi
przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych
Za każdym je⁎⁎⁎ym razem.
Jak rok temu przejeżdżałem na chwilę przez granicę, to wjeżdżając do Łęknicy też dostałem się na środek planu filmowego, którego akcja działa się na przełomie lat 90/00. Co prawda nie zauważyłem żadnej ekipy filmowej ani kamer, a nawet przyczep kempingowych, ale akurat musieli mieć przerwę i być gdzieś tuż za rogiem.
Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)
Amen (antykleryk here).
Zaloguj się aby komentować
Najciekawszy z tego kawałka jest mikrofon wokalisty. #eurowizja
Zaloguj się aby komentować
Frenchie. #eurowizja
Zaloguj się aby komentować
296 406 + 45 + 71 + 3 + 3 + 3 + 3 = 296 534
W sobotę pojechaliśmy z @vvitch do lasu, dotlenić się bez kitu. W niedzielę za to nie pojechaliśmy do Wałbrzycha, ale za to pojechaliśmy do Cieszyna.
#mordinaszosie trochę na gravelu
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
292 705 + 3 + 8 + 3 + 36 + 223 + 3 + 41 = 293 022
Patataj weekendowe.
W piątek pojechaliśmy sobie w prawo, w niedzielę w lewo. W sobotę zaś, aby jakoś urozmaicić codzienność, pojechaliśmy sobie w dół. W górę się nie dało bo blokowali nas Szwedzi.
Piątek wygnał nas, jak już wspomniałem, w lewo, do lasu, do którego dojechaliśmy przez miejsca, w których lasu nie było. Trasę planowała @vvitch więc były piachy, ujeby i inne wesołości, włącznie z noszeniem rowerów przez rów, w którym to rowie, czego nikt państwu nie powie, była woda do której wpaść byłoby szkoda. Widzieliśmy też jezioro zasłonięte malowniczo krzaczkami.
W niedzielę pojechaliśmy, jak już wspomniałem, w przeciwnym kierunku, zobaczyć miejsce, które widzimy najrzadziej bo mamy doń najbliżej - granicę ze Szwecją czyli szeroki pas wody pokryty wodą.
Jajkiem na torcie lub też, jak kto woli, pryszczem na nochalu był sobotni wypad na południe.
Zapakowaliśmy swoje zgrabne du⁎⁎⁎⁎ki w pociąg i wysadziliśmy je w Chodzieży, która prawie pod Poznaniem nad brzegiem rzeki leży.
Trasę planowałem ja więc nie brakło zapierających pierś w oddechu widoków. Pól pokrytych zbożem rozmaitem, trawą, deskami w postaci drzew i pszenżytem.
Trasa poza, tym że była ładna, była też niebrzydka. Na ogół przyzwoite asfalty biegły łagodnymi hopkami przez bardzo ładne i malownicze, dobrze utrzymane wioski i miasteczka. Trafiło się całkiem sporo bardzo przyzwoitych dróg dla rowerów, z czego najlepszą była zdecydowanie "śmieszka" od Porostu do Bobolic - kapitalny, wijący się przy DK25 pasek asfaltu pnący się po hopkach i opadający nagle w dół, gdzie bez problemu można się było rozbujać do 40-50km/h. Szkoda, że ten fragment kończy się zaraz za tablicą z nazwa miasta (Bobolice gdyby ktoś z Państwa zapomniał co napisałem jedno zdanie wcześniej, choć, biorąc pod uwagę że to nie wykop, zgaduję że czytanie ze zrozumieniem i zapamiętywanie tekstu stoi na wysokim poziomie (zdanie w drugim nawiasie dodałem tylko po to, żeby wyszło więcej znaków -jak na maturze))
Nareszcie pojechaliśmy coś dłuższego i w przyzwoitym tempie. Przez całą w zasadzie drogę nie było też żadnych przygód na linii koerowcy -my. Pełna kultura, może nie wysoka, ale też nie obszczymura.
Wincyj!
Proszę nie wytykać autorowi, że na początku tychże wypocin napisał, że w piątek najpierw pojechaliśmy w prawo, później zaś w lewo. Autor zrobił to umyślnie bo mu się nudziło:)
#mordinaszosie myśli o bigosie
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Przez całą w zasadzie drogę nie było też żadnych przygód na linii koerowcy -my. Pełna kultura, może nie wysoka, ale też nie obszczymura.
Wincyj!
Jak jechałem w piątkową noc jedną DK z Suchej do Rabki i kolejną z Nowego Targu do Zakopca, to też mnie kierowcy pozytywnie zaskoczyli. Nie ukrywając, myśl "ilu na⁎⁎⁎⁎nych aktualnie jeździ" ciągle była z tyłu głowy (zwłaszcza na drugim odcinku), tak wyprzedzali bardzo ładnie, jak na nasze standardy. Może limity prędkości nie za bardzo trzymali, tak praktycznie wszyscy zjeżdżali całkowicie na sąsiedni pas. Kulturka. Porównując do totalnej obory, z jaką spotkałem się jadąc niegdyś ze Strzelina do Oławy, zupełnie inny świat.
Legancka majóweczka Wam pykła, gratki.
@Furto Z moich obserwacji wynika, że po zmroku kierowcy jeżdżą o wiele ostrożniej. Chyba na żadnym ultra nigdy nie miałem jakiegokolwiek problemu jadąc w nocy za wyjątkiem jednego razu: w środku nocy na jakimś wygwizdowie przypieprzyla się do mnie policja że nie jadę po DDR:)
Wracaliśmy kiedyś z @vvitch od strony Polanowa do Koszalina po DW, na której zwykle jeżdżą jak popieprzeni i wydarzyło się dokładnie to, o czym mówisz: kierowcy wyprzedzali niemal całkowicie zjeżdżając na przeciwległy pas.
Zaloguj się aby komentować
287 745 + 37 = 287 782
Mieszkał Leszek w Tolkmicku, smyrał Jadźkę po cycku.
Jadźka smyrać się dawała
Chociaż z Józkiem dzieci miała.
Józek to był chłop na schwał
Jadźkę w domu cepem lał.
Mieli auto, skręta, wielki dom
Dłuższe życie każdej pralki to Calgon
#mordinaszosie margaryna, pokłosie
#rowerowyrownik #rower
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
287 599 + 7 + 25 = 287 631
Króliczek Energizera któremu ktoś z d⁎⁎y wyjął bateryjkę - to być Mordi. Ale to było wczoraj, więc już tak jakby nie prawda.
A dzisiaj pojechaliśmy se z ukochaną (z @vvitch znaczy się) w lewo.
#mordinaszosie eciepecie glut w skarpecie
#rowerowyrownik #rower
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować