Hejto.pl
Zdjęcie w tle

GazelkaFarelka

GURU
  • 1093wpisów
  • 14568komentarzy

Zużycie energii elektrycznej, styczeń 2023.


Dom "prawie pasywny", ok. 120 m2, pompa ciepła powietrzna, podłogówka. III strefa klimatyczna.


Całkowite zużycie energii elektrycznej: 654 kWh (w tym 606 kWh pobrane z sieci, 48 kWh z fotowoltaiki)


W tym 317 kWh ogrzewanie i rekuperator, 52 kWh grzanie ciepłej wody użytkowej, 284 kWh prąd bytowy (w domu wszystko na prąd, indukcja, suszarka automatyczna). Budynek gospodarczy, z warsztatem ogrzewanym klimatyzacją (okazjonalnie w razie potrzeby). W tym miesiącu doszło jeszcze prawie codzienne pieczenie domowego chleba.


Całkowita produkcja energii elektrycznej: 66 kWh (fotowoltaika 5 kWp)


Z czego 48 kWh autokonsumpcji, 18 kWh oddane do sieci. Bardzo nędznie, nawet jak na zimę. W zeszłym roku w styczniu było 130 kWh produkcji, a na dodatek była mniejsza instalacja (dołożyliśmy 3 panele w marcu).


Jeśli chodzi o ogrzewanie w styczniu, to w tym roku poszło o 100 kWh mniej, w zeszłym roku (styczeń 2022 - 419 kWh). Czyli jakieś 25% mniej.


Jak podaje meteoprognoza.pl


Styczeń 2023 w Polsce zakończył się anomalią temperatury rzędu 4,1°C. Był to czwarty najcieplejszy styczeń w historii polskich pomiarów (od 1781r.) i drugi najcieplejszy w XXI wieku.


W przeliczeniu na inne źródła ciepła, na grzanie domu ekogroszkiem przez cały miesiąc poszło by ok. 150 kg węgla, przy grzaniu pelletem - trochę ponad 200 kg, lub ok. 90 m3 gazu ziemnego. Jak widać nowoczesny dom ma tak niskie zapotrzebowanie na ciepło, że szkoda robić jakieś kotłownie, kominy i ręce sobie brudzić, bo więcej pewnie opału pójdzie na rozpalanie i podtrzymanie (w przypadku ekogroszku), niż tego ciepła jest rzeczywiście potrzebne.


#pompaciepla #dompasywny

41e9395a-be1b-4d95-9b88-eeb304b87021

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chleb żytni na zakwasie, podejście numer jeden.


Postanowiłam dokumentować nie tylko sukcesy ale i porażki.


Zakwas w słoiku zaczęłam już wywalać, ale okazało się, że pod spodem pachniał dobrze i znajomo, kwaśnie i trochę zbożowo. Wywaliłam więc tylko wierzchnią warstwę, odebrałam dwie łyżki i wrzuciłam do nowego słoika. Stary słoik do lodówki, nowy słoik dokarmiłam i zostawiłam na blacie na 12 godzin, zobaczymy.


Nastawiony z kolei wczoraj z tego zakwasu rozczyn na chleb żytni (na żytniej mące, na 12 godzin) niby urósł, ale walił swądem z gatunku palącego się plastiku, nawet nie octowo, nie acetonowo, tylko trochę jak śmierdzi w sklepie "chińskie cuda za 5 zł". Takim plastikiem że nawet bez analizy chemicznej za pomocą specjalistycznego sprzętu czujecie że nie spełnia żadnych norm na zawartość szkodliwych substancji. Wahałam się trochę, czy może jednak coś na tym upiec, ale jednak ostatecznie nie mogłam się przemóc i wylądował w na kompoście.

610cf199-1ad1-4a9f-99a1-e4f9c05ad772

Zaloguj się aby komentować

Znowu mi z zakwasem jakieś berbeluchy wychodzą, jak zwykle. Już mnie zaczyna to powoli wkurwiać i chyba sobie znowu na parę lat daruję. O ile przepis z którego piekę chleb pszenny na drożdżach jest wyłożony klarownie jak dla debili i idiotoodporny, to jeśli chodzi o pieczenie chleba na zakwasie to miliony wersji i rozważań filozoficznych, bez konkretnej instrukcji od A-Z. A jeśli jest już taka co wygląda na konkretną to nic z niej nie wychodzi i zastanawiam się czy ktoś to w ogóle robił czy wypisuje durnoty albo zapomniał o czymś wspomnieć. A jeszcze nie doszłam nawet do pieczenia chleba, gdzie jedne przepisy są na 36 godzin, inni robią w kilka godzin.


Dostałam zakwas tydzień temu, pachniał przyjemnie jak piwo niefiltrowane, stał w lodówce, wyciągnęłam go żeby go dokarmić. Zgodnie z instrukcją postał dwie-trzy godziny, połowę wywaliłam i dodałam 60g wody i 60g mąki żytniej, wymieszałam, zostawiłam na 12 godzin. Niby bąbelkuje (ale słabo, drobne bardzo bąbelki maksymalnie 1 mm), a śmierdzi straszliwe chemicznie - jakbym miała do czegoś porównywać to zapach w stylu topionego plastiku, kwas mlekowy z rozpuszczalnikiem.


To jest normalne, da się to jeszcze jakoś uratować czy do wyjebania?

Zaloguj się aby komentować

Fatalna seria za mną.


Wróciłam do chleba na rozczynie drożdzowym, bo taki lubią najbardziej moje dzieci. Niestety kwaśny im nie smakuje. Może spróbuję wyhodować rozczyn pszenny, może będzie łagodniejszy. Ale na razie nie mam mąki z pełnego przemiału.


Najpierw jednego dnia zapomniałam dodać soli, cały chleb poszedł na suszenie na bułkę tartą.


Dziś zapomniałam dodać drożdży. Było ich tylko tyle co w rozczynie czyli 1 g. Po dodaniu mąki do rozczynu zatem stał dłużej, przekładałam go więcej razy i w dłuższym interwale. Po wypieczeniu jest spoko i bardzo przyjemna tekstura przekroju.

83a6a14b-5a91-4dae-a9e0-5f340aa651df

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze raz o pompie ciepła oraz rzekomych 20-stopniowych mrozach, które bywa że trwają miesiąc, którym rzekomo pompy (a zwłaszcza powietrzne) nie dają rady i zamarza się wtedy na śmierć w zimie, albo płaci koszmarne pieniądze za ogrzewanie.


Paradoksalnie, w dyskusji na temat "a co będzie jak przyjdzie mróz -20 stopni" zarzucono mi, że traktuję sobie temat wybiórczo, biorąc dane z jednego roku, a źródło ciepła planuje się w ujęciu wieloletnim - bo oczywiście branie sobie jednego dnia z -20 stopni i pod niego dobieranie źródła ciepła w domu na 30 lat to jest planowanie w ujęciu wieloletnim


Dlatego też znalazłam serwis, który oferuje archiwum pogodowe od co najmniej 10 lat za darmo (link w komentarzu). Jedyny minus, że tylko dla Warszawy, ale dobre i to. Warszawa leży w III strefie klimatycznej, więc są miejsca w Polsce, gdzie jest jeszcze bardziej łagodny klimat, jak Poznań, Szczecin czy Wrocław i okolice.


Przejrzałam dla was dane od 2010 roku i policzyłam wszystkie dni, w których temperatury wynosiły -20 stopni lub mniej.


2010 - 1


2011 - 0


2012 - 4


2013 -0


2014 - 0


2015 - 0


2016 - 0


2017 - 1


2018 - 0


2019 - 0


2020 - 0


2021 - 1


2022 - 0


Razem w ciągu 13 lat było 7 (słownie: siedem) dni, w których temperatura spadła poniżej -20 stopni. W tym należy zauważyć, że to nie były temperatury panujące cały dzień, ale minimalna temperatura, do jakiej spadła w ciągu danej doby w nocy i nad ranem.


Wydawać ponad 25 tys. złotych na gruntowy wymiennik ciepła, albo przez trzynaście lat kupować opał, nosić go do pieca, wynosić popiół, czyścić piec, komin - z powodu siedmiu dni, gdzie wydacie 20 złotych więcej na ogrzewanie bo będzie grzało dom grzałkami. Jest sens i opłaca się? Sami sobie odpowiedzcie.


Pompa ciepła gruntowa owszem w wielu przypadkach opłaca się, bo ma lepszą sprawność i przy pewnej większej powierzchni budynku generuje oszczędności, które zwrócą się w perspektywie kilku, kilkunastu lat. To trzeba sobie indywidualnie skalkulować. Ale na pewno nie jest tak, że "tylko gruntowa, bo powietrzna to w ogóle nie daje rady w naszym klimacie bo przyjdą mrozy i będziesz trząsł się z zimna". Z powodu tego głupiego przekonania (nie popartego żadnymi dowodami) wiele ludzi rezygnuje z pomp ciepła, bo jest przekonanych że powietrzna, tańsza pompa "nie działa", a gruntowa pompa jest dla nich zbyt droga.


#pompaciepla #ogrzewanie

75b289c7-850c-4f2c-8694-ea6db4420e4c

Zaloguj się aby komentować

Jednym z notorycznie powtarzanych zarzutów przeciwników pompy ciepła jest to, że poniżej -20 stopni Celsjusza, w zależności od tego z jak wielkim ignorantem w temacie mamy do czynienia - albo nie działają i wtedy się zamarza na śmierć w domu, albo załączają się w nich grzałki i wtedy biorą "tyle energii że ja pi⁎⁎⁎⁎lę" #pdk


Niektórzy jeszcze snują wyliczenia ile to tej energii pompa zużyje, robiąc założenia, że w zimie przez cały miesiąc non stop, dzień czy noc, bywa -20 stopni i o tym będzie ten wpis.


Sprawdźmy.


Weźmy Białystok, żeby nie było za łatwo, biorąc Wrocław czy Szczecin. Białystok znajduje się w jednym z zimniejszych regionów Polski (IV strefa klimatyczna). Sprawdźmy, ile w roku 2022 było takich dni, które wg przeciwników pomp ciepła powodują, że w naszym klimacie pompa ciepła nie ma sensu, nie działa i w ogóle jest skreślona.


Statystyki pobrałam z meteoblue.com. Każdy z was może sobie sprawdzić archiwalne statystyki dowolnej stacji pogodowej w Polsce.


Link podam w komentarzu.


Wybrałam miesiące z sezonu grzewczego - styczeń, luty, marzec, listopad, grudzień 2022.


Otóż w Białymstoku, w 2022 roku, dni gdzie temperatura spadła choć na chwilę poniżej -20 stopni, było... zero. Najniższa temperatura zanotowana w tym roku w Białymstoku to -12 stopni, w nocy z 19 na 20 grudnia. Przez ani jeden dzień w roku temperatury nie zbliżyły się nawet do temperatury minimalnej dla pompy ciepła, przy której załączają się grzałki.


#pompaciepla #ogrzewanie

4af13645-0dfe-4e26-a6c9-b8c1af2d9e86
75509a74-be90-4624-860e-d40369470338

Zaloguj się aby komentować

Strasznie mnie wkurzają systemy opłat za parkowanie i komunikację miejską w Polsce.


Przyjeżdżasz po raz pierwszy do jakiegoś miasta i chcesz zaparkować na godzinkę, bo musisz coś załatwić. Elegancko znajdujesz sobie miejsce, parkujesz, niestety okazuje się że jest tutaj strefa płatnego parkowania, więc rozglądasz się gdzie jest parkomat, powiedzmy że masz szczęście i jest w zasięgu wzroku, nie musisz pytać żadnego przechodnia.


A więc docierasz do parkomatu i okazuje się, że:


a) musisz wprowadzić nr rejestracyjny pojazdu. W jednych miastach nie trzeba, w innych trzeba. Już nauczyłam się zapobiegawczo robić fotę tablicy rejestracyjnej, żeby nie biegać z powrotem do samochodu i nazad do parkomatu.


b) płatność tylko gotówką (hurra, mam jakąś gotówkę, no oczywiście że mam, przecież przygotowuję się przed wyjazdem)


c) ...ale nie przyjmuje banknotów (hmmm.... grzebię, mam jakieś drobniaki, nie jest źle)


d) ...przyjmuje tylko monety 1,2 i 5 zł (k*rwa zabrakło mi 1 zł, mam kilka 50 groszówek, rozglądam się, w zasięgu wzroku nie ma żadnego sklepu aby rozmienić pieniądze)


e) możesz użyć Naszej Za⁎⁎⁎⁎stej Miejskiej Kom Karty (możesz wyrobić ją w Punkcie Obsługi Klienta na drugim końcu miasta, czynne w godzinach 9-13 od poniedziałku do piątku, albo zamówić na stronie www, przyjdzie w ciągu 7 dni roboczych) - no super, będę sobie wyrabiać Kom Karty do każdego miasta jakie istnieje w Polsce


f) zainstaluj naszą aplikację i zapłać przez internet - no super, będę sobie instalować aplikację do każdego miasta jakie istnieje w Polsce. No ale ok, nie ma wyjścia. Zakładając że masz szczęście i appka działa nawet dobrze na twoim Androidzie - jeszcze tylko wypełnij milion formularzy, podaj wszystkie dane osobowe, dokonaj płatności, zajmie ci to razem jakieś 20 minut, super sprawa jak jesteś umówiony na konkretną godzinę.


Sytuację ratuje jakiś miły pan taksówkarz, który rozmieni ci kasę i możesz w końcu zapłacić za ten parking.


Cała zabawa robi się jeszcze śmieszniejsza, jak zachce ci się przejechać autobusem albo tramwajem. Tam nawet gotówką nie zapłacisz. Jak nie masz Naszej Za⁎⁎⁎⁎stej Miejskiej Kom Karty (którą możesz wyrobić w Punkcie Obsługi Klienta na drugim końcu miasta, czynne w godzinach 9-13 od poniedziałku do piątku, albo zamówić na stronie www, przyjdzie w ciągu 7 dni roboczych) to zapierdzielasz dwa kilometry z buta do najbliższego węzła komunikacyjnego, gdzie znajduje się jedyny czynny w promieniu czterech kilometrów kiosk, gdzie kupisz papierowy jednorazowy bilet.


Ja pierdzielę, nie można naprawdę po prostu płacić zbliżeniowo kartą?

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy chlebek pszenny na zakwasie żytnim.


Sam zakwas przyjemnie pachniał piwem niefiltrowanym, niepasteryzowanym.


Ciasto w misce waliło okropnie. Zapach wżarł mi się w ręce, chociaż ręcznie tylko przekładałam, a ciasto było wyrabiane łyżką.


Już myślałam, że nic z tego nie będzie, rozcięcie nie rosło w piekarniku tak jak przy drożdżowym i przyznam że trochę nawyzywałam od berbeluchów, spisałam na straty, obiecałam że więcej nie będę robić na zakwasie i sobie poszłam. A jednak mnie zaskoczył. Zapach upieczonego już jest przyjemny, chlebowy.


Przekrój - fajny, myślałam że będzie gorzej.


Chrupka skórka.


Smak - kwaśny. Córka od razu wyczuła, że jest inny i powiedziała że jej nie smakuje, bo smakuje jak te chleby z ziarnami które czasem kupujemy (żytnie na zakwasie). Więc niestety mimo udanego wypieku nie ma aplauzu z tej strony


Najwidoczniej smak kwaśnego pieczywa należy do smaków wytrawnych, które smakują dopiero w dorosłym wieku, jak piwo, wino, grzyby czy oliwki.

a3caa4b0-2ce4-45dc-8daf-c1f0e5b6b8f6
a1b6b6c0-d873-42b0-9c50-f9e496e45151

Zaloguj się aby komentować

Pomysł na prosty obiad na dziś - smażone camemberty.


Jajko roztrzepujemy widelcem w misce, Camembert obtaczamy w jajku, potem w bułce tartej. Smażymy na patelni na oleju (nie za mocny ogień, u mnie na indukcji 6.5/10)


Do tego np. ryż albo frytki i jakaś sałata albo gotowany brokuł.


Zdjęcie z neta bo nie zrobiłam swojego zanim zjedliśmy

60899c69-74e5-48d7-aba5-9062774c94bd

@GazelkaFarelka Mmm, uwielbiam smażony ser. Polecam zamiast panierki użyć plastrów boczku - wychodzi z tego kaloryczna bomba ale smakuje nieziemsko

Zaloguj się aby komentować

Dobra, panowie i panie, dostałam dojrzały zakwas żytni, co teraz?


Od jakiego przepisu zaczać, żeby mi wyszło i się nie zniechęcić?


Najchętniej pszenny chlebek na zakwasie, bo lubię kręcić bochenki


#bojowkapiekarska

@NieoznaczonaReklama już znalazłam inny przepis bardzo podobny do tego, z którego teraz robię, z tym że na noc nastawia się 50% rozczyn z zakwasu a nie na szczypcie drożdży. Reszta procesu i proporcji podobna, w tym rozciąganie i wyrabianie bochenka.

@GazelkaFarelka ogólnie to z moich doświadczeń (ale to może ja jestem zjebany xD) zawsze mi coś w cieście nie wychodziło z przepisu i ostatecznie trzeba było patrzeć jak wygląda ciasto przy wyrabianiu

Zaloguj się aby komentować

Można uznać, że to moja praca dyplomowa z chleba pszennego na rozczynie poolish, zwieńczenie dwutygodniowych, niemal codziennych warsztatów. W końcu idealna kombinacja kształtu bochenka, pęknięcia, chrupiącej skórki, konsystencji wnętrza i smaku. Smak chleba z dzieciństwa, tak pysznego że można zjeść cały bochenek z samym masłem.


Następny poziom to chleby żytnie na zakwasie

e991204c-6a7b-4e69-a0a3-e17f515626a5

Zaloguj się aby komentować

Proszę się częstować, świeżo upieczony chlebek z masełkiem.


Podejście numer... nie wiem już które.


150 g mąki 1050 chlebowej bio z Lidla (do rozczynu), 400 g mąki 750 chlebowej ToTa. Najlepsze połączenie jak do tej pory puszystości chleba, zwartości i sprężystości bochenka oraz jego smaku. Gluten z tej mąki wyrabia się fantastycznie, jeszcze nawet nie rozmiesza się jej dobrze do końca z wodą, jak czuć że zaczyna ciągnąć i tworzyć włókna. Bardzo dobrze wchłania wodę, ciasto jest gęste i sprężyste. Chyba zostanę przy tej konfiguracji.

870d282b-2405-4017-a456-49b990873605
6de21dc1-24b7-46b5-9f6f-e1340f777512

Zaloguj się aby komentować

Z wczorajszego pieczenia chleba.


Będąc w sklepie, skusiłam się na mąkę Basia chlebowa 680, ponieważ na etykiecie była dość wysoka ilość białka (13 g / 100 g). Niestety już robiąc rozczyn widziałam że coś jest nie tak, ciasto było rzadkie i stawiało mały opór. Później nie było lepiej. Smakowo najsłabszy chleb jak do tej pory. Zjeść i tak zjedliśmy oczywiście, dzisiaj z dwóch chlebków 400 g została już tylko taka piętka.


Może na bułeczki ta mąka, albo na ciabattę bardziej się nada. Drugi raz nie kupię.


Jak na razie najlepsze efekty smakowe i konsystencji ciasta są na mące ToTa chlebowej 750. Dzisiaj spróbuję z dodatkiem 150 g mąki 1050.

54664b9a-093e-4381-bafb-5d04c07c1938

Zaloguj się aby komentować

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego z tych samych składników - mąka, woda, drożdże i sól raz można zrobić bułkę, a można chleb i dlaczego chleb smakuje inaczej niż bułka? I czym jest w zasadzie smak chleba, czym się różni chleb od np. pieczywa w stylu tostowego (zwanego dla zmyły chlebem w krajach anglosaskich)?


W sumie jak to się już wie, to wydaje się oczywiste, ale póki się nie wie to nie jest oczywiste.


Ja w sumie uświadomiłam to sobie niedawno.


Otóż chleb od bułki różni się tym, czym różni się wino od soku z winogron, ogórki kiszone od świeżych, kapusta kiszona od świeżej, a mianowicie do uzyskania swojego smaku wymaga fermentacji (drożdżowej i bakterii kwasu mlekowego). To, co nadaje chlebowy smak chlebowi, to sfermentowana i ukiszona mąka. Dlatego chleba nie da się upiec na szybko, mieszając wszystkie składniki i zostawiając do wyrośnięcia na pół godziny. Podobnie jak wino czy kiszony ogórek, ciasto lub jego część musi odleżeć swoje w wielogodzinnym, szlachetnym, złożonym procesie fermentacji.

@moll Ok, to rozumiem, ale czy są jakieś gatunki pieczywa do których potrzeba konkretnych drożdży, albo sklepy specjalistyczne, gdzie wybiera się spośród dziesiątków szczepów konkretne pod siebie? Bo np. w piwie jest tak, że jak masz konkretny gatunek, to masz kilka (w całym świecie to pewnie nawet kilkadziesiąt) szczepów jakich możesz do niego użyć, bo użycie innych spowoduje smak, który nie leży w definicji gatunku.

@Borsuk_z_boru nie słyszałam żeby do wypieku chleba ktoś tego aż tak pilnował, ale z drugiej strony na razie też tak nie wchodziłam w temat. Mam swoje "wypróbowane" drożdże i staram się ich trzymać. Jeśli ich nie ma, wiem po prostu, że będę musiała poświęcić więcej uwagi wyrastaniu

@Borsuk_z_boru Raczej dobre piekarnie mają własne linie genetyczne zakwasu (drożdże i bakterie kwasu mlekowego) prowadzone czasami nawet podobno od ponad 100 lat. Zawierają także np. linie genetyczne bakterii pochodzące ze skóry piekarza, który wyrabia ciasto. Więc każdy zakwas jest unikatową formułą mikroorganizmów o delikatnie innych właściwościach. Oczywiście można wyhodować różny zakwas, nie tylko lepszy ale i gorszy, to loteria, można też wziąć trochę sprawdzonego od kogoś i samemu go dalej u siebie hodować. Mi się udało wyhodować fatalny, który walił strasznie acetonem i dawał chleb o posmaku zmywacza do paznokci

Zaloguj się aby komentować

Wiele osób zastanawiało się, jak będzie rozliczana fotowoltaika przy limicie 2000/2500/3000 kWh.


Czy przykładowo, oddając do sieci 3000 kWh, a pobierając z sieci 3500 kWh, gdzie 500 kWh pozostaje do dopłaty - czy limit wyliczy się od pobranych z sieci (3500 kWh), czy pozostałych do zapłaty (500 kWh). Czy za te 500 kWh zapłacimy cenę poniżej limitu (ok. 67 groszy brutto, z VAT 5%), czy cenę powyżej limitu (ok. 1,30 zł brutto, z VAT 23%).


Dostałam właśnie rachunek z PGE i mogę potwierdzić, że limit wylicza się od kWh pozostałych do dopłaty a nie pobranych z sieci. Czyli w sumie jest OK.


Nie wiem jak na nowych warunkach.


#fotowoltaika #prad

A macie pomysł jak będzie wyglądać kwestia rabatu 10% na '24 rok, jeśli teraz by zamontować fotowoltaikę?

Teoretycznie autokonsumując część wyprodukowanego prądu łatwo by było zmiejszyć zużycie w tym roku i załapać się na ten rabat. Czy może coś pominąłem w rozważaniach?

I jeszcze jedna sprawa - czy mniejsze zużycie dotyczy punktu poboru? Pytam w kontekście nabycia nieruvhomości w 2022 roku.

@Zakrentas Może w ustawie, gdzie jest napisane o tym rabacie, być wzmianka że wyłączeni są z tego posiadacze fotowoltaiki. Jeżeli takiego zapisu nie ma, to powinno mieć zastosowanie. Jednak obawiam się że jeśli chodzi o mniejsze zużycie to dotyczy to tylko konkretnego punktu poboru.

@GazelkaFarelka dziękuję, pozostaje przeczytać ustawę do najbliższych 100 parannych kaw xd

Co do punktu poboru, to konkretnie chodzi mi o to, że przez pierwszą połowę okresu, dla którego ustalane jest zużycie referencyjne (1.10.2021 - 31.12.2022), w tym punkcie poboru umowa była na kogo innego. Czy więc zużycie referencyjne dla tego punktu poboru, względem którego trzeba wykazać 10% oszczędność, będzie obejmować cały ten okres, mimo że umowa z zakładem energetycznym w czasie jego trwania była zawarta ze starym właścicielem (przez 1 połowę tego okresu) jak i nowym.

Zaloguj się aby komentować

No dobra, może odrobinę mnie wciągnęło


Może ktoś polecić jakiś prosty przepis na chleb żytni? Taki naprawdę prosty, na razie może bez zakwasu, tylko na zaczynie drożdżowym albo na suszonym zakwasie?


Nie chcę powtarzać błędów z przeszłości, gdzie od razu zabrałam się za razowe żytnie na własnoręczne hodowanym zakwasie i wychodził kapeć albo dziura i zakalec.

5b1e240d-6564-4952-aaeb-59d868e4ecd8

@GazelkaFarelka ja lubię piec na drożdżach. Drożdże lubię, rozumiem i nie mam z nimi problemu.


Jak chcesz, to mam fajny przepis na chleb pszenny. Ale taki lekko mleczny w smaku. I na taki szybki ze szklaka

@moll Mam podobnie. Drożdże i glutenowe mąki bardzo dobrze mi wychodzą. Ale chciałabym spróbować teraz, ze względu na tatę cukrzyka, coś całkowicie na mące żytniej, to już jest mąka z którą zupełnie inaczej się pracuje. Szukam jakiegoś dobrego przepisu na start, w którym ciężko coś zepsuć.

@GazelkaFarelka to przepisem "czysty" żytni nie poratuję. Kiedyś piekłam jeszcze z mąki orkiszowej, ale nie wiem czy to coś Ci da w tej sytuacji...

Zaloguj się aby komentować

Podejście nr 5. Tym razem mąka 750 "chlebowa". Z ciekawości zważyłam też jeden z bochenków. Wychodzi razem ok. 800 g chleba.


Z ciekawości również podliczyłam koszty:


1 kWh energii - 1,30 zł


550 g mąki - 2,50 zł


6 g drożdży - 0,15 zł


10 g soli - 0,03 zł


woda z kranu - pomijalne


Razem 3,98 zł za 800 g chleba. Robić samemu tylko z powodu ceny specjalnie się więc nie opłaca.


Jednak mimo wszystko opłaca się z dwóch względów.


Pierwszy to oczywiście przyjemność jedzenia świeżego, pachnącego, jeszcze ciepłego chlebka z cudownie chrupiącą skórką.


Druga kwestia jest taka, że bardzo dużo chleba u mnie się marnowało. W niedzielę u mnie w okolicy nigdzie nie da się kupić dobrego chleba. Zostaje tylko jakieś krojone i paczkowane byle co. Albo kupowaliśmy na weekend na zapas, albo musieliśmy kupić cokolwiek, co było w sklepie. Bardzo często zostawał nam nadmiar - albo kupiliśmy za dużo, albo tego kupionego w weekend zjadaliśmy tylko kilka kromek i zostawał, następnego dnia już go nikt jeść nie chciał.


Teraz mogę w każdy, nawet najdłuższy niehandlowy weekend wchodzić bez stresu, że zabraknie nam pieczywa

fcbe5ed3-0c95-4439-be24-ec790728c1af
d18fa58f-7e41-492b-855a-2bb64e0f4185

@Sahelantrop Przejrzałam trochę temat i widzę, że ta mąka, którą polecasz, ma bardzo dużo białka (ponad 14%). To jest ilość taka sama jak w oryginalnych włoskich mąkach do pizzy czy w mące z pszenicy durum (semolinie). Ta ilość białka jest skorelowana z możliwością wytwarzania glutenu w cieście, a co za tym idzie możliwości zrobienia sprężystego bochenka, fajnej struktury i dziur. Dla porównania standardowa mąka tortowa ze sklepu ma tyko 10%. W mojej ostatnio kupionej mące jest 11,5%. Przejrzałam dziś mąki w sklepie i ku mojemu zdziwieniu znalazłam na etykiecie, że mąka Basia 680 chlebowa ma aż 13%. Kupiłam i wypróbuję przy następnym pieczeniu chleba.

@GazelkaFarelka Ciekawe z tym glutenem. Daj znać co wyjdzie. A najlepiej zrób fotkę. Ja zawsze przypominam sobie o udokumentowaniu jak chleb wyszedł, gdy nie ma już czego fotografować

@Sahelantrop Zrobię, też mnie to ciekawi. Jak będzie widoczna różnica na plus, to zamówię tą polecaną przez ciebie mąkę przez neta. Bo faktycznie różni się od typowych mąk sprzedawanych w markecie, ale to nie jest kwestia że to jest "prawdziwa z młyna" tylko oni do chlebowych wypieków mają w ofercie taką specjalistyczną mąkęze specjalnych odmian pszenicy z wysoką zawartością białka. (podobnie jak oryginalne mąki włoskie do wypieku pizzy czy ciabatty).

Zaloguj się aby komentować

Oto mój storczyk kupiony dwa lata temu na wyprzedaży w IKEA za 4,99 zł. Był jednocześnie przesuszony, zwiędnięty ale z pleśnią w korzeniach i wełnowcami gratis. Napoiłam, udało się (regularnie na zmianę przepłukując a potem przesuszając korzenie) pozbyć się pleśni. Wełnowiec został załatwiony mieszaniną płynu do zmywania i alkoholu izopropylowego. Wypuścił trzy nowe liście, po dwóch latach zakwitł

9b17bca8-d861-4341-aa8a-aaf2974b40e6

@GazelkaFarelka kurła ja ostatnio wyrzuciłem jakaś roślinkę bo miała wełnowce, nie chciałem żeby się rozniosło

@Dolan Mi się przeniosły na tego drugiego storczyka, który stał obok. Dopiero wtedy je zauważyłam. Więc oba dostały kurację, okazała się zadziwiająco skuteczna. Podobno płyn do naczyń zawiera bardzo toksyczne dla owadów substancje, nawet taki niby eko z Froscha. A alkohol jest po to, żeby dobrze rozprowadzić po liściu, usuwając z niego wosk - mógłby być dowolny, ale akurat miałam izopropylowy - jeszcze z czasów covida. W przypadku storczyka jest to o tyle łatwe, że ma on niewiele, dużych liści i łatwo je przetrzeć. Z czymś w stylu paprotki byłoby gorzej

Zaloguj się aby komentować

Czwarte podejście. Tym razem ze 150g mąki 1050 i 400g mąki 550 "luksusowej". Ciasto wyszło bardziej rzadkie, bochenek się nieco bardziej rozpłynął na boki. Trenuję nacięcie, trzeba je umiejętnie poprowadzić i nie za późno spryskać wodą już w trakcie pieczenia w piekarniku.


Struktura wyszła za to bardziej puszysta, widać kierunek składania ciasta.

37f205b4-a589-4711-91d0-43ff8467c96b
2eab1de3-63bb-4095-b0fc-934df75d5ac8

@GazelkaFarelka w czym pieczesz? Garnek, jakieś naczynie czy bezpośrednio na blasze? Mi fajny chleb wychodził w namoczonym garnku rzymskim, ale niestety podczas pieczenia rósł bardziej w bok niż w górę :c

@PiesekChlebek Na blasze. To pszenny chleb, zawiera gluten, więc można zrobić bochenek. Po to się go nacina i spryskuje wodą żeby zwiększając objętość w piekarniku popękał w tym miejscu i żeby szedł w górę.


Żytnie chleby z kolei piecze się zawsze w jakiejś formie. Ale mi też jeszcze żaden żytni nie wyszedł. To zupełnie inna potrawa, z innym procesem technologicznym

Zaloguj się aby komentować